Zakon Krzyżacki
Zakony duchowne (mnisze), czyli wspólnoty mnichów związanych wspólną regułą i ślubami (ubóstwa, czystości i posłuszeństwa), pojawiły się w Europie na długo przed pierwszymi wyprawami krzyżowymi. Reguły zakonne wykluczały jednak jakikolwiek udział ich członków w działaniach wojennych. Pielgrzymki do Palestyny sprawiły natomiast, że potrzebne stały się wspólnoty innego rodzaju — takie, w których śluby zakonne łączyły się z umiejętnością władania bronią. Pierwotnym zadaniem zakonów rycerskich była bowiem pomoc pielgrzymom, którzy masowo ruszyli do odbitych z rąk „niewiernych” świętych miejsc Palestyny. Na tym początkowym etapie zakony były skrajnie ubogie, nieliczne i utrzymywały się z datków darczyńców. Ich siły zbrojne nie mogły się w żaden sposób równać z armiami feudalnymi, które ciągnęły do Palestyny pod wodzą europejskich monarchów. Wkrótce jednak dały o sobie znać możliwości tkwiące w samej idei zakonu rycerskiego.
Po pierwsze, liczebność zakonów zaczęła szybko rosnąć. Rzecz w tym, że zasada majoratu, która stała się podstawą europejskiego prawa cywilnego, zrodziła ogromną liczbę rycerzy, którzy musieli znaleźć jakąś duchową „przystań” i źródło utrzymania.
Zgodnie z zasadą majoratu w rodzinie feudalnej wszystko dziedziczył najstarszy syn. To na niego przechodziły tytuł i majątek rodziców. Pozostali synowie otrzymywali w spadku jedynie szlacheckie pochodzenie, które odróżniało ich od pospólstwa.
Nie mieli żadnych dochodów z lenna i w najlepszym razie wstępowali na służbę do starszego brata lub innego seniora w zamian za dach nad głową i środki do życia. Również ich małżeństwo stało pod dużym znakiem zapytania, ponieważ małżeństwo feudalne zawsze oznaczało połączenie posiadłości, a gdy nie ma się czego łączyć, to i jako kandydat na męża niewiele się rokuje. Ponadto dzieci zrodzone z takiego związku powtarzały los rodziców — stawały się takimi samymi rycerzami bez ziemi, szukającymi okazji, by u kogoś służyć. Nic więc dziwnego, że część takich rycerzy chętnie składała śluby i wstępowała do zakonów rycerskich. Poza tym, że zakon zawsze zapewniał mieszkanie i wyżywienie, a także możliwość awansu aż po najwyższe władze zakonne, znaczną rolę w takim wyborze odgrywał czynnik religijny. W społeczeństwie, w którym praktycznie nie istniały nauka, edukacja (poza religijną) i sztuka, to właśnie wiara stanowiła podstawę duchowego świata człowieka. Pobożność, służba sprawie Chrystusa, obrona interesów chrześcijaństwa w ogóle, a Kościoła w szczególności uchodziły w społeczeństwie za czyny godne czci. Wreszcie szczera wiara w zmartwychwstanie po śmierci i w nieuchronność czekającego człowieka sądu Bożego również kształtowały mentalność średniowiecznych Europejczyków. Dopływ nowych braci do zakonów zapewniała więc sama struktura społeczna. Oprócz braci, którzy byli pełnoprawnymi członkami zakonu i mogli zajmować w nim najwyższe stanowiska, do „rodziny zakonnej” należeli także półbracia — osoby szlachetnie urodzone, służące w zakonie, lecz niezwiązane ślubami zakonnymi. W większości zakonów półbracia mieli prawo głosu, mogli piastować urzędy gospodarcze, byli zobowiązani stawać w szeregach wojska zakonnego, nie mogli jednak ubiegać się o najwyższe godności zakonne.
Wspomniano wyżej o perspektywach organizacji zakonnych w świetle ówczesnych realiów wojskowych i gospodarczych. Otóż zakony rycerskie bardzo szybko pokazały, że mają szereg przewag nad zwykłym feudalnym wojskiem monarchy czy możnego feudała. Przede wszystkim zakon dysponował stałym kontyngentem wojskowym, utrzymywanym w pełnej gotowości do wymarszu w razie potrzeby. Wojsko zakonne cechowały jednolite dowództwo i dyscyplina, właściwe dopiero późniejszym armiom. Urzędy zakonne obsadzano przynajmniej w pewnej mierze z uwzględnieniem zasług, a nie pochodzenia, gdyż formalnie wszyscy bracia zakonni mieli równe prawa.
Pięć zakonów rycerskich,
które wywarły wpływ na historię Europy (od lewej do prawej):
Zakon Rycerski Grobu Bożego w Jerozolimie;
Zakon Maltański;
Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa (templariusze);
Wielki Zakon Wojskowy Miecza Świętego Jakuba z Composteli (Zakon Santiago);
Zakon Krzyżacki.
Wreszcie zakon, będący w istocie korporacją i zbiorowym feudałem, oraz jego członkowie działali w jednym duchu, stawiając sobie za główny cel pomnażanie potęgi samego zakonu, podczas gdy typowe świeckie wojsko feudalne było zbiorowiskiem wyrazistych indywidualistów, obdarzonych własną suwerennością i przedkładających własny honor i męstwo nad wspólne zadanie.
