/ Cranz – Piława

Życie uzdrowiskowe w XIX wieku

Życie uzdrowiskowe w XIX wieku

Cranz w połowie XIX wieku.

Litografia z książki „Wędrówki nad Morzem Północnym i Bałtykiem” (niem. Wanderungen an der Nord- und Ostsee).

W 1842 roku w gdańskim wydawnictwie Franka Gerharda ukazała się książka niemieckiego filozofa, historyka literatury i pisarza Karla Rosenkranza „Königsberger Skizzen” /„Szkice królewieckie”/. Dzięki uprzejmej zgodzie tłumaczki Tatiany Koliwaj publikujemy wybrane rozdziały tej książki. Do tego tekstu autorka uznała za stosowne dodać fragment wiersza Ernsta Wiecherta oraz zapiski podróżne niemieckiego pisarza Augusta Wilhelma Grubego o odwiedzinach w Neukuhren i Rauschen, poczynione podczas jego podróży w latach 1850–90.

LEGENDY PRUS w blogu Tatiany Koliwaj.

Mieszkaniec Północy podobny jest do kamienia bolońskiego1, który pochłania światło słońca i wypromieniowuje je w ciemności. W krótkiej porze letniej człowiek północy stara się jak najwięcej cieszyć dobrocią przyrody, bo wie, że po lecie przyjdzie długa, posępna zima. W Królewcu jest wiele domów z pięknymi, dużymi ogrodami, zwłaszcza na Steindammie, Königsstraße, Sackheimie i Tragheimie, czyli w młodszych częściach miasta. Ale w starych dzielnicach nie ma nie tylko ogrodów, lecz z reguły nawet podwórzy. Tutaj latem potrzeba bycia bliżej natury staje się jeszcze silniejsza, zwłaszcza u dzieci. Zresztą ogród to tylko ogród. Mały i ciasny, by dzieci mogły w nim do woli baraszkować. Ze wszystkich stron otaczają go domy, a wieczorami i wczesnym rankiem jest zimny i wilgotny.

Dlatego skłonność królewczan do życia na łonie natury jest bardzo silna i już od zapustów ludzie zaczynają myśleć o tym, dokąd udać się w miesiącach letnich: czy wydzierżawić domek na wsi, czy wynająć apartament na wybrzeżu morskim.

Letnie mieszkania można wynająć w najbliższych okolicach miasta, na przykład na Hufach, w osadach Ponarth, Juditten i Awaiden lub nad brzegiem Bałtyku.

Zdaje się, że dawniej mieszkańcy Królewca nawet nie podejrzewali, jak piękne miejsca są na wybrzeżu morskim od Cranz do Piławy. Dopiero po najeździe napoleońskim królewczanie odkryli dla siebie i urządzili kurorty nadmorskie, a punktem wyjścia stało się otwarcie kurortu w Doberanie2. Wszystko to sprawiło, że obecnie całe wybrzeże Bałtyku od Kilonii do Rygi w miesiącach letnich wypełnione jest kuracjuszami.

Cranz, Rantau, Neukuhren, Wangenkrug, Loppöhnen, Sassau, Rauschen, Georgswalde, Warnicken ze swoim słynnym wąwozem, Klein Kuhren ze swoimi malowniczymi górami itd. – zaprawdę mieszkańcy Prus Wschodnich mają gdzie odpocząć od trosk, ciesząc się morzem i wszelkimi dostępnymi wygodami.

Dla królewieckich lekarzy bliskość kurortów nadmorskich jest ogromnym dobrodziejstwem, gdyż kurorty nadmorskie reszty Niemiec są bardzo oddalone od Królewca z powodu jego geograficznej izolacji, a zatem ich odwiedzenie jest dla wielu chorych niemożliwe. Natomiast kąpiele morskie w pobliżu Królewca wiążą się z wydatkami, na które mogą sobie pozwolić nawet niezbyt zamożni ludzie.

Cranz, jeszcze niedawno wioska rybacka, znana wyłącznie z wędzonej flądry, niezwykle silnych fal morskich, kiepskich kwater i braku malowniczych krajobrazów, przekształcił się w niewielkie miasteczko i popularny kurort nadmorski.

