Przed przybyciem krzyżowców do Prus w 1233 roku były dwa wyraziste okresy, w których miejscowa ludność wznosiła masywne konstrukcje kamienne. W epoce brązu były to komory kurhanów z masywnych płyt kamiennych i głazów, które później zdegenerowały się do kamiennych obstaw pruskich pochówków. A później, we wczesnym średniowieczu, Prusowie, jako jedyni spośród wszystkich Bałtów, zaczęli wznosić na południowych granicach swych ziem antropomorficzne rzeźby kamienne, często nazywane „babami”1. Właśnie o nich będzie tu mowa.
Wieści z Niemiec
W zbiorach Muzeum Prehistorii i Historii Starożytnej w Berlinie (MVF)2 odnaleziono przedwojenną gipsową kopię pruskiej kamiennej „baby” – posągu kultowego, który do 1891 roku stał na polu na granicy wsi Husehnen-Rossitten-Wackern (mniej więcej w rejonie między osiedlami Pogranicznoje i Dołgorukowo). W tym roku profesor Adalbert Bezzenberger (ówczesny dyrektor Muzeum Prussia) przewiózł antropomorficzną rzeźbę, datowaną przypuszczalnie na XI–XIII wiek, do muzeum, gdzie ustawiono ją wraz z innymi dawnymi konstrukcjami kamiennymi, a później – przepadła bez śladu.
Oryginał najpewniej został zniszczony w tyglu wieloletniego kamieniołomu Zamku Królewieckiego. Choć to tylko przypuszczenie. Kopia natomiast się odnalazła i teraz jest wyraźnie lepsza od oryginału, którego już nie ma. Nocami „Skamieniały człowiek” z Husehnen, czy też, jak jeszcze nazywano rzeźbę, „Wstrętna dziewucha ze Skirwitten”, przygląda się ocalałym eksponatom Prussia-Sammlung. Najprawdopodobniej kopię tej rzeźby wywieziono do Berlina wraz z tak zwaną „dydaktyczną” częścią kolekcji w 1944 roku i przechowywano w jednej ze skrzyń w zakamarkach Muzeum Prehistorii i Historii Starożytnej, dopóki nie zwrócili na nią uwagi niemieccy badacze kolekcji Prussia.
Baba kamienna z Husehnen-Rossitten (rejon bagrationowski).
1. Gipsowa kopia rzeźby odnaleziona w zbiorach berlińskiego Muzeum Prehistorii i Historii Starożytnej. Fot. Christoph Jahn, 2015.
2. Rzeźba na dziedzińcu Muzeum Prussia na Zamku Królewieckim. Fot. z artykułu Wolfganga La Baume’a, 1927.
3. „Wstrętna dziewucha ze Skirwitten” in situ na polu między trzema wsiami, przed wywiezieniem do Muzeum Prussia.
Fot. z artykułu Adalberta Bezzenbergera, 1891.
W sumie liczy się ponad 20 pruskich posągów kamiennych z „ludzką twarzą”, łącznie z zaginionymi jeszcze w XVIII–XIX wieku, po których zostały jedynie wzmianki ustne. Za autentyczne uznano co najmniej 14–15, pozostałe uważa się za wytwory czasów nowożytnych i najnowszych. Wszystkie skupiają się w południowej części ziem pruskich: na południu Natangii i w Barcji (wspomniana „baba”, a także 2 z Bartoszyc i najsłynniejsza z Barcian, o której niżej), w Galindii (jedna z rzeźb zachowała się w Kaliningradzkim Muzeum Historyczno-Artystycznym), w Pomezanii i Sasinii (na południe od Elbląga, na styku ze Słowianami, tu jest ich najwięcej). Nie będę wymieniał wszystkich rzeźb z nazwy i miejsc ich położenia, wystarczy o tym polskich publikacji. Na przykład znakomity tom „Pruskie baby kamienne”, wydany u naszych sąsiadów w wyniku konferencji naukowej z 2007 roku, z artykułami archeologów i historyków Mirosława Hoffmanna, Seweryna Szczepańskiego i Jerzego Łapo, z których niektóre można znaleźć w Internecie.
O pochodzeniu kamiennych „bab”
Przy pierwszym pobieżnym spojrzeniu na posągi kamienne znalezione na ziemiach pruskich przesuwają się przed oczami obrazy tureckich, scytyjskich i połowieckich średniowiecznych „bab” z przedgórza Ałtaju czy ukraińskich stepów.

