Według legendy przywilej ten wyjednał dla swoich ziomków Hans von Sagan, sławny czeladnik szewski z Knipawy. W bitwie z Litwinami pod Rudawą w 1370 roku podchwycił on sztandar zakonu krzyżackiego, który wypadł z rąk poległego rycerza, i poprowadził wojska do ataku. W rezultacie wróg został rozbity, Litwinom nie udało się zdobyć Królewca, a Zakon w dowód wdzięczności nadał Hansowi Saganowi za jego czyny szlachecki przydomek „von” oraz obiecał spełnić każdą jego prośbę. Dobroduszny Hans poprosił zaś o przywilej, by raz w roku na koszt skarbu w królewieckim zamku poić piwem bez ograniczeń wszystkich, których zechce.
* * *
Legendę Das Schmeckebier zu Königsberg1, co można przetłumaczyć jako „Poczęstunek piwem w Królewcu”, spisał w XIX wieku niemiecki historyk literatury i bibliograf Johann Grässe (Johann Georg Theodor Grässe, 1814–1885).
Najstarsza znana dziś wzmianka o tym piwnym święcie zawarta jest w „Kronice pruskiej” Lucasa Davida2, w której autor – doradca dworski księcia Albrechta i naoczny świadek – opisuje ten obrzęd następująco:
„Na kilka dni przed dniem Wniebowstąpienia burgrabia Królewca posyła swoich sług do burmistrza, rajców i kupców, a także do prostych mieszczan w obu ogrodach – kupieckim i pospolitym – miasta Kneipabe3. Słudzy w imieniu księcia zapraszają wszystkich na wieczerzę w zamku królewieckim w dzień Wniebowstąpienia. Ci zaś jako posłuszni poddani przyjmują zaproszenie na kolejną rocznicę uroczystości i około trzystu osób przybywa o czwartej po południu, ustawiwszy się w długi szereg po trzech.
Nieco wcześniej burmistrz z kilkoma rajcami, przeszedłszy przez rynek Starego Miasta, wchodzi na zamek. Za nimi podążają wszyscy pozostali honorowi goście. Na zamku szczególnie znamienitych gości wita burmistrz, a pozostałych zamożnych mieszczan – doradcy księcia i szlachta. Wszystkich wprowadza się do środka. Tam stoją już nakryte stoły, przy których każdego sadza się stosownie do jego pozycji i częstuje rozmaitymi potrawami i napojami – winem, miodem pitnym i najlepszym piwem marcowym. I tak aż do chwili, gdy wszyscy się nasycą.
Gdy podczas uczty na stół wnoszą pieczeń, wszyscy wznoszą puchary za zdrowie księcia, a w tej chwili w sali biesiadnej zaczynają grać wszystkie trąby i bić bębny wojskowe. Zwykle uczta w komnatach zamku trwa około godziny i dłużej. Potem po wieczerzy, między siódmą a ósmą wieczorem, na dziedzińcu zamku ustawia się ławy, wszyscy wychodzą, siadają na nich i zaczyna się porządna pijatyka.
Trębacze stają na swoich miejscach: jeden w rogu dziedzińca przy cyruliku4, drugi pośrodku przy zamkowej studni, trzeci przy wejściu do kościoła, czwarty w innym miejscu. I każdy dmie w trąbę tak, jak zwykle się trąbi podczas uroczystej procesji – gdy jeden przestaje, zaczyna drugi. Bęben wojskowy rozbrzmiewa niemal bez ustanku… A wszystko to na pamiątkę Hansa von Sagana, aż do wyjścia ostatniego gościa. Tak oto z roku na rok, z pokolenia na pokolenie zachowuje się pamięć o sławnym szewcu. Ta stara dobra tradycja była przerywana tylko w latach wojennych.
