/ Obwód kaliningradzki – Unia Europejska

Vygaudas Ušackas: „Przejdę do historii jako »ambasador kryzysowy«”

Vygaudas Ušackas: „Przejdę do historii jako »ambasador kryzysowy«”

Pod koniec ubiegłego tygodnia z wizytą do Kaliningradu przyleciał ambasador Unii Europejskiej w Rosji Vygaudas Ušackas. Spotkał się z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego Nikołajem Cukanowem, obejrzał kilka obiektów i wziął udział w sympozjum „Pożegnanie z bronią!”, zorganizowanym przez Państwowe Centrum Sztuki Współczesnej w dawnych koszarach „Kronprinz”. Mimo napiętego harmonogramu ambasador zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań portalu Pregel.me.

– Panie Ambasadorze, jak ochłodzenie stosunków między Rosją a Unią Europejską wpłynęło na Pana pracę?

– Oczywiście każdy ambasador chciałby tworzyć pozytywne przykłady i projekty, aby rozwijać stosunki w dobrym kierunku. Jednocześnie praca ambasadora obiektywnie jest lustrzanym odbiciem treści, którymi wypełnione są stosunki Rosji i UE. Nielegalna aneksja Krymu i destabilizacja sytuacji na Ukrainie przez Rosję nie mogły nie wpłynąć na „charakter pisma” mojej pracy. W obecnej chwili przyglądamy się rosyjskim krokom wobec Ukrainy. Biorę też pod uwagę, że między nami istnieją jednak dość głębokie rozbieżności w różnych kwestiach. Rosja i UE różnie rozumieją zasady budowania społeczeństwa, relacje obywatela i państwa, rolę wolności prasy i społeczeństwa obywatelskiego, prawa człowieka. Niestety nie możemy też nie dostrzegać działań, które poszczególne kraje podejmują w sferze handlu, co odbija się na naszych wspólnych sąsiadach. Z drugiej strony Unia Europejska pozostaje najważniejszym partnerem Rosji pod względem obrotów towarowych i handlu nośnikami energii.

Misją ambasadora i przedstawicielstwa UE w Rosji jest ustalenie, jak przezwyciężyć rozbieżności. Jak zachować mosty współpracy i kontakty między ludźmi. W tym kontekście moja praca jest bardzo interesująca. Jest trudna. Nie zawsze bywa przyjemna. Ale widocznie taki los.

Od trzech lat pracuję jako ambasador w Rosji i będę pracował jeszcze rok. Zapewne, niestety, te cztery lata w mojej biografii i w stosunkach UE–Rosja zapiszą się w historii jako okres rozwiązywania kryzysów. Przejdę do historii jako „ambasador kryzysowy”, „ambasador do spraw kryzysów” [mówi z ironicznym uśmiechem — przyp. aut.]. Właśnie z tej perspektywy buduję swoją pracę, rozumiejąc skalę rozbieżności i mając świadomość, że musimy zachować mosty kontaktów i współpracy tam, gdzie to możliwe. Rozbieżności pojawiają się i znikają. Natomiast praca dyplomaty polega na tym, by zachować to, co najlepsze między nami.

– Dużo Pan podróżuje po Rosji, odwiedza różne miasta, rozmawia z ludźmi. Czy czuje Pan, jak zmienia się stosunek zwykłych Rosjan do Unii Europejskiej?

– Ciekawe pytanie. Przed wyjazdem z Moskwy do Kaliningradu przejrzałem najnowsze dane sondaży „Centrum Lewady” o tym, jak Rosjanie oceniają różne państwa. Z przykrością muszę przyznać, że liczba Rosjan postrzegających UE negatywnie osiągnęła rekordowy poziom — 62%. Choć liderem tej listy jest Ameryka — 70%. Biorąc pod uwagę, że większość rosyjskich mediów, zwłaszcza centralnych, przedstawia informacje o UE jednostronnie, rosyjscy telewidzowie i radiosłuchacze nie mają innego wyboru. Wobec braku alternatywnych informacji i głębszej analizy faktów te 62% ma właśnie taką opinię, jaką wyraziło. Nie korzystają z pełnej informacji o działalności UE.

