/ Królewiec

Kawiarnia „Siegel” na Francuskiej

Kawiarnia „Siegel” na Francuskiej

Gdzieś tutaj, po lewej, po zacienionej stronie ulicy Francuskiej mieściła się kultowa kawiarnia Królewca.

Kawiarnia, w której się teraz znajdujemy, należy do pana Siegla. Wchodzimy do pomieszczenia długiego na jakieś piętnaście kroków i szerokiego zaledwie na kilka, przeznaczonego dla gości, którzy przyszli rozkoszować się różnymi napojami, ciastkami i konfiturami, choć i tu często spotykamy wielu czytelników periodyków i miłośników rozmów z przypadkowymi rozmówcami.

Królewiecka kawiarnia Siegel dysponuje dość skromnymi pomieszczeniami i pod tym względem mocno ustępuje berlińskiej Café Stehely1, ale jakież kipiące życie nas tu otacza!

Z pierwszego pomieszczenia przechodzimy do drugiego pokoju mniej więcej tej samej wielkości, z którego okien roztacza się bardzo przyjemny widok na ogród, w którym jest coś klasztornego. Meble na parterze, a zresztą w całej kawiarni, są proste, ale wygodne i wykonane ze smakiem. Na stołach mnóstwo czasopism i gazet. Simonetti, uprzejmy pomocnik pana Siegla, nalewa nam ze srebrnego dzbanuszka kawę, której jakość jest ponad wszelką pochwałę. Najdelikatniejszy aromat boskiego napoju pieści nasze nozdrza. Do każdej filiżanki kawy podaje się tyle cukru, że oszczędnej gospodyni wystarczyłoby go na parę dni. Smakoszom-znawcom kandyzowanych owoców pozostawiamy prawo do opisania smaku i aromatu takich przysmaków, na których się nie znamy. Garçon podaje nam „Die Illustrierte”2.

Strome żeliwne schody misternej roboty prowadzą z tego pokoju w górę do restauracyjki o takiej samej powierzchni.

W górnej sali obfitość nowości prasowych łączy się z balsamicznymi aromatami Orientu, ponieważ jest tu doskonały wybór wczorajszych gazet, a do tego miejsce to upodobali sobie palacze cygar, a także ci, którzy szukają ciszy, zwłaszcza po południu i wieczorem.

Ciekawe jest to, że na przykładzie kawiarni Siegla możemy obserwować połączenie życia towarzyskiego i literackiego, które wyznacza tu cały porządek dnia tego lokalu.

Wczesnym rankiem pojawia się kilku szacownych dżentelmenów, starych kawalerów, którzy wolą smaczną mokkę, którą można tu wypić, od filiżanki kawy w swoim domu, zaparzonej przez starą gospodynię. Nie przepuszczą też okazji, by skosztować placków, które podaje się tu ciepłe, prosto z pieca.


Wiosna w kawiarni

Kelner: „Widać trzeba będzie znowu pokasłać, bo ci panowie nic więcej nie zamówią.”

Rysunek Heinricha Zillego z monachijskiego czasopisma „Simplicissimus” z 1908 roku.

Przychodzą podróżni, przychodzi też kilku literatów, którzy tutaj, zwłaszcza zimą, z powodu braku ogrzewania w domu, urządzają sobie tymczasowe schronienie na większą część dnia – jak lubią to robić paryżanie – by tu tworzyć, czerpać strawę dla natchnienia, prowadzić stąd swoje sprawy i dopiero późnym wieczorem udać się do domu.

Taki literat je niezwykle mało, ale każdego dnia to samo. We wszystkim innym jest nadzwyczaj skromny i w żaden sposób nie przeszkadza w intelektualnym wypoczynku pozostałych gości. Grzeje się w przytulnym cieple pieca, wdychając z godnością i pokorą stoika płynące z niego apetyczne zapachy wypieków.

Pomału ściągają inspektorzy ziemscy, bogaci właściciele ziemscy, którzy rankami wypijają dużo trunków, zagryzając plackami.

Potem pojawiają się prawdziwi smakosze. To starzy rozpustnicy o wyglądzie najbardziej przesyconym. Wypijają kilka filiżanek czekolady, by się nieco ożywić, i przybrawszy minę obojętności, przeglądają miejscowe gazety dzienne. Po nich nadchodzi pora wizyty młodych elegantów. Ci zazwyczaj biorą tylko bulion i pierożki. Potem zaczynają przychodzić całe rodziny, ubrane jak na święto, i samotne damy w swoich najlepszych toaletach, które siadają w dolnym pokoju i pozwalają kilku bezom rozpływać się na swoich pięknych ustach. W tym samym czasie składa wizytę również tęga kanoniczka szlachetnej krwi, by uraczyć się paroma słodyczami i nacieszyć imponującą wystawą tortów w witrynie kawiarni, wspominając dni swojej nieudanej młodości, a jeśli szczęście dopisze – poznać przepis na to czy inne ciastko. I oczywiście roi się od wiecznych Żydów w takiej postaci, w jakiej przedstawia się ich w ludowych niemieckich anegdotach i felietonach prasowych: oni także chcą uchodzić za oczytanych intelektualistów, by zabłysnąć erudycją podczas spotkań w interesach.

Jest teraz dwunasta. To pora, gdy kawiarnię odwiedzają profesorowie i doktorzy nauk, którzy przychodzą tu prosto ze swoich wykładów, a także nauczyciele szkół średnich i podstawowych. Czasem można zobaczyć i wojskowych, choć na ogół rzadko odwiedzają kawiarnie. Ciągną też tłumnie tak zwani „literaci zawodowi”, czyli dziennikarze. Piją kawę filiżanka za filiżanką, przeglądając z jakąś gorączkową ciekawością czasopisma i gazety, by się dowiedzieć, czy ich ostatnie artykuły były już gdzieś omawiane w prasie i czy nie ma o nich choćby wzmianki z krótkim cytatem.

PRZYPISY

1. Najbardziej znanymi kawiarniami w XIX-wiecznym Berlinie były niewielkie lokale, które służyły jednocześnie jako kawiarnie i cukiernie. Jedną z najlepszych w Berlinie była kawiarnia Café Stehely (założona w 1820 roku), mieszcząca się w miejscu dzisiejszej ulicy Jägerstraße, niedaleko placu Gendarmenmarkt. Tu każdy, kogo interesowało życie towarzyskie – głównie zamożni mężczyźni – mógł przyjść i rozkoszować się napojami, deserami i rozmową. Berliński dziennikarz Ernst Dronke opisywał tę kawiarnię jako „eldorado berlińskich próżniaków”, a także jako „najwspanialszą i najczęściej odwiedzaną placówkę oświatową” miasta. Choć wiele innych kawiarni Berlina miało „czytelnie” wypełnione periodykami i czasopismami, Stehely uchodziła za najlepszą.

2. Chodzi o gazetę „Illustrirte Zeitung”. Wydawano ją w latach 1843–1944 w Lipsku nakładem wydawnictwa Johanna Jakoba Webera.


ŹRÓDŁO

«Königsberg und die Königsberger»

von Dr. Alexander Jung. 1846.

Rozdział „Literarische Zustände”

Das Sigelsche Caffehaus


● Od redakcji: Przeczytajcie na VisitPrussia.com wywiad z tłumaczką niemieckich, a w szczególności pruskich baśni, naszą stałą autorką Tatianą Koliwaj, prowadzącą własny blog, na którym opublikowano niezliczoną liczbę innych przypowieści, legend i baśni w jej przekładach.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.