Wczesnośredniowieczne baby kamienne ludów stepowych.
Fot. ze zbiorów autora.
Przyznacie, daleko od Prusów. Choć wiadomo, że czas nie jest odległością dla jakichkolwiek, nawet najśmielszych i pozornie najbardziej radykalnych myśli i obrazów. Można zauważyć, że wszystkie wymienione przykłady mogą mieć wspólne źródła, leżące w dziedzinie sztuki epoki kamienia. Ponieważ nasz obszar przez długi czas pokryty był lodowcem, posągi kamienne zarówno Prusów, jak i koczowników raczej nie mają bezpośredniego związku z paleolitycznymi Wenerami (przypomnijmy tzw. „Wenus z Laussel” z „rogiem obfitości”).

Wenus z Laussel, górny paleolit.
Fot. ze zbiorów autora.
Przy tym idee, mity i misteria mezolitu wędrowały w czasie i przestrzeni i mniej więcej 10 000–12 000 lat temu wraz z łowcami reniferów mogły z powodzeniem dotrzeć do brzegów dopiero co powstałego Bałtyku. Znacznie później, w neolicie, około 5000 lat p.n.e., na obszarze południowo-wschodniego Bałtyku pojawiają się przykłady miejscowej rytualnej „sztuki”, z daleka przypominające monumentalne wizerunki przodków, duchów, bogów czy bohaterów na pruskich średniowiecznych rzeźbach. Przede wszystkim są to bursztynowe figurki ze skarbu ze Schwarzort-Juodkrantė, który wchodził niegdyś w skład słynnej kolekcji Prussia, przechowywanej do 1944 roku w Królewcu.

Neolityczne figurki bursztynowe ze skarbu znalezionego w wyrobisku koło Schwarzort-Juodkrantė.
Rysunek z drugiej połowy XIX w. z książki Audronė Bliujienė, 2007.
Monumentalność i minimalizm form wyrazu na długie tysiąclecia określiły rozwój sztuki regionu bałtyckiego. To, co widzimy dziś na surowych twarzach pruskich posągów, mogło powstać na długo przed pojawieniem się samych Prusów, a ściślej – przed ich ukształtowaniem się i uświadomieniem sobie siebie jako takich.
Co łączy posągi z różnych regionów historycznych Prus?
Przede wszystkim podobne rozmiary i kształt, a także materiał – skały granitoidowe. Wiele z rzeźb wyraźnie przedstawia mężczyzn-wojowników, wodzów lub wodzów-kapłanów (baba z Mózgowa-Łaseczna) i wyposażonych jest w rytony – rogi do libacji, a w niektórych przypadkach – w miecze, hełmy, a nawet tarcze. Czasem ręce rzeźb skrzyżowane są na piersi, co przypomina pozę „oranta”. Uwagę zwraca wspólnota plastyki, wyrazistość i klarowność form, osiągnięta ascetycznymi środkami. Przeważnie jest to rzeźbienie przedniej części kamienia, gdy za pomocą linii różnej głębokości osiąga się maksymalną wyrazistość dzięki grze światła i cienia. Zwykle dobrze opracowane są głowa, ręce złożone na piersi lub na wysokości pasa, czasem szczegóły ubioru i ozdób. Tylna strona rzeźby jest zwykle opracowana minimalnie, po prostu wygładzona.
Baba kamienna z Mózgowa-Łaseczna. 1. Fot. W. La Baume z archiwum Herberta Jankuhna, Szlezwik.
2. Przed restauracją, 2006. Fot. autora. 3. Po restauracji/oczyszczeniu, 2009. Fot. autora.
Kiedy kamienne „baby” pojawiły się na terenie Prusów?
Co mogło wpłynąć na pojawienie się u Prusów tak nietypowego dla innych Bałtów zjawiska? Niektórzy autorzy uważali, że wznoszenie przez Prusów monumentalnych posągów kamiennych jest takim samym echem kultury stepowej czy koczowniczej jak pochówki z końmi, picie kumysu, używanie strzemion i in., w szczególności tradycji Awarów. Ci ostatni pojawili się na granicach Europy w VI wieku, a w VIII–IX wieku rozpłynęli się w imperium Karola Wielkiego i wśród Madziarów. Szkopuł w tym, że pochówki-ofiary koni pojawiają się u Estiów – przodków Prusów – już na przełomie I i II wieku. A picie kobylego mleka jest charakterystyczne dla wszystkich ludów, u których koń odgrywa szczególną rolę w życiu codziennym i w rytuałach. W takim razie kamienne „baby” powinny były pojawić się u Prusów pod koniec okresu wędrówek ludów. Ale dzieje się to kilka stuleci później.
Skąd znamy czas powstania kamiennych „bab” Prusów? Przede wszystkim z datowania względnego niektórych typów artefaktów archeologicznych przedstawionych przez kamieniarzy. Na przykład miecz u boku „baby” z Mózgowa, którego pojawienie się datuje się na koniec XII – pierwszą połowę XIII wieku (zob. poprzedni rysunek). Spiczasty i owalny hełm rzeźb z Bartoszyc i Bronowa mogą należeć do szerszego okresu – XI – początku XIII wieku.

