/ Juodkrantė – Schwarzort

Schwarzort (Juodkrantė)

Schwarzort (Juodkrantė)

Przygraniczny region na północnym wschodzie Prus do dziś bardzo rzadko odwiedzają turyści. Mazury z lśniącą taflą jezior, podobnie jak gęste lasy nad brzegami Niemna, są, zgodnie z powszechną opinią, pełne majestatycznego piękna. Jednak bliżej morza krajobraz staje się jeszcze bardziej malowniczy: wybrzeże wygina się, tworząc wspaniałe zatoki; między morzem a lądem leżą laguny — słodkowodne zalewy oddzielone od Bałtyku wąskim pasem wydm. Wybrzeże dawnej prowincji wschodniopruskiej ma swoje niepowtarzalne oblicze.

Ujście Wisły w pobliżu Danzigu (Gdańska), obramowane zalesionymi wzgórzami, które tworzą szeroką, malowniczą zatokę, należy do najwspanialszych krajobrazów Europy Środkowej. W niczym nie ustępują mu urodą ziemie wokół Elbinga (Elbląga). Jeszcze dalej na północny wschód, poprzez zielony krajobraz, lśni na horyzoncie tafla wody. To Zalew Kuroński, otoczony potężnymi wydmami. Parowiec przewozi nas przez niego do wsi Schwarzort, celu naszej podróży. Łagodny urok, który zachwycał nas w okolicach Elbinga nad Zalewem Wiślanym, ustępuje tu miejsca nordyckiej wielkości, jaką trudno było sobie wyobrazić. Gdy z wioski Schwarzort spojrzymy przez lunetę ponad taflą zalewu na stały ląd, nie ujrzymy ani nadbrzeżnych gór, ani malowniczych widoków. Aż po płaski horyzont rozciąga się tam jedynie zieleń łąk, ozdobiona drzewami i domami, a krajobraz ukazuje się w całym swym prostym, przyjaznym pięknie.


Schwarzort na mapie z 1628 rokuSchwarzort na mapie Prus z 1628 roku.

Schwarzort to urocza miejscowość położona nad brzegiem Zalewu Kurońskiego. Przycupnęła pośród gęstego lasu dostojnych sosen, świerków i zarośli jałowca.

SchwarzortScenka uliczna w rybackiej części Schwarzortu. Ilustracja Gustava Schönlebera (Gustav Schönleber).


Uroczy mały gotycki kościół z czerwonej cegły wdzięcznie odcina się od zielonego tła; wokół niego tłoczą się chaty rybackie. Dalej, wśród zieleni, na niewielkich wzgórzach, pośród zgrabnych ogrodów, stoją domy letniskowe, wille i schludne domki w stylu szwajcarskim. W miesiącach letnich przyjeżdża się tu na wypoczynek, by cieszyć się łagodnym, wonnym powietrzem przesyconym zapachem sosnowego igliwia albo kąpać się w morzu, od którego miejscowość dzieli zaledwie kwadrans spaceru przez wydmy.

Spośród licznych pruskich kolonii letniskowych na wybrzeżu Bałtyku Schwarzort jest zapewne jedną z najmłodszych. Zarazem jednak należy do miejsc najkorzystniejszych pod względem klimatu, najciekawszych i najbardziej wyjątkowych. Jego uroku nie da się porównać z żadnym innym.

W innych miejscach znamy wydmy jako mocno zakorzeniony pas piaszczystych wzgórz, usypany przed wiekami przez ścierające się żywioły.

Tutaj zaś wydma wciąż żyje i się zmienia, a tam, gdzie zastyga w bezruchu, wyraźne ślady nadal świadczą o furii dopiero co zakończonej walki żywiołów.

