/ Rudau – Mielnikowo

Opowieść o bitwie pod zamkiem Rudau, w której poległ marszałek, a szewc został rycerzem

Opowieść o bitwie pod zamkiem Rudau, w której poległ marszałek, a szewc został rycerzem

1539. Fragment średniowiecznej mapy krajów nadbałtyckich.

Historia konfliktów krzyżacko-litewskich rozpoczęła się bezpośrednio po podboju ziem pruskich przez Zakon Krzyżacki. W końcowym okresie podboju Prus, czyli w latach 80. XIII wieku, opór Prusów osłabł, siły Zakonu zaś przeciwnie – rosły. Dlatego przejście od działań wojennych przeciwko Prusom do wypraw na Litwę nastąpiło bez jakiejkolwiek odczuwalnej przerwy. Bitwa pod Rudau, o której mowa poniżej, była największym starciem tej wielowiekowej walki.

Początkowo zakładano, że podbój Litwy przebiegnie podobnie jak podbój Prus. Taktyka polegała na tym, że po niszczycielskich wyprawach, w których wybijano czynnych uczestników oporu, a u reszty ludności łamano wolę walki, następowało zajęcie terytorium, budowa punktów oparcia, czyli zamków, chrystianizacja mieszkańców, sprowadzanie kolonistów z Niemiec, a następnie kolejne natarcie na podbijane ziemie. Rzecz jasna bracia zakonni doskonale rozumieli różnicę w zasobach terytorialnych i ludzkich między Prusami a Litwą. Dlatego nawet w najdalszej perspektywie raczej nie zakładano całkowitego podboju Litwy. Zakon skupił się na dwóch kierunkach: północnym, mającym znaczenie strategiczne, oraz wschodnim, drugorzędnym.

Należy tu zaznaczyć, że pod koniec XIII i w XIV wieku ziemie litewskie były znacznie rozleglejsze niż terytorium dzisiejszej Republiki Litewskiej. W chwili wybuchu wojen krzyżacko-litewskich do Litwy należała już niemal cała zachodnia Białoruś i część północno-zachodnich ziem ruskich, a w okresie największego nacisku krzyżackiego na Litwę – praktycznie cała obecna Białoruś i Ukraina.

Żmudź (Żemajtija, Samogitia)

Kraina historyczna Litwy położona na zachodzie dzisiejszej Republiki Litewskiej. Żmudź była zamieszkana przez Żmudzinów i stanowiła terytorium lenne wobec Wielkiego Księstwa Litewskiego. Miała własną stolicę w Rosieniach. Po bezskutecznych próbach podboju zakon krzyżacki otrzymał Żmudź na mocy traktatu pokojowego z księciem Jagiełłą. Jednak w wyniku wojny lat 1409–1411 Żmudź ponownie stała się terytorium litewskim.

Dlatego zakon krzyżacki1 postawił sobie proste zadanie: przebić szeroki korytarz od podbitych ziem pruskich do położonych na terenie dzisiejszej Łotwy i częściowo Estonii posiadłości zakonu inflanckiego2, będącego wówczas „filią” – mistrzostwem krajowym zakonu krzyżackiego. A pomiędzy nimi leżały ziemie Żmudzi, których zdobycie uczyniłoby państwo zakonne panem całego wschodniego Bałtyku. Zainteresowanie Żmudzią (zwaną w Europie Samogitią) podsycał jeszcze fakt, że Zakon miał do niej pełne prawa – w 1254 roku ziemię tę nadał zakonowi inflanckiemu Mendog (1195–1263), pierwszy uznany przez katolicką Europę król Litwy. Przeciwko takiemu przekazaniu wystąpili jednak sami Żmudzini, nad którymi władza Mendoga była więcej niż umowna. Wojsko żmudzkie rozgromiło oddziały zakonne w bitwie nad jeziorem Durbe w 1260 roku, a w 1265 roku ostatecznie wyparło rycerzy ze Żmudzi.

Z całej historii poprzedzającej opisane niżej wydarzenia można wywnioskować, że do 1280 roku przyszli przeciwnicy w walkach o ziemie Litwy Dolnej (Żmudź) i częściowo Litwy Górnej (Auksztota) mieli zarówno swoje mocne strony, jak i słabe punkty:

– zakony krzyżacki i inflancki miały możliwość jednoczesnego ataku z dwóch stron. Ich wojska były nieliczne, lecz – jak byśmy dziś powiedzieli – stanowiły armie zawodowe, podporządkowane twardemu jednoosobowemu dowództwu i ścisłej hierarchii;

– strona litewska dysponowała niewyczerpanymi jak na owe czasy zasobami ludzkimi i mogła czasowo oddawać znaczne terytoria, jednak jej oddziały zbrojne nie miały poważnego przygotowania wojskowego i taktycznego, a często działały nie tylko bez koordynacji, lecz nawet przeciwko sobie.

Do końca XIII wieku zakon krzyżacki przeprowadził kilka wypraw na Żmudź i na Grodno. Mimo sukcesów w bitwach żadna z nich nie przyniosła zdobyczy terytorialnych. Wojsko zakonne pustoszyło okolicę, paliło osady, zabijało litewskich pospolitaków, brało w niewolę mężczyzn, kobiety i dzieci, uprowadzało bydło, ale musiało się wycofywać przed nadejściem większych oddziałów litewskich.

Zaczęto odczuwać nie tylko niedostateczną liczebność wojska, by utrzymać teren, lecz także brak baz na pograniczu. Dlatego wkrótce rozpoczęto budowę dużego zamku granicznego Ragnit (obecnie miasto Niemen) oraz całego szeregu mniejszych twierdz nad Niemnem.

Podróże pruskie

Na samym początku XIV wieku w Europie pojawiło się takie zjawisko społeczne jak „podróże pruskie”. Polegały one na tym, że rycerze z różnych państw, często z wybitnych rodów arystokratycznych, przybywali do Prus, by wziąć udział w wyprawach przeciwko pogańskiej Litwie. W krucjatach na ziemie bałtyckie nie było nic nowego, ale o ile w XII i XIII wieku wyprawy zwyczajowo ogłaszał papież, o tyle rolę organizatora „podróży pruskich” przejął bezpośrednio zakon krzyżacki. Przyczyn, dla których te „podróże” zyskały w Europie popularność, było kilka. Walka za wiarę chrześcijańską zawsze uchodziła za najwyższą cnotę rycerską, a uczestnik wypraw w celu wyzwolenia Grobu Pańskiego, jak również przeciwko heretykom, poganom i innowiercom, cieszył się wielkim szacunkiem w kręgach świeckich.