CranzDawny dom zdrojowy w Cranz, ok. 1850 r. (niem. Kurhaus; w dawnej rosyjszczyźnie także „kurgauz”, „kurzał”).

Siła fal morskich jest tu tak wielka, a brzegi tak niskie, że aby zapobiec niszczeniu strefy brzegowej, w Cranz wzniesiono bardzo kosztowne budowle kamienne. Są tu hotele, bulwar, na którym odbywają się codzienne koncerty, i promenada nadbrzeżna.

NeukuhrenNeukuhren w połowie XIX wieku.

Plaża w Cranz jest w pełni wyposażona w wózki kąpielowe3.

*       *       *

Na zachód od Cranz leży kurort nadmorski Neukuhren. Odwiedzają go głównie rodziny z dziećmi. Płaska, szeroka piaszczysta plaża szczególnie nadaje się dla dzieci potrzebujących wypoczynku. Można tam odpocząć taniej i spokojniej niż w Cranz.

Ale prawdziwą perłą wybrzeża Bałtyku jest kurort Rauschen.

Rauschen w ostatnim czasie bardzo zmienił się na lepsze. Podczas gdy stara, urocza wieś, położona na wschodnim tarasie brzegowym głębokiego wąwozu, na którego dnie znajduje się malowniczy zbiornik wodny, pozostała prawie taka sama jak dawniej, nowy, arystokratyczny Rauschen rozłożył się na wydmie oddzielającej wieś od morza. Piękne, nowoczesne wille i hotele, duży, okazały zakład kąpieli ciepłych, wodociąg, oświetlenie elektryczne i surowe przepisy budowlane, zapewniające jak największe zachowanie piękna przyrody, czynią Rauschen zdolnym do rywalizacji z najelegantszymi kurortami nadmorskimi Prus.

Glebę białawych wydm uprawia się i czyni urodzajną, piękne ogrody cieszą oko… Pod wieloma względami Rauschen pozostaje przeciwieństwem Cranz. Wiejska, kojąca cisza, brak wielkomiejskiego zgiełku, cudowne krajobrazy czynią go ulubionym miejscem wypoczynku uczonych i artystów, którzy znajdują tu spokój i natchnienie do twórczości.

RauschenRauschen w połowie przedostatniego stulecia.

Rauschen ma wszystko, czego potrzeba do spokojnego letniego wypoczynku nad morzem: piękny stary las, romantyczny duży staw osłonięty od wiatru, czerwone od wrzosu wydmy, wysoki brzeg morski i orzeźwiające kąpiele morskie.

Widok na morze w Rauschen
Wydma w Rauschen.

Tu szumi morze i szumią wiatry,

I młyna stukot się niesie.
Tu szumem wita mnie przyroda,
Bo „Szumem”4 to miejsce się zwie.

– tak opiewał Rauschen Ernst Wiechert5, zachwycony wielbiciel tego kurortu.

*       *       *

Spacer po małych i dużych Kocich Jarach (die kleinen und großen Katzengründe), które zaczynają się tuż za lasem Rauschen, podaruje wędrowcowi wiele ciekawych, stale zmieniających się krajobrazów. Ze starego boru sosnowego trafia on od razu w teren pagórkowaty, gdzie pod grupami bujnych, smukłych brzóz rośnie jałowiec, wrzos albo lśni olśniewająco biały piasek. Droga prowadzi dalej przez pozbawione roślinności jasne piaski, wzdłuż wezbranych strumieni, obok tajemniczych bagien, na których rosną wawrzynek i żurawina, po bujnym kobiercu zielonego szczawika albo po kolana w paprociach i trawie, przez góry i doliny aż do dąbrowy, z której najwyższego punktu roztacza się imponujący widok na korony drzew liściastych i rozległe lasy Warnicken. Przez całą drogę nie widać morza i chwilami wydaje się, że jest się wśród brzóz Finlandii albo na Pustaci Lüneburskiej, chwilami nagle znajdujesz się w prawdziwym lesie wschodniopruskim, a chwilami w bujnej okolicy Turyngii.

