/ Królewiec

Ciekawe przypadki z historii wschodniopruskiego pieczywa

Ciekawe przypadki z historii wschodniopruskiego pieczywa

Piekarnia Schwarza w Rastenburgu. Dziś to polskie miasto Kętrzyn (Kętrzyn).

Artykuł Hermanna Binka (Hermann Bink), opublikowany w styczniowym numerze z 1956 roku gazety „Ostpreußen-Warte”, wydawanej w Getyndze dla emigrantów z Prus Wschodnich.

*         *         *

Było to w latach przed pierwszą wojną światową. Co rano świeże bułeczki dostarczano do domu radcy dworu Vareny (Hofrat Adolf Varena, 1842–1912), dyrektora Teatru Miejskiego w Królewcu, który mieszkał w Środkowym Tragheimie (Mitteltragheim). Pewnego dnia dostojnik osobiście wyszedł na spotkanie gońca z piekarni i zapytał chłopca, jak się nazywa. „Richard Wagner!” – padła odpowiedź. „O, to bardzo znane nazwisko” – zdziwił się radca. Chłopiec wypiął pierś i powiedział: „Roznoszę bułki w tej okolicy już od półtora roku”. Wtedy radca zapytał: „A czy wie pan, co pański słynny imiennik mówi o piekarstwie?” Chłopak odpowiedział przecząco w miejscowej gwarze. Varena zacytował kompozytora: „Głód to straszliwe cierpienie! Jeśli piekarz przestanie piec chleb powszedni, cały świat zginie!” Goniec przytaknął, a radca ciągnął dalej: „Czy bywał pan kiedyś w Teatrze Miejskim?” – „Tak, w Wigilię byliśmy na «Jasiu i Małgosi». Mistrz powiedział, że mam zwrócić szczególną uwagę na piernikową chatkę czarownicy, żebym sam upiekł taką samą!” – „Słusznie! Ma pan wolne wieczory w niedziele?” – „Tak!” – „To niech pan pójdzie do kasy, pozdrowi ode mnie panią Souchon i poprosi o bezpłatny bilet. Teraz w teatrze grają «Śpiewaków norymberskich» (Die Meistersinger von Nürnberg) Richarda Wagnera. Pański imiennik to doprawdy wielki człowiek! Nawiasem mówiąc, jego matka była córką piekarza Gottlieba Johanna Pätza z Weißenfels nad Soławą. Rzemiosło i sztuka są ściśle ze sobą splecione!” Zachwycony uczeń piekarski podziękował dyrektorowi teatru i był świadkiem ogromnego sukcesu „Śpiewaków norymberskich”*.

*         *         *

Piekarstwo królewieckie miało dawne tradycje. W średniowieczu piekarze ofiarowywali rzeźnikom na Trzech Króli gigantyczny strycel1 (Stritzel). W 1583 roku piekarze podarowali rzeźnikom aż pięć ogromnych stryclów. Do ich wypieku specjalnie zbudowano dwa duże piece „na zamku” (tak twierdzi kronika z tamtych lat!), każdy z otworami pośrodku, aby strycle piekły się jednocześnie w obu piecach. W 1601 roku, w dzień Objawienia Pańskiego, piekarze przenieśli przez miasto osiem stryclów. Największy z nich mierzył 4 ¾ łokcia długości! Do tego sześć dużych okrągłych kringli2 (Kringel). Do stryclów przymocowano złocone lwie głowy, korony, gwiazdy i herby piekarskich rodów, a wszystko to wykonano z ciasta imbirowego. Następnie wypieki zjedzono razem z rzeźnikami na uczcie w Ogrodzie Gminnym Starego Miasta. (Z czasem tradycja ta przekształciła się w samodzielne lokalne święto – Święto Długiej Kiełbasy, obchodzone po Trzech Królach – w lutym. Przyp. red.)

