LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.
Bierzemy do ręki kij podróżny i wyruszamy z Cranz1 do jednego z bardzo pustynnych, a zarazem najciekawszych miejsc naszej Ojczyzny – na Mierzeję Kurońską, która ciągnie się na długości 96 km między Cranz a Süderspitze, leżącym niedaleko Kłajpedy2. Idziemy dawną drogą pocztowo-pasażerską, która łączyła przez Mierzeję Prusy z Kurlandią. Dziś jej przebieg wskazują jedynie samotne wierzby, zachowane tu i ówdzie. Ten stary trakt pocztowy nie zna takich pojęć jak szosa, bruk, utwardzona nawierzchnia itp. Niegdyś przez ten piaszczysty wąski pas na ziemie Zakonu Krzyżackiego wdzierały się oddziały Litwinów. Ale niemieccy rycerze zagrodzili im drogę, budując na Mierzei twierdzę Rossitten3. A zaraz po tym, jak najazdy wojenne ustały, na Mierzeję przesiedlili się Łotysze4, zajmując w ten sposób najdalszą część niemieckiej ziemi.
Wnętrze domu kurońskiego rybaka.
Dokument z 1258 roku daje nam informacje o pochodzeniu nazwy Nerung – „mierzeja”. Wspomina się w nim Nergię / Nerung, a także Nestland. Niewątpliwie chodzi tu o mierzeje Kurońską i Wiślaną, zwaną także Frische Nehrung.
Mieszkańcy wioski rybackiej Sarkau przygotowują (suszą) flądry na zimę.
Co zaś oznacza „Nestland” – pozostaje niejasne5. Zresztą, aby odróżnić od siebie Mierzeję Wiślaną i Kurońską, do tekstu dokumentu dodano określenie curisch, ponieważ Mierzeja Kurońska zwrócona jest ostrzem w stronę Kurlandii. W dawnych czasach nazywano ją także Neria versus Memlam („Neria naprzeciw Memli”, tj. Kłajpedy), Mierzeją Kłajpedzką, Pruskim Strandem albo po prostu Strandem (niem. Strand – plaża) – nazwami, które do dziś są używane w potocznej mowie miejscowych Niemców.
Mniej więcej dwa kilometry od Cranz można dostrzec ledwie zauważalne zapadnięcie gruntu, a następnie jego niewielkie wzniesienie. Tu masy piasku leżą na bagnistym podłożu. Miejsce to wskazuje nam na dawne obniżenie, byłą cieśninę, która łączyła morze z Zalewem Kurońskim. Dziś znanych jest pięć lub sześć takich miejsc, tak więc Mierzeja Kurońska musiała niegdyś stanowić szereg wysepek połączonych ze sobą mulistymi odcinkami.
W odległości półtorej mili od Cranz napotykamy pierwszą wieś. To Sarkau6, która od strony zalewu wydaje się leżeć na piaszczystej równinie, ale podczas pieszego przejścia przez nią widzi się na jej skraju piękne zielone nasadzenia, tak zwaną Plantację / Plantage. Ciągną się one daleko na północ. Pięć kilometrów od wsi Sarkau, przy której mierzeja ma najmniejszą szerokość (0,5 km), zmienia się charakter krajobrazu: tu zaczyna się główny łańcuch wydm – białe, majestatyczne góry piasku o wysokości od 30 do 60 m, ciągnące się dalej niemal do przeciwległego krańca półwyspu, którym formalnie jest Mierzeja.
Przekrój poprzeczny głównej wydmy pokazuje bardzo łagodne nachylenie (od 5 do 10°) po stronie zachodniej i stromy spadek ku stronie wschodniej, czyli stronie Zalewu Kurońskiego. Dlatego oczywiste jest, że po stronie zwróconej ku morzu wolnej przestrzeni jest więcej.
Od strony morza, zaraz za plażą, służącą tu za drogę, przez całą długość Mierzei ciągnie się stworzona przez ludzi wydma przednia, chroniąca Mierzeję przed zimowymi sztormami. Wieją tu niemal stale wiatry z zachodu, a morze przez cały rok nanosi na brzeg warstwy piasku, który, gdy podeschnie, unoszony jest na wschód niczym mgła. Ten piasek całkowicie zniszczył dawną pokrywę leśną, o czym wymownie świadczy warstwa próchnicy pogrzebana w masach piasku. W miarę jak ten stary las znikał, piasek stawał się coraz bardziej lotny i regularnie zasypywał coraz odleglejsze przestrzenie7.
