/ Prusy

Dawno, dawno temu: Estiowie, Prusowie i ich sąsiedzi

Dawno, dawno temu: Estiowie, Prusowie i ich sąsiedzi

Niniejszy tekst, którego autorem jest profesor Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego Wiktor Siergiejewicz Suworow (1947–2008), otwiera jedną z najlepszych rosyjskojęzycznych książek o historii międzyrzecza Wisły i Niemna. Napisał ją zespół kaliningradzkich uczonych, a po raz pierwszy ukazała się w 2002 roku. „Szkice z dziejów Prus Wschodnich” to niezwykła praca popularnonaukowa, ponieważ zainteresuje zarówno czytelnika, który dopiero zaczyna poznawać historię regionu, jak i kogoś, kto przeczytał na ten temat dziesiątki książek. Jej niewątpliwą zaletą jest połączenie naukowego podejścia z przystępnością wykładu, a także położenie nacisku na związek wydarzeń historycznych rozgrywających się na terytorium Prus Wschodnich (obwodu kaliningradzkiego) z historią powszechną, w tym z historią Rosji.


Historia społeczności ludzkiej na terenie naszego regionu rozpoczęła się około dziesięciu tysięcy lat temu. Był to czas topnienia ostatniego lodowca, który pokrywał ogromne obszary Europy Północnej i Wschodniej. Lodowiec stopniowo cofał się na północ, w stronę dzisiejszej Arktyki, odsłaniając rozległe przestrzenie nadające się do zasiedlenia przez ludzi i pozostawiając na swej drodze uwolnioną glebę, mnóstwo jezior, terenów podmokłych i nagromadzeń morenowych. Lodowiec cofał się średnio o 160 m rocznie. Klimat na północy Europy zmieniał się kilkakrotnie. Na początku topnienia lodowca był zimny i niewiele różnił się od klimatu epoki lodowcowej. Później nastał tak zwany okres borealny z suchszym i cieplejszym klimatem. Ze zmianą klimatu z arktycznego na bardziej umiarkowany wiąże się ukształtowanie współczesnych krajobrazów. Powstaje i stopniowo przybiera dzisiejszy kształt Morze Bałtyckie. Najpierw utworzyło się Morze Yoldiowe, nazwane tak od mięczaka Yoldia, charakterystycznego dla słonych wód tego okresu. Następnie, około dziewięciu tysięcy lat temu, Morze Yoldiowe zostało odcięte od oceanu i powstało słodkowodne Jezioro Ancylusowe. Po kolejnym tysiącu lat ponownie połączyło się ono z oceanem i stało się słone. Swój obecny kształt Bałtyk uzyskał mniej więcej w połowie piątego tysiąclecia p.n.e.


Olaus Magnus

W miarę topnienia lodów pierwotni łowcy i rybacy przesuwali się na północ za stadami reniferów, które były głównym obiektem polowań w tym okresie.

Stopniowo, w związku ze zmianami fauny i flory, coraz ważniejsze miejsce w życiu gospodarczym człowieka zaczynają zajmować polowania na łosie i ptactwo wodne, rybołówstwo oraz zbieractwo.

W tych warunkach wynaleziono nową broń — łuk i strzały. Wynalezienie łuku i strzał było prawdziwą rewolucją w rozwoju sił wytwórczych. Dawniej człowiek posługiwał się bronią miotaną — włóczniami i oszczepami, których skuteczność ograniczały możliwości ludzkiej ręki, teraz zaś zyskał potężną broń dalekiego zasięgu. Gwałtownie wzrosło znaczenie polowań indywidualnych, zaczęto stosować rozmaite pułapki, sidła i wnyki. Ważne miejsce w gospodarce zajęło rybołówstwo. Ryby łowiono za pomocą harpuna, po raz pierwszy pojawiły się też i szybko upowszechniły sieci, haczyki wędkarskie i więcierze. Wynaleziono drewnianą łódź dłubankę.

W archeologii okres pojawienia się pierwszych ludzi na obszarze nadbałtyckim nazywa się mezolitem (środkową epoką kamienia). Z mezolitem wiążą się zasadnicze zmiany w technice wytwarzania narzędzi. Pojawiła się tak zwana technika wkładkowa. Jej istota polegała na tym, że podstawę przedmiotu, na przykład noża, sztyletu czy grotu włóczni, wykonywano z kości lub drewna, a w niej wycinano podłużne rowki, w które wkładano pojedyncze ostrza z krzemiennych wiórów i mocowano je w żłobkach. Obok narzędzi wkładkowych pojawiają się masywne narzędzia do rąbania — makrolity.

Na obszarze nadbałtyckim w mezolicie rozprzestrzenia się tak zwana kultura niemeńska. Jej stanowiska spotyka się od Wisły na południu aż po Zatokę Fińską na północy. Wczesnomezolityczne obozowiska były tymczasowymi osadami grup łowieckich, w późnym mezolicie pojawiły się natomiast długotrwałe osady łowców.

Główne stanowiska mezolityczne obwodu kaliningradzkiego znajdują się w jego wschodniej części. Należą do nich m.in. obozowiska koło wsi Sinjawino w rejonie gusiewskim, koło miejscowości Talniki w rejonie krasnoznamieńskim i koło miejscowości Gorbatowka w rejonie zielenogradzkim.

Stanowiska te leżą zwykle na wysokich piaszczystych terasach rzek i jezior oraz na nadmorskich wydmach. Takie położenie pierwotnych osad dobrze chroniło siedziby przed opadami. Jednak to, co było wygodne dla ludzi pierwotnych, nastręcza pewnych trudności archeologom, ponieważ piasek sprzyja szybkiemu rozkładowi materii organicznej i do naszych czasów na pozostałościach osad zachowały się przede wszystkim narzędzia kamienne: krzemienne siekiery bez otworu na trzonek, wióry nożowate, drapacze, przekłuwacze itp.

Mniej więcej w połowie piątego tysiąclecia p.n.e. rozpoczyna się kolejna epoka archeologiczna — neolit (młodsza epoka kamienia). W neolicie przyroda przybiera postać bardzo bliską współczesnej. Dobiega końca kształtowanie się linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Fauna i flora stają się podobne do dzisiejszych. Przejście do neolitu porównuje się niekiedy z rewolucją, gdyż w życiu gospodarczym społeczności ludzkiej zachodzą wielkie zmiany — gospodarka przyswajająca stopniowo ustępuje miejsca wytwórczej. Pojawiają się nowe sposoby obróbki kamienia. Przy wyrobie kamiennych siekier, cioseł i innych narzędzi do rąbania stosuje się szlifowanie. Najpierw wykonywano półwytwór siekiery, nadając mu przez odłupywanie zasadnicze cechy przyszłego narzędzia, następnie szlifowano całą siekierę lub tylko jej część roboczą. Nowy sposób obróbki pozwolił człowiekowi wykorzystywać takie skały jak dioryt, serpentynit, łupek dachowy czy łupki, które w poprzedniej epoce nie odgrywały w wytwórczości żadnej roli.

Olaus Magnus

W tym czasie ludzie nauczyli się nie tylko szlifować kamień, ale także go piłować i wiercić w nim otwory. Kamień piłowano na różne sposoby: krzemiennymi piłkami, sznurem z piaskiem oraz narzędziami kościanymi.

Otwory na trzonki w kamiennych siekierach wiercono za pomocą rurkowatej kości, którą obracano, nieustannie podsypując pod nią piasek.

Szlifowane siekiery i ciosła osadzone na drewnianych trzonkach były dość doskonałymi narzędziami pracy. Dzięki nim możliwe stało się budowanie drewnianych domostw, wyrób łodzi i rozmaitych przyrządów z drewna.

Niezwykle ważnym wynalazkiem neolitu było wytwarzanie naczyń glinianych. Najstarsze naczynia gliniane są bardzo proste: miały stożkowate, lekko zaostrzone dno i rozszerzające się ku górze ścianki. Takie naczynia, przypominające jajo ze ściętą częścią tępego końca, nazywa się „jajowatymi”. Najstarsze naczynia gliniane wykonywano prawdopodobnie na plecionej z witek podstawie. Obok tego stosowano również inną metodę — nakładanie na siebie zwiniętych w pierścienie wałków surowej gliny. Lepione ręcznie naczynia były bardzo prymitywne, słabo i nierównomiernie wypalone. Naczynia neolityczne zdobiono prostym ornamentem w postaci nacięć i odcisków.

Kolejnym wielkim osiągnięciem neolitu jest wynalezienie tkactwa. Włókno nadające się do przędzenia nici pozyskiwano najczęściej z roślin: konopi, dzikiego lnu i pokrzywy. Rozwój tkactwa potwierdzają liczne znaleziska przęślików. Są to niewielkie kamienne lub gliniane krążki z otworem pośrodku, które nakładano na dolny koniec wrzeciona, aby jego obrót był równomierny i długotrwały.

Człowiek neolitu odniósł zatem znaczące zwycięstwo nad przyrodą: stworzył nowe, niewystępujące w naturze materiały — ceramikę i tekstylia — oraz przygotował grunt pod powszechne przejście od przyswajającego sposobu gospodarowania (łowiectwo, rybołówstwo i zbieractwo) do gospodarki wytwórczej — rolnictwa i hodowli.

Wszystkie wymienione osiągnięcia człowieka neolitu najpełniej przejawiły się w najkorzystniejszych strefach kuli ziemskiej — w Afryce Północnej, basenie Morza Śródziemnego, Mezopotamii itd. W strefie leśnej, do której należą również ziemie nadbałtyckie, osiągnięcia te upowszechniały się wolniej. Na obszarze nadbałtyckim w neolicie rozwija się tak zwana kultura narwska. W materiałach tej kultury jest bardzo mało narzędzi krzemiennych, charakterystyczne są dla niej natomiast różnorodne narzędzia z kości i poroża, swoiste naczynia gliniane o wyciągniętych dnach i prostych brzegach oraz niewielkie miseczki o spłaszczonym dnie, z których niektóre mają kształt łódek.

Olaus Magnus

Na obozowiskach kultury narwskiej znajduje się kości bydła, co świadczy o zaczątkach hodowli. Łowiectwo nadal jednak odgrywało w gospodarce ważną rolę.

Neolit w obwodzie kaliningradzkim reprezentują stanowiska typu Zedmar (Sierowo), których nazwa pochodzi od obozowisk położonych niedaleko miejscowości Sierowo w rejonie oziorskim. Pochodzą one z późnego neolitu i reprezentują dwa typy osad: jedna, Zedmar A, leży na wyspie, druga zaś, Zedmar D, jest osadą na palach.

Z archeologicznego punktu widzenia najciekawsze jest stanowisko Zedmar D. W czasie istnienia osady na palach część narzędzi i przedmiotów codziennego użytku, a także odpady produkcyjne trafiały do wody, opadały na dno i stopniowo pokrywały się mułem. Na przestrzeni tysiącleci w miejscu jezior powstawały bagna, a następnie torfowiska, co odcinało dostęp powietrza i chroniło przed rozkładem materię organiczną, która osiadła na dnie jezior w neolicie. Dlatego na stanowisku odkryto dawne pale, na których stała osada, wyroby z drewna, kości i poroża, szczątki tkanin itp. Stanowiska typu Zedmar wykazują pokrewieństwo z mezolityczną kulturą niemeńską i neolityczną kulturą narweńską, a jednocześnie mają pewne odrębne cechy, wynikające prawdopodobnie z wpływów ludności z obszarów położonych dalej na południe (tzw. kultury pucharów lejkowatych). Różnice te przejawiają się przede wszystkim w ceramice, którą reprezentują naczynia płaskodenne, zdobione przy wylewie nacięciami i odciskami palców. Ta tradycja zdobienia naczyń przetrwa następnie cztery tysiąclecia, aż do pojawienia się ceramiki toczonej na kole.

W neolicie gwałtownie wzrasta liczba stanowisk na terenie obwodu. Występują one praktycznie wszędzie: od wybrzeża Morza Bałtyckiego po rzekę Szeszupę. Nowym typem stanowisk są neolityczne pochówki, odkryte jeszcze przez niemieckich archeologów na Mierzei Kurońskiej. Z tego okresu pochodzi skarb wyrobów bursztynowych i surowca bursztynowego, znaleziony w pobliżu dzisiejszej miejscowości Juodkrantė.

Olaus Magnus

To właśnie w neolicie zaczynają się kształtować kontakty miejscowej ludności z sąsiednimi terytoriami. W zamian za bursztyn napływa surowiec krzemienny i rzadkie gatunki kamienia.

Już sam skład skarbu i formy ozdób pozwalają mówić o narodzinach pewnego systemu wyobrażeń ideologicznych, opartego na kulcie solarnym, którego atrybutem staje się bursztyn — kamień słoneczny.

Początek epoki brązu, czyli okresu, w którym pojawia się i szeroko upowszechnia pierwszy metal zastępujący surowiec kamienny, nie wiąże się z nowym etapem rozwoju gospodarki miejscowej ludności, lecz z inwazją przybyszów na obszar całego Nadbałtyka. Nowa ludność, którą archeolodzy nazywają nosicielami kultury ceramiki sznurowej lub toporów bojowych, pojawiła się pod koniec trzeciego tysiąclecia p.n.e.

Cechami wyróżniającymi kulturę przybyszów są: 1) kamienne przewiercane topory-młoty, mające z jednej strony ostrze, a z drugiej płaski obuch, przez co widziane z góry przypominają zarys łodzi (takie topory często nazywa się łódkowatymi); 2) przewiercanym toporom często towarzyszą płaskodenne naczynia ze zdobieniem sznurowym (czyli odciskiem sznura wokół brzuśca naczynia).

Pojawienie się nowej ludności wiązało się z narodzinami gospodarki pasterskiej, której intensywne prowadzenie wymaga ciągłych wędrówek. Gospodarka pasterska kształtuje się w strefie podgórskiej i stepowej — według wielu współczesnych badaczy były to tereny Kaukazu Północnego i północnego wybrzeża Morza Czarnego. Szybki przyrost ludności zmuszał do poszukiwania nowych pastwisk, co wymagało zasiedlania nowych terytoriów. Pod koniec trzeciego tysiąclecia koczownicze plemiona indoeuropejskie zaczęły rozprzestrzeniać się po Eurazji. Jedne z nich dotarły na zachodzie aż do Wysp Brytyjskich, inne ruszyły na wschód i zasiedliły tereny dzisiejszego Iranu i Indii, jeszcze inne, pod nazwą Hyksosów, podbiły starożytny Egipt. Ludy te nazywa się Indoeuropejczykami, ponieważ właśnie po ich osiedleniu się w Eurazji rozpoczyna się kształtowanie współczesnych ludów indoeuropejskich: Słowian, Germanów, Greków, ludów romańskich i innych.

