Wysokimi dochodami należy dzielić się ze współobywatelami, a najlepiej robić to dobrowolnie. Tak uczy Biblia. Zapewne z tych właśnie pobudek odnoszący sukcesy kupiec winny Max Aschmann zapisał w 1903 roku Królewcowi 100 000 marek na urządzenie ogólnodostępnego parku, którego podstawą miał się stać podarowany przez niego majątek z 25 ha wolnej ziemi, obejmującej rozległy gaj dębowy o powierzchni 17,5 ha, położony w nowej północnej dzielnicy miasta Maraunenhof. Majątek z gajem, złożonym z już wtedy dorosłych dębów, od 1904 r. przeszedł na własność miasta. Darczyńca postawił w testamencie tylko jeden warunek: park noszący jego imię miał być niezbywalny, czyli należeć do miasta i nigdy nie zostać zabudowany. „Gdybyś był królem, oto twoje Sanssouci” (Theodor G. von Hippel).
W dzielnicy Kneiphof od 1809 roku pod adresem Kneiphöfische Langgasse 27 mieściło się duże przedsiębiorstwo — dom win Steffens und Wolter. Jego właścicielami w latach 1903–1932 byli państwo Aschmannowie. Dom ten był jednym z najpiękniejszych w Kneiphofie (drzwi domu z rzeźbieniami i inkrustacjami w stylu renesansowym przechowywano później w hamburskim Muzeum Sztuki i Rzemiosła).
Poniżej przytaczamy fragment tekstu ze źródła z 1895 r. z opisem domu należącego do kupca winnego Maxa Aschmanna jako przykład zbytku charakterystycznego dla kupieckiego Kneiphofu:
„Spośród ulic Kneiphofu najstarsza jest Długa (Langgasse), główna arteria łącząca życie handlowe miasta. Tu stoją domy najbogatszych mieszczan. Ich domy mają wszelkie wygody, a architektura prezentuje się bardzo solidnie.
Te przytulne domy szczycą się swoim przepychem, w którym przejawia się typowy charakter zamożnego Królewca. Jednym z takich domów, który zachował swój urok także pod koniec XIX wieku, jest dom handlowy „Steffens und Wolter”.
Dom ma masywne, szerokie przedproże wysokości do trzech metrów, z którego schody z żelazną balustradą, ozdobioną mosiężnymi kulami, prowadzą na ulicę. Przed domem — ogródek z żelaznym ogrodzeniem. Latem teren ten i przedproże osłaniano markizami, pod którymi ustawiano ławki, gdzie w ciepłe wieczory siadywali członkowie rodziny i goście. Bogato rzeźbione drzwi zaopatrzone były w mosiężną kołatkę. Z przedproża wchodziło się do sieni — wysokiego pomieszczenia z dużym oknem, którego ościeża wyłożono kamiennymi płytami. Stały tu szafy z dębu lub gruszy, kilka krzeseł i stół; stąd też prowadziło wejście do pomieszczeń mieszkalnych. Duże okna i przeszklone drzwi czyniły pomieszczenia jasnymi. Był tam salon, pokoje gościnne i główna sala, wychodząca wysokimi oknami na ulicę. Meble ciężkie, masywne, obite gęstym jedwabnym adamaszkiem. Przez szklane drzwiczki dużych szaf widać było bogaty wybór drogiej zastawy.
Na wyższe piętra, gdzie znajdowały się sypialnie członków rodziny i pokoje służby, prowadziły dębowe schody. … Fasady tych domów tworzyły urok starych ulic…”.
Tak oto bogaty kupiec winny podarowywał miastu wykupiony majątek Maraunenhof, którego nazwę odziedziczyła nowa prestiżowa dzielnica willowa, powstała w Królewcu na początku XX wieku. Pozwolę sobie przytoczyć niemal w całości wspomnienia naszego krajana J.A. Gudkowa, które przeczytałam w gazecie „Strana Kaliningrad” (5–11 lutego 2003 r.). Te zdania są tak dobre i poetyckie, że trudno lepiej powiedzieć o mieście-ogrodzie Maraunenhof. Chciałabym zwrócić uwagę, że autor tych słów urodził się w Kaliningradzie w latach pięćdziesiątych, a więc widział to jeszcze w latach sześćdziesiątych…
„Schludne, jak z obrazka, domki w równych rzędach. Zielone ogródki. Drogi bez dziur i wybojów… Niskie płotki wyznaczają granice ogrodów i ogródków. Strzyżone krzewy z białymi kuleczkami, herbaciane róże o kremowej urodzie obejmują sztachety. Jaskrawoszkarłatne, ciemnoczerwone rozbłyski pnących róż wzdłuż płotów przyciągają wzrok. Winorośl na ścianach żółtych domów. Modrzew przy furtce. Krzew leszczyny o ciemnoczerwonych liściach. Dwa strzeliste świerki z szyszkami na wierzchołkach. Żywopłot z kolumnowych żywotników… Strzyżone wiązy przy drodze do szkoły. Miodowy zapach lip z brzęczeniem pszczół…” (dalej w tekście, moim zdaniem, opisany jest Park Maxa Aschmanna). „Staw przeciwpożarowy z karasiami wielkości dłoni, wiosną — pływanie na krze.

Park Maxa Aschmanna na planie Królewca (Stadtgärtnerei — dziś Ogród botaniczny BFU).
Ścieżka z żółtej cegły przez las. Mostek. Stawy z karasiami. Rozbity fundament dawnego domu. Schody do stawu z kulami po bokach. Rusałka na kamieniu. Gaj bukowy. Polana z poziomkami, pamiątkowa płyta nagrobna z ciemnego marmuru.
Grzybne miejsca przy jeziorze Leśnym. Górka. Plaża z drobnym białym piaskiem. Woda przejrzysta, ciepła. Przy drzewach — źródła. Tam woda jest zimniejsza. W mule pluska się lin. Stadami pływa ukleja. Przez las — droga z kocich łbów”.
