Nieprzypadkowo przez wieki piękne ogrody opiewali poeci i przedstawiali malarze. Ogród to obraz całościowy, wypełniony w naszym odbiorze pięknem i harmonią.
Ogród jest metaforą raju. W Starym Testamencie mówi się, że „zasadził Pan Bóg ogród w Edenie na wschodzie”. Rosły tam rozmaite drzewa, „miłe z wyglądu i dobre do jedzenia”, i płynęła rzeka nawadniająca rajski ogród.
Greckie określenie raju – „paradeisos” – również oznacza ogród i wywodzi się ze staroirańskiego słowa, które z kolei oznacza miejsce ogrodzone.
„Rajski ogródek”, Mistrz Górnoreński, ok. 1410 r.
Rajski ogród jest zamknięty. Ogród za zaworami, pod kluczem, o którym wspomina Pieśń nad Pieśniami. W średniowieczu w chrześcijaństwie obraz zamkniętego rajskiego ogrodu, hortus conclusus, zyskał nowe znaczenie symboliczne, związane z dziewiczością Maryi.


W islamie raj nazywa się dżanna, co znaczy ogrody – właśnie tak, w liczbie mnogiej. To „ogrody rozkoszy”, do których po śmierci trafią sprawiedliwi – cieniste, ciemnozielone, ze źródłami i cudownymi rzekami.
Ogród bywał postrzegany jako ucieleśnienie raju, a raj kojarzono z ogrodem.
Miasto jako ogród
W 1898 roku angielski socjolog sir Ebenezer Howard zaproponował nową koncepcję miasta. Uważał, że stare miasta się przeżyły, a ich problemy – ubóstwo, przeludnienie, zanieczyszczenie powietrza, choroby zakaźne i brak kontaktu mieszkańców z przyrodą – można rozwiązać, tworząc nowe osiedla, w czymś podobne jednocześnie i do miasta, i do wsi.
Howard nazwał swoją koncepcję miastem-ogrodem (garden city).
Proponował tworzenie miast dla około 30 tysięcy mieszkańców, w których planie centralne miejsce zajmuje strefa ogrodowo-parkowa i niska zabudowa, a tereny przemysłowe i rolnicze przeniesione są na peryferie.
Sir Ebenezer Howard ilustrował swoją ideę rozmaitymi diagramami.
Grupa miast-ogrodów według koncepcji sir Ebenezera Howarda.
Aby wcielić koncepcję w życie, utworzono Towarzystwo Miast-Ogrodów (później takie towarzystwa powstały i w innych krajach, w 1913 roku – w Rosji).
W hrabstwie Hertfordshire przy osobistym udziale Howarda zbudowano pierwsze miasto-ogród – Letchworth (1904). Drugim miastem eksperymentalnym stało się Welwyn (1922). Co ciekawe, w latach 30. okazało się, że wskaźniki zachorowalności i umieralności w Welwyn są znacznie niższe niż w Londynie.
Dziś, nawiasem mówiąc, mówi się o budowie w Wielkiej Brytanii nowego miasta-ogrodu – w miejscowości Ebbsfleet w hrabstwie Kent.
W naszym kraju idea budowy miasta-ogrodu również była realizowana. To kilka projektów przedrewolucyjnych, a w czasach sowieckich – osiedle „Sokoł” w Moskwie, „Październikowe osiedle-ogród” w Wołogdzie, „Czerwone miasto-ogród” w Rostowie nad Donem. Była też próba realizacji idei miasta-ogrodu w Barnaule. Potem jednak koncepcja ta w Związku Radzieckim poszła w zapomnienie, przede wszystkim z przyczyn ideologicznych:
Miasta-ogrody tworzono dla człowieka, socjalistyczne osiedla robotnicze wznoszono po to, by zapewnić produkcję przemysłową...
W różnych krajach idea Ebenezera Howarda została częściowo lub w pełni zrealizowana przy planowaniu miast i dzielnic: miasta-ogrody powstały w USA, Kanadzie, Peru, Brazylii, Argentynie, Australii i innych krajach...
Uważa się, że w Królewcu koncepcję miasta-ogrodu zrealizowano w dwóch przedmieściach – Amalienau i Ratshof.
W rejonie ulicy Kutuzowa w Kaliningradzie (to właśnie wyrazista część dawnego Amalienau) zgromadzono wiele gatunków i form ozdobnych drzew i krzewów z Ameryki Północnej, z południa Europy, z Azji Wschodniej. W Królewcu introdukowane rośliny specjalnie dobierano, aklimatyzowano, pielęgnowano…
Królewiec był w ogóle miastem zielonym. Pierwsi powojenni przesiedleńcy zwracali uwagę na zielony wystrój ulic, płaczące wierzby i wiosenne kwiaty.
W czasach sowieckich kaliningradczycy szczycili się tym, że na jednego mieszkańca przypada około 100 metrów kwadratowych zieleni, więcej, niż wymagały normy. Oto jak o naszym mieście pisała w 1975 roku we wstępie do swojej książki „Perły zielonego świata” znana dendrolożka, ekolożka i pedagożka Galina Gieorgijewna Kuczeniowa:
„Przejdźcie się cienistymi kaliningradzkimi ulicami-alejami, popatrzcie na skwery, parki, wspaniałą oprawę naszych jezior – a zrozumiecie, dlaczego Kaliningrad nazywa się miastem-ogrodem”.
Określenia „miasto-ogród” w odniesieniu do Kaliningradu używano często. Zachowało się w wierszach i utworach muzycznych. Najbardziej wyrazisty przykład to chyba piosenka do słów S. Awramienki z muzyką W. Simonienki. Liryczne „miasto moje, kwitnące miasto-ogród – Kaliningrad” brzmi w wykonaniu W. Nieczajewa i W. Bunczikowa.
Widmo miasta-ogrodu
Jak dziś wygląda nasze miasto-ogród? Niestety, stopniowo traci swoją zieloną szatę.
Drzewa giną z różnych przyczyn – na przykład od uszkodzenia korzeni podczas remontu drogi czy budowy. Nie zapominajmy, że system korzeniowy drzewa leży nie tylko pod jego pniem i koroną, ale rozprzestrzenia się czasem na wiele metrów pod ziemią.
Zieleń Kaliningradu cierpi z powodu chorób (przypomnijmy szrotówka kasztanowcowiaczka, który zaatakował kasztanowce). Gleba pod drzewami jest w warunkach miejskich nadmiernie zagęszczona i zanieczyszczona. Czasem drzewom nie zostawia się prawie żadnego nieprzykrytego asfaltem gruntu.
Drzewa w naszym mieście cierpią też z powodu niewłaściwej pielęgnacji, w tym radykalnego przycinania, „ogławiania” do pnia. I wreszcie są po prostu wycinane w ramach „zabudowy plombowej”. Zdeformowana jest sama struktura planistyczna.
Najbardziej brakuje nam całościowej wizji zapobiegliwego gospodarza, troskliwego zachowania i przemyślanego rozwoju zieleni Kaliningradu…
Trzeba to sobie przyznać – Kaliningradu jako miasta-ogrodu już nie ma. Drzew „miłych z wyglądu” jest coraz mniej, zielony naszyjnik ulic znika. To, co mieszkańcy pamiętają, co kochają, nad czym wylewają łzy – to już tylko widmo miasta-ogrodu.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

