Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że w czasach, gdy w Inflantach panował jeszcze pogański zabobon, z woli Bożego miłosierdzia do portu na Dźwinie przypłynęli na statkach z towarami kupcy, a z kupcami przybył także czcigodny stary kapłan imieniem Meinhard. Poświęcił się on kaznodziejstwu jedynie dla wiecznej nagrody i szerzył słowo Pana naszego Jezusa Chrystusa wśród bałwochwalczych Liwów. Później, z biegiem czasu, wspomniani kupcy za pozwoleniem Liwów założyli pierwszy kościół we wsi Üxküll. Następnie na prośbę tychże Liwów zbudowali tam również zamek. I oto, gdy tamtejszy kościół został założony dla zbawiennego przewodnictwa Liwów, czcigodny ojciec Meinhard zostaje wyświęcony na biskupa i nazwany biskupem inflanckim w roku Pańskim 1143. I żył dwadzieścia trzy lata [1186] na tym urzędzie, który wiernie sprawował, i zmarł w pokoju (1). [1196, 12 października.]
W roku Pańskim 1167 [1196] biskupem inflanckim był przewielebny Bertold, którego Liwowie, zebrawszy znów zdradziecko wojsko, okrutnie zabili pod Piaszczystą Górą [1198, 24 lipca] (2).
W roku 1178 przewielebny Albert był biskupem w Inflantach. Gdy za jego czasów papież Innocenty III zauważył, że miecz duchowy przynosi u niewiernych zbyt mało pożytku, dołączył do niego także miecz widzialny, mianowicie zakon braci rycerstwa Chrystusowego [1202], któremu przeznaczył trzecią część ziem całego biskupstwa (diecezji), widząc, że bez pomocy zakonu owe kraje nie mogą zostać podbite ani po podboju utrzymane. Dlatego najświętszy papież łaskawie przyjął ten zakon po jego założeniu pod opiekę św. apostoła Piotra i swoją własną i nakazał mu przestrzegać reguły braci templariuszy, lecz nosić na szatach inny znak, mianowicie miecz i krzyż, aby pokazać, że oni (nowi rycerze) nie podlegają braciom rycerzom świątyni. Wspomniani bracia obrali sobie wówczas za mistrza biegłego męża imieniem Winno, który miał „toczyć boje ludu” (3) i wiernie kierować ich związkiem. Ten sam papież Innocenty posłał zaś przewielebnego Wilhelma, biskupa Modeny [1225], jako legata do prowincji inflanckiej; legat ten, ponieważ liczba wiernych wzrosła, podzielił ziemię między biskupa a braci i jednym, i drugim wyznaczył ich części.
W tym czasie w Inflantach był tylko jeden biskup, z tytułem „biskupa inflanckiego”, ten sam, do którego papież Innocenty skierował następujące dekretały: „O sposobie życia i obyczajności duchowieństwa: Pan Bóg, który itd.”, dalej: „O rozwodach”; dalej: „O karach kościelnych i ich złagodzeniu”.
Następnie bracia wraz z pielgrzymami rozpoczęli wspólnie budowę miasta Rygi i zbudowali tam, po wydzieleniu i przekazaniu im trzeciej części miasta, piękny i mocny zamek [latem 1201]. Po zbudowaniu zaś miasta, ze względu na bezpieczeństwo, jakie dawało to miejsce, kościół przeniesiono do Rygi, a biskupa nazwano zarazem „biskupem ryskim”; nie był on jeszcze arcybiskupem, lecz tylko sufraganem arcybiskupa bremeńskiego. Biskup ten obrał sobie siedzibę we wspomnianym mieście Rydze wraz ze wspomnianymi braćmi, tak że dzielił ich od siebie tylko mur, co trwa i teraz. I ani wtedy, ani kiedykolwiek później biskup nie miał w mieście Rydze świeckiej władzy sądowej ani żadnych urzędników, lecz mieszkańcy sami się sądzili i rządzili w Rydze i aż do dziś zawsze bez ograniczeń wykonywali prawa świeckie.
Bracia zaś wspomnianego rycerstwa Chrystusowego mężnie i wiernie wspierali sprawę wiary, dla której zostali posłani, i wieloma wojnami, z pomocą pielgrzymów i za Bożym wstawiennictwem, poddali Kościołowi i wierze chrześcijańskiej nie tylko Inflanty, lecz także sąsiednie ziemie Łotyszy i Estów. Wskutek tego wspomniany legat, obecnie kardynał, podczas jednego ze swych przyjazdów ustanowił jeszcze inne kościoły katedralne, mianowicie na Ozylii i w Dorpacie.
Mistrz zaś wspomnianego rycerstwa Chrystusowego zbudował po podbiciu Liwów i Łotyszy kilka zamków, mianowicie Segewold, Wenden i Ascheraden. Kokenhusen i Gerzike zaś, w których mieszkali wówczas heretycy (Rusini), zburzył i zniszczył doszczętnie.
W roku Pańskim 1198 biskupem Rygi był Albert Drugi, a w kolejności czwarty. W drugim roku po jego konsekracji założono i zbudowano [1202] u ujścia Dźwiny klasztor cysterski, nazwany Górą św. Mikołaja albo Dünamünde.
W tym samym czasie wybrano pierwszego biskupa estońskiego [1211] imieniem Teodoryk, ponieważ Kościół rósł, a liczba wiernych się zwiększała. W Semigalii zaś biskupem wybrano Lamberta [1224].
Wreszcie Winno, mistrz wspomnianego rycerstwa Chrystusowego, wraz ze swym kapelanem (kapłanem) Janem, w niczym niewinni, zostali okrutnie zamordowani przez brata tegoż zakonu Wikberta [na początku 1209]. Ów Winno rządził swymi braćmi i krajem 18 lat.
W roku 1211 żył drugi mistrz braci rycerstwa Chrystusowego, Wolkwin, mąż nie mniej zdolny, pobożny i uczciwy. Mądrze prowadził wojny Pańskie, a bracia zakonu wiernie mu pomagali.
On też poddał wierze chrześcijańskiej Estów i Ozylijczyków i nałożył na nich daninę; zbudował też, i to z kamienia, zamek Fellin oraz mały zamek rewelski i umocnił je jak najlepiej wieżami i głębokimi fosami. Wzniósł także inne budowle koło Dorpatu i Odenpäh, o których dla zwięzłości nie wspominam.
Dalej zdobył Izborsk (4), ruski zamek [16 września 1249].
Pleskowscy zaś Rusini (pskowianie) poddali mu się, gdy spalił ich miasto. Dla ochrony zamku, jak również dla pomnożenia liczby nawróconych, mistrz pozostawił tu dwóch braci zakonnych z niewielką liczbą ludzi. Lecz gdy nowogrodzianie się o tym dowiedzieli, niespodzianie pojmali pozostawionych braci wraz z ich ludźmi. [marzec 1242]
Dalej zbudował u Rusinów zamek imieniem Koporje i nałożył zarazem daninę na Rusinów wotskich (1). [1241]
Za jego czasów ziemie Łotyszy i Liwów zostały podzielone; część przeznaczona braciom przypadła im wraz z dziesięcinami, kościołami i wszystkimi dochodami świeckimi, a bracia nie byli też zobowiązani płacić z tego daniny katedralnej (Kathedraticum) (5). [1210]
W tym samym roku 19 grudnia wyżej wymieniony kardynał, przewielebny Wilhelm z Modeny, przy współudziale trzech innych biskupów poświęcił w Rydze kościół św. Jerzego [1225 – ?].
Dalej zawarto układ z biskupem Hermanem z Leal o ziemie Sackala, Mocha i Normegunde wraz z ich przynależnościami [1224, 23 lipca].
Następnie w 1225 r. legat Stolicy Apostolskiej, przewielebny Wilhelm z Modeny, przeprowadził urządzenie kościołów w Rydze [1225, 5 kwietnia].
On też wydał pożyteczne rozporządzenia dotyczące granicy miasta Rygi po obu stronach Dźwiny i jeszcze wielu innych spraw [1226, 15 marca].
Dalej w roku Pańskim 1228, w piątek 18 sierpnia, Kurowie i Semigalowie opanowali zamek Dünamünde, a mnichów nieludzko pomordowano na różne sposoby.
W tym czasie Kurlandia nie była jeszcze chrześcijańska ani nawrócona na prawowierną naukę, dlatego mistrz i jego bracia wraz z mnóstwem pielgrzymów, pobudzeni gorliwością o Boga, zebrali się w liczne wojsko, aby pomścić śmierć mnichów, wyruszyli do wspomnianej ziemi i poddali ów dziki lud chrześcijaństwu. Wskutek tego kardynał, który otrzymał tytuł prezbitera kościoła św. Sabiny (6), a którego dawniej zwano „z Modeny”, podczas swego ówczesnego częstego pobytu w Inflantach ustanowił biskupa Engelberta i poddał mu ten kraj. Z tym biskupem bracia rycerstwa Chrystusowego zawarli, za zgodą wspomnianego legata, układ tej treści, że biskup otrzymuje dwie części, a bracia trzecią część całej ziemi w Kurlandii.
Gdy następnie mistrz i bracia rycerstwa Chrystusowego stoczyli bitwę nad rzeczką Ymera (7) [1229], usilnie prosili przez posłów i listy wielkiego mistrza zakonu braci szpitala Najświętszej Marii Panny domu niemieckiego w Jerozolimie, Hermana von Salza, aby przyłączył ich do swego zakonu. [1229] Opóźniło się to ze znanych przyczyn, mianowicie z powodu zamków i ziem Rewla, Harrii i Wironii, jak również Jerwii, do których rościł sobie prawa Waldemar, król duński, zapewniając, że należą do niego.
Po wielu sławnych i szczęśliwych bitwach z niewiernymi mistrz Wolkwin podczas podjętej przez siebie wyprawy przeciw niewiernym Litwinom został przez tychże Litwinów zabity wraz z panem Haseldorpem i hrabią Dannenbergiem, pięćdziesięcioma braćmi zakonnymi i mnóstwem wiernego ludu w ziemi Saule (8), w dzień św. Maurycego i jego towarzyszy męczenników (22 września 1236 r.).
Gdy także biskup Engelbert, duchowieństwo kościoła kurlandzkiego i tamtejszy lud chrześcijański zostali doszczętnie wytępieni, Kurowie popadli z powrotem w swoje dawne niedowiarstwo.
Po tym smutnym wydarzeniu bracia rycerstwa Chrystusowego, którzy pozostali przy życiu, wraz z biskupami ryskim, dorpackim i ozylijskim ponowili w bardzo żałosnych listach do papieża Grzegorza IX dawną prośbę, przedstawiając mu nadzieję, że połączeni w jedną owczarnię wkrótce zwycięską ręką zniszczą wrogie siły przeciwników. I tak wyżej wymieniony najświętszy papież Grzegorz postanowił na ogólnej radzie kardynałów w roku 1235 połączyć owych braci pod warunkiem, że wyżej wspomniane ziemie zostaną zwrócone wyżej wymienionemu królowi [1237].
Gdy połączenie, jak powiedziano, zostało dokonane, wspomniany wielki mistrz wymienionego szpitala w Jerozolimie, brat Herman von Salza, posłał brata Hermana Balka do Inflant, a z nim brata Dytryka von Grüningen, i ustanowił brata Hermana Balka dostojnikiem, czyli mistrzem braci w Inflantach.
Gdy w ten sposób bracia rycerstwa Chrystusowego przyjęli habit wspomnianego zakonu i w roku 1238 od wcielenia Pana Boga bracia zwrócili królowi zamki i ziemie, kraj Jerwia zaś został braciom odstąpiony przez wielokrotnie wspominanego króla jako łaskawy dar [1328, 7 czerwca], wówczas bracia w Inflantach zaczęli się mocno gniewać na swego mistrza, brata Hermana Balka, za to odstąpienie. Opuścił on więc Inflanty, ustanowiwszy swoim zastępcą brata Dytryka von Grüningen, i powróciwszy do wielkiego mistrza, został zwolniony z urzędu.
W roku Pańskim 1240 zastępujący mistrza brat Dytryk von Grüningen podbił ponownie Kurlandię, zbudował w niej dwa zamki, Goldingen i Amboten [1245], i skłonił Kurów do przyjęcia świętego chrztu dobrocią i siłą, za co otrzymał od legata papieskiego, przewielebnego Wilhelma, a następnie od najświętszego papieża Innocentego zatwierdzenie praw własności do dwóch trzecich Kurlandii [7 i 9 lutego 1245], tak że dawny układ zawarty o Kurlandię z braćmi rycerstwa ani żaden inny nie miał już w porównaniu z tym mocy. Zawarł też umowę z przewielebnym biskupem ozylijskim o ziemie Sworbe i Kotse, dalej o to, że wieś Lehals ma w połowie należeć do braci [1242].
Należy zauważyć, że w biskupstwie semigalskim po przewielebnym Lambercie, o którym mówiono wyżej, nastąpił brat Henryk z Lützelburga, wywodzący się z zakonu minorytów. Gdy przewielebny Engelbert, biskup kurlandzki, został zabity wraz ze swym duchowieństwem przez Litwinów [1236], tego brata Henryka Semigalskiego legat, biskup Wilhelm z Modeny, usunął i przeniósł do kościoła kurlandzkiego. Kościół semigalski zaś przyłączono następnie do ryskiego.
Brat Dytryk von Grüningen pozostawał zaś w Inflantach, przez cały czas przy dwóch niżej wspomnianych mistrzach, pełniąc z polecenia wielkiego mistrza urząd zastępcy mistrza, i pomagał im wszędzie wiernie radą i czynem.
W 1241 r. Andrzej von Velven był mistrzem w Inflantach. Za jego czasów Ozylijczycy odpadli od wiary i wybili lud chrześcijański wraz z obecnym tam duchowieństwem, przy czym przewielebny Henryk, ich biskup, ledwie uniknął śmierci. Lecz gdy wyżej wymieniony mistrz ponownie ich podbił, nadał im pewne prawa i wolności, które później ten biskup zatwierdził.
W roku 1245 mistrzem w Inflantach był brat Henryk von Hinneberg, który doznawał silnych napaści pogan. Następnie, zwolniony z urzędu, udał się do Niemiec.
W roku 1250 mistrzem był brat Andrzej von Stirland. Za jego czasów Mendog, król litewski, i jego małżonka Marta przyjęli chrzest i otrzymali od najświętszego papieża Innocentego IV litewską koronę królewską.
Za czasów tego mistrza namiestnik zakonu w Niemczech, Eberhard von Seyne, został przysłany do Inflant z pełnomocnictwem od wielkiego mistrza. Za ich czasów, w 1252 r., zbudowano zamek Kłajpeda (Memel). Zakładano i urządzano też kościoły w Kurlandii, zarówno w części biskupa, jak i w dzierżawach braci [1253]; dalej nastąpił podział ziemi Kurlandii [1254], dalej podział ziem Wik i Ozylii [1255]; dalej rozdział i podział ziem Oppemele [1257]; następnie darowizna ziem Selów, mianowicie Wedden, Polon, Maleisin i Towraks wraz z przynależnymi do nich gruntami, z zatwierdzeniem najświętszego papieża [1260].
W 1255 r. Anno był mistrzem w Inflantach. Odbył wielką wyprawę do ziemi Samów (Żmudzinów). Ozylijczykom po ich wielokrotnym odstępstwie nadał pewne prawa, aby łagodną przynętą skuteczniej przywieść ich z powrotem do wiary.
Zbudował też młyn leżący koło Mutin nad Dangą. Później został mianowany wielkim mistrzem [pod koniec 1256].
W 1256 r. Ludwik był zastępcą mistrza w Inflantach; zawarł on podobno pokojowe porozumienie z arcybiskupem ryskim Albertem w sprawie trzeciej części zamku Gerzike i ziemi Selów, jak również w sprawie dziesięcin z zamków Segewold i Wenden; lecz gani się go za wiele rzeczy: po pierwsze za to, że porozumienie z arcybiskupem w sprawie dziesięcin było zbędne, ponieważ bracia w biskupstwie ryskim i w innych biskupstwach i tak mieli otrzymywać swoją część wraz z dziesięcinami, kościołami i wszystkimi dochodami świeckimi, a także mieli sprawować sąd nad mieszczanami; dalej za to, że umowę tę zawarł bez zatwierdzenia kapituły, będąc sam tylko przez krótki czas jedynie zastępcą mistrza. W roku 1257 mistrzem w Inflantach był Burchard von Hornhausen. Zbudował najpierw zamek w Doblen, następnie zamek Karschowen. Nadał też mieszczanom Memelburga pewne prawa [1258], które później zatwierdził przewielebny biskup kurlandzki Henryk. Tamże wydano też postanowienie w sprawie kościoła św. Jana.
Lecz wraz ze 150 braćmi został zabity przez ścigających ich Litwinów w dzień św. Małgorzaty (13 lipca 1260 r., gdy Kurowie po raz drugi popadli w dawne niedowiarstwo (9). Marszałek zakonu (dowódca wojska) zginął wraz z wieloma pielgrzymami w tej samej bitwie, a ośmiu braci wskutek zdrady poniosło w zamku Wartajen (10) męczeństwo. Po bitwie niejaki Jerzy pełnił urząd mistrza.
W następnym roku (1261), w dzień św. Błażeja (3 lutego), stoczono bitwę z Litwinami pod Lennewarden.
W 1261 r. brat Werner był mistrzem. Za jego czasów Mendog, król litewski, odpadł od wiary. Rusini zaś zajęli Dorpat i zburzyli go doszczętnie. Dalej ów król wygnał ze swych ziem braci i wszystkich chrześcijan. A mistrz zburzył w Kurlandii dwa zamki, mianowicie Kerten i Ampilten (11), paląc je doszczętnie wraz z ludźmi obojga płci i w ogóle wszystkim, co w nich było.
Następnie tenże mistrz Werner został zraniony przez jednego obłąkanego brata; zwolniony z urzędu, wrócił statkiem do Niemiec, by się leczyć.
W 1263 r. mistrzem był brat Konrad von Mandern. Zbudował w 1265 r. Mitawę i zamek Wittenstein (12).Pozostawił Liwom dziesięcinę od bydła, aby tym gorliwszą wiarą walczyli przeciw poganom [1265, 5 kwietnia]. Otrzymał też ziemię Zomgafe od biskupa Edmunda jako zastaw za wydatki poniesione na budowę zamku Amboten. Dalej nadał mieszczanom Parnawy pewne wolności, które zatwierdził Gerhard von Jork, ówczesny mistrz inflancki [1309].
Za jego czasów król litewski Mendog został zabity przez pewnego możnego Litwina, który chciał zawładnąć królestwem. Lecz syn króla, przebywający u Rusinów, usłyszawszy o zabójstwie ojca, wrócił na Litwę, aby pomścić zabójstwo ojca. Wszystkich chrześcijan, których znalazł w niewoli w swoim państwie, łaskawie odesłał z powrotem do Rygi, do mistrza. Lecz potem dał się zwieść Litwinom, uknuł z nimi spisek i posłał w tym samym roku wojsko do Wik i Parnawy, i spustoszył te krainy w święto Ofiarowania Pańskiego (2 lutego) [1263]. A w tydzień po tym święcie stoczono z Litwinami bitwę pod Dünamünde (zob. na końcu, przyp. 2) [w lutym 1263].
Za czasów tego mistrza w Kurlandii zamek Grese (13) został doszczętnie zburzony i spalony, a bydło i wszystkie inne rzeczy zabrano. Następnie powrócił on do Niemiec.
W 1267 r. mistrzem był brat Otto, o którego świętości świadczy wiele świadectw. Zbudował kościół na Mohn.
W 1268 r. Dymitr, król ruski (książę), zebrał wielotysięczne wojsko i śmiało ruszył na Wironię, pustosząc ją grabieżą i ogniem. Nieustraszenie i mężnie wyruszył przeciw niemu przewielebny Aleksander, biskup dorpacki, z wasalami swego kościoła, braćmi zakonnymi z Fellina, Wittensteinu i Leal oraz ich ludźmi i wasalami [1268, 18 lutego], jak również z wasalami króla duńskiego, podczas gdy mistrz Otto walczył nad Dźwiną z Litwinami.
W bitwie stoczonej przy kościele w Maholm poległ przewielebny biskup Aleksander z dwoma braćmi zakonnymi; lud zaś, zebrany w wojsko, wybił przy powtórnym starciu nad jakąś rzeczką 5000 Rusinów, a resztę rzucił do ucieczki (zob. na końcu, przyp. 3) [1268, 23 kwietnia].
Mistrz Otto zaś został zabity przez Litwinów na lodzie wraz z 52 braćmi zakonnymi i 600 chrześcijanami pod Karusen w Wik, w dzień św. Julianny (16 lutego).
W 1270 r. po tej bitwie niejaki brat Andrzej pełnił urząd mistrza w Inflantach. I on także poległ wraz z 20 braćmi zakonnymi w tym samym roku w bitwie z Litwinami.
W tym samym roku (1270) mistrzem był brat Walter von Nordeck [1272, po 21 kwietnia]. Za jego czasów podbito Semigalów i obłożono ich daniną [1272, 7 października]. Dokonał podziału Semigalii z ryską kapitułą katedralną, dalej zawarł z arcybiskupem układ o budowie tam zamku [1271, 27 sierpnia].
W 1274 r. mistrzem był brat Ernest. Zbudował zamek Dyneburg; zawarł też układ z Rudolfem von Ungern [1277, 29 marca]; dalej (zawarł układ) z ryską kapitułą katedralną o budowie grobli na Irbie; dalej nadał wraz z przewielebnym Janem, arcybiskupem ryskim, i przewielebnym Hermanem, biskupem ozylijskim, pewne ulgi kupcom w Inflantach. Podjął wielką wyprawę do kraju Litwinów, do Kiernowa (14), a Litwini, ścigając go, zabili go 5 marca 1278 r. wraz z 71 braćmi pod Ascheraden; tak samo (zabili) Eilarda von Obergen, zwierzchnika ziemi rewelskiej, wraz z jego ludźmi, dalej rycerzy Tiesenhausena i Henryka Wrangla z wieloma innymi mieszkańcami i pielgrzymami. Potem miejsce mistrza zastępował brat Gerhard von Katzenelnbogen.
W roku 1280 mistrzem był brat Konrad von Feuchtwangen [1279]; za jego czasów Semigalowie po raz drugi odpadli od wiary i zamordowali 20 braci wraz z ich ludźmi, zburzyli do fundamentów zbudowany przez braci zamek Terweten [wiosną 1279] (15). Później Konrad był wielkim mistrzem [1290].
W 1282 r. mistrzem był brat Willekin von Endorp. Zbudował Heiligenberg w Semigalii. Zatwierdził też mieszczanom Fellina 29 czerwca 1283 roku granice ziemi miejskiej wraz z ich prawami (Awese i Wachterspe).
Dalej założył i poświęcił wraz z przewielebnym Janem, arcybiskupem ryskim, kościoły w Wolmarze, Wenden, Burtneck i Trikaten w działach braci (16). Z tymże arcybiskupem zawarł ugodę w sprawie chłopów z Sidegunde.
Gdy Willekin podczas jednej wyprawy przeciw Semigalom doszedł do miejsca zwanego Grose (17), został zabity wraz z 34 braćmi i innymi w 1287 roku, nazajutrz po Zwiastowaniu (26 marca).
W roku Pańskim 1288 brat Kuno von Hattenstein był mistrzem. Spustoszył po trochu całą Semigalię. Semigalskie zamki Ratten, Doblen, Sidobren i Terweten zburzył do fundamentów (18).
W 1290 r. mistrzem był brat Halt. Żył spokojnie i w zgodzie ze wszystkimi biskupami i duchowieństwem, bez szkody dla swego zakonu [1290, 9 maja].
W swoim pierwszym roku zawarł przymierze z biskupem kurlandzkim, przewielebnym Edmundem, w sprawie zamku Amboten, przejętego przez Halta od Edmunda ze wszystkimi dochodami należącymi do stołu biskupiego, dla strzeżenia go i utrzymania w porządku, dla pożytku i korzyści zarówno ziem Kurlandii, jak i wiary katolickiej. Tenże biskup odstąpił temuż mistrzowi 90 haków ziemi w okręgu Normes (19) jako zastaw za poniesione już i jeszcze przewidywane wydatki na wspomniany zamek.
Halt zawarł przymierze i polubowną ugodę z arcybiskupem ryskim, przewielebnym Janem, w związku z różnymi sprawami, jakie się pojawiły, na mocy której arcybiskup odstąpił jemu i zakonowi w okręgu wendeńskim wyspę o trzech hakach, o którą toczył się spór, ponieważ granice braci najwidoczniej wykraczały poza ten kres.
Zawarł także układ z przewielebnym Henrykiem, biskupem ozylijskim, o czwartą część siedmiu kiligund (20) i o czwartą część lenna w Wik oraz o wiele innych spornych spraw. Zmarł w 1292 r.
W 1295 r. mistrzem był brat Henryk von Dinklage [po 30 kwietnia]. Zawarł z biskupem dorpackim Bernardem i jego kapitułą przymierze po wieczne czasy. Zmarł 28 października 1296 r.
