Wodne turnieje na drągi to sportowa rozrywka cechu przewoźników, sięgająca czasów średniowiecza. Dwaj uczestnicy z rywalizujących drużyn, uzbrojeni w drągi o miękkich zakończeniach, stają na specjalnych podestach na łodziach wiosłowych. Płynąc naprzeciw siebie, starają się drągiem strącić przeciwnika tak, by wpadł do wody. Podobne zawody do dziś odbywają się w niektórych miastach Francji, Niemiec, Austrii i Szwajcarii.
Przewoźnicy z Królewca rywalizowali na Pregole [ros. Pregola]. Istnieją co najmniej dwa udokumentowane świadectwa tego wydarzenia.
Pierwsze pochodzi z 7 listopada 1589 roku, z czasu wizyty króla Polski Zygmunta III w Królewcu. Król zatrzymał się w mieście na tydzień, wracając do Polski z Rewla [Tallin]. Wiadomo, że członkowie cechu przewoźników przeszli wówczas uroczystym pochodem przy biciu bębnów i ze sztandarami z Ogrodu Miejskiego Starego Miasta do Mostu Zielonego, gdzie odbył się turniej łodzi.
O drugich zawodach opowiedział nam Michael Lilienthal (1686–1750), niemiecki teolog i historyk, który wiele lat mieszkał w Królewcu, w swoim dziele „Prusy z komentarzami...” (niem. Erleutertes Preußen...).
3 stycznia 1594 roku przewoźnicy urządzili swój turniej na Pregole przy Moście Kramarskim na Knipawie. Maszerowali tam z powiewającymi sztandarami przy werblach i dźwiękach rogów z Ogrodu Miejskiego Starego Miasta. Naprzeciw siebie walczyło siedem par łodzi wiosłowych. Stojąc na rufie, zawodnicy próbowali długim drągiem zepchnąć przeciwnika z łodzi.

Gdy ktoś koziołkując leciał z burty do wody, rozlegały się głośne okrzyki aprobaty widzów.
Po turnieju widzowie i uczestnicy rozeszli się, bardzo z siebie nawzajem zadowoleni, choć niektórzy musieli się porządnie nałykać lodowatej wody, bo przedstawiciele wszystkich drużyn oprócz zwycięskiej musieli wykąpać się w styczniowej Pregole.
Bitwy łodzi na drągi zazwyczaj kończyły święta cechu przewoźników i były żartobliwym naśladownictwem średniowiecznych turniejów rycerskich. Można powiedzieć, że był to właśnie turniej rycerski, przeformatowany na współczesną modłę.
Miejska legenda Królewca opowiada, że kiedyś podczas jednych z takich zawodów walczyło ze sobą dwóch młodych rybaków, zakochanych w tej samej dziewczynie. Jeden z nich z rozpędu tak niefortunnie ugodził rywala włócznią w twarz, że ten, straciwszy przytomność, wpadł do wody i utonął. A zatem nic już nie stało na przeszkodzie, by zwycięzca poślubił swoją wybrankę. Ale w noc przed wyznaczonym dniem ślubu nieboszczyk ukazał się narzeczonej w bardzo wyrazistej postaci topielca, a nieszczęsna dziewczyna, postradawszy zmysły, w rozpaczy rzuciła się do Pregoły. „Umarły jednak ich dosięgnął” – mówili wtedy ludzie.
„Życie Królewca w obyczajach ludowych” (Königsberger Leben in Bräuchen Volkstum), Hamburg, 1983.
Autor: Herbert Meinhard Mühlpfordt
Rysunek w tekście: Erich Behrendt
LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

