/ Królewiec

Skąd się wzięły bramy, bastiony, raweliny, kaponiery, wieże i fosy

Historia budowy w epoce ponapoleońskiej drugiego pierścienia wałów Królewca, który w chwili ukończenia prac w latach 60. XIX wieku był już przestarzały.

Hańba pruskich twierdz

W latach 1806–07 doszło do wydarzeń, których w Prusach nie lubiano wspominać. Rozgromiwszy armię pruską w bitwach pod Jeną i Auerstedt, armia Napoleona bez walki zawładnęła pruskimi twierdzami Erfurt, Spandau, Szczecin, Kostrzyn, Częstochowa, Hameln, Plassenburg, Głogów i Wrocław. Dochodziło do tego, że twierdza z wielotysięcznym garnizonem i sprawną artylerią poddawała się oddziałom kawalerii, które w ogóle nie miały artylerii ani środków do oblężenia. Kulminacją było poddanie Magdeburga z dwudziestotysięcznym garnizonem po kilku strzałach z niewielkich moździerzy w stronę miasta. Napoleon wspominał później, że to poddanie zdumiało go ponad wszelką miarę. Nieco później, po bitwie pod Frydlandem, przyszła kolej na twierdzę Królewiec. Komendant twierdzy L’Estocq „odkrył”, że ziemne wały się rozmyły, sektory ostrzału obsadzono ogrodami i zabudowano szopami, a bastiony zarosły krzakami. Wszystko to wycięto i rozebrano, niemniej twierdza wytrzymała dokładnie jeden dzień i po lekkim nocnym ostrzale, zgodnie z rozkazem naczelnego wodza Bennigsena, została oddana Francuzom, a garnizon wyszedł, by połączyć się z armią wycofującą się ku Niemnowi.

Tę serię kapitulacji garnizonów współcześni nazwali „hańbą pruskich twierdz”. Oczywiście, główną rolę w takim biegu wydarzeń odegrała powszechna panika po rozgromieniu przez wojska napoleońskie najbardziej zdyscyplinowanej (z punktu widzenia Prusaków) armii Europy.

Jednak i stan techniczny umocnień, których wiek (jak w Królewcu) sięgał często dwóch stuleci, bynajmniej nie sprzyjał podnoszeniu ducha pruskich żołnierzy i oficerów. Skończyło się na tym, że po zakończeniu działań wojennych, które przyniosły zwycięstwo koalicji nad napoleońską Francją, Królewiec ogłoszono miastem otwartym. Twierdza nad Pregołą przestała istnieć.

Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo. Prusy obrały kurs na zjednoczenie państw niemieckich wokół swojej korony, co nie mogło nie wywołać niezadowolenia sąsiadów (Rosji i Francji) oraz konkurentów w tej sprawie (Austrii). Zasady kongresu wiedeńskiego, mające zapobiec wojnie między pięcioma czołowymi mocarstwami europejskimi: Austrią, Anglią, Prusami, Rosją i Francją, nie wydawały się już niewzruszone. Jeśli chodzi bezpośrednio o stosunki Rosji i Prus, to widoczny był wzrost nieufności między obydwoma krajami, o czym świadczą raporty attaché wojskowych, konsulów i posłów, w których wskazywano rzeczywiste i rzekome oznaki przygotowań wojennych na terytorium kraju urzędowania.

„Pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło?..”

W 1834 roku magistraty miast Prus Wschodnich zwróciły się do rządu Fryderyka Wilhelma III z petycją o budowę obiektów fortyfikacyjnych chroniących prowincję przed potencjalnym wrogiem. Petycję wydobyto z archiwów kancelarii sześć lat później, gdy na pruskim tronie zasiadał już Fryderyk Wilhelm IV. W 1840 roku przygotowano dla króla nową petycję sejmu krajowego Prus Wschodnich, tym razem dotyczyła ona budowy umocnień wałowych bezpośrednio wokół Królewca. W 1840 roku Fryderyk Wilhelm przybył do Królewca, by przyjąć hołd od sejmu krajowego Prus Wschodnich, i przy okazji zatwierdził wspomnianą petycję. Następnie rozporządzeniem z 19 grudnia 1841 roku Fryderyk Wilhelm powołał komisję w składzie generałów, uczestników wojen z Napoleonem, Karla Wilhelma Georga von Grolmana i Johanna Wilhelma von Krausenecka oraz szefa korpusu inżynieryjnego generała porucznika Ernsta Ludwiga von Astera, aby rozpatrzyła problem umocnień i opracowała projekt obwałowania miasta. 5 kwietnia 1843 roku projekt budowy nowego pierścienia wałów Królewca został zatwierdzony.