Zakon Krzyżacki rozpoczyna swoją historię w Palestynie w 1190 roku, kiedy niemieccy pielgrzymi otworzyli szpital dla współtowarzyszy wędrówki do miejsc świętych. Początkowo szpital ten działał przy zakonie joannitów (szpitalników), lecz od samego początku podejmował kroki w kierunku uzyskania autonomii. Już 5 marca 1198 r. bullą papieską szpital przekształcono w zakon rycerski, a rok później otrzymał on ostateczną niezależność i regułę. Jego oficjalna nazwa w przekładzie z łaciny brzmiała „Bracia Niemieckiego (Teutońskiego) Kościoła Najświętszej Marii Panny w Jerozolimie”, zaś skrócona wersja niemiecka — „Zakon Niemiecki”. Istniało jeszcze kilka wariantów nazwy zakonu, ale we wszystkich w takiej czy innej formie występowało słowo „niemiecki”. Wśród współbraci — innych zakonów rycerskich — Zakon Krzyżacki uchodził za swego rodzaju „parweniusza”, jako że przekształcenie szpitala w zakon zajęło zaledwie osiem lat. Bez wątpienia joannici i templariusze widzieli w Zakonie Krzyżackim bezpośredniego konkurenta, ponieważ głównym źródłem dochodów zakonów były datki, liczba darczyńców była ograniczona, a teraz część tych datków trafiała do Krzyżaków. Ten sam fakt doprowadził jednak przywódców zakonów do zrozumienia, że do pomyślnego funkcjonowania takiej struktury jak zakon niezbędne jest inne, stabilniejsze niż datki źródło dochodu. Poszukiwania tego źródła doprowadziły z czasem do powstania państw zakonnych. Ponieważ w średniowieczu najpewniejszym dochodem było utrzymanie z ziemi, a ściślej z pracy chłopów na niej, a także z podatków płaconych przez miasta, droga do niezależności finansowej wiodła przez wielką własność ziemską, pełną suwerenność nad własnym terytorium i zamieszkującymi je ludźmi — czyli przez stworzenie typowego państwa feudalnego, w którym rolę korporacyjnego feudała odgrywałby sam zakon.

W tym miejscu trzeba koniecznie poczynić zastrzeżenie: w dążeniu do stabilnych, wysokich dochodów nie było żadnej dwulicowości ani łamania zakonnego ślubu ubóstwa. Bogacić się miał sam zakon, a nie jego członkowie, w tym także ci, którzy piastowali najwyższe urzędy.
W XIII wieku reguły Zakonu Krzyżackiego przestrzegano bardzo skrupulatnie, a siłą napędową dążenia do posiadania ziemi i bogactwa była wiara w Boga, w triumf nauki Chrystusa i we własną misję dziejową na ziemi, której realizacji bardzo sprzyjały własne państwo i pieniądze. W istocie nie mamy czego zarzucić władcom zakonnym: nikt z nich nie wyprowadzał środków z Zakonu do jakiegoś ukrytego prywatnego majątku; przeciwnie, zasoby państwa zakonnego rzeczywiście przeznaczano na walkę z poganami, wspieranie szerzenia chrześcijaństwa i poszerzanie świata katolickiego. A kiedy na początku XV wieku zadania, dla których powołano Zakon Krzyżacki, zostały wyczerpane, a w pobliżu granic zakonnych nie pozostały już żadne ziemie pogańskie, sam Zakon szybko podupadł.
Dlaczego nad Bałtykiem?
Odpowiedź jest dość krótka i paradoksalna: przypadkowa prawidłowość. To, że prędzej czy później powstałby jakiś związek wymierzony przeciwko Prusom, było prawidłowością. Co więcej, próbę jego utworzenia podjęto tuż przed wkroczeniem zakonu krzyżackiego na ziemie pruskie. Był to „zakon o znaczeniu lokalnym” – dobrzyński, utworzony z miejscowego rycerstwa z inicjatywy Konrada I Mazowieckiego, księcia, który bardziej niż inni cierpiał z powodu regularnych pruskich najazdów. Zakon ten był jednak nieliczny, niedostatecznie zdolny do walki i bardzo ubogi, a to ostatnie w tamtych czasach bezpośrednio wiązało się z wartością bojową, ponieważ zależała ona od indywidualnego uzbrojenia wojowników, a koszt pełnej zbroi i dobrej broni był bardzo wysoki.
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Konrad I Mazowiecki i bracia zakonu dobrzyńskiego bezskutecznie stawiali opór Prusom, zakon krzyżacki poniósł dotkliwą porażkę polityczną na Węgrzech. Wezwany przez króla węgierskiego Andrzeja II do walki z Kumanami, którzy zagrażali wschodnim rubieżom Królestwa Węgier, zakon krzyżacki skutecznie zajął tereny przygraniczne i zbudował tam pięć zamków (dwa z nich – Marienburg i Kreuzburg – w przyszłości użyczą swych nazw zamkom w Prusach). Wówczas węgierską szlachtę i samego króla Andrzeja II zaczęły dręczyć podejrzenia, że nadmierne umocnienie się zakonu krzyżackiego w granicach królestwa i na jego rubieżach przysporzy w przyszłości Węgrom poważnych problemów. Dlatego mimo papieskiego protektoratu zakonowi w formie ultimatum nakazano „zwijać się” i opuścić posiadłości węgierskiego króla.

Był to poważny cios dla ówczesnego wielkiego mistrza zakonu Hermanna von Salzy i jego prób zakorzenienia się w Europie Wschodniej. Rzecz w tym, że w zakonie krzyżackim istniały wówczas dwa stronnictwa: jedno, z mistrzem na czele, forsowało politykę utworzenia własnego państwa w Europie, drugie zaś uważało, że wszystkie zadania zakonu leżą w Palestynie.