Morskie sztormy pędzą w powietrzu chmury ostrych, krystalicznych ziaren kwarcu, z których składa się piasek wydmy. Te piaszczyste chmury, natrafiając na jakąś przeszkodę, zbaczają ze swojej drogi. Wiry się rozpadają, powstają głębokie leje o wysokich, stromych ścianach, wznoszących się niemal zamkniętym kręgiem, pośrodku którego nagle odsłania się łąka, gaj bujnych drzew liściastych albo polana gęsto porośnięta paprocią. Rośnie tu wciąż rzadkie dziecię skandynawskiej flory, Linea borealis — zimoziół północny, ulubiona roślina szwedzkiego botanika Karola Linneusza.

A ruchoma wydma posuwa się coraz dalej, zasypując wszystko na swojej drodze. Pod bezlitosnym naporem piasku znikają coraz to nowe połacie i choć nasadzenia krzewów i drzew, podobnie jak inne środki ochronne, mają powstrzymać jego natarcie, dotąd nie udało się radykalnie rozwiązać tego problemu. Ostre, drobne ziarna kwarcu, niesione przez wiatr z wściekłą siłą, gryzą i przeżerają pnie drzew, zabijając je i zasypując.


WydmyWydma pochłania las w okolicach Schwarzortu. Ilustracja Hermanna Pennera (Hermann Penner).

Wydmy na Mierzei Kurońskiej, wąskim pasie lądu oddzielającym zalew od morza, są niezwykle piękne. Na kilka grzbietów i szczytów tych ogromnych piaszczystych wzgórz w pobliżu Schwarzortu prowadzą szlaki turystyczne.

Wyprawa na wydmyTuryści wspinają się na wydmę.


Stąd, z góry, można w pełni ogarnąć chaotyczny krajobraz wydm, wpatrując się w osobliwe formy stworzone przez masy piasku, sztormy i kataklizmy przyrody. Rozpadliny i bezwodne wąwozy oraz wspomniane wyżej zagłębienia przypominające areny tworzą wyraziste pejzaże. Jałowe, jasne piaszczyste skały i gęsty zielony las rozpościerający się wokół Schwarzortu nadają temu majestatycznemu krajobrazowi barwną różnorodność, podkreśloną przez pojedyncze czerwonawe pola piasku, złożone z drobnych ziaren porfiru, a także przez widoki na bezkresne morze, spokojne zwierciadło zalewu, bujną zieleń i skąpane w słońcu wieże Memla (obecnie Kłajpeda — red.).

Te pełne życia pejzaże ostro jednak kontrastują z tym, co widzimy na pierwszym planie: spośród chaotycznie spiętrzonych piaszczystych wzgórz, dolin i dzielących je wąwozów sterczą miejscami widmowe szczątki drzew. Ich sztywne gałęzie wyciągają się ku górze, a niektóre już runęły.

Ich wycieńczone, pozbawione kory pnie, wybielone przez powietrze i słońce, wciąż stoją prosto i wywołują przygnębiające wrażenie.

Z nieoczekiwanie posępnym nastrojem tego krajobrazu, będącego w pełni wzorem najdzikszego romantyzmu, wdzięcznie kontrastuje urocza osada Schwarzort ze swoimi przytulnymi domkami, otoczona wysokim lasem i wodą.

Z tego punktu widokowego możemy przelotnie dostrzec jedno z najbardziej osobliwych przedsiębiorstw przemysłowych. Ponad ćwierć wieku temu odkryto w zalewie bursztyn — długie, wąskie pokłady, które, jak wykazały badania, ciągnęły się daleko pod dnem zalewu. Prowadzono wówczas prace pogłębiarskie, by ustalić zasobność złoża i jakość skamieniałej żywicy. Początkowo wyniki wydobycia bursztynu były bardzo skromne, wkrótce jednak wysiłki przyniosły tak obfity plon, że z czasem powstało tu pełnoprawne przedsiębiorstwo przemysłowe. Dziś pogłębiarki, których liczba wzrosła do dziewiętnastu, widać wszędzie na tafli Zalewu Kurońskiego.