Olaus Magnus

Historia naszego regionu wiąże się z tymi przybyłymi plemionami koczowniczymi, które przez dorzecze Wisły przeniknęły do wschodniego Nadbałtyka, a następnie zasiedliły strefę leśną Europy Wschodniej od Bałtyku po górny bieg Wołgi.

Ponieważ później, przez trzy tysiąclecia, na obszarze wschodniego Nadbałtyka nie obserwuje się wymiany ludności, początek etnogenezy Bałtów (Prusów, Litwinów, Łotyszy) wywodzi się od kultury toporów bojowych, nazywanej niekiedy „bałtycką”. Migranci dominują na obszarze od Wisły po Dźwinę, gdzie podporządkowują sobie miejscową ludność. Na północ od Dźwiny zachowuje się dawny sposób życia i na jego podstawie rozpoczyna się proces kształtowania ludów ugrofińskich (Liwów, Estończyków, Karelów i innych).

W epoce brązu na terenie obwodu kaliningradzkiego wyróżnia się dwa etapy: wczesną i późną epokę brązu. Pierwszy obejmuje połowę drugiego tysiąclecia p.n.e., drugi — koniec drugiego i pierwszą połowę pierwszego tysiąclecia p.n.e.

Ponieważ osady z epoki brązu są słabo zbadane, podstaw do charakterystyki tego okresu dostarczają zabytki sepulkralne. Dla wczesnej epoki brązu charakterystyczne są zbiorowe pochówki szkieletowe w skrzyniach kamiennych, nad którymi usypywano duże kopce z ziemi i kamieni. Budowle te służyły zapewne jako grobowce rodowe. Zmarłych układano zazwyczaj na boku, w pozycji skurczonej. W grobach oprócz kamiennych toporów i ceramiki spotyka się narzędzia krzemienne, kościane harpuny, naszyjniki z zębów zwierzęcych i ozdoby bursztynowe. Wyroby z brązu są bardzo rzadkie.

W późnej epoce brązu zmienia się obrządek pogrzebowy. Zmarłych nadal chowa się w grobach zbiorowych pod kurhanami, lecz teraz pochówek poprzedza spalenie zwłok, którego dokonywano w specjalnym sanktuarium. Po kremacji szczątki zmarłych umieszczano w specjalnym naczyniu — urnie grobowej. Spotyka się urny, na których z gliny ulepiono wizerunek ludzkiej twarzy. Zapewne czyniono tak po to, aby dusza zmarłego, pozbawiona podczas kremacji powłoki fizycznej, mogła łatwo odnaleźć nowe miejsce pobytu i bez trudu (przez otwór) do niego wniknąć. Wyposażenie grobów staje się bardziej zróżnicowane. Oprócz toporów i ceramiki pojawiają się liczne wyroby z brązu: krótkie miecze, sztylety, szpile, bransolety, zawieszki i inne ozdoby.

Olaus Magnus

Ponieważ na terenie obwodu kaliningradzkiego nie ma surowców do produkcji brązu, masowe pojawienie się wyrobów brązowych można wyjaśnić jedynie rozwojem wymiany międzyplemiennej. Głównym towarem, na który wymieniano surowiec brązowy i wyroby z brązu, był bursztyn.

Dowodem na to są znaleziska bursztynu bałtyckiego na terenach znacznie oddalonych od regionu: w Grecji, Anglii, Azji Mniejszej, na Kaukazie. Z drugiej strony na stanowiskach z epoki brązu w południowo-wschodnim Nadbałtyku odkryto wyroby z Egiptu, Azji Mniejszej, Wysp Brytyjskich i Kaukazu.

Większość stanowisk z epoki brązu znajduje się na Półwyspie Sambijskim, w rejonie Swietłogorska i Pionierskiego.

W V wieku p.n.e. rozpoczyna się epoka żelaza. W epoce żelaza na terenie naszego regionu wyróżnia się trzy etapy: wczesną epokę żelaza — V w. p.n.e. — 50 r. n.e.; środkową epokę żelaza, czyli okres rzymski — 50 r. n.e. — V w. n.e.; późną epokę żelaza — VI–XIII w.

Dla stanowisk wczesnej epoki żelaza charakterystyczne jest zachowanie tradycji ukształtowanych jeszcze w epoce brązu. Wyroby z żelaza spotyka się stosunkowo rzadko, choć na terenie naszego regionu istniały złoża rud łąkowych, bagiennych i jeziornych, które można było wykorzystać do wytopu żelaza metodą dymarską. Wynika to z faktu, że otrzymywanie żelaza jest procesem chemicznym, a jego opanowanie wymagało więcej czasu niż opanowanie produkcji brązu. Jednak wprowadzenie żelaznych narzędzi, wytwarzanych z miejscowego surowca, od razu pociąga za sobą szereg zmian w życiu miejscowej społeczności. Żelazne narzędzia pozwoliły zwiększyć wydajność pracy w rolnictwie, co natychmiast odbiło się na życiu miejscowej ludności, wśród której rozpoczyna się proces rozpadu stosunków wspólnotowo-rodowych. W zabytkach archeologicznych proces ten przejawia się w przechodzeniu od zbiorowych pochówków pod kurhanami do pochówków indywidualnych na cmentarzyskach płaskich, na których jako pozostałość dawnego obrządku zachowały się konstrukcje kamienne.


Estiowie

U progu naszej ery kończy się okres najdawniejszych dziejów kraju, o którym wnioskujemy wyłącznie na podstawie znalezisk archeologicznych, a zaczyna się okres dziejów starożytnych, kiedy do rekonstrukcji odległej przeszłości można obok danych archeologii wykorzystać także pisane źródła historyczne. Nie te jednak, które stworzyła i pozostawiła potomnym miejscowa ludność, nieznająca wówczas jeszcze własnego pisma, lecz te, które pozostawiły inne ludy, dalej zaawansowane na drodze rozwoju historycznego.

W pierwszej połowie I tysiąclecia naszej ery na podłożu jednolitej kultury, istniejącej w epoce brązu między Wisłą a Niemnem, kształtują się cztery grupy stanowisk archeologicznych — nadniemeńska, nadpregolska, zachodniomazurska i wschodniomazurska, które wyodrębnia się na podstawie materiałów z cmentarzysk. Dwie pierwsze grupy znajdują się na terenie obwodu kaliningradzkiego.

Grupa nadniemeńska zajmuje obszar dolnego biegu Niemna i północnego wybrzeża Zalewu Kurońskiego. Najbardziej wyraziste stanowiska tej grupy leżą w okolicach dzisiejszych litewskich miast Kłajpeda i Połąga. Na przełomie I i II wieku n.e. rozpowszechniają się tu cmentarzyska płaskie z konstrukcjami kamiennymi. Zbiorowe pochówki ciałopalne w urnach ustępują miejsca pochówkom szkieletowym. Wyposażenie grobów męskich stanowią przede wszystkim broń i narzędzia pracy.

Olaus Magnus

Groby kobiece wyróżniają się dużą liczbą ozdób z brązu, wśród których lokalną specyfikę ukazują naszyjniki rozmaitych kształtów oraz bransolety spiralne. Zarówno w grobach męskich, jak i kobiecych niemal zupełnie brak ceramiki.

Grupa nadpregolska obejmuje terytorium ograniczone od północy Zalewem Kurońskim, od zachodu — Morzem Bałtyckim, od wschodu — dorzeczami dolnego biegu Instruci i Węgorapy; jej granica południowa w przybliżeniu pokrywa się z dzisiejszą granicą obwodu z Polską.

Dla fazy wczesnej — pierwszych wieków naszej ery — typowy jest obrządek ciałopalny przy częściowym występowaniu pochówków szkieletowych. W III–V wieku notuje się już wyłącznie ciałopalenie, a charakterystyczną cechą wyposażenia grobowego są monety rzymskie. Cmentarzyska z tego okresu są płaskie, położone w pobliżu wody i liczą do kilkuset pochówków. Zmarłych chowano w płytkich jamkach, zarówno w urnach, jak i bez nich. Cechą charakterystyczną grobów grupy nadpregolskiej jest obecność konstrukcji kamiennych.

Od początku naszej ery spotyka się pochówki koni. Na przełomie II i III wieku wyraźnie wyodrębniają się bogato wyposażone groby, w których właścicielowi towarzyszy koń. Pochówki takie nazywa się zwykle „książęcymi”. Wyróżniają się one przede wszystkim bogatym zestawem broni i ozdób: siekierkami z tulejką, czyli celtami, grotami włóczni, umbami tarcz, mieczami itd. Najciekawsze stanowiska tej grupy — Kowrowo, Powarowka, Chrustalnoje — leżą w rejonie zielenogradzkim.

Olaus Magnus

Grupa wschodniomazurska obejmuje terytorium ograniczone od zachodu jeziorami mazurskimi, a od wschodu — środkowym i górnym biegiem Niemna. Północna granica grupy sięga Jeziora Wisztynieckiego, południowa — rzeki Narew.

Tradycyjnie jako charakterystyczne dla tego obszaru w pierwszej połowie I tysiąclecia n.e. stanowiska grobowe wyróżnia się cmentarzyska kurhanowe. Są to niewielkie nasypy ziemne, pod którymi znajdują się płaszcze kamienne, tj. pokrywa z kamieni. Pochówki odbywały się w obrządku szkieletowym i miały charakter zbiorowy — pod jednym kurhanem chowano kilku członków jednego rodu. Świadczy to o tym, że na tym obszarze rozpad stosunków wspólnoty rodowej opóźniał się mniej więcej o pół tysiąclecia w porównaniu z resztą południowo-wschodniego Nadbałtyku. Cechą charakterystyczną grobów męskich jest obecność broni, która po V wieku całkowicie znika z wyposażenia również zwykłych pochówków, równocześnie ze zmianą obrządku pogrzebowego, kiedy inhumację (pochówek szkieletowy) zastępuje ciałopalenie bez urn.

Począwszy od III wieku pojawiają się tu również pochówki z końmi, wśród których wyróżniają się groby książęce (cmentarzyska Osowa, Szwajcaria, Netta).

Stanowiska grobowe na terenie zachodnich Mazur reprezentują cmentarzyska płaskie typu nadpregolskiego z pochówkami ciałopalnymi w urnach lub niewielkich jamkach. Sporadycznie spotyka się niespalone kości koni. Groby męskie wyróżniają się obecnością znacznej ilości broni (grotów włóczni, siekierek z tulejką, umb tarcz, noży bojowych itd.), analogicznej do broni z cmentarzysk nadpregolskich i nadniemeńskich. W grobach kobiecych jest wiele ozdób. Nierzadkie są ozdoby ażurowe pokryte białą i czerwoną emalią, co stanowi osobliwość grupy zachodniomazurskiej, najbliższej stanowiskom nadpregolskim.

Olaus Magnus

Należy zaznaczyć, że pochówki z końmi spotyka się na całym obszarze południowo-wschodniego Nadbałtyku.

Najwcześniejsze stanowiska odkryto w okolicach miasta Kretynga (zachodnia Litwa). W pierwszych wiekach naszej ery pojawiają się one na Półwyspie Sambijskim, a w ciągu III–V wieku rozprzestrzeniają się na całym obszarze regionu. Największe zagęszczenie stanowisk tego typu obserwuje się w grupie nadpregolskiej i na północy grupy wschodniomazurskiej. Większość badaczy uznaje je za groby wojowników drużyny, wśród których wyróżniają się pochówki książęce, odznaczające się bogatym wyposażeniem.

Specyfika rozwoju kulturowego czterech grup stanowisk grobowych w pierwszej połowie I tysiąclecia n.e. pozwala stwierdzić, że na podłożu jednorodnej wspólnoty kulturowej epoki brązu zaczynają się kształtować wspólnoty kulturowe jednolite pod względem pochodzenia, lecz odrębne w swoim rozwoju. W wymiarze etnicznym ich formowanie się najprawdopodobniej odzwierciedla proces powstawania plemion.

W odróżnieniu od cmentarzysk materiały z osad nie wykazują wyraźnych różnic kulturowych. Na terenie obwodu w tym okresie rozpowszechnione są osady otwarte, czyli nieufortyfikowane osiedla. Lokowano je zwykle na pierwszej terasie nadzalewowej rzek, strumieni i jezior; zajmowały one znaczną powierzchnię (1–1,5 ha). Osady składały się z naziemnych domostw o konstrukcji słupowo-szkieletowej, których ściany i płaski dach obijano lub wypełniano żerdziami i oblepiano gliną. Wewnątrz domostw znajdowały się otwarte paleniska, ułożone z kamieni polnych, o średnicy do 40 cm.

Spośród najlepiej przebadanych stanowisk należy wymienić Kowrowo, Graczewkę, Łogwino-1 i Russkoje-1 w rejonie zielenogradzkim.

Najliczniejszym materiałem, jakiego dostarczają osady, jest ceramika. Miejscowa ceramika z tego okresu jest w całości lepiona ręcznie i dzieli się na trzy duże grupy: naczynia zasobowe do przechowywania zapasów; ceramikę kuchenną (garnki do przyrządzania potraw); naczynia stołowe (misy, kubki, dzbany). Podstawowym sposobem zdobienia naczyń były odciski palców, szczypanie i nacięcia, umieszczane na wylewie i brzuścu naczynia.

Olaus Magnus

Pierwsze wiadomości o terytorium i ludności południowo-wschodniego Nadbałtyku pojawiają się w dziełach uczonych antycznych. Już w czasach nowożytnych ukształtował się pogląd, że pierwsze wzmianki o Morzu Bałtyckim i Krainie Bursztynu pochodzą od Pyteasza z Massalii, uczonego, który żył w IV wieku p.n.e. i odbył podróż do krajów Europy Zachodniej i Północnej.

Obecnie udowodniono, że najdalej na północny wschód wysuniętym obszarem Europy, do którego mógł dotrzeć Pyteasz, mogła być jedynie Norwegia, a jego Krainy Bursztynu należy szukać na wyspach w pobliżu ujścia Łaby.

W drugiej połowie I wieku n.e. w Rzymie pojawił się niezwykle duży popyt na bursztyn, co doprowadziło do ożywionego funkcjonowania lądowego szlaku bursztynowego, łączącego Rzym z ujściem Wisły, oraz do pojawienia się wiadomości o rejonie wydobycia bursztynu.

