/ Jantarnyj

Park im. Moritza Beckera w osiedlu Jantarnyj

Atrakcjami osiedla Jantarnyj w obwodzie kaliningradzkim (dawne Palmnicken) są nie tylko najszersza w całym obwodzie plaża i długa nowa promenada, nie tylko dawny kościół ewangelicki, a obecnie cerkiew prawosławna pod wezwaniem Kazańskiej Ikony Matki Bożej, i smutny pomnik ofiar Holokaustu dłuta rzeźbiarzy Franka Meislera i Arie Ovadii, nie tylko sam bursztyn i wszystko, co z nim związane, lecz także piękny stary park w centrum osiedla.

Mieszkańcy Jantarnego otrzymali ten park w spadku i właśnie dlatego w 2007 roku nadano mu imię jego dawnego właściciela i twórcy, przemysłowca Moritza Beckera. Kiedy czytam lub słyszę, że mieszkańcy osiedla od dawna nazywają ten park parkiem Beckera, szczerze się dziwię, bo do początku XXI wieku nikt w osiedlu o Beckerze nawet nie słyszał, a miejscowi nazywali ten park po prostu parkiem przy stadionie. Mimo to już wtedy rosły w nim tak rzadkie rośliny, jakimi mógł się pochwalić chyba tylko ogród botaniczny i arboretum Kaliningradu.

Dzisiejszy Jantarnyj po raz pierwszy wspomniany jest w dokumentach historycznych w 1389 roku – jako Palweniken, od pruskiego palwe – pustkowie, bezleśne bagno; później zaczęto go nazywać z niemiecka – Palmnicken. Za oficjalną datę założenia osady uznano jednak rok 1654. Mieszkańcy Palmnicken (początkowo były to zaledwie 4 zagrody) zajmowali się rolnictwem, rybołówstwem, handlem i oczywiście wydobyciem bursztynu. To najwcześniejsza historia. Z czasem niewiele się zmieniło, może poza tym, że przybyło zagród. Wszystko nadal kręciło się wokół słonecznego kamienia. W XIX wieku wspólnicy Stantien i Becker opracowali odkrywkową metodę wydobycia bursztynu, co zaczęło przynosić firmie roczny dochód w wysokości 8 milionów marek w złocie, dlatego Becker mógł sobie pozwolić na to, by być nie tylko przedsiębiorcą, ale i filantropem.

Wiele środków inwestował w rozwój osady i w 1881 roku na miejscu dawnego ogrodu dworskiego, w którym rosły już kasztanowce zwyczajne, lipy szerokolistne i drobnolistne, buki zwyczajne, klony zwyczajne i jawory, topole białe (srebrzyste), wiązy, graby i jesiony, założono park.

Przy pomocy syna przemysłowca posadzono okazy rzadkich drzew: świerk sitkajski, sosnę wejmutkę, daglezję zieloną, grujecznik japoński i tulipanowiec amerykański, który później stał się symbolem parku Beckera.

Dziś, podobnie jak wtedy, park zajmuje wznoszący się nad morzem teren o powierzchni nieco ponad 10 hektarów. Przyciąga turystów Aleją Bursztynową, urządzonym punktem widokowym oraz drewnianymi schodami z poręczami, prowadzącymi na dwukilometrową promenadę, której budowę ostatecznie ukończono w 2014 roku. W parku jest wiele ławeczek, na których można posiedzieć, rozmyślając o pięknie.

Jeśli zaś przyjrzeć się drzewostanowi parku im. Moritza Beckera, pierwszą rośliną, która zwraca na siebie uwagę, jest najstarszy mieszkaniec parku – buk zwyczajny. Ma ponad trzysta lat. To szlachetne drzewo rośnie w towarzystwie dwóch nieco młodszych buków. Buk zwyczajny daje latem cienisty chłód, a jesienią zaściela runo leśne liśćmi, które, gnijąc przez zimę, poprawiają jakość gleby; rodzi pożywne orzeszki, które karmią mieszkańców lasu i mogłyby karmić także nas, gdybyśmy tego potrzebowali. Jeden buk o wysokości 25 metrów wytwarza w ciągu godziny 17 kilogramów tlenu. Mimo to udział lasów bukowych w obwodzie kaliningradzkim jest niewielki. Ich ogromne połacie, które porastały niemal całą Europę, zostały zniszczone przez barbarzyński wyrąb i wojny światowe.