Prace budowlane rozpoczęto oficjalnie 15 października 1843 roku uroczystym położeniem kamienia węgielnego pod koszary obronne, noszące wówczas od miejsca budowy nazwę „Książęca Rola” (Herzog Acker). Później przemianowano je na „Kronprinz”.

Koszary obronne, jak wynika z ich nazwy, służyły do zakwaterowania wojsk, a w razie szturmu na miasto stawały się obiektem fortyfikacyjnym drugiego rzutu, wspierającym ogniem fronty położonego przed nimi bastionu Grolman. Niemal jednocześnie odbyło się drugie wmurowanie kamienia węgielnego pod obiekt fortyfikacyjny – Bramę Królewską. Potem budowa ruszyła pełną parą.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że drugi pierścień wałów Królewca jest nieco wzmocnionym wariantem jego pierwszego pierścienia bastionowego: i tu, i tam podstawą umocnień były wał i bastiony, a linia nowych umocnień miejscami nawet pokrywa się z linią starych, w innych zaś miejscach jest od niej oddalona nie więcej niż o 200 metrów. W rzeczywistości był to jednak zupełnie nowy poziom budownictwa wojskowego, a nawet zasada obrony nowej twierdzy była inna. Wojny z Napoleonem pokazały, że armie zaczęły osiągać liczebność 100 i więcej tysięcy żołnierzy, a więc żadnymi murami i wałami nie dało się już powstrzymać takiej masy żołnierzy. Za to rozwój broni palnej pozwalał zadać nacierającym ogromne straty, jeśli użyć skoncentrowanego ognia karabinowo-działowego, przy tym nie tylko krzyżowego, ale i wielopiętrowego. Zgodnie z zamysłem fortyfikatorów bastiony miały się kilkakrotnie powiększyć, aby pomieścić wystarczającą liczbę środków rażenia. Przy tym artyleria i strzelcy według projektu rozmieszczeni byli nie tylko na otwartych stanowiskach, lecz także wewnątrz kazamat bastionu i wału, prowadząc ogień przez strzelnice. Wały wzmacniano od góry kawalerami, co pozwalało stworzyć jeszcze jedno piętro ognia. I wreszcie pierwsze i najbardziej wysunięte piętro ognia (głównie karabinowego) tworzyły oddziały piechoty ukryte za grzbietem stoku bojowego. Szczególną rolę zaczynały odgrywać redity-kaponiery bastionów, których w pierwszym pierścieniu wałów w ogóle nie było. Te ceglane budowle o grubości murów do 2 metrów były osłonięte wałem bastionu i dlatego niedostępne dla ognia przeciwnika. Ale gdy tylko ten sforsuje fosę i podejdzie do wału, redity-kaponiery wszystkimi swoimi strzelnicami spuszczają na piechotę potężny ogień flankujący, w tym salwy kartaczami, zadające piechocie katastrofalne straty. W samej twierdzy jest dostatecznie dużo przestrzeni nieostrzeliwanej przez artylerię przeciwnika, co pozwala rozmieścić liczną armię zdolną kontratakiem dokończyć rozgromienia oddziałów oblegających miasto. Gdyby wyobrazić sobie, że w 1807 roku Królewiec dysponowałby podobnymi obiektami fortyfikacyjnymi, wyszkolonym i dzielnym garnizonem, którym dowodziłby zdecydowany komendant, można by twierdzić, że stałby się bardzo twardym orzechem do zgryzienia nawet dla słynnych weteranów Starej Gwardii armii napoleońskiej.