Niewątpliwie niepowodzenie na Węgrzech dało wszystkie atuty do ręki zwolennikom palestyńskiej drogi rozwoju. Dlatego, otrzymawszy od Konrada zaproszenie do wyprawy krzyżowej przeciwko pogańskim Prusom, Hermann von Salza nie spieszył się, gdyż kolejna porażka mogła go kosztować urząd wielkiego mistrza. Tym razem działał więcej niż starannie, uzyskując potwierdzenia na piśmie od wszystkich zainteresowanych stron – papieża Grzegorza IX, cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Fryderyka II i samego Konrada Mazowieckiego. Na mocy bulli papieskiej i cesarskiej, a także dokumentu księcia Konrada zakon otrzymywał w darze ziemię chełmińską oraz wszystkie podbite pogańskie terytoria w Prusach. Otwierało to drogę nie tylko do podboju ziem pruskich, lecz także do utrwalenia na nich zwierzchnictwa zakonu krzyżackiego. W 1230 roku na ziemię chełmińską przybył pierwszy krzyżacki oddział Konrada von Landsberga, który według kronik liczył siedmiu rycerzy i do setki giermków. Z tych samych kronik wynika, że z pomocą księcia Konrada wznieśli oni pierwszy zamek zakonny na ziemi chełmińskiej – Vogelsang („Ptasi Śpiew”). Od tego legendarnego zamku rozpoczął się krzyżacki podbój Prus, któremu towarzyszyła masowa budowa podobnych warowni, z których wiele przetrwało do naszych czasów w takiej czy innej postaci.
Po co tak wiele zamków?
Średniowieczny zamek to przede wszystkim warownia, w większości przypadków – ufortyfikowana siedziba feudała. Ponieważ w języku rosyjskim słowo „twierdza” ma bardzo szerokie znaczenie i odnosi się do ogromnej różnorodności obiektów fortyfikacyjnych z różnych epok, umówmy się, że średniowieczne umocnienia będziemy nazywać właśnie zamkami, mimo że niekiedy mogą one wyglądać nieco inaczej niż „zamek” znany nam z baśni. W języku rosyjskim słowem „zamek” często nazywa się pałac, zwłaszcza jeśli jest stylizowany na zamek. W rzeczywistości bezpośredni niemiecki odpowiednik słowa „zamek” – das Schloß – oznacza budowlę zarówno ceglaną, jak i drewnianą, a nawet ziemną, która pełni właśnie rolę siedziby jakiejś osoby lub osób zarządzających podległym terytorium. Inne zaś umocnienie z okresu średniowiecza, które nie służyło do stałego zamieszkania, a jedynie do odpierania ataków wrogów lub jako tymczasowe schronienie, nazywano Feste lub Schanze. W dalszej części tekstu będziemy je nazywać po prostu „umocnieniem”.

Powiedzieć, że w XIII-wiecznej Europie było wiele zamków, to nic nie powiedzieć. Ich liczbę szacowano na dziesiątki tysięcy, a szczególnie obfitowały w nie tereny dzisiejszej Anglii, Francji i Włoch. Zamki miały różne kształty i rozmiary, budowano je z różnych materiałów, zależnie od tego, co było dostępne w danej okolicy, ale niewątpliwie łączyły je wspólne cechy.
Po pierwsze, ogrodzenie, czyli mur zamkowy. Początkowo drewniany lub drewniano-ziemny, a później z kamienia naturalnego lub cegły, mur ten stanowił główną przeszkodę obronną, zasadniczą linię obrony przed oblegającym przeciwnikiem. Wojownik stojący na murze miał nad przeciwnikiem ważną w tamtej epoce przewagę wysokości. Mógł zrzucać na wroga kamienie, lać wrzątek lub wrzącą smołę, a jego strzała raziła przeciwnika z większej odległości, niż mógł strzelać z takiego samego łuku czy kuszy wojownik atakujący z dołu. Wreszcie, broniąc się na murze, można było kolejno zabić i zrzucić z niego dziesięciu wspinających się żołnierzy wroga bez żadnej szkody dla siebie.
Po drugie, przeszkoda przed murem, której najlepszą postacią była fosa z wodą. Taka fosa uniemożliwiała przeciwnikowi szybkie podejście pod mury zamku, gdzie pod potężną osłoną z bali (tzw. kotem) można by przystąpić do burzenia muru.
Po trzecie, co najmniej jedna brama i most zwodzony przed nią.
Wszystkie pozostałe elementy zamku – wieże, wiszące strzelnice, czyli machikuły, parchamy, hurdycje, galerie obronne, cytadele, donżony (lub bergfriedy) – najczęściej występowały w zamkach, ale nie były ściśle obowiązkowe dla wszystkich.