Kiedy widzi się takich olbrzymów jak ten trzystuletni buk, zachowany w Jantarnym, rozumie się, jak majestatycznie musiały wyglądać całe buczyny.

Tu również, na lewo od Alei Bursztynowej, rosną okazy lipy szerokolistnej; najstarsza z nich ma ponad 200 lat. Lipa ta rośnie zwykle w lasach Kaukazu, zachodniej Ukrainy, Mołdawii i w wielu krajach europejskich. Od lipy drobnolistnej różni się większymi sercowatymi liśćmi (do 14 cm), ciemniejszymi z wierzchu i jaśniejszymi od spodu, a kwitnie o kilka tygodni wcześniej. Ten gatunek lipy jest bardzo dekoracyjny, ma gęsto ulistnioną, zwartą koronę i dobrze znosi zacienienie. Mimo to w środkowej Rosji lipę szerokolistną stosuje się rzadko, jedynie do zazieleniania parków i skwerów, ponieważ ustępuje lipie drobnolistnej mrozoodpornością. We wschodniej części parku rośnie niezwykła odmiana lipy szerokolistnej – lipa wcinanolistna, czyli strzępolistna. Drzewo to ma ponad 70 lat, jeśli wierzyć tabliczce informacyjnej (myślę, że nieco więcej). Roślina zadziwia śmiałą fakturą korony: liście mają tak różnorodne kształty – naddarte, powcinane, pomięte – że chyba nie da się znaleźć dwóch podobnych. To chyba najbardziej ekscentryczna z lip.

Obok lipy wcinanolistnej rośnie liriodendron tulipanowy, czyli tulipanowiec. On również jest w słusznym wieku, ale biorąc pod uwagę, że liriodendron może żyć 500–600 lat, ten dwudziestometrowy okaz to jeszcze dziecko. Wykształcił już potężną koronę o owalnym kształcie i co roku cieszy odwiedzających park kwitnieniem: kwiaty tej rośliny rzeczywiście przypominają kształtem tulipana, tyle że w rzadkim u tulipanów seledynowym kolorze z pomarańczowymi plamami u nasady. Liść tej rośliny, jak można się domyślić z jej nazwy, ma kształt liry.

Liriodendron zasługuje na baczną uwagę jako drzewo do zazieleniania parków, skwerów i alei miast obwodu kaliningradzkiego – tak dobrze czuje się w naszym klimacie ta roślina, sprowadzona do nas z Ameryki Północnej.

Oba drzewa w parku – zarówno lipa, jak i liriodendron – mają tak samo rozwidlone pnie; widać w tym zamysł twórcy parku, by przyciągnąć wzrok odwiedzającego do tych cennych roślin, także dzięki ich niezwykłemu kształtowi.

Stary okaz grujecznika japońskiego (ponad stuletni) wygląda chyba słabiej niż pozostałe „egzoty” parku; stracił jeden z głównych konarów, choć możliwe, że na stanie rośliny odbiło się suche lato – jak wiadomo, grujeczniki lubią obfite podlewanie. Nieopodal rośnie grab, który nie może nie zwrócić uwagi: siedem prostych pni rozchodzi się na wszystkie strony, tworząc ogromną kulistą koronę.

Spośród drzew iglastych osobnych słów wart jest chyba świerk sitkajski. Ma ponad 150 lat i zmienił się już w tę właśnie bożonarodzeniową piękność, którą każdy chciałby zobaczyć u siebie w domu w zimowy wieczór – oczywiście wielokrotnie pomniejszoną. Drzewo to rośnie na całym pacyficznym wybrzeżu Ameryki Północnej, od południowych stanów po Alaskę; bardzo odpowiada mu klimat morski, dlatego i w parku im. Moritza Beckera w osiedlu Jantarnyj wygląda „kwitnąco”. Wtóruje mu rosnący nieopodal najmłodszy z sędziwych mieszkańców parku – modrzew europejski, drzewo iglaste, które co roku zrzuca na zimę swoje miękkie igły, by wiosną wypuścić nowe, delikatnie zielone igiełki.

