/ Obwód kaliningradzki

Między ziemią a niebem — magiczna jemioła

Między ziemią a niebem — magiczna jemioła

Charakterystycznym elementem wiejskiego krajobrazu południowego Nadbałtycza są duże kule zdobiące wierzchołki drzew. Tak z daleka wygląda jemioła, roślina pasożytnicza bardzo rozpowszechniona w obwodzie kaliningradzkim. Dzięki efektownemu wyglądowi jemioła od dawna na trwałe zadomowiła się w miejscowych legendach. Jako pierwsi dekorować dom jemiołą na Boże Narodzenie zaczęli Anglicy. Właśnie na te święta, w grudniu, na zimozielonej kuli rośliny pojawiają się jagody przypominające perłowe koraliki.

Dlaczego jemioła to Mistel?

Niemiecka nazwa „Mistel” utrwaliła się dla jemioły we wszystkich językach germańskich. Co ciekawe, aż do XVIII wieku słowo to było rodzaju męskiego: „der Mistel”. Mylić rodzaje i używać go w rodzaju żeńskim („die Mistel”) zaczęto jednak znacznie wcześniej, bo już w XVI wieku. Pochodzenie samego słowa nie jest do końca jasne. Według głównej hipotezy wywodzi się ono od rzeczownika der Mist (gnój, odchody), ponieważ jemioła rozmnaża się dzięki odchodom ptaków, które żywią się jej jagodami. Ale i tu nie wszystko jest oczywiste: zdaniem niektórych botaników ptaki mogą przenosić lepkie nasiona także na dziobach i łapkach.

Istnieją też dawniejsze nazwy jemioły, przy czym w różnych częściach Niemiec, Austrii i Szwecji nadawano jej własne. Na przykład Affolter, Affolterbach (to samo co Apfelbaum, czyli jabłoń), Kleister (klej, klajster, od lepkości jagód), Heiliges Kreuzholz (święty krzyż, ponieważ w średniowieczu, a i wcześniej, z łodyżek jemioły robiono krzyżyki). Po rosyjsku roślinę nazywano „armiaszka”, „wiedźmino gniazdo”, „omiła”. W Prusach Wschodnich i Zachodnich obok Mistel funkcjonowały nazwy Wösp, Wespe (osa, być może z powodu podobieństwa krzaka do osiego gniazda) oraz Wintergrün (zimozielona).


Jemioła w czasach druidówW czasach druidów jemioła uchodziła za roślinę magiczną.

Jemioła występuje nie tylko w krajach Europy i Afryki subtropikalnej, lecz także w tropikalnej Azji i w północnej Australii. Dużo jej również w Rosji: w obwodzie leningradzkim, bliżej Kaukazu i Morza Czarnego, w Kraju Nadmorskim i obwodzie biełgorodzkim.

Mistel

Tryb życia jemioły

Jemioła pospolita (Viscum album ) jest zimozielonym półpasożytem. Rośnie w postaci kulistego krzaczka o średnicy 50–75 cm, a niekiedy osiąga nawet 120 cm. Żyje długo, czasem do 40 lat. Przytwierdza się do gałęzi za pomocą licznych korzeni-ssawek. Przy silnym porażeniu na jednym drzewie może się znajdować kilkaset krzaków różnej wielkości i w różnym wieku. Substancje mineralne jemioła czerpie od drzewa-żywiciela, wnikając korzeniami pod korę, natomiast związki organiczne wytwarza sama w procesie fotosyntezy, dlatego uważa się ją za częściowo niezależną. Atakując drzewa, wywołuje ich choroby i przedwczesne obumieranie.

Jemioła kwitnie w marcu i kwietniu niepozornymi żółtawozielonymi kwiatami, zebranymi po 3–6 w nibybaldachy na końcach pędów i w rozwidleniach łodygi. Owoce o lepkiej, śluzowatej konsystencji pojawiają się na roślinie bliżej zimy. Robiono z nich klej, którego używano do wabienia i chwytania drobnych ptaków śpiewających; stąd w ludowej tradycji jemioła zyskała miano „ptasiego kleju”. Stosowano go też do zwalczania szkodników drzew owocowych oraz przeciwko muchom.