Ogólnie rzecz biorąc, zamki zakonu krzyżackiego bardzo przypominały typowe zamki feudalne, ale istniał też szereg różnic, właściwych właśnie krzyżackiej szkole budownictwa zamkowego. Wiązały się one przede wszystkim z tym, że zamek był własnością korporacyjną, a nie prywatną, i stanowił element ogólnej infrastruktury zakonnej. Zamki zakonne najczęściej miały okazałe pomieszczenia przeznaczone do działalności administracyjnej – sale przyjęć i audiencji, sale posiedzeń organów władzy zakonnej, sale jadalne (remtery). Znajdowały się w nich również szpital (firmaria) oraz pomieszczenia, w których mogli zatrzymać się goście zakonu. Wśród budynków gospodarczych wyróżniały się obszerne spichlerze. Zamki zakonne charakteryzuje wysunięta poza mury obronne ufortyfikowana latryna w formie wieży – gdanisko, które podczas oblężenia pełniło funkcję obronną. Większość zamków zakonnych miała też rozległe przedzamcze (Vorburg). Przedzamcze stanowiło jednocześnie dodatkowy rzut obrony, mogło służyć jako schronienie dla chłopów, koni i bydła, a w czasie pokoju wykorzystywano je do działalności gospodarczej. Od francuskich czy włoskich zamków feudalnych zamki zakonne odróżniają prostota form, minimalizm w pomocniczych urządzeniach obronnych i mniejsza liczba linii obrony. Prawdopodobnie wiąże się to z racjonalnym podejściem do wykorzystania dostępnych zasobów i z obniżaniem kosztów budowy. W odróżnieniu od armii Europy Zachodniej wrogowie zakonu – Prusowie i Litwini – nie posiadali doskonałych umiejętności zdobywania zamków szturmem i woleli albo oblężenia w nadziei na wzięcie obrońców głodem, albo (najczęściej) poprzestawali na pustoszeniu terenów poza zamkiem.
Zamek Rößel (Reszel, Polska).
Głównym zadaniem załogi zamku zakonnego było wytrzymać pierwszy napór wroga i doczekać przybycia posiłków. Jeśli zaś załoga była dość liczna, by samodzielnie odeprzeć atak, Krzyżacy woleli stoczyć bój poza murami zamku, gdzie ciężka jazda zakonna miała przytłaczającą przewagę nad Prusami czy Litwinami. Zamek chronił rycerzy przed zaskoczeniem, a zarazem dawał miejscowej ochrzczonej ludności schronienie przed poganami.
Panuje przekonanie, że zamki zakonne budowano tak, by dzielił je dystans dziennego przemarszu, czyli mniej więcej 25–30 km. Być może tę okoliczność brano pod uwagę, ale nie miała ona rozstrzygającego znaczenia. W wielu regionach Prus zamki stały bliżej siebie, lecz na przykład zamki Ragnit (Niemen) i Tilsit (Sowieck) dzieliło od najbliższych zamków Georgenburg (Majowka) i Laukischken (Saranskoje) ponad 50 km. Warunek ten nie był więc co najmniej obowiązkowy. Nawiasem mówiąc, braciom zakonnym wolno było nocować poza zamkami jedynie w wyjątkowych przypadkach. W 28. rozdziale reguły zakonu napisano: „Jeśli noc zastanie ich w drodze, mogą po Komplecie lub przed Jutrznią rozmawiać o sprawach potrzebnych i godziwych, lecz nie w gospodzie po Komplecie, wyjąwszy przypadki wyżej opisane. Winni unikać gospód i miejsc o złej sławie; winni też mieć światło w swej izbie przez całą noc, aby nie stało się nic złego z ich dobrym imieniem ani z ich mieniem”. Gęsta sieć zamków pozwalała zatem braciom unikać pokus i nie narażać swojej reputacji. Mimo to o wyborze miejsca budowy zamku decydowały przede wszystkim trzy czynniki:
1. Tworzenie nieprzerwanych łańcuchów punktów oparcia (jak na przykład linia zamków w Sambii, chroniąca przed najazdami litewskimi, czy szereg zamków wzdłuż brzegów Pregoły).
2. Potrzeba ustanowienia władz zakonnych na danym obszarze – dla jego mieszkańców mieściły się w zamku lokalna administracja, sąd i urząd podatkowy.
3. Istnienie pruskiego grodu wałowego, co znacznie obniżało koszty wzniesienia zamku.
Wszystkie zamki krzyżowców w Prusach można umownie sklasyfikować następująco: według przynależności – na zakonne i biskupie, według rangi – na komturskie, wójtowskie i pflegerskie, a także niewielkie zamki-schronienia. Trzeba dodać, że zamki biskupie były własnością biskupów, stały na ich terytoriach, otrzymanych w wyniku podziału ziem pruskich, nie miały zakonnych struktur władzy, ale zarazem były szeroko wykorzystywane przez sam zakon do celów wojskowych.
Co to dla nas zbudować Schloss!
Zazwyczaj w książkach o historii podboju Prus pisze się tak: „w tym a tym roku zakon zbudował zamek” albo „rycerze zakonni wznieśli zamek”. Wyobraźnia czytelnika natychmiast podsuwa obraz rycerza, który zsiada z bojowego rumaka, zamienia zbroję na strój roboczy i zaczyna układać cegły, stawiając wieżę przyszłego zamku. W gruncie rzeczy w tym obrazie nie ma nic prawdziwego. Ludzie szlachetnie urodzeni, wstępując do zakonu rycerskiego, zdawali sobie oczywiście sprawę, że ich życie będzie pełne trudu, potu, wyrzeczeń i krwi, ale nie aż do tego stopnia, by na kilka lat przekwalifikować się na murarzy. Zresztą przytłaczająca większość zamków nie powstawała od razu z kamienia – chyba że w najpóźniejszym okresie zakonnym. A wieże budowano na ostatnim etapie albo wcale.
Zamek Tilsit (Sowieck).