W roku 1297 mistrzem był brat Bruno. Za jego czasów mieszczanie ryscy po raz pierwszy rozpoczęli wojnę z zakonem. Połączywszy się z Litwinami, zburzyli dwór, tj. zamek zbudowany dla 60 braci, oraz konwent, który to zamek zakon posiadał od pierwszego założenia miasta Rygi [29 i 30 września]; tam była zwykła siedziba mistrza. Zamek zburzono wraz z pozostałymi domami, zbudowanymi na potrzeby braci, i dwiema mocnymi i wysokimi wieżami.
Zburzyli też inną wieżę, u której stóp stał młyn o czterech kołach, zwany Bartoldowym; wyprowadzili z niej i wzięli do niewoli sześciu braci; wszystko inne zabrano jako łup [czerwiec 1298].
Dalej ci sami przebrani mieszczanie z pomocą Litwinów zdradą zdobyli zamek Karkus (21), który zniszczyli ogniem ze wszystkim, co w nim było; przy tym zamordowano jednego duchownego brata zakonu i trzech innych braci z ich ludźmi.
W roku 1298, w tydzień po Zielonych Świątkach (1 czerwca), ci sami mieszczanie wespół z Litwinami zabili mistrza Brunona wraz z 60 braćmi i niezliczonym mnóstwem ludu, gdy ścigał ich nad rzeką Treyder (22). Po wybiciu ponad 3 000 ludzi Litwini podzielili się z rygianami łupem i wrócili do domu. Dalej ci sami mieszczanie zbudowali u wejścia do swego miasta zamek dla niewiernych, który do dziś nazywa się zamkiem litewskim. W tym samym roku wraz z Litwinami oblegli Neuermühlen, gdzie w dzień apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca) zostali pobici i zepchnięci do wody.
W 1299 r. mistrzem był brat Gotfryd von Rogga. Za jego czasów niezgoda z rygianami trwała nadal.
W roku 1307, w święto św. Processa i Martyniana (2 lipca), walczono z Litwinami przed Rygą. Następnie mistrz zawarł z rygianami rozejm i układ, na mocy którego otrzymał od nich te haki ziemi, które posiadali w Kurlandii i na Ozylii w działach braci.
W 1309 r. mistrzem był brat Gerhard von Jork. Odbudował w 1313 r. zamek Dyneburg, który bracia zburzyli, aby uwolnić rycerza Jana Üxkülla, wziętego do niewoli przez pogan Litwinów w zamku Gerzike.
W tym samym roku kilku piratów z miasta Rygi złupiło na Ozylii parafię Kielkond. W drodze powrotnej burza wyrzuciła ich na brzeg pod Dondangen. Brat Eberhard von Monheim, komtur windawski, kazał ich pojmać i, obciąwszy im stopy, powiesić za okaleczone nogi na drzewach. Mieszkańcy Rygi zaś wysłali z tego powodu przez przewielebnego arcybiskupa Fryderyka (pochodził on z zakonu minorytów) skargę na zakon do dworu rzymskiego, wskutek czego najświętszy papież kazał wspomnianemu komturowi stawić się przed dworem. Gdy stawił się w Rzymie, arcybiskup żalił się na ogólnym zgromadzeniu kardynałów następującymi słowami: „Ojcze najświętszy, oto ten komtur, który bez żadnej przyczyny kazał powiesić za szyję moich ryskich obywateli.” Komtur odpowiedział na to: „Ojcze najświętszy, nie było tak, to kłamstwo. Pojmałem kilku piratów, którzy złupili parafię imieniem Kielkond; osądziłem ich według prawa tamtego kraju i, jak na to zasłużyli, powiesiłem za nogi na drzewach!” Wtedy najświętszy papież Klemens rzekł: „O, gdybyśmy i my tutaj mieli takich sędziów!” I nałożył na arcybiskupa w tej sprawie wieczne milczenie.
W roku 1315, za czasów tego mistrza, panowała w Inflantach drożyzna i głód, tak że ludzie z głodu zabijali swoje dzieci, wyrywali z grobów trupy zmarłych, zdejmowali z szubienic powieszonych, gotowali ich i pożerali.
W tym samym roku z Kokenhusen miano po weselu wieźć nowo poślubioną do domu jej męża z wieloma towarzyszami i wielkim przepychem; oddział Litwinów, którzy potajemnie przybyli do kraju, dowiedział się od jednego z mieszkańców owego miasta o orszaku weselnym. Urządzili w lesie zasadzkę i gdy mieszczanie wyjechali za miasto, niespodzianie napadli na nich i wzięli do niewoli dziewczęta i kobiety; zabili kilku chłopców, inni zaś uciekli, i uprowadzili ze sobą wszystkich, których pochwycili.
W 1316 r., w sobotę po Quasimodogeniti (24 kwietnia), mieszczanie ryscy podczas rozejmu całkowicie spalili przedmieście Dünamünde; zabili znalezionego tam brata zakonnego wraz z całym ludem chrześcijańskim i rozpoczęli w ten sposób drugą wojnę i niezgodę.
W 1318 r. tenże mistrz Gerhard wraz z komturami z Fellina, Wenden i Dünamünde stawił się na dworze w Awinionie, wezwany tam, i zastał już tam wielkiego mistrza Karola, który również został wezwany ze swymi dostojnikami, by się usprawiedliwić przed zarzutami przewielebnego Fryderyka, arcybiskupa ryskiego. Po wielu rokowaniach i szczęśliwym zakończeniu spraw zakonu otrzymali w roku 1327, 1 sierpnia (ściślej 25 lipca 1319 r.), od najświętszego papieża Jana XXII zatwierdzenie w sprawie domu (zamku) w Dünamünde.
W roku 1321, około Wielkanocy (19 kwietnia), zbudował w Semigalii zamek Mesoten przeciw poganom.
W czasach późniejszych powstał wielki spór między inflanckimi dostojnikami zakonu o urząd mistrza brata (Jana) von Hohenhorst i brata Jana, zwanego Ungenade; dla jego zakończenia wielki mistrz przysłał do Inflant brata Bartolda Kettelhota jako zastępcę mistrza (23).
W roku 1323 zastępca mistrza Kettelhot podjął wielką wyprawę na Psków i zdobył ziemię pskowską i miasto (zob. na końcu, przyp. 4).
W 1323 r. mieszczanie ryscy wysłali w imieniu króla litewskiego listy do miast nadmorskich i do papieża Jana XXII tej treści, że król chce się ochrzcić wraz z całym swym ludem. W tym celu papież przysłał do Inflant jednego biskupa i opata (24), których bracia zakonu skierowali do króla wraz z posłami biskupów. Lecz król odpowiedział, że nigdy nie myślał ani o wierze, ani o chrzcie; jeśli jednak chcą rokować o pokój, to się zgadza, w przeciwnym razie zobaczą, czy uda im się wydostać z jego ziemi. W ten sposób król zmusił ich do zawarcia wiecznego pokoju. Gdy pokój został podpisany i opatrzony pieczęciami, król zwołał wojsko i, bezpieczny od napaści ze strony Inflant i Prus, przekroczył granicę, którą spustoszył wraz ze wszystkimi sąsiednimi ziemiami (zob. na końcu, przyp. 5) [1326].
W tym samym czasie Kettelhot powrócił do wielkiego mistrza.
W roku 1324 mistrzem był brat Reimar Hane. Prowadził rokowania i narady z biskupami i wasalami ziem inflanckich, zwłaszcza ziem Harrii i Wironii, o złości i niewierności tubylców. Odnowił też u Liwów i Łotyszy pewne rozporządzenia i ustanowienia.
W 1328 r. mistrzem był brat Eberhard von Monheim. Gdy około Zielonych Świątek (po 21 maja) objął godność mistrza, bracia inflanccy odstąpili braciom pruskim zamek Kłajpeda (Memel) ze wszystkimi dochodami i wydatkami po wieczne czasy.
W tym samym roku, w czwartek, w wigilię dnia Jana Chrzciciela (23 czerwca), za czasów brata Fryderyka, arcybiskupa ryskiego, następcy przewielebnego Jana ze Schwerina, arcybiskupa ryskiego, mieszczanie ryscy napadli nocą na zamek Dünamünde i, nie mogąc go zająć, spalili umocnienia wzniesione wielkim trudem i kosztem wraz z kościołem. Ponad sto osób, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, zamordowali tam i wyrządzili braciom, nie wypowiedziawszy im wojny, szkodę na ponad 400 grzywien.
Jesienią tego samego roku, w post suchych dni (Quatember) (21 wrz., ściślej 1329 r., 2 kwi.), mieszczanie ryscy, zamierzający wygnać braci zakonnych, wysłali dwóch z rady miejskiej, mianowicie Henryka Tralove i Bernharda Darsowa, oraz dwóch z gminy, mianowicie Gerlacha Vlissenbarta i Ertmara Redpennige, jako swych posłów do króla litewskiego; ci powiedzieli mu i obiecali, że dla wygnania zakonu i chrześcijaństwa z tamtych krajów zostaną mu, królowi, opróżnione wszystkie zamki i twierdze diecezji ryskiej. Gdy bracia się o tym dowiedzieli, odebrali mieszczanom siłą pięć zamków, położonych w sąsiedztwie ziem litewskich. Gdy król przybył ze swym wojskiem nad Dźwinę, dowiedział się, że zamki są w rękach braci. Zapłonąwszy na to gniewem, natarł na wspomnianych posłów groźnymi słowami. Lecz ci odpowiedzieli mu na pocieszenie, że zaprowadzą go tam, gdzie może wyrządzić zakonowi wielką szkodę.
I rzeczywiście poprowadzili go z całym jego wojskiem całe czterdzieści mil przez okręg ryski, dając mu przewodników i zaspokajając inne potrzeby. Litwini spustoszyli okolice Karkus w dzień Podwyższenia Krzyża (15 września) [1329] i pozostawali tam do następnej środy (20 września). W następny piątek (22 września) spustoszyli ogniem parafię Helmet, która posiadała 400 haków ziemi, przez co wyrządzili zakonowi szkodę na ponad 6000 grzywien srebra. W następną sobotę (23 września) udali się do parafii Paistel, gdzie król ze swymi dwoma braćmi przez dwie noce używał kościoła jako stajni dla swoich koni i dopuszczał się niezliczonych haniebnych czynów w obecności Najświętszego Sakramentu; wszystko inne spustoszyli i spalili ogniem. Do tego kościoła należało 300 haków ziemi. Zabito tam ponad 400 ludzi, pozostałych zaś wzięli do niewoli. Następnie ruszyli do krainy Sackala, gdzie w Tarwast (25) spustoszyli i spalili parafię mającą 200 haków ziemi, zabili też dwóch duchownych braci zakonu i rycerza Mikołaja von Ropp, oprócz 400 ludzi, których zabili lub wzięli do niewoli i uprowadzili ze sobą. Zakonowi wyrządzono przez to szkodę na 6 000 grzywien czystego srebra i więcej. Zmuszeni taką przemocą bracia oblegli miasto Rygę i w końcu je podporządkowali, a choć mieszczanie zasługiwali na wszelką karę, bracia mimo to zawarli z nimi przyjazny układ, przy czym przewielebny arcybiskup i jego kościół zachowali wszystkie swoje prawa [30 marca 1330]. Bracia odbudowali też sami, własnym trudem i na własny koszt, swój dom (zamek) i inne zabudowania, które zostały złupione, w innym, wskazanym im przez mieszczan miejscu, do którego arcybiskup nie miał żadnego prawa świeckiego, lecz na którym stała stajnia dla koni mieszczan i młyn mielący końmi, jak również piec do wypalania wapna. I gdyby bracia nie zamieszkali przy mieszczanach, nie ulega wątpliwości, że mieszczanie znów, jak dawniej, spiskowaliby z poganami (zob. na końcu, przyp. 6).
W 1330 r. król krakowski z pomocą oddziałów Niemców, Węgrów, Polaków i Litwinów, z licznym i silnym wojskiem, wrogo przekroczył ziemię chełmińską około dnia św. Michała (29 września) i spustoszył wszystko grabieżą i ogniem.
W roku 1329 król litewski stanął na korzyść rygian z wielkim wojskiem przed biskupim zamkiem Pilten [po 4 marca 1330], na który natarł różnymi machinami oblężniczymi. Podczas pożaru miasta poza zamkiem zamordowano jednego brata zakonnego i dwóch sług. Po spustoszeniu kraju wycofał się z powrotem do swojej ziemi.
Gdy zaś zawarto układ z mieszczanami ryskimi (1330, 30 marca), mistrz Eberhard zaczął podejmować wyprawy przeciw Litwinom, czego wcześniej nie mogło być z powodu porozumienia między mieszczanami a Litwinami i z zawiści tych pierwszych.
W roku 1330 tenże mistrz ruszył ze swym wojskiem do ziemi litewskiej, zwanej Sanctegolm. Dokonawszy grabieży i pożogi, zabili około 500 Litwinów, którzy stawiali im opór. Spośród chrześcijan zginęło dwóch braci i 40 (sług?) w tydzień po dniu św. Wawrzyńca (17 sierpnia).
W 1331 r., w dzień świętych Kosmy i Damiana (27 września), bracia pruscy i litewscy napadli na króla krakowskiego w jego własnej ziemi polskiej, przy czym zabili 5 000 ludzi, choć z pewną stratą dla swego wojska. Bracia nacierali z taką siłą, że papież (26), nie znając sprawy w szczegółach, na prośby ich przeciwników wydał przeciw braciom surowy wyrok. Oto jacy to wrogowie i jakiego rodzaju!
W roku 1332 tenże mistrz podjął wyprawę do ziemi niewiernych Żmudzinów aż do dworów Maseiken i Windeiken (27).
W roku 1333 zawarł przyjazny układ z zastępcą arcybiskupa ryskiego Markwardem i z kapitułą katedralną.
W tym samym 1333 r., po Gromnicznej (2 lutego), bracia inflanccy wraz z pruskimi siłami zbrojnymi ruszyli dwoma oddziałami do ziemi Żmudzinów, którą spustoszyli grabieżą i ogniem, rzucając Litwinów do ucieczki.
W 1333 r. tenże mistrz stał pod Wiłkomierzem.
W tym samym roku z licznym wojskiem na łodziach stał pod Połockiem.
W roku 1334 tenże mistrz poprowadził wojsko do kraju Dubingen i Sikkulen, gdzie zabito 1200 Litwinów obojga płci. I wtedy był ze swymi ludźmi tylko cztery mile od Welnen (28). Następnie poprowadził liczne wojsko do Plozeke; w tej wyprawie uczestniczył też hrabia Arnsberg (29).
W roku 1335, w poście (od 1 marca do 16 kwietnia), tenże mistrz zbudował przeciw niewiernym zamek Doblen (30).
W 1339 r., po Bożym Narodzeniu (tj. po 25 grudnia 1338 r.), zbudował zamek Terweten.
W tym samym roku, po Ofiarowaniu Pańskim (po 2 lutego), tenże mistrz podjął wyprawę na Żmudzinów. Dwie noce tam pozostawał, wyrządzając ciężkie szkody. Wrócił do domu z powodu silnego mrozu, ponieważ wielu zginęło od zimna albo poodmrażało sobie członki.
W 1340 r. podjął swoją ostatnią wyprawę, której jednak nie dokończył z powodu niestałej pogody i którą dlatego nazwano mokrą.
Zbudowawszy następnie zamek w Rydze, odwołany przez wielkiego mistrza opuścił kraj w pokoju.
W roku 1340, w dzień św. Jana Chrzciciela (24 czerwca), mistrzem został Burchard von Dreileben.
Za jego czasów pskowianie prowadzili rokowania z kanonikami i Woldemarem Wranglem, wójtem z Kokenhusen, oraz innymi dostojnikami arcybiskupa ryskiego; aby rokowania były skuteczniejsze, mistrz wysłał do Pskowa brata zakonnego, niejakiego Henryka, znającego język ruski. Gdy już się zebrali i naradzali, kilku Rusinów potajemnie wtargnęło do gospód Niemców, jedli i pili tam, a co zostało – porozrzucali. Pijani, zaczęli lżyć Niemców i napadli na ich ludzi. Powstał zgiełk; kilku Rusinów zabito, krzyk dociera do prowadzących rokowania, którzy rozbiegają się we wszystkie strony. Gdy Rusini nie mogli się pomścić, napadli na okręg dorpacki. Zakon wysłał na własny koszt 400 ludzi na zbiórkę koło Kirrumpäh (31). Gdy zaś nastała największa potrzeba, posłali dorpatczykom na pomoc wszystkie swoje siły.
W roku 1341 hrabia Loen z 36 rycerzami przebywał w Inflantach (32).
W roku 1342, w dzień Zwiastowania (25 marca), tenże mistrz zbudował dwa zamki przeciw heretykom, mianowicie Frauenburg (33), na obszarze biskupa dorpackiego, i Marienburg, na obszarze braci; ten ostatni zamek komtur Gerlach von Haren później umocnił murami.
Gdy tenże mistrz w 1343 r. ruszył z wojskiem na statkach przeciw tymże heretykom, w wigilię dnia św. Jerzego (22 kwietnia) nowo ochrzczeni z okręgu rewelskiego odpadli, wyrzekając się wiary. Zabijali swoich własnych panów i wszystkich Niemców wraz z małymi dziećmi, rozbijając dzieci o kamienie i wrzucając je w ogień albo do wody. Czynili to, o czym wstyd nawet mówić, mianowicie rozcinali mieczami kobiety i przebijali włóczniami dzieci w ich łonach. Domy i inne budynki podpalili, kościoły spalili doszczętnie, tak samo i klasztor Padis; 28 mnichów zamordowali różnymi mękami, opat zaś ocalał tylko z nielicznymi. A tych, których oszczędzili mężczyźni, zajadle zabijały rozwścieczone kobiety. Liczba zabitych obojga płci sięgała 1 800 osób. Nie poprzestając na tym, oblegli tych wasali i innych chrześcijan, którzy schronili się wraz z biskupem i duchowieństwem w zamku i mieście Rewlu.
Ponadto, jak opowiadają, porwali krucyfiks ze szpitala za miastem i powiesili go obok trupów powieszonych, a nawet, jak zapewniają, przybili do krzyża chrześcijańskiego chłopca na podobieństwo tego, jak został ukrzyżowany Zbawiciel.
W tym samym roku nowo ochrzczeni z diecezji (biskupstwa) ozylijskiej, wyrzekłszy się wiary chrześcijańskiej, oblegli biskupa wraz z jego duchowieństwem i innymi chrześcijanami w zamku Hapsal, w wigilię dnia św. Jakuba (24 lipca). Również zamek Poide na Ozylii oblegli w podobny sposób. Gdy zamek został im wydany po rokowaniach, pod warunkiem swobodnego odejścia z nienaruszonymi członkami i mieniem, nowo ochrzczeni ukamienowali na śmierć swego wójta, brata Arnolda, i kapłana, brata Jana, wraz z kilkoma innymi braćmi i ludźmi zakonu, utopili też w morzu kilku mnichów i kilka osób z duchowieństwa świeckiego i zabili bardzo wielu wasali i chrześcijan obojga płci. Ponadto zbudowali z wielkich bali dość rozległe i silne umocnienie, myśląc znaleźć w nim schronienie wraz z żonami, dziećmi i dobytkiem.
Jednak gdy mistrz dowiedział się o stopniu niebezpieczeństwa, posłał braciom na pomoc dzielnych i biegłych w boju ludzi, w liczbie około 630. Mistrz i bracia ruszyli teraz z całą swoją siłą i walczyli ze wspomnianymi odstępcami w dwóch bitwach, jednej – w Harrii, drugiej – pod Rewlem, w których padło około 12 000 niechrześcijan, a innych rzucono do ucieczki; zresztą także ze stratą dla braci, gdyż zginęło kilku dzielnych szlachciców, nie licząc prostego ludu.
W środę, w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu, w 1344 r. (17 lutego), wspomniany mistrz ruszył na Ozylię, połączywszy swoje wojsko z pruskim wojskiem posiłkowym, i zburzył tam wspomniane umocnienie z bali. Zabito przy tym około 10 000 pogan, a także ich króla imieniem Wesse powieszono na jednej machinie oblężniczej, po tym jak oderwano mu nogi. W umocnieniu zaś poganie zabili 500 chrześcijan.
Gdy następnie nastała odwilż, mistrz był zmuszony opuścić ze swoimi wyspę i wrócić do domu, podczas gdy wspomniani Ozylijczycy trwali w swym odstępstwie i niewierze. Jednak po upływie roku mistrz znów z wielkim wojskiem ruszył na wyspy ozylijskie [1345]. I oto, gdy spustoszył kilka okolic, Ozylijczycy przysłali posłów, którzy prosili o pokój i obiecywali ponownie przyjąć wiarę chrześcijańską. Ponownie zostali przyjęci na łono Kościoła, bez nałożenia dalszej kary materialnej (34).
W tym samym czasie, gdy mistrz z powodu tych wydarzeń był na Ozylii, w roku 1345 król litewski zebrał silne wojsko i przeszedł przez ziemie braci, a dzięki zdradzie niejakiego człowieka imieniem Pale zajął najpierw zamek Terweten, zbudowany przez brata Eberharda von Monheim, gdy ten był mistrzem, i zniszczył zamek doszczętnie ogniem, przy czym zabito ośmiu braci z ich ludźmi, nie licząc prostego ludu. Następnie król podszedł pod zamek Mitawę, zdobytą przez niego wcześniej wraz z przyległą ziemią, lecz ponieważ zamek był zbudowany z płyt, nie mógł go zburzyć; uprowadził jednak ze sobą kapłanów wraz z ośmioma braćmi i około 600 ludźmi z ludu.
Dalej król litewski ruszył ku Rydze i przez Neuermühlen w okolice Segewold, gdzie wyszedł mu na spotkanie jeden Liw spośród starszyzny z zapewnieniem, że jest z nowo ochrzczonych i został obrany królem nad całym ludem liwskim; jeśli król litewski zechce iść za jego radą, podporządkuje sobie cały kraj. Król litewski zapytał go zaś, co należy uczynić z mistrzem inflanckim. Wtedy Liw odpowiedział, że przepędzą go wraz ze wszystkimi Niemcami. Lecz król rzekł: „Chłopie! – nie będziesz ty tu królem!” i kazał ściąć mu głowę na polu przed zamkiem Segewold. Następnie ruszył do krainy Turaida i Cremon, gdzie zburzył wszystkie kościoły i zamordował kapłanów. Dokonał wielkiego rozlewu krwi, zabijając około 2 000 ludzi i wielu uprowadzając do niewoli.
Lecz tenże mistrz Burchard zbudował na Ozylii dobry, mocny zamek, który brat Goswin później rozbudował (35) [1345 i następne].
Za czasów tego mistrza pewien Litwin w złym zamiarze udał, że chce przyjąć chrześcijaństwo wraz z całym swym domem. Prowadził tę sprawę potajemnie z komturem z Ascheraden. Następnie zdrajca sam udał się do króla litewskiego i opowiedział mu, co uzgodnił, i wskazał mu czas i godzinę spotkania.
Król z wojskiem niepostrzeżenie przybył prosto na wyznaczone miejsce i napadł ze swoimi na naszych, nieostrzeżonych i nieuzbrojonych, przy czym zginęło piętnastu braci zakonnych. Zabił też i okrutnie wymordował najznaczniejszych w okręgach Segewold, Wenden i Ascheraden oraz wielu innych z okolic nad Dźwiną. Następnie z radością wrócił do domu.
W roku 1345, w dzień św. Łucji (13 grudnia), w zamku Malbork odbyła się kapituła generalna, na której wielkim mistrzem został obrany brat Henryk Dusemer. Następnego dnia (14 grudnia) brat Goswin został przez nich mianowany mistrzem inflanckim. Za jego czasów zdarzyło się szczęśliwe wydarzenie dla braci inflanckich. Wspomniany wielki mistrz za namową Goswina kupił bowiem ziemie Harrii wraz z zamkami Rewel, Wesenberg i Narwa za 19 000 grzywien czystego srebra od najjaśniejszego króla duńskiego Waldemara, zgodnie z dokumentem królewskim (1346 r., 29 sierpnia) i zatwierdzeniem papieża Klemensa VI, które to dokumenty w tym samym roku, w dzień Ścięcia św. Jana Chrzciciela (29 sierpnia), i w następnym (1347 r.), w dzień Wszystkich Świętych (1 listopada), zostały przekazane braciom wraz z zamkami (36).
Wspomniany mistrz niezwłocznie ulepszył wymienione zamki murami i fosami, łożąc wielkie pieniądze na ich umocnienie i budowę wież. Wzniósł też i ulepszył zamki Grobin, Doblen i Dyneburg, ten ostatni z czterema wieżami i z terenem wokół niego, oprócz innych zamków i twierdz.
W 1348 r. tenże mistrz Goswin von Herike podjął wyprawę przeciw żmudzkim Litwinom do osady Gedegynnen, którą teraz zowią Bussike (37).
W tym samym roku, w dzień św. Walentego (14 lutego), spustoszył do szczętu ziemię Saulię wraz z zamkami, choć była ludna, za to, że mieszkańcy, jak się zdawało, byli oddani Litwinom i wspierali ich w ich powodzeniu płaceniem daniny i innymi rzeczami.