Viscum album

Jagodami jemioły pospolitej żywią się ptaki, głównie wszystkożerne paszkoty i jemiołuszki. Przenoszą one lepkie nasiona na drzewo, a wiosną nasiona kiełkują, tworząc najpierw „korzonki”, a potem zgrubiałą płytkę na korze drzewa.

Zbiór gałązek jemioły


Cienka wypustka-ssawka wnika w drewno. Z roku na rok ssawek przybywa, system korzeniowy staje się coraz silniejszy i zapewnia całemu krzakowi wodę oraz pełnowartościowe odżywianie kosztem drzewa-żywiciela. Jemioła rośnie powoli. Pień formuje się dopiero w trzecim roku.

Jemioła nie jest wybredna. Pasożytuje na topoli, lipie, wierzbie, klonie, brzozie, wiązie, głogu i niektórych drzewach iglastych (choć to, jak mówią botanicy, inna rasa fizjologiczna jemioły). Rzadziej spotyka się ją na dębie, orzechu włoskim i grabie. Na buku i platanie praktycznie się nie osiedla. Bardzo podatne na tego półpasożyta są drzewa owocowe: jabłonie, grusze, śliwy.

Jemioła w mitologii

Przez stulecia jemiołę otaczały mity i legendy. Niemiecki badacz średniowiecznej germanistyki i języka staronordyckiego Gustav Neckel poświęcił w swoich pracach szczególną uwagę dwóm mitologicznym jemiołom. Pierwsza to „złota gałąź”, która w jednym z epizodów „Eneidy” Wergiliusza prowadzi Eneasza przez świat podziemny. Druga to gałązka jemioły, za której pomocą zostaje zabity germański bóg Baldr. Gałąź Eneasza nie zostaje jednak wprost nazwana jemiołą, to jedynie jej baśniowy obraz, a to, co się o niej mówi, jest tylko ornamentalnym szczegółem, który poeta zręcznie wplata w fabułę. Natomiast w „Eddzie młodszej” średniowiecznego islandzkiego pisarza Snorriego Sturlusona, spisanej w latach 1222–1225, jemioła, która zgubiła boga wiosny i światła Baldra, jest prawdziwa i stanowi ważny element porywającej historii, którą przytoczył Neckel.

Pewnego razu pięknego Baldra zaczęły nawiedzać złowieszcze sny. Natychmiast opowiedział o nich ojcu, Odynowi, najwyższemu bogu, przywódcy Asów, mędrcowi i szamanowi, oraz matce, Frigg, najwyższej bogini i pramatce rodu Asów. Dosiadłszy swego ośmionogiego Sleipnira, Odyn udał się do krainy umarłych. Od czarownicy-wieszczki dowiedział się, że Baldr zginie z ręki własnego brata, ślepego boga losu Höda. Odyn bardzo się zasmucił, lecz Frigg znalazła sposób, by ocalić syna. Odebrała przysięgę „od ognia i wody, od metali wojennych, od kamieni i drzew, od chorób i jadów, od ptaków i zwierząt”, że nigdy nie skrzywdzą Baldra. Młodzieniec stał się niezniszczalny, a Asowie często zabawiali się, rzucając w niego kamieniami, strzałami i włóczniami. Lokiemu, bogu podstępu, oszustwa i ognia, nie spodobała się nietykalność Baldra. Przemienił się w kobietę i wyciągnął od Frigg tajemnicę. Bogini zdradziła przebiegłemu Lokiemu, że nie odebrała przysięgi jedynie od pędu jemioły, rosnącego na zachód od Walhalli: wydał się jej zbyt młody i słaby. Loki odnalazł miejsce, gdzie rosła jemioła, wyrwał pęd z ziemi (tu pozwolimy sobie na uśmiech, pamiętając, że jemioła rośnie na drzewach), włożył go w ręce Höda i namówił go, by rzucił nim w niezniszczalnego Baldra, mówiąc, że to strzała. Gałązka przeszyła ciało młodzieńca, który padł martwy. Rozgniewany bóg zemsty Vali zabił swego ślepego brata, a Loki uniknął kary.