Krucjaty za wiarę uwalniały uczestnika od wszystkich grzechów, co przy głębokiej religijności ówczesnych Europejczyków także było ważkim powodem. I wreszcie droga nad Bałtyk była znacznie mniej niebezpieczna niż do Palestyny, a zasługi i zaszczyty – równe. W „prawdziwych” krucjatach na Bliski Wschód większość krzyżowców ginęła nie w walce, lecz w drodze – z niedostatku i chorób. Na morzu czyhały na nich sztormy i piraci, na lądzie – burze piaskowe i rozbójnicy... Do Prus zaś można było dotrzeć w stosunkowo komfortowych warunkach, a po przybyciu na uczestnika wyprawy zawsze czekały nocleg, wyżywienie i serdeczność gospodarzy.

Niepisane zasady dla „gości” (tak w Zakonie nazywano przybyłych rycerzy) zobowiązywały ich do nabywania na własny koszt uzbrojenia, utrzymywania giermków i knechtów oraz do samodzielnego dotarcia do Prus i powrotu do domu. Poza tym musieli być posłuszni dowódcy wyprawy, a w razie zdobycia łupów dzielić się nimi ze skarbem zakonnym. Zdarzało się zresztą, że „goście” z własnej woli oddawali Zakonowi wszystko, co zdobyli w wyprawie, pokazując, że działali wyłącznie w interesie szerzenia wiary w Chrystusa. Często „goście” przybywali zawczasu i spędzali w posiadłościach zakonnych sporo czasu, aż do ogłoszenia wyprawy. Dlatego na ziemiach pruskich zawsze gościła pewna (niekiedy bardzo duża) liczba rycerzy z żołnierzami, którzy wzmacniali wojsko zakonne w odpieraniu najazdów litewskich.

Na pewien czas wszystkie plany pokrzyżował nowy wielki mistrz zakonu krzyżackiego Karol z Trewiru (1265–1324). Został wybrany w 1311 roku i od razu zaczął prowadzić politykę pokojową wobec Polaków i powściągliwą wobec litewskich pogan. W samym Zakonie i wśród „pruskich podróżników” spotkało się to z niezrozumieniem; powstało koło spiskowców, którego członkowie w 1317 roku zwołali nadzwyczajne posiedzenie kapituły zakonnej. Karolowi z Trewiru zarzucono wszystkie niepowodzenia Zakonu na Litwie w ostatnich latach, krótkowzroczność polityczną i religijną oraz niezdecydowanie w walce z wrogami chrześcijaństwa i usunięto go z urzędu, co w ogóle było dla Zakonu wydarzeniem nadzwyczajnym. I choć rok później papież wstawił się za byłym wielkim mistrzem i zażądał przywrócenia go na urząd, faktycznie i tak został odsunięty od kierowania Zakonem i ani razu nie pojawił się już w stolicy zakonnej – Marienburgu (obecnie polskie miasto Malbork). Epizod ten pokazuje, że już w pierwszej ćwierci XIV wieku wyprawy na Litwę przekształciły się w prawdziwy przemysł, w który zaangażowane były wpływowe siły czerpiące z ich kontynuowania korzyści materialne i polityczne.

Wkrótce „podróże pruskie” stały się wśród europejskiego rycerstwa tak popularne, że w niektórych wyprawach na Litwę Zakon zapewniał jedynie przewodników, a główną siłę wojska stanowili przybyli rycerze. I tak, wkroczywszy na Żmudź w 1329 roku, król czeski Jan Luksemburski (1296–1346) ze swoim wojskiem, przy wsparciu rycerzy krzyżackich, „podporządkowali całą ziemię żmudzką wraz ze wszystkimi Litwinami, którzy zostali ochrzczeni w dzień Oczyszczenia Maryi” (tj. 2 lutego). Za apogeum wydarzeń pierwszej połowy XIV wieku można uznać wielką wyprawę na Kowno (Kaunas), podczas której wojsko krzyżackie, wzmocnione dużą liczbą „gości”, spustoszyło całe litewskie Ponemunie, spaliło Kowno i zadało miażdżącą klęskę licznemu wojsku księcia Olgierda, które pospieszyło z odsieczą zaatakowanym ziemiom.

Lustrzana odpowiedź z Litwy

Jeśli pominąć drobne potyczki przygraniczne, w pierwszej ćwierci XIV wieku Krzyżacy wraz z „gośćmi” przeprowadzili siedem dużych wypraw na Litwę, a w 1311 roku rozbili wojsko księcia litewskiego Witenesa, które wtargnęło do Prus. Ósma wyprawa zakonu krzyżackiego na Żmudź w 1320 roku przyniosła mu pierwszą dotkliwą porażkę. W bitwie pod Miednikami wojsko zakonne zostało doszczętnie rozbite: spośród 40 braci i znacznej liczby knechtów na polu bitwy poległo 29 braci, w tym marszałek zakonu Henryk von Plötzkau, jeszcze jeden dostał się do niewoli i został złożony w ofierze pogańskim bogom – spalony wraz z koniem. Poza tym zginęło dwustu żołnierzy załogi Kłajpedy i sambijskiego pospolitego ruszenia. Następnie Litwini przeprowadzili trzy najazdy na ziemie zakonne, za każdym razem zdążając odejść po złupieniu wsi i wymordowaniu chrześcijan, zanim nadciągnął oddział zakonny. Odtąd najazdy litewskich oddziałów stały się utrapieniem zakonu krzyżackiego i śmiertelnym zagrożeniem dla chrześcijańskich osadników.