W tym samym roku bracia pruscy pustoszyli z wojskiem przez cały tydzień ziemię pogańskich Litwinów. Dziewiątego dnia, w Gromniczną (2 lutego), stoczono nad rzeczką Strebene (38) bitwę, w której padło ponad 10 000 Litwinów i Rusinów, wezwanych na pomoc z różnych miejsc, takich jak Lantmar, Breisik (39), Witebsk, Smoleńsk i Połock. Narymunt, król ruski, brat Olgierda i Kiejstuta, królów litewskich, również zginął w tej bitwie. Spośród chrześcijan zaś padło 8 braci z 42 dobrymi mężami (zob. na końcu, przyp. 7).
W tym samym roku był wielki urodzaj, tak że po dniu św. Jana Chrzciciela (24 czerwca) było już nowe zboże i owoce. A wina przywieziono w takiej obfitości, że w Rydze i innych miastach zapisano więcej beczek wina niż piwa (40).
W pierwszym roku tego mistrza, około Wielkanocy (1346 r., po 16 kwietnia), Litwini całkowicie zburzyli zamek Mesoten, przy czym zamordowano komtura, brata Ryszarda von Bacheim, z kilkoma braćmi zakonnymi i czeladzią domową, jak również z wieśniakami obojga płci.
W roku 1350 mieszczanie dorpaccy zabili przed swoim miastem 30 wieśniaków nawróconych przez braci zakonnych, dwóch okaleczyli i ponadto zranili dziesięciu, zrabowawszy im zarazem przemocą ich rzeczy. Zakon puścił to dorpatczykom płazem, choć mógłby się zemścić. A dorpatczycy pojednali się z bliskimi poszkodowanych.
W 1351 roku panował wielki pomór (zob. na końcu, przyp. 8).
Następnie papież Innocenty VI na skutek oszczerstw arcybiskupa Fromholda von Vifhusen przeciw zakonowi wydał publiczny wyrok (1353 r., 12 sierpnia), na mocy którego przewielebny biskup Västerås (41) obłożył zakon klątwą (1354 r., 23 października). Wyrok ten został jednak później złagodzony wyjaśnieniem czcigodnego ojca Franciszka, kardynała od św. Marka (1359 r., 30 grudnia).
W tym czasie Litwini ze Stripeiwe, Opiten, Mesewilte i Ansteiten chcieli przesiedlić się z Litwy do Inflant, jednak mistrz im tego odmówił (42).
W 1357 r. jakaś jadowita szarańcza, przylatująca zza morza wiosną i latem, zatruwała nocami powietrze swoim gniciem, objadając też wszystkie liście z drzew.
W roku 1358 wspomniany Goswin wyruszył z wojskiem na wyprawę i w wigilię dnia Nawrócenia św. Pawła (24 stycznia) zburzył pięknie zbudowany zamek Dobitzen (43) w Saulii; zginęło tu około stu dusz z owych dzikich ludzi.
Również dwaj bracia zakonni, mianowicie Johann Hane i Clawenbeke, zostali zrzuceni z murów i zabici.
W tym samym roku wielki mistrz Winrych, jak powiedziano wcześniej, przybył na pomoc mistrzowi Goswinowi do kraju niewiernych Żmudzinów. Wyrządzili poganom wiele szkody.
Wtedy też zdarzyło się, że rzekomy krewny cesarza, człowiek, który zdradził zakon, imieniem Plawe, dla pohańbienia zakonu rozpuścił wśród zaufanych cesarza pogłoskę, jakoby Litwini chcieli przyjąć chrzest w wierze katolickiej. Cesarz, łatwowiernie mu uwierzywszy, wysłał dla zbadania sprawy arcybiskupa praskiego, księcia opawskiego i mistrza niemieckiego (44). Wielki mistrz, zapewniwszy pewnych przewodników, odprowadził ich wielkim kosztem do Litwinów, gdzie wyjaśnili oni cel swego poselstwa. Lecz Litwini zażądali następującej linii granicznej: najpierw od Mazowsza do górnego biegu rzeki Łyny, następnie Łyną w dół do ujścia Łyny do rzeki Pregoły, następnie Pregołą do Zalewu Wiślanego, dalej do morza i stamtąd wzdłuż morza do miejsca, gdzie Dźwina wpada do morza, następnie Dźwiną w górę, do miejsca, gdzie do Dźwiny wpada rzeczka wypływająca z jeziora Łubana, i od tej rzeczki wzdłuż wymienionego jeziora prostą drogą na Ruś.
Dalej zażądali, aby zakon dla obrony ich przed napaściami Tatarów został przeniesiony na pustkowia między Tatarami a Rusinami i aby zakon nie zachowywał dla siebie żadnych praw do Rusinów, lecz żeby cała Ruś w całości należała do Litwinów, i rzekli: „Jeśli osiągniemy nasze żądania, spełnimy wolę cesarza”.
Wskutek tego posłowie, nic nie wskórawszy, powrócili, gdyż uznali żądania Litwinów za niewspółmiernie wielkie.
W roku 1359 tenże Goswin podjął wielką wyprawę przeciw Litwinom do kraju Popillen (45), przy czym koniom w bardzo wielkiej liczbie odpadały kopyta.
Zmarł wreszcie w głębokiej starości 10 września.
W roku 1360 mistrzem był brat Arnold von Vietinghoff, biegły wojownik.
Po święcie św. Macieja (25 lutego) podjął wyprawę na dwór pewnego bojara imieniem Eginten, który chełpił się, że może wygnać i wygna z Inflant wszystkich chrześcijan i Niemców, i już przeznaczył różne zamki swoim krewnym i przyjaciołom. Mistrz podbił ten dwór i okoliczne tereny.
W tym samym roku, po Podwyższeniu Krzyża Świętego (14 września), królowie litewscy dwoma oddziałami okrutnie spustoszyli.... (46) i spalili kościoły. Chełpiąc się, wrócili z łupem do domu.
W roku 1361, po dniu apostoła Macieja (24 lutego), Litwini zdobyli szturmem kościół w Lennewarden; z łupem i jeńcami wrócili do domu. W tym samym czasie, podzieliwszy swoje wojsko, stanęli pod Mitawą.
W tym samym roku, w sobotę przed Judica (13 marca), król litewski Kiejstut został wzięty do niewoli w jednej z bitew Prusaków z Litwinami i przywieziony do Malborka.
Jesienią tego samego roku mistrz Arnold podjął wyprawę, w której wziął do niewoli całą czeladź Litwina Siwy. Smutny Siwa podążył za swoimi ludźmi i dobrowolnie stał się dobrym przewodnikiem inflanckich chrześcijan.
W tym samym roku, po dniu św. Marcina (po 11 listopada, mianowicie 16 listopada), uwięziony Kiejstut niepostrzeżenie uciekł z zamku w Malborku i wrócił do domu, do swojej ziemi (zob. na końcu, przyp. 9).
W 1362 r. mistrz Arnold podjął cztery wyprawy przeciw poganom: pierwszą w dzień Nawrócenia Pawła (25 stycznia) aż do tak zwanej świętej wsi Seten; drugą wyprawę podjął zaraz po pierwszej (w lutym) z kilkoma gośćmi z Niemiec; trzecią, na statkach, na prośbę wielkiego mistrza w Niedzielę Palmową (po 16 kwietnia), dla zburzenia zamku Kowno (47). Wielki mistrz zaś przybył pod wspomniany zamek z wojskiem na statkach we wtorek przed Judica (29 marca) i obległ go, sądząc, że znajduje się w nim zbiegły król Kiejstut. Lecz zamek, wzniesiony z kamienia i umocniony też wysokimi murami, trudno było zdobyć, zwłaszcza że w tym samym czasie pojawili się obaj królowie z całą swoją siłą. Wreszcie po długotrwałych trudach i długo powtarzanych walkach zamek został zdobyty w wigilię Wielkanocy (16 kwietnia). Do niewoli wzięto w nim syna króla Kiejstuta, dowódcę zamku z jego synem i 37 innych; pozostali, około 2 000 wyborowych i silnych ludzi, zginęli od ognia i miecza. Spośród braci padło 7, a spośród innych 20.
Czwartą wyprawę mistrz podjął jesienią.
W tym samym roku, w piątek w tygodniu po Zielonych Świątkach (10 czerwca), wspomniany mistrz uczestniczył w zjeździe ze swymi dostojnikami zakonnymi i biskupami Hermanem ozylijskim, Ludwikiem rewelskim i Janem dorpackim, z prepozytami i kanonikami ryskimi i innych kapituł, z opatami z Falkenau i Padis, dalej z rycerzami, giermkami i mieszczanami całej ziemi przy długim moście koło kapituły dorpackiej. W ich obecności mistrz żalił się, że przewielebny Jan, biskup dorpacki, oczernia jego i zakon przed królami i książętami, jak również przed miastami nadmorskimi, czego może dowieść wiarygodnymi listami; dalej, że ten biskup w swoim czasie nic albo tylko niewiele uczynił dla walki z Litwinami, podczas gdy mistrz zawsze posyłał mu wierną pomoc, ilekroć tylko prowadził on wojnę z heretykami; dalej, że znacznie oszukuje poddanych mistrza przy kupnie i sprzedaży, dając mianowicie poddanym zakonu, gdy coś sprzedawali w mieście, sześć szylingów lubeckich za nogatę (48); gdy zaś coś kupowali, musieli dawać 7 szylingów tą samą monetą za nogatę. W końcu sprawę załatwiono za pośrednictwem sędziów polubownych, prałatów i rycerzy, a biskup poprosił mistrza o przebaczenie i obiecał, że napisze do królów i książąt, iż sprawa została rozstrzygnięta polubownie, i że na przyszłość będzie też rzetelniejszy w udzielaniu pomocy; dalej obiecał, że szyling lubecki będzie obiegał w Dorpacie, tak jak w całych Inflantach, po 6 grzywien lubeckich za nogatę. Wszystko to biskup obiecał; lecz gdy wrócił do domu, kazał swoim ludziom brać od naszych 7 lubeckich za nogatę. Wskutek tego komtur z Fellina kazał swoim ludziom nie wozić nic do Dorpatu, lecz tylko do innych ziem zakonu, dopóki biskup nie zaniecha swego kaprysu. Wspomniany biskup obiecał także podczas pierwszej mszy przewielebnego biskupa ozylijskiego Konrada i w jego obecności, jak również w obecności ówczesnego mistrza, brata Burcharda von Dreileben, i innych, że będzie przyjacielem zakonu. Lecz później złożył u najświętszego papieża Urbana V niecną skargę, jakoby mistrz i zakon uciskali jego i jego ludzi wrogo i o wiele okrutniej niż niewiernych, ograniczali go w prawie menniczym i że dalej mistrz wypowiedział wrogość jemu i jego ludziom. Biskup doprowadził nawet do powołania komisji w tej sprawie, choć było to niezgodne z jego godnością, albowiem jak głosi sentencja: „tylko zły wspomina z niechęcią popełniony grzech.” (49).
W 1363 r., po Gromnicznej (2 lutego), wspomniany mistrz podjął wyprawę do ziemi Opiten i innych okolic w pobliżu, które wszystkie spustoszył.
W tym samym roku wielki mistrz po Wielkanocy (2 kwietnia) z wojskiem na statkach zdobył kilka zamków na Litwie; najpierw zamek Kowno, którego odbudowę rozpoczęto z zadziwiającą i niewytłumaczalną gorliwością; następnie Pisten i Wielonę, które zburzył do fundamentów.
W tym samym czasie podczas spływu lodów nastąpiła wielka powódź, tak że okolice zamku ryskiego stały się nie do przebycia.
Jesienią tego samego roku mistrz podjął wyprawę przeciw Litwinom do kraju Opiten, który spustoszył, zabierając ze sobą jeńców.
W 1364 r. wielki mistrz Winrych i mistrz inflancki Arnold po Gromnicznej (2 lutego) spotkali się z dwoma wojskami w ziemi pogańskich Litwinów koło zamku Wilkenbete (50), gdzie przez 9 dni pustoszyli, palili, uprowadzając wielu do niewoli, i wybili większą część ludzi. Tymczasem król Kiejstut spalił i zniszczył zapasy żywności naszych oddziałów i paszę dla koni.
W tym samym roku w pruskim Malborku potajemnie przebito ścianę wieży, a skarby zostały skradzione i złodziejsko wyniesione, jednak nie całkowicie wybrane.
Mistrz Arnold zmarł 11 lipca tegoż roku.
W roku 1364 mistrzem był brat Wilhelm von Vrimersheim; objął urząd 29 września.
W roku 1365 podjął wyprawę do kraju Opiten, który spustoszył.
W tym samym roku, po dniu św. Walentego (14 lutego), Litwini zdobyli trzy zamki w Prusach, mianowicie Schalauerburg w Ragnecie, Kaustriten i Splitter. Uprowadzili z nich wszystkich ludzi, zabili jednego brata zakonnego według swego zabobonnego obyczaju i spalili zamki.
W tym samym roku, po święcie św. Piotra w Okowach (po 1 sierpnia), brat Zygfryd, komtur z Goldingen, podjął z Kurlandczykami wyprawę przeciw Litwinom, w której zabił 400 ludzi, tracąc jednego brata zakonnego i jedenastu swoich wojowników.
W tym samym roku, w dzień św. Jakuba (25 czerwca), syn Kiejstuta, króla litewskiego, przybył z piętnastoma pogańskimi wasalami na zamek w Królewcu, został ochrzczony i otrzymał imię Henryk. Cesarz wyniósł go później do godności książęcej.
Niemieccy goście obdarowali go wieloma podarunkami [przed 31 marca 1372]. Pozostał on potem zwolennikiem chrześcijaństwa i podczas wyprawy podjętej zaraz po Wniebowzięciu poprowadził wielkiego mistrza do ziemi litewskiej koło zamków Wilno i Wiłkomierz, gdzie ten wszystko spustoszył. Spalił też zamek Kiernów i Mejszagołę, pozostając tam 12 dni, i wyprowadził z niewoli wielu chrześcijan, a także mnóstwo innych Litwinów, pozostałych zaś zabił.
W tym samym roku mistrz Wilhelm był przez sześć dni na Litwie i spustoszył wszystko grabieżą i ogniem.
W roku 1366 tenże mistrz w połowie postu (po 15 marca) poprowadził wojsko przeciw Rusinom na Połock.
W tym samym roku przewielebny Fromhold, arcybiskup ryski, napisał do wielkiego mistrza, że pragnie w jego obecności w Gdańsku prowadzić rokowania w sprawie swego sporu z mistrzem i braćmi inflanckimi, i chce zaprosić tam mistrza z dostojnikami zakonu. Wcześniej jednak potajemnie zdołał uzyskać od papieża Urbana V listy do różnych biskupów. Ten sam papież napisał też do wielkiego mistrza, aby doprowadził mistrza inflanckiego do porozumienia z wielkim mistrzem. Napisał też do mistrza inflanckiego, aby pojednał się z arcybiskupem; w przeciwnym razie papież będzie zmuszony postąpić surowiej. Gdy zaś mistrzowie z dostojnikami zakonu przybyli na zjazd, zastali tam już listy papieża. I arcybiskup przybył ze swym bratem, przewielebnym Janem, biskupem dorpackim, z biskupem lubeckim, jak również ze swymi sufraganami z Pomorza, Chełmna, Warmii i Sambii. Biskup rewelski był tam również; dalej także prepozyci, dziekani i kanonicy wspomnianych kapituł oraz rycerze, giermkowie, mieszczanie różnych miast, duchowni i świeccy i wiele innego godnego wiary ludu. W ich obecności arcybiskup ryski usilnie i ostro skarżył się na mistrza i inflanckich dostojników zakonu za ich panowanie nad miastem, za nieposłuszeństwo i złamanie przysięgi wasalnej, za niepłacenie dziesięciny i niektórych innych powinności, na wiele innych rzeczy, przy czym zaczął od szerzenia chrześcijaństwa w Inflantach i niczego nie pominął w swojej sprawie. Oto ten, który pisał o chęci polubownych rokowań! Tak samo jego brat, przewielebny Jan, biskup dorpacki, nader złośliwie i przesadnie skarżył się na inflanckich dostojników zakonu z powodu pieniędzy (dochodów) biskupich, z powodu wizytacji synodalnych (chciał, aby synody w kościołach zakonnych składały się z dwustu i więcej uczestników), z powodu prawa menniczego, którego wtedy jeszcze nie miał, i z powodu wielu innych rzeczy, które złośliwie spisał, oczerniając braci inflanckich. Jednak brat Herman (51), kapelan mistrza, odpowiedział na wszystkie zarzuty i roszczenia nie zuchwale, lecz z łagodnością, za przykładem Pana. Mimo to wielki mistrz, dla zachowania pokoju i spokoju w Inflantach, zawarł układ, czyli polubowną ugodę między obiema stronami, którą zatwierdzili arcybiskup swoją pieczęcią i pieczęcią kapituły ryskiej (52) oraz wielki mistrz swoją pieczęcią i bullą zakonu, jak również mistrz inflancki. Lecz że porozumienie to nie było przestrzegane, to nie wina braci inflanckich, lecz wina arcybiskupa i kapituły ryskiej, którzy na dworze rzymskim wyjednali sobie pozwolenie, by nie postępować zgodnie z nim.
W roku 1367, we wtorek po Estomihi (tj. 2 marca), tenże mistrz inflancki poprowadził wojsko przeciw Litwinom do ziemi Opiten, którą pustoszył ogniem i mieczem przez cztery dni. Wskutek tego król litewski wystawił swoje wojsko do wojny i posłał swego syna z najlepszymi bojarami królestwa na zwiady. Natknął się na nich brat Robin, towarzysz (kompan) mistrza, wysłany po paszę dla koni z niewielkim oddziałem. Robin napadł na nich, zabił kilku, uprowadził do niewoli osiemnastu dobrze uzbrojonych, choć sam ze swoimi był bez (należytego) uzbrojenia, i powrócił następnie do swoich.
W tym samym roku, w niedzielę przed poprzednią wyprawą (28 lutego), brat Henning, marszałek zakonu, walczył w północnych częściach Litwy.
Zaskoczywszy Litwinów, podzielił swoje wojsko na trzy części. Przez dwa dni wycinał ich wszystkich ostrzem miecza; pożogą i mordem spustoszył okolice Seten, Warlowe, Swinanen, Kaleinen i Salwissow w pobliżu starego zamku kowieńskiego, jak również okolicę Kalewiten aż do Nowego Kowna, i uprowadził ze sobą 800 jeńców. Zabrał też ze sobą do Prus stadninę króla z 50 klaczami (53).
W tym samym roku, w święto Narodzenia Najświętszej Marii Panny (8 września), wielki mistrz Winrych ruszył na zamek Wielona. Gdy tamtejsza załoga się o tym dowiedziała, sama spaliła zamek. Następnie ruszył w górę ku Nowemu Kownu. Przez sześć dni z rzędu pustoszył następujące okolice: Eragelen, Pernarwen, Gallen, Sobenow, Troki, Gesowe i Bastowe, a wielu przy tym straciło życie (54).
W tym samym czasie komtur z Goldingen, brat Zygfryd, pustoszył z Kurami ziemię Sare grabieżą i ogniem i uprowadził z niej kilku jeńców (55) [1367].
Trzeba wiedzieć, że Rusini po raz trzeci przeszkodzili braciom i biskupowi dorpackiemu w połowie ryb na jeziorze Pejpus. Gdy zaś pewnego razu rybacy biskupa i braci spotkali Rusinów na tym jeziorze, rybacy Rusinów częściowo utopili, częściowo powiesili, niszcząc i paląc zarazem ich chaty i sieci.
Wskutek tego Rusini spustoszyli wieś wójta z Rzeżycy (56), nie wypowiedziawszy uprzednio braciom wojny. Wtedy, po dniu św. Maurycego (22 wrz.), mistrz wtargnął ze swym wojskiem do ziemi pskowskiej; pierwszej nocy dotarł do zamku Izborsk, drugiej szedł drogą na Psków, trzeciej dotarł do zamku Psków, paląc po drodze grody.
W dzień św. Kleofasa (25 września) mistrz wysłał przodem marszałka, brata Andrzeja von Steinberg, i komtura z Segewold z niewielkim oddziałem wojska, aby rozpoznać brody na rzeczkach. Wyszli im naprzeciw Rusini z chorągwiami, lecz zostali rozbici i wycięci w pościgu. Marszałek powrócił do swoich, zdobywszy chorągwie i broń. Tymczasem mistrz przez sześć dni pustoszył ze znaczną grabieżą i pożogą ziemię po obu stronach rzeki Mode (57).
W tym samym czasie brat Helmich von Depenbrock, komtur rewelski, z rozkazu mistrza przeprawił się z wójtami Harrii i Wironii, jak również Jerwii i Oberpahlen, przez Narwę do Wotii. Pustoszył ich kraj (58) przez pięć dni z rzędu ogniem.
W tym samym czasie komtur z Dyneburga Dytryk Vriedach z wójtem z Rzeżycy ruszyli przeciw Rusinom z Warnaz i Welije (59), których zastali nieuzbrojonych, i pustoszyli ich ziemię przez dwa dni. W drodze powrotnej heretycy ścigali ich. Doszło do starcia, w którym nasi zwyciężyli i zabili 29 zbrojnych, których uzbrojenie przynieśli do domu jako łup. Pozostali Rusini, pokryci ranami, w strachu wycofali się do siebie do domu.
W tym samym roku, w wigilię święta św. apostołów Szymona i Judy (27 października), pskowianie skupili swoje wojska przed nowym domem (zamkiem) zakonnym Frauenburg i spalili wieś przed nim. Lecz dorpatczycy zebrali się i zabili 100 zbrojnych spośród nich. W dzień po Wszystkich Świętych (2 listopada) ci sami Rusini stanęli z innym wojskiem na statkach przed Narwą, gdzie spalili przedmieścia i wszystko, co leżało poza zamkiem. Z trzecim wojskiem byli przy kościele parafialnym w Jewe (60), który zburzyli. Tam spotkał ich brat Herman von Vrilinghusen, wójt z Wesenbergu, i Odoard von Lode, których zabili wraz z pięcioma innymi naszymi. Lecz jednocześnie stracili trzystu ludzi u ujścia rzeki Narwy.
W 1368 r., w niedzielę Iudica (26 marca), rozpoczęto budowę zamku Schrunden w Kurlandii, w miejscowości zwanej Bandowe.
W tym samym roku, po święcie św. Barnaby (po 11 czerwca), mistrz z przewielebnym Janem, biskupem dorpackim, poprowadził wielkie wojsko na Rusinów. Oblegali zamek Izborsk przez dwa tygodnie machinami i innym sprzętem wojennym, lecz nie mieli żadnego powodzenia.
Po ich odejściu nowogrodzianie wysłali gońców jako pośredników do rokowań pokojowych, jednak w zdradzieckim zamiarze. Ani biskup, ani mistrz nie wiedzieli o poselstwie, a tymczasem ci nowogrodzianie, już wcześniej zaopatrzeni w broń, potajemnie pośpieszyli do Pskowa i zamierzali uwolnić obleganych w tym zamku Rusinów.
W tym samym roku, po Piotrze i Pawle (po 29 czerwca), wielki mistrz, brat Winrych, zbudował zamek zwany Marienburg naprzeciw góry wielońskiej.
W tym samym roku, w dzień św. Bernarda opata (20 sierpnia), marszałek krajowy, brat Andrzej von Steinberg, z komturami kurlandzkim i z Segewold oraz z braćmi (....) spustoszyli następujące okolice w Opiten, mianowicie: Malowe, Wisewilte, Swainiken, Preiwisiken i Newesseniken (61); przy tym wzięto do niewoli i przywieziono na zamek ryski Gerdejkę, syna szlachetnego bojara Stirpejki, wraz z żoną Messe, całym jego domem i wieloma innymi, przy czym sam Messe, brat wymienionego Gerdejki, syn wspomnianego bojara, ledwie się uratował.
W tym samym roku, w dzień Narodzenia Najświętszej Marii Panny (8 września), mistrz, brat Wilhelm, podjął drugą wyprawę przeciw heretykom do ziemi Astrowe, przebywał tam pięć dni i powrócił z łupem i jeńcami.
W tym samym roku, tego samego dnia (8 września), wójt biskupa dorpackiego ze swymi ludźmi stanął przed zamkiem Izborsk. Uprowadził ze sobą wiele bydła i jeńców.
W tym samym roku i w tym samym czasie marszałek spustoszył po tamtej stronie Niewiaży na Litwie następujące okolice, mianowicie: Bastowe i Romagin (62), a gdy podszedł pod zamek Kowno, który niepostrzeżenie został po raz drugi odbudowany, podbił go i zdobył następnego dnia i wykłuł 600 zbrojnych, których tam zastał, z wyjątkiem nielicznych z najwyższej szlachty, których uprowadził ze sobą do niewoli. Spośród naszych trzech zginęło, zrzuconych z murów; co do życia rannych była nadzieja.