W średniowieczu zamek był dla feudała najkosztowniejszą z przyjemności. Koń był drogi, zbroja i broń bardzo drogie, ale zamek kosztował nieporównanie więcej. Równie drogo zamek kosztował zakon, który miał tylko jedną przewagę: mógł na budowę konkretnego, szczególnie potrzebnego zamku przeznaczyć wszystkie dostępne zasoby, przerzucając je z jednych ziem na inne. Mimo to oszczędność i rozsądna konieczność towarzyszyły zakonnej działalności budowlanej przez cały czas jej trwania.
Na początkowym etapie rozsądna konieczność podpowiadała, że najgorszym scenariuszem dla oddziału zakonnego byłby niespodziewany atak liczebnie przeważającego przeciwnika. Na tyle niespodziewany, że rycerze nie zdążyliby włożyć zbroi, dosiąść koni i ustawić się w szyku bojowym. Jednak już najprostsze umocnienie wałowe z palisadą z bali, wieżą strażniczą i wystawionymi czatami czyniło taki atak mocno problematycznym. Oszczędność zaś kazała wznosić takie umocnienia na wałach zdobytych pruskich warowni i grodzisk. Eksperymenty wykazały, że 200 ludzi wznosi wał o średnicy pięćdziesięciu metrów w ciągu mniej więcej dziesięciu dni katorżniczej pracy. Tymczasem palisadę na gotowym już wale ci sami 200 ludzie postawią w ciągu zaledwie doby. Można więc z całą pewnością stwierdzić, że pierwsze umocnienia zakonne wznoszono w bardzo krótkim czasie siłami samych rycerzy i ich giermków, z wykorzystaniem pracy jeńców, jeśli takowi byli. Jak wiadomo, praca fizyczna, w tym budowlana, uchodziła za jedną z form zakonnego posłuszeństwa, można więc łatwo wyobrazić sobie, jak oddział zakonny, który dopiero co zajął pruskie grodzisko, kopie doły pod bale palisady, rąbie las i stawia wieżę obserwacyjną.
Jednak już kolejny etap budowy zamku – przekształcenie go z najprostszego schronienia z palisadą w dość potężne umocnienie drewniano-ziemne – z pewnością przebiegał z szerokim udziałem sprowadzonej siły roboczej. Nierzadko można spotkać twierdzenie, że zakon korzystał z pracy pruskich chłopów i wziętych do niewoli pruskich wojowników. Wystarczy jednak wyobrazić sobie przebieg takiej budowy, by zrozumieć, że łatwe jest to tylko na papierze. Wyobraźcie sobie, że kierujecie taką budową. Macie wsparcie zbrojne w postaci dobrze uzbrojonych wojowników, macie w pobliżu parę wsi, macie jeszcze kilkuset jeńców, a nawet tłumacza, bo ani wy nie znacie pruskiego, ani oni nie rozumieją ani słowa w waszym języku. Owszem, można przez tłumacza i starszyznę wiejską wyjaśnić, czego się od nich chce. Można spędzić mężczyzn na plac budowy i zmusić jeńców do pracy. I wtedy nagle okazuje się, że na całą wieś przypada zaledwie pięć żelaznych siekier, a reszta używa albo prymitywnych kamiennych, albo pożycza żelazną od sąsiada. Niewiele lepiej jest z łopatami. Gwoździ nie ma wcale. Jeńcy wysłani do lasu po bale próbują uciec albo ich towarzysze, zaczajeni w lesie, planują napaść na straż i uwolnić pojmanych. Na domiar złego cała ta zgraja chłopów i jeńców potrzebuje porządnego wyżywienia, bo głodni po prostu nie będą w stanie pracować. Co więcej, ci niewykwalifikowani i mało wydajni „budowniczowie” jedzą dokładnie tyle samo, co mistrzowie swego fachu z cechów i artel budowlanych, którzy pozostali w Niemczech. Tym ostatnim trzeba oczywiście zapłacić i jakoś sprowadzić ich do Prus, ale bez nich budowa zamków stawała się zadaniem trudnym do wykonania. Zdarzało się jednak, że rycerze budowali niewielkie drewniane zamki z pomocą ochrzczonej miejscowej starszyzny: wodzom pruskim, którzy przeszli na stronę chrześcijan, zakon nie tylko zachowywał dotychczasową władzę, ale też nadawał nowe przywileje i oddawał im w zarząd warownie, które mieli umocnić własnymi siłami.
Zakon często brał spadkobierców tych wodzów jako zakładników – przetrzymywano ich w zamkach zakonnych, gdzie wychowywano ich w duchu europejskiej kultury chrześcijańskiej. Tak rodziła się pruska szlachta, która w znacznej mierze miała się składać z etnicznych Prusów i ich zniemczonych potomków.
Zamek Heilsberg (Lidzbark Warmiński, Polska).
Tymczasem drugie powstanie pruskie, które wybuchło w 1260 roku i w kronikach nazywane jest „drugą pruską apostazją”, ponieważ wzięło w nim udział wielu ochrzczonych Prusów, którzy złożyli Zakonowi przysięgę, pokazało, że drewniane zamki nie stanowią poważnej ochrony przed buntownikami. Tym bardziej że zdobywania takich warowni bracia zakonni nauczyli Prusów własnym przykładem. Kroniki wspominają, że podczas tego powstania Prusowie używali machin oblężniczych miotających pociski. Głównym sposobem niszczenia drewnianych umocnień pozostawało jednak ich podpalanie. W czasie drugiego powstania pruskiego na terenie dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego (w Natangii i Sambii) zdobyto i zburzono wszystkie zamki zakonne z wyjątkiem Bałgi i Królewca, które ocalały, ponieważ Prusom nie udało się odciąć ich zaopatrzenia drogą wodną.