Rzeźby z Bartoszyc („Bartel”) (1, 2) i Bronowa (3, 4),
zwieńczone domniemanymi hełmami. Fot. autora.
A wielozwojowe naszyjniki, prawdopodobnie przedstawione na wspomnianych „babach” z Bronowa i Mózgowa, rozpowszechniają się u Prusów w XIII wieku i później. Kamienna „baba” z Barcian być może trzyma u dołu tak zwaną pawęż, znaną także jako „tarcza pruska”, która pojawiła się na przełomie XII i XIII wieku.

Baba kamienna z Barcian na dziedzińcu zamku w Olsztynie i jej szczegóły:
ryton i domniemana tarcza-pawęż. Fot. autora.
Co prawda, być może ta ostatnia mogła zostać wykuta później – na przełomie XIII i XIV wieku. Tak więc ogólne umowne datowanie na XI–XIII wiek można zawęzić do okresu od drugiej połowy XII do pierwszej połowy XIII wieku – czasu intensywnych starć Prusów z polskimi i duńskimi feudałami, a od lat 30. XIII wieku – z rycerzami zakonu krzyżackiego.
Inne wizerunki podobne do „bab”
Surowe wizerunki przodków i bogów istnieją więc od tysiącleci w archetypach podświadomości. Być może źródło inspiracji obrazowej dla pruskich kamieniarzy było gdzieś blisko. Bliżej, niż nam się wydaje. Wiemy, że Prusowie wiele podróżowali. Nowogród i Gdańsk, Gotlandia i Jutlandia oraz wiele innych grodów i osad Europy Północnej, dawnej Polski i Rusi. Najbliższymi i równoczesnymi pruskim posągom przykładami sztuki monumentalnej są płaskorzeźby z wizerunkami kapłanów i bogów Słowian zachodnich na Rugii i na Pomorzu. A przede wszystkim jest to tak zwany „Kamień Świętowita/Swantewita” w kościele w Altenkirchen nieopodal słynnej Arkony na wyspie Rugii, wmurowany w ścianę kościoła z XII–XIII wieku i przedstawiający boga lub kapłana (?) z rytonem lub rogiem obfitości. Podobny jest do niego kamień wmurowany w mur miejski Bergen na Rugii, łączony zwykle albo ze Świętowitem, albo z rugijskim księciem Jaromarem.
Kamienne wizerunki bogów zachodniosłowiańskich lub kapłanów z XI–XII w.
1. Kamień wmurowany w ścianę kościoła w Altenkirchen. 2. Kamień w murze miasta Bergen.
Fot. Denis Dawydow.
A także niektóre inne kamienie interpretowane jako pogańskie, odkryte na ziemiach łużyckich (część dzisiejszej Saksonii i Brandenburgii) na terenie północnych Niemiec. Bliskie pruskim „babom” są też drewniane „idole” z pierwszego tysiąclecia naszej ery, odkryte na terenie Pomorza i Szlezwika-Holsztyna. Ciekawe, że co najmniej jeden z pruskich posągów również został wmurowany w ścianę zakonnego kościoła z XIV wieku w Prątnicy.