W tym samym roku przewielebny Konrad, biskup ozylijski, przybył do Rygi jako zastępca przewielebnego Fromholda, arcybiskupa ryskiego, i obchodził swoją konsekrację w post suchych dni (Quatember) (20 wrz.). W następną niedzielę (24 września) wydał na dworze arcybiskupim wielki obiad, na który zaprosił mistrza, marszałka krajowego, jak również komturów z Dünamünde, Segewold i Mitawy. W następny wtorek (26 września) mistrz zaprosił go do siebie.
W tym samym roku, po dniu św. Dionizego (po 9 paź.), marszałek krajowy podjął trzecią wyprawę z ludźmi z Segewold, Rzeżycy, Ascheraden i Dyneburga przeciw heretykom z Welije, których wprawdzie zastał ostrzeżonych, lecz pozostawał tam dwie noce, mordując i pustosząc wszystko. Uprowadził ze sobą bydło i około stu jeńców, podczas gdy spośród naszych sześciu zginęło przy zdobywaniu paszy.
W 1369 r., w sobotę Reminiscere (24 lut.), mistrz podjął z marszałkiem krajowym i mieszkańcami Sacke (63) i Karkus wyprawę przeciw Rusinom, mianowicie przeciw Warnaz, gdzie przez cztery noce trwał wielki rozlew krwi i uprowadzono do niewoli pięćdziesiąt osób.
W tym samym czasie komtur rewelski, brat Helmich, z mieszkańcami Harrii, Wironii i Oberpahlen, jak również z wasalami i mieszczanami kapituły dorpackiej, pustoszył także przez cztery noce kraj tychże Rusinów, przy czym, nie licząc zabitych, wzięto do niewoli 301 osób.
Podczas tych wydarzeń Algerde (Olgierd), król litewski, gdy mistrz i marszałek krajowy byli nieobecni, spustoszył ziemie Ascheraden i Zesegal, jak również posiadłości mniszek w Pebalg (64). Jeden brat zakonny wraz ze swoim chłopcem również został przez nich zabity na drodze. Następnie król wrócił do domu z łupem i jeńcami.
W tym samym roku, w dzień świętej Wielkanocy (31 marca), Rusini zdobyli Kirrumpäh, grabiąc i pustosząc to miasteczko, i uprowadzili ze sobą łup i jeńców.
W tym samym roku, w niedzielę Misericordia (po 15 kwi.), wielki mistrz, brat Winrych, zaczął budować w ziemi litewskiej zamek zwany Gotteswerder na wyspie, na której król Kiejstut przedtem trzy razy budował zamek Kowno, zburzony jednak przez tegoż mistrza. Ukończył budowę zamku po święcie Trójcy Świętej (po 20 maja).
W tym samym roku, po dniu św. Jakuba (po 25 czerwca) [1369], mistrz inflancki poprowadził wojsko na pskowian; w ziemi pskowskiej przebywało ono 9 dni i wyrządziło pskowianom wiele szkód.
W tym samym roku, nazajutrz po świętych Procie i Hiacyncie (12 września), królowie litewscy zdobyli niedawno zbudowany zamek Gotteswerder. Dla jego zdobycia zbudowali, oprócz innych machin bojowych, 18 machin miotających i oblegali zamek przez pięć tygodni. Nie zburzyli go jednak, lecz zbudowali obok na tej samej wyspie jeszcze inny zamek. Braci i innych, którzy tam byli, uprowadzili do niewoli.
W tym samym roku marszałek krajowy z mieszkańcami Segewold i Wenden po dniu św. Mateusza (21 września) stanął przed ruskim zamkiem zwanym Welije i przez dwie noce wyrządzał tam szkody.
W tym samym czasie wójt z Grobina z kilkoma Kurlandczykami, których zebrał, był na Litwie, gdzie spalił kilka wsi i pól i wybił wielu ludzi. Litwini jednak ścigali go i zabili stu ludzi z jego oddziału.
W tym samym czasie wójt z Narwy, przeprawiając się przez Narwę, stracił pięćdziesięciu swoich ludzi, zabitych przez Rusinów.
W tym samym roku, w noc na św. Mateusza (z 20 na 21 września), Rusini spalili trzy wsie wójta z Narwy i zabili około stu dusz obojga płci.
W tym samym roku, po Wszystkich Świętych (1 listopada), wielki marszałek zakonu, brat Henning Schindekopf, prowadził z litewskimi wrogami rokowania o wykup jeńców wziętych przy zdobyciu zamku Gotteswerder. Gdy po zawarciu układu marszałek w drodze powrotnej doszedł do Ragnety, spotkał go liczne wojsko wysłane przez wielkiego mistrza. Wskutek tego zawrócił z wojskiem i wraz z uwolnionymi jeńcami w dzień św. Marcina (11 listopada) szczęśliwie przybył znów na wspomnianą wyspę, na której zastał zbudowane dwa nowe zamki. Gdy Litwini ich zauważyli, opuścili owe dwa nowe zamki, podpalili je i przeszli do starego zamku, aby go obronić.
Jednak stary zamek mimo wszystko został zdobyty, przy czym do niewoli wzięto 309 wojowników, a zabito 54, pozostali wraz z dowódcami zginęli w płomieniach. Znaleziono tam też sześć machin miotających i cztery inne wielkie machiny wojenne, które wszystkie bez wyjątku spalono. Na wszystkie te straty królowie litewscy patrzyli z przeciwległego brzegu jakby rażeni gromem.
W 1370 r., w dzień św. Fabiana i Sebastiana (20 stycznia), marszałek krajowy, brat Andrzej von Steinberg, z Kurlandczykami, Litwinami i ludźmi z Kokenhusen był w ziemi litewskiej. Najpierw wtargnął do ziemi Swainiken, następnie przeszedł z wojskiem do Prewaisiniken, gdzie przebywał dwie noce. Był też w innych miejscach, mianowicie w Malowe, Wensen, Minanen aż do Remgallen, Raden i Eginten (65), przy czym zabito 600 i wzięto do niewoli 300 osób obojga płci; spośród naszych zaś padło trzech.
W tym samym czasie brat Arnold von Altena, wójt z Narwy, przeprawił się ze swymi ludźmi przez Narwę, by walczyć z pskowianami, którzy wyrządzili mu szkody poprzedniej jesieni. Zastał ich w nowogrodzkich wsiach, zabił kilku z nich i przyprowadził ze sobą 200 jeńców.
W tym samym roku mistrz inflancki poprowadził wojsko przeciw heretykom z Welije, których zamek w Gromniczną (2 lutego) otoczył ze wszystkich stron i trzymał tak w oblężeniu do piątego dnia, przy czym stracił dwóch swoich ludzi. Ludzie z Turaidy i Cremon (66) zaś stracili przy zdobywaniu paszy 24 ludzi. Ziemia została mocno spustoszona.
Gdy tej samej zimy rozeszła się wieść o przymierzu Litwinów i Rusinów z innymi sprzymierzonymi ludami, wielki mistrz wysłał wielkiego marszałka na zwiady. Ten zastał ich w Gromniczną (2 lutego) znienacka i rozbił doszczętnie, przy czym do niewoli wzięto 220 osób. Lecz jeńcy przekazali mu pewną wiadomość o zbieraniu się wielkiego wojska litewskiego. Tylko jedną noc tam pozostał i powrócił natychmiast do wielkiego mistrza, który wskutek tego zebrał natychmiast w Królewcu pospolite ruszenie z braci i tubylców owych ziem, jednak nie wszystkich, ponieważ nie było mu wiadomo, kiedy i gdzie Litwini wtargną do kraju. Oni zaś przybyli z całą siłą, z wieloma tysiącami, w niedzielę Exurge domine, która przypadła na 17 lutego, wczesnym rankiem do ziemi Żmudzinów pod zamek Rudau. W południe wyszli przeciw nim wielki mistrz i wielki marszałek, i doszło do bitwy, w której padło około 5 500 dzielnych mężów, w większości Rusinów, nie licząc tych, którzy rozproszywszy się po pustkowiu, zginęli od zimna. Tak Wesewilte, szlachetny bojar, zamarzł na śmierć. Spośród naszych zaś padli wielki marszałek, komtur i komtur domowy z Brandenburga, komtur z Rynu z dwudziestoma innymi braćmi zakonnymi i kilkoma innymi znacznymi ludźmi z Prus; spośród cudzoziemców padło trzech dzielnych mężów, mianowicie Arnold z Laretto z dwoma innymi rycerzami; ogólna strata naszych nie przekroczyła 300 ludzi.
W tym samym roku, w sobotę po Reminiscere (9 marca), komtur z Goldingen wraz z Kurlandczykami napadł na ziemię litewską, którą spustoszył, mianowicie: Pluten, Malowe, Warnen i Medeniken (67) w kierunku tak zwanego jeziora Pludden, przy czym przenocował w Werzewen i uprowadził ze sobą 320 osób obojga płci, także 430 sztuk bydła rogatego i koni, oprócz wielu, które kazał zabić. Powrócił ze swoimi do domu bez strat.
Następnie Litwini urządzili zasadzkę na brzegu morza, koło tak zwanej Świętej Aa, o czym dano znać wójtowi z Grobina. Wysłał on zwiadowców, którzy jednak po drodze byli nieostrożni. Wskutek tego Litwini, będący w zasadzce, wybili z nich 20 ludzi.
Latem tego samego roku bracia inflanccy nie mogli podjąć żadnej wyprawy z powodu niepomyślnej pogody i zbyt częstych deszczów. Jednak brat Rotger, wielki marszałek, posłał kilku ludzi z wójtem sambijskim na pomoc komturowi z Ragnety, który w ziemi litewskiej, choć była ostrzeżona, mimo wszystko pozostawał dwie noce, pustosząc następujące ziemie, mianowicie: Eragelen, Pernarwe i Gesowe.
Jesienią tenże marszałek wysłał lekkie oddziały do ziemi Drogotzen, gdzie pozostawały cztery noce, zabijając i pustosząc, i uprowadziły do niewoli 106 osób, jak również 61 koni i 9 kop (kopa – 60 sztuk) wołów i krów. Komtur z Ragnety ze 100 swoimi ludźmi popłynął na statkach w górę rzeki na Litwinów, zniszczył dwa dwory (zagrody) wraz z mieszkańcami obojga płci w ziemi Gesowe i zagarnął 20 koni i 9 wołów, które uprowadził ze sobą.
W 1371 r. zima była tak wilgotna i niestała, że nie można było ani przywieźć daniny z Karkus do Rygi na saniach, ani podjąć jakiejkolwiek wyprawy wojennej.
W tym samym roku, w wigilię dnia Narodzenia św. Jana Chrzciciela (23 czerwca), mistrz inflancki ze swymi dostojnikami zakonu, biskup dorpacki Jan ze swymi kanonikami odbyli zjazd z wikariuszem i prepozytem Rygi, wasalami obu stron, rajcą lubeckim Johannesem Schepenstede, jak również innymi kupcami niemieckimi i ważnymi, wysoko postawionymi Rusinami, zarówno z Nowogrodu, jak i z Pskowa, przed zamkiem Frauenburg, należącym do biskupa dorpackiego. Na ich zgromadzeniu aż do samej wigilii Piotra i Pawła (28 lipca) toczyły się rokowania i rozstrzygano przy tym dawne sprawy sporne. Mistrz i biskup dorpacki, dla drogiego pokoju, przebaczyli Rusinom wszystkie wyrządzone przez nich do początku wojny krzywdy i szkody. Mistrz zwrócił też kupcom ich mienie wartości 30 000 grzywien, które zostało u nich zatrzymane w czasie wojny, gdy w sposób bezprawny, potajemnie i wbrew pozwoleniu mistrza, lecz za wiedzą owych kupców, dobra te zostały przehandlowane i kupione przez Rusinów. Dalej postanowiono, że obie strony zachowają swoje ziemie i granice w rybołówstwie, rzekach i we wszystkim, jak było dotychczas.
W tym samym roku, we wtorek po dniu św. Bartłomieja (26 sierpnia), brat Winrych von Kniprode, wielki mistrz, i wielki marszałek ruszyli na wyprawę ze swymi ludźmi; następnie rozdzielili się, mianowicie wielki mistrz wtargnął do ziemi Rosienie, którą spustoszył wraz ze wszystkimi okolicami, podczas gdy marszałek ruszył do ziemi Widukelen (68), którą również spustoszył. Znajdowali się w odległości pięciu mil od siebie. Następnego dnia spotkali się w ziemi Waikene, doszli razem do Eragelen, następnie do Pernarwe, Galwe, Gesow i Bastowe i do innych sąsiednich okolic, które wszystkie w ciągu jednego tygodnia spustoszyli grabieżą i ogniem, niszcząc plony polne i uprowadzając wielu do niewoli.
W tym samym czasie brat Wilhelm, mistrz inflancki, wtargnął do ziemi Litwinów i spustoszył następujące okolice, mianowicie: Weltze, Minanen, Malow, Preweistke, Swainike, ziemie Opiten, Lipkow, Zwien, Strengew, Opitelaken, Ase, Wake, Slappeberze i Kalleberze; następnie w dół rzeki Niewiaży po obu stronach aż do dworu Algeminen w ziemi Arwist, gdzie Algelminn, wielki bojar, obrał sobie siedzibę (69). Tu przebywał cztery dni. Nie straciwszy nikogo ze swoich ludzi, powrócił do domu.
Tenże mistrz inflancki powiększył zamek rewelski i umocnił go dwiema bardzo mocnymi wieżami i wysokimi murami, dalej zbudował w Rydze wieżę, czyli przedbramie przy bramie; dalej zbudował tamże domy dla chorych braci (70). Poniósł też inne wielkie wydatki na cele miłe Bogu.
W roku 1372, po zapustach (po 10 kwietnia), mistrz zebrał wojsko na Litwinów, powrócił jednak do Rygi z powodu choroby, posławszy marszałka krajowego i kilku innych dostojników zakonu do ziemi Lankeniken (71). Tam pozostawali dwie noce, spustoszyli ziemię wraz z okolicami i uprowadzili ze sobą wielu jeńców, koni i bydła.
W tym samym roku, w tym samym czasie, w Prusach byli Leopold, książę austriacki, z 1 500 końmi, hrabiowie (ściślej książęta) Stefan i Fryderyk bawarscy, dalej (dwaj?) książęta (o)polscy, dalej landgraf Luttenberg i hrabia Halle (72) z wieloma innymi dzielnymi, którzy wszyscy chętnie ruszyliby przeciw Litwinom; lecz pogoda na to nie pozwoliła, gdyż rzeki nie zamarzły. Hrabia Halle z pięćdziesięcioma innymi doszedł do Rygi, po niedzieli Judica (po 14 marca); wrócili jednak z powrotem do Prus z braku prowiantu i paszy dla koni po Quasimodogeniti (po 4 kwietnia).
W tym samym roku, po Wniebowzięciu (15 sierpnia), brat Winrych von Kniprode, wielki mistrz, podjął udaną wyprawę przeciw Litwinom do ziemi Miedniki w okolicy Persterwise i przeszedł tak z wojskiem przez wszystkie owe kraje po tamtej stronie Nawzy aż do miejsc, gdzie zaczyna się Nerge, i przebywał tam 10 dni (73).
W tym samym roku, w tym samym czasie, mistrz inflancki, choć ruszył z wojskiem, był zmuszony zawrócić z powodu choroby, posławszy (zamiast siebie) marszałka krajowego, brata Andrzeja von Steinberg, który z wojskiem napadł na ziemie pogan. Pierwszy rastach, tj. postój, urządził w Kistenas, gdzie spustoszono następujące okolice: mianowicie Winapen, Weltzen i Malu. Drugi postój urządził w Wedenste, gdzie spustoszono następujące okolice, mianowicie: Silnike, Barklene, Remigalle, Sukeine, Lisneinen, Zreibe. Trzeci postój w Salkapen, przy czym spustoszono okolice Weiseke, Waisewilte i Opiten. Czwarty rastach, w kierunku Żmudzinów, był w Eginten [1372]; spustoszono przy tym okolice: Dauden, Knien, Burwe, Linkowe, Sasen. Piąty rastach był Datinen; spustoszone okolice: Berze, Ramoe, Slapniberze, Megene, Datiske, Sasati, Wergo. Szósty rastach był w Andigenkuti; tu spustoszono okolice: Rammine, Babine, Gaidine, Karianowe, Labunowe, Pedins, Kapplius i Narmaine. Siódmy rastach był przy Kralinowe, przy czym spustoszono okolice: Ozitelake, Rady i Strenge. Ósmy rastach był Egglait, przy czym spustoszono: Swanike, Prewaisike i Newesenike. Dziewiąty postój, Salweite, znajdował się nad Niewiażą; spustoszona przy nim okolica zwie się Wadachte (74).
Gdy w tym samym roku mistrz inflancki i dostojnicy zakonu, na skutek wezwania, przebywali na wielkiej kapitule w Malborku w Prusach, nazajutrz po św. Dionizym (10 października), i w drodze powrotnej przybyli do Rossitten (75), komtur kłajpedzki wysłał im naprzeciw list z ostrzeżeniem, że 350 litewskich rozbójników urządziło przeciw nam zasadzkę na brzegu morskim i że napisał o tym także wójtowi z Grobina. Gdy zaś w wigilię dnia 11 000 dziewic (20 października) przybyliśmy do Kłajpedy, spotkał nas wójt z Grobina z kilkoma braćmi i wojownikami z Kurlandii z oświadczeniem, że wszystko jest bezpieczne. Wysłani zwiadowcy donieśli dokładnie to samo. To samo zapewniał też brat Henryk von Rambow, który z kilkoma innymi wyszedł nam naprzeciw nad rzeką Świętą Aa. Lecz oto! Gdy wozy i niektórzy z naszych przeszli rzekę, nieprzyjaciel rzucił się na nas, zabił dziesięciu naszych i zranił wymienionego brata Henryka. Zmuszeni cofnąć się i zebrać swoje siły, naradzaliśmy się, co czynić dalej.
Gdy zaś wrogowie zobaczyli, że nie jesteśmy mniej dzielni, z obu stron podniósł się wojenny okrzyk, trwający od godziny dziewiątej do wieczora; nasi zmierzyli się z wrogami, napędzili im strachu i rzucili ich do ucieczki, przy czym niektórzy z nich zostali zabici albo zginęli w rzece.
W tym samym roku wielki mistrz, brat Winrych von Kniprode, w dzień Wszystkich Świętych (1 listopada), prowadził rokowania z królami litewskimi, mianowicie z Olgierdem i Kiejstutem, i uwolnił wszystkich jeńców przebywających na Litwie, w zamian za których wydano Litwinów.
W 1373 r. mistrz inflancki, brat Wilhelm von Vrimersheim, po dniu św. Walentego (14 lutego), poprowadził wojsko do ziemi pogańskich Litwinów, gdzie przebywał osiem nocy, ponieważ mieszkańcy nie byli ostrzeżeni. Pierwszy postój urządził przed zamkiem Taurogi, drugi – we wsi Gaweikene, trzeci – we wsi Nadunei, czwarty – na dworze Girdemantesa, piąty – we wsi Eipare, szósty – w Mulowe, siódmy – w Labbenare, ósmy – przed zamkiem Lengemene. Spustoszono następujące okolice: Taurogi, następnie okręg w Wittena, Antezelwe, Wideniske, ziemię Enkretas, Silniks, Loumene, Gedereite, Oswiam Linnane, Dobinge, okręg Geidojatten, Asdubingen, Anstischtirne z okręgiem Lengemen. Do niewoli wzięto około tysiąca osób obojga płci, nie licząc zabitych, i zagarnięto wiele koni (76).
W tym samym roku brat Andrzej, marszałek krajowy, zebrał znów wojsko z 350 ludzi, z którymi w noc na Oculi (z 19 na 20 marca), w godzinie pierwszego snu, złupił wieś koło zamku Uzupalle, wszystkich mieszkańców wybił i spalił samą wieś. Uprowadziwszy 70 koni, powrócił bez szwanku do domu.
W tym samym czasie Sirogaile (Świdrygiełło), syn króla litewskiego Algarde (Olgierda), stał z 600 zbrojnymi przed zamkiem Dyneburg, gdzie jednak spalili tylko kilka domów przed miastem.
W tym samym roku, po Wielkanocy (po 17 kwietnia), komtur z Mitawy wysłał ośmiu czatowników (Wegelagerer) (77), którzy, przyszedłszy do jednej litewskiej wsi, zastali w karczmie szesnastu ludzi i spalili ich w tymże domu, dwóch zaś wzięli do niewoli i uprowadzili ze sobą.
W tym samym roku, w sobotę przed Quasimodogeniti (24 kwietnia), Andrzej, książę połocki, stanął ze swymi ludźmi przed zamkiem Dyneburg, gdzie pochwycił kilku naszych z ich końmi i uprowadził ze sobą.
W tym samym roku, w tydzień po Wniebowzięciu (22 sierpnia), brat Winrych, wielki mistrz, poprowadził swoich ludzi przeciw Litwinom do ziemi Austheiten, gdzie nie przepuścił go król Kiejstut ze swoim wojskiem. Wielki mistrz ruszył dalej do ziemi nad Nerge, gdzie miał nadzieję przejść. Lecz król przeszkodził mu również i tutaj, jak i przy innej przeprawie. I tak wielki mistrz spustoszył ziemię wokół Nergi aż do Walkenbergu. Następnie poprowadził swoje wojsko do ziemi Seimen (78) i pozostawał około dziesięciu nocy w kraju pogan, wyrządzając im wiele szkód.
W tym samym roku, w tym samym czasie, bracia rozpoczęli budowę zamku w ziemi Selów (79).
W tym samym roku mistrz zbudował młyn o sześciu kołach przy Piaszczystej Górze przed miastem Rygą.
W 1374 r. komtur z Dyneburga był ze swoimi ludźmi, w wigilię Wniebowstąpienia Pańskiego (10 maja), na Rusi przed nowym zamkiem, gdzie na moście zamkowym zabito trzech Rusinów, dziewięciu innych wzięto do niewoli, zagarnięto też 120 sztuk bydła, nie licząc uprowadzonych lub zjedzonych owiec.
W tym samym roku, w dzień Narodzenia Najświętszej Marii Panny (8 września), wielki marszałek był z dwoma oddziałami w Austeiten, w ziemiach litewskich, które z wojskiem pustoszył trzy dni i trzy noce.
W tym samym roku, w tym samym czasie, mistrz inflancki był z wojskiem pięć dni i pięć nocy w ziemiach litewskich, które mocno spustoszył, zabił też kilku ludzi, a innych uprowadził ze sobą. W tym czasie w Inflantach zdradziecko zbiegli do Litwinów dwaj bracia, mianowicie Jan Lanzeberg i Fryderyk z Miśni, dzielni mężowie, z przewodnikiem imieniem Billene, a także z całą bronią i rzeczami, z których nic nie zostawili w domu, i z wieloma końmi, nie tylko do nich samych należącymi, lecz i ukradzionymi przez nich mistrzowi i wójtowi z Kandawy.
W tym samym roku, w dzień św. apostoła Mateusza (21 września), komtur z Dyneburga ze 100 swoimi ludźmi ruszył drogą lądową na Ruś, a gdy pozostawił Dźwinę o dwie mile za sobą, tymczasem książęta połoccy i odryjscy (80) podeszli z wojskiem pod zamek Dyneburg, zagarnęli całe bydło komtura i chłopów, pasące się na łące przed zamkiem, jak to krowy, owce, świnie i konie, jak również jednego człowieka, który oznajmił książętom o wspomnianej nieobecności komtura. Wskutek tego książę Andrzej połocki z 250 swoimi najlepszymi ludźmi pośpieszył za nim w pogoń. Komtur pozostawił tymczasem za sobą dwóch szpiegów, którzy, gdy tylko się o tym dowiedzieli, natychmiast pośpieszyli do komtura, znajdującego się pięć mil od Dźwiny w miejscu, gdzie zamierzał przenocować, i powiadomili go o wszystkim. Komtur zawrócił przez szeroki i rozległy step, lecz inną drogą. Następnego dnia przybyli bez szwanku do zamku Dyneburg. Tej samej nocy, jeszcze przed powrotem komtura, także pozostała część ruskiego wojska w strachu odstąpiła od zamku. Nazajutrz po tym przybyło tu 50 zbrojnych z okręgu Rzeżycy, gdzie wszystko spustoszyli, i brodem podeszli pod zamek Dyneburg. Komtur z braku koni nie mógł ich ścigać. Gdy zamek Dyneburg, jak opowiadają, był przez nich oblegany, tej samej nocy zbiegł do zamku jeden sługa księcia połockiego, który powiedział, że książęta chcieli, gdyby komtur pozostał w domu (w zamku), stać trzy noce przed zamkiem i wysłać tymczasem oddział, zwany zarnikiem, aż do Krzyżborka.
W roku 1375 mistrz i dostojnicy zakonu ze wszystkich stron Inflant zebrali się w liczne wojsko i w dzień św. Agaty (5 lutego) dotarli do następujących miejscowości litewskich, a mianowicie Taurage, Utten, Balniwe, Nadiske, Zessolen, Widenwske, Gedereiten oraz części ziemi Dubingen i Asdubingen (81), gdzie przez dziesięć dni pustoszyli wszystko ogniem i mieczem, uprowadzili 600 osób obojga płci, a następnie bez szwanku, tracąc tylko jednego człowieka, powrócili do domu.
