/ Ziemie Prusów, Jaćwingów, Żmudzinów i Kurów

Pergrubrius

Znany badacz mitologii bałtyjskiej Władimir Toporow porównuje pruskiego boga wiosny, płodności i roślinności Pergrubriusa z litewskim bóstwem rolniczym Žemėpatisem-Žeminą i słowiańskim Jaryłą.

Na podstawie świadectw pisanych z XVI wieku (M. Stryjkowski, J. Maletius/J. Malecki i in.) święto ku czci Pergrubriusa było charakterystyczne dla Semby (Sambii), Insterburga (i zapewne całej Nadrowii), Ragnety i okolic Sudowii (obszar na wschód od rz. Szeszupy i jez. Wisztynieckiego). Ponadto podobne święto wzmiankowane jest w odniesieniu do Kurlandii i wszystkich zamieszkujących te ziemie Żmudzinów. Sądząc po zasięgu terytorialnym, święto było żywe na wszystkich „pruskich” ziemiach, u Jaćwingów (w tym zakonnych przesiedleńców na Sembie), Żmudzinów i pozostałych Kurów.

A zatem święto odbywa się w nocy z 23 na 24 kwietnia. Ludzie z całej wsi schodzą się w jednym dużym domu (komorze, stodole). Wcześniej zbiera się od wszystkich po ćwierci słodu albo beczkę na piwo. Piwo zwykle się kupuje, warzy się je z plonu jednego pola. Tu wurszajt (pruski kapłan) wznosi czaszę z piwem ku powale (niebu) i wzywa boga Pergrubriusa słowami:

„O Wespocie Dewe musu Pergrubios!” [zniekształcone prus.-lit., przyp. aut.] Ty zimą odpędzasz od nas nieszczęścia (plugastwo), a wiosną dajesz wzrastać trawom i kwiatom po całej ziemi. Teraz cię prosimy, abyś to, cośmy zasiali i co zasiewać będziemy, hojnie pomnożył, by rosło i kłosiło się, a wszelki kąkol abyś sam podeptał!”

Chłopi z Litwy Pruskiej, z książki Theodora Lepnera, 1690 r.

Chłopi z Litwy Pruskiej.

Rysunek z książki Theodora Lepnera, 1690 r.


Wurszajt trzyma w prawej ręce czaszę z piwem, następnie chwyta ją zębami, a wypiwszy, rzuca przez głowę, nie dotykając jej rękami. Za nim stoi Cziwon (Krywe) albo starszy włości (lub ktoś z członków wspólnoty), łapie czaszę i, nalawszy piwa, znów stawia ją przed wurszajtem. A teraz ten prosi Perkuna, by chronił od burz i niepogody, wypijając po modlitwie ofiarną czaszę piwa, dalej modli się do Swajkstiksa – boga światła, by łaskawie świecił polom, łąkom, kwiatom. Potem modlono się do Pilwitsa, by pomógł zebrać cały plon do stodół.

Modlą się także do pozostałych 15 bogów, wypijając „na chwałę” po czaszy piwa, trzymając ją zębami, również bez dotykania rękami. Dalej śpiewają pieśni na chwałę bogom. Jeśli w ubiegłym roku był nieurodzaj, to oprócz wymienionych Pergrubriusa, Perkuna, Swajkstiksa i Pilwitsa modlą się także do Auszajtsa, by ten rok był dla nich łaskawszy.

Litwini modlą się do swoich bogów, rycina z książki 'Historia ludów północnych' Olausa Magnusa, 1550 r.

Litwini modlą się do swoich bogów.

Rycina z książki „Historia ludów północnych” Olausa Magnusa, 1550 r.


Poganie modlą się do swoich bogów, rycina z książki 'Historia ludów północnych' Olausa Magnusa, 1550 r.

Poganie modlą się do swoich bogów.

Rycina z książki „Historia ludów północnych” Olausa Magnusa, 1550 r.


Znany jest ponadto obyczaj, kiedy ludzie z czterech albo sześciu wsi schodzą się w jednym miejscu, zbierają pieniądze, chleb i inne rzeczy, a jeśli pieniędzy jest dużo, kupują za nie i byka, i kozła i idą do jednego domu. Tam rozpalają wielki ogień. Tam też kobiety, mieszając mąkę pszenną i gryczaną, lepią szczególne placki (chleb).

Wurszajt według obyczaju wkłada na głowę wieniec (wieniec z kłosów), kładzie rękę/ręce na kozła albo byka i prosi wspomnianych bogów (każdego z osobna), by przyjęli ofiarę i uroczystość. Potem kozła (byka) prowadzi się za rogi do stodoły/suszarni, gdzie wszyscy mężczyźni go podnoszą (trzymają nad ziemią), a wurszajt, przepasawszy się ręcznikiem (lub torbą – według Maletiusa), znów wzywa bogów, podniósłszy prawą rękę: „Oto ofiara pochwalna i pamięć ojców naszych, abyśmy złagodzili gniew bogów naszych...”, potem, szepcząc, obchodzi ofiarne zwierzę trzykrotnie („trzy kroki wokół byka”) i zarzyna je.

Czasem rytuał odprawia ślepy albo kulawy wurszajt, co wskazuje na chtoniczny charakter rytuału, jego związek z płodnością i kultem przodków. Przypomnijmy tu jednookiego Odyna i Babę Jagę o kościanej nodze.

Pruski (sudawski) kapłan-wurszajt z Sambii i ofiarny kozioł. Rycina. Książeczka sudawska 1520-1530.


Pruski (sudawski) kapłan-wurszajt z Sambii i ofiarny kozioł.

Rycina. 1520–30.


Dalej krew byka/kozła nie jest przelewana na ziemię, lecz zbiera się ją do cebrów, z których czerpie się ją czaszą/czerpakiem. Wurszajt kropi nią ludzi, a resztę rozlewa się do dzbanuszków i garnuszków, rozdaje ludziom i każdy kropi nią bydło w swoim domu. W obrzędach związanych z pierwszą orką zabronione było uczestniczyć narzeczonym.

Potem porąbanego i oprawionego byka kobiety gotują w kotle, gdy chłopi siedzą przy ogniu, a kobiety/żony przynoszą im surowe placki, oni zaś, wziąwszy każdy po placku, rzucają je jeden drugiemu przez ogień, dopóki się nie upieką.

Pruscy kapłani przerzucają święty chleb, rys. z XIX w.


Pruscy kapłani przerzucają święty chleb.

Rysunek z XIX w.

.

Po zakończeniu przygotowań wszyscy zbierają się przy stole, po czym wszyscy piją i jedzą, śpiewają i grają na „długich trąbach” (trembitach). Święto trwa całą noc. Rano, gdy idą przez wieś do rozstajów dróg, niosą ze sobą pszenny placek i resztki świątecznego stołu i zakopują to wszystko w jednym miejscu, przy czym każdy sypie garść ziemi tak, by ani pies, ani żadne inne zwierzę nie mogło tego wykopać, a potem, zostawiwszy to swoim bogom, rozchodzą się do domów.

Co ciekawe, podobne święto na Litwie Pruskiej końca XVII–XVIII wieku wspomina także Matthäus Praetorius. Tak więc dawne pogańskie obyczaje, zmieniając się, a gdzieniegdzie nawet „karłowaciejąc”, przetrwały na terenie historycznych Prus co najmniej do początku tzw. epoki oświecenia i nastania industrializacji. I, zasilone duchem romantyzmu pierwszej tercji XIX w., znów dają o sobie znać w spisanych tutaj legendach i podaniach.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.