Inny nasz krajan, pisarz J. Bujda: „Gładkie szare pnie stały jak kolumny świątyni, wznosząc się nad posadzką wyłożoną mozaiką rzeźbionych liści bukowych”. Jakby Park Aschmanna stał przed oczami…
Wróćmy do 1910 roku. W wydanym w tym roku przewodniku po Królewcu po raz pierwszy wspomina się nowy park jako „25 ha wolnego terenu, z czego 17,5 ha gaju dębowego i place zabaw”. W przewodniku z 1938 r. jest już nieco ciekawiej: „Duży kompleks parkowy o powierzchni 70 ha, staw kąpielowy z plażą, górka do zjazdów na sankach, place zabaw, droga do jazdy konnej, honorowa aleja pamięci poległych w pierwszej wojnie światowej, wspaniałe grupy drzew, widoki urzekające swoją naturalnością”.
W ciągu trzydziestu lat starannego kształtowania największy teren parkowy Królewca powiększył się niemal trzykrotnie i nabrał cech parku krajobrazowego z sekwencją zmieniających się widoków i oryginalnym połączeniem cech kompozycyjno-planistycznych.
Do dziś w Kaliningradzie wielu ludzi nie wie, że ten w wielu miejscach podtopiony, wciśnięty między ulice Gorkiego, Ługowaja i Giercena, niemal leśny gąszcz z zabagnionym jeziorem, powalonymi drzewami, poryty kaponierami — to królewiecki park.
Park Maxa Aschmanna na planie Kaliningradu.
Przez kilka lat autorka tych słów i studenci wydziału geografii i geoekologii Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu im. Kanta próbowali zrozumieć zamysł utalentowanych poprzedników, wyodrębnić węzły kompozycyjne, ustalić skład gatunkowy i wiekowy drzew.
Najpierw jednak pozwolę sobie po prostu opiewać ten teren, a później suchym językiem oficjalnego dokumentu ekspedycji ze stolicy wszystko uporządkować.
Pierwsze, co od razu rzuca się w parku w oczy, to jego sztuczne jezioro i górka usypana z wydobytej ziemi… W przeszłości: biały piasek plaży, obejmujący czyste jezioro z zimnymi źródłami. Po drugiej stronie górki — zielona polana, zgodnie z zamysłem architekta krajobrazu niemal równa wielkością plaży. Na dużej średnicy tę część parku obrysowuje droga konna, wyłożona kostką i obsadzona z obu stron dębem szypułkowym. We wschodniej części parku — słoneczna łąka przy strumieniu Beydritter z kilkoma mostkami do spacerów tam i z powrotem, „bez celu”, bukiet z kilku klonów na tej łące i jeszcze jeden staw, którego dno wyłożono kamieniem (miał on oczywiście cel gospodarczy — tu rurami ukrytymi pod ziemią spływała nadmiarowa woda z dużego jeziora i przyległych terenów), ale w ramie srebrzystych liści wierzb też był piękny, tym bardziej że wodny Beydritter, zasilający Staw Górny, po drodze zasilał i oczyszczał ten maleńki parkowy zbiornik. Park miał trzy wejścia — pierwsze, główne wejście południowe od strony Aschmannallee; urocza ulica na terenie parku otrzymywała nawierzchnię z kruszywa z czerwonej cegły i była podkreślona grabową „ścianą” (część grabów można i dziś, póki co, zobaczyć, ul. Parkowaja Alleja). Jeszcze jedna ulica przecina park z południa na północ i służy jako kierunek tranzytowy, zapewne dla wygody tych mieszkańców, którzy nie są skłonni spacerować po parku, ale chętnie przechodzą przez niego w swoich sprawach.
Uliczka ta, brukowana kocimi łbami, nazywała się Am Stadtgarten, czyli „przy ogrodzie miejskim”, obecnie to część ulicy Malaja Lesnaja. Trzecie wejście znajdowało się od strony zachodniej i prowadziła do niego przez łąki ścieżka od strony Samitter allee (obecnie ul. Gorkiego).
Najstarsza część parku, gdzie gaj dębowy na początku XX wieku miał już około dwustu lat, jest ograniczona w swojej południowej części okrężną drogą konną i leży na północ od niej.
Potężne pnie dębów, buków i lip kształtują tę przestrzeń, promienie słońca pozwalają rosnąć trawom, w tym poziomkom, a półcień rodzi apetyczne kapelusze grzybów (trochę można nazbierać i dziś). Ścieżki z kruszywem z czerwonej cegły ułatwiają spacery po leśnej części parku.
Po obu stronach ulicy tranzytowej leżą dwie bardzo różne części ze szczególnymi centrami kompozycyjnymi. Do masywu dębowo-grabowego, czyli od zachodniej strony ulicy, przylega Heldenhain — Aleja Bohaterów. Na planie parku (1927 r.) dobrze widać, że ten fragment obrysowany jest aleją; w badaniach terenowych i dziś można zobaczyć pozostałości alei z dębu szypułkowego. Niemieckie źródło podaje, że sadzono tu dęby ku czci mieszkańców Królewca poległych w wojnie 1914–18. Rzeczywiście zobaczyliśmy i sfotografowaliśmy trzy zachowane kamienie pamiątkowe, z których jeden, z ciemnoczerwonego granitu, nosi napis „Gimnazjum Staromiejskie swoim 100 poległym absolwentom 1914-1918”. I dalej: „Byliście wierni swojemu obowiązkowi aż do śmierci” albo „dla obowiązku poszliście na śmierć”, mniej więcej tak.
1914-1918 ALTSTAEDLISSCHE GYMNASIUM
SEINEN ł GEFALLENEN ł
IHR WARET GETREU BIS IN DEN TOD
Pozostałe dwa kamienie są imienne.