Potem w konfrontacji zakonu z Litwinami nastąpiła krótka przerwa: wielki książę litewski Giedymin oznajmił papieżowi zamiar przyjęcia katolicyzmu, a papież, by nie spłoszyć szczęścia, w 1324 roku nałożył czteroletni zakaz wypraw na Litwę. W czasie rozejmu Giedymin dokonał dwóch ważnych rzeczy: znacznie powiększył Księstwo Litewskie kosztem ziem zachodniej Rusi oraz zawarł sojusz z Polską, przekonawszy polskiego króla, że to zakon krzyżacki stanowi największe zagrożenie dla Polski, a sama Polska może w przyszłości przyjąć na siebie rolę chrzcicielki Litwy. W rezultacie wybuchła wojna polsko-krzyżacka lat 1326–1332 o sporne terytoria, która nadwątliła potencjał zakonu w jego pochodzie na ziemie litewskie.

Po zakończeniu rozejmu wyprawy Krzyżaków i Litwinów na ziemie przeciwnika wznowiono z jeszcze większą intensywnością. Inicjatywa należała do zakonu, mimo że teraz, wskutek sojuszu Litwy z Polską, jego położenie geopolityczne gwałtownie się pogorszyło. Niemniej jednak tylko w pierwszym roku po rozejmie zakon przeprowadził trzy duże wyprawy na ziemie litewskie, przy czym na Żmudzi zdołał zdobyć wszystkie kluczowe umocnienia Litwinów. Później Krzyżacy zdobywali Wilno (Vilnius) i Kowno (Kaunas), lecz wojsku zakonnemu brakowało sił, by utrzymać zdobyte terytoria choćby przez krótki czas. Za Niemnem wzniesiono kilka zamków-forpoczt, ale było to wszystko, co zakonowi udało się osiągnąć, jeśli chodzi o zajmowanie i utrzymywanie terytoriów.

Działania odwetowe Litwinów nie były aż tak imponujące, ale przysparzały niemało kłopotów i szkód. Ponieważ zakon dysponował znacznie lepiej rozwiniętą infrastrukturą gospodarczą, litewskie najazdy wyrządzały mu też o wiele większe straty. Do drugiej połowy XIV wieku zakon stworzył na swoich ziemiach nowoczesny jak na owe czasy model gospodarczy, oparty na przywilejach, czynszach, podatkach i akcyzach. Dlatego gdy pustoszono cały obszar, gdy ginęło kilka tysięcy chłopów-dzierżawców, a drugie tyle uprowadzano w niewolę, gospodarka zakonna ponosiła dotkliwe straty. Istniało również niebezpieczeństwo głębokiego wdarcia się Litwinów w okolice Królewca, dlatego w pierwszej połowie XIV wieku umocniono północną linię obrony, złożoną z zamków Pobethen (Romanowo), Rudau (Mielnikowo), Laptau (Muromskoje) i Powunden (Chrabrowo), a także Schaaken (Niekrasowo) i Waldau (Nizowje), które osłaniały najkrótszą drogę do Królewca przez Mierzeję Kurońską i lód Zalewu Kurońskiego. Zamki te służyły też jako schronienie dla ludności cywilnej w razie najazdu wroga. We wszystkich zamkach zorganizowano stałą służbę wartowniczą, co było wówczas nowością w sztuce wojennej. Wartownicy na wieżach obserwowali okolicę i dawali sygnał, gdy dostrzegli oznaki nadciągającego nieprzyjaciela: dym za dnia i łuny pożarów nocą. Taktyka czat przynosiła niekiedy pożądane efekty, lecz bynajmniej nie była panaceum na litewskie najazdy.

Patrząc na opisane wydarzenia oczami współczesnego człowieka, łatwo zrozumieć, że wyprawy na Litwę nie mogły przynieść żadnej korzyści strategicznej, chyba że za taką uznać zyski z łupienia wsi i zamków. Za każdym razem krzyżowcy wracali na pozycje wyjściowe, a ochrzczeni przez nich Litwini tuż po odejściu oddziałów zakonnych wracali do pogaństwa, stając się coraz bardziej nieprzejednani wobec chrześcijan i spragnieni zemsty za zabitych współplemieńców. Śmierć, zakładnicy, spalone wsie, spustoszone ziemie – oto jedyny „rezultat”, jaki osiągali krzyżowcy, niemający rzecz jasna nic wspólnego z głoszoną misją szerzenia chrześcijaństwa na rubieżach Europy. Tego, co kosztem tysięcy istnień udało się w Prusach, w żaden sposób nie dało się powtórzyć na Litwie. A ponieważ papież jedną bullą mógł raz na zawsze rozwiązać zakon krzyżacki jako zbędny, obecność krzyżowców nad Bałtykiem pozbawiona oparcia w ich misji i nadrzędnym celu traciła swój najwyższy sens. Dlatego rycerze zakonu za wszelką cenę dowodzili całemu katolickiemu światu, że istnienie państwa zakonnego na granicy świata chrześcijańskiego i pogańskiego jest absolutną koniecznością.

Rudau

Zamek krzyżacki na północy Sambii, obecnie osiedle Mielnikowo w rejonie zielonogradzkim. Wzniesiony w 1270 r., na początku XIV wieku przebudowany w kamieniu. Na północ od Rudau w 1370 r. rozegrała się wielka bitwa zakonu krzyżackiego z wojskiem litewskim. Później zamek przebudowano na kościół, którego ruiny przetrwały do dziś.

(Rys. Anatolij Bachtin)

Dziesięć lat przed bitwą

Mówiąc o dziesięcioleciu poprzedzającym bitwę pod Rudau, trzeba koniecznie wspomnieć o 22. wielkim mistrzu zakonu krzyżackiego, Winrichu von Kniprode (1310–1382). Temu człowiekowi zakon w dużej mierze zawdzięcza swój rozkwit, który nastąpił za jego rządów, a zakończył się wraz z klęską pod Grunwaldem. Kniprode wyraźnie wyróżniał się spośród plejady swoich poprzedników. Przede wszystkim mocno wyznawał zasadę, że siła każdego państwa tkwi w sile jego gospodarki. Staraniem Winricha von Kniprode zaczęto nadrabiać zacofanie wschodnich ziem zakonu: wprowadzono ulgi dla osiedlających się tam kolonistów, wspierano rozwój rzemiosła, ustanowiono surowy, lecz nieuciążliwy system podatków, licencji i akcyz. Kniprode jako bodaj pierwszy w Europie przeprowadził zakrojone na szeroką skalę działania antykorupcyjne wewnątrz zakonu. On też stworzył system rotacji urzędników zakonnych i przyczynił się do sprowadzania do państwa świeckich specjalistów z różnych dziedzin z księstw niemieckich. Wreszcie należy wymienić takie jego innowacje jak rozwój szkół miejskich i wiejskich, nauczanie samych braci zakonnych pisania i czytania, ekonomii i dyplomacji, a także przeprowadzanie ćwiczeń wojskowych, dzięki którym armia zakonna stała się najlepsza w regionie. Tymczasem w tych samych latach rosła w siłę również Litwa. Od 1345 roku panowała tam uzgodniona dwuwładza.