Samo pojawienie się w Rzymie zainteresowania wyrobami z bursztynu przyjmuje się zazwyczaj bez żadnego komentarza: gnijący Rzym znalazł sobie kolejną zabawkę i zaczął się nią bawić. My jednak, ludzie, którzy wkroczyli w trzecie tysiąclecie, dobrze wiemy, jak rodzi się każda moda. Najpierw powstaje coś nowego, a następnie rozpoczyna się reklama tej nowinki, obliczona na to, by poruszyć wyobraźnię i zainteresować jak największą liczbę ludzi. Właśnie to wydarzyło się w Rzymie w I wieku n.e. Cesarz Neron przygotowywał się do przyjazdu króla Armenii i postanowił, by przyjąć i zabawić dostojnego gościa oraz mieszkańców imperium, zbudować drewniany cyrk (teatr) i ozdobić jego wnętrze bursztynem, po który wysłano specjalną wyprawę. Bursztyn szczęśliwie dotarł do stolicy, a wyrobami z niego ozdobiono wszystko, co się dało — od ścian po nosze, na których wynoszono pokonanych gladiatorów. Ponieważ igrzyska odbywały się nie tylko za dnia, można sobie wyobrazić, jakie wrażenie wywarło na Rzymianach wnętrze cyrku w świetle lamp, których płomienie drgały, a bursztynowe ozdoby dosłownie mieniły się w tańczących językach ognia. Rzym był oczarowany i podbity przez bursztyn. Od tej chwili słoneczny kamień na dobre wszedł do codziennego użytku. Wytwarzano z niego głównie ozdoby, ale nie tylko w tej dziedzinie znalazł zastosowanie. Używano go także do wyrobu flakonów na wonności. Wystarczyło wywiercić zagłębienie w bryłce kamienia, następnie wstawić tulejkę z metalu (brązu, srebra, złota), zatkać korkiem — i buteleczka gotowa. Rzym, a zwłaszcza jego żeńska część, chętnie korzystał z wonności. Moda na wyrabianie naczyń z bursztynu rozprzestrzeniła się dalej na Wschód. Potwierdzają to dwa chińskie naczynia na wonności ze zbiorów Muzeum Antropologii i Etnografii im. Piotra Wielkiego (Kunstkamery), prezentowane na ekspozycji Muzeum Bursztynu w Kaliningradzie.

Niewyjaśniona pozostaje tylko jedna kwestia: dlaczego Neron zwrócił uwagę na słoneczny kamień? Odpowiedź jest dość prosta. Z racji swej pozycji cesarz był ubóstwiany już za życia jako Jowisz, najwyższy bóg rzymskiego panteonu. Neron, który szczególnie interesował się Grecją, gdzie brał nawet udział w igrzyskach olimpijskich, obrał sobie drugiego boskiego patrona w osobie greckiego boga Słońca — Heliosa. Każdy kult potrzebuje atrybutów. Dlatego pojawienie się słonecznego kamienia w Rzymie bez wątpienia wzmocniło popularność i cześć cesarza Nerona-Heliosa.

Olaus Magnus

Pierwszym uczonym starożytności, który z całą pewnością wiedział o istnieniu Morza Bałtyckiego i obszaru, na którym wydobywano bursztyn, był Gajusz Pliniusz Sekundus (23–79 n.e.), najczęściej nazywany Pliniuszem Starszym.

W jego dziele „Historia naturalna” znajduje się opowieść o podróży wysłannika cesarza Nerona, który udał się po bursztyn na igrzyska gladiatorów. Dotarł on do Krainy Bursztynu i „odwiedził tamtejsze faktorie i wybrzeża”. Dalej następuje opis Krainy Bursztynu: „Bynajmniej nie mniejszą (wyspą) jest Enigia. Według niektórych przekazów kraj ten ciągnie się aż do Wistuli i zamieszkują go Sarmaci, Wenedowie, Skirowie i Hirrowie. Zatoka morska nazywa się Kilipenus. U jej ujścia leży wyspa Latrus. Dalej przylega do niej inna zatoka, nosząca nazwę Lagnus i ciągnąca się aż do krańca Kimbernu. Wąski pas ziemi Cymbrów wysuwa się daleko w morze i tworzy półwysep, który nazywa się Tastris”1.

Istnieje wiele różnych interpretacji przytoczonego fragmentu. Na szczególną uwagę zasługuje studium J. Kolendy2. Naszym zdaniem najciekawszą interpretację, w postaci hipotezy roboczej, przedstawił R. Hennig3. Uważa on, że rzymscy kupcy mogli dotrzeć jedynie do najbliższych okolic ujścia Wisły. Ponieważ w tamtych czasach główne ramię Wisły uchodziło nie do Bałtyku w pobliżu Gdańska, lecz do Zalewu Wiślanego korytem dzisiejszego Nogatu, przez Kilipenus należy rozumieć właśnie Zalew Wiślany. Wyspa Latrus to Mierzeja Wiślana, która stanowiła wówczas pas lądu w postaci wyspy, niepołączony od zachodu ze stałym lądem. Zatokę Lagnus autor utożsamia z Zalewem Kurońskim, a Tastris — z Mierzeją Kurońską. Wynika z tego, że Kraina Bursztynu według Pliniusza to nic innego jak zachodnia część dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego.

Informacje, które Pliniusz podaje o ludach zamieszkujących południowe wybrzeże Bałtyku, trudno odnieść do jakichkolwiek konkretnych grup etnicznych. Dlatego najbardziej prawdopodobne jest, że ludność południowo-wschodniego Nadbałtycza występuje w relacji Pliniusza pod ogólną nazwą Sarmatów, którzy zgodnie z tradycją ukształtowaną w starożytnej Grecji w epoce hellenistycznej, a w Rzymie — wywodzącą się od Strabona i Pomponiusza Meli, zamieszkują obszar Sarmacji Europejskiej na zachód od Wisły i na północ od rzeki Ister4.

Jednocześnie Pliniusz pisze, że miejsce wydobycia bursztynu znajduje się w Germanii.

Olaus Magnus

„Niedawno ustalono dokładnie, że od Carnuntum w Panonii jest 600 tysięcy kroków rzymskich do tego wybrzeża Germanii, skąd przywozi się do nas bursztyn”5.

Jeśli uznać Germanię Pliniusza za tożsamą z Germanią Tacyta, to nie może być mowy o tym, by w relacji Pliniusza znajdował się opis południowo-wschodniego Nadbałtycza. Utożsamienie Germanii Pliniusza i Tacyta spotykamy na przykład u O. J. Niewierowa6. Sprzeczność tę można rozwiązać na dwa sposoby. Pierwszy — bursztyn wydobywano zarówno w Germanii, jak i gdzieś jeszcze; drugi — wyłącznie w Germanii. Spróbujmy rozstrzygnąć tę złożoną sprzeczność.

Poprzednik Pliniusza, rzymski geograf Pomponiusz Mela (pierwsza połowa I wieku n.e.), uważał, że Germania sięga na wschodzie do Zatoki Kodańskiej, położonej za ujściem rzeki Albis (Łaby), a następnie „linia brzegu zakręca i tworzy podłużną zatokę. Tu żyją Cymbrowie i ostatnie plemię germańskie — Termionowie”7. Pomponiusz Mela znał także Wisłę, która stanowi granicę ziem leżących na wschód od Sarmacji i należących do Scytii. Jeśli przeprowadzić logiczny ciąg od Pomponiusza Meli do Pliniusza, Krainę Bursztynu należałoby umieścić w Scytii lub Sarmacji, ale w żadnym razie nie w Germanii.

Pliniusz dysponował krótkim opisem Krainy Bursztynu, czyli szkicem terenu: jest zatoka, u jej ujścia wyspa, zatokę zamyka półwysep, za półwyspem znów zatoka. Nie miał jednak danych pozwalających odnieść ten szkic do ogólnej mapy Europy. Za takim przypuszczeniem przemawiają: brak nazwy ludu, od którego pozyskuje się bursztyn, oraz dziwne oderwanie opisu obszaru wydobycia bursztynu od reszty tekstu. Jeśli wziąć pod uwagę, że Pliniusz długo służył w Germanii i zapewne słyszał o bursztynowych wyspach u jej wybrzeży, a także znał opis podróży Pyteasza, naturalne było dla niego umieszczenie Krainy Bursztynu w Germanii. Zarazem dla Rzymian tego okresu południowe wybrzeże Bałtyku na wschód od Łaby było w ogóle białą plamą na mapie Europy.

Wszystkie te okoliczności musiały skłonić uczonego do próby wpisania konkretnych faktów w jakiś tradycyjny schemat konstrukcji geograficznych, umieszczenia ich na granicy tego, co pewne. Taką granicą była wschodnia granica Germanii, która nie została jeszcze dokładnie wyznaczona, lecz gdzieś na wschód od niej leżała Kraina Bursztynu. Stąd w opisie Krainy Bursztynu pojawia się półwysep zamieszkany przez Cymbrów, będący według Pomponiusza Meli najdalej na północny wschód wysuniętym punktem Germanii.

Badacze w większości przypadków uznają obecność półwyspu Cymbrów w opisie obszaru wydobycia bursztynu za pomyłkę Pliniusza Starszego8.


Olaus Magnus

Wszystkie przytoczone przez nas argumenty pozwalają sądzić, że uczony wiedział o Krainie Bursztynu na obszarze południowo-wschodniego Nadbałtycza, ale nie potrafił jeszcze umiejscowić jej na znanej już mapie Europy Północnej, ponieważ region między Łabą a Wisłą był w tamtych czasach dla rzymskich uczonych białą plamą.

Pierwsze wiarygodne wiadomości o terytorium i ludności południowo-wschodniego Nadbałtycza przekazuje rzymski uczony Korneliusz Tacyt (55–117): „A zatem prawy brzeg Morza Swebskiego obmywa ziemię plemion Estiów, którzy obyczaje i wygląd mają jak Swebowie, a język podobny do brytyjskiego. Czczą matkę bogów i jako symbol swej wiary noszą wizerunki dzików. To zastępuje im oręż i chroni przed wszystkim, zapewniając czcicielowi bogini bezpieczeństwo nawet wśród wrogów. Rzadko używają broni żelaznej, często natomiast maczug. Zboże i inne płody ziemi uprawiają z większą cierpliwością, niż przystawałoby to do zwykłego lenistwa Germanów. Przeszukują też morze i jako jedyni ze wszystkich na jego mieliznach, a nawet na samym brzegu zbierają bursztyn, który sami nazywają »glaseum«. Jaka jednak jest jego natura i skąd się bierze, tego jako barbarzyńcy nie dociekają i nie mają o tym dokładnej wiedzy. Długo nawet leżał u nich wśród innych odpadków morza, dopóki nasze zamiłowanie do zbytku nie przysporzyło mu sławy. Sami zaś zupełnie go nie używają. Zbierają go w postaci surowej, przywożą bez żadnej obróbki i ze zdziwieniem przyjmują za niego zapłatę”9.

Z przytoczonego fragmentu wynika, że mieszkańców wschodniego wybrzeża Morza Swebskiego (Bałtyckiego) nazywa się Estiami i że na obszarze ich osadnictwa wydobywa się bursztyn, na który jest popyt w Rzymie. Taka charakterystyka może odnosić się wyłącznie do regionu między dolnym biegiem Wisły i Niemna — południowo-wschodniego Nadbałtycza, gdzie znajdują się największe złoża bursztynu. Choć Tacyt podaje o Estiach niewiele informacji, ich znaczenia trudno przecenić. To właśnie on położył podwaliny pod antyczną tradycję, zgodnie z którą na obszarze Sarmacji Europejskiej na wschód od Wisły mieszkają plemiona Estiów, władające najbogatszymi złożami bursztynu i handlujące z Rzymem.

Klaudiusz Ptolemeusz (ok. 90–168), ostatni wielki geograf starożytności, w dziele „Podręcznik geografii” (często nazywanym po prostu „Geografią”) poświęcił osobny rozdział opisowi położenia Sarmacji Europejskiej: „Sarmacja Europejska graniczy na północy z Oceanem Sarmackim wzdłuż Zatoki Wenedzkiej oraz z częścią nieznanej ziemi. Opis jest taki: za ujściem Wistuli... następuje: ujście rzeki Chron... ujście rzeki Ruwon (Rudon, Bubon, Rubon, Sudon)... ujście rzeki Turunt (Taurunt)... ujście rzeki Chesin (Chersii)...”10.

Olaus Magnus

Obecnie panuje pogląd, że rzeki wymienione przez Ptolemeusza na wschód od Wisły należy identyfikować następująco: Chron — Pregoła, Rudon — Niemen, Turunt — Windawa, Chesin — Dźwina11.

Tak więc we współczesnym rozumieniu ptolemejska północna część Sarmacji Europejskiej to nic innego jak terytorium należące do Bałtów: Wisła stanowi granicę ze Słowianami, a Dźwina — z ludami ugrofińskimi. Oznacza to, że ludy umieszczone przez Ptolemeusza na wschód od Wisły muszą należeć do Bałtów.

„Na wschód od wyżej wymienionych plemion (mieszkających na południe od ujścia Wisły — przyp. nasz) mieszkają: poniżej Wenedów — Galindowie (Galidanowie), Sudinowie i Stawanowie aż do Alanów... Dalej wybrzeże Oceanu przy Zatoce Wenedzkiej zajmują Weltowie, powyżej nich Ossiowie, a następnie, najdalej na północy, Karbonowie”12.

W tym miejscu dzieła antycznego geografa czeka nas niespodzianka. Z jednej strony pojawiają się nazwy dwóch ugrupowań plemiennych, znanych potem przez tysiąc lat — Galindów i Sudinów, z drugiej zaś brakuje wspominanych przez Tacyta i wszystkich kontynuatorów antycznej tradycji Estiów. Ta sprzeczność, nieustannie zadziwiająca badaczy, pozostaje do dziś nierozstrzygnięta. Uważamy, że droga do rozwiązania tej geograficznej zagadki wiedzie przez identyfikację trzech ludów — Weltów, Ossiów i Karbonów. Jeśli ściśle trzymać się Ptolemeusza, ludy te należy umieścić wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego od Wisły na zachodzie po Dźwinę na północnym wschodzie. W takim razie jeden z tych ludów należy uznać za Estiów, ponieważ południowo-wschodnie Nadbałtycze zajmuje połowę długości wskazanego regionu. Warto przypomnieć etnonim Ostiowie, którym posługuje się anglosaski tłumacz dzieła Orozjusza13. Całkiem możliwe, że Ostiowie i Ossiowie to różne formy etnonimu Estiowie, a Karbonowie — jedna z nazw Kurów (Kuronów). Pozostają zagadkowi Weltowie, których terytorium rozciąga się między Wenedami a Ossiami, czyli tam, gdzie w VI wieku Jordanes umieści lud Widiwariów.

Olaus Magnus

Jeśli przyjąć zaproponowaną przez nas wyżej identyfikację plemion, mapa etniczna Nadbałtycza Wschodniego w czasach Ptolemeusza wygląda następująco: wybrzeże Zalewu Wiślanego na wschód od Wisły zajmują Weltowie, za nimi Ossiowie i Karbonowie, lewy brzeg dolnej Wisły — Wenedowie, a na południowy wschód od Wenedów mieszkają Galindowie, Sudinowie i Stawanowie.