Na wschód od drogi tranzytowej rozciągała się szeroka słoneczna łąka, pośrodku której grupa klonów zapraszała pod swój cienisty parasol wszystkich, których zmęczyło jaskrawe światło tej otwartej przestrzeni; z północy na południe, po stronie wschodniej, obrysowana była strumieniem z małymi mostkami w stylu wiejskim (ruiny jednego z mostków zachowały się w części północnej, ale już teraz, niestety, poza granicami zmniejszonego terenu parku).
Jeśli spacerowicze przychodzili od głównego wejścia południowego, trafiali do małego, szczególnego parku, gdzie na brzegu niewielkiego sztucznego stawu stał Waldschloßchen — mały leśny zameczek, od którego stopnie zbiegały do wody, a schody ozdobione były kulami; poza tym, według opisu, było tu wiele rzeźb na niewielkich cokołach. Jedna z rzeźb, której cokół z kamienia cementowego wciąż jeszcze stoi w parku, przedstawiała to leżącego rycerza, to wojownika, to żołnierza — dziś trudno już powiedzieć, z jakich czasów był ten wojownik, leżący na prawym boku i obejmujący miecz (udało się ustalić, że kilka lat temu rzeźbę wywieziono i jest przechowywana w magazynach Muzeum Sztuk Pięknych). Stan rzeźby z tufu jest skrajnie niezadowalający. Według oficjalnej wersji rzeźbiarz Rosenberg przedstawił umierającego wojownika ku pamięci poległych w pierwszej wojnie światowej członków królewieckiego klubu sportowego „Prussia”. Pomnik ustawiono w 1919 roku.

„Leśny Zameczek” (niem. Waldschloßchen) — dom główny majątku Maxa Aschmanna w głębi parku.
Mały zameczek w rzeczywistości miał normalne rozmiary i możliwe, że był to dwór majątku. Ruiny fundamentów budynków gospodarczych i „zameczku” wciąż jeszcze można zobaczyć w parku.
Trzymałam w ręku kawałek zielonej okładziny kaflowej — czy to ze stawu, czy z łazienki „zameczku” — ale ten odłamek był tak smutny, że ostrożnie położyłam go z powrotem w historycznym miejscu (po pół roku już go tam nie było)…
Tym, którzy po wejściu do parku skręcali w jego najdalej na południe wysuniętą część, pod nogi kładła się jeszcze jedna jasna łąka z dwoma rozległymi kwietnikami i otwartym letnim teatrem, zaakcentowanym „grabową ścianą” — teren wyraźnie przeznaczony na festyny i wszelkiego rodzaju masowe zgromadzenia (wybiegając naprzód, chcę przy okazji zaznaczyć, że właśnie ta łąka jest dziś częściowo zabudowana nową ulicą elitarnych rezydencji i właśnie tutaj — i zapewne właśnie dlatego — znajdujący się w merostwie Kaliningradu plan rekonstrukcji parku proponuje utworzenie strefy „średniej intensywności użytkowania”, ponieważ „strefa przybliżona jest do zabudowy przy ul. D. Biednogo” (a teraz na północ od ul. D. Biednogo (są ich z jakiegoś powodu dwie: jedna bardziej na południe, druga bardziej na północ) pojawiła się jeszcze jedna podobna, wysoce elitarna ul. Ługowaja) oraz „teren jest przeznaczony do wypoczynku obywateli mieszkających w pobliskich kwartałach, a także urządzenia wybiegu dla psów, placów zabaw dla dzieci, boisk sportowych itd.”. Ciekawe bardzo: skoro już w ten sposób „wydawać” teren parkowy, to dlaczego podobny „design” nie jest potrzebny mieszkańcom wielopiętrowych kwartałów, które napierają na park od strony zachodniej? Przecież mieszkańców, psów i dzieci jest tam więcej…
… Park dawał ludziom wszystko, co mógł: światło i cień, gorące drżenie powietrza nad polanami z szeleszczącymi trawami i kwitnącymi roślinami motylkowymi, wzór słonecznych zajączków pod okapem drzew, intymność i chłód cienistych alei, baśń o leśnym zameczku, szczebiot strumienia, możliwość zebrania się na tańce, widowiska czy wiece. Wojenny los był dla niego łaskawy. Na terenie parku nie ma lejów po pociskach, ale w niektórych miejscach są okopy głębokości 1,5 m i sprzed 20 lat kaponiery, bardzo często zalane wodą. To ślady ćwiczeń wojskowych na terenie parku. Uliczkę Aschmannallee z jej brukiem z kocich łbów rozbiły podczas ćwiczeń czołgi jadące od przystanku Kutuzowo-Nowoje…
Jeszcze jeden nasz krajan, J. Szebałkin, pisze o tym parku, który znał „nie gorzej niż kieszenie swojej sztruksowej kurteczki”, tak wzruszająco, że chce się go zacytować:
Dzieci w Parku Maxa Aschmanna.
„…Był miejscem naszych dziecięcych zabaw, a nieco później — pierwszych młodzieńczych randek. Tu, nad jezioro Leśne, wczesnym letnim rankiem biegała się kąpać dzieciarnia z okolicznych ulic: Gorkiego, Zielonaja, Lesnaja, Striełkowaja, Giercena i innych. A wieczorem przychodziła kolej na dorosłych.
