Michael Willmann urodził się w Królewcu, w dzielnicy Rollberg (współczesny punkt orientacyjny — wzgórze, na którym leży ul. Kopernika), w rodzinie malarza Christiana Petera Willmanna i był jednym z dziesięciorga dzieci. Rodzina należała do niedawnych kalwińskich przybyszów i nie żyła dostatnio. Zgodnie z ówczesną tradycją syn zwykle dziedziczył rzemiosło ojca i pierwsze umiejętności artystyczne Michael zdobył w pracowni rodzica. Młody malarz szybko osiągnął pewne sukcesy i nie zabawił długo w Królewcu. Dostrzegłszy w synu talent, Willmann senior wysłał go do Niderlandów, swojej ojczyzny, gdzie pracowali wówczas najlepsi artyści północnej Europy. Wieloletnia samodzielna wędrówka ku szczytom mistrzostwa rozpoczęła się zapewne w 1649 lub 1650 roku. Trudno odtworzyć szczegóły niemal dziesięcioletniej drogi do sławy, da się jednak nakreślić kilka jej rysów.
Młodzieniec przybył drogą morską do Amsterdamu.
Często pisze się, że Willmann wstąpił do pracowni Rembrandta, jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ nauka u wielkiego mistrza była kosztowna. Przypuszczalnie Willmann uczył się u utalentowanego portrecisty, ucznia Rembrandta, Jacoba Adriaenszoona Backera (Jacob Adriaenszoon Backer, 1608–1651).
Od niego młody królewczanin przejął charakterystyczne dla maniery Rembrandta sposoby operowania światłem i cieniem. Amsterdam dawał też wiele możliwości samokształcenia: miasto dosłownie wypełniały dzieła sztuki, dostępne do kopiowania. Prawdziwymi skarbnicami były kościoły. W każdej pracowni artystycznej znajdowały się kolekcje, także mistrzów włoskich, gromadzone w celach dydaktycznych. Możemy przypuszczać, że doszło też do spotkania z samym Rembrandtem. Tak czy inaczej, decydujący wpływ na rozwój talentu Michaela Willmanna wywarła twórczość wielkich Niderlandczyków: Rubensa, van Dycka i Rembrandta.
Po przewidzianej dwuletniej nauce Willmann wrócił w rodzinne strony i zdał egzamin na mistrza. Zapewne z powodu niewielkiej liczby zleceniodawców w Królewcu wyjechał najpierw do Gdańska, a potem do Pragi, gdzie przebywał w latach 1653–1655. W Pradze królował wówczas Karel Škréta*, z którym młodemu artyście trudno było, delikatnie mówiąc, konkurować. Później Willmann namaluje obrazy do wielkiego ołtarza klasztoru na Strahovie w Pradze. Teraz jednak postanowił wyjechać do stolicy Śląska, Breslau (Wrocław, Polska), które mniej niż inne śląskie miasta ucierpiało od okropieństw wojny trzydziestoletniej. Tam otrzymał pierwsze poważne zlecenie od opata Arnolda Freibergera na dekorację odbudowywanego po wojnie klasztoru cystersów w Leubus (Lubiąż, Polska) na Dolnym Śląsku.


W jakiś sposób Michael Willmann znalazł drogę (czy ktoś mu protegował?) na dwór Wielkiego Elektora: w latach 1657–1658 służył na berlińskim dworze Fryderyka Wilhelma i wykonał dla zamku królewieckiego (?) kilka obrazów o tematyce mitologicznej. Praca ta postawiła go już w szeregu poważanych europejskich artystów owych czasów.
Związki z dworem pruskim utrzymywały się także później: w 1682 roku Willmann namalował do sali audiencyjnej zamku królewieckiego „Apoteozę Wielkiego Elektora” (obraz cudem przetrwał).
Po powrocie na Śląsk w 1660 roku malarz kupił posiadłość nieopodal Leubus i urządził własną pracownię na wzór tych, które widział w Holandii. Obszerne studio zajmowało całe górne piętro domu. Oświetlało je sześć wysokich ostrołukowych okien, z których dwa wychodziły na zachód, dwa na północ i dwa na wschód; od strony zachodniej było jeszcze duże okrągłe okno doświetlające z góry; wszystkie okna, podobnie jak w kościołach, miały szklenie w ołowianych ramkach… Do dziś po domu artysty nie pozostał żaden ślad — spłonął podczas wielkiego pożaru w 1849 roku.
W 1661 roku ten sam opat Freiberger zamówił u niego wielki cykl „Męczeństwo apostołów”, złożony z 12 obrazów (każdy 3x4 m), nad którymi artysta pracował wiele lat.