Fortyfikacje KrólewcaTrzy linie obiektów fortyfikacyjnych Królewca z różnych epok: średniowieczna, gdy każde z trzech miast nad Pregołą miało własne mury obronne (w centrum). Pierwszy wspólny obwód wałów z XVII wieku. Drugi pierścień wałów, zbudowany w połowie XIX wieku (najbardziej oddalony od centrum).

Generałowie przygotowują się do minionej wojny

W praktyce jednak nie wszystko okazało się tak bezchmurne, jak w obliczeniach komisji fortyfikacyjnej. Rzecz w tym, że równocześnie z budową pierścienia wałów Królewca rusznikarze Europy zaczęli opracowywać artylerię gwintowaną. I do chwili zakończenia głównych prac przy wznoszeniu wałów, bastionów i bram w 1862 roku te działa oblężnicze, przeciwko którym projektowano umocnienia Królewca, masowo wycofywano z uzbrojenia armii europejskich. Już pierwsze działa gwintowane wysyłały ciężki pocisk o wydłużonym kształcie na odległość 3000 metrów, to znaczy artylerzyści przeciwnika, nawet nie docierając do linii umocnień, mogli ostrzeliwać całe miasto aż po centrum włącznie. To od razu pozbawiało garnizon twierdzy głównej przewagi – możliwości utrzymywania koszar, magazynów i szpitali poza zasięgiem rażenia.

„Generałowie zawsze przygotowują się do minionej wojny” – uczy przysłowie, i w przypadku umocnień Królewca okazało się ono całkowicie trafne.

Należy tu poczynić zastrzeżenie, aby uniknąć powielanej w literaturze krajoznawczej tezy o całkowitej „bezzębności” umocnień Królewca, także podczas szturmu miasta w kwietniu 1945 roku. Jakkolwiek przestarzała byłaby miejska fortyfikacja, bronić miasta z nią i tak jest łatwiej niż w ogóle bez obiektów fortyfikacyjnych. Mimo błyskawicznego przejścia od nowoczesnych do przestarzałych, bastiony drugiego pierścienia wałów nie utraciły całkowicie swojej siły, po prostu nie mogły w należytym stopniu pełnić funkcji założonych w nich przy projektowaniu i budowie, zapewniać niedostępności twierdzy przez przewidziany okres ani uchronić miasta przed niszczycielskim ogniem artylerii.

Krótki wykład o fortyfikacji miejskiej

Obiekty fortyfikacyjne tworzące kompleks drugiego pierścienia wałów wyróżnia niepowtarzalność każdego z nich. Oprócz dwóch bliźniaczych wież Dohna i Wrangla wszystkie pozostałe budowle projektowano indywidualnie i nawet będąc jednego typu, mają one bardzo znaczne różnice.

BASTIONY

Nowy pas bastionowy składał się z dziewięciu pełnowartościowych bastionów o potężnych czołach i ceglanych reditach lub reditach-kaponierach, które stanowiły podstawę siły twierdzy. Nazywały się one Astronomiczny (Sternwarte), Krauseneck, Tragheim, Oberteich, Grolman, Kupferteich, Litwa, Pregel, Brandenburg (tu i dalej wyróżniono te obiekty, które w tym czy innym stopniu zachowały się do naszych czasów). Między nimi znajdowały się cztery pomocnicze bastiony ziemne: Laak, Butterberg, Haberberg i Alter Garten.

Najlepiej zachowanym do naszych czasów jest bastion Grolman – bardzo okazała budowla z potężnymi czołami, podkowiastą reditą i przyczółkiem mostowym – prawdziwa pomoc naukowa z zakresu fortyfikacji.