Dębowymi alejami, ścieżkami, jeszcze niezarośniętymi krzakami i pokrzywą, spacerowali z dziewczynami wystrojeni kursanci szkoły artylerii im. Krasina i morskiej szkoły intendentów. Młodzież odpoczywała na ocalałych po wojnie i jeszcze mocnych ławkach, z zaciekawieniem przyglądała się splądrowanym już pawilonom, budynkowi jakiegoś niewielkiego zameczku. Huśtała się na łańcuchach otaczających dąb, posadzony tu na cześć niemieckiego cesarza. Słowem, ludzie korzystali z parku, jak należy. Tak, jak zamyślił go jego twórca, królewiecki kupiec Max Aschmann. … W latach pięćdziesiątych park zaczął zarastać. Potężne dęby obrosły dzikim podszytem, urocze trawniki — krzakami. Zarosła i pokryła się dołami sztuczna leśna górka… Potężny cios zielonemu masywowi zadali wojskowi z pobliskiej jednostki. Od pewnego czasu na terenie parku prowadzono polowe zajęcia taktyczne. Okopywali się rekruci, kopali okopy… Służby gospodarcze wywoziły tu śmieci i odpady budowlane. Góry rupieci, jak hałdy, wznosiły się pośród zieleni. Gospodarzyli tu wszyscy, którzy chcieli… Wokół stuletniego potężnego dębu ustawiono granitowe słupki. Na jednym z nich widnieje liczba – 1900. Rok posadzenia drzewa. Kiedyś były tu umocowane brązowe łańcuchy. Teraz ich nie ma. Młot przeszedł po polerowanych czołach słupków. Łańcuchy, które ogradzały dąb, zniknęły… Pewnego razu zdarzyło mi się być w sztabie jednej z jednostek wojskowych garnizonu. Przechodząc obok „posterunku nr 1”, gdzie pod strażą przechowywany jest sztandar jednostki, zwróciłem uwagę na ogrodzenie. Brązowe łańcuchy!. Kiedyś ogradzały „dąb cesarza”…
Może warto wpisać park na listę dóbr utraconych w latach drugiej wojny światowej?”
Dąb posadzony na cześć żelaznego kanclerza Ottona von Bismarcka (istnieje taka legenda) upadł na samym początku XXI wieku, a jego pień w 2008 r. wciąż leży niedaleko małego jeziorka z zameczkiem, na jeszcze niezarośniętej polanie.
Przed drugą częścią naszej opowieści o parku Maxa Aschmanna, gdzie wszystko przedstawimy po kolei, korzystając z oficjalnych źródeł, nie mogę się powstrzymać, by nie przytoczyć lamentu nad parkiem — co prawda innym, ale też naszym — poetki Łady Wiktorowej:
„Ogień i wilgoć działają podobnie: jakby płomieniem zwęglone liście. Strumień leży na tym brunatnym łożu. Zaniemógł… Ocknąć się — straszno, zawrócić — brak sił. Cztery grubopalce pnie jak ramiona krzyża… A pośrodku, wywalczając życie… tłoczył się cały las młodników… I takim go zobaczyliśmy”.
* * *
Poniżej przytaczamy opis parku, przedstawiony jasnym i suchym językiem dokumentu sporządzonego na podstawie prac wykonanych na zlecenie merostwa Kaliningradu w 1997 r. przez ekspedycję parkowo-urządzeniową Federalnej Służby Gospodarki Leśnej Rosji pod kierunkiem kierowniczki ekspedycji W.A. Agalcowej.
W krótkim przeglądzie wskazano, że „brak jakiejkolwiek pielęgnacji doprowadził do zaniedbania terenu, wypasa się bydło i wyprowadza psy. Z powodu uszkodzenia systemu drenażowego rozpoczął się proces podtapiania, co powoduje wypadanie drzew na niektórych fragmentach. Mimo to park zachował w niektórych częściach wspaniałe widoki, znaczną liczbę perspektywicznych nasadzeń, historyczne elementy układu i węzły kompozycyjne”. „… Trzeci okres istnienia parku (tj. lata 1946–96) okazał się niszczycielski. W tym czasie pod wpływem naturalnego, żywiołowego procesu rozwoju drzewostanu i braku pielęgnacji park stopniowo przekształcił się w kompleks leśno-parkowy”.
Bilans powierzchni w granicach historycznych
Lp.
Nazwa kategorii gruntów
Współczesny, ha
%
Historyczny, ha
%
1.
Budynki i budowle
2,9
3,6
0,8
1,0
2.
Drogi
0,4
0,5
2,5
3,1
3.
Place
-
-
2,3
2,9
4.
Powierzchnie wodne
3,4
4,3
3,4
4,3
5.
Nasadzenia zwarte – przestrzenie zamknięte
55,0
68,7
32,0
40,0
6
Nasadzenia luźne – przestrzenie półotwarte
2,0
2,5
23,0
29,0
7.
Polany – przestrzenie otwarte
14,0
17,5
16,0
20,0
Razem
80,0
100,0
80,0
100,0
Opis krajobrazowy terenu sporządzono według zasady kompozycyjno-planistycznej.
Część 1
Stan obecny: Teren w zachodniej części parku; centrum jego kompozycji stanowi staw o łagodnej linii brzegowej. Od wschodu bezpośrednio do brzegu przylega górka o regularnym kształcie, porośnięta roślinnością drzewiasto-krzewiastą. Od zachodu znajduje się duża polana. Na obwodzie części rośnie zwarta roślinność o słabej przejrzystości. Peryferyjna ścieżka piesza nie jest urządzona, jej regularny przebieg zaburzają rozkopy, na niektórych odcinkach obserwuje się nadmierne uwilgotnienie. Wielopiętrowa zabudowa mieszkaniowa podchodzi bezpośrednio do granic parku.
Stan historyczny: Ta część parku pod względem czasu powstania należy do II okresu. Centrum kompozycyjnym tej części jest otwarta przestrzeń, złożona z powierzchni wodnej i czystej polany, mniej więcej równych powierzchnią. Górka obok stawu nie była obsadzona roślinnością i służyła do zjazdów na sankach. Wokół tych elementów parkowych wytyczono ścieżki spacerowe. Jedna — zamknięta — była trasą konną, a jej szerokość wynosiła 6 m. Droga ta obsadzona jest na całej długości aleją dębową. Polana na obwodzie obsadzona jest grupami drzew różnych gatunków, oddalonymi od siebie na różną odległość. Zapewniało to widoczność części z różnych punktów trasy. Od zachodu znajdowało się jedno z głównych wejść na teren parku, obecnie utracone.
