/ Moskwa

1806–07. Rozpoznanie walką przed Borodino, czyli Napoleon nad brzegami Bałtyku

1806–07. Rozpoznanie walką przed Borodino, czyli Napoleon nad brzegami Bałtyku

Napoleon na polu bitwy pod Friedlandem.

Graniczące z ziemiami słowiańskimi Prusy Wschodnie odegrały znaczącą rolę także w historii Słowian. W szczególności – w historii Rosji, której częścią są dzisiaj.

Po raz pierwszy Prusy Wschodnie weszły w skład Rosji już w 1758 roku, w czasie wojny siedmioletniej. Cała ludność prowincji, łącznie z wielkim filozofem Immanuelem Kantem, złożyła przysięgę na wierność rosyjskiej cesarzowej Elżbiecie Piotrownie. Gdyby prowincja pozostała w składzie Rosji, cała historia nie tylko Rosji i Niemiec, ale także Europy i świata potoczyłaby się inaczej (dla nas – znacznie lepiej, niż wyszło w rzeczywistości). Niestety, w 1762 roku Piotr III dopuścił się jawnej zdrady narodowej, zwracając Fryderykowi wszystkie rosyjskie zdobycze i w istocie darując mu zwycięstwo w wojnie siedmioletniej.

Niespełna pół wieku później Rosjanie znów znaleźli się w Prusach Wschodnich, tyle że już w zupełnie innych okolicznościach geopolitycznych. Teraz Prusy były naszym sojusznikiem – choć w istocie byłym. W 1805 roku Napoleon rozbił wojska rosyjsko-austriackie pod Austerlitz, a w kampanii jesieni 1806 roku zadał Prusom miażdżącą klęskę, niszcząc ich armię i zajmując niemal całe terytorium tego kraju w ciągu zaledwie trzech tygodni. Niezajęte pozostały jedynie Prusy Wschodnie. Tam właśnie ruszył Napoleon. I spotkał się z armią rosyjską, która odbudowała się po klęsce sprzed roku.

W tamtych czasach nie było zwyczaju prowadzić wojny zimą, jednak kampania wschodniopruska 1806–1807 stała się wyjątkiem.

Strony nie uznały za konieczne udać się na leże zimowe; w grudniu 1806 roku doszło do pierwszych, jeszcze ograniczonych walk między poszczególnymi korpusami i dywizjami dwóch wielkich armii, przy czym walki te niezmiennie kończyły się remisem. Napoleon liczył na to, że od razu okrąży i zniszczy armię rosyjską, ale nic z tego nie wyszło. Co więcej, Rosjanom udało się przechwycić rozkaz Napoleona z planem kampanii, choć nie zdołali go poważnie wykorzystać. Po serii skomplikowanych manewrów w bardzo trudnych warunkach pogodowych (to silne mrozy, to odwilż i nieprzebyte błoto) i serii „remisowych” starć na początku lutego armie zetknęły się pod miasteczkiem Pruska Iławka (obecnie Bagrationowsk w obwodzie kaliningradzkim). Siły stron były mniej więcej równe. Co prawda talentu wodzowskiego generała Bennigsena, dowodzącego wojskami rosyjskimi, nie dało się w żaden sposób porównać z talentem Napoleona. Natomiast pod względem pozostałych walorów bojowych przeciwnicy byli zupełnie równi. Wyrównanie mogłoby stać się pełne, gdyby Kozacy wzięli do niewoli Napoleona i jego kwaterę główną (o mało do tego nie doszło wieczorem 7 lutego 1807 roku), lecz francuscy gwardziści zdołali odbić swojego cesarza.

Walna bitwa, na początku której każda ze stron miała po 75 tys. ludzi i 450 dział, rozpoczęła się rano 8 lutego w potężnej zamieci, która drastycznie ograniczała widoczność i mobilność stron. Na początku bitwy korpus marszałka Augereau, zabłądziwszy w zamieci, natknął się na 70-działową baterię rosyjską i został niemal całkowicie zniszczony jej ogniem. Piechota rosyjska zaczęła „przełamywać” centrum pozycji francuskiej i prawie dotarła do kwatery Napoleona. Po raz drugi w ciągu jednej doby cesarzowi groziła rosyjska niewola, ale gwardziści znów go odbili. W odpowiedzi Napoleon wyprowadził uderzenie całą swoją kawalerią (ponad 12 tys. jeźdźców) pod dowództwem Murata. Żadna armia świata nie mogła powstrzymać takiego ataku. Rosyjskie centrum również zostało początkowo zmiażdżone.

Mimo to francuski atak się załamał, natknąwszy się na rosyjskie bagnety. Zginęło ponad 1,5 tys. francuskich kawalerzystów, pozostali zawrócili.

W połowie dnia do Francuzów nadeszło najsilniejsze wsparcie – korpus marszałka Davouta. Zmiażdżył on lewe skrzydło armii rosyjskiej, stawiając ją w obliczu groźby okrążenia. Sytuację uratowała artyleria pod dowództwem generała Jermołowa (przyszłego pogromcy Kaukazu), która zatrzymała korpus Davouta. Następnie na pomoc Rosjanom nadszedł korpus pruskiego generała L’Estocqa (było to wszystko, co do tego momentu zostało z armii pruskiej), który przyczynił się do przywrócenia położenia. Potem bitwa sprowadziła się do kanonady artyleryjskiej, która ustała dopiero późną nocą, gdy strony przestały się widzieć.