Wielkim księciem litewskim uznano syna Giedymina, Olgierda (1296–1377). Współrządcą był jego brat Kiejstut (1297–1382). Był to rzadki w dziejach świata przykład, gdy dwaj bracia panowali w jednym państwie, nie próbując uzurpować sobie władzy.

Olgierd (1296–1377)

Wielki książę litewski (od 1345 r.), syn Giedymina. W czasie swego panowania główne wysiłki skierował na poszerzanie państwa litewskiego poprzez przyłączanie księstw na terytorium Rusi. Uczestnik bitwy pod Rudau. Ojciec 23 dzieci, w tym króla Polski Jagiełły. Wszystkich jego synów osadzono jako książąt w różnych dzielnicach, córki wydano za mąż za książąt ruskich. Został ochrzczony w obrządku prawosławnym, lecz w rzeczywistości pozostał poganinem. Pochowany według obrządku pogańskiego.

Do 1360 roku Wielkie Księstwo Litewskie pod rządami Olgierda przyłączyło ogromne terytoria na wschodzie i południowym wschodzie, aż po Kursk i Księstwo Kijowskie. Odtąd na południowym wschodzie ziemie litewskie graniczyły z Chanatem Krymskim i Złotą Ordą. Przez pewien czas wszystkie główne wysiłki Olgierda skupiały się właśnie na tym kierunku. Północno-zachodnimi ziemiami Wielkiego Księstwa Litewskiego zarządzał natomiast Kiejstut.

Osadzono go w zamku Marienburg i trzymano tam jako zakładnika. Później wymieniono go na dużą liczbę chrześcijańskich jeńców. Trzeba zauważyć, że Kiejstut po pewnym czasie zdołał po raz kolejny trafić do krzyżackiej niewoli. I tym razem jedynie pomoc współplemieńców, którzy przyjęli chrześcijaństwo, pozwoliła mu zbiec z więzienia. Od 1360 roku sytuacja na nadbałtyckiej Litwie znów się zaostrzyła. Zakon podjął kolejną niszczycielską wyprawę na Kowno, podczas której zdobył zamek i zburzył miasto. Wojsko zakonne dotarło do Trok (Trakai) i Wilna (Vilnius). Tym razem rycerzom zakonu uśmiechnęło się niebywałe szczęście – do niewoli trafił sam książę Kiejstut.

Oto jak inflancki kronikarz Hermann von Wartberge opisuje wydarzenia jednego roku stosunków krzyżacko-litewskich: "W roku 1362 mistrz Arnold podjął cztery wyprawy przeciwko poganom: pierwszą w dzień Nawrócenia św. Pawła (25 stycznia) aż do tak zwanej świętej wsi Sieteń; drugą wyprawę podjął zaraz po pierwszej (w lutym) z niektórymi «gośćmi» z Niemiec; trzecią, na statkach, na prośbę wielkiego mistrza, w Niedzielę Palmową (po 16 kwietnia), aby zburzyć zamek Kauwe (Kowno). Wielki mistrz zaś przybył pod wspomniany zamek z wojskiem na statkach we wtorek przed niedzielą Judica (29 marca) i obległ go, sądząc, że znajduje się w nim zbiegły król Kiejnstut. Lecz zamek, zbudowany z kamienia i umocniony wysokimi murami, trudno było zdobyć, zwłaszcza że w tym samym czasie nadciągnęli obaj królowie z całą swą siłą. Wreszcie, po długich trudach i licznych bitwach, zamek został zdobyty w wigilię Wielkanocy (16 kwietnia). Wzięto w nim do niewoli syna króla Kiejstuta, dowódcę zamku wraz z synem i 37 innych; pozostali, około 2000 doborowych i silnych mężów, zginęli od ognia i miecza. Z braci poległo 7, a z innych 20. Czwartą wyprawę mistrz podjął jesienią."

Kiejstut (1297–1382)

Książę trocki (od 1337 r.), współrządca Olgierda (od 1345 r.), wielki książę litewski (od 1881). Znany jako współrządca Olgierda w okresie jego panowania na Litwie. Jego działalność skupiała się przede wszystkim na odpieraniu najazdów zakonu krzyżackiego na Litwę. Uczestnik bitwy pod Rudawą. Ojciec wielkiego księcia litewskiego Witolda.

Litewska odpowiedź nadeszła niezwłocznie. Kronika toruńska donosi: "W roku 1365, przed zapustami3, Litwini spalili trzy zamki, mianowicie Splittern (Spliteren), Kaustritten (Carisiten) oraz zamek w pobliżu Ragnety (Ragniten), wszystkich ludzi z tych zamków uprowadzono w niewolę, a wszystko to stało się za sprawą zdrady."

Nie mając jeszcze rozstrzygniętych wszystkich spraw na wschodzie, Olgierd dwukrotnie zawierał rozejm z rycerzami. Po wygaśnięciu ostatniego z nich, w 1369 roku, doszło do kolejnej wyprawy na Kowno i znów zamek został zdobyty i spalony. Bardzo prawdopodobne, że to właśnie ta wyprawa sprowokowała Litwinów do odwetu, w ramach którego zamierzano uderzyć na rozległe terytorium zakonne, złupić bogate miasta nad Pregołą — Stare Miasto, Lipnik i Knipawę — a w razie powodzenia zdobyć sam zamek królewiecki.