Panował straszliwy mróz, a śnieg był głęboki i twardy, tak że całe wojsko mogło posuwać się tylko pojedynczo, jeden za drugim. Brat Andrzej ze Steinbergu, marszałek krajowy, który przez 21 lat umiejętnie sprawował swój urząd, zmarł wskutek upadku drzewa, które podczas tej wyprawy niespodziewanie runęło na niego.
W tym samym roku wielki marszałek, brat Gotfryd z Linden, z mieszkańcami Elbląga, Brandenburga, Bałgi i Dzierzgonia, a także z obu wójtami sambijskimi i jeszcze kilkoma gośćmi z Niemiec był na Litwie. W dzień św. Scholastyki (10 lutego) spustoszyli niżej wymienione ziemie grabieżą i ogniem. Podzielił on swoje wojsko na trzy oddziały, tak że przybyli z Dzierzgonia i Bałgi przenocowali we wsi zwanej Swirdekeinendorp, sam marszałek i goście z Niemiec z wójtami sambijskimi w Swente-Acere, a przybyli z Elbląga i Brandenburga w Stagenisken. Nazajutrz (11 lutego), połączywszy się, poszli do Sanilisken, gdzie nocowali po raz drugi, skierowawszy straż przednią przeciw zamkowi Troki i pół mili dalej ku wsi Detargesdorp, gdzie przenocowało całe wojsko. Następnego dnia wrócili do wspomnianego zamku, gdzie zastali króla Kiejnstuta, prowadzącego rokowania z marszałkiem. Potem spustoszyli okolice nad Strebą aż do jej ujścia do Niemna. Tak przebywali siedem nocy we wspomnianych ziemiach litewskich i uprowadzili ze sobą 715 jeńców obojga płci, nie licząc tych, którzy przypadli w udziale gościom [1375].
W tym samym roku, wkrótce po powrocie Prusaków, w okolice nad Dźwiną wtargnęli Kiejnstut, król litewski, z trzema synami swego brata, króla Algierda, a także z synem księcia smoleńskiego, dalej Andrzej, książę połocki, ze swoimi ludźmi, w piątek przed niedzielą Estomihi (2 marca). Podzielili swoje wojsko za przykładem Prusaków na trzy oddziały, spustoszyli dobra przewielebnego arcybiskupa ryskiego, a zwłaszcza posiadłości Tiesenhausenów, a mianowicie najpierw okolice Kreuzburga, dalej Loksztejn, Barzone, Erle, Pepalge, Kessowen aż do Baltowe, i uprowadzili jeńców (82). Zakonowi jednak nie zdołali wyrządzić żadnej szkody z powodu trudności drogi i głębokiego śniegu, lecz pozostawali tydzień w ziemiach arcybiskupa, choć sami ponosili duże straty. Sześciu bowiem Litwinów pojmanych przez komtura dyneburskiego zeznało, że z powodu trudności drogi stracili ponad 100 koni i że zabito 50 ludzi. Także 50 utonęło z całym orężem przy zamku Gerzike, gdzie usiłowali przepłynąć rzekę. Dalej na drodze, w pobliżu zamku Dyneburga, leżało zabitych dwóch Rusinów – jeden imieniem Andrzej, syn pewnego wielkiego bojara z Witenbeke, który zachowywał się jak król, drugi zaś – wielki bojar z Połocka imieniem Radeke, z orszaku króla.
W tym samym roku opiekun Wystrucia z mieszkańcami Sambii i Natangii był w niedzielę Laetare (po 1 kwietnia) na Litwie, gdzie od wczesnego rana do wieczora następnego dnia pustoszyli kraj i uprowadzili ze sobą 87 jeńców, nie licząc zabitych.
W tym samym roku, w piątek przed Judica (6 kwietnia), wójt rzeżycki z 400 tubylcami i nowo ochrzczonymi był w ziemi połockiej, którą spustoszyli, uprowadzając z niej 86 osób obojga płci i 100 koni. W Niedzielę Palmową (15 kwietnia) bez szwanku powrócili do domu.
W tym samym roku 300 doborowych Litwinów zrobiło sobie nad brzegiem Dźwiny czółna z kory drzewnej, na których popłynęli do miasteczka Liksten (83). Tu ukryli swoje łodzie i przedostali się lądem aż do okręgu rzeżyckiego. Komtur dyneburski i jego ludzie, dowiedziawszy się o tych Litwinach, najpierw zniszczyli ich łodzie, potem wybili część Litwinów, w sumie 200 ludzi, przy czym odebrano im łup w postaci 40 osób, druga zaś część została rzucona do ucieczki i zginęła potem w puszczy.
W tym samym roku, po Piotrze i Pawle (po 29 czerwca), komtur ragnecki ze swoimi ludźmi i z 300 ludźmi, przysłanymi mu przez wielkiego marszałka, wtargnął do litewskiej ziemi Wajken, gdzie napełnił wszystko grabieżą i mordem. Litwini zaś zaszli im od tyłu w puszczy i choć jeńcy to przepowiadali, komtur, gardząc wszelkimi gadaniami jeńców, szedł naprzód. Za to też poniósł klęskę. Gdy bowiem Litwini zebrali się wszyscy w puszczy i w nadziei na swoją przewagę rzucili się na nich z przodu, z tyłu i z obu stron, nasi zmuszeni byli porzucić swój łup i jeńców. Ilu padło pogan – nie wiadomo, z naszych zaś zginął komtur z 11 braćmi i 19 innymi. Ponadto Litwini wzięli do niewoli jednego brata zakonnego i siedmiu knechtów.
W tym samym roku, po Narodzeniu Najświętszej Marii Panny (po 8 września), brat Robin, marszałek krajowy inflancki, ruszył przeciw Litwinom do Opiten. Gdy tu podszedł, kilku ludzi z jego wojska, niezauważonych, wysunęło się naprzód aż do litewskich zasieków, gdzie znaleźli Litwinów z ich żonami, dziećmi i dobytkiem, zbiegłych przed wojskiem pruskim, które, jak będzie opowiedziane niżej, znajdowało się w tym samym czasie na Litwie. Gdy wspomniani harcownicy (struterzy) (84) zawładnęli w ten sposób łupem, zabili niektórych z przebywających w zasieku.
Kiedy jednak Litwini ujrzeli ich niewielką liczbę, zaczęli stawiać opór, odebrali im z powrotem łup i zabili około 25 szeregowych spośród nich. Jeden z nich jednak, ciężko ranny, z trudem wrócił nocą do wojska i zdał sprawę z przebiegu wydarzeń. Gdy nastał ranek, marszałek krajowy (ze swoimi ludźmi) znalazł ciała zabitych obnażone i obrabowane; spalili zwłoki i poszli potem dalej. I przebywali we wspomnianej ziemi Opiten tylko jedną noc, po pierwsze dlatego, że ich wojsko było bardzo nieliczne, po drugie, kraj był już ostrzeżony na sześć dni naprzód.
W tym samym roku, w sobotę po Wszystkich Świętych (3 listopada), książę Andrzej Połocki ruszył z całą swoją konnicą i łodziami ku zamkowi Dyneburgowi. Spalił całe siano komtura i chłopów, tak że nic z niego nie ocalało; uprowadził też ze sobą piętnaście osób i konie chłopów. Dalej zagarnął również bydło rzeźne komtura, którego komturowi brakowało potem przez cały rok.
W tym samym roku, w dzień św. Kaliksta (14 października), w Prusach w Malborku odbywała się wielka kapituła. Trzeba zauważyć, że bracia inflanccy nie spłacili jeszcze w pełni wielkiemu mistrzowi pieniędzy pożyczonych na zakup ziemi rewelskiej. Kiedy zaś bracia inflanccy zwlekali z zapłatą, wielki mistrz przypomniał im o tym i polecił zapłacić 10 000 (?) grzywien w monecie pruskiej, po czym będą całkowicie wolni od wszelkich roszczeń ze strony braci pruskich. Te 5 000 grzywien (85) zapłacił wyłącznie z dochodów swojego urzędu brat Albert z Brenken, ówczesny wójt kiesiński. Trzeba zauważyć, że nikt z inflanckich dostojników zakonnych nigdy do tego czasu, sprawując urząd, nie rozporządzał taką sumą pieniędzy jak on.
W roku 1376, w tygodniu po Wielkanocy (14–20 kwietnia), piesi bracia w Inflantach połączyli się, za przykładem struterów, w liczbie 600 (86), przeciw poganom. Ich chorążym i dowódcą był brat Dietrich z Holtey, komtur dobleński. Przybywszy do ziem pogan, spustoszyli wszystko ogniem i mieczem, pojmali 40 osób obojga płci, a także 59 koni i 40 sztuk bydła rogatego, które wszystkie uprowadzili ze sobą, a ponadto mnóstwo wybili, choć przebywali tam tylko jedną noc. Spędzili ją w dworze pewnego bojara imieniem Drynigajło, którego również wzięli do niewoli i uprowadzili ze sobą.
W tym samym roku, po święcie Jana Chrzciciela (24 czerwca), Kiejnstut, król litewski, spustoszył w Prusach okolice po obu stronach rzeki Niemna aż do Welowa, uczyniwszy najazd na ziemię nieopodal zamku Nerwekete (87), który leży w okolicy Nadrowia, 3 mile od miasta Welowa. Stamtąd zawrócili ku zamkowi Wystruciowi, gdzie dokonali napadu i uprowadzili ze sobą około 400 osób obojga płci wraz z dziećmi. Uprowadzili też ze stadniny przy zamku Wystruć 50 klaczy z dwoma ogierami rozpłodowymi i 60 innymi ogierami i źrebiętami. Mieszkańcy wsi stracili całe swoje bydło i całe pozostałe mienie.
W tym samym roku, po święcie św. Piotra w Okowach (po 1 sierpnia), ten sam król stanął pod zamkiem mitawskim, spalił podgrodzie i zagarnął pozostawione na pastwisku konie i bydło. Podczas tej wyprawy stanął pod zamkiem Dobleen; i spaliwszy siano w obu okręgach zamkowych, Litwini uprowadzili z nich około 40 jeńców obojga płci.
W tym samym roku, we wtorek przed Wniebowzięciem Najświętszej Marii Panny (12 sierpnia), komtur dyneburski i mieszkańcy Rzeżycy i Selburga z innymi ludźmi wojennymi przewielebnego arcybiskupa ryskiego byli pod Nowym Zamkiem na Litwie, po tamtej stronie Dyneburga, gdzie zabili 13 ludzi i 20 koni, a także spalili siano i zboże wokół tego zamku wraz z mostem. Tymczasem pewien brat zakonny, Jan Wlower, zbiegł jako zdrajca do wspomnianego Nowego Zamku.
W tym samym czasie książę połocki stał z całym swoim wojskiem pod zamkiem Rzeżycą; w ciągu jednej nocy spalił wszystko przed zamkiem, komtur zaś zagarnął przy Nowym Zamku około stu statków, na których tamten przypłynął rzeką, część z nich zniszczył, a inne uprowadził z całym ładunkiem.
W roku 1376 Litwini przeszli przez ziemię księcia mazowieckiego aż do okręgu działdowskiego w komturstwie ostródzkim, gdzie, zjawiwszy się tak niespodziewanie, zabili lub wzięli do niewoli około 800 ludzi. Trzeba zauważyć, że król węgierski oddał księciu opolskiemu pewne ziemie, które należały do braci królów litewskich, a mianowicie Jerzego Bełskiego i Luberta Łucickiego (88). Wskutek tego ów książę zaczął wrogie działania i napady na ziemie wspomnianych królów. Królowie zaś, rozgniewani tym, wezwali swego brata Kiejnstuta, który z całym swoim wojskiem przyszedł im na pomoc. Połączywszy się, wtargnęli wrogo do ziemi polskiej w czwartek przed Wszystkimi Świętymi (30 października) i, pustosząc, grabiąc i mordując, przeszli w górę Wisły na 4 ½ mili od Krakowa. Przy tym zadali takie klęski i niedolę rycerzom, szlachcie, dziewicom i czcigodnym niewiastom, o jakich nigdy nie słyszano w minionych czasach.
W roku 1377 wielki marszałek i pozostali pruscy dostojnicy zakonni w święto Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego) poszli na Litwinów, przy czym przebywali w kraju 11 nocy i dotarli do zamku i miasta Wilna, gdzie mieszkał wówczas król Algierd; dokonali spustoszeń, a także mocno zniszczyli zbiory ogniem i mieczem. Tymczasem niektórzy z pogan obrabowali maje (89), tj. chaty, w których przechowywano prowiant i paszę dla koni na cztery dni, i spalili je. Dlatego marszałek, z braku żywności, zmuszony był zawrócić ze swoimi ludźmi, co też udało mu się uczynić bez szkody.
W tym samym roku w tym samym czasie mistrz i bracia inflanccy ruszyli ze swoimi ludźmi przeciw Litwinom, wtargnęli do nich w dzień św. Scholastyki (10 lutego), przez cztery noce pustoszyli wszystko mordem i ogniem i wzięli do niewoli lub zabili około 300 ludzi. Nie mogli jednak pozostać tu dłużej z powodu wielkich śniegów.
W tym samym roku, w wigilię Niedzieli Palmowej (21 marca), król Kiejnstut ze swoimi synami i synami Algierda, swoimi braćmi stryjecznymi, z wielkim wojskiem, składającym się także z Rusinów, wrogo wtargnął do Kurlandii (nikt nie był o tym uprzedzony zawczasu) i wyrządził na wiele lat nienaprawialne szkody w okręgu Kuldygi i w dobrach kanoników kurlandzkiej kapituły, pustosząc, grabiąc i wybijając bydło i ludzi. Liczba zabitych i pojmanych dochodziła do 700, przy czym wzięto także do niewoli i uśmiercono kilku Litwinów. Wtedy też pojmano pewnego bojara imieniem Pekste, wójta trockiego króla litewskiego, nikczemnego szydercę i dręczyciela pojmanych chrześcijan.
W tym samym roku brat Robin, marszałek krajowy, ruszył po Trójcy Świętej (po 24 maja) z mieszkańcami Kiesi, Segewoldu, Kandawy, Mitawy i Dobleen do ziemi Opiten, gdzie wszystko spustoszył ogniem i mieczem, 120 ludzi wziął do niewoli i uprowadził ze sobą, a także zagarnął 280 koni bojowych i 260 sztuk bydła rogatego. Wzięto też do niewoli żonę pewnego bojara imieniem Kantalge z jego synami i z całym jego domem. Gdy ów bojar uznał, że jego strata jest nie do naprawienia, po kilku dniach podążył za swoją żoną i synami, otrzymawszy najpierw od mistrza list żelazny. Przybył do Rygi i obiecał przejść na chrześcijaństwo. Po kilku dniach przybył tam również Biwane, syn Eginta, bojara z Opiten, z jednym sługą i czterema końmi.
W tym samym roku zmarł Algarden, najwyższy król litewski. Podczas jego pogrzebu, zgodnie z litewskim zabobonem, odbyto uroczysty pochód, paląc różne przedmioty i 18 koni bojowych.
W tym samym roku mistrz i dostojnicy zakonni poprowadzili w górę rzeki Dźwiny wielkie wojsko ku Nowemu Zamkowi Rusinów, leżącemu prawie 11 mil za naszym zamkiem Dyneburgiem; przybyli tam w dzień św. Bartłomieja (24 sierpnia) i ustawili cztery machiny oblężnicze, a także dwa inne działa wojenne, tak zwane huki. Przez jakieś trzynaście dni mistrz dzielnie trudził się przy oblężeniu tego zamku, lecz niczego nie osiągnął.
W tym samym roku, w piątek przed Narodzeniem Najświętszej Marii Panny (4 wrz.), wielki mistrz Winrych i inni dostojnicy zakonni uczynili najazd na litewskie ziemie Widukelen i Krazien oraz na inne sąsiednie w królestwie żmudzkim, przy czym przez osiem dni pustoszyli wszystko, mordując i paląc. W tym wojsku znajdował się także książę austriacki ze swoimi ludźmi i dowódcami, w liczbie około 100 osób.
W tym samym roku w tym samym czasie król węgierski był z licznym wojskiem w ziemiach niewiernych, a mianowicie lademarskich (90). Spustoszywszy część z nich, tenże król obległ zamek Belze, w którym miał siedzibę Jerzy, syn Narmantego (91). Gdy jednak król stał pod zamkiem prawie siedem tygodni, Jerzy zaczął się obawiać niebezpieczeństwa dla siebie i swoich i odstąpił królowi zamek wraz z ziemią i ludźmi. Król przyjął zamek i oddał go swoim polskim doradcom. I tak ten zamek, w którym żyli heretycy, należy teraz do korony węgierskiej. Król zabrał potem ze sobą Jerzego z żoną i synami i podarował mu w zamian zamek na Węgrzech z ludźmi, ziemią i ze wszystkimi należącymi do niego posiadłościami i mieniem. Podczas oblężenia wspomnianego zamku król wysłał oddział, który zdobył dwa inne ruskie zamki.
W tym samym czasie, gdy jeszcze oblegał zamek, poddali mu się dobrowolnie Koddere, brat zmarłego króla litewskiego Algierda, i Lubert, syn tegoż króla, z żonami, dziećmi i wszystkimi domownikami (92). Zdali się na jego łaskę i przysięgli mu wierność. Król zwrócił im na Rusi kilka zamków, lecz dla bezpieczeństwa wziął ich synów jako zakładników.
Pod koniec tego samego roku wielki mistrz Winrych wysłał komtura bałgijskiego z 600 ludźmi przeciw heretykom. Napadł on na nich w wigilię Bożego Narodzenia (24 grudnia) i rozbił ich z wielkim spustoszeniem, przy czym rozbił swoje namioty aż pod zamkiem Bielicą (93). Spustoszywszy w ciągu jednej nocy okolicę, wziął do niewoli 200 osób obojga płci. Uprowadziliby jeszcze więcej, gdyby nie przeszkodziła im odwilż; i tak ci zginęli od miecza. Uprowadzili też ze sobą 1 000 sztuk bydła rogatego i 100 koni.
W tym samym czasie wspomniany mistrz wysłał ludzi z Ragnety i Wystrucia z 500 ludźmi przeciw Litwinom. Gdy doszli do rzeki Niemna, zastali ją po ruszeniu lodów; lód popękał i był tak nietrwały, że nie mogli tu urządzić przeprawy. Poszli więc dalej w dół rzeki. Tu natrafili na takie spiętrzenie lodu, że ostrożnie przeszli jeden za drugim. Następnie w dzień Bożego Narodzenia (25 grudnia) wtargnęli do ziemi Sławisłow, w której wyrządzili wiele szkód pustoszeniem, grabieżą i mordem, a także uprowadzili stamtąd 100 pogan obojga płci i 200 koni. W drodze powrotnej musieli budować mosty przy obu brzegach i bez szwanku powrócili do domu (94).
W roku 1378 brat Wilhelm, mistrz inflancki, wysłał marszałka krajowego brata Robina przeciw Rusinom w okręgu zamku Mendelen, którzy byli oddani poganom i wspierali ich. Napadł on w niedzielę po Objawieniu Pańskim (10 stycznia) i pustoszył kraj przez dwa dni, zabijając ludzi, paląc domostwa i wybijając bydło; uprowadzili też ze sobą 300 Rusinów obojga płci i 400 koni.
W tym samym roku, w piątek przed dniem św. Walentego (12 lutego), brat Wilhelm, mistrz inflancki, ze swoimi ludźmi dzielnie wyruszył przeciw Litwinom, a mianowicie do Opiten, gdzie przez 9 dni i nocy zabijał, palił i wszystko pustoszył i burzył. Pierwszy postój był w Linkowie, drugi w Sandenisku, trzeci w Rudenie, czwarty w Lokenie, potem przez dwie noce stali pod zamkiem Wilkenbergiem, siódmy postój był w Ballellen, ósmy w Landukten, dziewiąty w Minanen (95).
Liczba jeńców obojga płci dochodziła do 521, liczba koni do 723. Wzięto też do niewoli żonę bojara Wilegajlena z córką i trzema synami, a także Szoweminnego z synem, dalej Mapteminnego, dalej Rankenego i Dungelego, Billenego i Gegerta.
W tym samym roku powrócił z powrotem niedawny zdrajca Jan Lanzberg.
DODATKOWE PRZYPISY DO KRONIKI HERMANA Z WARTBERGE
(Opracowane na podstawie danych przedstawionych w trzecim tomie „Historii Rosji” S. M. Sołowjowa).
I
On (Folkwin) zdobył Izbork... nałożył daninę na watlandzkich Rusinów.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Wraz z upadkiem Juriewa (Dorpatu) w 1224 roku (zob. Henryk Łotysz XXVIII, 5; w Prib. Sborn., t. I, s. 265) zakończyło się podbijanie ziem Łotyszy i Estów w Kraju Nadbałtyckim. Zdobywcy i papież bardzo dobrze rozumieli jednak, że ich panowanie w kraju może się utrwalić jedynie przy całkowitym usunięciu wpływu połocczan, pskowian i nowogrodzian na inflanckich tubylców, a wpływ ten niewątpliwie istniał od najdawniejszych czasów (zob. np. Henryk Łotysz I, 3; w Prib. Sborn., t. I, s. 74). Usunięcie zaś tego wpływu mogło nastąpić jedynie przez dalsze podboje, ale już ziem czysto ruskich.
Jawne próby takich podbojów zaczęły się ujawniać jakieś 15 lat po chrzcie Juriewa. Pierwsi wystąpili Szwedzi, którzy jeszcze za biskupa Alberta próbowali usadowić się w Inflantach, lecz im się to nie udało (Henryk Łotysz XXIV, 3; w Prib. Sborn., s. 235).
W Szwecji walka między gockim i szwedzkim rodem panującym zakończyła się około 1222 roku, dwa lata przed zdobyciem Juriewa i pojawieniem się Tatarów na Rusi. Walka zakończyła się wzmocnieniem władzy możnych, wśród których pierwsze miejsce zajął ród Folkungów, dzierżący dziedzicznie godność jarla. Przedstawiciel tego rodu, Birger, nakłaniany przez papieża, postanowił przedsięwziąć wyprawę krzyżową na ziemie nowogrodzkie z wyraźnym celem podporządkowania ich katolicyzmowi. W 1240 roku wojsko szwedzkie zjawiło się u ujścia Iżory. Gdy książę nowogrodzki Aleksander Jarosławowicz dowiedział się o zamiarze Birgera, by iść na Ładogę, nie czekając ani na pomoc od ojca, ani na ogólne zebranie wszystkich sił ziemi nowogrodzkiej, z niewielką drużyną napadł na Szwedów 15 lipca 1240 r. i zadał im rozstrzygającą klęskę nad brzegami Newy, za co otrzymał przydomek Newski. W opowieści o czynach księcia Aleksandra Szwedzi nazywani są nie inaczej niż Rzymianami. Szwedzi rozpoczęli wojnę w imię katolicyzmu, dlatego też zwycięstwo nad Newą miało dla Nowogrodu i reszty Rusi znaczenie religijne.
Szwedów odparto, lecz nie tak łatwo było poradzić sobie z inflanckimi Niemcami, dążącymi do dalszych podbojów również w imię katolicyzmu. Po upadku Juriewa napadali oni na ziemie pskowskie, a w 1233 roku, wespół z książętami ruskimi wygnanymi z Nowogrodu (Borys Negoczewicz i inni) i z księciem Jarosławem, synem Włodzimierza pskowskiego, zajęli Izborsk, lecz pskowianie odebrali im swoje miasto. W tym samym roku inflanccy Niemcy napadli na ziemie nowogrodzkie; wówczas książę nowogrodzki Jarosław w 1234 roku, połączywszy się z pskowianami i pułkami perejasławskimi, sam wtargnął do Inflant, stanął pod Dorpatem, rozbił Inflantczyków i zawarł z nimi pokój „na całej swojej prawdzie”, – o czym była już mowa we wstępie do tego tomu, na s. VII.
Pokój „po prawdzie” trwał nie dłużej niż sześć lat. Równocześnie z Birgerem ruszyli się i Inflantczycy. We wrześniu 1240 roku, a więc już po rozbiciu Szwedów, wraz z księciem Jarosławem Włodzimierzowiczem ponownie zajęli Izborsk. Pskowianie rzucili się na odsiecz, lecz zostali rozbici, stracili swego wojewodę Gawriłę Gorisławicza (według źródeł niemieckich Gerwolda), uciekli, a Niemcy, idąc ich śladem, podstąpili pod Psków, spalili podgrodzia, okoliczne wsie i przez cały tydzień stali pod miastem. Pskowianie musieli spełnić wszystkie ich żądania, dali swoje dzieci jako zakładników, wpuścili do siebie braci zakonnych dla zarządzania Pskowem. Wraz z braćmi zakonnymi zaczął rządzić Pskowem jakiś Twierdiło Iwanowicz, pskowski zdrajca, który, jak twierdzi latopisarz, sprowadził Niemców na Psków.