Umacnianie wydmy przedniej na brzegu morza.
Tak zaczęła się wędrówka wydm. Piasek z wybrzeża i wydm, pędzony wiatrem, unoszony jest w górę po zboczach pagórków. Cięższe ziarenka wolniej, lżejsze – szybciej. Często piasek wlatuje przy tym daleko w Zalew Kuroński, sypie się do jego wód ze zboczy wydm, na których się gromadzi. Oglądany od strony Zalewu Kurońskiego proces ten przypomina poranną mgłę w lesie. W tym jednak przypadku rzekoma „mgła” ma zawsze wyraźne kontury, a zarysy wydm, choć rozmyte, są jednak widoczne.
Chata rybacka u podnóża wydmy w Perwelk w oczekiwaniu na swój smutny los...
Jeśli idziecie po takiej wędrującej wydmie (a nie jest to wcale łatwe przy silnym wietrze, bo trzeba się sporo natrudzić, by utrzymać się na nogach, a lecący piasek nieprzyjemnie kłuje w twarz i ręce), to wyraźnie widzicie, że ziemia pod nogami jest w ruchu: drobny piasek wiruje, gruby piasek toczy się jakby pod górę, przy czym powolny ruch tego ostatniego odbywa się wzdłuż wydłużonych falistych linii, ponieważ drobniejsze frakcje są z niego wydmuchiwane. Jeśli potem przysiądziecie za grzbietem pagórka, by odpocząć, wkrótce zauważycie, że intensywnie zasypuje was piasek, i zdziwicie się, z jaką szybkością to się dzieje. Lasy i wsie są w stanie na pewien czas zatrzymać tę wędrówkę. Ale bez aktywnej ingerencji człowieka wędrująca wydma zawsze wyjdzie zwycięsko i stopniowo pokryje sobą zarówno drzewa, jak i ludzkie zabudowania.
Osady Alt-Negeln, Negeln8, Karwaiten9, Neu-Pillkoppen10, Preden11, Kunzen12 i inne są przykładem takich osad pogrzebanych pod wydmami. Tak zwana Jelenia Łąka – część majątku Götzhöfen koło Kłajpedy, położona na Mierzei Kurońskiej – dawała niegdyś do 40 wozów siana, ale w ciągu kilku lat została zasypana piaskiem i w 1788 r. stanowiła już tylko ponure piaszczyste pagórki. Ponieważ jednak wydma nieustannie przesuwa się dalej w stronę zalewu na wschód, zasypana piaskiem powierzchnia ziemi od strony morza z czasem znowu się odsłoni – jeśli morze nie wyrzuci ponownie na brzeg dużej ilości piasku.
Najbardziej znanym przykładem takiego zjawiska jest wieś Kunzen, która jeszcze na początku XIX wieku stała u wschodniego zbocza wędrującej wydmy. W latach 30. XIX wieku wydma wznosiła się już nad Kunzen na całą swoją wysokość, a obecnie przesunęła się tak daleko na wschód, że po stronie zachodniej znowu odsłoniły się resztki budynków, hojnie przyprószone piaskiem. Ale nie myślcie, że zobaczycie ruiny, przedstawiające obraz straszliwych zniszczeń w rodzaju wykopalisk Pompejów. Ponieważ wydma posuwa się powoli, mieszkańcy zawsze mogą spokojnie rozebrać swoje domy i wywieźć nadający się do użytku materiał. Dlatego na powierzchni pojawiają się znowu tylko resztki fundamentów, potłuczone cegły, skorupy i tym podobne śmieci.
Proces odtwarzania gruntu, nadającego się do sadzenia roślin.
Gdyby na Mierzei Kurońskiej człowiek nie ingerował w działania natury, to, jak uważają nasi geolodzy, za mniej więcej 200 lat wydmy znalazłyby się w zalewie, powoli zasypując go piaskiem. Ale umacnianie wydm, zwłaszcza w naszym stuleciu, postawiło siłom natury niezawodną zaporę.