Pruski idol (?), wmurowany w ścianę kościoła z XIV w. w Prątnicy, Polska.
Fot. Seweryn Szczepański.
W ten sposób słudzy nowego kultu podkreślali podporządkowane położenie dawnej religii, wznosząc kościoły na miejscu dawnych sanktuariów i częściowo wykorzystując pogańskie atrybuty i święta do przyciągania neofitów. Ale tu chodzi o coś innego. Kunszt zachodniosłowiańskich kamieniarzy XI–XII wieku ulegał niemałemu wpływowi monumentalnego stylu romańskiego, którego oddziaływanie było szczególnie odczuwalne w architekturze sakralnej i rzeźbie Europy tego okresu.
Sami Prusowie, znani podróżnicy, także mogli być pod wielkim wrażeniem wystroju wczesnych kamiennych katedr Gniezna, Gdańska, Danii, Gotlandii, północnych Niemiec i częściowo przejąć surową ekspresję romańskiego wizerunku. I oczywiście źródłem inspiracji mogły posłużyć wcześniejsze kamienie runiczne Skandynawii. Zwłaszcza gotlandzkie malowane stele z V–XII wieku nie mogły nie zwracać uwagi pruskich kupców.

Gotlandzkie malowane stele z IX–XI w. w krajobrazie.
Fot. Muzeum Gotlandii, Visby.
Tak oto prastare archetypy, geometryczność stylu pruskiego i wpływy zewnętrzne ucieleśniły się w prymitywnych, lecz wyrazistych rzeźbach przodków, wodzów, bogów czy bohaterów, które stanęły na południowych granicach bałtyjskiej przestrzeni językowej.
Znaczenie funkcjonalne kamiennych „bab”
Jednym z problemów interpretacji kamiennych rzeźb Prusów jest to, że żadna z nich już w XVIII–XIX wieku nie znajdowała się w swoim pierwotnym miejscu. I można się tylko domyślać pierwotnego położenia i znaczenia „bab”. Sądząc z okresu ich powstania i warstwy wizualnej, musiały mieć znaczenie kultowe. Ale jakie? Prawdopodobną wskazówką może być znalezisko kamienia przypominającego antropomorficzny posąg, wraz z ceramiką kontekstową z XI–XII/XIII wieku, podczas wykopalisk Mariusza Wyczółkowskiego u podnóża grodziska-sanktuarium Prusów-Bartów Poganowo (okolice Kętrzyna).

Domniemany posąg kamienny, znaleziony
u podnóża pruskiego grodziska Poganowo, okolice Kętrzyna.
Fot. Mariusz Wyczółkowski.
Sam kamień co prawda ledwie przypomina dobrze opracowane wizerunki pruskich rzeźb, a bardziej przypomina „stele” z epoki brązu z obszaru nadczarnomorskiego i Krymu. Prawdopodobnie mamy do czynienia z naturalnym kamieniem o pewnych „ludzkich” cechach, dlatego umieszczonym przez Prusów na terenie miejsca ofiarnego. Być może część kamiennych „bab” Prusów rzeczywiście mogła się znajdować na terenie znanych ośrodków kultu, ponieważ podobna rzeźba w południowej części Prus wspomniana jest w jednym z dokumentów zakonnych jako obiekt sakralny.
Istnieje też przypuszczenie olsztyńskiego badacza pruskich starożytności Roberta Klimka, że kamienne „baby” Prusów mogły stać na skrzyżowaniach najważniejszych dróg, szlaków handlowych i innych ciągów komunikacyjnych, w tym związanych z pielgrzymkami do miejsc świętych przed przybyciem krzyżowców. Ciekawe jest też, że największe skupisko kamiennych „bab” Prusów przypada na region Pomezanii-Sasinii, leżący blisko pogranicza bałtyjsko-słowiańskiego. Być może te monumentalne rzeźby były swoistymi znacznikami granicy ziem pruskich w miarę posuwania się Prusów na południe.

