/ Pierieslawskoje

Galtgarben – czarodziejska góra

Galtgarben – czarodziejska góra

Widok na Galtgarben

i krzyż Landwehry. 


Rycina z XIX w.

Wielu oglądało „Świętą górę” Alejandra Jodorowsky’ego, niektórzy czytali „Czarodziejską górę” Tomasza Manna, ale nie wszyscy wiedzą o czarodziejskiej górze nieopodal Kaliningradu. W okolicy osiedla Pierieslawskoje znajduje się imponujące pruskie grodzisko i być może najważniejsza świątynia Prusów sambijskich – góra Galtgarben.

Wznosząc się wśród wzgórz Alk1 na wysokość 111 metrów nad poziomem morza, Galtgarben od dawna przyciągał uwagę. Jadąc z Kaliningradu starą drogą do Swietłogorska, „Czarodziejską górę” mamy po prawej stronie, mniej więcej 900 metrów przed rozwidleniem Swietłogorsk – Pierieslawskoje. Czytelnicy zapewne widzieli to „wzgórze z antenami”, przejeżdżając obok. Same „góry” Alk (Alk-Gebirge) i ich okolice zasługują na szczególną uwagę i obiecuję opowiedzieć o nich nieco później.

Galtgarben na mapie z 1576 r.

Galtgarben na mapie z 1576 r.

Ale wróćmy do Galtgarbenu2. Po pierwsze, Galtgarben to jedno z największych grodzisk pruskich, z majdanem o wymiarach 170x50 m. Dawne umocnienie otaczają na całym obwodzie dwa–trzy wały o wysokości 4–6 metrów, porośnięte mchem i drzewami, oraz głębokie fosy. Od zachodu u podnóża Galtgarbenu znajdowała się ufortyfikowana osada. Na początku lat 50. XX w. archeolog Frida Gurewicz odkryła tu warstwę kulturową o miąższości do 1,6 m, zawierającą fragmenty ceramiki z XII–XIV w. Nieopodal Galtgarbenu, jak wspomina Emil Hollack, znajdowało się inne pruskie grodzisko – Dalwehnen.



Plan pruskiego grodziska Galtgarben.
Widok pruskiego grodziska na Galtgarbenie z kosmosu.

Istnieje kilka teorii językowych dotyczących pochodzenia nazwy góry. Po pierwsze, w czasach przedniemieckich grodzisko mogło nosić nazwę Gaīls-gārbs, co po prusku znaczy „biała góra”. I rzeczywiście, zimą ośnieżony Galtgarben był swoistym punktem orientacyjnym dla wędrowców, a nie zapominajmy, że biały kolor był dla Prusów święty. Z drugiej strony nazwa góry mogła pochodzić od imienia właścicieli zamku i ziemi – Galte lub Galtis. W takim przypadku Galtgarben to „góra Galtego”. Istnieją też inne teorie, łączące górę z niemieckimi „Galgenbergami” – górami szubienicznymi, których niemało znajduje się na zachód od Alk-Gebirge. Ale to wszystko proza, a teraz o czarach!

Mistyczne legendy o Galtgarbenie

Sądząc ze źródeł pisanych z XVI–XVIII w., drewniana pruska warownia na Galtgarbenie mogła być także jednym z głównych pogańskich sanktuariów Prusów.

Galtgarben, hipotetyczna rekonstrukcja pruskiego grodziskaHipotetyczna rekonstrukcja pruskiego grodziska Galtgarben.

Być może znajdowało się tu słynne Romowe Rikojto – siedziba pruskich kapłanów. Nieprzypadkowo w drugiej połowie XIII w. w tym miejscu powstaje biskupi zamek Rinau. Co prawda, poza kilkoma wzmiankami i legendami nic się z niego do naszych czasów nie zachowało. Można też przypomnieć zamieszanie z zamkiem Galgarben, zbudowanym przez Zakon na wschodzie Sambii nieopodal pruskiej wsi Rinawa (Rinau). O szczególnym statusie Galtgarbenu mówią również legendy. Jedną z nich spisał w XVI w. mnich Simon Grunau, a opublikowano ją w pierwszym zbiorze legend wschodniopruskich Tettaua i Temmego z 1865 r.