Swego czasu mówiono o przekazaniu go miastu w celu urządzenia w nim i w sąsiednich koszarach Kronprinz muzeum fortyfikacji. Ale zamiary pozostały zamiarami, choć część terenu bastionu jest dostępna do zwiedzania. Drugim bastionem, który zachował (co prawda częściowo) ceglano-ziemne czoła, jest Oberteich. Lewą trzecią część bryły bastionu ścięto przy budowie Cranzer Allee – ul. Aleksandra Newskiego – jeszcze na początku XX wieku. Do tego czasu lewy bark bastionu przylegał do umocnień Bramy Rossgarten, a cały ruch z miasta w kierunku Cranz (Zielenogradska) i Memla (Kłajpedy) odbywał się przez bramę. Nawet uliczki nosiły tu odpowiednie nazwy: Memeler Weg (Droga Kłajpedzka), Niddener Weg (Droga do Nidy), Sarkauer Weg (Droga do Sarkau, czyli osiedla Lesnoj), Rossittener Weg (Droga do Rossitten – osiedla Rybaczij) itd.

Bastiony Astronomiczny, Kupferteich, Litwa i Pregel zachowały do naszych czasów tylko swoje redity i redity-kaponiery.

Częściowo zachował się ziemny bastion Butterberg. Na jego miejscu znajduje się obecnie pomnik 1200 bohaterów gwardzistów.

Szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na bastion Pregel. Było to niezwykle potężne umocnienie, zachwycające na fotografiach z tamtych lat pięknem i regularnością linii. Prawdziwe arcydzieło architektury fortecznej. Bastion osłaniał jednocześnie dwa kierunki: drogę wodną do miasta rzeką i lądową przez Bramę Frydlandzką.

BRAMY

Pierwotnie zaplanowano budowę dziewięciu bram: Królewskiej (Königstor), Rossgarten (Rossgärter Tor), Tragheim (Tragheimer Tor), Steindamm (Steindammer Tor), Ausfall (Ausfalstor), Holländerbaum (Holländerbaum Tor), Brandenburskiej (Branenburger Tor), Frydlandzkiej (Friedländer Tor) i Sackheim (Sackheimer Tor). Począwszy od 1866 roku fortyfikatorzy musieli zbudować jeszcze trzy bramy dla poprowadzenia linii kolejowych. Jedna z nich, znana nam jako Brama Kolejowa (Eisenbahnhof Tor), zachowała się do naszych czasów.

Bramy, oprócz oczywistej funkcji fortyfikacyjnej, stały się prawdziwą ozdobą miasta. Zbudowane w stylu neogotyckim, miały mnóstwo czysto dekoracyjnych detali, takich jak wieżyczki, machikuły i oczywiście elementy rzeźbiarskie i sztukatorskie.

Na podstawie umieszczonych na bramach rzeźb i górnoreliefów można stwierdzić, że Brama Królewska poświęcona jest historii Królewca: postacie króla Ottokara II, księcia Albrechta i króla Fryderyka I symbolizują właśnie najważniejsze etapy w dziejach miasta. Brama Frydlandzka zapoznawała mieszczan z historią zakonu krzyżackiego: wielki mistrz Siegfried von Feuchtwangen z modelem zamku w Malborku w rękach na zewnętrznej stronie bramy symbolizował powstanie państwa zakonu krzyżackiego w 1309 roku. A wielki komtur i chorąży Zakonu w bitwie pod Grunwaldem Friedrich von Zollern – upadek epoki rycerzy-mnichów na terytorium Prus. Brama Rossgarten poświęcona była reformom w armii pruskiej i w samym państwie, rozpoczętym w czasie wojen z Napoleonem. Zdobiły ją górnoreliefy generałów-reformatorów Johanna Davida von Scharnhorsta i Wilhelma Luthera von Gneisenaua. Podobną rolę pełniła także Brama Sackheim, poświęcona bohaterom wojen napoleońskich Friedrichowi Wilhelmowi von Bülowowi i Johannowi Davidowi Ludwigowi Yorckowi von Wartenburgowi, których medaliony również zdobiły miejską stronę bramy. Niestety, medaliony te zaginęły po drugiej wojnie światowej. Brama Brandenburska miała po stronie miejskiej portrety pruskiego ministra wojny Leopolda Hermanna Ludwiga von Boyena oraz jednego z autorów projektu samego pierścienia wałów Królewca, generała i fortyfikatora Ernsta Ludwiga von Astera. I wreszcie nieistniejącą dziś Bramę Steindamm zdobiła postać króla Fryderyka Wilhelma IV, za którego panowania zbudowano wszystkie królewieckie bramy. Bramy Tragheim, Ausfall i Holländerbaum nie miały ozdób rzeźbiarskich.