Część 2
Stan obecny: Drzewostan stanowi masyw dębowo-grabowy pochodzenia nasiennego, wiek dębu 170–180 lat. Rzeźba terenu nie ma ogólnego spadku i w mikroobniżeniach gromadzi się nadmiar wilgoci; w tych miejscach następuje intensywne wypadanie dębu szypułkowego i zasiedlanie przez olszę czarną i krzewy. Na terenie gromadzi się duża ilość wiatrołomów i posuszu. Drenaż jest zniszczony licznymi okopami, choć pozostałości starego systemu drenażowego jeszcze się zachowały. Przez teren biegną ścieżki, miejscami pokrywające się z historycznymi dróżkami, na których widać nawierzchnię z cegły. Na wzniesieniach terenu stan i walory dekoracyjne drzewostanu są dobre. Naturalnego odnowienia dębu nigdzie nie stwierdzono, natomiast grab ma podrost w różnym wieku.
Stan historyczny: Teren ten jest najstarszą częścią parku, wokół której sztucznie utworzono zespół parkowy. Gaj dębowy miał zadrzewienie 06, grab występował w tym drzewostanie jako gatunek towarzyszący w niewielkiej ilości, podszytu nie było, teren był dobrze widoczny. Wszystkie ścieżki spacerowe miały nawierzchnię z cegły, przez rowy drenażowe urządzono przejścia. W gaju były niewielkie polany z pojedynczymi drzewami, obiektami pamiątkowymi i ławkami.
Część 3
Stan obecny: Część ta jest wydłużona między ulicą Lesnaja, obsadzoną aleją klonową, a granicą masywu dębowego. W części południowej znajduje się mały staw o okrągłym kształcie, do którego przylega niewielka polana. Na południe od stawu znajdują się pozostałości fundamentu dużego budynku. Ta część jest zaśmiecona resztkami budowlanymi, wiatrołomami, zarosła samosiewem drzew i krzewami. Na północ od stawu stare drzewa rosną w grupach różnogatunkowych. Ich stan jest dobry, w alei wzdłuż ulicy mocno osłabiony, ponieważ system korzeniowy uszkodzono przy budowie rowu osuszającego w latach 80. XX wieku. Polany na tej części mają postać niewielkich prześwitów. W części północnej powierzchnia jest mocno rozkopana, stoi woda, brzegi strumienia pokryły się nieprzebytymi zaroślami.
Stan historyczny: Ta część parku pod względem układu była zorganizowana jako samodzielny minipark. Budynek o niezwykłej architekturze, zwany „Małym Leśnym Zameczkiem”, stał na wzniesieniu terenu, od niego do małego stawu prowadziły schody. Liczne ścieżki dzieliły teren na małe części, w których ustawiono obiekty pamiątkowe w postaci obelisków, rzeźb, słupów, płyt. Odnotowano tu także drzewa pamiątkowe. Układ kształtował się w obu okresach. Część południowa jest wcześniejszego pochodzenia. W II okresie urządzono promenadę wzdłuż istniejącego zwartego obsadzenia dębowego, zorientowaną na „Leśny Zameczek” i obsadzoną malowniczymi grupami i pojedynczymi drzewami różnych gatunków.
Od północy znajdował się jeszcze jeden wjazd do parku, oznaczony granitowym słupem. Tu też łączyły się ścieżki z różnych części parku.

Park Maxa Aschmanna zimą. W oddali widać górkę Rodelberg.
Część 4
Stan obecny: Część ta leży między ulicą Lesnaja a wschodnią granicą parku. Przez całą część płynie strumień o krętym korycie. Jego brzegi zarosły mało wartościową roślinnością, odpływ jest słaby z powodu zaśmiecenia koryta. Na brzegach znajdują się ogródki z szopami i ogrodzeniami. Ogólnie w tej części jest więcej przestrzeni otwartych w postaci dekoracyjnych polan z grupami drzew. Zwarte obsadzenie z drzew zachowało się wzdłuż ulicy, widać tu aleje w trzech rzędach. W południowej części znajdują się dwa stawy, jeden z nich łączy się ze strumieniem. Stan stawów jest niezadowalający. W ich pobliżu wyraźnie widać pozostałości fundamentów, zarośnięte samosiewem.
Stan historyczny: Południowa część terenu, o prostokątnym kształcie, ze stawami, ograniczona dwiema równoległymi drogami, należy do wczesnego okresu kształtowania parku. Tu znajdowały się wszystkie budynki gospodarcze, stanowiące część majątku „Maraunenhof”, a następnie należące do parku publicznego. Istnienie trasy konnej pozwala przypuszczać, że była tu stajnia, wozownia i szopa na siano, kuźnia. Prawdopodobnie dla przepuszczania wody do dolnego stawu i dalej do rzeczki Beydritten urządzono śluzę. Ta arteria wodna, wychodząca daleko poza granice danego terenu, stanowiła system hydromelioracyjny parku. Ponadto rzeczka z jej malowniczymi brzegami była częścią krajobrazu parkowego. Ścieżki spacerowe przecinały koryto w kilku miejscach, co świadczy o istnieniu mostków (około dziesięciu). Na brzegach zachowały się grupy drzew, topole i wierzby, między którymi dawniej widać było okoliczne krajobrazy.
Część 5
Stan obecny: Duży teren wzdłuż południowej granicy parku stanowi mocno zarośniętą część z trudno przebytymi lub zupełnie nieprzebytymi nasadzeniami. Silne zarastanie krzewami odnotowano w miejscach z nadmiernym uwilgotnieniem, gdzie wypadły stare drzewa cennych gatunków. Tylko dwie duże polany są względnie dekoracyjne i nadają się do spacerów, pozostałe, w postaci bezkształtnych prześwitów w miejscach zadarnienia gleby, mają zwartą izolację z rozrośniętych krzewów. Część jednej dużej polany zabudowana jest domami jednorodzinnymi. Całkowitym dysonansem, zarówno planistycznym, jak i architektonicznym, jest budowany z betonu budynek przedszkola. Przypadkowe ścieżki nie odpowiadają historycznym dróżkom, teren jest zaśmiecony wadliwym drewnem, są pozostałości fundamentów.