Wszystkie mają napęd parowy. Można zobaczyć, jak ich czerpaki zanurzają się w wodzie, każdy z nich wgryza się w dno zalewu i wynosi grunt na powierzchnię, aby można było zbadać jego zawartość. Powstały w ten sposób kanał z czasem znów się zamula, a w nowo nagromadzonym gruncie również całkiem możliwe jest pojawienie się bursztynu.


Bursztynowe artefakty

Bursztynowe artefakty znalezione w okolicach Schwarzortu.

I tak, dzień po dniu, za dnia i w nocy, widać dymiące kominy i rzędy czerpaków opuszczanych do wody. Prace przerywa się tylko w niedziele, a i zimowe mrozy wymuszają przerwę.

Strefa przemysłowa SchwarzortWydobycie bursztynu z dna Zalewu Kurońskiego.


Wydobyty przez pogłębiarki na powierzchnię grunt denny przyjmują szerokie, płaskodenne barki. Grunt denny to muliste masy piasku, które wysypuje się na duże sita, przepuszczające piasek i muł, lecz zatrzymujące większe cząstki. Z pozostałej masy wybiera się bursztyn, który pakuje się szczelnie do worków. Worki się plombuje, a następnie dostarcza na brzeg, skąd co tydzień parowiec wiezie je do głównego biura w Królewcu, a stamtąd wschodniopruski bursztyn rusza w podróż po całym świecie, głównie do Azji, Afryki i Ameryki. Dla Persji, Armenii, Turcji i wewnętrznych regionów Rosji punktem przeładunkowym jest Moskwa. Bursztyn jest niezwykle cenny, dlatego robotnicy znajdują się pod ścisłym nadzorem. Jest on konieczny, by nie dopuścić do ukrywania kawałków bursztynu w odzieży. Wielkie masy piasku wydobyte z dna zalewu transportuje się do brzegu Schwarzortu, pompa parowa przenosi piasek na ląd, gdzie się go rozsypuje, tworząc w ten sposób nową glebę. Ta, uprawiona i obsadzona drzewami i krzewami, tworzy piękną, wciąż powiększającą się nadbrzeżną równinę.

Wieczorami światło elektryczne oświetla całą strefę przemysłową, wydobywając z mroku nieustannie pracujące maszyny, które w tym oświetleniu wyglądają niezwykle malowniczo.

Dla laika, zważywszy na cotygodniowe dostawy do Królewca, wydobycie bursztynu w Schwarzorcie wydaje się zdumiewająco obfite. Jak jednak mówią, w porównaniu z wynikami przedsiębiorstwa w pobliżu Palmnicken jest ono znikome. Na wybrzeżu Bałtyku eksploatuje się więc przemysłowo dwa wielkie złoża bursztynu, oba należące do królewieckiej firmy Stantin and Becker, największego producenta bursztynu na świecie. Tutaj, w Schwarzorcie, metodą wydobycia z dna eksploatuje się skarby rozległego złoża zalegającego pod dnem zalewu.

Na Samlandzie (Półwysep Sambijski), w głębi lądu, zalegają znacznie rozleglejsze i zasobniejsze warstwy niebieskiej ziemi, gęsto usianej bursztynem, i to w dużych bryłach. Tam wydobycie prowadzi się metodami górniczymi. W ziemi drąży się tunele i szyby, co pozwala wydobywać ogromne ilości tej cennej skamieniałej żywicy.


Widok na SchwarzortGłówna ulica i kościół w Schwarzorcie.

A teraz przyjrzyjmy się przez chwilę kolonii przemysłowej, która w ciągu ostatnich dziesięcioleci wyrosła, zdawałoby się, z niczego!

SchwarzortWidok na Schwarzort wzdłuż brzegu Zalewu Kurońskiego.