Opis budowlany bram miejskich to temat godny osobnej obszernej opowieści, zwłaszcza zważywszy na indywidualność ich projektów. Wskażmy jednak ich wspólne i główne cechy. Zróbmy to na przykładzie bramy, która najlepiej zachowała swoje wysunięte umocnienia (kordegardę), czyli Bramy Frydlandzkiej.

Wzrost siły artylerii nie pozwalał już umocnionym bramom bronić się samym. Dlatego przy wszystkich królewieckich bramach drugiego pierścienia wałów zawsze znajdował się bastion, rawelin, wieża lub ich połączenie, na których spoczywała obrona bramy przed wojskami przeciwnika.

Dla Bramy Frydlandzkiej taką osłoną był bastion Pregel. Wychodząca z bramy droga dochodziła do specjalnie posadzonego zagajnika, a następnie go okrążała, przebiegając przed czołami bastionu. W ten sposób armia nieprzyjaciela nie mogła szybko ustawić baterii artyleryjskich do ostrzału bramy ogniem na wprost, nie wdając się wcześniej w walkę z potężną artylerią bastionu. Do obrony zaś przed oddziałami piechoty, które mogłyby przedrzeć się przez zagajnik, służyła podwójna kordegarda o potężnych murach i strzelnicach. Gdy zaś atakujące wojska przełamią opór załogi kordegardy, musiałyby pod ogniem flankującym z bastionu wyłamać nie tylko dębowe, okute żelazem wrota bramy, ale i podwójną zaporę z belek, które wkładano w specjalne wpusty wewnątrz bramy. Przy tym od strony miasta bramę osłaniał drugi rzut obrony w postaci koszar artyleryjskich, częściowo zachowanych przy obecnym prospekcie Kalinina. Tak więc szturm na bramę jako najbardziej wrażliwy odcinek obwodu twierdzy groził przeciwnikowi niedopuszczalnymi stratami. Na tym przykładzie widzimy, że podstawą obrony bramy jest gęsty, krzyżowy ogień karabinowo-artyleryjski. I odwrotnie, rola potężnych „nie do zdobycia” murów staje się drugorzędna, a małe ciasne wieżyczki bram i łatwe do zniszczenia blanki przedpiersia są w ogóle wyłącznie elementami dekoracji. Wszystkie pozostałe bramy miejskie były bronione w podobny sposób, obowiązkowo miały zarówno osłaniający je bastion, jak i rozbudowaną kordegardę. Po prostu w miarę rozrastania się miasta poza obwód wałów te wysunięte umocnienia rozebrano, podobnie jak niektóre inne elementy miejskiej fortyfikacji.

WIEŻE

Wieże drugiego pierścienia wałów – Wrangla i Dohna – były jego najbardziej kontrowersyjnymi elementami z punktu widzenia praktycznej fortyfikacji, za to w naszych czasach wyglądają najokazalej i robią na turystach wrażenie potęgą murów i groźnością strzelnic. Zaprojektował je dyrektor budowy twierdzy inżynier-kapitan o trudnym dla języka rosyjskiego nazwisku Irfügelbrecht wraz ze swoim współautorem inżynierem-porucznikiem von Heilem. Wieże te są godne uwagi nie tylko ze względu na wygląd, ale i historię ich powstania.

Już w drugiej połowie XVIII wieku fortyfikatorzy i specjaliści wojskowi doszli do wniosku, że dalszy rozwój klasycznego bastionowego systemu obrony (jakim był pierwszy pierścień wałów Królewca) nie ma perspektyw. Rozwijająca się nadal artyleria uczyniła wrażliwym sam bastion i odtąd jego załoga nie mogła niezawodnie bronić przylegających do bastionów wałów, a bardziej troszczyła się o obronę samego bastionu i jego baterii.