Wydarzenia pod Rudawą

Armie Olgierda i Kiejstuta wyruszyły z Litwy dwiema trasami, aby połączyć się w Sambii, na północ od Królewca. Obaj książęta mieli już wówczas ponad 70 lat. W wyprawie towarzyszyli im synowie: Jagiełło — przyszły król Polski, i Witold — przyszły wielki książę litewski. Kiejstut dotarł pod Rudawę po lodzie Zalewu Kurońskiego. Główne siły, dowodzone przez Olgierda, szły lądem, paląc i pustosząc wszystko na swej drodze. W końcu obie armie spotkały się na północ od Rudawy.

Obecność w wojsku obu współrządców wraz z następcami świadczyła o rozmachu zamierzeń uczestników wyprawy. I rzeczywiście było to najpotężniejsze uderzenie wojsk litewskich na ziemie zakonne.

Od tego momentu zaczynają się wszelkie rozbieżności w opisach dalszych wydarzeń. Według kronikarzy zakonnych wojsko litewskie liczyło 70 tysięcy ludzi, z czego 20 tysięcy stanowili Rusini — wschodni Słowianie, którzy po podbojach litewskich stali się poddanymi Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kolejne 10 tysięcy to wojownicy tatarscy. Zarówno Rusini, jak i Tatarzy znaleźli się w wojsku litewskim całkowicie dobrowolnie — w tamtych czasach łupienie sąsiednich ziem uchodziło za zajęcie godne, a co najważniejsze — dochodowe. 70 tysięcy wojowników to zaledwie półtora raza mniej niż wojsko chana Batu, które spustoszyło środkową i północną Ruś, toteż podobne przesady pozostawmy na sumieniu kronikarza. Według współczesnych, najbardziej wyważonych szacunków liczebność wojska litewskiego nie przekraczała 17 tysięcy ludzi, w tym pięciu tysięcy Rusinów i dwóch tysięcy Tatarów.

Quednau

Zamek krzyżacki położony na terenie dzisiejszych północnych obrzeży Kaliningradu, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się fort nr 3. Przy podziale ziem zakonnych zamek przypadł biskupowi sambijskiemu. Ostatnia wzmianka o nim pochodzi z 1427 roku, po czym prawdopodobnie rozebrano go jako zbędny. Murowany kościół w Quednau wzniesiono w XIV wieku. Budowla przetrwała naloty z sierpnia 1944 roku i szturm miasta w kwietniu 1945 roku. Zniszczono ją w latach 70. XX wieku.

O ile jednak w kwestii liczebności wojska litewskiego historycy już dawno osiągnęli konsensus, o tyle dalszy przebieg wydarzeń różni autorzy (od współczesnych Kiejstutowi i Olgierdowi po naszych współczesnych) przedstawiają odmiennie, popadając we wzajemne jawne sprzeczności. Według jednej wersji marszałek Schindekopf, ujrzawszy z zamku Quednau (dziś to okolice wylotu z Kaliningradu ulicą Aleksandra Newskiego) łunę pożarów, nie zdołał znieść bólu, że jego bracia w Chrystusie giną z rąk pogan, i nie czekał na główne siły krzyżackie pod wodzą mistrza Winricha von Kniprode. Z niewielkim oddziałem dotarł do Rudawy, stoczył bitwę, rozbił Litwinów, lecz sam zginął. Dopiero później, gdy przyszła pora zbierać rannych i opłakiwać poległych, na pole bitwy nadciągnęło wojsko mistrza. Inni twierdzą coś przeciwnego: szło połączone wojsko pod wodzą mistrza i marszałka (niekiedy dodaje się, że maszerowało dwiema kolumnami). Starłszy się z nieprzyjacielem w bitwie pod Rudawą, krzyżowcy rozgromili wroga. Marszałek poległ, a mistrz wystawił mu pomnik. Istnieją też drobne warianty jednej i drugiej wersji, różniące się szczegółami.

Spróbujmy zatem, opierając się na kronikach i ustalonych faktach, odtworzyć rzeczywisty przebieg wydarzeń. Historycy ustalili przybliżoną liczebność wojska zakonnego — około 10 000 jeźdźców, piechurów i pospolitaków. Tymczasem 10 000 jeźdźców i piechurów to całe ówczesne wojsko zakonne. Jednocześnie kroniki z tamtego okresu odnotowują:

– obecność w Prusach dużej liczby europejskich «gości» gotowych do nowej wyprawy na Litwę,

– przybycie "korpusu ekspedycyjnego" z Estonii, która należała wówczas do Danii,

– obecność pewnej liczby rycerzy inflanckich,

– zwołanie pospolitego ruszenia Starego Miasta, Knipawy i Lipnika.

Można więc przypuszczać, że właściwa armia krzyżacka liczyła pięć tysięcy wojowników. W praktyce do boju wprowadzono wszystkie dostępne siły, z wyjątkiem załóg pogranicznych (od strony Litwy i Polski), załóg dużych zamków (Królewiec, Malbork, Bałga), których nie można było pozostawić bez osłony, oraz załóg odległych, na których przybycie trzeba by czekać zbyt długo. Naiwnością byłoby sądzić, że tak wielkie zbrojenia przeprowadzono bez pewności, iż przeciwko Zakonowi nie szykuje się zwykły litewski najazd kilkuset, najwyżej tysiąca ludzi, gotowych wycofać się za granicę przy pierwszym poważnym zagrożeniu.

Wielki mistrz Winrich von Kniprode wiedział z całą pewnością, że armia litewska jest tym razem silna, i dlatego przygotowywał się gruntownie. Ponadto kroniki, choć z przesadą, podają skład narodowościowy wrogiego wojska jeszcze przed jego wejściem do walki. Takie informacje mogły pochodzić jedynie od pojmanych jeńców, którzy zdradzili zarówno liczebność wojska, jak i plany Olgierda i Kiejstuta. Mistrz wiedział, gdzie dojdzie do połączenia obu armii litewskich i dokąd ruszą one po złączeniu sił.