Opanowaniem Pskowa bracia zakonni się nie zadowolili: napadli na piatynę wodzką (watlandzkich Rusinów według Wartberge), nałożyli daninę na mieszkańców i założyli twierdzę w pogoście Koporie (Kaporie według Wartberge), zaczęli grabić i pustoszyć ziemie nowogrodzkie i pojawili się jakieś 30 wiorst od Nowogrodu, mordując kupców. Nowogrodzianie zmuszeni byli zwrócić się do Jarosława, aby znów przysłał im swego syna Aleksandra (Newskiego), który po zwycięstwie nad Birgerem w tym samym roku wyjechał z Nowogrodu, poróżniwszy się z mieszkańcami tego miasta.
Książę Aleksander Jarosławowicz przybył do Nowogrodu w 1241 roku i natychmiast poszedł na Inflantczyków pod Koporie, zdobył twierdzę, przyprowadził jej niemiecką załogę do Nowogrodu i powywieszał zdrajców spośród Wotów i Czudzi, którzy wraz z Niemcami walczyli przeciw Rusinom.
Po zdobyciu Koporia Aleksander Newski w następnym, 1242 roku, gdy przyszło na pomoc wojsko ruskie z Ziemi Nizowej, podstąpił pod Psków i zdobył go, przy czym zginęło 70 rycerzy z mnóstwem prostych wojowników. Zaraz potem Aleksander poszedł w ziemie inflanckie i 5 kwietnia 1242 roku o wschodzie słońca stoczył bitwę z Inflantczykami na jeziorze Pskowskim, na samym lodzie. Bitwa ta w latopisach ruskich nazywa się bitwą na lodzie. Niemcy zostali rozbici na głowę; stracili 500 ludzi zabitych, 50 wziętych do niewoli, a Czudzi (ściślej prostych wojowników) zginęło niezliczone mnóstwo. Aleksander z triumfem powrócił do Pskowa; pojmanych rycerzy prowadzono pieszo obok ich koni, a pskowianie, igumeni i kapłani z krzyżami wyszli na spotkanie księcia.
Po tej bitwie na lodzie książę Aleksander pojechał do Włodzimierza pożegnać się z ojcem, wyruszającym do Ordy. Pod jego nieobecność Inflantczycy przysłali do Nowogrodu posłów z pokłonem, którzy mówili: „Co zajęliśmy mieczem – Wodź, Ługę, Psków, Letgołę – od tego wszystkiego odstępujemy; ilu ludzi waszych wzięliśmy do niewoli, tymi się wymienimy: my waszych wypuścimy, a wy naszych wypuśćcie”.
Na tym się pogodzili. Rycerze inflanccy, odparci od ziem pskowskich i nowogrodzkich, całą swoją uwagę zwrócili na dokończenie podboju Kurlandii.
II
Mindow przyjął chrzest... Kurowie po raz drugi popadli w niewiarę... Mindow odstąpił od wiary.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Mindow – to litewski książę Mendog. Przyjęcie przez niego chrześcijaństwa, a następnie odstępstwo od chrześcijaństwa stanowi wydarzenie zasługujące na przypomnienie. Zakon krzyżacki (niemiecki), na zaproszenie Konrada, księcia mazowieckiego (zob. wstęp do tego tomu, s. VI), pojawił się w Prusach w 1228 roku; rycerze wyszli na prawy brzeg Wisły w miejscu, gdzie wznosił się święty dąb pogan, i bez zwłoki umocnili się w tym punkcie. Tu w 1231 r. założyli warowne miasto i nazwali je Thorn (Toruń), na znak, że otwierają się dla nich wrota do Prus (Thor – wrota). Poganie rzucili się niszczyć nową twierdzę, lecz na próżno: rycerze bez szczególnego trudu odparli napady i sami stopniowo zaczęli wkraczać w ziemie Prusów; grody pruskich starszyzn padały jeden po drugim, a w zajmowanych przez przybyszów ziemiach, w punktach choć trochę ważnych pod względem wojskowym, zaczęto zakładać i wznosić mocne zamki.
Zakon krzyżacki umacniał się w Prusach dzięki temu, że kraj ten (zob. wstęp do tego tomu, s. VII) był podzielony na 11 krain, niezwiązanych ze sobą żadnym związkiem politycznym. Wskutek takiego rozbicia Prusowie nie mogli nadać jedności swojej obronie, nie mogli współzawodniczyć w rzemiośle wojennym z wojskowym bractwem, otrzymującym posiłki z zewnątrz, i ponosili klęski nawet wtedy, gdy wychodzili w pole w liczbie dwukrotnie przewyższającej wojsko rycerskie.
Dla utrwalenia swojej władzy zakon działał równie energicznie, jak umiejętnie: przywilejami przyciągał niemieckich kolonistów do nowo założonych miast, podbijane działki ziemi rozdawał w lenno zaufanym przybyszom z Niemiec, odbierał siłą ochrzczonym Prusom dzieci i odsyłał je na naukę do Niemiec. Jednym słowem, podbijając ziemie pruskie, zakon zarazem je germanizował.
Prusowie, rozgoryczeni uciskiem, ciężkimi robotami i butą swoich zwycięzców, opuszczali ojczyznę i tłumnie uciekali albo za Niemen do swoich współplemieńców Litwinów, albo do księcia pomorskiego Świętopełka, który początkowo był czynnym sprzymierzeńcem zakonu, lecz wkrótce przejrzał, że rycerze są nieporównanie groźniejsi od drapieżnych Prusów, i dlatego stanął po stronie pogan. Świętopełk, podburzywszy do powstania cztery krainy pruskie, wytępił mnóstwo przybyszów, żony i dzieci uprowadził w niewolę, zburzył do fundamentów wiele zamków zakonnych, przez całe 12 lat walczył z rycerzami, lecz mimo to nie mógł nic zrobić bractwu, łatwo uzupełniającemu się świeżymi siłami krzyżowców, idących z Europy Zachodniej na pomoc zakonowi. W 1253 r. musiał zawrzeć z zakonem ostateczny pokój i zostawić Prusów na łaskę losu.
W następnym, 1254 roku przybyło do Prus wielkie pospolite ruszenie krzyżowców pod wodzą Przemysła Ottokara, króla czeskiego, Ottona, margrabiego brandenburskiego, i Rudolfa, hrabiego Habsburga, protoplasty domu austriackiego.
Zakon wraz z tymi krzyżowcami przedsięwziął podbój pruskiej krainy Sambii, leżącej na północ za Pregołą. Kraina ta została straszliwie spustoszona, a rycerze, na cześć króla czeskiego, założyli w niej nowe miasto, nazwane Königsbergiem (Królewcem).
Rycerze, jak się zdawało, stawali twardą nogą w Prusach, lecz wkrótce przyszło im jednak liczyć się z tymi samymi drapieżnymi Litwinami, do których uciekali Prusowie, niechcący poddać się przybyszom. Litwini, podobnie jak Prusowie, żyli osobno w swoich ziemiach, a ich książęta, podobnie jak pruscy, również nie znali żadnego związku politycznego między sobą, zajmując się jedynie rozbójniczymi najazdami na sąsiadów. Litwini, jakkolwiek byli dzicy, zrozumieli jednak niebezpieczeństwo nadciągające na nich zza Niemna ze strony rycerzy krzyżackich i z północy ze strony inflanckiej gałęzi tego wojskowego bractwa. Niebezpieczeństwo utraty niepodległości i stania się łupem zakonu skłoniło książąt litewskich do dążenia ku jedynowładztwu, które jedynie mogło nadać jedność ich działaniom. Spośród książąt litewskich w połowie XIII stulecia zaczyna się wywyższać Mendog, książę okrutny, przebiegły, niewybredny w środkach do osiągnięcia celu i niecofający się przed żadną zbrodnią, jeśli wydawała mu się korzystna.
Długo Mendog wewnątrz Litwy toczył walkę ze swoimi krewnymi. Może i wykończyłby ich wszystkich, lecz z północy nieustannie odciągał go zakon inflancki, a z południa – Ruś, zwłaszcza słynny książę halicki Daniel, który był nawet krewnym Mendoga, bo bratanica Mendoga była żoną tego księcia. Bracia żony Daniela, Towciwił i Edywid, byli wrogo nastawieni do Mendoga, a gdy dowiedzieli się, że Mendog zamierza ich zgładzić, uciekli do Daniela, który stanął po ich stronie.
Mniej więcej w tym czasie Inflantczycy (zob. wyżej przyp. I) pogodzili się z Rusinami i skierowali swoje wysiłki na podbój Kurlandii, której mieszkańcy zwrócili się do Mendoga z prośbą, aby obronił ich przed rycerzami i przyjął pod swoje zwierzchnictwo. Mendog chętnie zgodził się na taką prośbę, lecz gdy zobaczył, że jego bratanek Towciwił przybył do Rygi, gdzie przyjął chrzest i zaczął zabiegać, by skłonić zakon do wspólnego działania z Danielem halickim przeciw Litwie, Mendog uciekł się do następującego środka: potajemnie posłał mistrzowi zakonu inflanckiego Andrzejowi Stirlandowi (von Stirland) bogate dary z propozycją: „jeśli zabijesz lub wypędzisz Towciwiła – dostaniesz jeszcze więcej”. Mistrz inflancki przyjął dary, lecz odpowiedział, że choć żywi do Mendoga gorącą przyjaźń, nie może wchodzić w jakiekolwiek układy z poganinem. Wtedy Mendog wyprosił spotkanie z mistrzem, zobaczył się z nim osobiście i ochrzcił się w obrządku katolickim, nic a nic nie krępując się tym, że już w 1246 roku został ochrzczony w prawosławiu.
Papież, gdy tylko otrzymał wiadomość o chrzcie Mendoga, niezwłocznie przyjął go pod opiekę św. Piotra, nakazał biskupowi ryskiemu, aby nikt nie śmiał krzywdzić neofity, i polecił biskupowi chełmińskiemu ukoronować Mendoga koroną królewską.
Mendog otrzymał tytuł królewski, lecz pozostał takim samym poganinem, jakim był: składał ofiary swoim bogom jak dawniej i okazywał się gorliwym katolikiem jedynie w oczach zakonu. Towciwił uciekł na Żmudź do swego wuja Wykinta i zaczął przygotowywać się do wojny z Mendogiem, któremu na pomoc przyszli Niemcy.
Książę Daniel przysłał Towciwiłowi ruskie wojsko posiłkowe, lecz wojna, rozpoczęta w 1252 r., nie przyniosła żadnych rozstrzygających rezultatów; w następnym roku Daniel sam wtargnął na Litwę, lecz i Litwini nie siedzieli w domu: syn Mendoga spustoszył okolice Turyjska. Wreszcie przeciwnicy pogodzili się w 1255 roku: syn księcia Daniela, Szwarno, poślubił córkę Mendoga, a jego starszy brat, Roman, otrzymał jakieś ziemie.
Mendog wciąż wydawał się gorliwym synem papieża i nawet zapisał raz zakonowi krzyżackiemu całą Litwę, lecz zaraz potem, oszukując zakon i papieża, do 1259 roku podburzył Prusów do powszechnego powstania i zalał Kurlandię tłumami Litwinów. Litwini zaczęli grabić ziemie zakonne; oddział rycerzy wyszedł przeciw drapieżcom, lecz nad brzegami Dubry poniósł rozstrzygającą klęskę. Litwini rozproszyli oddział zakonny, a pojmanych rycerzy spalili w ofierze swoim bogom. To zwycięstwo posłużyło za sygnał do powstania Prusów na wytępienie chrześcijan. Mieszkańcy każdej krainy wybrali sobie osobnych wodzów, którzy wszyscy byli wychowani w Niemczech, i w umówionym dniu w 1260 r. napadli na chrześcijan, wybili wszystkich, którzy nie zdążyli ukryć się w zamkach, i spalili chrześcijańskie domy i kościoły.
Mendog wciąż wyczekiwał i dopiero gdy ujrzał, że jego współplemieńcy, Prusowie, rozpoczęli powszechne powstanie, zdecydował się działać otwarcie: wyrzekł się w 1260 roku chrześcijaństwa i tytułu królewskiego i z wojskiem wtargnął do Prus, oddając, według ówczesnego obyczaju wojennego, wszystko, co napotkał, ogniowi i mieczowi. Rycerze, wzmocnieni posiłkami z Niemiec, wystąpili przeciw powstańcom, lecz w dwóch krwawych bitwach ponieśli ciężkie klęski: tylko dwie krainy, zajęte przez zakon najwcześniej, pozostały mu wierne, za co zostały doszczętnie zrujnowane przez Litwinów i Prusów.
Tak zaczęło się w Prusach powstanie, trwające 14 lat. Obrabowawszy pruskie ziemie zakonne, Mendog wrócił na Litwę i, jak mówi latopisarz, zaczął się tak pysznić, że nie uznawał nikogo za równego sobie.
W 1262 r. zmarła Mendogowi żona, po której bardzo żałował. Zmarła miała siostrę, żonę Dowmunta, księcia nalszańskiego; Mendog posłał, by jej powiedzieć: „siostra twoja umarła, przyjedź tu ją opłakiwać”. Gdy ta przyjechała, rzekł: „siostra twoja, umierając, kazała mi pojąć cię za żonę, aby inna nie dręczyła jej dzieci” – i ożenił się ze szwagierką. Dowmunt, rozgoryczony tym, zaczął myśleć, jak by zgładzić Mendoga, i znalazł sobie sprzymierzeńca w księciu żmudzkim Trojnacie, siostrzeńcu Mendoga. W 1263 r. Mendog posłał całe swoje wojsko za Dniepr na księcia Romana Briańskiego, a Dowmunt, znajdujący się w wojsku, upatrzywszy dogodną chwilę, oznajmił innym wodzom, że wróżbici przepowiedzieli mu coś złego, i dlatego powrócił na Litwę do dworu Mendoga; zaskoczył Mendoga i zabił go wraz z dwoma synami. Trojnat zaczął panować na Litwie w miejsce Mendoga.
Tymczasem zakon, otrzymawszy silne posiłki z Niemiec, rozpoczął działania zaczepne przeciw powstałym Prusom. Walka przybrała dawny charakter: każda kraina znów broniła się osobno i, oczywiście, nie mogła ostać się przed rycerzami. Po powstaniu 1260 r. Prusowie powstawali jeszcze cztery razy, lecz wszystko na próżno: do 1283 r., po walce trwającej ponad 50 lat, zakon krzyżacki ostatecznie utwierdził się w Prusach i niezwłocznie rozpoczął pochód na Litwę. Od tego czasu główna scena walki rycerzy z plemionami litewskimi przenosi się znad brzegów Wisły i Pregoły nad brzegi Niemna.
III
Rusini zajęli Dorpat... Dymitr, król ruski, zebrał wielotysięczne wojsko... w bitwie pod kościołem w Maholm poległ przewielebny biskup Aleksander.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Pokój zawarty w 1242 r. (zob. przyp. I) z pskowianami, nowogrodzianami i Inflantczykami trwał niedługo – zaledwie jakieś dziesięć lat; otwarta wrogość, przy zupełnej nieokreśloności stosunków i granic, ujawniła się w 1256 roku. W tym roku Szwedzi i Duńczycy z Finami przeszli wzdłuż Narwy i zaczęli stawiać gród nad tą rzeką. Nowogrodzianie, siedzący w tym czasie bez księcia, posłali do ziemi suzdalskiej do Aleksandra (Newskiego) po pułki, rozesłali też po swojej włości, by zbierać wojsko; nieprzyjaciel przestraszył się tych przygotowań i odszedł za morze.
Lecz jeszcze wcześniej, w 1253 r., inflanccy Niemcy, ośmieleni sukcesami na Litwie, złamali układ, podstąpili pod Psków, spalili jego podgrodzia, lecz samego miasta zdobyć nie mogli, a gdy usłyszeli, że na odsiecz Pskowowi idzie pułk nowogrodzki, zwinęli oblężenie i odeszli. Nowogrodzianie nie zadowolili się takim odejściem, lecz sami poszli za Narwę i „położyli pustką niemiecką włość”. Pskowianie ze swojej strony także wkroczyli do Inflant i rozbili niemiecki pułk, który wyszedł im naprzeciw. Wtedy Niemcy posłali do Pskowa i Nowogrodu prosić o pokój na całej woli nowogrodzkiej i pskowskiej – i pogodzili się.
Pokój trwał do 1262 roku. W tym roku książęta ruscy – brat Newskiego, Jarosław, i syn Dymitr – wraz z Mendogiem Litewskim, Trejwitem Żmudzkim i Towciwiłem Połockim umówili się (tu po raz pierwszy Rusini zawarli sojusz z Litwinami) uderzyć wspólnie na zakon. Mendog zjawił się pod Kiesią, lecz nie doczekawszy się Rusinów, wrócił na Litwę, spustoszywszy kraj. Rusini po odejściu Litwinów oblegli swoją starą ojcowiznę Juriew, zdobyli i spalili podgrodzia, zabrali wiele jeńców i wszelkiego dobra, lecz twierdzy juriewskiej zdobyć nie mogli, bo był gród Juriew, jak wyraża się latopis, mocny w trzy mury, i mnóstwo ludzi w nich wszelakich, i obronę sobie zbudowali na gród mocną.
Rusini wyszli z Inflant. Minęło jakieś 5 lat, w ciągu których nie było ani pokoju, ani wojny: ani Inflantczycy nie przekraczali ziem pskowskich i nowogrodzkich, ani Rusini nie napadali na ziemie zakonne. W tym czasie na Litwie toczyły się silne waśnie, a jeden z książąt litewskich, imieniem Dowmunt, z drużyną i całym swoim rodem zjawił się w Pskowie, przyjął prawosławie i imię Tymoteusz i został osadzony przez pskowian na stolcu św. Wsiewołoda. Dowmunt wkrótce zasłynął udanymi wyprawami na swoich drapieżnych współplemieńców, na Litwę. W 1267 roku nowogrodzianie zebrali się już, by iść na Litwinów, lecz w drodze rozmyślili się, poszli za Narwę na Rakowor (Wesenberg), wiele ziemi spustoszyli, lecz miasta nie zdobyli i, straciwszy siedmiu ludzi, odeszli do domu; wkrótce jednak postanowili przedsięwziąć ważniejszą wyprawę. Naradziwszy się ze swoim posadnikiem Michałem, posłali po syna Newskiego, księcia Dymitra Aleksandrowicza, by wezwać go z Perejasławia z pułkami, posłali też do wielkiego księcia Jarosława, a ten przysłał swoich synów z wojskiem. Wówczas nowogrodzianie wyszukali majstrów umiejących robić machiny do burzenia murów i zaczęli sporządzać taranowe machiny na dworze władyki. Niemcy – ryżanie, felińczycy, juriewianie – usłyszawszy o takich przygotowaniach, wysłali do Nowogrodu posłów, którzy oznajmili mieszczanom: „z wami mamy pokój, rozprawiajcie się z Duńczykami-koływańczykami (rewelczykami) i rakoworczykami (wesenberczykami), a my się do nich nie przyłączamy, na czym krzyż całujemy”, – i rzeczywiście ucałowali krzyż.
Nowogrodzianie jednak tym się nie zadowolili, posłali do Inflant, aby doprowadzić do przysięgi na krzyż wszystkich biskupów i Bożych dworzan (rycerzy), i ci przysięgli, że nie będą pomagać Duńczykom.
Zabezpieczywszy się w ten sposób od strony Niemców, nowogrodzianie wyruszyli na wyprawę pod wodzą siedmiu książąt, wśród których był i Dowmunt z pskowianami. W styczniu 1268 roku poszli w ziemię niemiecką i zaczęli ją pustoszyć według zwyczaju: w jednym miejscu Rusini znaleźli ogromną, niedostępną jaskinię, w której ukryło się mnóstwo Czudzi; trzy dni stały pułki przed jaskinią i żadną miarą nie mogły dobrać się do Czudzi; wreszcie jeden z majstrów, który był przy machinach, wpadł na pomysł, by wpuścić do niej wodę; tym sposobem Czudź została zmuszona opuścić swoje schronienie i została wybita. Od jaskini Rusini poszli dalej ku Rakoworowi, lecz gdy 12 lutego 1268 r. dotarli do rzeki Kegoły, nagle ujrzeli przed sobą pułki niemieckie, które stały jak las gęsty, bo zebrała się cała ziemia niemiecka, oszukawszy nowogrodzian fałszywą przysięgą. Rusini jednak nie przestraszyli się, poszli ku Niemcom za rzekę i zaczęli ustawiać pułki: pskowianie stanęli po prawej ręce, książę Dymitr Aleksandrowicz z perejasławianami i z synem wielkiego księcia Światosławem stanęli również po prawej ręce, wyżej; po lewej stanął drugi syn wielkiego księcia, Michał z twerzanami, a nowogrodzianie stanęli czołem do żelaznego pułku przeciw wielkiej „świni” (niemiecki szyk klinowy), i w takim porządku starli się z Niemcami. Była rzeź straszliwa – mówi latopisarz – jakiej nie widzieli ani ojcowie, ani dziadowie; Rusini złamali Niemców i gnali ich siedem wiorst aż do grodu Rakoworu, lecz drogo kosztowało ich to zwycięstwo: posadnik z 13 najznakomitszymi mieszczanami polegli, padło też wielu innych dobrych bojarów, a czarnego ludu bez liku, inni przepadli bez wieści, w tym tysiącznik Kondrat. Ilu padło nieprzyjaciół – widać z tego, że jazda ruska nie mogła przedostać się przez ich trupy; lecz mieli oni jeszcze świeże pułki, które podczas ucieczki pozostałych zdołały wbić się „świnią” w tabor nowogrodzki. Książę Dymitr chciał natychmiast na nie uderzyć, lecz inni książęta go powstrzymali: „czas już ku nocy – mówili – w ciemności pomieszamy się i będziemy bić swoich”. Tak więc oba wojska zatrzymały się naprzeciw siebie, czekając świtu, by na nowo rozpocząć bitwę; lecz gdy się rozwidniło, pułków niemieckich już nie było widać: uciekli w nocy. Nowogrodzianie stali trzy dni na kościach (na pobojowisku), czwartego ruszyli, wioząc ze sobą pobitych braci, którzy uczciwie oddali swój żywot, jak wyraża się latopisarz.
Lecz Dowmunt z pskowianami chcieli wykorzystać zwycięstwo, spustoszyli Inflanty aż do samego morza i, powróciwszy, napełnili swoją ziemię mnóstwem jeńców. Łacinnicy (Niemcy), zebrawszy resztę sił, spieszyli pomścić się na pskowianach – przyszli potajemnie na granicę, spalili kilka pskowskich sioł i odeszli z powrotem, nie mogąc przedsięwziąć niczego ważnego: było ich tylko 800 ludzi, lecz Dowmunt pognał za nimi z 600 ludźmi drużyny i rozbił ich. W następnym, 1269 roku mistrz przyszedł pod Psków z siłą ciężką: dziesięć dni Niemcy stali pod miastem i ze stratą zmuszeni byli się wycofać. Tymczasem zjawili się na pomoc nowogrodzianie i pognali za nieprzyjacielem, który zdążył jednak ujść za rzekę, i stamtąd zawarł pokój na całej woli nowogrodzkiej.
Pozostawało rozprawić się z Duńczykami rewelskimi i w tym samym roku sam wielki książę Jarosław posłał syna Światosława do Ziemi Nizowej zbierać pułki: zebrali się wszyscy książęta i niezliczone mnóstwo wojska przyszło do Nowogrodu; był tu i wielki baskak włodzimierski imieniem Amragan, i wszyscy razem chcieli wyruszyć na Koływań. Duńczycy przestraszyli się i przysłali prosić o pokój: „przysięgamy na całej waszej woli, od całej Narwy odstępujemy, tylko krwi nie przelewajcie”. Nowogrodzianie pomyśleli i zawarli pokój na tych warunkach.
IV
W 1323 roku zastępca mistrza, Ketelhod, przedsięwziął wielką wyprawę na Psków i zdobył ziemię pskowską i miasto.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
W 1269 roku nowogrodzianie i pskowianie, jak powiedziano wyżej w 3. przyp., pogodzili się z zakonem, działania wojenne ucichły, a tymczasem na Litwie okoliczności układały się tak, że połączenie Rusi, tj. Rosji Zachodniej, z Litwą zdawało się sprawą gotową do spełnienia. Właśnie w tym czasie znów wystąpił na scenę syn Mendoga, słynący z nieludzkości, okrucieństwa i gwałtownych zwrotów w swoim życiu – Wojsiełk. Jeszcze za życia ojca, będąc księciem nowogródzkim i „trwając w pogaństwie” – jak wyraża się latopisarz – zabijał każdego dnia po trzech, po czterech ludzi; w dzień, w którym nikogo nie zabił, był smutny, a gdy kogoś zabił, to się rozweselał. Ten oto książę przyjął prawosławie, przywdział habit mniszy, wyruszył był na Górę Athos, lecz wskutek zamieszek na Półwyspie Bałkańskim wrócił do domu i zbudował sobie własny klasztor nad Niemnem, między Litwą a Nowogródkiem.