Teraz upadek miasta-twierdzy stawał się kwestią czasu. Wśród francuskich żołnierzy pojawiło się nawet powiedzenie: „Zaatakowane miasto to miasto zdobyte”.

Próby zaś wzmocnienia systemu bastionowego dodatkowymi umocnieniami wysuniętymi doprowadziły do tego, że żołnierze pierwszego rzutu obrony, nie troszcząc się o uporczywą obronę rubieży, przy pierwszej okazji je opuszczali, by schronić się na ostatniej linii umocnień. W tym czasie ukazała się książka znanego francuskiego dowódcy i inżyniera Marca René de Montalemberta „Fortyfikacja prostopadła” (La fortification perpendiculaire), w której proponował on radykalne rozwiązania kwestii przeciwstawienia się artylerii oblężniczej. Jednym z nich stały się tak zwane „wieże Montalemberta”. Krytycy nie przestawali spierać się z Montalembertem, a nieliczni wielbiciele uważali go za genialnego nowatora, jednak za jego życia żadna z jego koncepcji fortyfikacyjnych nie została w pełni urzeczywistniona w kamieniu. I oto pół wieku po śmierci Montalemberta projekty jego wież legły u podstaw królewieckich wież Dohna i Wrangla. Wieże te miały bronić potężnym ogniem artyleryjskim trudnego odcinka obrony nad brzegiem Stawu Górnego. Ponieważ okrągła wieża w zasadzie może się odgryzać tylko ogniem rozchodzącym się promieniście, jego niezbędną gęstość osiąga się przez wprowadzenie kilku pięter strzelnic i stanowiska artyleryjskiego na dachu. Za to taka wieża zdolna jest do obrony okrężnej i praktycznie nie ma słabych punktów. Baterie wieży mają przewagę nad przeciwnikiem pod względem zasięgu strzału na wprost, ponieważ są umieszczone wyżej niż jego baterie. Przeciwnik, który przedarł się pod jej mury, musi dla szturmu zejść do okrężnej fosy, ostrzeliwanej z małych wieżyczek-kaponier. W ten sposób realizowana jest obrona wieży zarówno na dalekich, jak i na bliskich podejściach. Jednak, jak widzimy, wszystko to, co powiedziano wyżej, ma sens, gdy artyleria strzela wyłącznie ogniem płaskotorowym, jak było w chwili projektowania wież. I w tym przypadku generałowie znów przygotowali się do minionej wojny.

Oprócz wymienionych typów budowli obronnych należy odnotować obecność w pierścieniu obrony trzech rawelinów: Haberberg, Frydlandzkiego i Sackheim. Dwa pierwsze można i dziś znaleźć w Parku Południowym, rawelin Sackheim zaś znajdował się przy bramie o tej samej nazwie i został zniwelowany przy poszerzaniu granic miasta w latach 1910–12.

Rawelin w klasycznej twierdzy bastionowej to trójkątna budowla, położona przed główną fosą obronną między bastionami.

W zmodernizowanym systemie bastionowo-kaponierowym drugiego pierścienia wałów Królewca raweliny pełnią tę samą rolę co bastiony – z ich czół prowadzono ogień krzyżowy do baterii oblężniczych przeciwnika, a redity swoimi bateriami osłaniały wał główny ogniem flankującym. Przy tym raweliny były nieco bardziej wysunięte do przodu i oderwane od wału głównego. Oprócz nich w skład kompleksu umocnień wałowych wchodziły wspomniane już koszary obronne Kronprinz oraz zmodernizowany fort Friedrichsburg, dla którego wtedy też zbudowano nową bramę, znaną nam jako Brama Friedrichsburg (obecnie filia Muzeum Oceanu Światowego). Tak zwany Front Łąkowy reprezentowała jedna jedyna Luneta Łąkowa. Znajdowała się ona na wyspie Lomse (Oktiabrskij), niedaleko miejsca, gdzie obecnie buduje się nowy stadion piłkarski. Wyspę uważano za mało prawdopodobne miejsce prowadzenia działań wojennych, dlatego obrona miasta była tam dość umowna.