Po uczcie, do dziewiątej wieczorem, burgrabia i inni odprowadzają gości do bramy, przez którą weszli na zamek. Tam zgodnie z utartym zwyczajem wszyscy znów raczą się dobrym trunkiem. Stamtąd odprowadza się ich dalej przez przedzamcze5 do schodów, skąd wszyscy idą obok mennicy na rynek Starego Miasta, gdzie znów się zatrzymują, by jeszcze raz przepłukać gardło „na drogę”, bo dobrzy przyjaciele nie potrafią tak łatwo się rozstać. Tymczasem jednak oto już granica miasta, a i zjedzono i wypito aż nadto, więc przyszła pora się pożegnać. Burgrabia ze swoją świtą wraca na zamek królewiecki, a burmistrz z mieszczanami z Kneipabe (lecz w mniejszej liczbie niż na początku święta i nie w tak równych szeregach) wraca przez rynek Starego Miasta do swego miasta, Knipawy, jak się je zwykle nazywa”.
* * *
A oto co o tym zwyczaju pisze Caspar Hennenberger w swoim dziele „Krótki i prawdziwy opis Ziemi Pruskiej” (1584)6:
„Co roku w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego mieszkańcy Knipawy przychodzą na zamek na wieczerzę, gdzie raczy się ich do syta, częstuje piwem bez ograniczeń i zabawia przedstawieniem muzycznym. Zwyczaj ten nosi nazwę Schmeckbier. Piwa pije się tego dnia do woli. Niektórych trzeba nawet odprowadzać do domu.”
* * *
Zachował się wykaz prowiantu na piwne święto, które odbyło się 5 maja 1597 roku:
– 5 wołów;
– 34 cielęta;
– 70 szynek;
– 2 kopy7 szczupaków;
– 10 kop piwa;
– 4 kopy kur i kapłonów;
– 66 kop raków;
– 252 sztofy wina reńskiego;
– 25 beczek piwa marcowego;
– Pieczywo.
Michael Lilienthal w dziele „Prusy z objaśnieniami…”, wydanym w Królewcu w 1723 r.8, podaje następujące informacje:
„W roku 1619, w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego, Jego Książęca Mość elektor Jerzy Wilhelm wyprawił święto Schmeckbier (którego przez wiele lat nie urządzano), a na święto to przybyło mnóstwo ludzi.
W Sali Moskiewskiej zasiedli rajcy i sędziowie. Elektor wszystkich podejmował dobrym obiadem. Ponieważ jednak był wówczas niezdrów, polecił panom regentom (radcom pułkowym lub nadrzędnym), by wraz z innymi znamienitymi junkrami byli gospodarzami przy stole, tak że częstowano nas i pojono po książęcemu.
Mieszczanie siedzieli w komnatach zamkowych, lecz nie dla wszystkich starczyło miejsca, dlatego kilka stołów i ław ustawiono na placu.”
* * *
Późniejszych zapisków o tej tradycji brak, można więc wnioskować, że najwyraźniej zanikła już za panowania elektora Jerzego Wilhelma (1619–1640). Pozostaje jednak pytanie: nawet jeśli nasi przodkowie wierzyli w tę ostatnią wersję, czy zwyczaj ten nie mógł mieć innego motywu niż czyn Hansa von Sagana?
Nie tylko w Królewcu, lecz także w innych miastach Prus istniał zwyczaj, że od dnia świętego Michała9 do Wielkanocy warzono tyle piwa, by starczyło go na całe lato aż do jesieni. Te ilości warzono głównie w marcu i odstawiano na przechowanie (to tak zwane Lagerbier10). A gdy beczki te wynoszono z piwnic i odszpuntowywano, w Dworze Junkrów urządzano wesołe biesiady, na których podawano piwo marcowe zwane Schmeckbier, czyli dosłownie „smaczne piwo”. Zauważa to również Lucas David w przytoczonym wyżej fragmencie, a następujące postanowienie Rady Knipawy z 1539 r. wyraźnie pokazuje, że piwo marcowe i tak zwane Schmeckbier to jedno i to samo:
„Jeśli pan burgrabia zamku w zastępstwie i z polecenia Jego Książęcej Wysokości poprosi, jak tego wymaga stary chwalebny obyczaj, Radę wraz z gminą, by skosztowała piwa marcowego w dzień Wniebowstąpienia Chrystusa, to Rada w pełnym składzie winna się stawić, okazując wiernopoddańczą cześć Jego Książęcej Wysokości i ku chwale tego miasta. Jeśli zaś ktoś nie stawi się bez żadnej ważnej przyczyny i bez pozwolenia burmistrza, zostanie ukarany grzywną w wysokości jednego guldena węgierskiego.”