Wyżej, w drugim przypisie, opowiedziano, jak został zabity Mendog i kto po nim zaczął panować na Litwie. Był to Trojnat, książę żmudzki. Posłał on, by powiedzieć swemu bratu Towciwiłowi, panującemu w Połocku: „przyjedź tu, podzielimy ziemię i całe mienie Mendogowe”. Brat przyjechał, lecz przy podziale poróżnili się: Towciwił zaczął myśleć, jak by zabić Trojnata, a Trojnat – jak by pozbyć się Towciwiła. Trojnat rzeczywiście się go pozbył, zabijając Towciwiła; zaczął panować sam, lecz niedługo panował: czterech koniuszych Mendoga, mszcząc jego śmierć, zabiło Trojnata, gdy szedł do łaźni. Pozostał więc przy życiu syn Mendoga – Wojsiełk. Dowiedziawszy się o śmierci ojca i obawiając się o swoje życie, uciekł z klasztoru do Pińska, a gdy tu dowiedział się, że i Trojnat został zabity, wszedł z wojskiem pińskim do Nowogródka, a stamtąd na Litwę, gdzie, chętnie przyjęty przez stronników ojca, zaczął panować w całej ziemi litewskiej, tępiąc swoich wrogów. I wybił ich niezliczone mnóstwo, a inni się rozbiegli – mówi latopisarz.
Wojsiełk utwierdził się na Litwie z pomocą swego szwagra Szwarna Daniłowicza i jego stryja Wasylka Romanowicza wołyńskiego, uznawszy tego ostatniego za swego ojca i pana, co według ówczesnych pojęć oznaczało uznanie zależności od Wasylka (brata słynnego Daniela Halickiego). Litwa przygotowywała się do ostatecznego zespolenia z Rusią pod władzą jednego z synów Daniela, lecz takie zespolenie zostało przerwane na samym początku.
W 1268 roku Wojsiełk znów zamknął się w klasztorze, oddawszy wszystkie swoje włości szwagrowi Szwarnowi. Lecz Szwarno zmarł bezdzietnie i Litwini znów wezwali Wojsiełka z klasztoru, by rządził ich krajem. Brat Szwarna, Lew Daniłowicz, sam pragnął być następcą brata na Litwie, lecz Wojsiełk tego nie chciał. Powstał spór, zakończony tym, że gdy Wojsiełk i Lew przyjechali do Włodzimierza Wołyńskiego na zaproszenie Wasylka Romanowicza, by się pogodzić, przy uczcie w klasztorze wrogowie się pokłócili i Wojsiełk został zabity przez Lwa. Litwini nie chcieli Lwa i wybrali sobie księcia ze swojego plemienia – Trojdena. O pokojowym zespoleniu z Rusią odtąd nie było już mowy.
Cała druga połowa XIII wieku upłynęła na wrogich działaniach nowogrodzian ze Szwedami, wciąż niezarzucającymi myśli o usadowieniu się w ziemiach nowogrodzkich, oraz nowogrodzian i pskowian z zakonem inflanckim i Litwinami, niedającymi spokoju ruskim ziemiom nad Dźwiną i nad Pejpusem.
Szwedzi małymi oddziałami wtargali do ziem nowogrodzkich w latach 1283, 1292, 1293, 1295, lecz ponosili niepowodzenia; wreszcie w 1300 r. z wielkim wojskiem weszli na Newę i postawili u ujścia Ochty gród, nazwawszy go Landskroną (koroną ziemi). To był już nie zwykły najazd, lecz groźny zamysł, przeciw któremu należało podjąć zdecydowane środki, i to wszystkimi siłami. W 1301 r. wielki książę Andrzej przybył na pomoc nowogrodzianom, obległ Landskronę, zdobył ją, zrównał z ziemią, a szwedzką załogę częściowo wytępił, częściowo uprowadził w niewolę. Szwedom nie udało się więc usadowić w ziemiach nowogrodzkich, ale nie udało się także Duńczykom usadowić na ruskim brzegu Narwy: nowogrodzianie w 1294 r. spalili założony przez Duńczyków gródek.
Pojednanie nowogrodzian z Duńczykami i Szwedami nastąpiło w 1302 r. Pokój trwał jednak nie dłużej niż 8 lat. Od 1310 r. zaczęły się znów wzajemne najazdy, przy czym i nowogrodzkie, i szwedzkie ziemie cierpiały spustoszenia. Szwedzi i Duńczycy starali się usadowić w ziemiach nowogrodzkich, a rycerze inflanccy także nie porzucali zamiaru opanowania Pskowa. W 1298 roku Dowmunt odparł spod Pskowa rycerzy inflanckich. Był to jego ostatni wyczyn: w następnym roku ten słynny książę zmarł, a pskowianie stracili wodza równie mężnego, jak mądrego.
Zakon pogodził się z pskowianami i przez jakieś 20 lat ich nie niepokoił, lecz w 1322 r. Niemcy, w czasie pokoju, wybili pskowskich kupców na jeziorze i rybaków na rzece Narwie, pustosząc część ziemi pskowskiej. Pskowianie nie mogli darować Niemcom tego czynu, choć widzieli, że własnymi siłami nie mogą walczyć z zakonem. Uzyskać pomocy od nowogrodzian nie było można, po pierwsze dlatego, że nowogrodzianie sami byli zajęci wojną ze Szwedami, a po drugie i dlatego, że między Nowogrodem a Pskowem zaczęły się już spory o to, że Psków nie chciał pozostawać pod opieką swego starszego brata Nowogrodu. Nie można było czekać pomocy i od książąt ruskich, zajętych swoimi waśniami, dlatego pskowianie postanowili zwrócić się na Litwę po księcia Dawida. Gdy ten przybył, pskowianie wraz z nim poszli za Narwę i spustoszyli ziemię aż po sam Rewel.
Niemcy nie pozostali dłużni: w marcu 1323 roku przyszli pod Psków z całą siłą, stali pod miastem trzy dni i trzy noce i odeszli z hańbą, lecz w maju zjawili się znowu, wzbiwszy się w pychę, jak mówi pskowski latopisarz, w sile ciężkiej, bez Boga; przyszli na statkach, w łodziach i na koniach, z machinami do burzenia murów, ruchomymi wieżami i wielkim zamysłem. Przy pierwszym szturmie zabili posadnika; stali pod miastem 18 dni, bili mury machinami, przysuwali wieże, przystawiali drabiny. W tym czasie wielu gońców gnało z Pskowa do wielkiego księcia Jerzego Daniłowicza i do Nowogrodu, z wielkim smutkiem i żałością, bo bardzo ciężko było w tym czasie Pskowowi, gdy nagle zjawił się z Litwy książę Dawid z drużyną, uderzył wraz z pskowianami na Niemców, przegnał ich za rzekę Wielikają, machiny odebrał, wieże podpalił. I uciekli Niemcy ze wstydem; a wielki książę Jerzy i nowogrodzianie nie pomogli – dodaje pskowski latopisarz.
W czasie, gdy nowogrodzianie walczyli ze Szwedami, a pskowianie – z zakonem, u Litwinów, kontynuujących swoje niszczycielskie najazdy na wszystkie okoliczne ruskie, pskowskie i zakonne ziemie, dokonały się bardzo ważne wydarzenia, które na długo określiły cały bieg rozwoju Rosji Zachodniej.
Powiedziano wyżej, że po zabójstwie Wojsiełka Litwini wybrali sobie księcia ze swojego narodu. Za Trojdena i jego następców kontynuowano i zakończono rozpoczęte wcześniej, jeszcze od czasów Mendoga, utrwalanie panowania litewskiego w księstwach ruskich – połockim, turowskim i częściowo wołyńskim. W 1315 roku słynny Giedymin dokonał zmiany w dynastii książąt litewskich. Jedni mówią, że Giedymin był koniuszym księcia Witenesa, zabił go i opanował tron; inni twierdzą, że Giedymin był synem Witenesa i otrzymał tron litewski po śmierci ojca, rażonego piorunem. Jakkolwiek było, Giedymin w 1320 roku opanował księstwo włodzimierskie, potem opanował księstwo łuckie, a w 1321 r. opanował i Kijów, który poddał mu się po dwumiesięcznym oblężeniu. Inne miasta ruskie poszły za przykładem Kijowa. Giedymin zebrał w ten sposób pod swoją władzą zachodnią połowę Rosji w czasie, gdy wschodnia jej połowa zbierała się pod władzą książąt moskiewskich, potomków św. Włodzimierza. Rosja podzieliła się na dwie połowy: wschodnią (Rurykowicze) i zachodnią (Giedyminowicze). Powstało księstwo litewsko-ruskie, a najważniejszą część wojska litewskiego zaczęli od tego czasu stanowić Rusini – połocczanie, mieszkańcy Nowogródka, Grodna i in.
Zakonowi krzyżackiemu przychodziło od tego czasu walczyć już nie z osobnymi, drobnymi plemionami, lecz z całym księstwem, nabierającym coraz więcej sił i znaczenia.
V
W 1323 r. mieszczanie ryscy posłali do papieża Jana XXII listy w imieniu króla litewskiego.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
W 1323 roku Giedymin rzeczywiście posłał list do papieża i wyrażał się w nim między innymi tak (zob. przyp. 278 do 4 tomu Historii Rosji Karamzina): „Pokonując chrześcijan w bitwach, nie chcę ich tępić, lecz jedynie bronić się przed wrogami, podobnie jak wszyscy inni władcy. Mnisi dominikańscy i franciszkańscy otaczają mnie: daję im wolność nauczania i chrzczenia ludzi w moim państwie, sam wierzę w Trójcę Świętą, pragnę być posłuszny tobie, głowie Kościoła i pasterzowi królów, ręczę i za moich możnych: tylko poskrom złość Niemców”. Papież niezwłocznie wysłał na Litwę Bartłomieja, biskupa Alet, i Bernarda, opata z Le Puy.
Poselstwo to nie odniosło żadnego sukcesu, ponieważ zakon krzyżacki w 1324 roku zza Niemna ponownie rozpoczął działania wojenne przeciw Litwinom. Rozgniewany tym Giedymin rzekł posłom: „Papieża waszego nie znam i znać nie chcę; wyznaję wiarę moich przodków i pozostaję w niej do śmierci”.
VI
I gdyby bracia nie zaczęli żyć z mieszczanami, nie ulega wątpliwości, że mieszczanie znów, jak i dawniej, spiskowaliby z poganami.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Opowieść o zdobyciu Rygi przez rycerzy wymaga pewnego wyjaśnienia. Biskup Albert ustanowił zakon kawalerów mieczowych z zamiarem stworzenia siły zbrojnej, która, pozostając mu podporządkowana, przyczyniałaby się do utrwalenia niemieckiego i katolickiego panowania w Inflantach. Rycerze rzeczywiście pomogli biskupowi utwierdzić się w Inflantach, lecz pozostawać w stałym podporządkowaniu mu nie chcieli. Pokój między dwiema władzami – świecką i duchowną, między dwiema instytucjami – biskupstwami i zakonem – nie mógł się utrzymać, a rywalizacja między nimi wkrótce przerodziła się w jawną wrogość. Ta wrogość ujawniła się szczególnie za mistrza Brunona i arcybiskupa Jana von der Vechte. Ryga popierała arcybiskupa, lecz ponieważ siły zbrojne miasta i arcybiskupa były zbyt nikłe do walki z rycerzami, do tej walki wezwano pogańskich Litwinów. Od 1297 roku rozpoczęła się niszczycielska wojna między zakonem a arcybiskupem. W ciągu 18 miesięcy stoczono dziewięć bitew, w których rycerze prawie zawsze odnosili zwycięstwa, lecz w 1298 roku książę litewski Witenes, poprzednik, jeśli nie ojciec Giedymina, wtargnął do Inflant i nad rzeką Aa zadał rycerzom okrutną klęskę: mistrz Brunon, 60 rycerzy i mnóstwo prostych wojowników legło w tej bitwie. Ryżanie z Litwinami oblegli zakonną twierdzę Neuermühlen, lecz tu na pomoc braciom inflanckim nadeszli bracia zakonni z Prus i rozbili wojsko ryskie i litewskie.
Biskupi inflanccy, widząc zupełną niemożność walki otwartą siłą z zakonem krzyżackim, postanowili spróbować działać inną drogą. W tym czasie toczył się proces templariuszy, zakończony, jak wiadomo, kasatą tego zakonu i spaleniem jego mistrza. Biskupi inflanccy, w nadziei, że i zakon krzyżacki może podzielić los templariuszy, w 1308 r. złożyli papieżowi akt oskarżenia, w którym przypisywali zakonowi niepowodzenie w nawracaniu Litwinów, oskarżali rycerzy o wytępienie mieszkańców Semigalii, gdy ci byli już chrześcijanami, wreszcie – i to było, jak się zdaje, dla zakonu bardzo niebezpieczne – donosili, że gdy rycerz otrzymywał w bitwie rany, inni rycerze dobijali rannego i palili jego zwłoki według obyczaju pogan. Papież Klemens V powołał osobną komisję do zbadania skargi biskupów, lecz sprawa skończyła się niczym.
Biskupi inflanccy oczywiście nie mogli zadowolić się takim wynikiem, i dlatego, ledwie przeciw zakonowi powstali arcybiskup gnieźnieński i biskupi kujawski, płocki i poznański i gdy król polski wszczął z zakonem spór o Pomorze, arcybiskup ryski i ryżanie niezwłocznie przyłączyli się do nich, twierdząc nie bez pewnych podstaw, że Litwini dawno przyjęliby katolicyzm, gdyby nie przeszkadzali im w tym rycerze. Powstała nowa sprawa, przeniesiona do papieża, mającego w owych czasach swoją rezydencję w Awinionie. Wielki mistrz wygrał sprawę: oczyścił się ze wszystkich zarzutów i przedstawił papieżowi oryginalny list arcybiskupa ryskiego i ryżan, w którym prosili oni księcia litewskiego o napaść na posiadłości zakonne.
Zawiedzeni w nadziei zaszkodzenia zakonowi u papieża, ryżanie nawiązali nowe stosunki z litewskimi poganami przeciw rycerzom. Wówczas mistrz inflancki postanowił zakończyć sprawę orężem. Obległ Rygę, cały rok trzymał ją w oblężeniu i głodem doprowadził ryżan do tego, że poprosili o pokój. Mistrz zmusił ich, by stawili się w obozie rycerzy i u stóp mistrza złożyli wszystkie swoje przywileje. Ryżanie zmuszeni byli zasypać część swoich fos obronnych, obniżyć wały, a mistrz zbudował nowy zamek, który górował nad miastem i trzymał ryżan w ryzach.
VII
Narmant, król ruski, brat królów litewskich – Algarda i Kiejnstuta...
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Narmant to Narymunt-Gleb, książę turowski i piński; Algard i Kiejnstut – to słynni książęta litewscy Olgierd i Kiejstut.
Od 1315 roku Giedymin występuje jako pierwszy spośród książąt litewskich i pod koniec życia miał pewne prawo tytułować się wielkim księciem litewskim i ruskim, gdyż południowo-zachodnia Rosja (zwana przede wszystkim Rusią) uznawała już jego władzę nad sobą. Niewątpliwie Giedymin był wybitnym wojownikiem i władcą, umiejącym dostosować się do okoliczności czasu. W ziemiach, które mu się podporządkowały, wszędzie pozostawił dawny porządek, osadził tylko swoich namiestników i załogi w miastach.
Mieszkając w Wilnie, mieście przez siebie założonym, starał się o przyciągnięcie kupców hanzeatyckich na Litwę, o przyciągnięcie rzemieślników i majstrów do swoich miast, w ogóle dbał o ład w swoich ziemiach, które tak czy inaczej zebrał w jakąś całość – dokonał w Rosji Zachodniej tego samego, czemu w Rosji Wschodniej równocześnie z nim dali początek książęta moskiewscy.
Zmarł w 1339 r., pozostawiwszy siedmiu synów, mianowicie: z pierwszej żony – Montywida, księcia karaczewskiego i słonimskiego, zmarłego wkrótce po ojcu, Narymunta-Gleba, księcia turowskiego i pińskiego, zabitego w potyczce nad rzeką Strawą, jak pisze Wartberge; z drugiej żony, Olgi, ruskiej księżniczki, Giedymin pozostawił Olgierda, który, poślubiwszy córkę księcia witebskiego, otrzymał Witebsk i księstwo witebskie w posagu za żoną, oraz Kiejstuta, księcia trockiego. Z trzeciej żony, Ewy, również ruskiej księżniczki, Giedymin pozostawił Lubarta-Włodzimierza, księcia wołyńskiego, Koriata-Michała, księcia nowogródzkiego, i wreszcie Jawnutę, księcia wileńskiego.
Spośród siedmiu Giedyminowiczów najzdolniejsi i najenergiczniejsi byli Olgierd i Kiejstut. Przez całe życie żyli ze sobą bardzo zgodnie, a ruski latopisarz (Nikon. III, 174) zauważa o Olgierdzie, że był bardzo mądry, mówił różnymi językami, nie lubił zabaw i zajmował się sprawami rządowymi dzień i noc, był wstrzemięźliwy od wina, piwa, miodu i żadnego odurzającego napoju nie pił, i dzięki temu zyskał wielki rozum i rozsądek, chytrością swoją wiele ziem zawojował i powiększył swoje księstwo. Olgierd i Kiejstut, zmówiwszy się, postanowili wygnać Jawnutę z Wilna. Kiejstut, nie doczekawszy się przybycia Olgierda, zajął Wilno, wziął Jawnutę do niewoli, a gdy Olgierd przybył z Witebska, rzekł: „Tobie, Olgierdzie, przystoi być wielkim księciem w Wilnie, ty jesteś starszym bratem, a ja będę z tobą żył w zgodzie”. I osadził Kiejstut Olgierda na wielkim księstwie w Wilnie, a Jawnucie dano Zasław (według zaś wiadomości ruskich Jawnuta uciekł z Wilna do Pskowa, stamtąd do Nowogrodu, z Nowogrodu do Moskwy do ówczesnego księcia Siemiona Dumnego, tu został ochrzczony i nazwany Iwanem). Potem obaj książęta umówili się między sobą, by wszyscy bracia słuchali Olgierda, i uzgodnili: co zdobędą – czy gród, czy włość – wszystko dzielić po połowie i żyć do śmierci w miłości, nie zamyślać złego jeden przeciw drugiemu. Olgierd i Kiejstut przysięgli na to i dotrzymali słowa.
Olgierd okazał się najgroźniejszym przeciwnikiem Rosji Wschodniej i być może zostałby rzeczywistym księciem obu połówek Rosji (wschodniej i zachodniej), gdyby zakon krzyżacki zza Niemna i inflancka gałąź zakonu z Kurlandii nie odciągały go od Moskwy i książąt ruskich. Lecz w tym właśnie rzecz, że rycerze inflanccy, po poskromieniu ryżan w 1330 roku, gdy uwolnili się od swego groźnego rywala w osobie mieszczan, natychmiast zaczęli wzmożone działania przeciw Pskowowi i Litwie, a rycerze krzyżaccy po ostatecznym podboju Prus w 1283 roku rozpoczęli natarcie na Litwę zza Niemna już z wyraźnym celem podporządkowania swojej władzy Litwinów dokładnie tak, jak podporządkowali Prusów. Wiadomo, że zamysły zakonu się nie powiodły: bracia inflanccy nie podbili Pskowa, nie zdołali utwierdzić się na Litwie i bracia pruscy, lecz aby odpierać rycerzy, Olgierd i Kiejstut musieli wytężać wszystkie swoje siły, musieli zostawiać książąt moskiewskich w spokoju w najbardziej krytycznych dla nich chwilach. Wschodnia połowa Rosji nie dostała się pod władzę przedsiębiorczego Olgierda właśnie dlatego, że rycerze krzyżaccy, dążąc do podbicia Litwy, odciągali siły Olgierda od granic moskiewskich nad Niemen.
VIII
W 1351 roku była bardzo wielka śmiertelność.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Śmiertelność pochodziła oczywiście od zaraźliwej choroby, znanej w latopisach ruskich pod nazwą czarnej śmierci. Piszą, że ta niezwykle szybko przebiegająca choroba, objawiająca się zapaleniem gruczołów i krwiopluciem, zaczęła się w Chinach, wytępiła tam do 13 milionów ludzi, przedostała się do Grecji i Egiptu, a około 1346 r. pojawiła się w krajach nadkaspijskich i czarnomorskich. Z Egiptu czarną śmierć przywiozły statki genueńskie do Italii, skąd przeszła do Francji, Anglii i Niemiec, wszędzie wywołując niezwykłą śmiertelność; całe miasta dosłownie opustoszały. W 1349 r. czarna śmierć pojawiła się w Szwecji, stąd przedostała się do Inflant w 1351 r., a już z Inflant wiosną 1352 r. do Pskowa. W sierpniu 1352 r. czarna śmierć ujawniła się w Nowogrodzie, a w 1353 roku pojawiła się w Moskwie. Metropolita moskiewski Teognost, wielki książę Siemion Dumny, dwaj jego synowie i brat Andrzej – padli ofiarą zarazy. Czarna śmierć rozprzestrzeniła się i w innych miastach: Kijowie, Czernihowie, Smoleńsku, Suzdalu. W Głuchowie i Biełoziersku nie pozostał ani jeden mieszkaniec.
IX
Kiejnstut wzięty do niewoli... uciekł z zamku malborskiego…
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przez cały czas od ostatecznego podboju Prusów, od 1283 roku do Olgierda i Kiejstuta, nad brzegami Niemna wrzała zacięta, krwawa walka rycerzy krzyżackich z Litwinami: rycerze nieustannie wdzierali się w ziemie litewskie, Litwini z kolei wpadali do posiadłości zakonnych. Najazdom tym towarzyszyły niezwykłe spustoszenia, mimo to zakonowi żadną miarą nie udawało się stanąć twardo na litewskim brzegu Niemna: jego wyprawy rzeczne były nieudane, niczym szczególnym nie wyróżniały się też jego wyprawy lądowe. Aby ocenić, do jakiej zaciekłości dochodziła walka, przytaczamy następujący, bynajmniej nie odosobniony przypadek:
W 1336 roku do Prus przybyli margrabia brandenburski, hrabia Henneberg i hrabia Namur z wojskami, by pomagać zakonowi w wojnie z poganami. Wielki mistrz skorzystał z okazji i wraz z przybyłymi sprzymierzeńcami wkroczył na Litwę, aby zniszczyć litewski gródek Pune, służący za schronienie Litwinom powracającym z najazdów na Prusy. W gródku schroniło się do 4 000 Litwinów z żonami, dziećmi i całym mieniem. Oblężeni bronili się rozpaczliwie, lecz i wojsko chrześcijańskie postanowiło zdobyć Pune za wszelką cenę: bito mury taranami, podkopywano się pod sam gródek. Widząc niemożność obrony, Litwini, gdy mury gródka groziły już zawaleniem, wybili żony i dzieci, ułożyli ogromny stos pośrodku gródka, zapalili go, a potem zaczęli zabijać jeden drugiego. Dowódca gródka Margier sam zabił mnóstwo swoich towarzyszy; pomagała mu jakaś staruszka, która zabiła toporem stu wojowników, a potem uśmierciła samą siebie. Niemcy tymczasem wdarli się do gródka. Margier rzucił się na nich z częścią pozostałych przy życiu towarzyszy, a gdy ci zostali wybici do ostatniego człowieka, pobiegł do podziemia, gdzie ukryta była jego żona; tu zabił ją, a potem i samego siebie. Pune ze stosami litewskich ciał dostało się Niemcom.
Od 1345 roku, gdy wielkim mistrzem został obrany Henryk Arfbergski (von Arfberg), walka z Litwinami stała się znacznie bardziej zacięta niż dawniej. Arfberg dotarł aż do Trok i, natrafiwszy na pułki litewsko-ruskie, zadał im okrutną klęskę nad rzeczką Strebene (Strawą) w 1348 roku. Olgierd nie omieszkał się zemścić, wkroczył do Prus, złupił mnóstwo majątków zakonnych, lecz w drodze powrotnej został dopędzony przez wielkiego mistrza i poniósł nową ciężką klęskę.
W tym samym czasie, gdy nad brzegami Niemna toczyła się zacięta walka, rycerze inflanccy, uporawszy się z ryżanami, rozpoczęli natarcie na Psków: w 1341 roku, bez żadnego wypowiedzenia wojny, Niemcy wybili pskowskich posłów; pskowianie zrujnowali za to kilka inflanckich wsi. Zaczęła się drobna wojna: niemieckie oddziały paliły i grabiły pskowskie, a pskowianie – niemieckie ziemie. Rycerze inflanccy zaczęli wreszcie przygotowywać się do poważnej wyprawy; wtedy pskowianie zwrócili się o pomoc do Witebska, do Olgierda. Niemcy tymczasem oblegli Izborsk. Olgierd i Kiejstut i ich mężowie „Litwini” przyszli na pomoc, lecz poważnej pomocy jednak nie okazali: Niemcy sami odstąpili od Izborska.