Stan historyczny: Ten rozległy teren parku z II okresu kształtowania był nasycony różnymi elementami parkowymi. W części południowo-zachodniej znajdowała się polana o regularnym owalnym kształcie, wyposażona w boiska do gier sportowych. Wzdłuż drogi znajdował się „teatr pod gołym niebem”, obsadzony dookoła strzyżoną ścianą z grabu i dębami. Zachowało się sztuczne wyniesienie terenu o regularnym półkolistym kształcie ze schodami i fundament. Duży plac, obsadzony rzędami drzew, miał dojście z pięciu stron i służył do masowych zgromadzeń ludzi. Niedaleko znajdowała się budowla o dużej powierzchni z dachem w postaci wiaty, zapewne związana z funkcjonalnym wykorzystaniem drugiej dużej podłużnej polany.
Od wschodu część ta była ograniczona reprezentacyjną drogą dojazdową do „Leśnego Zameczku”, podzieloną pośrodku niską strzyżoną ścianą grabową. Wszystkie wymienione części oddzielały zwarte lub ażurowe grupy i kępy drzew, a łączyły je ścieżki spacerowe.
Część 6
Stan obecny: Część o trójkątnym kształcie w południowo-wschodniej części badanego terenu, której większość stanowią przestrzenie otwarte z pojedynczym i kępowym samosiewem o dużym asortymencie gatunkowym. Wiele okazów jest zdrowych i dekoracyjnych. Pośrodku polany, w obniżeniu, nieprzebyte zarośla krzewów zajmują dużą powierzchnię. Wjazd na ulicę Lesnaja jest zasypany gruzem budowlanym.
Stan historyczny: Teren ten nie był częścią parku, poza niewielkim fragmentem przylegającym do strumienia, ale planistycznie był powiązany z resztą. Stanowił ogromną otwartą przestrzeń. Nasadzenia były tylko przy budynkach mieszkalnych, zachowały się tu rzędy.
Poniżej przytaczamy asortyment drzew i krzewów parku według stanu na 1997 r. (listę sporządzono „w kolejności zmniejszającej się liczebności na terenie parku”).
Dąb szypułkowy
(Qercus robur)
Grab pospolity
(Carpinus betulus)
Lipa drobnolistna
(Tilia cordata)
Topola czarna
(Populus nigra)
Dąb czerwony
(Qercus rubra)
Olsza czarna
(Alnus glutinosa)
Buk zwyczajny
(Fagus silvatica)
Klon zwyczajny
(Acer platanoides)
Wierzba biała
(Salix alba)
Klon jawor
(Acer pseudoplatanus)
Jesion wyniosły
(Fraxinus exselsior)
Kasztanowiec zwyczajny
(Aesculus hippocastanum)
Klon srebrzysty
(Acer sacharinum)
Brzoza brodawkowata
(Betula pendula)
Topola balsamiczna
(Populus balsamifera)
Wierzba krucha
(Salix fragilis)
Wiąz szypułkowy
(Ulmus laevis)
Dereń biały
(Cornus alba)
Głóg jednoszyjkowy
(Crataegyna monogyna)
Wierzba wiciowa
(Salix viminalis)
Bez czarny
(Sambucus nigra)
Śnieguliczka biała
Symphoricarpus albus)
Róża pomarszczona
(Rosa rugosa)
Leszczyna
(Corilus avellana)
Tawuła wierzbolistna
(Spyrea salicifolia)
Trzmielina pospolita
(Evonymus europaea)
Poniżej pozwolimy sobie przytoczyć jeszcze kilka akapitów z „Programu przywrócenia reżimu wodnego i sanitarnego cieków miasta Kaliningradu”, opracowanego przez Instytut „Zapwodprojekt” w 1998 r. i wciąż niezrealizowanego w 2008 r.:
„W okresie przedwojennym urządzeniu i eksploatacji sieci hydrograficznej miasta, która ma łączną długość nie mniejszą niż 12 km, oraz budowli hydrotechnicznych na terenie miasta poświęcano należytą uwagę, w wyniku czego powstał złożony kompleks obiektów inżynieryjnych, zapewniający korzystny reżim obiektów wodnych.
…Złożony kompleks inżynieryjny budowli hydrotechnicznych… nadal stopniowo ulega zniszczeniu z powodu niezadowalającej eksploatacji obiektów i niepodejmowania niezbędnych działań na rzecz ich odbudowy i przebudowy.
…Typowym przykładem negatywnego oddziaływania na istniejącą sieć hydrograficzną miasta jest sytuacja, która powstała przy zabudowie nowych terenów w rejonie ulic Lejt. Sibiriakowa – Zielonaja – Gorkiego - Jefriemowa, gdzie przy budowie osiedla mieszkaniowego nie uwzględniono przebiegu strumienia Mołodiożnyj, którego odcinek został całkowicie zlikwidowany.
…W rezultacie w strefie podtopienia znalazł się teren o powierzchni około 100 ha. Około 70% z całej powierzchni 85 ha Parku Maxa Aschmanna znajduje się obecnie w stanie nadmiernego uwilgotnienia. Grunty parku były osuszane kombinowaną siecią z okresu przedwojennego (drenaż zakryty i otwarte kanały regulacyjne). Odbiornikami sieci osuszającej są strumienie Mołodiożnyj i Siewiernyj, z powodu których niezadowalającego stanu istniejąca sieć osuszająca znajduje się w cofce i nie zapewnia wymaganej normy osuszenia. Ponadto drenaż zakryty jest uszkodzony przez system korzeniowy roślinności drzewiasto-krzewiastej, otwarte kanały odprowadzające i regulacyjne są zamulone, skarpy zdeformowane i zarośnięte drzewami. Budowle na kanałach są niesprawne, pogarszając ich reżim hydrologiczny. Znajdujące się na terenie parku stawy nie są uregulowane, co pociąga za sobą podtapianie przyległych terenów. Koryta wzdłuż zbiorników są zamulone i zarośnięte roślinnością wodno-błotną”.