I rzeczywiście, w niektórych źródłach znajdujemy informację, że na dwa tygodnie przed bitwą (a dokładnie 2 lutego 1370 roku) marszałek Schindekopf przeprowadził znakomite rozpoznanie walką. Z małym oddziałem (około 20 rycerzy i 500 innych wojowników) niespodziewanie dla Litwinów zaatakował jeden z ich oddziałów, rozbił go i wziął do niewoli 220 Litwinów, a reszta wojska litewskiego się wycofała. Dalej kronikarz opowiada, że kolejną dobę (3 lutego) marszałek spędził z oddziałem na miejscu potyczki, a następnego dnia powiadomił mistrza, że pojmani Litwini opowiedzieli o wielkiej wyprawie Litwinów, w zmowie z Tatarami i Rusinami, na północ Sambii, a dalej na Królewiec. Wynika z tego, że w ciągu krótkiego lutowego dnia Schindekopf z oddziałem i jeńcami zdążył wrócić do Królewca. Pozwala to przypuszczać, że odległość do miejsca starcia wynosiła około 20 km. Idealnie pasują do tego opisu okolice zamku Laptau (Muromskoje), który stał przy ówczesnej drodze kłajpedzkiej, na trasie do Rudawy. Przypomnijmy, że do niewoli trafili wyłącznie Litwini, ani jeden Rusin czy Tatar. A Litwini zeznali, że Rusini i Tatarzy dopiero dołączą do wojska.

Teraz wszystko staje się jasne. Wersja o samowolnej wyprawie marszałka Schindekopfa na Rudau nie wzięła się znikąd. Marszałek rzeczywiście wypuścił się z zamku Quednau naprzeciw nieprzyjacielowi, lecz nie po to, by stoczyć walną bitwę, tylko na rekonesans. Do Sambii dotarła wtedy jedynie ta część wojska, która szła krótszą drogą przez zalew i składała się wyłącznie z Litwinów. Jej zadaniem była blokada zamków Rudau, Laptau (zob. mapa; obecnie odpowiednio Mielnikowo i Muromskoje) oraz Pobethen (Romanowo). Najprawdopodobniej to właśnie oddział wysłany do blokady Laptau został zaatakowany przez Schindekopfa.

Mapa Sambii z 1649 rokuZamki Rudau i Laptau (zaznaczone) na mapie Prus z 1649 r.

4 lutego wielki mistrz został powiadomiony o niebezpieczeństwie. Około dziesięciu dni zajęło zebranie wojska i pospolitego ruszenia i, jak należy sądzić, 15 lutego armia zakonna wyruszyła z Quednau w stronę Rudau. Krótki zimowy dzień pozwalał ogromnemu wojsku pokonać nie więcej niż 15 km, dlatego potrzeba było 2 dni, by dotrzeć do Rudau i rozbić tam obóz. Obrazy rycerzy jadących drogą w świetle pochodni czy pełni księżyca zostawmy miłośnikom filmów o księżniczkach, smokach i jednorożcach — w owych czasach przemarsz armii rozciągniętej na drodze na co najmniej 10–12 kilometrów był możliwy jedynie za dnia.

Bitwa pod Rudau rozpoczęła się około południa 17 lutego 1370 roku.

Niestety, przebieg samej bitwy da się odtworzyć jedynie przy licznych przypuszczeniach i założeniach, rozwijając tych kilka szczegółów, które wspominają kroniki.

Na lewym skrzydle wojska zakonnego, naprzeciw jazdy tatarskiej, stanęła najlepiej nadająca się do takiej walki średnia (pod względem uzbrojenia i opancerzenia) jazda duńsko-estońska. W centrum stało przypuszczalnie wojsko zakonne złożone z rycerzy, knechtów i pospolitego ruszenia pod wodzą marszałka Schindekopfa. Prawe skrzydło (znów przypuszczalnie) tworzyły zbiorcze siły rycerzy zakonnych, świeckich rycerzy pruskich i europejskich wraz z giermkami i piechotą pod dowództwem wielkiego mistrza Winricha von Kniprode.

Bój rozpoczął się od ataku jazdy tatarskiej, która ostrzelała Estończyków z łuków, nie zadając im niemal żadnych strat. Następnie do natarcia ruszyło całe wojsko zakonne. Już w początkowej fazie walki Tatarzy zachwiali się pod naporem duńskich „Estończyków”, a wkrótce ich odwrót przerodził się w ucieczkę. Straty wśród Tatarów były niewielkie. Korpus estoński nie puścił się w bezużyteczny pościg, lecz uderzył w skrzydło centralnego zgrupowania wojsk litewskich. W ataku na tę najsilniejszą pozycję przeciwnika dzielnie walczył również marszałek Schindekopf. Według świadectwa kronikarza inflanckiego Rusini nie ulegli, bili się wytrwale i niemal wszyscy polegli. To właśnie w tym starciu śmiertelną ranę odniósł sam marszałek Schindekopf. Włócznia wrogiego wojownika przebiła przyłbicę hełmu i ugodziła go prosto w twarz. Według innej wersji marszałek sam podniósł przyłbicę, by łatwiej mu było dowodzić oddziałami. Poległ także chorąży marszałka. Widząc, że chorągiew upadła, Litwini i Rusini przeszli do natarcia, lecz sztandar podniósł szewc z pospolitego ruszenia, Hans Sagan. Wojsko zakonne odzyskało ducha i ponownie natarło na wroga.

Na prawym skrzydle bitwa była nie mniej dramatyczna. Litwini skutecznie odpierali ataki zbiorczego rycerstwa. Wtedy jednak Olgierd popełnił niedorzeczny błąd — obawiając się o życie następcy, Jagiełły, rozkazał mu wraz z giermkami wycofać się na tyły. Widząc to, litewscy wojownicy uznali, że wydano rozkaz odwrotu; część z nich zaczęła się cofać, wprowadzając w szeregi kompletny zamęt, który wkrótce przerodził się w bezładny odwrót. Olgierd próbował odwrócić bieg wydarzeń i wyprowadził najlepiej zorganizowaną część wojska do lasu, gdzie trudniej było rozwinąć szyki głównej sile Zakonu — ciężkozbrojnym rycerzom. Siły były jednak już nierówne; w lesie resztki armii Olgierda poniosły ostateczną klęskę i uciekły z pola bitwy.