Zarazem podczas moich wizyt od Sachalinu po Kaliningrad — dosłownie dwa tygodnie temu byłem na Sachalinie — nie spotkałem ludzi, którzy nie martwiliby się o stosunki między UE a Rosją. Gdziekolwiek byłem, na Syberii, na Dalekim Wschodzie czy w obwodzie kaliningradzkim, zdecydowana większość rosyjskich przedsiębiorców i inwestorów uważała i nadal uważa, że Unia Europejska jest głównym partnerem gospodarczym Rosji.

Potwierdzają to fakty: na Unię Europejską przypada 46% rosyjskich obrotów towarowych, 75% inwestycji zagranicznych napływa do Rosji z Unii Europejskiej, 70% rosyjskich węglowodorów sprzedaje się na rynku Unii Europejskiej. Zależność Rosji od UE jest więc całkowicie oczywista, podobnie jak nasze pragnienie utrzymania pozycji na rosyjskim rynku liczącym 140 milionów mieszkańców i konsumentów. Chcemy zachować dostęp do waszego rynku. Choć, muszę przyznać, w ciągu ostatnich lat udział Rosji w obrotach towarowych UE spadł z 10% do 6%.

– Unia Europejska przekazuje obwodowi kaliningradzkiemu pieniądze z funduszy europejskich na różne potrzeby. Czy jest Pan zadowolony z tego, jak kaliningradzkie i lokalne władze „wykorzystują” te środki, i czy planujecie pomagać regionowi w przyszłości?

– Chcę powtórzyć to, co powiedziałem podczas spotkania z gubernatorem Nikołajem Cukanowem. Biorąc pod uwagę uwagę polityczną, jaką UE poświęca obwodowi kaliningradzkiemu od zakończenia zimnej wojny, oraz zasoby finansowe, które przeznaczamy dla waszego regionu, można śmiało nazwać obwód kaliningradzki naprawdę uprzywilejowanym regionem Rosji w zakresie współpracy transgranicznej z krajami i regionami Unii Europejskiej. Od 1991 roku UE przeznaczyła ponad 150 milionów euro na różne projekty współpracy między UE a Kaliningradem. Oczywiście nie zawsze proces przebiega gładko, i to nie tylko w Kaliningradzie, lecz także w innych regionach FR. Jednym z ważnych projektów jest oczyszczalnia ścieków w Kaliningradzie, na której budowę UE i kraje Europy Północnej przeznaczyły 100 milionów euro. Choć z opóźnieniem, projekt jest realizowany. Kiedy oczyszczalnia w pełni zacznie działać, o ile wiem, w drugiej połowie bieżącego roku, pomoże nie tylko zmodernizować infrastrukturę wodociągową i oczyszczania ścieków w Kaliningradzie, lecz także wniesie znaczący wkład w ochronę środowiska — 150 tysięcy metrów sześciennych brudnej wody [na dobę — przyp. red.] nie będzie już zrzucanych do Morza Bałtyckiego.

Ponadto realizujemy nowy pakiet pomocy finansowej w dziedzinie współpracy transgranicznej. Podczas wizyty w Kaliningradzie zapowiedziałem, że do 2020 roku przeznaczymy 57 milionów euro dla obwodu kaliningradzkiego.

41 milionów euro trafi na współpracę polskich województw z rejonami obwodu kaliningradzkiego, a 16 milionów euro — na współpracę obwodu kaliningradzkiego z regionami litewskimi. Bardzo ważne jest, aby odpowiedzialne instytucje i urzędnicy ze wszystkich stron na czas przygotowali dokumenty programowe. Zgodnie z regulaminami Komisji Europejskiej muszą one zostać przedstawione do końca czerwca. Rozpatrzymy je, ocenimy i podejmiemy decyzję o finansowaniu.

Oprócz współpracy transgranicznej Unia Europejska realizuje projekty wspierania społeczeństwa obywatelskiego. Z radością zauważam, że od września w rejonie polesskim działa projekt „Iskry nadziei dla rosyjskich wsi”. Jest on ukierunkowany na zrównoważony rozwój społeczno-gospodarczy wspólnot wiejskich poprzez udział obywateli we współpracy z władzami lokalnymi. Wsparcie finansowe ze strony UE wynosi prawie 600 tysięcy euro. Oprócz obwodu kaliningradzkiego w programie uczestniczą obwód archangielski, Kraj Krasnodarski, Kraj Ałtajski i Republika Ałtaju. Wspólnie z Kaliningradem realizujemy także dwa projekty mające na celu poprawę życia osób z niepełnosprawnościami. W ramach jednego z nich, „Przyjazne miasta”, tworzy się wygodną i dostępną przestrzeń miejską. Oprócz Kaliningradu w projekcie biorą udział takie miasta jak Psków, Pietrozawodsk, Włodzimierz, Archangielsk, Sankt Petersburg. Wkład UE wynosi 400 tysięcy euro. Kolejny projekt dotyczy skutecznej realizacji prawa do edukacji włączającej w szkołach. W projekcie uczestniczy 14 rosyjskich regionów, wkład UE wynosi 750 tysięcy euro.