Wędrówka przez las i potężne zalesione wąwozy (Gausup i Detroitschlucht) z Rauschen do Warnicken, tej perełki wybrzeża Sambii, ukazuje zupełnie inne krajobrazy. Warnicken, gdzie znajduje się nadleśnictwo i gospoda, jest niewielkie, dlatego liczba wypoczywających jest tu dość ograniczona. Ale przez Warnicken i jego słynny Wilczy Wąwóz co roku z Rauschen lub Groß Kuhren przechodzą tysiące podróżnych. Brzegi wysokie na niemal pięćdziesiąt metrów, uwieńczone wspaniałym, zadbanym lasem, opadają stromo ku morzu. Malowniczy Wilczy Wąwóz stopniowo obniża się niemal do poziomu morza.

Wilczy WąwózWąwóz Warnicken około 1850 roku.

Zbocza Wilczego Wąwozu porośnięte są bujnym podszytem; do jego najpiękniejszych części można dotrzeć specjalnie wykonanymi przejściami i schodami. Ze szczytów, a zwłaszcza z Wolfsspitze, roztaczają się wspaniałe widoki.

RugiaNa Vilmie (Rugia).

Brzegi składają się tu częściowo z czerwonego i szaroniebieskiego margla, którego barwy nadają krajobrazowi niepowtarzalny wygląd, przypominając to kredowe złoża wyspy Rugii, to alpejskie skały. Oto wysoko nad urwiskiem pochylił się jesion grubości metra. Tam o skały zaczepiła się powykręcana sosna, a tu rozłożył się bujny zielony krzew olszy.

Obramowuje ten obraz morze, którego fale rozbijają się o niezliczone wystające skały wybrzeża. Dodajmy do tego efekty świetlne zachodzącego słońca, a otrzymamy niepowtarzalny obraz przyrody, który nie może być bardziej wzniosły i piękny.

*       *       *

Wszędzie na wsi widzi się rozstawione tu i ówdzie namioty z brezentu, spotyka się powozy spacerowe, jeźdźców i amazonki, ludzi na bliższych i dalszych przechadzkach. Na brzegu morza stoją słomiane kabiny kąpielowe, które często wyglądają tak, jakby przeniosła się tu afrykańska wioska wraz z mieszkańcami. Wejście do kabiny zwrócone jest z reguły ku lądowi, zamknięta tylna ściana – ku morzu, i kiedy się rozbieramy, słyszymy obok cudowny szum fal. To zaproszenie, by szukać w nich zdrowia i co najmniej dobrego apetytu. A bez przyjemności kąpiel byłaby mdła.

Trzeba żałować, że wbrew wymogom zdrowia kobiety oddają się świętoszkowatości, pozostając przez cały czas pobytu na plaży w mokrych kostiumach kąpielowych, przez co często się przeziębiają. Nie mówiąc już o tym, że te stroje czynią kąpiel niewygodną i nieprzyjemną. Czyż kąpiące się nie są dostatecznie chronione przed nieskromnymi spojrzeniami przez specjalne godziny kąpieli, pagórkowaty brzeg Bałtyku i towarzystwo pań zażywających kąpieli morskich w sąsiedztwie?

Promenada w CranzPubliczność na promenadzie w Cranz.

Czyż w Cranz nie postawiono na brzegu dla ochrony porządku publicznego niedowidzącego żandarma, kiedy pewnego razu wpłynęły skargi na jakichś zuchwalców, którzy kierowali swoje lornetki na wstydliwe damy?

PiławaPiława.

Każdy mieszkaniec Królewca ma swoją ulubioną wieś kąpieliskową, do której przyjeżdża i której położenie, brzeg morski i towarzystwo wyróżnia. W samych kurortach nie mówi się o niczym innym, jak tylko o morzu. Raz po raz ze wszystkich stron słychać:

– Czy kąpał się Pan już dzisiaj?

– Czy woda dobra?

– Jaka temperatura wody jest dla Pana dobra?

– Pójdzie Pan dziś znowu nad morze?

– Dziś taki sztorm! Udało się Panu popływać?

– Zebrało się tu Panu dobre towarzystwo? itd.