* * *
W postanowieniu magistratu miasta Elbląga z 1640 roku dotyczącym zasypu słodu i spożycia trunku piwowarów słodowych11 czytamy:
„Na nalegania przełożonych i starszych (cechów) piwowarów słodowych rewiduje się i zatwierdza następujące artykuły:
1) Na czternaście dni przed Oculi12 (w marcu) przełożeni i starsi winni prosić przewodniczącego pana burmistrza, a także członków cechów, by według dawnego obyczaju uwarzono „Wielkie piwo” (das Große Bier).
2) Przy zasypie słodu przełożeni (piwowarów) winni podać braciom szczupaka, gotowanego lub ubitego w soli, a także precle i chleb, ponadto należy podać sporą ilość piwa elbląskiego – na koszt przełożonych cechu piwowarów.
3) Przez trzy tygodnie po Wielkanocy zabrania się pić piwo, bez żadnych dodatkowych wydatków.
4) W poniedziałek po pierwszej niedzieli po Trójcy Świętej (w czerwcu) należy rozpocząć raczenie się trunkiem i kontynuować aż do połowy tygodnia włącznie, a mianowicie zaczynać w wyznaczone dni w porze obiadowej po godzinie 1 po południu i kończyć nie później niż o 10 wieczorem, po czym piwnica ma być zamknięta.
5) W sobotę zaś w przeddzień przełożeni i starsi (piwowarów) winni prosić czcigodną Radę i panów duchownych, a szynkarz – wszystkich pozostałych braci, by zebrali się w najbliższy poniedziałek na poczęstunek piwem.
Przy tym na stół panów należy podać: szczupaka w soli, pieczeń wołową, mięso solone z odpowiednimi dodatkami oraz inne pieczywo. Młodszym zaś braciom tylko kawałek solonego mięsa z chlebem i tym podobne."
* * *
Bardzo prawdopodobne, że podobne zasady warzenia i picia piwa marcowego obowiązywały także w Królewcu, choć nie odnaleziono na ten temat żadnych informacji. Dlatego nie można twierdzić, że zwyczaj Schmeckbier wprowadzono jako nagrodę za czyn Hansa von Sagana na jego prośbę i na pamiątkę o nim. Jest to raczej stara tradycja cechu piwowarów.
Oprawa muzyczna święta z udziałem trębaczy i doboszy w Królewcu najpewniej nie nawiązywała w żaden sposób do dawnych czynów wojennych, ponieważ również w Elblągu mieli grać muzykanci rozstawieni na obu końcach Ogrodu Junkrów, wykonując tak zwane „Prawo dworskie”13.
A skoro w Elblągu zapraszano gości na trzydniową degustację piwa marcowego, to dokładnie tak samo musiało być i w Królewcu. Do tego zakon krzyżacki miał na tutejszym zamku własny browar.
Dlatego jeśli cechy piwowarów Knipawy miały zaszczyt corocznie zapraszać marszałka Zakonu (komtura zamku, a później burgrabiego), by skosztował ich firmowego piwa marcowego, to i on ze swej strony odwzajemniał tę uprzejmość, zapraszając mieszczan Knipawy na zamek, by „posmakować piwa”.
Co prawda kroniki mówią nam jedynie o mieszczanach Knipawy, którzy korzystali z takiego przywileju. Zupełnie przy tym nie wiadomo, kiedy, jak i gdzie ten przywilej uzyskali.
PRZYPISY TŁUMACZA
1. Nazwę święta można przetłumaczyć jako „Smaczne (smakowite) piwo” (Schmeckbier), a także jako „Smakuj piwo” (Schmeckebier), zwłaszcza jeśli wyjść od drugiego wariantu pisowni, jak w legendzie Johanna Grässego.