To właśnie jemioła ukazuje się oczom wieszczki na samym początku sagi: najpierw jako drzewko na nagiej równinie, a potem jako latający pocisk.

Błędne wyobrażenie o jemiole w tej legendzie jako o drzewie zakorzenionym w ziemi wynika w źródłach staronordyckich z tego, że jemioła nie rośnie ani na Islandii, ani w północnej Skandynawii. Zniekształcenie to nie ma jednak znaczenia, ponieważ opowieść skupia się przede wszystkim na jej fantastycznej mocy. A moc ta budzi się nie wtedy, gdy roślina rośnie, lecz dopiero wtedy, gdy zostaje przyniesiona do ludzi.


Zbiór jemioły w Normandii (XIX w.)Zbiór jemioły w Normandii. Nieznany ilustrator, XIX w.

Kult jemioły

W 1866 roku szwajcarski paleobotanik Oswald von Heer w artykule opublikowanym w czasopiśmie An die Zürcherische Jugend twierdził, że najstarsze znaleziska jemioły pochodzą mniej więcej z lat 2000–1000 p.n.e.: „Celtowie uważali ją za roślinę świętą, dlatego godne uwagi jest, że w ich osadzie znaleziono gałązki i resztki liści, nie wiadomo jednak, w jakim celu przynoszono tę roślinę do domostw”.

Skąd zatem taka cześć dla kulistego pasożyta, który żywi się cudzymi sokami? Dlaczego zimozielona jemioła uchodziła za jedną z najbardziej czczonych roślin kultowych?

Jako pierwszy o kulcie jemioły u druidów napisał Pliniusz, i jest to jedyny opis z tamtych czasów. Dla ich kapłanów nie było nic świętszego niż jemioła i dąb bezszypułkowy. Wszystko, co rosło na dębach, uważali za dar niebios i znak, że to drzewo wybrał sam Bóg. Dąb był szczególnie czczony przez Celtów, Italików i Germanów jako drzewo święte, a zatem i rosnąca na nim jemioła musiała mieć właściwości magiczne. Podczas gdy inne rośliny są zakorzenione w ziemi, jemioła rośnie wysoko na drzewach, stanowiąc jakby łącznik między ziemią a niebem. W koronie dębu bezszypułkowego jemioła pospolita (Viscum album) zdarza się jednak bardzo rzadko. Dlatego gdy druidzi ją znajdowali, zbierali ją z wyjątkową obrzędową pompą. Szczególne znaczenie miał szósty dzień po nowiu, gdy Księżyc nie osiągnął jeszcze połowy swojej wielkości.

Głęboko wierzyli, że roślina leczy wszystkie choroby, i nazywali ją „uzdrawiającą wszystko”.

Pod dębem, na którym rosła cudowna roślina, urządzano ucztę. Na rogi dwóch białych byków wybranych na ofiarę zakładano wieńce z jemioły. Wcześniej jednak kapłan przywdziewał białe szaty, wspinał się na drzewo, ścinał jemiołę złotym sierpem i zrzucał ją na rozpostarte białe płótno (roślina nie mogła dotknąć ziemi, by nie utracić swojej magicznej mocy). Zwierzęta ofiarne zabijano z modlitwą, aby Najwyższy przyjął dar i okazał ofiarodawcom większą łaskawość.

