Idąc placem Górskim (Bergplatz) – albo Krzywą Górą (Schiefer Berg), jak go nazywano1 od niepamiętnych czasów – obok kolumny Burowa w stronę ulicy Sukienników (Tuchmacherstraße), można było dojść do domu pod adresem: plac Górski 10. Był to Dwór Tettauów (Tettauscher Hof), jedna z najstarszych arystokratycznych posiadłości miejskich, która aż do samego końca zachowa sztukateryjny strop i barokowy kominek. W jego stajni można było znaleźć ostatnie zachowane fragmenty murów miejskich Löbenichtu. Obok stała niziutka Brama Błaznów (Narrentor), przykryta jedynie dachem dwuspadowym, która swoją niezwykłą nazwę otrzymała prawdopodobnie od czegoś, co było na niej kiedyś namalowane. Dwór Tettauów rozebrano w 1735 roku.
Przed nim, po prawej, jeszcze całkiem nowy, wznosił się okazały barokowy pałac hrabiego Dohna-Schlodien (Dohna-Schlodien) z wyrazistą sylwetką jego naczółkowego czterospadowego dachu typu barokowego – piękne dzieło naczelnego dyrektora budowlanego Królewca Joachima Ludwiga Schultheissa von Unfriedta (Joachim Ludwig Schultheiss von Unfriedt, 1678–1753 ). Później znajdował się w rękach hrabiów Dönhoff i Kalckreuth (Dönhoff und Kalckreuth), a następnie wrócił na własność rodziny Dohna.
Pałac hrabiego Dohna-Schlodien na placu Górskim.
Prawdziwy przedstawiciel baroku, pałac witał niegdyś gości szeroką bramą zwieńczoną balkonem. Brama wychodziła na ogród, tworząc przestronną rotundę z niszami na rzeźby.
Dzielnica Młyńska znajdowała się między zamkiem na zachodzie a kościołem św. Barbary na wschodzie. Mapa z 1901 r.
Stąd szerokie, piękne rzeźbione schody prowadziły na górne piętro. Rzeźba przedstawiała dzika i broń – herb rodu Dohna2 – i była pomalowana na kolor ochry, ceglastej czerwieni i jasnej zieleni. Pamiętam je jeszcze piękniejsze – w pierwotnym głębokim brązie. Ale i teraz można w pełni docenić ten miejski klejnot.
Zaraz za Bramą Błaznów od ulicy Sukienników, która w średniowieczu nazywała się Tkacką (Webergasse), w prawo odchodziło Przejście Młyńskie (Mühlengang). Prowadziła na nie brama przez zniszczony barokowy dom. Po jego rozbiórce na początku XX wieku po bokach pozostały dwa inne stare domy. Jeden – szachulcowy, z dwoma wysuniętymi piętrami3 – był jedynym w swoim rodzaju w Królewcu; drugi miał dach czterospadowy.
Wydaje się, że do dziś strzegą one wjazdu w Przejście Młyńskie.
Rowu Młyńskiego (Mühlengraben) nie ma ani na mapie Beringa (1613), ani na późniejszej mapie z 1720 roku – w tamtym czasie były tam ogrody.
Od wspomnianego zakątka poetycka, kręta ścieżka, po której można było spacerować tylko wieczorem przy świetle księżyca, doznając ekscytującego, nieco upiornego uczucia, prowadziła na Wzgórze Młyńskie (Mühlenberg), mniej więcej tam, gdzie niegdyś stała słodownia, czyli Młyn Dolny (Malz- oder Untermühle) nad Kocim Potokiem (Katzbach), który szemrał otwartym korytem w dół zbocza.
Nieco niżej, za Młynem Dolnym, w stronę Krzywego Rowu (Krumme Grube), znajdowała się Dolna Brama Młyńska (Unteres Mühlentor), w której mieszkał miejski muzykant z Löbenichtu.
Perspektywa ulicy Sukienników i wjazd w Przejście Młyńskie między domami (pośrodku).
Nad brzegiem Kanału Młyńskiego stał dom numer 8, w którym niegdyś mieściła się kuźnia. Obok była knajpka ciotki Fischer „Wilczy Jar” („Kabackche" der Tante Fischer, die „Wolfsschlucht"), miejscowy pub ze swoimi stałymi bywalcami i sławami.
Wnętrze „Wilczego Jaru” ciotki Fischer i jego gospodyni.
Klientów lokalu, wśród których wielu było studentami, ciotka Fischer zwykle częstowała za bardzo niewielkie pieniądze golonką i dwoma rodzajami sera: „Seehundche” (twaróg) i „Moorhundche” („Seehundche" und „Moorhundche") – a wszystko to w nienagannej czystości. Nigdy jednak nie podawała flaków (Fleck), bardzo charakterystycznego miejscowego specjału; czuła do nich silną niechęć. Poza tym potrafiła wspaniale zabawiać swoich gości, rozmawiając z nimi w dialekcie wschodniopruskim, który opanowała do perfekcji.
Jeśli wejść na Wzgórze Młyńskie, to po prawej, obok cukierni Zappy (Konditorei Zappa), można było zobaczyć Młyn Środkowy (Mittelmühle) – poczerniały od czasu budynek o grubych murach i dwuspadowym dachu. Stał naprzeciwko Bramy Albrechta (Albrechtstor) we wschodnim skrzydle zamku i wieńczył strome Wzgórze Młyńskie.
Dolna Brama Młyńska już dawno padła ofiarą kilofa, następnie Koci Potok ukryto pod ziemią, potem rozebrano Młyn Dolny, a w końcu ich smutny los podzieliły resztki kanciastej Dzielnicy Młyńskiej wraz z knajpką ciotki Fischer. Ostatni w niepamięć odszedł na początku XX wieku Młyn Środkowy. Budowa Nowej Elektrowni (Neue Elektrizitätswerke) na początku lat 20. XX wieku zadała ostateczny cios malowniczemu krajobrazowi miejskiemu w tej okolicy. O młyńskiej przeszłości przypominała tu już tylko nazwa ulicy. Do nocy grozy w sierpniu 1944 roku przetrwały jedynie pałac rodu Dohna i dwa domy obok niego.
Przypisy tłumacza:
1. Plac Górski miał dwie nazwy ludowe. Oprócz Krzywej Góry (Schiefer Berg) nazywano go też Brzęczącą Górą (Klimperberg). Może dlatego, że obok stało aż pięć kościołów? Co prawda dwa z nich, reformowane, nie miały dzwonnic...
2. Tu ani autor, ani jego redaktor nie sprawdzili – w herbie rodu Dohna widnieją dwa srebrne rogi jelenie, skrzyżowane po przekątnej, na niebieskim polu. Natomiast brązowy dzik to symbol rodu Dönhoff. Widocznie w okresie, gdy posiadłość należała do Dönhoffów, ozdobiono ją w ten sposób.
3. Wysunięte piętra budowano, aby zwiększyć użytkową powierzchnię mieszkalną górnych pięter, a także chronić fundament przed spływającą wodą deszczową.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