* * *
Ekologiczne zagrożenia Kaliningradu, stanowiące zespół różnych problemów, polegają nie tylko na chemicznym zanieczyszczeniu jego krajobrazów, charakterystycznym dziś dla większości miast, ale w znacznym stopniu również na długotrwałym zaniedbaniu, zaśmieceniu i wyraźnej degradacji jego historycznych, ekologicznie uzasadnionych terenów zieleni, co w końcu doprowadziło do wyłączenia części ich powierzchni i dalszego przeznaczania tych nieużytków, niemających ani nazwy, ani statusu ochronnego, pod zabudowę jako mało wartościowych.
Wśród środków administracyjnych, wśród działań pierwszoplanowych po przeprowadzeniu prac projektowo-badawczych na terenie parku, specjalista od urządzania parków i architekt krajobrazu proponują:
- objąć park ochroną zgodnie z obowiązującym prawem i nadać jego terenowi status chroniony;
- zakazać budowy i wydzielania działek pod budownictwo prywatne do czasu zatwierdzenia stref ochrony zabytku sztuki ogrodowo-parkowej;
- opracować projekt rekonstrukcji parku.
Od tego czasu, czyli od zakończenia badań specjalistów nad tym unikalnym (choćby pod względem rozmiarów) dla Kaliningradu terenem parkowym, minęło ponad 10 lat. [Teraz już ćwierć wieku, a park nadal niszczeje, jakby szykowano mu los lotniska Devau. — red.]
Pamiątkowa betonowa płyta wrośnięta w ziemię w Parku Maxa Aschmanna.
Granice parku skurczyły się ze wszystkich stron, jakby myszy po cichu, kryjąc się w nieznanym, obgryzły kawałek smacznego sera — i to miejscami nie tylko na brzegach.
Na całym obwodzie parku granica zmniejszyła się co najmniej o 20 m (według oficjalnych danych na prośbę mera wyrysowano na mapie nową, czerwoną granicę). Jednak we wschodniej części rzeczywistą granicą jest faktycznie strumień, a zatem objęty został znacznie większy teren; w części północnej odcięto górny narożnik, około 100 m wzdłuż alei; szczególnie łakomym kąskiem okazał się fragment w południowej części parku: granica przesunęła się na północ o 160-200 m na całej długości; narożnik południowo-wschodni cofnął się na północ o 120-140 m.
Tak oto skurczyła się skóra z jaszczura, jaką jest park, zgodnie z życzeniami deweloperów...
Zmieniła się, jak widać z danych tabeli, struktura przestrzenna: właściwa proporcja przestrzeni zwartych i otwartych, która w parkach zawsze kształtuje się na korzyść przestrzeni otwartych i półotwartych, zmieniła się w niepożądanym kierunku — przestrzenie zamknięte pochłonęły półotwarte. W parku historycznym przestrzenie miały się do siebie następująco: zamknięte 4: półotwarte 3: otwarte 2. W obecnym kompleksie leśno-parkowym proporcja ta wygląda jak 7:0:2. Przestrzenie otwarte nieco się zmniejszyły wskutek przesunięcia południowej i wschodniej granicy parku, ale zachowane tereny zarastają — zakrzewiają się. Ponadto mocno podmakają, a roślinność zielna tych dawnych łąk trawiasto-ziołoroślowych zawiera już sporo roślin-higrofitów, charakterystycznych dla mokrych łąk i obrzeży torfowisk niskich (i na polanach przy spłyconym jeziorze, i na wschodnich polanach przy strumieniu opisywaliśmy jaskier, sit, turzyce, rdest wężownik, wiązówkę błotną, tojeść rozesłaną, przywrotnik, tymotkę, trzcinnik piaskowy, kupkówkę pospolitą (rośliny te lubią wodę).
Zarastanie przestrzeni półotwartych parku krajobrazowego nie pozwala ukazać wartości artystycznej poszczególnych grup drzew, pomyślanych jako specjalne akcenty na polanach.
Dość złożona historyczna sieć dróg i ścieżek, poza ulicą tranzytową i okrężną aleją wokół jeziora, została utracona.
W materiałach ekspedycji z 1997 r. z pewnością znajdują się zestawienia opisów geobotanicznych, czyli są dane o składzie gatunkowym i grupach wiekowych drzew parku. Nie udało nam się jednak z nimi zapoznać, co znacznie utrudniło napisanie tego rozdziału. W związku z powyższym przez dwa sezony letnio-jesienne trzeba było mierzyć drzewa i nanosić je na schemat terenu parkowego. Udało się opisać 2600 drzew — ogromnych dębów z Maraunenhofu, które, powtórzę, na początku XX wieku miały co najmniej 200 lat, a także wszystkie, wszyściutkie, aż po cieniutkie graby i klony, które, przeszkadzając sobie nawzajem żyć, chcą przeżyć — liczyliśmy je, by zrozumieć przyszłość parku leśnego, jeśli, jeśli, jeśli... nie zabudują go i nie „zagospodarują”. Siewki wszędobylskiego grabu, 10-20 szt. na m2 — trafnie przepowiadają los.