Sadzenie drzew na wydmach Mierzei Kurońskiej.
Od strony morza wzniesiono wydmę przednią. Zatrzymuje ona piasek przynoszony przez morze i służy jako bariera ochronna. Pomaga także sadzenie zieleni, która sprawia, że wędrujące wydmy łagodnie „osiadają”. Królewska Pruska Kamera Wojny i Domen już w XVIII wieku meldowała Fryderykowi II13 o znakomitym wzroście milionów roślin, które posadzono wówczas na mierzei, ale król, dobrze znający swój naród, sceptycznie napisał na marginesie przedłożonego mu raportu: „Wszystko czyta się bardzo przyjemnie i lekko, byle tylko nie było to kłamstwo, jak opowieść myśliwego na popasie”.
Jakkolwiek by było, to, co dotąd zrobiono w tym zakresie, zasługuje na nasz bezwarunkowy podziw jako zwycięstwo ludzkiego rozumu i woli nad siłami natury.
Zanim przystąpi się do sadzenia roślin, odcinki wybrzeża dzieli się na niewielkie kwadraty. [Zob. zdjęcie wyżej – red.] Do użyźnienia gleby przywozi się glinę, muł i czarnoziem. Dopiero po takim przygotowaniu można sadzić rośliny jedno-, dwu- i trzyletnie, np. wydmuchrzycę piaskową (Elymus arenarius), piaskownicę zwyczajną (Arundo Arenaria), a zwłaszcza europejską kosodrzewinę (Pinus montana), sprowadzaną z Danii. Właśnie z tym gatunkiem sosny uzyskano doskonałe wyniki, ponieważ jest ona równie niewymagająca, co odporna na warunki pogodowe. Ponadto kosodrzewina intensywnie się rozrasta, zajmując duże powierzchnie.
Realizując zadanie pełnego odtworzenia dawnej pokrywy leśnej, administracja Mierzei Kurońskiej na przestrzeni między zewnętrznymi a wewnętrznymi wydmami zakłada plantacje i nasadzenia leśne w Sarkau, Rossitten, Nidden14 i Preil15. Pozwoli to w przyszłości, jak mamy nadzieję, utworzyć na mierzei gęsty pas leśny.
Las na Mierzei składa się w większości z sosny, rośnie tu też brzoza, olsza, wierzba, osika. Miejscami przeprowadza się nawet przerzedzanie. W lesie pojawili się tacy leśni mieszkańcy jak łoś, lis i borsuk (ten ostatni co prawda sporadycznie). Bydło domowe znajduje wystarczającą paszę na pastwiskach przy Zalewie Kurońskim i w zielonych nasadzeniach (plantacjach). Na Mierzei bogato reprezentowany jest świat ptaków, zwłaszcza ptaki błotne i wodne, od drobnych biegusów, kszyków i dubeltów po łabędzie krzykliwe i żurawie. Setki tysięcy mew, rybitw, grążyc i dzikich kaczek gniazdują w obniżeniu koło Rossitten – na bagnie o powierzchni około 80 morgów16, częściowo zarośniętym sitowiem i trzciną.
Stacja ornitologiczna Rossitten.
Ponieważ Mierzeja stanowi wąski pas lądu między dwoma rozległymi akwenami, ptaki wędrowne chętnie wykorzystują ją do odpoczynku na trasie swojej wędrówki, dlatego jesienią w okolice tego obniżenia przylatują całe stada północnych ptaków błotnych.
Woliery do obserwacji ptaków i ich czasowego przetrzymywania przy stacji ornitologicznej w Rossitten.
Zimą na morzu jest również wiele ptaków wodnych z północy. Okolice Rossitten to miejsce zbiórki najróżniejszych i rzadkich gatunków ptaków. Zidentyfikowano już około 240 gatunków, w tym gości z Himalajów, Islandii, znad Morza Kaspijskiego i z Syberii.
Wieś Rossitten, 20 km na północ od Sarkau, to miejsce wielce godne uwagi. Tutaj Mierzeja Kurońska osiąga największą szerokość – 3,5 km17. Nieoczekiwaną, miłą niespodzianką dla podróżnika jest widok tutejszych pól zbożowych, w tym pszennych, a także schludnych zagród chłopskich z różnymi zabudowaniami, oborami i stajniami. Jak to wszystko stało się możliwe?
