/ Europa

Ciąg do zmiany miejsc

Ciąg do zmiany miejsc

Mieszkańcy Kaliningradu już żyją wewnątrz Unii Europejskiej. Geograficznie Kaliningrad leży na zachód od Warszawy. Pewnie dlatego słynne zdanie Kiplinga „Zachód jest Zachodem, Wschód jest Wschodem i z miejsc swoich nie zejdą...” mieszkańcy obwodu kaliningradzkiego odbierają jako banał.

Wyjazd za granicę jest dla wielu mieszkańców obwodu w gruncie rzeczy codziennością. Kaliningradczyka łatwiej spotkać w sklepie w polskim Elblągu czy Gdańsku niż w samym Kaliningradzie. Nie mówię już o sklepach w Grzechotkach. Tam na parkingach samochód z polskimi numerami trafia się rzadziej niż z rosyjskimi. Z kolei w restauracji w Nidzie w weekendy można po prostu odnieść wrażenie, że trwa kaliningradzki bankiet.

Ale oto nadchodzą święta. Co robi mieszkaniec naszego regionu, jeśli w tym czasie nie jest obciążony pracą ani problemami osobistymi? Jedzie odpoczywać. Nie były wyjątkiem i minione święta noworoczne. Sądząc po zdjęciach i komentarzach, które krajanie zamieścili w mediach społecznościowych, większość wybrała się do Europy. Z jednej strony jest tam bezpiecznie, mimo wszystkich straszaków, które pilnie rozpowszechniają federalne kanały telewizyjne. A z drugiej strony to blisko.

Oceńcie sami: z Kaliningradu do Moskwy jest 1200 kilometrów. Jeśli nakreślimy okrąg o promieniu 1200 kilometrów ze środkiem w Kaliningradzie, to znajdą się w nim i Holandia, Belgia, Luksemburg, część Francji, całe Niemcy, Austria, część Szwajcarii, Czechy, Słowacja, Węgry, a także państwa bałkańskie.

Między tymi krajami a naszym regionem jest tylko jedna granica, a jakość europejskich dróg nie wymaga żadnego dodatkowego opisu. Energiczny kierowca jest w stanie pokonać tę odległość w ciągu dnia. I tu są dwie kategorie podróżników. Podróżnik, którego zaliczam do pierwszej kategorii, stawia punkt na mapie i pędzi tam z maksymalną możliwą prędkością, a dopiero na miejscu oddaje się wypoczynkowi. Druga kategoria, do której zaliczam także siebie, jedzie bez pośpiechu, z przystankami, żeby napić się kawy i coś zjeść, a jeszcze popatrzeć na miasto, rzekę, zamek, park i mnóstwo innych ciekawych miejsc. To oczywiście wydłuża podróż, ale z drugiej strony sama podróż staje się wypoczynkiem. Co prawda, jeśli prowadzicie, a wasze towarzystwo przy obiedzie zamawia piwo albo, powiedzmy, grzane wino, zaczynacie myśleć, że szybki przejazd nie zawsze jest pozbawiony sensu.

Kolejny temat w każdej podróży to zakupy. Ale ten temat wymaga osobnej, przemyślanej opowieści. Większość moich znajomych płci męskiej traktuje zakupy jako nieuniknioną i ważną część podróży i stoicko znosi wszystkie ich trudy i niedostatki. Czas, który piękne połówki poświęcają na przeczesywanie sklepów, i noszenie toreb wszyscy przyjmują zupełnie spokojnie. Największy ciężar polega na konieczności odpowiadania na pytanie „Jak wyglądam?”.

Ale zakupy to tylko szczegół podróży. Cele podróży są natomiast najróżniejsze. Ktoś jedzie na narty, ktoś inny wędrować po miastach. Jedno łączy wszystkich – kaliningradczycy szukają dla siebie, choćby na jakiś czas, atmosfery spokoju ducha i harmonii. I każdy znajduje ją w czymś swoim. W starej dobrej Europie, która w swojej historii widziała bardzo wiele, ludzie żyją bez zawziętości i histerii. Panuje tu atrakcyjna dla podróżnych atmosfera życzliwego spokoju.

Kolejnym popularnym tematem postów w mediach społecznościowych były kolejki na granicach. Co także potwierdza myśl, że mieszkańcy obwodu kaliningradzkiego w pełni przejawiają w święta ciąg do zmiany miejsc. Co prawda w te święta wielu mówiło, że trzeba jechać teraz, bo nie wiadomo, czy latem będzie nas jeszcze na to stać. Zresztą Litwa i Polska nigdzie nie znikną.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.