Mówiąc o wspieraniu społeczeństwa obywatelskiego, nie mogę nie zaznaczyć, że jesteśmy zdziwieni i rozczarowani tym, że organizacja „Biuro Hanzeatyckie”, której celem jest promowanie współpracy między obwodem kaliningradzkim a niemieckim krajem związkowym Szlezwik-Holsztyn, została wpisana na tak zwaną listę „agentów zagranicznych” [Szlezwik-Holsztyn i obwód kaliningradzki są regionami partnerskimi — przyp. aut.]. Ten krok w żaden sposób nie sprzyja rozwojowi współpracy regionalnej i mam nadzieję, że odpowiedzialne władze jednak zmienią zdanie.

– Tymczasem w prasie naszych polskich i litewskich sąsiadów obwód kaliningradzki coraz częściej opisywany jest jako region zmilitaryzowany, przyczółek do inwazji Rosji na Europę. Obawy budzi Flota Bałtycka, sama geografia obwodu. Czy to Pana niepokoi?

– Przede wszystkim większą część mojej 25-letniej kariery dyplomaty poświęciłem temu, by wspierać rozwój obwodu kaliningradzkiego jako regionu otwartego, w którym istniałoby zaufanie między sąsiadami.

Otaczają was pokojowo nastawieni obywatele Unii Europejskiej. Przeznaczaliśmy i nadal przeznaczamy środki finansowe dla obwodu kaliningradzkiego, abyśmy w czasach napięć geopolitycznych – zarówno UE, jak i Rosja — nie zboczyli z tego kursu.

Ale jako zwykły obywatel Litwy nie mogę bez niepokoju czytać wiadomości i obserwować faktów naruszania przez rosyjskie okręty wojenne i samoloty przestrzeni terytorialnej sąsiednich krajów. To oczywiste naruszenie, brak szacunku, który nie sprzyja budowaniu stosunków opartych na zaufaniu.

– Rosja, jak wiadomo, zaprzecza tym faktom.

– A czemu tu zaprzeczać? Piszą o tym otwarte źródła. Opisano tam, jak chuligańsko zachowywali się rosyjscy piloci, kiedy przelecieli nad okrętem wojennym [w kwietniu bombowce Su-24 wykonały manewry na niskiej wysokości nad amerykańskim niszczycielem Donald Cook, uczestniczącym w ćwiczeniach na Bałtyku — przyp. aut.]. W połowie maja pojawiła się informacja, że rosyjskie samoloty naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii. Czasami rosyjskie lotnictwo narusza przestrzeń powietrzną państw bałtyckich, wlatując z wyłączonymi transponderami i nie odpowiadając na sygnały. Takie incydenty niepokoją ludzi i są ku temu powody.

Jednak UE przywiązuje priorytetową wagę do współpracy. Nawet w czasie konfliktu na Ukrainie i w atmosferze sankcji nigdy nie wprowadzaliśmy sankcji wobec zwykłych ludzi i współpracy transgranicznej. Przeciwnie, przeznaczamy na to dodatkowe pieniądze, w tym dla obwodu kaliningradzkiego. Na przykład UE nie zmniejszyła, lecz dwukrotnie zwiększyła finansowanie wymiany studenckiej między UE a Rosją. W ubiegłym roku kwota ta osiągnęła 27 milionów euro, dzięki czemu 3583 studentów i wykładowców otrzymało stypendia UE, a około 30 rosyjskich uczelni uczestniczyło w 45 projektach w ramach Programu Jeana Monneta. Nawiasem mówiąc, dosłownie w zeszłym tygodniu zakończyliśmy przyjmowanie wniosków do tego programu. Zainteresowanie udziałem w wymianie z UE wyraziła rekordowa liczba rosyjskich uczelni – 200!