Świder ziemny, którym w 1822 roku wiercono tu studnię, przeszedł przez warstwę gliny o grubości około 18 m, następnie szary margiel zmieszany z piaszczystą glebą i wreszcie natrafił na duże kamienie o średnicy 4–5 stóp na głębokości około 30 m. Dopiero potem pojawiła się woda. Złoża gliny nie tylko wyjaśniają rolniczy fenomen Rossitten, ale wskazują nam także na bardzo podobne warunki geologiczne na rozległym obszarze wokół Zalewu Kurońskiego i na całym wybrzeżu Prus Wschodnich: tj. na tworzenie się osadów dyluwialnych18 ze spoczywającymi na nich pokładami piasku wydmowego.
W rzeczywistości Mierzeja Kurońska jest niczym innym jak dawnym brzegiem morza, a Zalew Kuroński – obniżeniem. Krótko mówiąc, tu, na dalekim wschodzie Niemiec, panują te same warunki geologiczne, które dobrze znamy z niemieckiego wybrzeża Morza Północnego z jego mnóstwem wysepek, płyciznami watowymi19 i morskimi obniżeniami, tym bardziej że wielokrotne obniżenia i podniesienia gruntu miały miejsce, jak wiadomo, także w geologicznej historii Mierzei Kurońskiej.
Główna wydma, sprawiająca wrażenie piaszczystego grzbietu górskiego, po raz pierwszy urywa się koło Rossitten: prawdopodobnie w dawnych czasach było tu obniżenie. Grzbiet wydmowy rozpada się na sześć oddzielnych gór, ale pół mili dalej na północ znowu wydaje się jednolity, by potem ostatecznie zakończyć się w Pillkoppen. Ta przerwa została prawdopodobnie kiedyś utworzona przez wiatry i nie jest dawnym szlakiem wodnym.
Widok z wydmy na Nidę – nie gorszy niż Włochy!
Nidden, zamożna wieś rybacka otoczona pradawnym lasem, jest kuszącym celem dla każdego archeologa.
Cmentarz w Pillkoppen, „zrujnowany” w wyniku ruchu wydmy.
Oczywiście na całej długości Mierzei na ściółce leśnej wcześniejszych okresów wegetacyjnych, pogrzebanej pod piaskiem wydmowym, odnajduje się resztki siedzib dawno minionych pokoleń. Ale na płaskowyżu Nidden cztery kurhany dały najbogatsze znaleziska: urny z uchwytami grubej i delikatnej roboty, bogato zdobione, sznury i powrozy odciśnięte w miękkiej glinie, z zachowanymi odciskami palców, kamienne młotki, groty strzał, ciężarki do sieci, kamienie młyńskie; bursztyn, zarówno w nieobrobionych kawałkach, jak i w postaci rurek i pierścieni, a nawet bursztynowa figurka; narzędzia z kamienia i kości itd.
Nie ma tu godnych uwagi wykopalisk grobowych, ponieważ szczątków ludzkich w tamtym okresie kulturowo-historycznym – epoce kamienia – nie palono, lecz grzebano, dlatego znalezione urny służyły prawdopodobnie jakiemuś innemu celowi niż zwykły. Zresztą koło Rossitten odkryto dobrze zachowany pochówek: człowiek został pochowany z toporem bojowym, krzemiennym nożem, tępą kościaną igłą, bursztynowym pierścieniem, kamiennym krążkiem (tak zwanym kamieniem z Imatry) i niewielkim skamieniałym koralem. Nie ma wątpliwości, że w epoce kamienia w osadach rozsianych po całej Mierzei Kurońskiej mieszkała stosunkowo liczna ludność, posiadająca bardzo zaawansowane jak na swoje czasy rozmaite umiejętności.
