Jednak po Stalingradzie i Kursku Niemcy zaczęli się domyślać, że wkrótce status Prus Wschodnich jako zaplecza może się zmienić na przyfrontowy, i zaczęli przygotowywać je do obrony, budując umocnienia. W miarę zbliżania się frontu do granic regionu prace te stawały się coraz intensywniejsze. Prusy Wschodnie zamieniono w ogromny rejon umocniony o głębokości obrony 150–200 km. Królewiec znajdował się za wieloma pasami umocnień (od trzech do dziewięciu na różnych kierunkach).
Pierwsze walki na ziemi niemieckiej
Wojska radzieckie w postaci 3 Frontu Białoruskiego i 1 Frontu Nadbałtyckiego wyszły na granice Prus Wschodnich we wrześniu 1944 roku w wyniku triumfalnej operacji „Bagration” (zdecydowanie najlepszej operacji strategicznej Armii Radzieckiej w całej Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej) i nadbałtyckiej operacji zaczepnej (również całkiem udanej). Niemcy zamierzali bronić Prus Wschodnich do ostatniej możliwości nie tylko i nie tyle ze względów wojskowych, ile politycznych i psychologicznych – zbyt wiele znaczył dla nich ten region w wymiarze historycznym. Mimo to dowództwo radzieckie planowało zająć Prusy Wschodnie jeszcze przed końcem 1944 roku.
Pierwsza ofensywa na Prusy Wschodnie rozpoczęła się 16 października 1944 roku. Po dwóch dniach wojska 3 Frontu Białoruskiego po raz pierwszy wkroczyły na terytorium tego regionu, czyli na terytorium Niemiec, do czego dążyły od czerwca 41 roku.
Jednak operacja od pierwszej chwili zamieniła się w czołowe „przegryzanie się” przez bardzo silną obronę niemiecką. Dlatego już 27 października ofensywę wstrzymano. Nie można jej nazwać nieudaną – wojska posunęły się w głąb Prus Wschodnich o 50–100 km. Jednak o całkowitym ich zajęciu nie mogło być mowy, a straty radzieckie okazały się dwukrotnie wyższe niż straty przeciwnika (80 tys. wobec 40 tys.). Ale przyczółek na terytorium wroga został utworzony, zdobyto ważne doświadczenie.
Za drugim podejściem
Drugą próbę podjęto już w 1945 roku. Do przeprowadzenia operacji wschodniopruskiej Armia Radziecka skoncentrowała 1,7 mln ludzi, 25,4 tys. dział, 3,8 tys. czołgów i dział samobieżnych, 3,1 tys. samolotów przeciwko około 800 tys. ludzi, 8,2 tys. dział, 700 czołgów i dział samobieżnych oraz 800 samolotów w składzie niemieckiej Grupy Armii „Północ” (dawnej Grupy Armii „Środek”).
Radziecka ofensywa siłami 2 i 3 Frontu Białoruskiego oraz 1 Frontu Nadbałtyckiego rozpoczęła się 13 stycznia na dwóch kierunkach – przez Gumbinnen na Królewiec (z przyczółka zdobytego w październiku 1944 roku) i z rejonu Narwi ku wybrzeżu Bałtyku.
W odróżnieniu od rozpoczętej jednocześnie i triumfalnie rozwijającej się operacji wiślańsko-odrzańskiej (już 31 stycznia wojska sforsowały Odrę, do Berlina pozostało zaledwie 70 km) ofensywa w Prusach Wschodnich postępowała niezwykle powoli i przypominała pod tym względem operacje zaczepne pierwszej połowy wojny. Przyczyną była zawczasu przygotowana, głęboko urzutowana obrona Niemców i ogień niemieckich okrętów. Właśnie dzięki ogniowi okrętów („pancerników kieszonkowych” „Lützow” i „Admiral Scheer”, ciężkiego krążownika „Prinz Eugen”, około 20 niszczycieli, torpedowców i baterii pływających) Niemcy regularnie wyprowadzali kontruderzenia, co na innych odcinkach frontu było już w tym czasie praktycznie nie do pomyślenia. Ponadto niemieckiej flocie udało się przerzucić z przyczółka kurlandzkiego do Prus Wschodnich aż osiem dywizji; Flota Bałtycka i radzieckie lotnictwo nie zdołały temu przeszkodzić.
Do początku lutego, mimo zaciekłego oporu, wojska radzieckie rozcięły zgrupowanie niemieckie na trzy części. Jednak do ostatecznego zwycięstwa było jeszcze bardzo daleko. Dzięki wsparciu artylerii okrętowej największe z niemieckich zgrupowań, lidzbarskie (na południe od Królewca), przeprowadziło udane kontruderzenie i ponownie połączyło się ze zgrupowaniem królewieckim. W trakcie tych walk 18 lutego zginął dowódca 3 Frontu Białoruskiego generał armii Iwan Czerniachowski (miał zaledwie 38 lat).
Wydarzenia w Prusach Wschodnich sprawiły, że 1 Front Białoruski pod dowództwem Żukowa wstrzymał natarcie na Berlin i zawrócił na północ, rozpoczynając wspólnie z 2 Frontem Białoruskim ofensywę na Pomorze Wschodnie.