Pliniusz pisał, że niektórzy wierzą, iż jemioła zebrana zgodnie z obyczajem z dębu w czasie nowiu jest najskuteczniejsza w leczeniu padaczki i pomaga kobietom zajść w ciążę. A jeśli nosić ją zawsze przy sobie, żuć i przykładać do rany, rana szybciej się zagoi. Gałązki jemioły wieszano w domu i używano ich do „ożywiania” bydła i drzew owocowych. W czasie wojen służyła jako amulet.

Anglikom choinka, Niemcom jemioła

Jeszcze pod koniec XIX wieku Niemcy patrzyli na jemiołę bez entuzjazmu, ale już wkrótce żadne Boże Narodzenie nie mogło się bez niej obejść. W 1923 roku ukazała się „Monographie der Mistel” (Monografia jemioły). Profesor Uniwersytetu Monachijskiego Karl von Tubeuf i profesor Uniwersytetu Berlińskiego Gustav Neckel poświęcili jej niemal 900 stron pracy naukowej. Tubeuf pisał w niej: „W styczniu 1891 roku zwróciłem uwagę na jemiołę jako roślinę używaną do dekoracji w okresie świąt Bożego Narodzenia w artykule «Jemioła północna» w Münchener Neuesten Nachrichten. W tamtym czasie w całym Monachium sprzedawano zaledwie kilka koszyków jemioły. Innymi słowy, na dwóch-trzech jarmarkach bożonarodzeniowych wystawiono na sprzedaż tylko kilka krzaków. Kupowały je głównie angielskie rodziny mieszkające w Niemczech”.

W Prusach Wschodnich rozprzestrzenianiu się jemioły sprzyjał korzystny, wilgotny klimat. Co prawda, gdy na początku XX wieku jemioła na dobre weszła w modę jako element bożonarodzeniowego wystroju, miejscowy Komitet Ochrony Przyrody z niepokojem przyglądał się jej sprzedaży za granicę, obawiając się, że roślina może zniknąć, za to obrońcy sadów owocowych opowiadali się za całkowitym wytępieniem pasożyta. Później jednak zmiarkowano, że na jego sprzedaży można jeszcze zarobić.

Dostawy bożonarodzeniowej jemioły trafiały w większości do Anglii, i to nie tylko z Niemiec. Wywożono ją tonami z Francji, gdzie uprawiano ją specjalnie w tym celu. W Hamburger Fremdenblatt w grudniu 1906 roku czytamy:

„Angielska jemioła bożonarodzeniowa. Skąd się ją sprowadza? Interes ten kwitnie w grudniu w Bretanii na północy Francji. Zapotrzebowanie na jemiołę w Albionie jest dziesiątki razy większe niż na niemieckie choinki. Wszystkie domy są nią przystrojone. Przed Bożym Narodzeniem w portach wre praca … Codziennie przez kanał La Manche wyrusza transport wypełniony jemiołą po brzegi…”

Zbiór jemiołyZbiory jemioły we Francji.

Rysunek z paryskiego tygodnika Le Petit Journal, 1914 r.


We fryburskiej gazecie Freisinnige Zeitung z 31 grudnia 1907 roku czytamy: „Na Boże Narodzenie przywieziono z Bretanii 380 000 kilogramów gałązek jemioły… W kraju naszych anglosaskich braci zastępuje ona choinkę, o której do 1850 roku w Anglii nie miano pojęcia. Tradycję strojenia choinki jako pierwszy wprowadził u Anglików niemiecki książę Albert, małżonek królowej Wiktorii. Od tego czasu niemiecka choinka przyjęła się w Mglistym Albionie dokładnie tak samo jak angielska jemioła w Niemczech”. W tym samym roku londyński Komitet ds. Rolnictwa i Rybołówstwa donosił: „Import jemioły w 1907 roku był niższy niż w latach poprzednich, ponieważ władze francuskie nakazały niszczyć ją w sadach”. W czasie I wojny światowej niemiecka prasa przeklinała bożonarodzeniową jagodę, ponieważ tradycja przyszła z Anglii. Z czasem jednak zainteresowanie nią powróciło. W Rosji jemioła nie przyjęła się jako ozdoba noworoczna czy bożonarodzeniowa. Podobnie zresztą jak w Azji. Do Tokio przywożono ją na Boże Narodzenie na przykład wyłącznie dla ambasady brytyjskiej.