Posuwając się dalej na północ, docieramy do Preil20 i Perwelk21 – dwóch najuboższych wiosek rybackich, podczas gdy zamożniejszy Schwarzort22 otoczony jest pradawnym lasem, rozwinięty jest w nim przemysł i odbywają się ożywione sezony kąpielowe. W ostatnich latach lista kuracjuszy23 Schwarzort liczyła średnio ponad 1.700 osób. Jednak na północ od tego miejsca wydma jest niezamieszkana, aż dotrzemy do ostatnich placówek naprzeciw Kłajpedy: osada Sandkrug24 – bardzo popularny letni kurort, leśniczówka, kilka domków rybackich, stacja ratownicza, w której mogli znaleźć schronienie rozbitkowie (w rzeczywistości szopa), fort, który stoi opuszczony od 1897 roku, i domek kwarantanny. Wszystko to razem tworzy, z wyjątkiem fortu, okręg gminny Süderspitze albo Süderhaken.

W oryginalnym wydaniu zapiski z podróży A.W. Grubego zostały uzupełnione notatkami innych autorów. W szczególności do tekstu o podróży po Mierzei Kurońskiej dołączono niewielkie uzupełnienie Alberta Zwecka (Dr. Albert Zweck) o wyglądzie zewnętrznym i przesądach miejscowych autochtonów.
Mierzeja Kurońska. Rybak i dziewczęta w tradycyjnym miejscowym stroju.
Miejscową ludność cechuje milcząca powaga, którą zachowuje nawet w karczmach przy kuflu piwa. Jej skłonność do przesądów wyraża się w niezliczonych zwyczajach i nawykach: tak więc w dni świąteczne, w dzień świętego Jana i w czwartek wieczorem nie wolno łowić ryb.
Kiedy łódź będzie gotowa, trzeba ją odwrócić i wystrzelić ze strzelby na krzyż ponad dnem. Zanim użyje się nowej linki do połowu węgorzy, trzeba ją potajemnie przeżegnać, a na starą, zanim się ją wyrzuci, napluć. Jeśli chcesz po raz pierwszy w roku użyć sieci rybackiej, połóż na progu siekierę i przenieś nad nią sieć. Kto nie ma szczęścia w połowie ryb, musi okadzić swoje sieci dymem prochowym albo wyciąć kawałki z sieci szczęśliwszej i wpleść w nieszczęśliwą itd.
Kiedy Kurończyk spotyka obcego na progu swojej chaty, na jego bezbrodej twarzy można wyczytać pewną stateczną uprzejmość. Ale wystarczy porozmawiać z nim w jego języku, a gościnnie przedstawi gościa swojej rodzinie, gdzie ten znajdzie serdeczne przyjęcie i spokojną życzliwość.
W domu gospodarz nosi zwykle wełniany sweter (zrobiony na drutach z niebieskiej i białej wełny) lub ciemną kurtkę, spodnie z adamaszku25 i czapkę. Na nogach ma, jeśli nie chodzi boso, ciężkie drewniane chodaki. Ale Kurończyk wygląda bardziej majestatycznie, gdy opuszcza swój dom, by wypłynąć na wzburzone morze. Ubrany jest w szary fryzyjski strój, na nogach ma buty bagienne, a na krótko ostrzyżonej głowie zydwestkę. Członkinie rodziny noszą pod kurtkami kolorowy stanik i pasiaste spódnice, których liczba również jest oznaką zamożności. Mężatki nigdy nie zdejmują chust, a dziewczęta mogą chodzić bez chusty, przynajmniej u siebie w domu.
LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.
PRZYPISY
1. Zielenogradsk (do 1946 roku – Cranz, niem. Cranz)
2. Kłajpeda (lit. Klaipėda; do 1923 roku i w latach 1939–45 oficjalnie nazywała się Memel; niem. Memel) .
3. Rybaczij, do 1946 r. Rossitten (niem. Rossitten) – osiedle w rejonie zielenogradskim obwodu kaliningradzkiego, na wybrzeżu Zalewu Kurońskiego Morza Bałtyckiego.
4. Niektórzy autorzy niemieccy, w tym August Grube i na przykład nie mniej znany Adalbert Bezzenberger, często nazywają miejscową ludność Mierzei Kurońskiej Łotyszami, choć w rosyjskojęzycznej literaturze krajoznawczej autochtoni „przyjęli się” jako Kurowie. Litwini także ze zrozumiałych względów nie wspominają o łotewskich korzeniach Kurów. – Przyp. red.