Marek Aureliusz Kasjodor Senator (ok. 480 – druga połowa VI wieku), rzymski uczony i mąż stanu na dworze gockiego króla Teodoryka, w dwunastotomowym dziele „Rozmaitości”, stanowiącym zbiór listów i edyktów pisanych i redagowanych przez niego samego, przytacza tekst listu króla Teodoryka do Estów. List ten został napisany w odpowiedzi na poselstwo Estów do Rzymu. Teodoryk dziękuje za bogate dary z bursztynu, należycie docenia męstwo posłów, którzy zdołali „po raz pierwszy wyruszyć w drogę wiodącą przez tak wiele ludów”, i przytacza podane przez Tacyta wyjaśnienie natury bursztynu, aby pokazać, że wiedza ta nie jest ich tajemnicą14.

Większość badaczy utożsamia Estów z Estiami Tacyta, ponieważ to właśnie na dane Tacyta powołuje się Teodoryk. Prawdopodobnie Kasjodor wspominał Estiów w niezachowanym do naszych czasów dziele „Historia Gotów”, znanym jedynie ze skróconego streszczenia Jordanesa.

Gocki historyk Jordanes (połowa VI wieku) w dziele „O pochodzeniu i czynach Gotów” umieszcza Estiów na wschód od ujścia Wisły: „Na wybrzeżu oceanu, tam gdzie trzema odnogami wpływają wody rzeki Wistuli, żyją Widiwariowie, zebrani z różnych plemion; za nimi brzeg oceanu dzierżą Estowie, lud całkowicie pokojowy...”15

Paweł Orozjusz (koniec IV – pierwsza połowa V wieku), hiszpański kapłan, jest autorem dzieła „Historia przeciw poganom”, w którym zawarty jest krótki opis geograficzny znanego wówczas świata. Terytorium Europy na wschód od Renu i na północ od Dunaju, jako że nie wchodziło w skład Cesarstwa Rzymskiego, nie zostało w nim opisane. Pod koniec IX wieku dzieło Pawła Orozjusza przetłumaczono na język anglosaski i nadano mu tytuł „Orozjusz króla Alfreda”. Przekład różni się od pierwowzoru tym, że obok tradycji antycznej przedstawia nową, oryginalną geografię Europy Środkowej, stylizowaną na sposób Orozjusza.

Hołdem dla tradycji antycznej jest opis ludu Ostiów, żyjącego na wschodnim brzegu Morza Ostyjskiego. Ostiowie Orozjusza przypominają Ossiów Ptolemeusza, którego dzieło Orozjusz najwyraźniej wykorzystał, co pozwoliło nam przypuszczać, że istnieje związek między tymi terminami.

Obok wzmianki o Ostiach, przytoczonej w związku z opisem Europy, przekład podaje także inny etnonim, odnoszący się do ludności zamieszkującej na wschód od Wisły — Estowie (u Orozjusza on nie występuje).

Estowie pojawiają się w relacji Wulfstana, kupca lub podróżnika, który około 890 roku odbył podróż ze Szlezwiku do miasta Truso u ujścia Wisły. „Wisła jest bardzo wielką rzeką i oddziela Witland od Weonolandu; a Witland należy do Estów... Estland jest bardzo rozległy i jest tam bardzo wiele grodów, a w każdym grodzie jest król. Jest tam też bardzo dużo miodu i łowisk. Król i najbogatsi ludzie piją kobyle mleko, a ubodzy i niewolnicy piją miód. I panuje między nimi wielka wrogość”16.

Olaus Magnus

Z przytoczonego fragmentu wynika, że Witland to nazwa terytorium na wschód od Wisły, należącego do Estów, ale niewchodzącego w skład Estlandu. Możliwe jest też inne odczytanie tego tekstu: Witland jest częścią Estlandu, ale wcześniej do niego nie należał. W obu przypadkach jasne jest, że we wcześniejszych czasach terytorium Witlandu do Estów nie należało.

W nauce wyrażano pogląd o możliwym związku terminów Witland i Widiwariowie, przy czym pierwszy miałby pochodzić od drugiego17. Jeśli przyjąć takie założenie, wyłania się następujący obraz: terytorium na wschód od Wisły, zajmowane w VI wieku przez Widiwariów, w IX wieku nosi nazwę Witland i należy do Estów.

Estland to kraj grodów. Społeczność Estów jest silnie rozwarstwiona: wyróżnia się w niej królów, najbogatszych, bogatych, biednych (zapewne osobiście wolnych członków wspólnot) oraz niewolników. Rozwarstwienie społeczne przejawia się nawet w napojach, które spożywają. Wzmiankę o wrogości między Estami należy zapewne rozumieć jako nieustanne starcia zbrojne między poszczególnymi grupami ludności. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie opisane cechy charakteryzują społeczeństwo barbarzyńskie w okresie rozpadu ustroju wspólnoty pierwotnej.

„Orozjusz króla Alfreda” to ostatnie dzieło powstałe w Europie Zachodniej, w którym dominuje antyczna tradycja opisu ludności południowo-wschodniego Nadbałtyki. W późniejszym okresie tradycja antyczna przetrwa aż do XIV wieku jedynie w źródłach skandynawskich.

Zatrzymajmy się przy wyjaśnieniu pochodzenia nazwy Estiowie. Najbardziej przekonujące objaśnienie podał jeszcze w ubiegłym stuleciu czeski archeolog P. Šafařík, który uważał Estiów za Bałtów, a samą nazwę rozumiał jako określenie geograficzne, którym Germanie nazywali swoich wschodnich sąsiadów (Estiowie – ludzie żyjący na wschodzie)18. Obecnie pogląd ten podziela większość badaczy19.

Jeśli chodzi o kwestię, kogo w sensie etnicznym należy rozumieć pod nazwą Estiów, istnieją dwa główne stanowiska. Zwolennicy pierwszego widzą w Estiach Bałtów, i to w najróżniejszych wariantach – od Bałtów zachodnich z międzyrzecza Wisły i Niemna20 po Bałtów zamieszkujących obszar od Bałtyku po Wołgę21. Drugie, obecnie mniej popularne, zalicza do Estiów wszystkie ludy wschodniego Nadbałtyki22.

Olaus Magnus

Przychylamy się do pierwszego stanowiska i rozumiemy przez Estiów ugrupowanie Bałtów zachodnich, składające się z czterech plemion (Estiów, Galindów, Sudinów i Karbonów) i zajmujące obszar między Wisłą a Niemnem. Należy przy tym zaznaczyć, że ludność południowo-wschodniego Nadbałtyki nie była pierwszymi Estiami.

Przed początkiem naszej ery pod tym etnonimem występowały ludy zamieszkujące obszar między Odrą a Wisłą – to one były wschodnimi sąsiadami Germanów. Czciły one boginię Żywię i nosiły na piersi jej symbol – wizerunek dzika. Gdy wiedza autorów antycznych o Germanii i jej sąsiadach się poszerzyła, nazwę „Estiowie” przeniesiono na kolejne, wciąż nie do końca znane nauce, ludy wschodnie, żyjące między Wisłą a Niemnem. Dlatego w opisie Estiów, który pozostawił Korneliusz Tacyt, połączyły się cechy pierwszych i drugich Estiów (żyją na wschodnim wybrzeżu Bałtyku, lecz noszą wizerunki dzików, charakterystyczne dla obszaru między Odrą a Wisłą). Później, pod koniec I tysiąclecia, gdy ludność południowo-wschodniego Nadbałtyki będzie już dobrze znana w Europie pod nazwą „Prusowie”, termin „Estiowie” zostanie przeniesiony dalej, na ludy mniej znane, i zatrzyma się na terytorium dzisiejszej Estonii, której mieszkańcy od IX–X wieku staną się ostatnimi Estiami, w wariancie „Estowie”. Stanie się tak dlatego, że dalej nikt już nie mieszkał – za Estonią rozciąga się bowiem Zatoka Fińska.

Do dziś w nauce pozostaje nierozstrzygnięty problem: kogo należy rozumieć pod nazwą „Estowie” w IX–XIII wieku? Problem ten wynika z faktu, że źródła skandynawskie nie używają nowego terminu „Prusowie” na określenie ludności południowo-wschodniego Nadbałtyki, lecz zachowują dawny – „Estowie”. Jednocześnie w tych samych źródłach termin „Estowie” stosowany jest na określenie ludności dzisiejszej Estonii.


Prusowie

Kształtowanie się społeczeństwa i kultury pruskiej przebiegało w VI–VIII wieku na podłożu kultury Estiów, w warunkach schyłku „Wielkiej wędrówki ludów”, która wywarła znaczący wpływ na miejscową społeczność. Przez „Wielką wędrówkę ludów” rozumie się procesy migracyjne zachodzące na terytorium Europy w IV–VII wieku. Przemieszczało się wiele ludów, lecz największy wpływ na życie dawnej ludności naszego kraju wywarli Goci i Słowianie.

Goci pierwotnie zamieszkiwali Skandynawię, skąd przez Morze Bałtyckie przenieśli się do międzyrzecza Odry i Wisły (Pomorze), lecz nie zatrzymali się tu na długo i w III wieku n.e. ruszyli dalej, docierając do północnych wybrzeży Morza Czarnego, gdzie utworzyli własne państwo. Jednak już w IV wieku pod naporem Hunów musieli opuścić i te ziemie. Część Gotów pozostała na miejscu (Ostrogoci), druga część (Wizygoci) przesunęła się najpierw nad Dunaj, gdzie stali się sprzymierzeńcami Rzymu, a następnie opanowała Italię. Z Italii w VI wieku Goci zostali wyparci przez Bizancjum i odeszli do Hiszpanii.

Olaus Magnus

W gockich wyprawach uczestniczyło wiele ludów, które stawały się ich sprzymierzeńcami (Gepidami). Gdy w III wieku n.e. Goci rozpoczynają wędrówkę na północne wybrzeża Morza Czarnego, wraz z nimi, w charakterze sprzymierzeńców, wyrusza zapewne część miejscowej ludności.

Obecnie w nauce rozpowszechniony jest pogląd, że była to przynajmniej jakaś część plemienia Galindów, którzy wraz z Gotami kontynuowali wędrówkę przez Europę i dotarli do Hiszpanii, gdzie w czasach rekonkwisty zasłynął rycerski ród Galindów23.

Po wypędzeniu Gotów z Italii przez Bizancjum część ich sprzymierzeńców – Estiów – powróciła do domu. Dowodzi tego fakt, że w zabytkach grzebalnych na zachód od Mazur, gdzie mieszkali Galindowie, pojawiają się nowe elementy kultury, takie jak broń i naczynia z ziem naddunajskich i Europy Środkowej, a przede wszystkim – w rzędzie końskim pojawia się siodło. Do VI wieku n.e. siodło w Europie nie występowało. Przynieśli je ze sobą z głębi Azji Awarowie. To właśnie kontakty z Awarami zapoznały miejscową ludność z tą nowinką. Całkiem możliwe, że na obszar między Wisłą a Niemnem dotarły z południa nie tylko nowe prądy, lecz także ich nosiciele. Można przypuszczać, że nagłe zniknięcie Awarów z europejskiej sceny dziejowej wiąże się z ich częściowym przesiedleniem do tego regionu. Łatwo wówczas wyjaśnić, dlaczego Wulfstan odnotował tak wyraziste tradycje społeczeństwa koczowniczego w okolicy oddalonej od strefy stepów o co najmniej dwa tysiące kilometrów.

Po odejściu Gotów z Pomorza na zwolnione ziemie zaczyna przesuwać się część ludności estyjskiej, w szczególności z Półwyspu Sambijskiego, gdzie cmentarzyska na pewien czas przestają być użytkowane. Następnie elementy kultury grupy pregolskiej odnotowuje się w okolicach dzisiejszego Elbląga i dalej na zachód, na Pomorzu. Przybyszom z Estlandu nie udało się jednak utrwalić swojej obecności na tym terytorium, ponieważ w VI wieku rozpoczyna się osadnictwo plemion słowiańskich. Słowianie, których w tym czasie odnotowuje się nad Dunajem, ponieśli klęskę w starciu z Bizancjum. Część z nich, która pozostała pod władzą Bizancjum, utworzyła później grupę południowosłowiańską, druga ruszyła na północ i dotarła do Wisły, zaczynając zasiedlać również terytorium Pomorza, gdzie osiedlili się Pomorzanie. Zasiedlanie to odbywało się w zaciętej walce z Estiami, którzy już wcześniej zajęli te ziemie. Grody obronne z tego okresu noszą ślady pożarów. Ostatecznie Estiowie przegrali i musieli powrócić na dawne siedziby. Cmentarzyska ponownie zaczynają być użytkowane, a według relacji Wulfstana Wisła staje się granicą między Słowianami zachodnimi a Estiami.

Olaus Magnus

Trzecia grupa plemion słowiańskich, przyszli Słowianie wschodni, ruszyła na północny wschód i dotarła na obszar środkowego Naddnieprza, a następnie zaczęła osiedlać się dalej na północ, aż po jezioro Ładoga. Osadnictwo to wywołało cały szereg konfliktów etnicznych i doprowadziło do zmiany granic plemiennych i etnicznych.

Ponieważ wschodniobałtyjskie plemiona, zamieszkujące wówczas południową część strefy leśnej Europy Wschodniej, znajdowały się na tym samym poziomie rozwoju gospodarczego co plemiona słowiańskie, osadnictwo tych ostatnich doprowadziło do rywalizacji. Podobnie jak na Pomorzu, na terytorium Europy Wschodniej w okresie VI–VII wieku odnotowuje się cały szereg grodów obronnych zdobytych szturmem i noszących ślady pożarów. Najbardziej wyrazistym przykładem jest grodzisko Tuszemla w obwodzie smoleńskim. Część Bałtów została zapewne podporządkowana, a następnie zasymilowana. Inna część musiała szukać nowych terytoriów na północnym zachodzie, co doprowadziło do zagęszczenia ugrupowań plemiennych zamieszkujących terytorium dzisiejszej Litwy, Łotwy i Białorusi. I tak na przykład Kurowie, którzy zajmowali obszar na północ od Zalewu Kurońskiego, zostali dosłownie przyparci do wybrzeża Bałtyku.

Do osadnictwa plemion wschodniosłowiańskich, przybyłych znad Dunaju, doszła w VII wieku wędrówka Radymiczów i Wiatyczów, którzy nie zagrzali miejsca nad Wisłą i odeszli na wschód, porywając po drodze część miejscowej ludności bałtyjskiej. Świadczy o tym pojawienie się nad rzeką Protwą plemienia Goladzi, które wielu badaczy łączy z postacią bylinowego Słowika-Rozbójnika.