Na początku XX wieku jemioła zaczęła wyznaczać trendy w modzie pocztowej w Europie. Kartki bożonarodzeniowe z jemiołą i ostrokrzewem były bardzo popularne w Anglii. W Niemczech szczyt mody na kartki świąteczne z wizerunkiem jemioły przypadł mniej więcej na lata 1900–1914 i utrzymywał się przez kilka lat. Drukowano je w tysiącach wariantów i rozmaitych reprodukcjach w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Jemioła często pojawiała się na okładkach czołowych pism ilustrowanych. Każdej zimy w prasie ukazywało się mnóstwo zajmujących historii o tej magicznej roślinie.

Motyw jemioły wykorzystywano do zdobienia wszelkiego rodzaju artykułów papierniczych, które można było podarować na Boże Narodzenie: rozmaitych pudełek i pudełeczek na drobiazgi, kopert, papieru listowego, okładek kieszonkowych kalendarzy, notesów, notatników itp.

Inne gałęzie przemysłu również nie pozostawały w tyle za modą. Jemiołę haftowano na obrusach, serwetkach, wachlarzach, jedwabnych damskich torebkach, szalikach i chusteczkach. Hołd perłowej jagodzie oddawał także przemysł jubilerski. Dużym powodzeniem cieszyły się broszki z metali szlachetnych, bransoletki, zapięcia, szpilki, grzebienie, spinki do włosów, naszyjniki ze złota, srebra i innych metali z naturalnymi lub sztucznymi perłami w kształcie jagód jemioły. Moda nie ominęła też papierośnic, zegarków, naczyń, wazonów, kufli do piwa i przedmiotów wystroju wnętrz. Można było kupić nawet srebrne pudełka na zapałki z wygrawerowaną jemiołą.

Chcesz wyjść za mąż — stań pod jemiołą

W Wigilię domy w Europie tradycyjnie dekorowano jemiołą z gałązkami drzew iglastych i dodatkiem ostrokrzewu z czerwonymi jagodami (uważa się, że ostrokrzew kolczasty uosabia pierwiastek męski, a jemioła – żeński). Wieńce zawieszano na drzwiach, tworzono kompozycje ze świecami do ozdabiania stołów. Bukiety jemioły podwieszano pod sufitami pokoi. Według dawnego wierzenia jemioła chroni dom, domowników i bydło przed piorunem, ogniem, chorobami, złymi duchami i wszelkim innym licheńskim plugastwem oraz przynosi rodzinie szczęście i dostatek.

Ulubionym motywem Bożego Narodzenia był zwyczaj całowania dziewczyny stojącej pod jemiołą. Pocałunek miał przynieść parze szczęście i zapewnić jej długie wspólne życie. Ale nawet ludzie, którzy przypadkiem spotkali się pod gałązką jemioły, „musieli” się pocałować. Według jednej wersji zwyczaj ten trafił do Brytanii i innych krajów ze Skandynawii. Według innej tradycja jest echem starorzymskich saturnaliów obchodzonych w dniu przesilenia zimowego, ponieważ tego dnia wolno było całować nawet zupełnie obcych ludzi.


Kartka z jemiołą

Jeśli kobieta odmawiała przypadkowych pocałunków, w nadchodzącym roku nie miała co liczyć na zamążpójście.

Zielone gałązki z białymi jagodami były tak popularne, że przed Bożym Narodzeniem można je było zobaczyć na wystawach sklepowych między świńskimi łbami, wśród artykułów papierniczych, obok pierników i wypieków… Ozdabiano wszystko, co tylko dało się ozdobić.