W nocy Bennigsen wydał armii rosyjskiej rozkaz odwrotu z pola bitwy, co pozwoliło Napoleonowi ogłosić swoje zwycięstwo. Jednak francuski cesarz doskonale rozumiał, że żadnego zwycięstwa nie odniósł. Bitwa, podobnie jak poprzednie starcia tej kampanii, zakończyła się remisem, przy mniej więcej równych stratach (po 20–25 tys. zabitych i rannych). Gdy po bitwie Napoleon objeżdżał wojska, po raz pierwszy w swojej karierze zamiast „Niech żyje cesarz!” usłyszał „Niech żyje pokój!”

Napoleon pod Pruską IławkąNapoleon na polu bitwy pod Pruską Iławką.

Po raz pierwszy tak upragniona przez Napoleona walna bitwa nie przyniosła mu nic poza ogromnymi stratami.

Co więcej, po Pruskiej Iławce po raz pierwszy zaczęły się problemy z poborem rekrutów we Francji; trzeba było powoływać coraz młodszych żołnierzy, a przy tym zaczęło się masowe uchylanie od poboru. Trzeba było werbować cudzoziemców (Niemców, Włochów, Polaków), którzy z reguły nadawali się tylko do służby na tyłach.

Mimo to do końca wiosny 1807 roku Napoleon osiągnął dwukrotną przewagę liczebną nad Rosjanami – około 230 tys. wobec 115 tys. Na początku czerwca doszło do dwóch kolejnych „remisowych” bitew – pod Dobrym Miastem i Lidzbarkiem Warmińskim. Bodaj żadna kampania w historii wojen nie zna tylu „remisów”, co wschodniopruska 1806–1807. Starły się w niej naprawdę dwie najlepsze armie świata, dlatego przewaga osobiście Napoleona nad konkretnym Bennigsenem w żaden sposób nie mogła zapewnić Francuzom zwycięstwa. Mimo to kampania zakończyła się jednak na ich korzyść dzięki drugiej walnej bitwie – pod Friedlandem (obecnie Prawdinsk w tym samym obwodzie kaliningradzkim) 14 czerwca 1807 roku.

W tej bitwie Francuzi mieli przewagę liczebną, ale nie zasadniczą – 80 tys. wobec 60 tys. Znacznie gorsze było to, że Rosjanie z woli swojego niewybitnego dowódcy zajęli skrajnie niekorzystną pozycję, którą na pół przecinał głęboki wąwóz, a za plecami mieli jeszcze głębszą rzekę Łynę. Ponadto cała pozycja Rosjan była doskonale widoczna dla Napoleona, Rosjanie zaś zupełnie nie widzieli rozmieszczenia Francuzów.

Na początku bitwy Rosjanie próbowali nacierać, ale nie przyniosło to powodzenia. Już tuż przed zachodem słońca Francuzi rozpoczęli kontratak, który zakończył się pełnym triumfem. Wojska rosyjskie zostały zepchnięte do Łyny; tylko ich wyjątkowa nieustępliwość uratowała armię przed całkowitym zniszczeniem. Mimo to bitwa pod Friedlandem stała się największą klęską Rosjan zadaną przez Napoleona w całej historii wojen z nim (formalnie większa była klęska pod Austerlitz, ale tam podzieliliśmy porażkę z Austriakami, a tutaj przegraliśmy w pojedynkę). Straty Rosjan wyniosły co najmniej 20 tys. zabitych i rannych, Francuzów – około 8 tys. Przy tym jeńców praktycznie nie było (dla porównania – w 1806 roku w Prusach Francuzi wzięli ponad 100 tys. jeńców, a około 50 tys. Prusaków zdezerterowało).

Napoleon przyjmuje Aleksandra I w TylżyNapoleon przyjmuje Aleksandra I w Tylży.

Wojska rosyjskie wycofały się na swoje terytorium, po czym na początku lipca podpisano pokój w Tylży na warunkach francuskich, zresztą niezbyt uciążliwych (obecnie Tylża nazywa się Sowieck, więc i pokój można by teraz nazywać sowieckim).

Francja przyłączyła prawie połowę Prus, Rosja stała się niejako sojusznikiem Francji w wojnie z Anglią, choć sojusz ten nie miał żadnych praktycznych skutków (jeśli nie liczyć zwycięstwa Rosji nad Szwecją w wojnie 1808–1809, ale to już bardzo pośredni skutek). Poza tym, że pięć lat później wojna przyszła na naszą własną ziemię. Zresztą od początku nikt w to nie wątpił.

Kampania wschodniopruska 1806–1807 jest dziś w Rosji, rzecz jasna, gruntownie zapomniana. Tymczasem miała ona ogromne znaczenie wojskowe. Choć Rosja ją przegrała, pokazała, że tylko ona była zdolna walczyć z Napoleonem praktycznie jak równy z równym. Przy tym jednak armia rosyjska poniosła bardzo znaczne straty, wybita została większa część suworowskich „cudotwórczych bohaterów”. Z drugiej strony także armia francuska właśnie w tej kampanii straciła swoich najlepszych żołnierzy, którzy przeszli z Napoleonem przez wszystkie jego wcześniejsze triumfy. Jakość obu armii gwałtownie spadła, ale mimo to pozostały one najlepsze na świecie. I na wojnę 1812 roku jeszcze im wystarczyło sił. Ale po niej, poniósłszy nowe ogromne straty, i to znów tracąc najlepszych, oba kraje i ich armie z różną prędkością i po różnych trajektoriach ruszyły ku swojemu zmierzchowi. Zbyt drogo kosztowały je Austerlitz, Pruska Iławka, Friedland, Smoleńsk, Borodino, Małojarosławiec, Lipsk, Drezno.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.