Gdy powstanie zostało stłumione, rzecz jasna pojawiła się kwestia przebudowy głównych zamków w kamieniu. Tu już nie sposób było obejść się bez pomocy warsztatów budowlanych z Niemiec. Takie grupy kamieniarzy wędrowały po Europie, najmując się do wznoszenia lub naprawy zamków feudalnych. Na ich pracę był ogromny popyt – do tego stopnia, że zleceniodawcy musieli ustawiać się w kolejce i czekać, aż zakończy się budowa poprzedniego obiektu. Warsztaty świadomie ze sobą nie konkurowały: wszystkie miały bardzo podobne ceny i porównywalną jakość wykonania. Konkurencja między cechami i warsztatami nie tylko nie była wówczas mile widziana, lecz wręcz zakazana przez statuty cechowe i prawo miejskie. Umowa na budowę przewidywała zazwyczaj nie tylko wynagrodzenie pieniężne dla mistrzów budowlanych i kamieniarzy, lecz także część zapłaty w naturze: starannie ustalano wyżywienie robotników, ilość piwa dostarczanego przez zleceniodawcę, warunki zakwaterowania na budowie, ochronę pracowników przed rabusiami i tak dalej.
Budowa zamku była w tamtych czasach, jak już wspomniano, bardzo kosztowną przyjemnością. Co ciekawe, w cenach porównywalnych koszt prac był zbliżony do tego, ile wyniósłby dziś, gdyby wykwalifikowanych specjalistów zatrudniono do wzniesienia kopii zamku z użyciem identycznych technologii, mechanizmów i materiałów. Właśnie dlatego u progu epoki budownictwa kamiennego Zakon podejmuje szereg kroków mających wzmocnić jego gospodarkę, a przede wszystkim zwiększyć liczbę źródeł dochodu. W pierwszej kolejności całe pruskie chłopstwo oraz więksi właściciele ziemscy zostali obłożeni podatkami (daniną), które były znaczne, lecz nie rujnujące. Wtedy też rozpoczął się handel przywilejami, na przykład na otwarcie karczmy lub browaru.
Szczególnym źródłem dochodu stało się prawo chełmińskie. Na jego mocy podmiot (osoba prywatna lub całe osiedle) otrzymywał dziedziczne prawo do ziemi, określoną suwerenność, uprawnienia i pewne swobody na swoim terytorium. W zamian zobowiązywał się do uiszczania opłat w pieniądzu i w naturze, a także do wystawiania zbrojnego pospolitego ruszenia, którego liczebność i minimalne wymagania co do uzbrojenia zależały od wielkości nadania ziemskiego.
Należy przy tym podkreślić, że prawo chełmińskie nadawano nie tylko osiedlom (miastom), lecz także wolnym (niekoniecznie szlachetnie urodzonym) ludziom, których w języku niemieckim zaczęto nazywać „Köllmerami” (Köllmer) – od toponimu „Kulm”. Köllmer otrzymywał zazwyczaj kilkadziesiąt włók ziemi. Włóka liczyła około 17 ha i uchodziła za nadział, z którego mogła wyżywić się jedna rodzina chłopska. Ponadto Köllmer otrzymywał prawo do otwarcia karczmy, browaru, młyna lub innego dochodowego obiektu, a zarazem był zobowiązany sprowadzić na otrzymaną ziemię dzierżawców, pobierać od powstałej osady czynsz i odprowadzać Zakonowi opłaty wynikające z prawa chełmińskiego. System ten sprzyjał szybkiemu zagospodarowaniu ziem i wzrostowi wpływów do skarbca Zakonu. Nawiasem mówiąc, nawet po oficjalnym zniesieniu prawa chełmińskiego w 1620 roku gminy, wsie i osoby prywatne nadal żyły według przepisów wypracowanych na jego podstawie. Köllmerzy zaś jako stan istnieli w Prusach aż do upadku Cesarstwa Niemieckiego w 1918 roku.
ZAMKI ZAKONU KRZYŻACKIEGO W PRUSACH
KRÓLEWIEC
Historia zamku królewieckiego została już wcześniej opublikowana na naszej stronie i postanowiliśmy jej tu nie powielać, ale wszystkich zainteresowanych zapraszamy do lektury – wystarczy przejść pod ten link.
Miejscowy architekt Artur Sarnitz, entuzjasta odbudowy historycznego centrum Kaliningradu, ma nadzieję, że zamek królewiecki kiedyś znów będzie zdobił miasto. Wszystkie swoje pomysły zebrał w jednym filmie, który również polecamy Państwu obejrzeć, zaglądając na chwilę na YouTube, gdzie został opublikowany.
BAŁGA
► Federacja Rosyjska, obwód kaliningradzki, rejon bagrationowski
Współrzędne: 54.552526, 19.968113
Stan obiektu (2020): Chronione, imponujące ruiny nad brzegiem zalewu.
Ważnym punktem zwrotnym w podboju Prus stało się zdobycie przez rycerzy zakonnych pruskiej warowni Honeda i wzniesienie w tym miejscu zamku Bałga. Położenie Bałgi nad Zalewem Wiślanym (Frisches Haff) z jednej strony czyniło z niej przyczółek w Natangii, skąd miał się rozpocząć podbój tej pruskiej ziemi, z drugiej zaś pozwalało zamkowi uniknąć pełnej blokady i otrzymywać zaopatrzenie drogą wodną. Prusowie nie dysponowali żadnymi poważnymi środkami do prowadzenia wojny na wodzie, toteż nawet bardzo skromna flota krzyżacka była tu panem sytuacji. Od strony lądu teren osłaniało bagno, przez które groblą biegła jedyna droga. W pobliżu zamku nie było strumienia, na którym można by zbudować młyn – nieodzowny element krzyżackich umocnień. Zakon wybrnął z tej sytuacji, wznosząc kilka kilometrów od Bałgi ufortyfikowany młyn z niewielką załogą.