Trzeba zauważyć, że krótka (z powodu niewielkiej ilości wiarygodnych informacji) relacja o przebiegu samej bitwy nie oddaje jej rzeczywistej długości. Wiadomo na pewno, że w południe nic jeszcze nie było przesądzone, kulminacja bitwy nastąpiła gdzieś około drugiej lub trzeciej po południu, a sama bitwa zakończyła się o zachodzie słońca. Wojsko litewskie uciekło, część wojowników rozproszyła się po zaśnieżonych polach Prus i zmarła z wychłodzenia. Inna część Litwinów zdołała jednak w czasie ucieczki nawet złupić tabor zakonny. Na pościg zwycięzcom brakowało sił, a i sam skład ich wojska, złożonego z ciężkiej i średniej jazdy, nie sprzyjał długiemu i skutecznemu ściganiu wroga.

Zwycięstwo Zakonu Krzyżackiego i jego sojuszników było bezsporne. Armia zakonna w pełni wykonała postawione zadanie, utrzymała pole bitwy i poniosła mniejsze straty.

À propos strat. Oszacowanie liczby poległych w bitwie pod Rudau po stronie zakonnej i litewskiej to bodaj najtrudniejsze z zadań. Z jednej strony kroniki same podsuwają nam liczby strat bojowych, i to w formie wierszowanej:

Powstali królowie Olgierd i Kiejstut, dwaj bracia;

A gdy wtargnęli do Sambów i ich łupili,

Wnet mistrz Winrich, marszałek Schindekopf

I ich preceptorzy połączyli się wszyscy razem,

I rozbili ich, a wziąwszy wielu w niewolę, wybili

Z tych nikczemników całe jedenaście tysięcy.

Lecz — o zgrozo! — marszałek wtedy padł, niczym żywy lew.

I jeszcze jeden wiersz:

Rok tysiąc trzysta siedemdziesiąty

Słynie z bitwy pod Rudau w niedzielę Exurge quare!

Padł wtedy Schindekopf, marszałek nieustraszony,

Wraz z wieloma sługami, i zginęło 200 braci.

Lecz nie ma dokładnej liczby Litwinów i Rusinów,

Którzy uciekli i zmarli z głodu i mrozu.

Chwała niech będzie Ojcu i Synowi, jednemu z Duchem Świętym!”.

Stosunek poległych 11 000 do 200 nie pozostawia wątpliwości, że autorzy tych wersów nie uwzględniają śmierci pruskich piechurów i pospolitego ruszenia. Tymczasem liczba 200 rycerzy jest całkiem realistyczna, gdyż w czasach powstania tych wersów potwierdzał ją imienny wykaz poległych braci. Wiadomo też, że spośród 200 poległych braci zakonnych 26 było rozmaitymi dostojnikami i dowódcami oddziałów. Oprócz marszałka Schindekopfa pod Rudau polegli komtur Ragnety (miasto Nieman) Burchard von Mansfeld, komtur Radzynia Petzold von Korwitz oraz komtur Brandenburga (osada Uszakowo) von Hatzigetstein. Spośród znakomitych „gości” zginęło, według świadectwa kronikarza Hermanna von Wartberge, trzech: Arnold Larett i dwóch innych rycerzy, których imion nie podano. Łączne straty historycy niemieccy szacują na 3000 wojowników, co ogólnie dobrze mieści się w statystycznej proporcji poległych rycerzy i piechurów.

Pomnik bitwy pod Rudau na skraju osady OziorowoPomnik bitwy pod Rudau na skraju osady Oziorowo (obwód kaliningradzki, rejon zielenogradski)

Ruiny kościoła w Rudau (Mielnikowo)Ruiny kościoła w Rudau (osada Mielnikowo, rejon zielenogradski).

Kolumna z krzyżem

Pomnik bitwy pod Rudau wkrótce po jego postawieniu.

Najprościej jest z obliczeniem poległych Tatarów i Rusinów. Jeśli wziąć pod uwagę, że ten sam średniowieczny autor pisze, iż spośród Tatarów „prawie nikt nie zginął”, a spośród Rusinów „prawie nikt nie ocalał”, to z pewnością stosuje jedno kryterium, używając słowa „prawie”. Dlatego łączna liczba 4500 poległych Rusinów i Tatarów wydaje się bardzo bliska prawdy. Historycy niemieccy dodają do niej taką samą liczbę poległych Litwinów, określając łączne straty na 9000 ludzi. Historycy rosyjscy, litewscy i polscy tradycyjnie obstają przy mniejszej liczbie poległych po stronie całego wojska litewskiego — około 5500 wojowników. Zarazem jednak straty Zakonu pomniejszają do 1500, a nawet do 900 wojowników. Tak czy inaczej, straty Litwinów były znacznie większe niż straty armii Zakonu Krzyżackiego, lecz nie były krytyczne dla Litwy jako całości. Już jesienią tego samego 1370 roku Olgierd zebrał nową armię i przeprowadził serię wypraw na Księstwo Moskiewskie.

Dwaj bohaterowie

Na zakończenie chciałbym opowiedzieć nieco o dwóch uczestnikach bitwy, jej niewątpliwych bohaterach.

Henning Schindekopf urodził się w 1330 roku w Westfalii. W wieku 17 lub 18 lat złożył śluby zakonne i wszedł w skład konwentu4 królewieckiego. Od 1350 roku był komturem5 Ragnety. W Zakonie ceniono jego odwagę, oddanie idei szerzenia chrześcijaństwa i znajomość rzemiosła wojennego. Właśnie dlatego jako 22-latek został skierowany na najniebezpieczniejszy odcinek krzyżacko-litewskiej konfrontacji. Kolejnym szczeblem kariery był urząd komtura Bałgi, który Henning objął w 1354 r. A już w 1360 r. otrzymał godność marszałka Zakonu, czyli wszedł do szóstki (a ściśle biorąc – do trójki) najbardziej wpływowych osób w Zakonie Krzyżackim. To na nim spoczywał obowiązek organizowania wypraw wojennych na Litwę, o których mówiliśmy wyżej. To pod jego dowództwem przeprowadzono najbardziej udane i najdotkliwsze dla przeciwnika kampanie. Są wszelkie podstawy, by sądzić, że Henning Schindekopf był kandydatem numer jeden na kolejnego wielkiego mistrza, gdyż jego kariera była typowa dla zwierzchników Zakonu w XIV – na początku XV wieku. Śmierć marszałka na polu bitwy zdarzyła się już wcześniej w dziejach państwa krzyżackiego: w 1320 r. podczas wyprawy na Żmudź zginął marszałek Henryk von Plötzkau. Jednak w 1370 r. świadkami śmiertelnego zranienia marszałka Schindekopfa była ogromna liczba ludzi, co sprawiło, że opowieści o jego śmierci zyskały dużą popularność w ówczesnych dokumentach.