Mapa rozmieszczenia pochówków z rogami do picia —
rytonami – u Kurów i Prusów w X–XIII w. W lewym dolnym rogu – strefa
głównego skupiska najbardziej wyrazistych rzeźb Prusów.
Rysunek z dysertacji autora, 2012.
Wiadomo, że stosunki Prusów z polskimi feudałami w XI–XIII wieku były dalekie od pokojowych, choć nie wykluczały udziału pruskich drużyn w bratobójczych wojnach domowych Polaków.
W średniowieczu i czasach nowożytnych pojawiają się nowe interpretacje wizerunków pruskich rzeźb, a pierwotne znaczenie z upływem czasu staje się coraz mniej zrozumiałe. Stąd biorą się niegłębokie, lecz nie pozbawione uroku i po części kontekstu historycznego legendy o „Bartlu i Gustebaldzie” („baby” z Bartoszyc), „Wstrętnej dziewusze ze Skirwitten” i o innych ludziach, którzy skamienieli za swe występki i grzechy. Bartel dzięki stożkowatemu hełmowi zdążył odegrać rolę rzeźby biskupa, przyozdobiony w XVIII–XIX wieku prawdziwą złotą tiarą (dlatego z boku głowy rzeźby pojawiły się otwory do jej mocowania). Wiele rzeźb do końca XIX wieku wywieziono z miejsc ich ówczesnego położenia i umieszczono na otwartych ekspozycjach muzeów Gdańska i Królewca. Niewielki antropomorficzny kamień z Jelitken/Jelit, przedstawiający brodatego mężczyznę w czapce (?), ze starej kolekcji Muzeum Prussia, odnaleziono w ruinach Zamku Królewieckiego i przechowywany jest obecnie w Kaliningradzkim Muzeum Historyczno-Artystycznym.

Antropomorficzny posąg z Jelitken (Jelity)
na dawnej ekspozycji archeologicznej
Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego.
Fot. autora, 2008.
Kamienne „baby” na terenie obwodu kaliningradzkiego
Sądząc ze źródeł historycznych i danych archeologicznych, na terenie obwodu kaliningradzkiego kamienne „baby”, z wyjątkiem kamienia z Husehnen, o którym była mowa wyżej, nie są dziś znane. Istnieje co prawda wzmianka o „kamieniu kultowym” koło osiedla Pribrieżnoje w rejonie zielenogradskim, mającym jakoby wizerunek ludzkiej twarzy. Kamień znaleziono podczas badań powierzchniowych prowadzonych przez Władimira Kułakowa w 1977 roku. Ponieważ sam kamień, według późniejszych wzmianek tego autora, się nie zachował, trudno na podstawie przytoczonych rysunków i fotografii ocenić jego autentyczność3.