2. Lucas David (1503–1583) – pruski nadworny historiograf i radca sądowy księcia Albrechta (1490–1568), który z jego polecenia pracował nad fundamentalnym dziełem o historii Prus. Dzieło to pozostało niedokończone, lecz jest jednym z ważnych źródeł pierwotnych.
3. Miasto Knipawa występuje w kronikach pod następującymi nazwami: Kneibabe, Kneipabe, Kneippabe, Knypabe, Knypafe, Knypawe, Knyphabe, Knyphoff’s. Königsberg-Kneiphof.
4. Tak w kronice („die Trommeter stellen sich, der eine fast in den Winkel beim Barbier, der andere bei dem Born doch fast mitten...”).
5. Lucas David używa tu słowa Zwinger (międzymurze).
6. Caspar Hennenberger (Caspar Hennenberger. 1529–1600) – pruski pastor luterański, historyk i kartograf. Autor dzieła „Krótki i prawdziwy opis Ziemi Pruskiej”, 1584.
7. Kopa – jednostka liczenia równa 60 sztukom czegoś.
8. Michael Lilienthal (niem. Michael Lilienthal, 1686–1750) – niemiecki teolog luterański, historyk, bibliograf i numizmatyk.
9. Dzień świętego Michała – 21 listopada.
10. Lager (od niem. Lagerbier „piwo dojrzewające podczas leżakowania”) – rodzaj piwa, przy którego wytwarzaniu stosuje się fermentację dolną z następczym dojrzewaniem w niskiej temperaturze. Obecnie jest to najbardziej rozpowszechniony rodzaj piwa, którego udział w światowej konsumpcji sięga 80%.
11. Interesująca jest sama nazwa – „Piwowarzy słodowi Knipawy” (niem. die Kneiphöfer Mälzenbräuer, jak zapisano w kronice).
Są to przedstawiciele wielkiej burżuazji (oprócz piwowarów słodowych należeli do niej także wielcy kupcy, właściciele domów handlowych. Jedni i drudzy nosili miano junkrów).
Kto w Królewcu posiadał (lub dzierżawił) dom z prawem warzenia piwa, zwykle dochodził do wielkiego dobrobytu. Piwowarzy słodowi (Mälzenbräuer) z reguły nie warzyli piwa sami, lecz zostawiali to członkom cechu, właściwym piwowarom i słodownikom. Większość piwowarów słodowych Królewca mieszkała na Lipniku. W tej (dość proletariackiej) części miasta prowadzili bardzo wygodne życie. W kręgach wykształconych uważano, że takie życie mogą wieść jedynie żołnierze albo mnisi. Do dziś istnieje powiedzenie wywodzące się ze znanego łacińskiego wyrażenia Aut Caesar aut nihil (Albo Cezar, albo nic):
Aut miles, aut monachus, aut Mälzenbräuer im Löbenicht. (Albo żołnierz, albo mnich, albo piwowar słodowy na Lipniku).
12. Oculi (termin chrześcijański): trzecia niedziela Wielkiego Postu. Pochodzenie: od łacińskiego oculi – „oczy”, co odpowiada pierwszemu słowu wersetu otwierającego niedzielną liturgię Oculi mei semper ad Dominum „Oczy moje [patrzą] zawsze na Pana” (Psalm 25,15).
13. Obowiązek muzykantów grania na miejskich uroczystościach nazywano Hoff-Recht (w dawnej pisowni) – czyli „prawo dworskie”.
ŹRÓDŁA
1. Lucas David. «Preußische Chronik», 1575.
2. Caspar Hennenberger. «Kurze und wahrhaftige Beschreibung des Landes zu Preussen», 1584.
3. Johann Georg Theodor Grässe. «Sagenbuch des Preußischen Staates», Band 2, Glogau, 1871.
4. Википедия. Mälzenbräuer.
LEGENDY PRUS na blogu Tatiany Koliwaj.
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