Jemioła w sztuce

Nic dziwnego, że jemiołę można zobaczyć w pracach wielu artystów. Na przykład na obrazie „Wieszanie jemioły” angielskiego prerafaelity Dantego Gabriela Rossettiego, powstałym w 1860 roku. Bożonarodzeniowe bukieciki pojawiają się na obrazach: Johna Millara Watta (John Millar Watt, «Day before Christmas»), Waltera Dendy'ego Sadlera (Walter Dendy Sadler, «Christmas Carols»), Edwarda Fredericka Brewtnalla (Edward Frederick Brewtnall, «For Snow Comes Thick At Christmas Tide»), Francisa Davisa Milleta (Francis Davis Millet, «Between two Fires»), Samuela Edmunda Wallera (Samuel Edmund Waller, «A Christmas Romance»), Fredericka Dielmana (Frederick Dielman «Under the Mistletoe»), Herberta Pausa (Herbert Paus, «The Conspirators»), Alfonsa Muchy (Alfons Maria Mucha, «Mistletoe. Portrait of Mme»), Normana Rockwella (Norman Percevel Rockwell, «Under the Mistletoe»), Roberta Alexandra Hillingforda (Robert Alexander Hillingford, «Mistletoe Christmas Berries»), Waltera Crane'a (Walter Crane, «Christmas Day, design for a Christmas card»), Edwarda Charlesa Barnesa (Edward Charles Barnes, «The Seller Mistletoe»), Émile'a Vernona (Emile Vernon, «Season's Greetings»).


Kolędy„Kolędy”, Walter Dendy Sadler, ok. 1890.

Jemioła skłaniała do sięgnięcia po pióro także pisarzy i poetów. Pojawia się w poemacie Adama Mickiewicza „Konrad Wallenrod”. W najwcześniejszej i najkrwawszej sztuce Szekspira, „Najżałośniejszej rzymskiej tragedii o Tytusie Andronikusie”, jemioła zostaje opisana jako wyjątkowo szkodliwy pasożyt o duszącym zapachu bagna.

Austriacki poeta Nikolaus Lenau w „Savonaroli” przeciwstawia tę roślinę prawdziwej wierze chrześcijańskiej, ponieważ czcili ją pogańscy Celtowie. W słynnej operze Vincenza Belliniego „Norma” druidzi odprawiają swoje tajemne obrzędy w księżycową noc w lesie, pod świętym dębem, na którego gałęziach rośnie nie mniej święta i magiczna jemioła. Rzadko która piosenka bożonarodzeniowa obywa się bez wzmianki o niej. Choćby „The Christmas Song” w pięknym wykonaniu Nata Kinga Cole’a, która rozbrzmiewa w filmie Wong Kar-Waia „2046”. W 2001 roku Barbra Streisand nagrała utwór „It Must Have Been the Mistletoe”.

Czarodziejska i lecznicza moc jemioły

Jemioła od najdawniejszych czasów przyciągała baczną uwagę najróżniejszych ludów. Mieszkańcy północnej Szwajcarii wierzyli, że jemioła leczy wszystkie choroby dziecięce, i czekali, aż słońce wejdzie w znak Strzelca. Krzak strącano z dębu strzałą mniej więcej na jeden, trzy lub cztery dni przed nowiem i chwytano lewą ręką (według pism Pliniusza magiczne rośliny wyrywa się zazwyczaj właśnie lewą ręką!). W Szwecji za czas zbioru uważano dzień świętego Jana. Jemiołą dekorowano domy od zewnątrz na znak, że wędrowiec znajdzie tu schronienie. Jeśli wrogowie spotkali się pod drzewem z jemiołą, musieli złożyć broń i tego dnia już po nią nie sięgać. Według germańskich wierzeń roślina odpędzała nocne koszmary i zjawy, które nocami siadały śpiącym na piersi.