Kamień z osiedla Pribrieżnoje w rejonie zielenogradskim.
Rysunki i fot. ze sprawozdania W. Kułakowa, 1977.
Z drugiej strony w jednym z historycznych przewodników po obwodzie kaliningradzkim Władimir Kułakow wspomina inny ciekawy kamień, znajdujący się dziś niedaleko miasta Swietłogorsk w osiedlu Salskoje/St. Lorenz przy ruinach kościoła zburzonego w latach powojennych. Jest to podłużna, spłaszczona z boków „stela”, z daleka przypominająca kształtem kamienne „baby” Prusów. Przy tym kamień jest mniejszy i nie ma wyraźnych cech antropomorficznych ani innych szczegółów właściwych wspomnianym rzeźbom. Na brzuchu i plecach kamienia wykute są krzyże w tarczy, a także łacińskie litery A.H., co może wskazywać na wykorzystanie kamienia jako granicznego, stojącego na granicach ziem zakonnych i kościelnych albo dawnych nadziałów, co pozostaje pod znakiem zapytania. Nie wiadomo jednak, kto i kiedy wykuł na kamieniu te symbole i kiedy znalazł się on przy kościele. Władimir Kułakow interpretuje kamień jako niedokończoną pruską kamienną „babę”, na co mogą wskazywać szczątkowe „ręce” po bokach „posągu”, a także „zbita” i wygładzona przednia część, „ozdobiona” zakonnym (?) krzyżem w tarczy, z zaokrąglonym występem w górnej części. Krótko mówiąc, podobnie jak same kamienne „baby” Prusów, kamień z Sankt Lorenz pozostawia więcej zagadek niż rzeczywistych faktów.

Uczestnicy międzynarodowej konferencji naukowej Natural Holy Places („Naturalne miejsca święte”),
która odbyła się w Kaliningradzkim Obwodowym Muzeum Historyczno-Artystycznym,
oglądają kamień z Sankt Lorenz. Fot. autora, 2012.
W ostatnich dziesięcioleciach nasi sąsiedzi Polacy zabrali się do aktywnej popularyzacji wschodniopruskiego dziedzictwa historycznego. Nie przeszli obojętnie także obok tak efektownego wizualnie zjawiska jak pruskie kamienne „baby”. Najpopularniejsza stała się okrągłolica rzeźba z Barcian, stojąca obecnie na dziedzińcu zamku w Olsztynie. Gipsowe repliki tej rzeźby, niekiedy w zupełnie nieoczekiwanych kolorach i niezwykłych interpretacjach, co jakiś czas pojawiają się w przestrzeni publicznej Olsztyna, a także w drobnej plastyce w postaci breloczków i innych drobiazgów.

„Parada bab pruskich”. Repliki posągu z Barcian na ulicy Olsztyna.
Fot. Tomasz Waszczuk, Gazeta Wyborcza, 2012.
A kolekcja biżuterii „Baby pruskie” autorstwa Anny Szewczuk-Ciesielskiej (Studio TT, Elbląg), w której wykorzystano wizerunki rzeźb z Barcian i Mózgowa, kilka lat temu otrzymała nagrodę jako najlepsza „Pamiątka z Warmii i Mazur” i stała się wizytówką województwa warmińsko-mazurskiego.

Baba kamienna z Barcian w kolekcji biżuterii Anny Szewczuk-Ciesielskiej.
Fot. Studio TT.
Jednym się to podoba, innym nie, ale najważniejsze, że dziedzictwo Prusów, przybierając nowe i niekiedy zupełnie nieoczekiwane formy, żyje dalej i przyciąga uwagę miłośników dawnej historii i sztuki.
O legendach, mitach i ludowych wymysłach na temat pruskich kamiennych „bab” opowiem w następnej publikacji.
______________
1. Tureckie „babá” niektórzy tłumaczą jako „ojciec, tata”, „przodek”. Polskie Baby kamienne jest bliskie ich niemieckiej nazwie Steinbaben, stąd też rosyjskie „kamiennyje baby”.
2. Muzeum Prehistorii i Historii Starożytnej jest pod wieloma względami spadkobiercą królewieckiego Muzeum Prussia, ponieważ znajduje się w nim znaczna część jego „dydaktycznej” kolekcji, wywiezionej pod koniec 1944 roku.)
3. Można jedynie dodać, że pracownicy Sambijskiej Ekspedycji Archeologicznej RAN latem 2005 roku bez większego trudu wykonali według rysunku z książki W. Kułakowa z 2003 roku kopię tego wspaniałego pseudopruskiego posągu, która otrzymała przydomek „Pikachu” i stała się nieodłącznym świątecznym atrybutem podczas wykopalisk w sezonie 2005–06. Dalsze losy posągu, podobnie jak jego pierwowzoru, nie są znane.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