I tak od rana do wieczora. Zachwyt nad morzem to nieustanny recytatyw, który powtarza każdy kuracjusz.

Czy morze nabożnie całuje piasek na brzegu, czy jak pradawny potwór o tysiącu olbrzymich głów grozi ze strasznym rykiem pochłonięciem ziemi; czy lśni jak płynny jasnozielony szmaragd, czy mieni się ciemnofioletowym atramentem; czy wykonuje delikatny taniec fal, czy leży zastygłą szarą masą niczym kruszony lód; czy kipi pianą, wznosząc fale pod niebiosa, czy też w jego przejrzystych wodach jak w gładkim zwierciadle możemy wyraźnie dojrzeć kamienie i mech na dnie – morze jest zawsze piękne. Nigdy się nim nie znużysz, czy jawi ci się jak ukochana kobieta w negliżu, czy odziane jest w odświętne szmaragdowe szaty. Jego uroki są niewyczerpane.

Można godzinami siedzieć na dużym głazie albo w łodzi rybackiej wyciągniętej na brzeg, myślami całkowicie zanurzając się w błękitną przestrzeń nieba nad szerokimi morskimi przestworami, w blask słońca, księżyca i gwiazd, lśniących w łagodnej nocnej głębi nieba.

Wydaje się, że rozmawiają z nami w takich chwilach Homer i Szekspir, poeci doskonale znający morze, którym odsłaniało ono wszystkie swoje tajemnice.

Cudownie, że urodziny naszego króla, trzeci sierpnia, przypadają na środek pełni sezonu kąpielowego i stanowią jego kulminację. Natchnieni rodacy deklamują wiersze, wygłaszają uroczyste przemówienia, puszczają fajerwerki, tańczą i piją za pomyślność Fryderyka Wilhelma III Sprawiedliwego!

PRZYPISY TŁUMACZKI

1. Kamień boloński (bononijski), szpat boloński – jedna z odmian szpatu, zawiera siarczan baru. Odkryty w pobliżu góry Monte Paterno w okolicach Bolonii. Ok. 1600 r. pasterz Vincenzo Casciarolo zauważył, że kamień ten po kilku godzinach przebywania na słońcu nabiera zdolności świecenia w ciemności. Casciarolo wraz z alchemikiem Begatellem i matematykiem Maginim uruchomili wytwarzanie tak zwanych kamieni bolońskich (inaczej „kamieni słonecznych”, lapis solaris), które stały się popularne w Europie w XVII wieku.

„Mówią, że kamień boloński, jeśli położyć go na słońcu, wchłania promienie słoneczne, a potem przez jakiś czas świeci w ciemności…”

Johann Wolfgang Goethe, „Cierpienia młodego Wertera”

2. Wózek kąpielowy (niem. Badewagen; Badekarre).

Wózek kąpielowy był drewnianą zamkniętą kabiną na dwóch (Badekarre) lub czterech (Badewagen) kołach, którą wtaczano do wody. W XVIII–XIX w. dawało to możliwość kąpania się w otwartym morzu „przyzwoicie”, tj. niepostrzeżenie dla płci przeciwnej. W owym czasie kąpanie się kobiet i mężczyzn na oczach siebie nawzajem uważano za niemożliwe i obraźliwe, choć rozpowszechnione wówczas stroje kąpielowe zakrywały znacznie więcej, niż przyjęte jest dzisiaj.

Wózki kąpielowe
W Niemczech wózki kąpielowe pojawiły się po raz pierwszy około 1800 r. Ich używanie należy rozumieć w kontekście „dyskrecji”, gdy kąpiel pojmowano nie tyle jako rozrywkę, ile jako środek leczniczy.

3. Bad Doberan – miasto w powiecie Rostock, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Niemcy. Było stolicą dawnego powiatu Bad Doberan.

4. Rauschen (niem. Rauschen) – szum.

5. Ernst Wiechert (niem. Ernst Wiechert; 1887–1950) – niemiecki poeta, pisarz, pedagog. Nauczyciel Gimnazjum na Hufach w Królewcu.


LEGENDY PRUS w blogu Tatiany Koliwaj.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.