W ten sposób obrona Królewca opóźniła upadek Berlina, czyli koniec wojny, co najmniej o dwa miesiące.
Przy tym na Pomorzu Wschodnim wojska radzieckie zetknęły się z tym samym problemem – niszczycielskim ogniem niemieckiej artylerii okrętowej, który bardzo utrudniał natarcie lądowe.
Niemieckie zgrupowanie na Pomorzu Wschodnim i zgrupowanie lidzbarskie w Prusach Wschodnich udało się zlikwidować dopiero pod koniec marca. Jednocześnie padł Gdańsk, co doprowadziło do ostatecznej izolacji wojsk niemieckich w Prusach Wschodnich od głównych sił Wehrmachtu. Ponadto niemiecka flota musiała przenieść swoje wysiłki na zachód, najpierw w rejon Zatoki Gdańskiej, potem na Pomorze Wschodnie. Odejście niemieckich okrętów, z którymi Flota Bałtycka tak nigdy nie zdołała sobie poradzić, ułatwiło działania wojsk lądowych w Prusach Wschodnich.
Zdobycie Królewca
Obiektywnie rzecz biorąc, resztki wojsk niemieckich w Prusach Wschodnich nie stanowiły już potem dla Armii Radzieckiej żadnego zagrożenia, można je było po prostu zignorować, rzucając maksimum sił na Berlin. Nie było to jednak w naszym zwyczaju. Teraz celem stała się stolica regionu. Przed nami była bitwa o Królewiec.
Obrona Królewca składała się z trzech linii i obejmowała 12 dużych i 5 małych fortów, a do tego wiele innych budowli obronnych. Miasta broniła licząca 134 tysiące ludzi niemiecka załoga. Szturm Królewca rozpoczął się 6 kwietnia. Wcześniej przez cztery dni na stolicę Prus Wschodnich prowadzono przygotowanie artyleryjsko-lotnicze, w którym użyto 5 tys. dział i 1,5 tys. samolotów. Właśnie to rozstrzygnęło o wyniku bitwy, tym bardziej że ostrzał i bombardowania miasta trwały także w czasie samego szturmu.
Nawet potężne niemieckie fortyfikacje nie wytrzymały takiej ilości spadającego na nie metalu. Królewiec padł bardzo szybko – już 9 kwietnia; do niewoli poddało się 92 tys. niemieckich żołnierzy, w tym dowódca, generał Lasch.
Po zdobyciu Królewca walczyć w Prusach Wschodnich nie było już zupełnie po co, ale dowództwo radzieckie tak nie uważało. Ostatnie zgrupowanie niemieckie pozostało w zachodniej części Prus Wschodnich, na Półwyspie Sambijskim. Został on zajęty 25 kwietnia, wtedy też padła Piława (zauważmy, że w tym czasie toczyły się już walki w centrum Berlina!). Resztki wojsk niemieckich (22 tys. ludzi) wycofały się na Mierzeję Wiślaną (niem. Frische Nehrung), noszącą obecnie po rosyjskiej stronie nazwę Mierzei Bałtyjskiej, gdzie skapitulowały 9 maja.
Bilans operacji wschodniopruskiej
Ze wszystkich operacji ostatniego roku wojny właśnie we wschodniopruskiej wojska radzieckie poniosły największe straty – prawie 127 tys. zabitych, 3,5 tys. czołgów, prawie 1,5 tys. samolotów. Niemcy stracili co najmniej 300 tys. zabitych. Do strat radzieckich bezpośrednio w Prusach Wschodnich trzeba dodać znaczne dodatkowe straty podczas szturmu Berlina pod koniec kwietnia (na początku lutego całkiem realnie można go było wziąć „z marszu”).
Tak więc „cytadela niemieckiego militaryzmu” kosztowała nas niezwykle drogo, choć sam szturm Królewca został przeprowadzony niemal bezbłędnie.
Przyczyny tego wskazano wyżej – skrajne nasycenie Prus Wschodnich rubieżami obronnymi i całkowita niezdolność Floty Bałtyckiej i radzieckiego lotnictwa do zneutralizowania niemieckich okrętów (wszystkie one zostały w kwietniu–maju 1945 roku zatopione przez lotnictwo angielskie, ale swoje „czarne dzieło” do tego czasu już wykonały).
Przy tym nie jest pewne, czy operację wschodniopruską w ogóle należało przeprowadzać. Faktycznie powtórzono tu błąd stalingradzki, kiedy dobijając „kocioł”, wypuszczono z Kaukazu znacznie większe zgrupowanie niemieckie. Przy czym dobijanie nie było wcale konieczne – armia Paulusa i tak była skazana na zagładę od zimna i głodu. Dwa lata później zgrupowanie niemieckie w Prusach Wschodnich również było skazane i nie miało już żadnej możliwości uderzenia w skrzydło i tyły nacierających na Berlin wojsk radzieckich; można je było po prostu powstrzymywać dość ograniczonymi siłami bez żadnych szturmów. Wtedy Berlin nieuchronnie padłby w lutym, co zakończyłoby wojnę. Ale niestety.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