Wszystkie te procesy doprowadziły do ożywionych kontaktów gospodarczych i kulturowych między Bałtami a Słowianami. Wzajemne zapożyczenia z VI i kolejnych stuleci stały się podstawą teorii, zgodnie z którą na początku II tysiąclecia p.n.e. we wschodniej części regionu bałtyckiego istniała jednolita wspólnota bałtosłowiańska, która następnie rozpadła się na Bałtów i Słowian. Poglądy te, szeroko rozpowszechnione w językoznawstwie, ukształtowały się w związku z dominacją w nauce rosyjskiej lat 1930–1980 teorii autochtonicznej, według której Słowianie byli rdzennymi mieszkańcami Europy Wschodniej, a nie jej kolonizatorami.

Olaus Magnus

W drugiej połowie I tysiąclecia n.e. w Europie trwa proces kształtowania się cywilizacji chrześcijańskiej, której podstawą stały się młode państwa feudalne.

Wraz z formowaniem się nowej kultury powstaje średniowieczna tradycja geograficzna, w której ludy i terytoria otrzymują nowe nazwy. Proces ten objął również obszar południowo-wschodniego Bałtyku. W IX wieku termin „Aestiowie” zostaje zastąpiony nowym etnonimem — „Prusowie”. Po raz pierwszy nazwa „Prusowie” pojawia się w dziele anonimowego Geografa Bawarskiego jako określenie ludu mieszkającego na wschód od Wisły24. W późniejszym czasie termin ten, w formach „Bruteri”, „Prezun”, „Pruteni”, „Brusi”, „Borussi”, będzie występował w europejskich i wschodnich źródłach średniowiecznych na oznaczenie ludności zamieszkującej między Wisłą a Niemnem. Prusy jako kraj Prusów zaczynają się pojawiać w dokumentach kurii papieskiej w X wieku. I tak w spisie posiadłości Kościoła rzymskokatolickiego, które miały zostać schrystianizowane, wymieniona jest ziemia „Prusy”, za którą leży „Ruś”25.

Źródłem tych informacji była najprawdopodobniej Polska — najbliższy sąsiad Prusów, która przyjęła już wówczas katolicyzm, znajdowała się w orbicie wpływów papieskiego Rzymu i dążyła do podporządkowania sobie pogańskich sąsiadów.

Na podstawie źródeł pisanych, przede wszystkim kronik zakonnych, traktatów i aktów, można stwierdzić, że podstawą społeczeństwa pruskiego była wspólnota. Biorąc pod uwagę poziom rozwoju społeczeństwa oraz dane z terenów sąsiednich, miała ona formę wspólnoty rolniczej (sąsiedzkiej, terytorialnej, protochłopskiej). Składała się z jednej osady wiejskiej (wsi) lub kilku osad. Według obliczeń W. T. Paszuty pruska wspólnota liczyła 12 zagród, czyli 12 gospodarzy26. Na czele wspólnoty stał starosta lub starszy.

Kilka wspólnot tworzyło włość. Jej ośrodkiem administracyjnym był zapewne gród (grodzisko), w którym rezydował przedstawiciel miejscowej starszyzny zarządzający okolicą i który służył ludności za schronienie w razie niebezpieczeństwa. Możliwe, że skandynawski podróżnik Wulfstan, mówiąc o pruskich królach zasiadających w grodach, miał na myśli właśnie owych władców włości.

Olaus Magnus

Włości łączyły się w jednostki terytorialne — ziemie. Według Piotra z Dusburga na początku XIII wieku w Prusach istniało 11 takich ziem: Skalowia, Nadrowia, Sambia, Natangia, Warmia, Barcja, Pomezania, Pogezania, Galindia, Sudowia oraz Sasinia (ziemia lubawska).

Pogląd ten jest obecnie powszechnie przyjęty, choć istnieje opinia P. I. Kusznera, że nazwy te mają charakter sztuczny i zostały wprowadzone przez rycerzy zakonnych. Do takiego wniosku doszedł on na podstawie analizy nazw ziem: na przykład Nadrowia pochodzi od litewskiego słowa „dravis”, oznaczającego „barć”, co charakteryzuje tę ziemię jako obszar leśny. Nazwa „Warmia” wywodzi się od „varmus”, czyli „czerwony”, co tłumaczy się licznymi urwistymi brzegami z czerwonej gliny nad Zalewem Wiślanym (Kaliningradzkim). Innymi słowy, P. I. Kuszner uważa, że rycerze zakonni, podbijając Prusy, dla wygody zarządzania podzielili ich terytorium na okręgi, które nazwali od najbardziej charakterystycznych cech krajobrazu27. Każdą pruską ziemią zarządzała rada starszyzny, wśród której do połowy XIII wieku wyróżniły się szczególnie potężne rody (Widowie w Warmii, Sklodo w Sambii, Monte w Natangii i inne). Nie doszło jednak u Prusów do ukształtowania się instytucji jednowładnych, dziedzicznych władców ziem. Rozpowszechniony w naszej nauce pogląd W. T. Paszuty o istnieniu w połowie XIII wieku konfederacji ziem pruskich28 nie znajduje żadnego potwierdzenia. Jedyna próba zjednoczenia sił zbrojnych kilku ziem pruskich, podjęta przez Henryka Monte w okresie drugiego powstania pruskiego, zakończyła się niepowodzeniem. Wodzowie wojenni, których kronikarze zakonni wyróżniają w obrębie starszyzny, nie zdążyli wysunąć się na czoło społeczeństwa pruskiego, co było skutkiem rozdrobnienia ziem w chwili rozpoczęcia podboju przez krzyżowców.

Olaus Magnus

Mimo to od X wieku istnieje pojęcie określające strukturę polityczną obszaru między Wisłą a Niemnem jako zespół 11 ziem — Prusy.

Do dziś nie jest jasne, jak wyglądała relacja między strukturą plemienną a terytorialną. Ziemia Sudowia (Jaćwież) odpowiada terytorium plemienia Sudowów z pierwszej połowy I tysiąclecia, co tłumaczy się zacofaniem tej części Prus w rozwoju społecznym — była ona swego rodzaju zapadłym kątem. Sambia, Natangia i Warmia leżą na ziemiach dawnego plemienia Aestiów, a obecnie Prusów. Co do Pomezanii, Pogezanii, Sasinii i Nadrowii, to najprawdopodobniej były to złożone twory pograniczne. Na przykład Nadrowia stanowiła strefę buforową między Sudowami a właściwymi Prusami. Dokładniejszy obraz relacji między granicami politycznymi i etnicznymi Prus będzie można uzyskać dopiero w przyszłości, w miarę lepszego rozpoznania zabytków archeologicznych, przede wszystkim osad.

Główną gałęzią gospodarki Prusów na początku XIII wieku było rolnictwo. Wynikało to z faktu, że na przełomie I i II tysiąclecia Prusowie, podobnie jak ich sąsiedzi w regionie bałtyckim, przeszli do rolnictwa o charakterze średniowiecznym. Przejawiło się to w pojawieniu się pełnego zestawu narzędzi rolniczych (żelazny lemiesz, sierp, kosa krótka itd.), nowego rodzaju uprzęży, rozpowszechnieniu systemu dwu- i trójpolowego oraz w tym, że główną uprawą stało się żyto ozime. Innowacje te wiążą się z procesami kulturowymi, które objęły Bałtyk w epoce wikingów. Prusowie siali owies, jęczmień, pszenicę i żyto, uprawiali len, zajmowali się ogrodnictwem, bartnictwem — zwłaszcza we wschodnich rejonach, gdzie rozciągały się ogromne kompleksy leśne — rybołówstwem, a być może także polowaniem na foki. Do dziś nie jest jasne, jaki był wzajemny stosunek pruskiego rolnictwa i hodowli. Można stwierdzić, że Prusowie hodowali w dużej liczbie konie, których mięso spożywali, a także bydło i świnie. Jednocześnie, jak wynika z danych archeologicznych, na obszarach leśnych dużą rolę w zaopatrzeniu w mięso odgrywało łowiectwo, przede wszystkim polowanie na łosie. Rozpowszechnione były także łowy na zwierzęta futerkowe, zwłaszcza na kunę i bobra.

Równolegle z rozwojem rolnictwa i hodowli na przełomie I i II tysiąclecia intensywnie rozwijało się rzemiosło: hutnictwo żelaza, odlewnictwo brązu, garncarstwo, tkactwo, obróbka drewna i kości i inne. Nie doszło jednak do pełnego oddzielenia rzemiosła od rolnictwa, ponieważ na ziemiach pruskich do początku XIII wieku nie wyodrębniły się jeszcze ośrodki handlowo-rzemieślnicze.

Mówiąc o życiu codziennym Prusów, należy zauważyć, że właśnie na przełomie I i II tysiąclecia na obszarze między Wisłą a Niemnem szeroko rozpowszechniły się budynki szkieletowe na planie prostokąta, o wymiarach od 3,5x3 m do 5,6x4,4 m. Szkielet stawiano na kamiennych podmurówkach, które tworzyły swego rodzaju przyzbę (podstawę budynku). Ściany obijano żerdziami, które następnie oblepiano gliną. Strop domostwa był poziomy i również oblepiany gliną. Wewnątrz znajdowało się palenisko na planie koła — pierścień lub owal z otoczaków o średnicy do 1 metra. Spotyka się także zagłębione w ziemi budynki tego samego typu.

Olaus Magnus

Społeczeństwo pruskie w chwili pojawienia się rycerzy zakonu krzyżackiego można scharakteryzować jako patriarchalne, czyli takie, w którym główną rolę odgrywali mężczyźni.

Zgodnie z traktatem dzierzgońskim z 1249 r. i przekazem Piotra z Dusburga29 mężczyzna-Prus sprawował w rodzinie nieograniczoną władzę. Mógł sprzedać w niewolę lub zabić, sam albo z pomocą innych, każdego członka rodziny. Majątek dziedziczono wyłącznie w linii męskiej. Żony kupowano, dlatego pozostawały one całkowicie pod władzą męża. Żona nie jadała z mężem przy jednym stole i codziennie musiała myć mu nogi. Zdarzało się, że ojciec i syn za wspólne pieniądze kupowali ojcu żonę, a po jego śmierci macocha stawała się żoną syna. Nic dziwnego, że miejscowe (pruskie) kobiety były drogie, a zatem taniej było kupić kobiety pojmane podczas wojennych wypraw. Zapewne właśnie tym należy tłumaczyć fakt, że na cmentarzyskach Półwyspu Sambijskiego spotyka się wiele pochówków kobiet pochodzących z innych terenów, na przykład z Gotlandii.

Na terytorium Prus zachodził intensywny proces różnicowania się społeczeństwa. Według relacji Wulfstana, odnoszącej się do końca IX wieku, w miejscowym społeczeństwie można wyróżnić trzy grupy społeczne: możnych, wolnych i niewolników. Do kategorii możnych należą najbogatsi, najszlachetniejsi oraz kuningowie (tradycyjnie termin ten tłumaczy się jako „królowie”, w tradycji rosyjskiej uprawnione jest użycie określenia „kniaziowie”). Pruscy możni wyróżniają się tym, że piją kobyle mleko, czyli kumys. Drugą warstwę społeczeństwa stanowią wolni członkowie wspólnoty, których Wulfstan określa jako wolnych ubogich. Piją oni miód pitny, podobnie jak trzecia warstwa — niewolnicy.

Na podstawie dokumentów i kronik XIII wieku można stwierdzić, że w ciągu czterech stuleci społeczeństwo pruskie znacznie ewoluowało. Jednolita wolna ludność IX wieku — członkowie wspólnoty — w XIII wieku rozwarstwia się na wolnych i wolnych zależnych, co przywodzi na myśl rozwój społeczny dawnej Rusi w XI wieku (wolni — smerdowie, wolni zależni — zakupowie i riadowicze). Zmiany zachodzą również w warstwie możnych, która w tradycji niemieckiej otrzymuje nazwę „nobilitetu”. Wyraźnie wyodrębniają się tu przedstawiciele możnych służebnych — drużynnicy.

Olaus Magnus

We wczesnych źródłach pisanych (do połowy XIV wieku) wierzeniom Prusów poświęca się stosunkowo niewiele uwagi. Według Piotra z Dusburga Prusowie „całą przyrodę czcili zamiast Boga, mianowicie słońce, księżyc i gwiazdy, grzmot, ptaki, a także czworonogi, aż po ropuchę.

Mieli też święte lasy, pola i rzeki, tak że nie śmieli w nich ścinać drzew ani orać, ani łowić ryb”30. Miejscami sprawowania kultu były święte gaje. Silnie rozwinięte były wyobrażenia o życiu pozagrobowym, związane z kultem pogrzebowym. Zmarłych palono w specjalnych sanktuariach, przy czym nie mogła pozostać ani jedna niespalona kość. „Zdarzało się, że wraz ze zmarłymi nobilami palono broń, konie, sługi i służące, odzież, psy myśliwskie i ptaki łowne oraz inne rzeczy związane z rzemiosłem wojennym. Wraz z ludźmi niskiego stanu palono to, co wiązało się z ich zajęciem”31.

Najbarwniejszy opis pogrzebu zmarłego Prusa-Esta zawiera relacja Wulfstana. „Jest u Estów zwyczaj, że gdy człowiek umiera, leży w (swoim) domu, niespalony, ze swoimi krewnymi i przyjaciółmi przez miesiąc, a czasem i dwa. A król i inni ludzie wyższego stanu — jeszcze dłużej, w zależności od tego, jak są bogaci; niekiedy pozostają niespaleni przez pół roku. I leżą na ziemi w swoich domach. I przez cały ten czas, gdy ciało znajduje się w domu, muszą pić i brać udział w zawodach aż do dnia, w którym zostanie spalone. Potem, w dniu, w którym niosą je na stos, dzielą jego majątek, który pozostał po libacjach i zawodach, na pięć lub sześć, a czasem i więcej (części), zależnie od wielkości jego majątku. Następnie kładą największą jego część w odległości jednej mili od grodu, potem drugą, potem trzecią, aż cały zostanie rozłożony w obrębie jednej mili; a ostatnia część musi leżeć najbliżej grodu, w którym znajduje się zmarły. Potem w odległości mniej więcej pięciu lub sześciu mil od majątku muszą zebrać się wszyscy ludzie, do których należą najszybsze konie w tej krainie. Następnie wszyscy pędzą ku majątkowi; wtedy człowiekowi, który ma najszybszego konia, przypada pierwsza i największa część; i tak jeden po drugim, aż zabiorą wszystko; a najmniejszą część bierze ten, komu przypada majątek (leżący) najbliżej grodu. I wtedy każdy jedzie swoją drogą z majątkiem i może go w całości posiadać; i dlatego najszybsze konie są tam niewiarygodnie drogie. A gdy jego majątek zostanie w ten sposób podzielony, wynoszą go i palą wraz z jego bronią i odzieżą. I najczęściej cały jego dobytek trwonią przez ten długi czas, gdy zmarły leży w domu, oraz przez to, co kładą przy drodze, a po co pędzą obcy i zabierają”32.