Arterie wodne miejskiego wału

Każdy, kto spacerował po wałach i bastionach pasa obronnego, musiał zauważyć, że wszędzie jest woda. Nie jest to dziwne, ponieważ fortyfikatorzy wybrali dla fosy przed umocnieniami wariant fosy wypełnionej wodą. W Królewcu ze źródłami wody nie było problemów, dlatego budowa suchej fosy byłaby tu znacznie trudniejsza niż mokrej.

Umownie fosę wodną można podzielić na dwie części północne (na lewo i na prawo od Stawu Górnego) i część południową, której pozostałości można zobaczyć w Parku Południowym. Ponieważ w mniej więcej pierwotnym stanie zachowała się tylko część fosy twierdzy od Stawu Górnego do Bramy Królewskiej i dalej do Pregoły, to właśnie ją rozpatrzymy bardziej szczegółowo.

Wydawałoby się, że jeśli są dwa zbiorniki o różnym poziomie wody, to urządzić fosę wodną jest prościej niż proste – wykopałeś rowek, który wypełni woda z górnego zbiornika, dążąc do spłynięcia do dolnego, i fosa gotowa.

W rzeczywistości jednak wszystko okazało się znacznie bardziej skomplikowane: różnica poziomów między Stawem Górnym a Pregołą wynosi 22 metry. Fosa z wodą zamieniłaby się w rwący, ale dość płytki potok, przy czym z realnymi szansami na to, że w ciągu kilku dni całkowicie spuści Staw Górny do rzeki.

Właśnie dlatego fosa wodna stanowi system kaskad przedzielonych groblami i urządzeniami regulującymi przepływ.

Pierwszy regulator poziomu wody znajduje się pod sympatycznym mostkiem przy Wieży Dohna. Jest to prosta metalowa zasuwa, którą można podnosić i opuszczać, regulując poziom w pierwszym basenie przy wieży. Obecnie jest tu trawnik ze strumyczkiem, ale niegdyś cały teren tego trawnika przy wieży był wypełniony wodą.

Kolejny regulator znajduje się w kaponierze wieży. Wielu widziało „przejście” pod małą wieżyczką-kaponierą, przez które płynie strumyczek ze Stawu Górnego. Takie samo jest też przy Wieży Wrangla. Otóż to „przejście” było przeznaczone wyłącznie dla wody, a zasuwa w kaponierze regulowała jej dopływ do drugiego basenu przy wieży.

Dalej aż do Bramy Królewskiej znajdowały się trzy groble, dzielące fosę na trzy kaskady o różnym poziomie wody. Pierwsza grobla znajdowała się przy bastionie Oberteich (obecnie jest tam most na ul. Aleksandra Newskiego, pod którym płynie fosa). Druga – między bastionami Oberteich i Grolman, trzecia – przy samym bastionie Grolman. Dzięki tym groblom utrzymuje się wysoki poziom wody w fosie twierdzy przy niewielkim zużyciu wody ze Stawu Górnego. Poniżej Bramy Królewskiej grobli obecnie nie ma i dlatego fosa jest tu wąska i płytka. Ale z pewnością dawniej i tu była przegrodzona groblami. Ostatnia grobla znajduje się już przy bastionie Litwa, tuż przed ujściem fosy twierdzy do Pregoły.

Fosa wzdłuż Wału Litewskiego przedstawiała w XIX wieku dość ponury obraz: po jednej stronie strzelnice bastionów, po drugiej – cmentarze miejskie. Zupełnie jak rzeka Styks między światem żywych i umarłych.

Fosa wodna po drugiej stronie Stawu Górnego również składała się z grobli i kaskad. Jednak na początku XX wieku przeszła ona poważne zmiany: przy Wieży Wrangla skierowano ją do podziemnego kolektora, potem znów wychodziła na powierzchnię, by po 300 metrach ponownie zanurzyć się pod ziemię i rozdwojonym kolektorem dostać się do Potoku Parkowyj i do przedłużenia fosy twierdzy przy Parku Zwycięstwa.