Należy przypuszczać, że wizerunek ofiarnego obrońcy chrześcijan ukształtował się w dużej mierze dopiero po jego śmierci. Jako bohater gotów oddać życie za prosty lud pojawia się w kilku średniowiecznych tekstach, po czym na długo zostaje zapomniany. Postać marszałka jako bohatera narodowego wskrzesza dopiero w latach przedwojennych królewiecka poetka Agnes Miegel w balladzie „Henning Schindekopf”, choć utwór ten nie jest wolny od kilku błędów historycznych.

Nawiasem mówiąc, twierdzenie, jakoby słynny pomnik w Transsau (obecnie osada Ozierowo) stał w miejscu śmierci marszałka Schindekopfa, jest nieprawdziwe, podobnie jak podawana data jego zgonu – 17 lutego 1370 roku. Henning Schindekopf zmarł nazajutrz, już w drodze powrotnej do Królewca, gdy wojsko zakonne zatrzymało się przy karczmie Matzkallen, która później stała się majątkiem Matzkallen, a dziś jest południowym skrajem osady Mitino w gurjewskim okręgu miejskim. Z majątku pozostał do dziś jedynie dawny budynek gospodarczy, przerobiony na dom mieszkalny i doprowadzony do stanu grożącego zawaleniem.

Imię Schindekopfa nosiła w Królewcu dzisiejsza ulica Generała porucznika Ozierowa. W kościele w Quednau długo przechowywano tak zwaną „zbroję marszałka Schindekopfa” – jego hełm, rękawice płytowe i buławę marszałkowską. Ich dalsze losy są nieznane.

Hans Sagan to drugi bohater tej bitwy. O jego życiu przed 1370 rokiem wiadomo jedynie, że był szewcem, a może nawet czeladnikiem szewskim z Knipawy. Hans walczył wśród pospolitego ruszenia w oddziale marszałka Schindekopfa, a gdy kontratak Litwinów doprowadził do zranienia dowódcy i upadku chorągwi zakonnej, podniósł ją i ruszył naprzód na wroga, czym dodał ducha rycerzom Zakonu, którzy ostatecznie wywalczyli zwycięstwo.

Bohater ludowy

Rzeźba Hansa Sagana, która zdobiła budynek przy królewieckiej Unter-Haberberg (obecnie ulica Bagrationa w Kaliningradzie).

Ten czyn przyniósł bohaterowi niebywałe zaszczyty. Hans Sagan otrzymał z rąk wielkiego mistrza (a według niektórych nawet samego cesarza Karola IV) godność rycerską oraz szlachecki przydomek „von” i odtąd zwał się Hans von Sagan. Hans odmówił przy tym nagrody pieniężnej od rady miejskiej Knipawy, proponując w zamian, by władze miasta urządzały co roku na koszt gminy festyn piwny dla miejskiej biedoty. Festyn nazwano Schmeckbier, co można przetłumaczyć jako „Smaczne piwo”. Wzmianki o nim pojawiają się jeszcze w XVI wieku – tak głęboko zakorzeniła się ta tradycja. Hans Sagan występuje na obrazach przedstawiających wydarzenia pod Rudawą. W XVII wieku w Knipawie wzniesiono jego posąg. Jemu też poświęcona jest znaczna część poematu Agnes Miegel „Bitwa pod Rudawą”. Po dojściu nazistów do władzy na rzeźbę Hansa Sagana w Królewcu spadła ostra krytyka, pojawiło się nawet powiedzenie „brzydki jak Hans Sagan”. I choć ideolodzy nazistowscy na ogół chętnie wykorzystywali postacie niemieckich bohaterów ludowych, tym razem z jakiegoś powodu stanowczo sprzeciwiali się wizerunkowi Sagana i wkrótce rzeźbę zniszczono.

Wielu historyków twierdzi, że w rzeczywistości żadnego bohaterskiego szewca nie było, a wszystko to jest owocem ludowego marzenia o cudownej przemianie szewca w rycerza. Oczywiście i ten pogląd ma prawo bytu, ale nam o wiele przyjemniej jest wyobrażać sobie gwiezdną godzinę prostego, lecz dzielnego człowieka, który wznosi sztandar zwycięstwa w bitwie z obcymi najeźdźcami.

_______________________

1. Zakon Krzyżacki (Niemiecki) – zakon rycerski powstały w 1190 roku w Palestynie w czasie wypraw krzyżowych. Od lat 20. XIII wieku działał nad Bałtykiem. Podbił ziemie pruskie i utworzył na nich państwo zakonu krzyżackiego. W 1525 roku państwo zakonne przekształcono w świeckie Księstwo Pruskie. Jako organizacja społeczno-religijna Zakon Krzyżacki istnieje do dziś.

2. Zakon Inflancki – gałąź Zakonu Krzyżackiego utworzona w 1237 roku na terenie dzisiejszej Łotwy i Estonii z rycerzy rozwiązanego Zakonu Kawalerów Mieczowych. Stolicą zakonu był zamek Wenden (obecnie w Kiesi na Łotwie). Ostatecznie przestał istnieć w 1561 roku w czasie wojny inflanckiej.

3. Mięsopust – niedziela przypadająca 56 dni przed Wielkanocą.

4. Konwent – rycerze (bracia) Zakonu mieszkający w jednym zamku, a także tworzony przez nich kolegialny organ zarządzający zamkiem. Tradycyjnie konwent składał się z 12 rycerzy z komturem na czele. Małe zamki nie miały konwentów.

5. Komtur – zwierzchnik komturii, najmniejszej jednostki administracyjnej państwa zakonnego. Komturia obejmowała zazwyczaj zamek (niekiedy kilka zamków) wraz z przyległymi terenami. Wielki komtur – dostojnik zakonny, zastępca wielkiego mistrza w sprawach ogólnych.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.