*         *         *

Wschodniopruski piekarz Rudolf Gennies (Rudolf Gennies) z Kunikehlen (Kunikehlen, nieistniejąca już miejscowość w dzisiejszym rejonie polesskim), jak było wówczas w zwyczaju, po zakończeniu nauki w Królewcu wyruszył na podbój świata i, pewny swoich umiejętności, odważył się nawet przepłynąć ocean. W Ameryce znalazł się akurat wtedy, gdy rząd Stanów Zjednoczonych werbował żołnierzy do obrony przed najazdami zbuntowanych Indian. Gennies bez wahania zgłosił się na ochotnika. Jego rozwaga i odwaga szybko zwróciły uwagę dowództwa i wkrótce dosłużył się stopnia majora. Po ostatecznej klęsce rdzennych mieszkańców kontynentu Rudolf Gennies przeszedł w stan spoczynku w stopniu pułkownika, otrzymawszy odpowiednią odprawę. W 1897 roku Gennies wrócił do ojczyzny, do Prus Wschodnich, by odwiedzić sędziwą matkę. Jako osobliwość przywiózł ze sobą samorodek złota ważący nie mniej niż 5 kg, który kiedyś znalazł.

*         *         *

W „Księdze historyczno-literackich przykładów i anegdot” z 1824 roku (Historisch-literarischen Anekdoten- und Exempelbuch) opowiada się: Gdy Francuzi wycofywali się przez Berezynę w 1812 roku, ścigali ich Rosjanie, przy czym kozacy zawsze szli przodem. Niewielka ich grupa dotarła do Kreuzburga (Kreuzburg, obecnie osiedle Sławskoje w rejonie bagrationowskim), niedaleko Królewca, który wycofujący się Francuzi opuścili poprzedniego wieczoru. Pewien kozak przejeżdżał obok piekarni akurat w chwili, gdy piekarz wykładał świeże pieczywo, a widok pięknych brązowych bułek obudził w wojaku apetyt. Chwycił ich tyle, ile mógł unieść, dał piekarzowi monetę pięciofrankową, co odpowiadało jednemu talarowi i sześciu groszom, i już za drzwiami zamierzał wsiadać na konia, gdy usłyszał, że ktoś go woła: „Kozak! Kozak!” Był to zdyszany piekarz, który biegł do niego, by oddać 20 groszy reszty. Kozak, pamiętający zapewne, że niektórym jego rodakom często zdarzało się „kupować” bez płacenia, był zdumiony uczciwością piekarza. Na migi dał piekarzowi do zrozumienia, że ten powinien zatrzymać pieniądze na wypadek, gdyby któryś z jego towarzyszy w przyszłości nie zapłacił. Piekarz jednak się nie zgodził; zamiast tego wcisnął pieniądze kozakowi do ręki i zaczął odchodzić. „Hej, stój!” – krzyknął za nim kozak – „Zaczekaj chwilę!” Sięgnął do kieszeni spodni, wyjął zdobyczny francuski krzyż Legii Honorowej i dał go piekarzowi, mówiąc: „Dobry z ciebie chłop – zasłużyłeś na medal!”

*         *         *

Uważa się, że bułeczki franzbrot (Franzbrot) – rogaliki o charakterystycznym kształcie – pojawiły się w czasie okupacji francuskiej i były dobrze znane w całych Prusach Wschodnich. Szczególnie popularne były maślane (Butterfranzbrot). A jakaż rozmaitość wypieków u nas była: pierniki i bułeczki cynamonowe z Królewca, glumsfladen3 (Glumsfladen), purcle4 (Purzel) i raderkuchen5 (Raderkuchen), nie mówiąc już o storchenkranzu6 (Storchenkranz) i mohnkuchen7 (Mohnkuchen), pojawiających się na ladach w okresie świąt zimowych. Karnawał Fastnacht (tradycyjne zabawy ludowe przed Wielkim Postem, odpowiednik rosyjskiej Maslenicy) zawsze obchodzono we wtorek, ale dla nas był to „poniedziałek” (Mohntag – dzień maku. Gra słów: wtorek po niemiecku to „Dienstag” / Dienstag, poniedziałek – „Montag” / Montag – przyp. red.). Streuselkuchen8 (Streuselkuchen) był w Prusach Wschodnich równie popularny jak na Śląsku. A do tego był wyborny chleb z miejscowego żyta, szczególnie udawał się w piekarni Hoffmanna, oznaczonej znakiem jakości „Młyn Kalgen” (Kalger Mühle). Niektórzy piekarze wypiekali też jaskrawy, złocistożółty chleb jęczmienny (Gerstenbrot), który cieszył się dużą popularnością wśród kupujących.