Zamiast zakończenia

Jak już wspomniano, w 1862 roku budowa obiektów drugiego pierścienia wałów Królewca została zakończona. Ale rozwój twierdzy Królewiec na tym się nie zatrzymał. Już pod koniec budowy dla fortyfikatorów było jasne, że nowe budowle wałowe nie spełnią stawianych przed nimi zadań zapewnienia niezawodnej osłony miasta przed armiami nieprzyjaciela. Niemal od razu zaczęto wprowadzać do projektu obwałowania zmiany, które według zamysłu autorów miały zrównoważyć wzrost siły artylerii i odsunąć baterie oblężnicze prawdopodobnego przeciwnika od centrum miasta. W tym celu zmieniony plan przewidywał budowę 15 wysuniętych do przodu umocnień-lunet. W tym celu zarezerwowano pod ich budowę działki ziemi – esplanady. Zbudowano na nich trzy umocnienia: lunety Böttchershöfen (w obecnym parku „Junost'”), Neue Bleiche (w Parku Zwycięstwa) i Mühlenhof (na terenie Kaliningradzkiego Kombinatu Opakowań). Budowy pozostałych nigdy nie rozpoczęto.

Rozpoczęta w 1870 roku wojna francusko-pruska wyraźnie pokazała, że obwałowanie miasta i wszelkie sposoby jego modernizacji nie mają we współczesnej wojnie żadnych szans, by przeciwstawić się środkom natarcia.

Przebieg działań wojennych pokazał, że rubieże obronne trzeba wysuwać co najmniej 5 km od centrum miasta, dlatego cała Europa zaczęła budować twierdze fortowe. Tego etapu budownictwa twierdz nie uniknął również Królewiec, który w latach 1872–1890 otrzymał 12 dużych i trzy małe forty.

Umocnienia twierdzy drugiego pierścienia wałów służyły zgodnie ze swoim przeznaczeniem do początku XX wieku. Główny pas fortyfikacyjny przesunął się do tego czasu na linię fortów, bastiony zaś pełniły rolę drugiego rzutu obrony miasta. Do 1910 roku pierścień bastionowy zaczął przeszkadzać zarówno władzom wojskowym, jak i cywilnym. Pierwsze nie chciały utrzymywać dawno przestarzałych budowli, drugie musiały rozwijać miasto poza obwałowanie. Dlatego decyzja o odpłatnym przekazaniu umocnień wałowych gminie miejskiej zadowoliła wszystkich. Władze miejskie natychmiast rozebrały bramy miejskie najbardziej przeszkadzające budowie dróg, zniwelowały wały prawie wszystkich bastionów, a także wał główny na dużej długości. Część fosy wykorzystano do budowy linii kolejowych. Na pozostałych budowlach wałowych urządzono tak zwany „Zielony pas Schneidera” – strefę parkową do wypoczynku mieszkańców. Niemniej było jeszcze za wcześnie, by stare umocnienia całkiem przeszły na emeryturę – znów okazały się potrzebne jako twierdze podczas szturmu miasta w kwietniu 1945 roku. A Wieża Dohna stała się nawet symbolem zwycięstwa nad faszyzmem w tym jednym mieście – swego rodzaju „królewieckim Reichstagiem”.

Po wojnie bastiony, bramy i wieże Królewca wykorzystywano do różnych celów, głównie jako pomieszczenia gospodarcze. Nowa epoka nastała dla nich w 1979 roku, gdy w Wieży Dohna otwarto Muzeum Bursztynu.

Obecnie instytucje kultury zajmują Bramę Królewską, Bramę Sackheim, Bramę Frydlandzką i Bramę Friedrichsburg; być może wkrótce muzeum stanie się także Wieża Wrangla. Niewątpliwie rola instytucji kultury jest najbardziej odpowiednia dla tych unikatowych dla rosyjskiego dziedzictwa architektonicznego obiektów.

Zdjęcia autora.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.