Legenda głosi, „że niegdyś na górze Rinau żyli potomkowie Samo – władcy całej Sambii. Na szczycie góry rosło mnóstwo potężnych dębów. Górę uważano za świętą. Dlatego na samym jej wierzchołku stały posągi Curcho i Wurschaito. A we wnętrzu góry znajdowały się urny z prochami jej władców, otoczone najlepszymi kamieniami szlachetnymi, monetami i innymi skarbami. Sanktuarium zostało zburzone podczas podboju Sambii przez braci Zakonu Krzyżackiego. Ale skarby pozostały nietknięte głęboko pod ziemią. Stało się to w 1524 roku, kiedy kilku mnichów, wydalonych z klasztoru za wierność wierze ewangelickiej i pozbawionych środków do życia, postanowiło poszukać skarbów. Tak więc

czternastu mnichów wyruszyło na poszukiwanie kosztowności na wysoką górę koło Kumehnen. Gdy zbliżyli się do góry, ujrzeli ruiny pałacu, w którym przed wieloma laty mieszkał władca góry.

Mnisi zaczęli kopać pod murem. Ale gdy mur runął, uniosła się stamtąd trująca chmura, od której pięciu mnichów padło martwych, a jeszcze trzech zmarło w męczarniach następnego dnia. Ci zaś, którzy przeżyli, opowiadali, że widzieli ogromne garnki, na każdym z których siedział czarny pies, a z ich pysków wydobywały się te śmiercionośne opary. Kilka dni później ocaleli mnisi znów poszli na górę, niosąc w rękach święte obrazy, śpiewając modlitwy i czytając psalmy, które ochroniły ich przed złymi duchami i rozproszyły zatrutą mgłę. Podszedłszy do dziury w ziemi, mnisi ujrzeli w zagłębieniu siedem dużych urn grobowych i wyjąwszy je stamtąd, z radością zanieśli do Królewca. Tam otworzyli urny w obecności biskupa i komtura. Ponieważ jednak skarby były diabelskie, ten, na nieszczęście mnichów, zamienił je w węgielki, ludzkie kości i popiół”.

Oprócz wzmianki o sanktuarium i siedzibie pruskich wodzów zwracają tu uwagę również urny z prochami i wyposażeniem Prusów, które rzeczywiście mogły być pochowane gdzieś w okolicy lub u podnóża samej góry. Nie będziemy na razie zgadywać i przejdźmy do innej legendy o Galtgarbenie, opublikowanej po raz pierwszy w tym samym zbiorze:

„Góra Galtgarben, czyli, jak ją inaczej nazywają, Rinau, choć nie jest najwyższa w Prusach, wznosi się tak wysoko ponad okolicę, że widać z niej wspaniale Królewiec, zalew i morze. Znajduje się na niej także słynny pomnik bohaterów wojny wyzwoleńczej. W czasach pogańskich na szczycie góry znajdowało się sanktuarium boga Ligo – boga wiosny i radości. Płonął tam wieczny ogień, strzeżony przez cnotliwe dziewice. Pewnego razu zakochany młodzieniec postanowił porwać dziewczynę – wybrankę samego Kriwe. Przysiągł zaprowadzić ją do ołtarza i wprowadzić do swego domu jako żonę. Trzy razy rzucał się ze swymi wiernymi wojami na górę i wszystkie trzy razy zostali odparci przez strażników świątyni. I wreszcie,

gdy młodzieniec przedostał się za święte ogrodzenie i już chwycił dziewczynę za rękę, ziemia nagle się zatrzęsła, uderzyły pioruny i zakochani zniknęli we wnętrzu góry wraz z walącą się świątynią.

Święty ogień zgasł na zawsze. Od tej pory miejscowi często słyszą o północy na szczycie góry łoskot przypominający szczęk broni i widzą, jak co jakiś czas spod ziemi wydobywa się płomień. A potem wszystko to nagle cichnie, tak samo jak się zaczęło”.

Tak zapewne odbiły się w ludowej świadomości wzmianki z legend i kronik o świętym ogniu i bitwie Prusów z rycerzami na Galtgarbenie. O ogniu na górze pisze też na początku XVIII w. Maciej Pretoriusz, który wspomina Galtgarben jako „górę sygnałową”, z której Prusowie w razie niebezpieczeństwa za pomocą ognisk przekazywali sygnały w głąb półwyspu i na wybrzeże, gdzie również znajdowały się podobne umocnienia.

W trzecim podaniu o Galtgarbenie, opublikowanym przez Reuscha w 1838 r., czytamy: „Na Galtgrabenie stał niegdyś zaczarowany zamek, gdyż dawno, dawno temu na szczycie góry często widywano dwie piękne kobiety [w innej wersji – „dwie piękne czarownice”, – przyp. aut.], które teraz przez nieświadomość ludzi stamtąd zniknęły, pozostając na zawsze nieszczęśliwe. Pewien chłop, któremu te kobiety przypadły do serca, zapytał je kiedyś, czym mógłby im się przysłużyć. Kobiety ucieszyły się i powiedziały, że jest jeszcze możliwość, by je uwolnić, jeśli ktoś odważy się wjechać na górę odwróconym wozem i końmi. «Jednakże – żaliły się – jeśli śmiałkowi się to nie uda, wszystko będzie dla nas stracone na wieki». Chłopu wydało się, że to fraszka.