Jemiołę uważano nie tylko za środek przeciwko wszelkim czarom, lecz także za panaceum na wiele chorób. Żyjący w XVI wieku doktor Carrichter, któremu przypisuje się winę za śmierć cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Ferdynanda I (1564) z powodu niewłaściwego leczenia, przepisał mu balsam według własnej „receptury”: 4 uncje płynnego czystego psiego sadła, 8 uncji sadła niedźwiedziego i 12 uncji sadła z kapłona należało zmieszać z trzema rozdrobnionymi gałązkami młodej jemioły z leszczyny. Ten sam Carrichter zalecał w przypadku impotencji wywołanej czarami smarować genitalia maścią z jemioły dębowej. Dawni uzdrowiciele przygotowywali z niej wywary na żółtaczkę, choroby śledziony, gruźlicę i padaczkę.


Jemioła

Również współczesna medycyna nie odrzuca leczniczych właściwości tej rośliny. Działa ona przeciwzapalnie, moczopędnie, ściągająco, uspokajająco, przeczyszczająco i przeciwrobaczo dzięki aktywnym substancjom biochemicznym zawartym w jej zielonych częściach.

Jemioła jest bogata w saponiny, alkaloidy, kwasy organiczne, histaminy, witaminy i minerały. To saponiny i alkaloidy nadają jemiole właściwości trujące. Zauważono, że skład substancji biologicznie czynnych zawartych w roślinie w dużej mierze zależy od gatunku drzewa, na którym pasożytowała.

Czy owoce jemioły są trujące?

Przyrodnik Andreas Schimper pisał w 1895 roku w podręczniku botaniki: „Owoce jemioły często wywoływały u dzieci zatrucia”, co potwierdził także znany wówczas niemiecki lekarz Hans Wossidlo w swoim „Przewodniku po botanice” z 1904 roku, nazywając roślinę trującą. Autor podręcznika farmakognozji profesor Albert Wigand uważał, że owoce jemioły mają trujące działanie narkotyczne. Rozgorzały z tego powodu zażarte spory: a co z drozdami i jemiołuszkami, które się nimi żywią?! Pojawiły się przypuszczenia, że pokryte śluzowatą otoczką nasiona zbyt szybko przechodzą przez jelita ptaka, by zdążyły uwolnić toksyny.

Przypadek zatrucia opisała irlandzka lekarka Emily Dixon w „British Medical Journal” w 1882 roku. Doktor Friedrich Kanngiesser eksperymentalnie sprawdził działanie owoców jemioły na własnym organizmie. O swojej obserwacji napisał w zbiorze poświęconym botanice pruskiej w 1912 roku: „Według Dixon mały chłopiec – przypuszczalnie po tym, jak spróbował owoców jemioły – zachowywał się jak pijany. Miał halucynacje i stracił przytomność. Ponadto zaobserwowano sinicę, rozszerzenie źrenic, utrudniony oddech i zwolnienie tętna.


Owoce jemioły

Obserwacje własne: przeżułem i połknąłem 25 owoców jemioły z jabłoni. Smak dość jędrnych, lepkich owoców z nasionami jest mdły, trawiasty i bardzo nieprzyjemny z powodu kleistej konsystencji. Trudno je przełknąć, w ustach pozostają białe nitki.

Objawów zatrucia nie było. W związku z tym twierdzenie Dixon, że dziecko zatruło się właśnie owocami jemioły, jest wysoce wątpliwe. Gdyby były one naprawdę trujące, w Anglii, gdzie kult tej rośliny jest najbardziej rozwinięty, raczej nie dekorowano by nimi tortów. Uważam zatem, że przypadek Dixon ma inną etiologię. Możliwe, że dzieci najadły się innych owoców, które łatwo pomylić z jemiołą, na przykład gązewnika.”

Mimo to współczesna medycyna uznała owoce w czystej postaci za trujące. Preparaty, w których skład wchodzą, można przyjmować wyłącznie zgodnie z zaleceniem lekarza.


Bibliografia


  • Karl von Tubeuf, Gustav Neckel. Monographie der Mistel


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.