Olaus Magnus

Opis obrzędu budzi konsternację wielu badaczy, którzy uważają, że Wulfstan pomieszał kilka różnych zwyczajów. Najwięcej wątpliwości budzi bezładne trwonienie ruchomego majątku zmarłego.

Naszym zdaniem Wulfstan niczego nie pomylił. Można zaproponować co najmniej dwa wyjaśnienia tego wątku. W okresie dominacji rodu ojcowskiego, gdy władza mężczyzn staje się nieograniczona, starają się oni zastrzec dziedziczenie majątku wyłącznie dla swoich bezpośrednich spadkobierców, przede wszystkim synów. Wiadomo, że niekiedy mężczyzna żądał zniszczenia całego swojego majątku ruchomego, który palono na stosie pogrzebowym lub rozdawano, jeśli nie było spadkobiercy. U plemion południowo-wschodniego Bałtyku jedynym spadkobiercą uznawano rodzonego syna. Możliwe więc, że w tym przypadku Wulfstan był świadkiem lub z czyichś słów opisał obrzęd związany ze śmiercią przedstawiciela możnych, który nie pozostawił spadkobiercy.

Drugie wyjaśnienie można zaproponować, wychodząc od procesu różnicowania się społeczeństwa barbarzyńskiego. Pojawienie się wodzów wojennych i ich najbliższego otoczenia, drużynników, to zjawisko wspólne dla wszystkich terytoriów. Możliwe, że Wulfstan opisał właśnie pogrzeb takiego wodza. A ponieważ wódz zdobył majątek dzięki działalności organizacji, na której czele stał, każdy z jej członków mógł najpewniej rościć sobie prawo do jakiejś części tego majątku.

Zaświaty wyobrażali sobie Prusowie jako lustrzane odbicie świata żywych; trafiano do nich z tym wyposażeniem grobowym i ofiarami towarzyszącymi, które trafiały na stos pogrzebowy. Kultem pogrzebowym zajmowali się specjalni kapłani — tulisonowie i ligaszonowie, którzy rzekomo widzieli niedostrzegalny dla zwykłego śmiertelnika obraz przejścia w zaświaty. „Są oni niejako kapłanami rodowymi i dlatego uważają, że mają prawo uczestniczyć w pogrzebach zmarłych, a zasługują na piekielne męki za to, że zło nazywają dobrem i wysławiają zmarłych za ich kradzieże i grabieże, za plugastwo ich życia i łupiestwa oraz za pozostałe występki i grzechy, których dopuścili się za życia; i oto, wznosząc oczy ku niebu, wykrzykują, kłamliwie twierdząc, że widzą leżącego przed nimi zmarłego, jak leci na koniu przez środek nieba, przyozdobiony lśniącą bronią, z sokołem w ręku, i z wielkim orszakiem zmierza na tamten świat”33. Prusowie przywiązywali wielką wagę do czczenia duchów zmarłych. W dzień zaduszny, jesienią, zostawiano na grobach skóry końskie, aby duch zmarłego mógł dotrzeć do rodzinnego domu, gdzie przy progu czekały na niego jadło i napój.

Olaus Magnus

Główną rolę wśród kapłanów odgrywał Kriwe, którego sanktuarium znajdowało się w Romowe, gdzie rósł święty dąb, a przy nim płonął wieczny ogień; władza Kriwe obejmowała także ziemie litewskie i inflanckie.

W źródłach pisanych z XVI–XVII wieku pojawiają się bardziej szczegółowe informacje o pruskim panteonie bóstw34. Pierwsze miejsce na liście pruskich bogów zajmował Okopirms, bóg nieba i ziemi, wszechwładca. Po nim następują bóg światła Zwajgstiks i bóg morza Autrimps. Kolejny poziom zajmują trzej bogowie, otaczani szczególną czcią, których Simon Grunau umieszcza na pruskim sztandarze: Perkunas, Patols i Potrimps. Perkunas to bóg gromu, błyskawicy i deszczu, gniewny mężczyzna w średnim wieku z kędzierzawą czarną brodą, uwieńczony płomieniem. Symbolizuje najwyższy rozkwit sił rodzących, męstwo, powodzenie, niebo, grom i ogień niebiański (błyskawicę). Patols to trupio blady starzec z wielką siwą brodą, okryty białą chustą, bóg świata podziemnego i śmierci. Jego atrybutami były martwe głowy człowieka, konia i krowy. Potrimps to młodzieniec bez zarostu w wieńcu z kłosów, bóg rzek, źródeł i płodności.

Triada bogów, opisywana zarówno w układzie poziomym (po lewej Potrimps, pośrodku Perkunas jako bóg najważniejszy, po prawej Patols), jak i pionowym, odpowiada przestrzennemu modelowi świata (niebo – ziemia – podziemie) oraz strukturze czasu, ponieważ poszczególni członkowie triady uosabiają różne etapy cyklu życia (młodość, dojrzałość, starość). Wiecznie zielony dąb w sanktuarium Ramowe był podzielony na trzy części, w każdej z nich urządzono okienko z wizerunkami Perkunasa, Patolsa i Potrimpsa. Przed wizerunkiem Perkunasa nieustannie płonął ogień. Ze sprawowaniem kultu każdego z bogów była zapewne związana określona grupa kapłanów.

Najniższy poziom panteonu zajmowały duchy i demony. Najbardziej znanym z nich jest Kurke, demon płodności, którego wizerunek Prusowie sporządzali raz w roku podczas żniw i oddawali mu cześć.

Dane ze źródeł z XIV–XVII wieku pozwalają przypuszczać, że kultura duchowa ludów obszaru bałtyckiego była sobie bliska, a także mówić o szybkiej przemianie kultu, być może pod wpływem chrześcijaństwa, wniesionego w to środowisko przez rycerzy zakonu krzyżackiego.

Olaus Magnus

Zatrzymajmy się przy problemie odczytania terminu „Prusowie”.
Przez długi czas powszechnie przyjmowano objaśnienia tego terminu, które ukształtowały się jeszcze w nauce niemieckiej35.

Pierwsze: Prusowie to ludzie żyjący nad Russem (tak do 1945 r. nazywano dolny bieg Niemna; z tej tradycji zachowała się nazwa jednej z odnóg Niemna – Rusny).

Drugie: Prusowie to ludzie żyjący przed Rusami. Ten pogląd znajduje szerokie potwierdzenie w źródłach średniowiecznych, w których różne nazwy Rusi i Prus stale występują w parach: Rosja – Borussia, Rutenia – Prutenia, Ruś – Pruś i inne. Trzecie: termin „Prus” wywodzi się od sanskryckiego puru-sa-h, co oznacza „człowiek, mężczyzna”.

Stosunkowo niedawno, w 1973 r., polski uczony J. Okulicz zaproponował nowe odczytanie tego terminu36. Jego pogląd opiera się na założeniu, że znaczenia etnonimu należy szukać w językach bliskich sąsiadów, czyli w staroświeckim gockim i w języku starosłowiańskim. Okazało się, że w języku gockim termin „prus” oznacza konia, wałacha, a w starosłowiańskim – konia, kobyłę. Dlatego zdaniem J. Okulicza termin „Prus” należy objaśniać jako „właściciel koni”, a jego pochodzenie przypisywać sąsiadom Prusów.

Przyjmując pierwszą część ustaleń J. Okulicza dotyczącą gockiego i starosłowiańskiego znaczenia terminu „Prusowie”, autor niniejszego rozdziału proponuje własne jego odczytanie. Termin „Prusowie” był i jest używany w trzech różnych znaczeniach: etnicznym, politycznym i społecznym. W sensie etnicznym Prusowie IX–XIII wieku to ludność Sambii, Natangii i Warmii, czyli dawni Estiowie. W znaczeniu politycznym Prusowie to mieszkańcy kraju zwanego Prusami. Jest to termin sztuczny, pochodny od nazwy „Prusowie”, tego samego rzędu co na przykład Inflanty pierwszej ćwierci XIII wieku. Każdy mieszkaniec Prus jest Prusem, ale zarazem Sambem, Natangiem, Warmiakiem itd. Trzecia warstwa znaczeniowa terminu „Prusowie” leży w sferze stosunków społecznych. Według źródeł pisanych najściślej z końmi związani są przedstawiciele możnych. Mają najszybsze konie w kraju, piją mleko klaczy (kumys), chowa się ich razem z koniem. W dawnych czasach każdy napój miał swoje znaczenie rytualne, toteż ludzie, którzy pili mleko klaczy, stawali się z nimi związani. Jeśli przyjąć semantykę terminu „Prus” według J. Okulicza, okazuje się, że ten, kto wypił mleko klaczy, sam staje się koniem (Prusem), a ponieważ dotyczy to wyłącznie mężczyzn, można nawet użyć określenia „ogiery”. Innymi słowy, termin należy rozumieć dosłownie: Prusowie to ludzie-konie.

Olaus Magnus

Potwierdzeniem naszego odczytania jest fakt, że jednym z protoplastów rodu Romanowów był Andriej Kobyła, którego imię bez przekładu na język starosłowiański brzmi w rzeczywistości Andriej Prus, co potwierdzają dane latopisu o jego przybyciu z Litwy.

Skoro struktura społeczna, w której jeźdźcy zajmują uprzywilejowaną pozycję, utrzymuje się w IX–XIII wieku niemal bez zmian, musiała się ona ukształtować co najmniej w VII–VIII wieku. Innymi słowy, „Prus” w znaczeniu „jeździec, konnik” to termin społeczny, kryjący nową, przedfeudalną warstwę wojowników-drużynników. Jest to pojęcie ponadplemienne, obejmujące zarówno Prusów w etnicznym rozumieniu tego słowa, jak i społeczną elitę Galindów, Sudawów, Kurów i innych, czyli ten konglomerat ziem, który nazywamy Prusami Starożytnymi. Termin „Prusowie” w znaczeniu społecznym jest tego samego rzędu co staroruskie terminy „ruś” i „rusin”.

Tradycyjnie zarówno w nauce rosyjskiej, jak i niemieckiej uważa się, że Prusowie zostali zasymilowani i rozpłynęli się w środowisku niemieckim i litewskim. Naszym zdaniem zniknięcie Prusów to polityczny aspekt polityki kulturalnej księcia Albrechta i jego następców. Nie zniknął naród ani etnos – zniknęła, a ściślej mówiąc, zmieniła się jego nazwa.

Jak wspomniano wyżej, termin „Prusy” pojawił się w X wieku jako pochodny od terminu „Prusowie”, czyli od nazwy ludu powstała nazwa kraju. Kiedy na początku XVI wieku powstaje nowe państwo – Księstwo Pruskie, naturalne jest, że jego obywatele musieli nazywać się Prusami, niezależnie od konkretnej przynależności etnicznej (Niemcy, Prusowie, Polacy, Litwini i inni). Jednocześnie pojawia się trudność w posługiwaniu się terminem „Prusowie”, trzeba bowiem odróżnić pojęcia „starzy Prusowie” – mieszkańcy epoki sprzed przybycia zakonu – i „nowi Prusowie”. Tę sprzeczność rozwiązał kronikarz Simon Grunau, który w swoim dziele „Kronika pruska” wprowadził nowy termin „Litwa Pruska”, czyli „Mała Litwa”37, obejmujący zarówno samych Litwinów, którzy przesiedlili się na terytorium Prus, jak i pozostałości miejscowej ludności staropruskiej. Ich bliskość kulturowa dała później początek mieszanemu obszarowi kulturowemu, ciążącemu ku Litwie jako głównemu ośrodkowi kultury bałtyjskiej. Oznacza to, że Prusowie nie zniknęli w XVII wieku – stali się Litwinami pruskimi. Właśnie wychodząc z takiego rozumienia procesów etnicznych, jakie zachodziły na terytorium Prus w XVI–XVII wieku, można wyjaśnić tezę A. Büschinga, że Prusowie to potomkowie miejscowej ludności i niemieckich kolonistów38. W tym ostatnim znaczeniu termin „Prusowie”, oznaczający ludność Prus Wschodnich, przetrwał do połowy XX wieku. Wielu znanych działaczy politycznych i kulturalnych Prus Wschodnich, zwłaszcza w XIX wieku, z dumą nazywało siebie Prusami.


Prusowie i ich sąsiedzi

W VII–XIII wieku kształtowały się wczesne formy społeczeństwa klasowego, i to nie tylko w Dawnych Prusach. Podobne przemiany przechodziły wszystkie ludy żyjące nad Bałtykiem, wokół którego powstawały wczesnofeudalne państwa i narodowości. Dopiero w trzeciej ćwierci XI wieku Morze Bałtyckie otrzymuje swoją współczesną nazwę, której po raz pierwszy użył kronikarz Adam z Bremy (Mare Balticum). Nazwa ta przetrwała do dziś w wielu językach: rosyjskim, angielskim i innych. Uważa się, że może ona wywodzić się od słowa baltas – „biały, jasny” w języku litewskim i innych językach bałtyjskich (słowiański odpowiednik to „bělъ, biały”), a więc pod względem językowym wiąże się ze światem bałtosłowiańskim; w tym samym środowisku językowym spotyka się też inne nazwy akwenów oparte na barwach (Białe Jezioro, Morze Czarne)39. Można zaproponować także inną interpretację tej nazwy, wychodząc od języka starogockiego. Jordanes pisał, że słowo „balt” oznacza „odważny”.


Olaus Magnus

Baltami nazywano królewski ród Gotów, do którego należał Alaryk40. Zgodnie z tym odczytaniem Morze Bałtyckie to morze odważnych.

Okres w dziejach ludów Europy od 793 do 1066 roku przyjęło się nazywać epoką wikingów. Nazwa ta przez długi czas odzwierciedlała przekonanie, że w tej epoce toczyły się intensywne podboje, w których główną rolę odgrywały ludy północne (Duńczycy, Szwedzi i Norwegowie). Na Rusi nazywano ich Waregami, w Europie – Normanami (ludźmi z Północy), sami zaś nazywali siebie wikingami. Niewielkie oddziały wojowników na okrętach bojowych (drakkarach) niespodziewanie pojawiały się u obcych brzegów i zaczynały łupić miejscową ludność. Z przekazów średniowiecznych kronik i sag skandynawskich wiadomo o nieustannych najazdach Skandynawów na wybrzeże wschodniego Bałtyku. Najbarwniejszy opis wyprawy łupieskiej do ziemi Kurów, północnych sąsiadów Prusów, zawiera „Saga o Egilu”41.