Wrócił do domu, wziął swój wóz, odwrócił, tak jak mu kazały kobiety, starannie każdą część, zaprzągł konie tyłem do przodu i rakiem cofał się pod górę.

Choć i wtedy Galtgraben był cały porośnięty krzakami i nie było na nim ani drogi, ani ścieżki, chłop dość szybko wspiął się na górę, gdy wtem usłyszał rozpaczliwe krzyki, wśród których wyraźnie słychać było lament kobiet: «Przepadłyśmy na wieki! Na wieki przepadłyśmy!». Długo nie mógł pojąć przyczyny nieszczęścia, które sam spowodował, dopóki nie podszedł bliżej do swojego zaprzęgu i nie zobaczył, że zapomniał odwrócić dyszel. Od tej pory nikt już tych kobiet nie widział”.

Motyw wybawienia księżniczki lub czarownicy z zaczarowanego zamku „na opak” występuje w folklorze bałtyckim. W ogóle trzeba zauważyć, że w pozornie powierzchownych i sentymentalnych legendach wschodniopruskich, spisanych w XIX wieku, często kryją się bardziej archaiczne warstwy informacji, odsyłające do pierwotnej funkcji lub okoliczności powstania danego miejsca.

Licząca 90 metrów „Góra Czarownic” (Hegeberg), położona nieopodal Galtgarbenu, również jednoznacznie przypomina o „świętości” tych miejsc. Mistyka otaczała górę i później. W czasach radzieckich miejscowi pijacy przebąkiwali o widzeniach UFO nad „Czarodziejską górą”.

Od legend do historii

Choć nie mamy rzeczowych dowodów na wykorzystywanie góry w okresie zakonnym i późniejszych, z biegiem czasu Galtgarben nie traci na znaczeniu. To właśnie tu w 1818 r. ustawiono krzyż pamiątkowy ku czci ofiar wojen napoleońskich. Góra staje się popularnym celem patriotycznych pielgrzymek.



Krzyż Landwehry na Galtgarbenie, pocztówka z początku XX w.
Wieża Bismarcka na Galtgarbenie, pocztówka z pierwszej tercji XX w.
Sporty zimowe na Galtgarbenie i w Rauschen. Reklama z lat 30. XX w.

A w ślad za tym nadąża turystyka. W 1906 r. na szczycie Galtgarbenu stanęła widokowa „Wieża Bismarcka”, a nieco później u podnóża – pensjonaty i wygodne drogi.

W ten sposób Galtgarben i jego okolice stają się niezwykle atrakcyjne dla podróżnych. Od początku XX w. na Galtgarbenie i innych wysokich wzgórzach Alk działały trasy narciarskie, przyciągające wypoczywających z Królewca.

Trasa narciarska na Galtgarbenie, pocztówka z pierwszej tercji XX w.Trasa narciarska na Galtgarbenie, pocztówka z pierwszej tercji XX w.

Latem miejscowi i goście świętowali na Galtgarbenie letnie przesilenie i urządzali festyny ludowe, które stały się szczególnie popularne po dojściu do władzy „okultystów” w 1933 roku. Czarodziejska góra znów przyciągała ludzi.

Wiosną 1945 r. okolice Galtgarbenu stają się areną zaciętych walk między Wehrmachtem a nacierającymi oddziałami Armii Radzieckiej. Szkoda, że czar tego miejsca po dwóch wojnach światowych stopniowo się rozwiał. Od lat 60. XX w. na szczycie góry mieści się „tajna” jednostka wojskowa, dobrze widoczna z kosmosu w Google Maps, ale zasłaniająca majdan grodziska przed zwiedzającymi. „Starożytne grodzisko w akcji” – zażartuje niejeden. Nikt oczywiście nie przeszkadza, by po cichu pospacerować po majestatycznych wałach Galtgarbenu i popodziwiać wzgórze z boku… Ponadto podczas budowy „Boos-Bahn” kilkaset metrów na północ od Galtgarbenu, na wzgórzach Alk, wygodnie rozgościła się piaskownia.

Jak głosi wszechwiedząca „Wikipedia”, „zimą góra Galtgarben jest wykorzystywana jako mały ośrodek narciarski”. Dziś ta informacja jest nieaktualna równo od 70 lat. Dlatego chciałoby się, żeby nasza Czarodziejska góra znów stała się miejscem, gdzie przyjemnie jest kontemplować okolicę, jeździć na nartach i po prostu rozmyślać.

___________________

1. Alk – oznacza święte miejsca Prusów.

2. Gārbs – po prusku znaczy góra.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.