Trzeba przyznać, że podstawę roślinności parku stanowią drzewa dobrze nam znane, wiele z nich rośnie niewielkimi grupami według gatunków. I tak na zachód od Alei Bursztynowej znajduje się grupa starych kasztanowców zwyczajnych, nieco dalej – kilka krzewów bzu czarnego, a w południowej części parku rosną stare graby i klony zwyczajne w każdym wieku. Nawiasem mówiąc, przed wszędobylskimi młodymi siewkami klonów chroni regularne koszenie trawy pod koronami drzew i wycinka sanitarna. Bliżej urwiska rosną stare jesiony i topole białe – potężne drzewa o liściach przypominających fakturą liście podbiału (z gładką stroną wierzchnią i miękką, owłosioną spodnią). Tam też jedną z polanek opanował bluszcz pospolity, zimozielone drewniejące pnącze o gęstych, sztywnych liściach. Roślina ta w jednych miejscach zaściela ziemię, w innych wspina się po drzewach.

Podziwiając bluszcz, trzeba pamiętać, że roślina ta została wpisana do Czerwonej księgi obwodu kaliningradzkiego i wymaga ochrony.

Na prawo od głównej alei pojawiły się nowe nasadzenia roślin egzotycznych, które częściowo powtarzają te egzotyczne rośliny, które posadzono za czasów Moritza Beckera. To młody tulipanowiec amerykański w doskonałym stanie, grujecznik japoński, przyciągający wzrok młodym i delikatnym listowiem, oraz młodziutkie miłorzęby dwuklapowe, posadzone wzdłuż jednej z alejek. Cieszy stan drzew – widać, że wszystkie się przyjęły; z dziewięciu miłorzębów obumarło tylko jedno drzewko. Trzeba przyznać, że przy niezwykle bogatym składzie gatunkowym drzew w parku jeszcze do niedawna brakowało właśnie miłorzębu dwuklapowego. To drzewo, które stało się niegdyś odkryciem europejskiego lekarza przy holenderskim poselstwie w Japonii, Engelberta Kaempfera, badającego jego właściwości i nadającego mu nazwę naukową, nie może nie zachwycać swoim pięknem i mistyczną siłą. Japończycy do dziś sadzą miłorzęby przy świątyniach buddyjskich i shintoistycznych, czczą je jako świętość, jedzą ich owoce, a listki tego drzewa stosują jako lek poprawiający pracę mózgu i w ogóle na wszystkie choroby; wróżą z nich też i poznają swój los. To właśnie Kaempfer jako pierwszy przywiózł nasiona miłorzębu do Europy. W naszym klimacie ta reliktowa roślina rozwija się wspaniale, przecież w ciągu długich lat ewolucji (miłorząb to jedyny gatunek w rodzaju i rodzinie miłorzębowatych) otrzymała w darze nie tylko odporność na różne niekorzystne czynniki, czy to ogień, szkodniki, silne mrozy, czy smog, lecz także długowieczność.

Uważa się, że miłorząb może żyć do 2000 lat.

Moim zdaniem odnawianie starych drzew tego parku w ich składzie gatunkowym ma ogromne znaczenie, przecież sens istnienia takiego arboretum polega nie tylko na zachowaniu drzew, które osiągnęły sędziwy wiek, lecz także na przygotowaniu dla nich następców na wypadek obumarcia drzewa-weterana. Najważniejszym zadaniem pozostaje jednak zachowanie egzotycznych roślin parku ze względu na ich ogromną wartość historyczną i biologiczną. Te drzewa wiele widziały i o wielu rzeczach mogłyby nam opowiedzieć, ale ich gałęzie wznoszą się ku niebu.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.