/ Królewiec

Krajobraz Królewca

Krajobraz Królewca

...po prawej toną w zieleni stare domy z ich fantazyjnymi balkonikami. Ciągną się od Niebieskiej Wieży, więzienia miejskiego, do gmachu giełdy. A pośrodku dwa mosty, a nad poręczą jednego z nich, Zielonego, widać maszty statków tłoczących się w porcie.

W 1842 roku w gdańskim wydawnictwie Franka Gerharda ukazała się w dwóch tomach książka niemieckiego filozofa, historyka literatury i pisarza Karla Rosenkranza „Königsberger Skizzen” /„Szkice królewieckie”/. Dzięki uprzejmej zgodzie tłumaczki Tatiany Koliwaj publikujemy wybrane rozdziały z tej książki.

LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.

Podobnie jak Wieczne Miasto Rzym, Urbs Septicollis1, Królewiec leży na siedmiu wzgórzach, z których roztaczają się zachwycające widoki na okolicę. Miasto to położone jest w niezwykle dogodnej do zamieszkania okolicy. Jest to równina, przez którą płynie żeglowna rzeka Pregoła. A niewielkie wzgórza tu i ówdzie pozwalają nam rozkoszować się wspaniałymi krajobrazami.

Tutaj, gdziekolwiek spojrzeć, jest bardzo dużo wody, i to nadaje miastu niewypowiedziany urok. Żeglowna Pregoła ze swymi odnogami opływa cały Królewiec i tworzy w jego centrum jedyną w swoim rodzaju wyspę Knipawę. Piękna jest panorama, która roztacza się z Promenady na Rynek Lipowy (Lindenmarkt), położony nad głównym ramieniem Pregoły, leniwie płynącym w dole. Po lewej przestrzenie pól i zagajników, a po prawej toną w zieleni stare domy z ich fantazyjnymi balkonikami. Ciągną się od Niebieskiej Wieży, więzienia miejskiego, do gmachu giełdy. A pośrodku dwa mosty, a nad poręczą jednego z nich, Zielonego, widać maszty statków tłoczących się w porcie.

Jeszcze piękniejsze są widoki, które roztaczają się z Mostu Zielonego w stronę zalewu. W tym miejscu do Pregoły wpada jedno z jej ramion, które wcześniej opływało wyspę Knipawę, i rzeka płynie szeroko i swobodnie. Wzdłuż obu jej brzegów ciągną się długie rzędy spichrzy.

Po lewej stronie w dole widać twierdzę, a po prawej — rzeczną komorę celną Holländerbaum. Szachulcowe budynki spichrzy, komora celna, ozdobione balkonami biuro miejscowej żeglugi parowej, a także Czerwony Żuraw, który niestety niedawno płonął, nadają prawemu brzegowi Pregoły niezwykłą malowniczość.

Ale zupełnie szczególnego uroku nadają Królewcowi statki. Jeden obraz na rzece co minutę ustępuje miejsca drugiemu. Oto po prawej ramieniem Pregoły wzdłuż nabrzeża sunie w żółwim tempie „prom za fenig” — Pfennigfähre, a tam po gładkiej wodzie mknie łódź, w której wiosłuje dwóch marynarzy. Tu statek szuka sobie miejsca przed spichrzem, z którego ma zabrać towar, próbując wcisnąć się w wolną przestrzeń przy nabrzeżu. Wreszcie ma szczęście: jeden ze statków, całkowicie załadowany, odbija od przystani. A za komorą celną Holländerbaum dopiero co przybyłe statki stają na kotwicy, by zrzucić balast. W tym miejscu ziemia Ameryki, Norwegii i Holandii miesza się z ziemią Prus, a miejscowi chłopcy wciąż w niej grzebią w poszukiwaniu osobliwych muszli.

Idąc Mostem Zielonym, widzi się wokół prawdziwie czarodziejskie widoki. Szeroka woda — gdziekolwiek spojrzeć: rzeka tocząca swe fale ku morzu, flagi i żagle statków w porcie, wieczorny zachód słońca tonący w dalekim zwierciadle morza — wszystko to daje wrażenie obecności boga mórz Posejdona. I jest to poruszające uczucie.

Potęguje je wyjątkowa architektura tego miejsca. Szeroka ulica Przedniego Przedmieścia, zbudowana w nowoczesnym stylu, imponujący gmach banku, smukła wieża Zielonej Bramy, solidny barokowy gmach giełdy papierów wartościowych tworzą wysoki pierwszy plan, z którego roztaczają się piękne widoki.

Na nabrzeżu po prawej stronie rozłożył się Targ Rybny, a obok niego — pchli targ (Fisch- und Krammarkt). Zawsze kłębi się tam tłum. A po przeciwnej stronie wznoszą się gmachy kolegiów Albertyny, zza których wygląda katedra, co daje wrażenie idyllicznego obrazu średniowiecznego klasztoru tonącego w zieleni ogrodów.

Tu zawsze można zobaczyć nieodłączne łodzie rybackie, a także statki przywożące tu ser, masło, a jesienią owoce. Łodzie rybackie wyglądają jak szerokie podłużne skrzynie, a statki przywożące sery mają spiczasty, namiotowy drewniany dach dla ochrony przed słońcem. Ustawiają się na rzece w długich rzędach.

Za wałem miejskim z trzech stron nie ma nic prócz płaskiej równiny z polami i rolami. Między nimi a wałem znajdują się zbiorniki wodne (na przykład Staw Górny) albo doły, które powstały, gdy w tym miejscu brano ziemię do wznoszenia umocnień obronnych. Doły stopniowo znikają, zapełniając się miejskimi śmieciami i łachmanami. W tych śmietniskach nieustannie grzebią włóczędzy, żebracy i dzimkeni2, wyszukując jaskrawe szmaty, odłamki noży, połamane grzebienie, skorupy szklanych naczyń, guziki i tym podobne rupiecie.

PRZYPIS TŁUMACZKI

1. Miasto zbudowane na siedmiu wzgórzach (Urbs Septicollis)

2. Dzimken — słowo zapożyczone z polskiego ziomek m. ‘krajan’, także dschimke, schimke. Określenie polskich flisaków i przewoźników w dawnych Prusach Wschodnich i Zachodnich.

LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.