5. Mówi się, że krzyżowcy nazywali Mierzeję „Ziemią gniazd” (Nestland). – Przyp. red.
6. Lesnoj (do 1946 roku – Sarkau, niem. Sarkau) – osiedle położone w rejonie zielenogradskim obwodu kaliningradzkiego.
7. Autor nie pisze tu, że zniszczenie zielonej pokrywy Mierzei było dziełem rąk miejscowej ludności, która bezlitośnie wycinała las na Mierzei i wywoziła drewno na sprzedaż na stały ląd – po tafli zalewu było to wygodne, łatwe i tanie. – Przyp. red.
8. Osady Alt-Negeln i Negeln zostały w 1728 r. zasypane piaskami Mierzei.
9. Karwaiten. Obecnie nie istnieje.
10. Pillkoppen (Neu-Pillkoppen) – obecnie osiedle Morskoje. Ściślej mówiąc, leży ono parę kilometrów od dawnego Pillkoppen, pogrzebanego pod wydmą Epha, której wysokość wynosi 62 metry. Nazwano ją tak na cześć inspektora wydm W.F. Ephy (Wilhelm Franz Epha, 1828–1904), autora projektu umocnienia i zalesienia Mierzei Kurońskiej.
11. Preden – nazwa pochodzi z języka kurońsko-łotewskiego i opisuje krajobraz.
Łotewskie „priede” = sosna, świerk.
„priedaine” = las sosnowy, las świerkowy
Zasypana piaskiem. Obecnie nie istnieje.
12. Wieś Kunzen. Zasypana piaskiem. Obecnie nie istnieje.

13. Fryderyk II (Friedrich II) (1712–1786) – król pruski od 1740 r., wódz. Podwoił terytorium Prus w wyniku wojen śląskich, wojny siedmioletniej 1756–1763, rozbiorów Polski. Jeden z najbardziej wyrazistych przedstawicieli „polityki absolutyzmu oświeconego”.
14. Nida (lit. Nida, niem. Nidden) – osiedle uzdrowiskowe na Mierzei Kurońskiej na Litwie.
15. Preila (lit. Preila, niem. Preil) – osiedle na Litwie, na Mierzei Kurońskiej, na brzegu Zalewu Kurońskiego, w zatoce Preila.
16. Morga – przestarzała jednostka miary powierzchni ziemi w średniowiecznej Europie Zachodniej, a w szczególności w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, równa w przybliżeniu 0,56 ha.
17. Obecnie za najszersze miejsce uważa się Nidę (niem. Nidden), gdzie Mierzeja ma ok. 4 km szerokości, dokładniej – 3,8. (Przyp. red.)
18. Dyluwium (od łac. diluvium – potop, powódź, wezbranie) – genetyczny typ luźnych (niescementowanych) osadów kontynentalnych, powstających w wyniku procesów akumulacji osadów w kanałach odpływu katastrofalnych wezbrań z jezior zastoiskowych po przerwaniu zapór lodowcowych w niedawnej przeszłości geologicznej (koniec ostatniej epoki lodowcowej, 11–15 tys. lat p.n.e.). W Niemczech termin „dyluwialny” używany był aż do lat 50. XX wieku jako synonim czwartorzędu (epoka lodowcowa).
19. Watty (niem. Watten, niderl. wadden, duń. vade – przybrzeżne płycizny) – nizinny przybrzeżny pas dna morskiego, zgodnie z cyklem pływów zalewany podczas przypływów i osuszający się podczas odpływów, część wybrzeża morskiego.
20. Zob. przyp. 15.
21. Perwelk (lit. Pervalka, niem. Perwelk) na Mierzei Kurońskiej – obecnie osiedle Perwałka na Litwie.
22. Juodkrantė (lit. Juodkrantė, niem. Schwarzort) – osiedle na Litwie.
23. Lista kuracjuszy – „Kurliste”. W XIX wieku środkiem informacji o życiu uzdrowiskowym i przyjeździe kuracjuszy, których osoby mogły wzbudzić zainteresowanie, były tak zwane kurlisty, czyli inaczej biuletyny uzdrowiskowe.
24. Sandkrug – obecnie osiedle Smiltynė po litewskiej stronie Mierzei Kurońskiej.)
25. Adamaszek (daw.) – tkanina z deseniami lub wzorami, a także w kratę.
LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