Osiągnąwszy stabilizację finansową, Michael Willmann ożenił się z piękną Heleną Reginą Lischką z Pragi; dla niej było to drugie małżeństwo. Ślub odbył się 26 listopada 1662 roku, a w maju 1663 roku Willmann przeszedł z kalwinizmu na katolicyzm i przyjął imiona Leopold (na cześć cesarza) i Lukas (na cześć świętego Łukasza, patrona malarzy). Zmiana wyznania usuwała przeszkody w otrzymywaniu zleceń od klasztorów katolickich.
Głównym zleceniodawcą Willmanna pozostawało opactwo cystersów w Leubus, choć wiele prac wykonywał dla innych klasztorów Śląska, Czech i Moraw, dla rady miejskiej Breslau i zamożnych rodów arystokratycznych.
Zdumiewające, jak wszechstronnym talentem dysponował Willmann. Po mistrzowsku tworzył kompozycje ołtarzowe i wirtuozersko malował pejzaże, portrety i sceny mitologiczne dla osób prywatnych.
Szybko zdobywszy popularność, Willmann stał się pierwszym malarzem Śląska.
Autoportret. 1682.
Dzięki organizacji pracowni urządzonej według modelu holenderskiego praca szła bardzo wydajnie. Opracował też własną metodę, pozwalającą szybko tworzyć złożone kompozycje obrazów. W czasie nauki w Holandii Willmann zgromadził dużą kolekcję szkiców z obrazów wielkich mistrzów. Artysta widział w nich gotowe rozwiązania kompozycyjne, których używał jak modułów, często łącząc fragmenty różnych kompozycji. Taka racjonalizacja pozwalała realizować ogromne projekty dekoracji malarskich wielkich przestrzeni, znacznie ułatwiała pracę i oszczędzała mnóstwo czasu. Już w ciągu pierwszych dwóch lat życia w Leubus stworzył dwanaście dużych dzieł.
Willmanna często porównuje się z Rembrandtem. Styl artystyczny Willmanna był jednak nowatorski i jedynie ogólne podejście opiera się na manierze malarskiej Rembrandta.
Kilkoma pociągnięciami pędzla, bez wypracowywania szczegółów, oddawał kontury postaci drugiego planu, intensywnie wydobywał zaś kolorem i starannie opracowywał to, co najważniejsze, zgodnie z zadaniem artystycznym. Z tej metody korzystali, choć już inaczej, jego najlepsi uczniowie: Johann Lischka, Anna Elisabeth Willmann i Michael Willmann młodszy.
Wielki krok w swojej twórczości Willmann zrobił w drugiej połowie lat 80. XVII wieku, gdy spróbował sił w malarstwie freskowym. Pierwszą próbą była dekoracja stropu refektarza opata w klasztorze w Leubus: alegoria „Triumf cnoty” w otoczeniu czternastu emblematów. W technice fresku artysta stosował metody malarstwa sztalugowego. Lekko zarysowując tła w brązowych tonach ze szkicowym modelunkiem postaci drugiego planu, wyraziście rozmieszczał akcenty świetlne, by wydobyć to, co działo się na pierwszym planie. W latach 1691–1693 ukończył dekoracje malarskie kopuły kaplicy w Leubus. Szczyt mistrzostwa artysta osiągnął w innej pracy — w dekoracji freskowej kościoła św. Józefa. Freski, stworzone w latach 1692–1696 na zlecenie opata Rosy, przełożonego klasztoru św. Józefa, wypełniają niemal całe wnętrze kościoła scenami z żywota świętego.
Wnętrze kościoła św. Józefa w Krzeszowie (Polska).
Willmann wykonywał zlecenia dla klasztorów w Grüssau, Heinrichau, Kamenz, Rauden, Himmelwitz – klasztory cysterskie stały się wówczas ośrodkami artystycznymi, których przełożeni dążyli do zademonstrowania swojego wysokiego statusu społecznego.
Sława monumentalnych malowideł wykonanych przez pracownię Willmanna rozeszła się daleko, a jego dzieło miało wybitne znaczenie dla rozwoju malarstwa barokowego na Śląsku. Współcześni zwykli nazywać Willmanna „swoim Apellesem”, „śląskim Rafaelem” i „śląskim Rembrandtem”.
W odróżnieniu od innych artystów swoich czasów Willmann praktycznie nie uległ wpływom baroku włoskiego. Jego indywidualny styl ukształtował się w czasie nauki w Amsterdamie, głównie dzięki Rembrandtowi. Gama barwna w najlepszych tradycjach mistrzów holenderskich, przejrzystość kompozycji i znakomite opanowanie techniki rysunku przyciągały wielu miłośników sztuki malarskiej nie tylko na Śląsku. Niemały talent i ogromna pracowitość Willmanna stały się podstawą jego sukcesów.
„Drzewo genealogiczne Jezusa Chrystusa”. Obraz z kościoła św. Józefa.