Jeśli omawiać strukturę przestrzenną i skład drzew współczesnego terenu parkowego, wyłania się następujący obraz: najstarsze drzewa spotyka się oczywiście w części północnej, tam, gdzie był historyczny gaj dębowy. W 2008 r. opisaliśmy tam 152 okazy dębu szypułkowego o średnicy nieco mniejszej i nieco większej niż 100 cm, 7 okazów lipy drobnolistnej o średnicy pnia od 60 do 70 cm, 7 okazów grabu pospolitego o średnicy do 90 cm. Młodsze, samorzutnie wyrosłe drzewa to grab pospolity (468 okazów o średnicy poniżej 40 cm), lipa drobnolistna (64 drzewa o średnicy poniżej 40 cm) i podrost dębu szypułkowego — 24 okazy. Tak więc zachowały się tu drzewa z nasadzeń przedwojennych, które stanowią 30% wszystkich drzew północnej części parku, z czego dąb stanowi ponad 70%, lipa — około 30%. Dominantami tej części parku stały się w naszych czasach samorzutnie wyrosłe grab pospolity, klon zwyczajny, olsza czarna. Struktura tej części parku z półotwartej z niewielkimi zamkniętymi fragmentami przekształciła się w zamkniętą na całym terenie części północnej, ze zwarciem koron 0,8-0,9, czyli pod koronami — ciemność i nadmiernie uwilgotniona gleba, niemal bez okrywy zielnej.
W odniesieniu do całego terenu parku okazało się, że drzewa pierwszej, czyli najstarszej grupy wiekowej, starsze niż 150-200 lat, o średnicy pnia powyżej 60 cm, stanowią dziś nieco ponad 15% ogólnej liczby drzew, czyli z 2600 drzew grupa ta liczy około 400 okazów.
Staw w Parku Maxa Aschmanna.
Grupę tę tworzą dąb szypułkowy, lipa drobnolistna, buk zwyczajny (ten ostatni reprezentowany jest przez szczególnie duże okazy w północnej części parku (43 szt.), na północ od jeziora i w najstarszej części parku. Również dość duże drzewa, 27 okazów buka o średnicy pnia około 60 cm, stoją na skraju lasu, niemal na granicy ze wschodnią łąką; przed nimi młode powojenne klony przerosły przez fundament jakiegoś budynku, być może przedwojennej kawiarni.
Razem z pierwszą grupą strukturę przestrzenną parku podtrzymują drzewa drugiej grupy wiekowej, w wieku od 60 do 150 lat, o średnicy pnia od 40 do 60 cm, które stanowią 31% wszystkich drzew (buk zwyczajny, lipa drobnolistna, dąb szypułkowy, grab pospolity, jesion wyniosły, klon zwyczajny).
Samorzutnie wyrosłe w ostatnich dziesięcioleciach młode drzewa trzeciej grupy wiekowej o średnicy pnia poniżej 40 cm, zagęszczające park (lipy, klon zwyczajny, grab pospolity i olsza czarna jako wskaźnik terenu nadmiernie uwilgotnionego), stanowią 54% wszystkich drzew.
Proporcja między historycznymi a samorzutnie wyrosłymi gatunkami drzew we współczesnym parku w 2008 r. wygląda następująco: dąb szypułkowy — 12%, dąb czerwony — 2%, buk zwyczajny — 2%, lipa drobnolistna — 11%, klon zwyczajny — 14%, klon jawor — 7%, kasztanowiec zwyczajny — 1%, olsza czarna — 10%, grab pospolity — 38%, reszta — głóg jednoszyjkowy, jesion wyniosły, klon srebrzysty, topola balsamiczna, wiąz szypułkowy.
W związku z 750-leciem Królewca-Kaliningradu o Parku Aschmanna zaczęły pisać gazety. Rzeczywiście, jednym z wniosków ekspedycji parkowo-leśnej z 1997 r. jest stwierdzenie dużej wartości przyrodniczej i historyczno-kulturowej „tego jednego z najlepszych przykładów parku publicznego”. W zakamarkach merostwa pojawił się „Projekt koncepcji rekonstrukcji Parku Maxa Aschmanna w Leningradzkim rejonie miasta Kaliningradu”. Z notatki objaśniającej do projektu wynika, że „zaplanowano zakrojone na szeroką skalę prace odtworzeniowe, które powinny doprowadzić do odrodzenia parku”.
„Podstawową zasadą koncepcji jest stopień zagospodarowania i użytkowania terenu” — trudno ocenić, na ile to podejście pokrywa się z wnioskami ekspedycji o objęciu parku ochroną jako zabytku historycznego. Nasze komentarze dotyczą tylko jednej ze stref wydzielonych w parku: pokrywa się ona z terenem memorialnym, gdzie sadzono dęby ku czci poległych w pierwszej wojnie światowej, gdzie ustawiano kamienie pamiątkowe, gdzie było główne wejście i gdzie znajdował się „park w parku” ze swoim „małym leśnym zameczkiem”. Właśnie tu proponuje się „strefę aktywnego użytkowania terenu” z trasami rowerowymi, budynkiem administracji i służb gospodarczych, kawiarnią, rozległym parkingiem dla samochodów, placem do ujeżdżania koni...
...Obecnie [2008 r.] stan ekologiczno-estetyczny niegdyś wzorcowego i największego w Królewcu parku krajobrazowego nie odpowiada jego artystyczno-historycznemu obliczu.
W 2024 roku MBU „Dyrekcja Parków Krajobrazowych” obiecuje przywrócić park do życia... Kiedyś.
Mimo to, zdaniem W.A. Agalcowej, „park zachował w niektórych częściach wspaniałe widoki, znaczną liczbę perspektywicznych nasadzeń, historyczne elementy układu i węzły kompozycyjne”.
Czy zamierzona rekonstrukcja będzie odpowiadać jego artystycznemu obliczu? Jeśli parku nie zrekonstruować, większość drzew o znaczeniu estetycznym, zwłaszcza dąb i buk, zniknie, wypadnie z drzewostanu. Jeśli rekonstrukcja, nieuwzględniająca wniosków specjalnej ekspedycji, będzie wymagać rozległego parkingu i innych budynków gospodarczych w „sercu parku” (przypomnijmy, że w parku historycznym pod zabudową znajdował się zaledwie 1% terenu) — drzewa padną pod piłą.
Wszystko jest w mocy człowieka, ale przypomnijmy, że „szacunek dla przeszłości — oto cecha, która odróżnia wykształcenie od dzikości” (A.S. Puszkin).
Współczesne zdjęcia na stronie: Michaił Ogorodnikow.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