Trzy lata po zdobyciu Honedy wybuchło powstanie pruskie. Położenie Zakonu skomplikowało się, gdy do powstańców przyłączył się książę pomorski (czyli w gruncie rzeczy polski) Świętopełk.
W północnej części ziem podbitych przez Zakon powstańcy zdobyli wszystkie zamki i tymczasowe umocnienia. Prusom opierały się już tylko Bałga i Elbląg.
Aby zablokować Bałgę, Prusowie zbudowali dwie tymczasowe warownie – Partegal i Skrandin. Krzyżacy nie pozostali dłużni i wykorzystali dawną pruską warownię Schneckenberg jako umocnienie wysunięte. W istocie to tutaj, pod Bałgą, rozegrała się bitwa o Natangię. Początkowo szczęście sprzyjało Prusom: udało im się zdobyć warownię Schneckenberg i ufortyfikowany młyn, a ich załogi wybić. W odpowiedzi do krzyżowców przybyły przez zalew posiłki – oddział księcia Ottona von Braunschweig. Następnie rycerze posłużyli się Prusem Pomandem, który przeszedł na ich stronę, i zwabili pruskie wojsko w pułapkę, gdzie – jak świadczy kronikarz Piotr z Dusburga – rozbili je w walce. Obie pruskie warownie zostały spalone i zburzone. Bałga i tym razem się obroniła.
W 1246 r. oddziały Zakonu spustoszyły ziemie pomorskie, a Świętopełk musiał uznać swoją porażkę i do 1248 r. wystąpić z sojuszu z Prusami. Prusowie zostali bez sprzymierzeńca i Zakon ruszył ze swoimi oddziałami z Bałgi w głąb Natangii. Pierwsza próba inwazji zakończyła się jednak klęską – wojsko zakonne wpadło w zasadzkę i zostało wybite. Kolejne wyprawy wojenne zmusiły jednak Prusów do zawarcia w 1249 roku pokoju dzierżgońskiego na warunkach Zakonu.
W czasie rozejmu Bałga zostaje odbudowana, fosy są pogłębiane, powstaje brama z mostem zwodzonym. W 1250 roku warownia staje się siedzibą komtura. Pierwszym komturem Bałgi (1250–51) zostaje wybrany brat zakonny Meingot. W 1254 r. Bałga stała się bazą słynnej wyprawy króla czeskiego Przemysła Ottokara II przeciwko Prusom, w wyniku której podbita została Sambia i założony Królewiec.
Zamek Bałga na początku XIV w. Rekonstrukcja A.P. Bachtina, rysunek A.M. Osipowa.
W 1260 r. wybuchło nowe, najpotężniejsze powstanie pruskie. I znowu jeden po drugim padały zamki zakonne w Sambii i Natangii, tym razem obronę utrzymały Królewiec i Bałga. Oba zamki przetrwały oblężenie, a gdy zostało ono przerwane przez odsiecz, która nadciągnęła z księstw niemieckich, a samo powstanie stłumiono, rozpoczęła się przebudowa zamku Bałga w kamieniu, zakończona zasadniczo do 1290 r.
Zamek stał się jedną z najważniejszych budowli zakonu. Ruiny, które można oglądać dziś, to zaledwie niewielki fragment przedzamcza. W rzeczywistości zamek zajmował całe plateau i składał się z przedzamcza oraz zamku właściwego, oddzielonego od niego wewnętrznymi murami i fosami. Ich pozostałości można zobaczyć do dziś. Budynek zamku właściwego miał plan pięcio- lub sześcioboku i składał się z trzech skrzydeł ze sklepionymi piwnicami i dwiema-trzema kondygnacjami nad nimi. Mieściły się tu sala kapitulna, refektarz, kaplica zamkowa i pomieszczenia mieszkalne. Całą budowlę wieńczył ganek obronny na wysokości trzeciej kondygnacji. Od południowego zachodu wznosiła się wieża główna. Na przedzamczu znajdowały się infirmeria dla starych i chorych braci zakonnych, szpital, wieże obronne i sygnalizacyjne, pomieszczenia gospodarcze, magazyny, pokoje dla gości, kuźnia, stajnia, obora i inne.
Choć interesy militarne zakonu przesunęły się na północny wschód od Bałgi – ku granicy z Litwą, zamek nadal odgrywał ważną rolę w państwie zakonnym. Urząd komtura bałgijskiego uchodził za zaszczytny i zapowiadał dalszy awans w hierarchii zakonnej. Wystarczy powiedzieć, że komturami w Bałdze byli tacy wielcy mistrzowie zakonu, jak Dietrich von Altenburg, Heinrich V Reuss von Plauen, Winrich von Kniprode czy Ulrich von Jungingen.
W czasie wielkiej wojny (1409–1411), po klęsce zakonu zadanej przez wojska polsko-litewskie pod Grunwaldem, komtur Bałgi Friedrich von Zollern odmówił poddania zamku wojskom nieprzyjaciela, które stanęły pod jego murami. Potęga zamku i zdecydowana postawa załogi skłoniły Polaków do porzucenia zamiaru oblężenia. W późniejszym czasie sam fakt, że w rękach zakonu pozostały tak potężne twierdze jak Bałga, Królewiec i Malbork, bardzo korzystnie wpłynął na ostateczny tekst pierwszego pokoju toruńskiego.