Trzeba powiedzieć, że na początku swojej kariery Michael Willmann pracował sam. Z czasem jego pracownia rozrosła się do znacznych rozmiarów, wciąż jednak pozostawała przedsięwzięciem rodzinnym. Willmann nie należał do żadnego cechu malarzy. W dużej pracowni pracowali jego syn Michael Leopold Willmann młodszy, pasierb Johann Christoph Lischka (Lischka), córka Anna Elisabeth, jej mąż Christian Neuenhertz (Neuenhertz) i ich syn Georg Wilhelm Neuenhertz. Rozkwit pracowni pozwolił Willmannowi zapewnić synowi i pasierbowi wykształcenie artystyczne we Włoszech. Pasierb Willmanna Johann Christoph Lischka stał się jego najlepszym uczniem. Willmann wywarł wpływ także na twórczość innych artystów czeskich, takich jak Peter Brandl i Wenzel Lorenz Reiner. Do pracowni Willmanna zalicza się również Johanna Kretschmera z Glogau, Johanna Jakoba Eybelwiesera z Breslau i cystersa Jakoba Arleta z Grüssau. Dla wielu malarzy następnych pokoleń jego twórczość stanowiła wzorzec.
Uważa się, że z pomocą uczniów Michael Willmann stworzył łącznie około 500 fresków i obrazów. Szczytem twórczości artysty, jak już wspomniano, był cykl fresków w kościele klasztoru św. Józefa, stworzony w latach 1692-1696 na zlecenie opata Bernarda Rosy.
Dom w Leubus stał się dla artysty błogosławionym miejscem, a szczęśliwe małżeństwo obdarzyło go sześciorgiem dzieci, z których dwoje poszło w ślady ojca. Michael Willmann zmarł 26 sierpnia 1706 roku w wieku 76 lat. Jego ciało zabalsamowano i pochowano w krypcie opatów wbrew regułom, na znak szacunku dla talentu artysty i uznania jego pracy przy dekoracji klasztoru.
Rok później (zapewne na skutek choroby) zmarł syn artysty i pracownia przeszła na pasierba, Johanna Christopha Lischkę (Lischka), a w 1712 roku na wnuka, Georga Wilhelma Neuenhertza (Neuenhertz); w 1734 roku została zamknięta. W 1849 roku dom Willmanna strawił pożar.
Sława artysty była jednak tak wielka, że jego manierę starało się naśladować wielu niezwiązanych z jego pracownią malarzy, którzy mieli dostęp do licznych dzieł „śląskiego Rembrandta”. Obecnie Willmann uznawany jest za największego malarza epoki baroku na Śląsku.
Spuścizna twórcza
Klasztor w Leubus został zsekularyzowany w 1810 roku. Archiwum, biblioteka i skarby sztuki (w tym 63 obrazy Willmanna) w większości trafiły do zbiorów państwowych w Breslau, ale unikatowe barokowe wnętrze klasztoru zostało utracone.
W ostatnich latach Instytut Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzi prace nad badaniem i identyfikacją dzieł Willmanna i jego uczniów. Wiadomo, że w Polsce spośród 43 obrazów Willmanna i jego pracowni 3 należą do Muzeum Narodowego w Warszawie, 28 znajduje się w kościołach Warszawy i klasztorach, a pozostałe 12 przechowywane są w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Słynny obraz z wizerunkiem św. Jana z kościoła św. Jakuba uważa się za zaginiony. Liczne freski artysty do dziś zdobią kościoły i klasztory Śląska, Czech i Moraw. Jego prace znajdują się także w innych krajach.
W styczniu 2010 roku na strychu kościoła św. Antoniego we Wrocławiu odkryto nieznane prace Michaela Willmanna, w tym rzadki temat przedstawiający katolickiego świętego Jana Kapistrana. Kilka miesięcy później, w kwietniu, w tym samym kościele jeszcze jeden obraz — centralny wizerunek kompozycji ołtarzowej „Widzenie św. Antoniego Padewskiego” — uznano za dzieło jego pędzla. W XIX wieku obraz nieumiejętnie odrestaurowano i charakterystyczne cechy malarstwa Willmanna znalazły się pod późniejszymi przemalowaniami, podobnie jak sygnatura autora.
W Królewcu pamiętano o wielkim krajanie. Imię Michaela Willmanna otrzymała ulica w pobliżu Akademii Sztuk Pięknych, biegnąca na północ od strumienia Landgraben, równolegle do Steffeckstraße.
Na samej górze obraz Michaela Willmanna „Sen Jakuba”, 1691.
______________
* Karel Škréta (1610–1764) — czeski malarz epoki baroku, głównymi tematami jego twórczości były sceny mitologiczne i religijne.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