*         *         *

Miło było patrzeć, jak 75-letni mistrz piekarski Tobias z Królewca, pracujący w Travemünde bez własnej piekarni, zaprezentował w 1954 roku swoje wyroby na wystawie piekarskiej w Berlinie, wykazując się rzadkim kunsztem. Niestety, znaczna część królewieckiej społeczności piekarzy zniknęła wraz ze wschodniopruską stolicą, a ci, którzy pozostali, muszą zarabiać na życie, nie mając własnego zakładu.

_____________

* – Czy dyrektor teatru miał osobistego biografa, który uwiecznił ustny twórczy dorobek swojego chlebodawcy, czy też była to pomysłowa ówczesna gazetowa „kryptoreklama”, dzięki której bilety na „Śpiewaków norymberskich” kupiło jeszcze tysiąc osób?


_____________

  1. Strycel (Stritzel) – tradycyjnie pieczony na Święto Długiej Kiełbasy. Kształtem przypominał rosyjską chałkę plecioną. Piekarze ofiarowywali rzeźnikom gigantyczne strycle w zamian za kiełbasy podobnych rozmiarów. Potem jedno i drugie wspólnie zjadano, obficie popijając.

  2. Kringel (Kringel) – rodzaj wypieku w kształcie pierścienia lub litery B. Po rosyjsku – krendel (precel).

  3. Glumsfladen (Glumsfladen) – tradycyjny wschodniopruski prostokątny placek, znany z niesłodkiej warstwy twarogu. „Glums” to wschodniopruskie słowo oznaczające twaróg, a „fladen” – płaski spód z ciasta drożdżowego.

  4. Purcel (Purzel) – tradycyjny słodki wypiek w Prusach Wschodnich. Są to smażone w głębokim tłuszczu kulki z ciasta drożdżowego, często z nadzieniem z dżemu albo z rodzynkami. Podobnie jak „szczęśliwy” pielmień w Rosji, do jednego purcla na mniej więcej dwa tuziny dodawano musztardę albo monetę.

  5. Raderkuchen (Raderkuchen, znany też jako faworki lub chrust) – tradycyjny bardzo cienki smażony wypiek, przygotowywany głównie na święta zimowe. Kruche ciasto krojono w romby, nacinano pośrodku, skręcano i smażono w głębokim tłuszczu, a potem posypywano cukrem pudrem. Odpowiednik w kuchni rosyjskiej – chworost.

  6. Storchenkranz (Storchenkranz), gdzie „storchen” – bocianowy, a „kranz” – wieniec. Razem – „bociani wieniec”. Lokalna wschodniopruska nazwa wypieku w kształcie pierścienia, w tradycji niemieckiej częściej spotykanego jako Brötchenkranz (Brötchenkranz – wieniec z bułeczek). W tradycji rosyjskiej nazywa się go „Romaszka” (rumianek).

  7. Mohnkuchen (Mohnkuchen) – placek z makiem. W formie rolady dobrze znany w rosyjskiej tradycji kulinarnej jako makowiec zawijany. Mógł być jednak pieczony również na płaskim spodzie (zob. wyżej) z kruszonką (zob. niżej).

  8. Streuselkuchen (Streuselkuchen) – klasyczne ciasto drożdżowe, wyróżniające się szczególnie grubą warstwą kruszonki z mąki, cukru i masła (margaryny) – „streusel”. Uważane jest za tradycyjny wypiek, często podawany do kawy. W tradycji rosyjskiej nazywa się je kruszonkowym lub sypanym.

 


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.