Leży ona niemal w całości na nowym gruncie, powstałym w wyniku prac pogłębiarskich — cały świat aktywności, pracy i dobrze zorganizowanego interesu. Wznoszą się tu kotłownia parowa, kuźnia z szesnastoma paleniskami, młoty parowe, walcownia, w pełni wyposażone i napędzane parą warsztaty mechaniczne, a także odlewnia mosiądzu, żeliwa i stali, stolarnia, warsztaty remontowe i urządzenia do elektrycznego oświetlenia portu, a także instalacja do wytwarzania gazu, zapewniającego oświetlenie wszystkich zakładów i warsztatów.

Trzeba też zatroszczyć się o zakwaterowanie i wyżywienie robotników, którzy z trudem znaleźliby miejsce w sąsiednim Schwarzorcie. Potrzebne były do tego trzy domy przeznaczone dla 600 osób, ogromna kuchnia robotnicza z 12 piecami, z których każdy przypada na 16 robotników, a także jadalnia, w której można suszyć przemoczone ubrania.

Ponadto znajduje się tu kilka domów urzędników, biuro i budynek mieszkalny, w którym może zamieszkać 16 rodzin.

Ta kolonia, w której zatrudnieni są setki robotników, wielu techników i urzędników, w której porcie nieustannie kursuje tam i z powrotem ponad dwieście jednostek pływających: parowców, pogłębiarek, barek, statków transportowych, łodzi żaglowych i inspekcyjnych, gdzie niemal nigdy nie zapada ciemność, jest jednym z najwspanialszych i najbardziej wszechstronnych przedsiębiorstw przemysłowych na całym bałtyckim wybrzeżu Europy Wschodniej. I z pewnością nie ma sobie równych pod względem niezwykłości położenia pośród odludnego pasa wydm.

Gdy nadchodzą zimowe sztormy, a dzieje się to tu, na północy, bardzo wcześnie, praca ustaje i wszyscy spieszą, by chronić swój sprzęt przed ich niszczycielskim naporem. Pogłębiarki i statki całej flotylli w pośpiechu szukają miejsca postoju w porcie, by uniknąć zerwania łańcuchów, utraty kotwic czy zniesienia jednostek. Ale w kolonii Schwarzort także zimą nie zapada zupełna cisza. Płoną kuźnie, dudnią młoty, terkoczą maszyny; teraz bowiem jest dość wolnego czasu, by przeprowadzić wszystkie niezbędne naprawy, zbudować nowe pogłębiarki, parowce i barki, ponieważ Schwarzort sam wytwarza cały swój sprzęt.


Plaża nad morzemPlaża nad brzegiem morza.

Wszędzie budzi się tu nowe życie, a jednak wiele wskazuje na to, że kultura Mierzei Kurońskiej jest bardzo dawna.

JuodkrantėWspółczesna Juodkrantė z lotu ptaka.


Wśród kawałków bursztynu wydobytych z dna zalewu znajdujemy prymitywnie obrobione okazy z odległej epoki kamienia, a znaleziska te są tu reprezentowane w wielkiej różnorodności. Właśnie dlatego Schwarzort jest szczególnie atrakcyjny dla badaczy czasów prehistorycznych. Jakże zmieniła się od tamtej pory ta okolica! Wtedy zapewne nie istniały ani te wzgórza, ani wąwozy, ani leje krasowe i skały. Od tego czasu wydmy, nieustannie wędrując, przeobraziły miejscowy krajobraz. Ale nawet nad tym udaje się zapanować.

Jednocześnie z umacnianiem zalesionej linii brzegowej poprzez stałe nasypywanie namywanej ziemi coraz skuteczniej zatrzymuje się lotny piasek wydm. Zarząd leśny najpierw przystąpił do stawiania płotów z chrustu i sadzenia określonych traw, a następnie założono tam plantacje sosnowe. I można mieć nadzieję, że za kilka dziesięcioleci na jasnych wydmach wokół Schwarzortu znów wyrosną rozległe lasy i mocno zwiążą piasek z ziemią.


Fritz Wernick (Fritz Wernick, 1823–1891)

niemiecki pisarz i podróżnik


Zdjęcia na stronie: Bildarchiv Ostpreußen, Wikipedia.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.