W maju 1343 r. pskowianie z izborianami pojechali wojować ziemię niemiecką. Pięć dób wojowali wsie wokół Odempe (Niedźwiedziej Głowy) i z nagrabionym łupem i pojmanymi jeńcami pojechali do Pskowa. Niemcy dopędzili ich nieopodal Nowego Gródka (Neuhausen), na Małym Borku. Była siekanina wielka – mówi pskowski latopisarz – i Bóg pomógł pskowianom: pobili Niemców i stanęli na kościach. Odtąd sześć lat minęło bez wzajemnych najazdów, lecz w 1348 r., gdy wojsko pskowskie biło się wraz z nowogrodzianami przeciw Szwedom, Inflantczycy zaczęli palić pskowskie sioła, a wiosną 1349 roku nagle stanęli pod Izborskiem, a potem postawili nową twierdzę nad rzeką Narwą. Pskowianie poderwali całą swoją ziemię, obstąpili i spalili tę nową twierdzę, przy czym jej załoga częściowo spłonęła, a częściowo została wybita przez pskowian. Ważnych następstw nie przyniosły jednak te najazdy, jak nie przyniosła niczego szczególnego wyprawa przedsięwzięta w 1348 r. przez Szwedów na ziemie nowogrodzkie (Szwedzi jednak opanowali Orzeszek).
Dwadzieścia lat upłynęło na nieustannych wojnach na granicach ziem pskowskich i nad Niemnem; Olgierd w tym czasie wielokrotnie wyprawiał się na Rosję Wschodnią, lecz stale i zawsze musiał spieszyć z powrotem nad Niemen, gdzie rycerze nie dawali Litwinom ani chwili spokoju. W 1360 r., 13 marca, Olgierd, Kiejstut i jego syn Patryk starli się z wojskiem zakonnym na granicach litewskich; bili się cały dzień i rycerze odnieśli zwycięstwo. Na próżno Kiejstut starał się powstrzymać uciekających; zwalono go z konia i powleczono do niewoli. Patryk rzucił się ratować ojca, lecz nic nie mógł zdziałać: został zrzucony z konia i omal sam nie dostał się do niewoli. Rycerze odprowadzili Kiejstuta do swojej stolicy Malborka i osadzili w więzieniu. Dzień i noc straż stała u drzwi, a oprócz sługi przynoszącego jedzenie nikogo do więźnia nie wpuszczano. Lecz ten sługa, zaufany mistrza, był z pochodzenia Litwinem, w młodości wziętym do niewoli i ochrzczonym. Codzienna rozmowa z Kiejstutem w ojczystym języku, zły los i czyny litewskiego księcia obudziły w tym słudze dawno uśpioną miłość do ojczyzny: dał Kiejstutowi sposób ucieczki z więzienia do jego zięcia, księcia mazowieckiego. Kiejstut jednak nie chciał wracać do domu, nie pomściwszy się na rycerzach. Zdobył dwa ich zamki i złupił je, w drodze powrotnej został schwytany przez oddział zakonny, powtórnie dostał się do niewoli, powtórnie zbiegł z niewoli i znów zaczął przygotowywać się do walki z rycerzami, ponieważ w 1362 roku opanowali oni Kowno.
Tym razem Kiejstutowi nie przyszło osobiście rozprawić się ze swoimi wrogami. Olgierd Giedyminowicz – mówi latopisarz – miał taki zwyczaj, że nikt nie wiedział, ani swoi, ani obcy, dokąd zamierza i po co zbiera wielkie wojsko; tą właśnie chytrością zabrał grody i ziemie i podbił wiele krajów; wojował nie tyle siłą, ile mądrością. Z Kiejstutem, pomagając księciu twerskiemu, ruszył w 1363 roku na Moskwę, w listopadzie trzy dni stał pod Kremlem, straszliwie spustoszył wszystkie okolice i uprowadził ze sobą niezliczone mnóstwo ludu i bydła. Bracia odeszli spod Moskwy, by odpierać zakon, działający, jak widać z relacji Wartberge, coraz natarczywiej.
X
Wartberge doprowadził swoją kronikę do 1378 roku, gdy zakon krzyżacki zarówno w Prusach, jak i w Inflantach osiągnął znaczną siłę i potęgę. Jak długo żył Wartberge potem, nie wiadomo, lecz zapewne bardzo krótko, bo nie omieszkałby odnotować, że po śmierci Olgierda wybuchł spór między sędziwym Kiejstutem a jego bratankiem Jagiełłą (w prawosławiu Jakubem); zakon wmieszał się w ten spór i Kiejstut w 1379 roku został zdradą pojmany i uduszony w więzieniu.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Wraz ze śmiercią Kiejstuta, wroga najbardziej nieprzejednanego i najgroźniejszego, przed zakonem zamajaczyła nadzieja opanowania całej Litwy. Już zakon wmieszał się w spór, który wybuchł między Jagiełłą Olgierdowiczem a Witoldem Kiejstutowiczem, już w 1384 roku Niemen pokrył się licznymi statkami zakonnymi z wszelkiego rodzaju materiałami budowlanymi dla odbudowy starego Kowna (klucza do Litwy, nieraz przechodzącego z rąk do rąk), już zakon wzniósł mury nowego Kowna, które otrzymało nazwę Ritterswerder, lecz rywalizujący książęta w porę zobaczyli, że Litwie gotuje się los Prus. Pogodzili się ze sobą; Witold, otrzymawszy znaczne włości, wyrzekł się sojuszu z zakonem i obaj książęta, połączywszy pułki litewsko-ruskie, oblegli Ritterswerder. Trzy tygodnie trwało oblężenie; każdego dnia dochodziło do zaciętych starć i wreszcie nowa twierdza padła. Klucz do Litwy znów znalazł się w rękach Litwinów, przy czym zakon poniósł olbrzymie straty: 150 braci i znamienitych rycerzy legło w bitwach, 55 braci zakonnych i 250 rycerzy świeckich poszło w niewolę. Zakon stracił, oprócz niezastąpionego Ritterswerderu, trzy inne swoje mocne zamki i ponad 100 mil kwadratowych nowo nabytej ziemi. Nadzieje na podbój Litwy znacznie osłabły, zwłaszcza od czasu, gdy zaczęto mówić o połączeniu Polski z Litwą, które też dokonało się w 1385 roku, gdy Jagiełło przyjął katolicyzm z obietnicą szerzenia go na Litwie i na Rusi i poślubił dziedziczkę tronu polskiego Jadwigę. Jagiełło, koronowawszy się na króla polskiego, okazał się gorliwym katolikiem. Legaci papiescy widzieli, jak Jagiełło dbał o szerzenie katolicyzmu w swoich ziemiach, widzieli, że pogaństwo wszędzie znikło i że jedynie Żmudź uparcie opierała się katolicyzmowi. Zakonowi przychodziło zaprzestać swojej działalności, polegającej właśnie na walce z poganami. Na próżno zakon rozgłaszał, że Litwa nawróci na pogaństwo całą Polskę, że nowy król oszukuje i papieża, i chrześcijaństwo: takim rozgłoszeniom nikt już nie wierzył. Cesarz wszedł w sojusz z Jagiełłą, a zakonowi z każdym rokiem coraz trudniej było werbować ochotników do walki z Litwinami. Europa Zachodnia zostawiła zakon jego własnym siłom, których było daleko za mało do walki z siłami Litwy, Rusi i Polski.
Zresztą przez pewien czas zakon mógł liczyć na swój triumf, gdy w 1394 roku wybuchł ostry rozdźwięk między rodzonymi braćmi Jagiełłą i Świdrygiełłą Olgierdowiczami o Witebsk. Zakon wprawdzie wmieszał się w spór, lecz nic nie wskórał, przeciwnie, zmuszony był w 1398 roku zawrzeć wieczny pokój z Witoldem, byle tylko bez przeszkód wyjść z Litwy.
Żmudź jako przeciwniczka katolicyzmu została wyłączona z traktatu. Ta właśnie Żmudź stała się kością niezgody między zakonem a Witoldem. Spór trwał z pewnymi przerwami do 1410 roku, gdy wreszcie Witold, połączywszy się z Jagiełłą, stoczył bitwę z zakonem pod Grunwaldem (Tannenbergiem). Rycerze ponieśli straszliwą klęskę: stracili wielkiego mistrza Jungingena, 40 000 zabitych i 15 000 wziętych do niewoli. Męstwo i sztuka wojennego bractwa okazały się bezsilne wobec połączonych sił trzech wschodnich narodów. Witold tą bitwą położył kres zakusom na podbój Litwy i podkopał siły zakonu do tego stopnia, że jego dalsze istnienie, trwające zresztą jeszcze ponad stulecie, do 1525 r., było niczym innym jak długotrwałą agonią. Utraconych sił zakonu nie uzupełniali już rycerze z Europy Zachodniej, ponieważ nie prowadził on już wojen z niewiernymi, a samo jego istnienie stało się już bezcelowe i niepotrzebne.
Inflancka gałąź zakonu krzyżackiego, mająca za cel również walkę z niewiernymi, trwała do 1561 roku, lecz i ona upadła wskutek już innych przyczyn i innych wydarzeń, których przedstawienie czytelnik znajdzie w kronice Russowa.
Ten tekst jest w całości lub częściowo dostępny również tutaj:
http://lib.ru/INOOLD/BALTIA/livonia.txt
http://livonia.narod.ru/list.htm
Przypisy
1. Opowieść Hermana z Wartberge o początku stosunków niemieckich w Inflantach, dla których historii autorytetem jest kronika Henryka Łotysza, cierpi na znaczne nieścisłości. Główny błąd polega na tym, że dla uzgodnienia błędnie podanego w kronice rymowanej roku 1143 z rokiem przybycia biskupa Alberta po śmierci drugiego biskupa Bertolda, która u Wartberge nastąpiła w 1178, a w rzeczywistości w 1198 roku, wstawiony został biskup Albert I, którego nigdy nie było. Wskutek tego powstały też inne błędy, zresztą w większości poprawione na marginesach. W rzeczywistości również działalność biskupia w owym czasie w Inflantach zajmowała znacznie ważniejsze miejsce, niż przyznaje Wartberge. Ikeskula to Üxküll, na południowy wschód od Rygi, niedaleko prawego brzegu Dźwiny.
2. Piaszczysta Góra znajdowała się koło Rygi.
3. I poprowadzi (Juda Machabeusz) wojnę ludu. Zob. 1 Machabejska 2, 66. Takimi bojownikami wiary często nazywano rycerzy zakonu krzyżackiego w bardzo wielu zarówno ich własnych, jak i obcych dokumentach.
4. Izbork to Izborsk, Pleskow – Psków; Nogard – Nowogród; Kaporie – Koporie między Narwą a Oranienbaumem.
5. Kathedraticum to coroczna danina dla miejscowego biskupa, na znak uznania jego władzy duchownej.
6. Wilhelm, były biskup Modeny, nie był kardynałem prezbiterem rzymskiego kościoła tytularnego św. Sabiny, lecz raczej kardynałem biskupem Sabiny, jednego z siedmiu leżących w pobliżu Rzymu biskupstw, zarządzanych przez kardynałów.
7. Imern, dawniej Iżora, Emern, zapewne dzisiejsza Sedde, wpadająca od wschodu do jeziora Burtnieki.
8. Ziemia Saule. Okolica Raden koło Bauska nazywa się po łotewsku Saule.
9. Marzows to dziś Jurbork nad Niemnem. Memelburg to dzisiejsza Kłajpeda (Memel). W rękopisie zamiast 150 podano 200, lecz to błąd.
10. Wartajen to dzisiejszy Wartajew w parafii Durben.
11. Kertenen i Ampilten – dzisiejsze Krottingen, Kredingen w guberni wileńskiej, i zapewne Impelt na granicy kurlandzkiej z Litwą.
12. Witensteen, dziś w narzeczu górnoniemieckim Weißenstein.
13. Greze, dzisiejszy Grezen na prawym brzegu Windawy, gdzie rzeka ta wkracza do Kurlandii.
14. Kernowe, dziś Kiernów – rezydencja książąt litewskich nad Wilią.
15. Zamki Terweten i Heiligenberg leżały przy dzisiejszym dworze Na Górze w Semigalii nad Terwetą, dopływem rzeki Świety lub Szwedty.
16. Trikaten dwie mile na wschód od Wolmaru. Sidegunde to dzisiejsze Siggunde na południe od Segewoldu.
17. Groze. Miasteczko Grozen leży w Kurlandii obok majątku Weezaten.
18. Wymienione cztery zamki semigalskie były, jak się zdaje: Raketen, także Raken, może dzisiejszy Raggenhof; albo Ratten, dzisiejszy Raden koło Bauska; Doblen na zachód od Mitawy; według Kallmeyera koło dworu (majątku) Sudrabbe lub nad Sudrabbe, dopływem Płatony, wypływającej na Litwie. O Terweten zob. przyp. 15.
19. Normes, według Kallmeyera, znajdował się koło Schlecku na południowy wschód od Pelten.
20. Siedem Kilegund to tak zwany Strandwiek.
21. Karks, dziś Karkus, na zachód od południowego krańca jeziora Wirzjerw.
22. Treidera – dzisiejsza Aa.
23. Imienia Jan nie ma w rękopisie; imię Bartold to błąd albo samego kronikarza, albo kopisty – powinno być Konrad.
24. Biskupa Bartłomieja z Alet z arcybiskupstwa Narbonne i opata Bernarda z Saint-Théofrède, z biskupstwa Le Puy w południowej Francji.
25. Helmede nieco na zachód od południowego krańca jeziora Wirzjerw; Neuetel nieco na południe od Fellina. W okolicy Sackeln leży Fellin. Tarwest blisko zachodniego brzegu wspomnianego jeziora.
26. Papież Jan XXII.
27. Mazejke to może Mozejkiszki w pobliżu Świętej (dopływu Wilii), w dwóch dalszych milach od Windejken, dziś Windejki, koło Szyrwinty, która również wpada do Wilii.
28. Wilkenberge to Wiłkomierz nad Świętą, Płocke – Połock nad Dźwiną; Dubingen – Dubinki, sześć mil na północny wschód od Kiernowa; Sikkulen może Szeszole między Wiłkomierzem a Dubinkami; Welnen – Wilno.
29. Hrabia Arnsberg miał na imię Wilhelm.
30. Dobbelen to dzisiejszy Doblen w Semigalii.
31. Zamek Kirrumpäh nad rzeką Woo, wpadającą do jeziora Pejpus, należał do biskupa dorpackiego. Na końcu zdania w rękopisie jest oczywisty błąd, a mianowicie powiedziano: wtedy dorpatczycy wysłali na pomoc całe swoje wojsko.
32. Hrabstwo Loen albo Loon znajdowało się w Limburgii.
33. Frauenburg albo Neuhausen, na południowy wschód od jeziora Pskowskiego.
34. ...bez dalszej kary materialnej, tj. zapewne bez kary cielesnej albo utraty życia, mienia, ponieważ pokuta kościelna, jakkolwiek znikoma, zawsze uchodziła za nieuniknioną.
35. Nowo zbudowanym zamkiem na Ozylii był, według późniejszych wiadomości, zapewne Sonneburg.
36. Zatwierdzenie przez papieża Klemensa VI nastąpiło dopiero 8 lutego 1348 r., dlatego kronikarz błędnie połączył zatwierdzenie z dokumentem królewskim z 29 sierpnia 1346 r.
37. Bussike to może dzisiejszy kurlandzki Bausk.
38. Strebene, po niemiecku zwykle Strebje, po litewsku Strawa, dopływ Niemna.
39. Lantmar – to Włodzimierz, Brejzike – Brześć.
40. Zostało zapisane – zapewne przy pobieraniu opłat celnych.
41. Biskupem Västerås był w tym czasie Magnus.
42. Strinejke, dzisiejsze Stripejki na Żmudzi, osiem mil na południowy zachód od Dyneburga; Opiten, dziś Upita, niedaleko lewego brzegu Niewiaży (po niemiecku Nawese); Mezewilte, zapewne Wejszwilty, całkiem blisko na wschód od Upity. Anstreiten, w przeciwieństwie do litewskiej ziemi dolnej, czyli Żmudzi, to litewska ziemia górna od Wilii ku Niemnowi.
43. Dobicen, zapewne dzisiejszy Podubis nad rzeką Dubissą, po niemiecku Dobese. Saulin – okolica, która otrzymała nazwę od Szawli, miasteczka na północ od Podubisu.
44. Plane, zapewne jeden z rodu Reussów, z Plauen. Arcybiskup praski miał na imię Arnošt z Pardubic, książę opawski – Jan; mistrzem niemieckim był Wolfram z Nellenburga.
45. Popillen albo Popiele, o jedną milę od granicy semigalskiej na południe od Radziwiliszek, albo Popilian nad Windawą na Żmudzi.
46. ...nazw nie ma w rękopisie.
47. Seten zapewne Szaty nad Wilią; Kauwe, po niemiecku Kauen, dziś Kowno.
48. Nogata albo nagata. Już u Henryka Łotysza wspomina się o nogatach jako o monecie obiegowej.
49. Wiersz ten znajduje się w moralnych dystychach Dionizjusza Katona, II, 15. Cały dystych ma taką treść:
Zapomnij obelżywych słów minionej kłótni!
Tylko zły wspomina z niechęcią popełniony grzech!
50. Wilkenbete, zapewne dzisiejszy Wiłkomierz.
51. Brat Herman – to sam kronikarz.
52. W oryginale należałoby czytać: „cum sigillo suo et capituli Rigensis”.
53. Wymienione miejscowości nazywają się dziś: Szatyle w pobliżu Wilii, Worłowo, Świlany nad Wilią (Kalejnen już nie istnieje), Salwissowe musiało leżeć niedaleko Kowna, między Ejgułami nad Wilią a Rumszyszkami nad Niemnem; Kalewiten znajdował się zapewne między Starym a Nowym Kownem (na wyspie Wirgallen).
54. Weljun – dziś Wielona nad Niemnem, Ejragoła nad Dubissą, Pernarów, Giłacyna (Sobnów już nie istnieje), Trokini, Buda Gajczewska albo Gojcew, Pocztów.
55. Sare, zapewne Szorany na północny zachód od dzisiejszych Szawli.
56. Rositten, czyli Rzeżyca, w Inflantach Polskich.
57. Mode – dziś Wielikaja.
58. „Ich kraj” postawiono w takim sensie, jak gdyby przedtem już powiedziano „watlandzcy Rusini”. Watland – to piatyna wodzka.
59. Warnac i Welin, dziś Woroniec i Wielja na południowy zachód od niego. Słowo heretycy (Irrglaubigen) wszędzie odnosi się do Rusinów.
60. Iewi, teraz Jewe w Estlandii, w okręgu wirlandzkim.
61. Malowe może Małajcy przy Poniewieżu; Wizewilte teraz Wejszwilce; Swajniken dzisiejsze Zwojniki; Prejwkizyken, dzisiejsze Prewoczki koło Nowego Miasta (Nowemiasto), Newezeniken, dziś Poniewież Górny.
62. Astrowe dziś Ostrów nad Wielikają. Nawese, dziś – Niewiaża, Romagin, zapewne Romany na północ od Wilek.
63. Sakke, inaczej Sakkala – okolica, w której znajduje się Fellin.
64. Cizegale dziś Siselgal; Pefolt, zapewne Pebalg. Mniszki należały do żeńskiego klasztoru cysterek Najświętszej Marii Panny w Rydze.
65. Bensen może Wajwazy na północny wschód od Poniewieża Górnego, między Niewiażą a Ławenną; Raden zapewne Rudy; Eginten może Jagintowice naprzeciw Poniewieża Dolnego albo Ogańce na zachód od Nowego Miasta (Nowemiasto).
66. Torejden i Kremun – Treyden i Kremon, dwa zamki arcybiskupa ryskiego.
67. Warnen dziś Worny na wschód od miasta Kłajpedy, obok niego Medemiken, dziś Midingany. Pozostałych miejsc należy szukać w sąsiedztwie.
68. Widukelen dziś Windukle, dwie mile na zachód od Rosień.
69. Welcy niedaleko na południe od Poniewieża Górnego. Jeden Linkowen leży nad Niewiażą. Onitolokichi nad tą samą rzeczką nieco powyżej Kiejdan. Szlapoberże i Kolnoberże na zachód od rzeki. Arwisten dziś Orwistów, trzy czwarte mili od Kiejdan.
70. Domy dla chorych braci w zamkach zakonnych, inaczej tak zwane Infirmaria, szpitale.
71. Lankeniken to może dzisiejszy Luknik koło Worn.
72. Landgrafstwo Leuchtenberg znajdowało się w Górnym Palatynacie nad rzeką Raab, hrabstwo Hals w Dolnej Bawarii nad Ilz.
73. Nerge to inna nazwa Wilii; Nauze, Nawese – to Niewiaża. Perstewize, zapewne Berszty, ¾ mili na północny wschód od Miednik, leżących przy Rosieniach.
74. Dziś nie sposób już wskazać, gdzie znajdowały się wszystkie te miejscowości. Niektóre z nich zostały już wskazane wyżej; niektóre nazwy zostały zapewne przekręcone w rękopisie. W każdym razie miejscowości te leżały w większości nad górnym i dolnym biegiem Niewiaży, jak Borkłojni i Barkłojnia, Upita, Waskany, Wejszwilce, Linkowe, Datnów, Bercy, Słapoberże, Megiany, Rominia, Bobiany, Kiejdany, Kiernów, Łabunów, Narmojnie, Karolinów koło Wenciegoły (?), Opitbłoki, Radi, Zwojniki, Prewieczki, Poniewież, Wodokty w pobliżu Upity, jednak na zachód od Niewiaży.
75. Rositten na kurlandzkiej nizinie.
76. Pod wymienionymi miejscowościami, które wszystkie leżą między górnym biegiem Świętej a Wilią, rozpoznajemy dzisiejsze: Tanrogini, Lebonary, Lingmiany, Widzeniszki, Łumiany, Giedrojcie, Dubinki, Podubinki.
77. Wegelagerer – czyhający. Dawna, dziś już nieużywana nazwa takich czyhających brzmiała struter (Struter), od słowa Strut – krzak, a więc struter znaczy łażący po krzakach; struten znaczy wyrywać z korzeniami.
78. Wolkenberge to może dziś Walinogródek nad Wilią, albo pomyłka pisarska zamiast Wilkenberge, tj. Wiłkomierza? Sejmen dziś Sejmy.
79. Zamek zelandzki to Selburg nad Dźwiną.
80. Odriske – zapewne dzisiejsza Drysa u ujścia Drysy do Dźwiny poniżej Połocka.
81. Wymienione tu miejscowości litewskie w dorzeczu rzek Świętej i Wilii zostały już częściowo wspomniane wyżej. Zakon krzyżacki dokonywał napaści z Inflant, podczas gdy rycerze pruscy z wojskami często pustoszyli ziemie litewskie na wschód i zachód od tych ziem. Balnike to Bolniki na wschód od Wiłkomierza; Zessolen – Szeszole na południowy wschód od Wiłkomierza; Swente Acore znaczy Święte Jezioro; Stagelisken to Stołkliszki na zachód od Wilna; Sanilisken dziś Sumiliszki; Traken – Troki; Strebe dziś Strawa.
82. z synem księcia smoleńskiego Światosława Iwanowicza I, 1386 r. Wymienione miejscowości to Kreuzburg, Lazdon, Berzon, Erlaa nad Ogrą, Pebalg, Selzau (albo Sesswegen?), Biltop nad Ogrą. Gerzike leżało naprzeciw Selburga. Witenbeke – to Witebsk.
83. Liksten, zapewne dzisiejsza Liksna poniżej Dyneburga po prawej stronie Dźwiny.
84. Struterami nazywano w średniowiecznych źródłach pruskich lekkozbrojnych ludzi, którzy zawsze w niewielkiej liczbie szli przed wojskiem dla rozpoznania wojskowego.
85. Któraś z tych liczb, 10 000 albo 5 000, jest błędna.
86. W rękopisie nie powiedziano „swoich ludzi”.
87. Welow dziś Wehlau; Nerwekete dziś Norkitten.
88. Belze dziś Bełz w Galicji; Łucik dziś Łuck na Wołyniu.
89. Majen, słowo estońskie, znaczy chata.
90. Widukelen i Krazien dziś Widukle i Kroże; Lademar, zapewne Lodomeria, Włodzimierz.
91. Narmante, poległy w bitwie nad Strebą w 1348 r., był bratem Olgierda i Kiejstuta.
92. W przekładzie tutaj, gdzie w rękopisie stoi brat, postawiono syn i odwrotnie. Należy przypuszczać, że kopista przestawił słowa filius i frater. Koriat-Michał to ten sam co Koddere; w Kronice Toruńskiej pod rokiem 1382 występuje on pod imieniem Kodar – był bratem Olgierda, a Lubert Łucki synem tego ostatniego. Samo przez się bardziej prawdopodobne jest, że kronikarz wymienił stryja przed bratankiem.
93. Komtur bałgijski miał na imię Dietrich z Elner. Belic to dzisiejsza Bielica.
94. Mosty, zapewne nad wodą wzdłuż brzegów, aż do mocnego lodu pośrodku rzeki.
95. Pod wymienionymi miejscowościami rozpoznajemy: Upitę w górnym biegu Niewiaży, Rudy, Łokiany, Wiłkomierz, Bollele na północ stamtąd, Mokiuny (?).
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