Według Adama z Bremy Prusowie to ludzie bardzo „przyjaźni i ofiarni, zawsze spieszący na pomoc tym, którym grozi niebezpieczeństwo na morzu lub napaść piratów”42. Trudno jednak uwierzyć, że aktywność militarna Prusów przejawiała się wyłącznie na lądzie. Tym bardziej że ich sąsiedzi, Kurowie, którzy przez długi czas cierpieli z powodu najazdów skandynawskich, sami doskonale przejęli doświadczenie przeciwnika i w XI wieku zasłynęli jako piraci. Według M. Gimbutas w połowie XI wieku Duńczycy byli zmuszeni zarówno zimą, jak i latem strzec wschodniego wybrzeża przed Kurami i innymi piratami ze wschodu. Za panowania królów Swena i Magnusa wprowadzono nawet specjalną cotygodniową modlitwę o ochronę przed Kurami. Ci ostatni łupili nie tylko Danię, lecz także Szwecję i Norwegię, wywożąc nawet dzwony kościelne43.

Wspomniano już wyżej, że w źródłach skandynawskich, przede wszystkim w sagach, trudno rozstrzygnąć, gdzie mowa o Prusach (starej Estlandii), a gdzie o terytorium współczesnej Estonii (nowej Estlandii). Na przykład wydarzenia opisane w sadze „O Olafie, synu Tryggwego” wiąże się wyłącznie z nową Estlandią. Treść sagi jest następująca. Po śmierci ojca-konunga Olaf wraz z matką udał się do jej brata, który służył w drużynie księcia nowogrodzkiego. Gdy płynęli przez Morze Bałtyckie, napadli na nich piraci estyjscy, wzięli ich do niewoli i sprzedali na targu jako niewolników.

Olaus Magnus

Ceną za Olafa był czarny kozioł. Po kilku latach niewoli do osady, w której przetrzymywano chłopca, przybył wysłannik księcia nowogrodzkiego. Okazał się on wujem Olafa, rozpoznał go, wykupił z niewoli jego i matkę, po czym zabrał ich do Nowogrodu. Po służbie w tamtejszej drużynie Olaf powrócił do ojczyzny i został konungiem44.

Jako argument za tym, że Olafa sprzedano w niewolę w Estonii, przytacza się dwa fakty – wzmiankę o „Estach” oraz pojawienie się wysłannika księcia nowogrodzkiego. Przecież jednak Estowie mogli być nie nowi, lecz starzy, czyli Prusowie. Najbardziej znany targ (wik) Prusów, jak już wspominano, znajdował się w pobliżu dzisiejszego Zelenogradska. Jeśli wierzyć Simonowi Grunau, właśnie tutaj, w Sambii, często składano w ofierze czarnego kozła, uważanego za święte zwierzę boga Patolsa. Pozostaje kwestia obecności wysłannika Nowogrodu. Przedstawiciel księcia nowogrodzkiego mógł z powodzeniem przebywać w Prusach. W Nowogrodzie istniała cała ulica Pruska, przy której mieszkali kupcy, a zatem trudno zaprzeczyć, że w X wieku między Sambią a Nowogrodem istniały ożywione kontakty handlowe. Książęta i członkowie ich rodzin zawsze potrzebowali rzadkich towarów, które nabywali dla nich zaufani ludzie (kupcy lub specjalni wysłannicy). Takim zaufanym wysłannikiem mógł być właśnie wuj Olafa, który odwiedził Prusy.

Obecnie spojrzenie na procesy zachodzące w epoce wikingów uległo radykalnej zmianie. Równolegle z podbojami i kolonizacją wielu terytoriów właśnie w tej epoce kształtowały się więzi handlowe w obrębie regionu bałtyckiego, toczyła się ożywiona wymiana dóbr kulturowych między poszczególnymi ziemiami i ludami. Tymi więzami tłumaczy się zmiany, jakie zaszły w gospodarce Prusów na przełomie I i II tysiąclecia (pojawienie się koła garncarskiego, innowacje w rolnictwie i inne). W VIII–IX wieku na wybrzeżach Bałtyku powstaje cały szereg osad handlowo-rzemieślniczych, które zgodnie z tradycją skandynawską nazywa się wikami. Zazwyczaj powstawały one na obrzeżach terytoriów plemiennych, a ich ludność była wieloetniczna. Są to: Birka w Szwecji, Hedeby w Danii, Truso u ujścia Wisły w okolicach dzisiejszego Elbląga, Grobiņa w pobliżu Lipawy, Stara Ładoga w dolnym biegu Wołchowa. Podobna osada istniała również na terenie naszego kraju – Kaup (Mochowoje), położony na południowy zachód od dzisiejszego Zelenogradska. Pojawienie się wików jest bezpośrednio związane z rozwojem handlu transeuropejskiego.

Olaus Magnus

Właśnie na przełomie VIII i IX wieku powstaje szlak handlowy „od Waregów do Chazarów” (wołchowsko-wołżański), który połączył region bałtycki z arabskim Wschodem.

Na początku VIII wieku w wyniku podbojów islamskich niemal cały Bliski Wschód znalazł się w strefie handlu arabskiego. Kupcy arabscy docierali do Chin na wschodzie, Oceanu Indyjskiego na południu, Bizancjum i Hiszpanii na zachodzie oraz Morza Kaspijskiego na północy. Mimo to przedsiębiorczość i aktywność arabskiego kupiectwa, ucieleśnione w postaci Sindbada Żeglarza, kończyły się na wybrzeżach północnej części basenu Morza Śródziemnego. Rynek europejski był dla nich zamknięty. Rolę pośredników w handlu z Europą odgrywały Bizancjum i inne miasta śródziemnomorskie. Dlatego pod koniec VIII wieku Arabowie próbują stworzyć okrężną drogę do Europy przez Morze Kaspijskie i Wołgę. Równocześnie z nimi tę samą drogę znad Bałtyku nad Wołgę przecierają kupcy skandynawscy. Miejscem, w którym zbiegają się ich interesy, staje się Bułgaria Nadwołżańska (dzisiejszy Niżny Nowogród). Arabski Wschód oferuje tkaniny jedwabne, przyprawy, wina, rozmaite wyroby artystyczne z metali szlachetnych, a przede wszystkim ozdoby ze szkła. Tajniki wytwarzania szkła zostały w Europie Północnej i Wschodniej utracone w połowie I tysiąclecia n.e., dlatego szklane paciorki budziły wśród ludności barbarzyńskiej, zwłaszcza wśród kobiet, prawdziwy zachwyt – taki sam jak wśród Indian amerykańskich w czasach Kolumba. Z kolei kupcy z Północy mogli zaoferować towary, których potrzebował Wschód: futra, wyprawione skóry zwierzęce, niewolników (głównie kobiety), bursztyn itd. Wskutek powstania transeuropejskiej magistrali handlowej do Europy napłynął strumień arabskiego srebra w postaci monet (dirhamów i dinarów) oraz kruszcu na wagę. Handel przynosił korzyści obu stronom. Skórka kuny kosztowała dwa i pół dirhama (1 dirham – 3 gramy srebra), niewolnica – 300 dirhamów, jeden (szklany) paciorek – 1 dirham. Dla porównania podajmy kilka cen zwierząt i wyrobów rzemieślniczych na Rusi Kijowskiej w X wieku: koń – 50 dirhamów, owca – 5 dirhamów, nóż – 1 dirham, miecz – 42 dirhamy. W Europie ceny były jeszcze niższe. Na przykład w Pradze w 965 roku za 1 dirhama można było kupić 25 kur albo 75 dziennych racji pszenicy dla jednego człowieka, albo 100 dziennych racji jęczmienia dla jednego konia45.

Olaus Magnus

Arabowie za garść tanich paciorków otrzymywali futra, które następnie sprzedawali w świecie islamskim za bajońskie sumy, a Skandynawowie za tę samą garść wymieniali stertę tanich futer. Jedni i drudzy kupcy zapewniali sobie w wyniku tych transakcji zysk sięgający 1000 i więcej procent.

Obopólne korzyści sprawiały, że kupcy skandynawscy w ciągu jednej–dwóch wypraw handlowych dorabiali się ogromnych majątków. Ich skalę oddają słowa arabskiego podróżnika Ibn Fadlana, który w 922 r. odwiedził Bułgarię Wołżańską. „Co zaś do każdej z ich kobiet, to na szyjach mają one po kilka rzędów naszyjników ze złota i srebra, albowiem jeśli mężczyzna posiada dziesięć tysięcy dirhamów, sprawia swej żonie jeden naszyjnik (w jeden rząd), a jeśli posiada dwadzieścia tysięcy, sprawia jej dwa naszyjniki. I tak z każdymi dziesięcioma tysiącami, które mu przybywają, przybywa jego żonie jeden naszyjnik, tak że na szyi niejednej z nich bywa wiele rzędów naszyjników”46. Wychodzi więc na to, że jeden naszyjnik żony oznaczał, iż mąż ma majątek wart trzydzieści kilogramów srebra. Oto przykład średniowiecznej reklamy. Jak wiadomo z sag skandynawskich, kupcy odbywali w ciągu jednego lata nawet dwie wyprawy i dorabiali się wielkich majątków.

Ożywionemu handlowi na opisanym szlaku przeszkadzały dwa problemy. Pierwszym było bezpieczeństwo szlaków handlowych, drugim — obrót towarami. Pierwszy problem Skandynawowie rozwiązali, zwracając się o pomoc do plemion, przez których ziemie wiódł szlak. Płacili cło (daninę wareską)47, a miejscowe plemiona zapewniały im bezpieczeństwo. Prawdopodobnie tym właśnie należy tłumaczyć powstanie dwóch związków plemiennych: Słowii wokół Nowogrodu i Artanii w górnym biegu Wołgi. Do połowy IX wieku ten system współpracy działał znakomicie i obie strony czerpały z niego korzyści. Potem nastąpiło załamanie. Miejscowe plemiona pobiły się między sobą o wysokość otrzymywanej od Waregów daniny, a przy okazji wymordowały i ograbiły kupców. Szlak przestał funkcjonować, zniknęły też dochody. Siłą rzeczy pojawiła się kwestia przywrócenia jego działania. I wyjście z kryzysu zostało znalezione. W 862 r. postanowiono zaprosić do Słowii duńskiego księcia Ruryka wraz z drużyną, aby niczym policjant pilnował porządku, a w szczególności zapobiegał nowym konfliktom przy podziale ceł. Ponieważ Duńczyków w IX-wiecznej Europie nazywano Rusami, nic dziwnego, że Ruryk zyskał miano księcia Duńskiego (kagan — Rus).

Olaus Magnus

To właśnie od niego i jego duńskiej drużyny (Rusi) związek Słowian wokół Nowogrodu, znany ze źródeł arabskich pod nazwą „Słowia”, otrzymał nowe imię — „Ruś”. Z tym terminem stało się to samo, co z terminem „Aestiowie”. W VIII–IX wieku Rusami byli Duńczycy, a następnie nazwa przeszła na ludność zamieszkującą okolice Nowogrodu48.

O ile pierwszy problem dotyczył wyłącznie kupców skandynawskich oraz plemion Słowii i Artanii, o tyle drugi dotknął interesów wszystkich ludów bałtyckich. Handel detaliczny, jaki w XIX-wiecznej Rosji uprawiali domokrążcy, był kłopotliwy i niebezpieczny: kupca w każdej chwili mogli po prostu ograbić, a w najlepszym razie sprzedaż detaliczna zajmowała mnóstwo czasu. Dlatego, aby szybko pozbyć się przywiezionych towarów, kupcy musieli szukać hurtowych nabywców, a zarazem hurtowych sprzedawców, by przygotować kolejną wyprawę. Pragnienie znalezienia dobrego partnera handlowego wyrażało się w specjalnych modlitwach, opisanych przez Ibn Fadlana: „O mój panie… Oto pragnę, abyś zesłał mi kupca z mnóstwem dinarów i dirhamów, aby kupił ode mnie, tak jak zechcę, i nie sprzeciwiał mi się w tym, co powiem”49. O ile jednak w Bułgarii Wołżańskiej kontrahentami w handlu byli również kupcy, o tyle nie jest jasne, kto stawał się partnerem nad Bałtykiem, kto dysponował towarem w ilości wystarczającej do zawarcia transakcji hurtowej. Takimi partnerami, kupującymi i sprzedającymi hurtowo, stają się drużyny, które po łupieżczych wyprawach przybywają do określonych miejsc (wików) i czekają tam na kontrahentów. Właśnie to partnerstwo tłumaczy, dlaczego przy osadach handlowo-rzemieślniczych powstają jednocześnie cmentarzyska skandynawskie i drużynne, a także dlaczego właśnie w tym okresie na całym obszarze wokół Morza Bałtyckiego obserwuje się gwałtowny wzrost liczby drużyn i nasilenie ich napaści na sąsiadów, których w żaden sposób nie da się powiązać ze specyfiką rozwoju miejscowych społeczności. Na przykładzie Prusów wygląda to następująco: dane dotyczące rozwoju gospodarczego społeczeństwa pruskiego wskazują, że gdyby wzrost drużyn opierał się wyłącznie na miejscowych uwarunkowaniach gospodarczych i społecznych, musiałby nastąpić co najmniej dwa stulecia później, czyli na przełomie I i II tysiąclecia, kiedy — jak wspomniano wyżej — dokonuje się przebudowa gospodarki i kształtują się podstawy feudalnego sposobu produkcji.

Olaus Magnus

W drugiej połowie X wieku w handlu transeuropejskim zachodzą gwałtowne zmiany. Miejsce szlaku „od Waregów do Chazarów” zajmuje szlak „od Waregów do Greków”.

Przeorientowanie handlu wiąże się z wyprawami księcia Światosława w drugiej połowie lat 960. To, co zazwyczaj uważa się za walkę z zagrożeniem zewnętrznym — rozgromienie Bułgarii Wołżańskiej i Kaganatu Chazarskiego — było w istocie walką z konkurentami handlowymi. Niszcząc szlak wołchowsko-wołżański, którego centrum (Bułgaria Wołżańska) leżało poza granicami państwa staroruskiego, Światosław skierował handel europejski na szlak wołchowsko-dnieprzański, który do tego czasu stał się główną arterią handlową Rusi Kijowskiej. Ponieważ od tej chwili głównym partnerem w handlu towarami wschodnimi stało się Bizancjum, okazuje się, że polityka zagraniczna ruskiego księcia przywróciła w handlu między Europą a Wschodem realia VIII wieku i ponownie związała go z basenem Morza Śródziemnego. Nie wdając się w ocenę przyczyn takiego postępowania Światosława, warto zauważyć, że skoro jednym z celów późniejszych wypraw krzyżowych było zapewnienie Europie dopływu tanich towarów ze Wschodu, należy się zastanowić: czy zniszczenie szlaku wołżańskiego nie stało się jedną z przyczyn krucjat?