– Mimo wspomnianych incydentów obwód kaliningradzki Pana nie przeraża?

– Nie! Ale to wy decydujecie, czym będzie wasz region — miejscem owocnego rozwoju czy miejscem możliwych napięć. Jestem jednak przekonany, że potencjał współpracy między Kaliningradem a sąsiadami mówi sam za siebie. Jest on największym zasobem dla rozwoju gospodarki, rozwoju społecznego i współpracy kulturalnej między obwodem kaliningradzkim a waszymi sąsiadami.

– Jednym z wymownych przykładów współpracy transgranicznej jest mały ruch graniczny (MRG). System MRG funkcjonuje między obwodem kaliningradzkim a Polską. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM) uznał, że na MRG mocno zyskują obie strony, a system sprzyja rozwojowi terenów przygranicznych i kontaktom między ludźmi. Istniały plany wprowadzenia MRG między obwodem kaliningradzkim a Litwą, ale je zamrożono. Co się stało?

– O ile wiem, wydawanie litewskich wiz mieszkańcom obwodu kaliningradzkiego odbywa się bez żadnych problemów i bardzo łatwo. Niezależnie od trudności gospodarczych i dewaluacji rubla liczba wizyt kaliningradczyków na Litwie pozostaje rekordowo wysoka. Jeśli chodzi o MRG, to będąc ministrem spraw zagranicznych Litwy, sam opowiadałem się właśnie za tym, by między Litwą a obwodem kaliningradzkim została podpisana odpowiednia umowa. Rzeczywiście, z rozmów zarówno z polskimi kolegami, jak i z kaliningradzkim gubernatorem wiem, że wszyscy pozytywnie oceniają MRG między Polską a regionem. Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie żyjemy w oderwaniu od wydarzeń politycznych. Dlatego w tej chwili zamroziliśmy dialog wizowy między UE a Rosją. Mam jednak nadzieję, że sytuacja się uspokoi i unormuje.

– Co musi się wydarzyć, aby MRG i podobne projekty odżyły? Potrzebne są globalne zmiany w „wielkiej polityce”, czy jesteśmy w stanie porozumieć się na szczeblu regionalnym?

– Nie mam recept. Jak rozumiem, w tej chwili kontekst polityczny nie daje takiej możliwości. Poczekajmy. Będziemy pilnować, aby porozumienia mińskie [w sprawie normalizacji sytuacji na wschodzie Ukrainy — przyp. red.] były wykonywane, a nasze stosunki się unormowały. Mogę jedynie życzyć, aby władze litewskie i rosyjskie rozważyły i uwzględniły pozytywne doświadczenia MRG, które zgromadziły się w relacjach Polski i Kaliningradu.

– Gdyby mógł Pan zwrócić się do 62% Rosjan, którzy negatywnie odnoszą się do Unii Europejskiej, co by Pan im powiedział? Z jakimi obrazami chciałby Pan, żeby kojarzyli UE?

– Zarówno kaliningradczycy, jak i Rosjanie w ogóle powinni sami opisać obraz Europejczyków. Ale życzyłbym wam, abyście starali się częściej jeździć do Europy, podtrzymywać przyjazne relacje z ludźmi, których poznaliście. Radzę zagłębiać się w szczegóły i poszerzać źródła informacji o tym, co dzieje się w Europie; co dzieje się w stosunkach między Unią Europejską a naszymi partnerami (na przykład Ukrainą); jakie kwestie rozwiązujemy; jaki styl życia promujemy; jakie wartości podzielamy; jakie zasady i prawa, jak na przykład demokrację i wolny rynek, szanujemy. Jestem przekonany, że wtedy zdecydowana większość Rosjan będzie postrzegać — a nawet już teraz postrzega — Europejczyków jako przyjaciół, dobrych sąsiadów, partnerów gotowych rozwijać stosunki na zasadzie szacunku i przewidywalności. To obraz Paryża, Rzymu, Berlina, Warszawy, Wilna i wielu innych europejskich miast, które zawsze są otwarte dla rosyjskich turystów, studentów i inwestorów. To obraz ponad 500 milionów Europejczyków, którzy, tak jak ja, są gotowi poznawać 11 stref czasowych Rosji, jej bogatą historię, kulturę i niepowtarzalną przyrodę.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.