To właśnie od końca X wieku rozpoczyna się ostateczne kształtowanie systemu handlu w regionie bałtyckim, na którego podstawie powstanie później Hanza. Osady handlowo-rzemieślnicze (wiki) zaczynają zanikać lub są wypierane przez średniowieczne miasta. Władcy młodych organizmów państwowych nie zamierzali tolerować na swoim terytorium „wolnych miast”. Przykładowo: kończy swoje istnienie Truso, a w miejsce Gniozdowa wyrasta książęcy Smoleńsk. Kształtują się szlaki handlowe, które będą funkcjonować przez kolejne stulecia. Ustala się asortyment towarów eksportowanych i importowanych przez poszczególne ziemie. Prusy nadal słyną ze swoich futer, a głównymi przywożonymi do nich towarami stają się żelazo, sól i tkaniny wełniane. Kupcy pruscy aktywnie uczestniczą w handlu bałtyckim. Potwierdza to nie tylko istnienie w Nowogrodzie Ulicy Pruskiej, lecz także dane archeologiczne i źródła pisane. W pochówkach na Półwyspie Sambijskim wśród wyposażenia towarzyszącego zmarłym spotyka się wagi z odważnikami — nieodzowny element ekwipunku kupca.

Jeden z takich „kupieckich” pochówków odkryto na początku lat 90. XX wieku w pobliżu osady Powarowka. Adam z Bremy donosi, że do Hamburga przybywają kupcy z Prus, by sprzedawać futra czarnych kun, które wymieniają na wełnianą odzież50.

Olaus Magnus

W X wieku na sąsiadujących z dawnymi Prusami ziemiach Rusi i Polski trwa proces kształtowania się państwowości. Młode państwa wczesnofeudalne zawsze dążą do zagarnięcia terytoriów sąsiadów-pogan. Próby ustanowienia przez Polskę feudalno-państwowej kontroli nad Prusami zaczynają się od przenikania na ziemie pruskie misjonarzy katolickich.

Pierwszym misjonarzem, który w 997 r. wyruszył na ziemie nadwiślańskie, był biskup praski Adalbert, z pochodzenia Czech (znane jest jego czeskie imię — Wojciech). Książę polski dał jemu i jego towarzyszom statek, którym Adalbert przez Zalew Wiślany (Kaliningradzki) przybył do kraju Prusów (prawdopodobnie w okolice dzisiejszego miasta Swietłyj) i rozpoczął tam swoje kazania. Już w pierwszej osadzie miejscowy starszy poprosił kaznodzieję, by zaprzestał działalności i opuścił kraj, ponieważ za wpuszczenie obcych do kraju odpowiada swoim mieniem i wolnością ludność tego terytorium, na którym przybysze wylądowali. Następnie Adalbert ze swoją świtą przez kilka dni pływał po zalewie, aż w końcu zeszli na ląd, jak się przypuszcza, w okolicach dzisiejszego miasta Primorsk. Gdy jego towarzysze odpoczywali, misjonarz udał się do pobliskiego lasu, a gdy z niego wychodził, napadli na niego konni Prusowie i zabili go. Co było przyczyną jego śmierci, nie wiadomo: czy naruszył granice świętego gaju, czy też w grę wchodziły jakieś osobiste pobudki. Według jednego z autorów jego żywota, brat jednego z napastników przebywał w polskiej niewoli albo zginął w Polsce, dlatego właśnie ten Prus okazał się najbardziej zapalczywy i jako pierwszy zadał misjonarzowi dwa ciosy włócznią. Towarzysze Adalberta uciekli, a Prusowie spalili jego ciało, po czym sprzedali prochy męczennika księciu polskiemu51.

Męczeństwo Adalberta wywarło ogromne wrażenie na współczesnych i już po trzech latach powstała pierwsza opowieść o pobycie i gwałtownej śmierci kaznodziei w ziemi Prusów, spisana przez nieznanego mnicha z Międzyrzecza. Autor drugiego „Żywota świętego Adalberta” — Bruno (niekiedy nazywany Brunonem), mnich z rzymskiego klasztoru świętego Aleksego — postanowił powtórzyć jego misyjny wyczyn. Najpierw wyruszył głosić Ewangelię wśród Pieczyngów. Gdy poniósł u nich porażkę, przeniósł się na dwór księcia kijowskiego. Ale i tam nie osiągnął powodzenia. Wówczas Bruno udał się do Prus, najprawdopodobniej w okolice Sudowii (Jaćwieży), gdzie z początku udało mu się ochrzcić miejscowego księcia i część jego otoczenia.

Olaus Magnus

Potem jednak przybył brat księcia, zabił neofitów za odstępstwo od wiary przodków, a przy okazji także Brunona. Po męczeńskiej śmierci dwóch misjonarzy z rzędu strumień chętnych do nawracania pruskich barbarzyńców na chrześcijaństwo wyschnął.

W ciągu dwóch następnych stuleci polscy książęta i królowie wielokrotnie podejmowali próby podboju Prus. Największe sukcesy w tych wyprawach odniósł Bolesław III, który podczas zimowej wyprawy w latach 1110–1111 zdobył ogromne łupy52. Prusowie nie pozostawali dłużni. Ich konne drużyny nieustannie łupiły ziemie polskie w rejonie Wisły. Sytuacja nie zmieniła się aż do przybycia rycerzy Zakonu Krzyżackiego.

Ruś Kijowska już na przełomie X i XI wieku zetknęła się z Jaćwingami (Sudowami). Próby podporządkowania ich sobie napotkały zdecydowany opór, który przerodził się w najazdy na ziemie ruskie. Za panowania Jarosława Mądrego w górnym biegu Niemna zbudowano szereg twierdz, które miały powstrzymywać napór Jaćwingów. Sądząc jednak z latopisów, jaćwieskie najazdy nieustannie niepokoiły zachodnie rubieże Rusi.

Aktywność pruskich drużyn w najazdach na ziemie sąsiadów, gdzie od trzech stuleci istniała już państwowość, budzi oczywiście zdziwienie, które jednak mija po zapoznaniu się z potencjałem militarnym Prusów. Według Piotra z Dusburga Sambia mogła wystawić cztery tysiące samych tylko konnych wojowników, a Sudowia — sześć tysięcy53.

Pod koniec XII wieku krucjaty do Palestyny znalazły się w impasie i zamiast wypraw do Ziemi Świętej pojawił się nowy obiekt chrystianizacji — wschodnie wybrzeże Bałtyku, zamieszkane przez pogan, czyli, jak ich nazywano w Europie, Saracenów Północy. Przenikanie na wschodni brzeg Morza Bałtyckiego zapoczątkowali kupcy sascy, którzy pojawili się u ujścia Dźwiny i nawiązali wymianę handlową z miejscową ludnością. W ślad za nimi do Liwonii — taką nazwę otrzymał obszar w dolnym biegu Dźwiny od zamieszkującego tę okolicę ugrofińskiego plemienia Liwów — pod koniec lat 80. XII wieku przybyli pierwsi misjonarze. W Liwonii utworzono biskupstwo. Drugi biskup Liwonii, Bertold, zwróciwszy się do papieża, zorganizował w 1198 roku krucjatę, aby przyspieszyć nawracanie pogan na nową wiarę, lecz poległ w bitwie. Większe sukcesy odniósł biskup Albert von Buxhoeveden, założyciel Rygi (1201 rok). Pragnąc mieć do dyspozycji stałe, regularne wojsko, Albert za zgodą papieża powołał Zakon Rycerzy Bożych, czyli Zakon Kawalerów Mieczowych. Jako regułę przyjęto regułę templariuszy. Z pomocą zakonu w ciągu dwudziestu lat podbito ogromne terytorium, obejmujące obszar dzisiejszej Estonii i Łotwy.

Olaus Magnus

Sukcesy chrystianizacji w Liwonii stały się wzorem i chrzest Prus przeprowadzono według modelu liwońskiego.

Zakon cystersów, który osiadł w Polsce, wyłonił ze swego grona brata Chrystiana, który w 1209 roku rozpoczął działalność misyjną w Prusach, a za jej sukcesy na terenie Pomezanii i Pogezanii został w 1216 roku mianowany biskupem Prus. Aby przyspieszyć chrystianizację, w latach 1222–1223 zorganizowano krucjatę, w której wzięło udział całe rycerstwo Polski. Wyprawa okazała się nieudana, choć ogłoszono, że pod polską kontrolę przeszła ziemia chełmińska (kulmska), położona na prawym brzegu środkowej Wisły. Konrad Mazowiecki, którego ziemie szczególnie cierpiały z powodu najazdów Prusów, postanowił utworzyć organizację rycersko-zakonną na wzór Zakonu Kawalerów Mieczowych, lecz pod kontrolą świecką. W 1228 roku w oparciu o twierdzę Dobrzyń powstał Zakon Braci Dobrzyńskich, złożony głównie z rycerzy niemieckich, na pomoc któremu przysłano rycerzy z Liwonii. Zakon nie osiągnął jednak rzeczywistych sukcesów w podboju Prus i w 1235 roku wszedł w skład Zakonu Krzyżackiego. To właśnie niepowodzenie modelu liwońskiego w odniesieniu do Prus zmusiło polskich książąt do poszukiwania nowego sposobu podporządkowania sobie pogańskich sąsiadów. Ponieważ największe doświadczenie w walce z konnymi barbarzyńcami (Pieczyngami i Połowcami) mieli rycerze Zakonu Krzyżackiego, to właśnie ich Konrad Mazowiecki zaprosił do podboju Prus.




1 Древние германцы. Сб. документов. М.. 1937. С. 54.

2 Kolendo J. A la recherche de l’ambre beltique. L’expedition d’un chevalier roman sous Neron. Warszawa. 1981.

5 Хенниг P. Неведомые земли. T. 1. M., 1961. С. 372–373.

4 Боднарский М. С. Античная география. Книга для чтения. М„ 1953. С. 225.

5 Древние германцы. С. 254.

6 Неверов О. Я. Нерон-Юпитер и Нерон-Гелиос // Художественные изделия античных мастеров. Л., 1982. С. 107.

7 Боднарский М. С. Указ. соч. С. 107.

8 Хенниг Р. Указ. соч. Т. 1. С. 373; Kolendo J. Ibid. S. 59.

’Тацит Корнелий. О происхождении германцев и местоположении Германии. Гл. 45 // Сочинения Т. 1. М., 1969. С. 162.

10 Боднарский М. С. Указ. соч. С. 319.

11 Боднарский М. С. Указ. соч. С. 285.

12 Там же. С. 321.

13 Матузова В. И. Английские средневековые источники IX–XIII вв. М., 1979. С. 23.

14 Хенниг Р. Указ. соч. Т. 2. С. 60—61.

15 Иордан. О происхождении и деяниях готов. М., 1960. С. 72.

16 Матузова В. И. Указ. соч. С. 26.

17 Gaerte W. Urgeschichte Ostpreussens. Königsberg, 1929. S. 308.

18 Шафарик П. Славянские древности. Т. 1. Кн. 2. М., 1848. С. 181–184.

19 Кушнер П. И. Указ. соч. С. 149; Гуревич Ф. Д. Из истории юго-восточной Прибалтики в I тысячелетии н. э. (по материалам Калининградской области) // Древности северо-западных областей РСФСР в I тысячелетии н. э. М. — Л., 1960. С. 410; Седов В. В. Этногеография Восточной Европы I тысячелетия н. э. по данным археологии и Иордана // Восточная Европа в древности и средневековье. М.. 1978. С. 13.

20 Гуревич Ф. Д. Указ. соч. С. 410.

21 Седов В. В. Указ. соч. С. 13–15.

22 Боднарский М. С. Указ. соч. С. 367. Карта 2.

23 Топоров В. Н. Галинды в Западной Европе // Балто-славянские исследования 1982 года. М., 1983. С. 12–140; Gaerte W. Urgeschichte Ostpreussens. Königsberg, 1929.

24 Древняя Русь в свете зарубежных исследований. М.. 1999. С. 292–293.

25 Кушнер П. И. Указ. соч. С. 152.

26 Пашуто В. Т. Образование Литовского государства. М.. 1959. С. 333.

27 Кушнер П. И. Указ. соч. С. 156.

28 Пашуто В. Т. Указ. соч. С. 335–337.

29 Пашуто В. Т. Указ. соч. С. 501–503; Петр из Дусбурга. Хроника земли Прусской. Ч. 111. Ст. 5. М., 1997. С. 51-52.'

30 Петр из Дусбурга. Указ. соч. Ч. III. Ст. 5.

31 Там же.

32 Матузова В. И. Указ. соч. С. 26.

33 Пашуто В. Т. Указ. соч. С. 501.

34 Топоров В. Н. // Мифологический словарь. М., 1990.

35 Матузова В. И. Примечание 1 к ст. 3 ч. III. // Петр из Дусбурга. Указ. соч. С. 270–271.

36 Okulicz J. Pradzieje ziem pruskich od poznego paleolitu do VII w. n. e. Wroclaw, 1973. S. 4.

37 Simon Grunau. Preussische Chronik. Leipzig, 1875. Bd. 1. S. 93.

38 Бишинг А. Ф. Королевство Прусское из новой географии. СПб., 1774. С. 13.

39 Херрман Й. Славяне и норманны в ранней истории Балтийского региона // Славяне и скандинавы М 1986. С. 10.

40 Иордан. Указ. соч. С. 95.

41 Сага об Эгиде // Исландские саги. М., 1956. С. 141–145.

42 Gimbutas М. The Baris. London, 1963. S. 155.

43 Хрестоматия по истории средних веков. Т. 1. М., 1949. С. 42.

44 Снорри Стурлусон. Круг земной. М.. 1980. С. 99–105.

45 Херрман Й. Указ. соч. С. 80—82.

46 Путешествие Ибн Фадлана на Волгу. М.—Л., 1939. С. 78–79.

47 Autor „Powieści minionych lat” w dalszej narracji pomylił sytuację i przeniósł system pobierania daniny chazarskiej także na daninę waraską.

48 Szerzej o problemie „Rusi” zob.: Петрухин В. Я. Начало этнокультурной истории Руси IX–XI веков. М., 1995.

49 Путешествие Ибн Фадлана на Волгу. С. 79.

50 Gimbutas М. Ibid. S. 168.

51 Хенниг Р. Указ. соч. Т. 2. С. 218–232.

32 Галл Аноним. Хроника и деяния князей или правителей польских. М., 1961. С. 132.

53 Петр из Дусбурга. Указ. соч. С. 50.



W oprawie graficznej wykorzystano ilustracje z dzieła Olausa Magnusa „Historia ludów północnych” (1555).


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.