Zamek Bałga na dawnej rycinie.
W czasie wojny trzynastoletniej (1454–1466) Bałga kilkakrotnie była atakowana przez stronników Związku Pruskiego. W lipcu 1457 r. zamek szturmowały oddziały z Gdańska i Elbląga. Następnie Bałgę oblegli najemnicy z Czech. Ostatni, najpotężniejszy szturm nastąpił dopiero w 1466 r., kiedy zamek próbował zdobyć połączony oddział mieszczan z Torunia, Malborka, Gdańska i Elbląga. Zamku ani razu nie zdobyto, choć jego załoga poniosła znaczne straty, a cała okolica została spustoszona. Po wojnie trzynastoletniej komturstwo bałgijskie podupadło.
Złożyły się na to zarówno zniszczenia z okresu działań wojennych, jak i ogólnie niezbyt korzystne położenie zamku nad płytkimi wodami i z dala od rzeki. Komturstwo najpierw zdegradowano do wójtostwa, a następnie ustanowiono komturstwo zamkowe, czyli sam zamek bez podległych mu terytoriów, co było raczej tytułem honorowym. Bałga systematycznie traciła znaczenie militarne i administracyjne. Osada przy zamku pozostała wsią i nie przekształciła się w miasto, jak to się stało przy innych dużych i mniejszych zamkach. Po raz ostatni zamek Bałga zademonstrował swoją siłę militarną w 1520 r., w czasie wojny pruskiej. Jego mury były już wówczas obsypane wałami ziemnymi dla ochrony przed artylerią oblężniczą.
Ostatni komtur Bałgi Hans von der Gablenz w 1525 roku na polecenie księcia Albrechta przekazał zamek w zarząd jego współpracownikowi, pierwszemu biskupowi ewangelickiemu Georgowi von Polentz. Była to swego rodzaju wdzięczność księcia za poparcie jego przedsięwzięć. W pomieszczeniach zamku ulokowano organy administracji okolicznego terytorium (urzędu), w tym policję i sądy. Jeśli jednak wojenne perypetie podtrzymywały życie zamku, to pokój ostatecznie go dobił. Utrzymywanie ogromnej budowli, pozbawionej już znaczenia militarnego, było dla niezamożnego Księstwa Pruskiego zbyt kosztowne. Pozbawiony remontów i opieki zamek dalej popadał w ruinę. W 1584 r. zawaliło się gdanisko i mury niektórych budynków.
Od końca XVII wieku zamek systematycznie rozbierano na materiał budowlany, a w 1701 r. król Fryderyk I podpisał na niego ostateczny wyrok – budowle zamkowe miały zostać rozebrane, a gruzem należało umocnić brzegi rowów i kanałów w okolicy.
Do 1790 r. rozebrano wszystkie budynki z wyjątkiem jednego obiektu przedzamcza, który służył celom gospodarczym i jako znak nawigacyjny.
Ostatecznie i on zostałby zburzony, jednak w pierwszej ćwierci XIX wieku Europejczycy zaczęli rozumieć, że oprócz wartości materialnych, artystycznych i religijnych istnieją także wartości historyczne. Dopiero od tego okresu rozpoczął się etap celowej ochrony dawnych budowli, który objął również Bałgę. W 1834 r., dzięki wsparciu znanego pruskiego polityka, ówczesnego landrata powiatu Heiligenbeil, Rudolfa von Auerswalda, pozostałości zamku objęto ochroną państwową, a później je zbadano i odrestaurowano. Zamek i jego okolice stały się celem turystyki historycznej i pozostawały nim aż do wybuchu II wojny światowej. W trakcie operacji wschodniopruskiej zamek znalazł się w samym centrum walk o likwidację przypartego do zalewu zgrupowania niemieckiego i doznał śmiertelnych uszkodzeń w wyniku ostrzału artyleryjskiego.
Po wojnie półwysep, na którym leżała Bałga, stał się popularnym miejscem wśród turystów, a ruiny przedzamcza służyły jako ścianka treningowa dla wspinaczy. W okolicach zamku próbowano też szukać ukrytych dóbr kultury, w tym Bursztynowej Komnaty, lecz znajdowano jedynie liczną amunicję i zardzewiałą broń z czasów minionej wojny. Później ruiny zamku otrzymały status obiektu dziedzictwa kulturowego, w praktyce jednak nie były chronione i nadal niszczały. Dopiero w ostatnim czasie podjęto prace nad utworzeniem przy zamku parku przyrodniczego o statusie obszaru chronionego. W Muzeum Miejskim w Mamonowie znajduje się sala poświęcona zamkowi Bałga, w której eksponowana jest m.in. makieta zamku.
KRZYŻBORK
► Federacja Rosyjska, obwód kaliningradzki, rejon bagrationowski, osiedle Sławskoje
Współrzędne: 54.494571, 20.440133
Stan obiektu (2020): Zachowały się dwa niewielkie fragmenty murów.
Drugim pod względem daty założenia zamkiem na terenie obwodu kaliningradzkiego był Krzyżbork (osiedle Sławskoje, okręg miejski bagrationowski). Zamek Krzyżbork założył w 1241 roku Otto von Braunschweig na miejscu pruskiej warowni Witige. W 1243 r. spalili go zbuntowani Prusowie, lecz już do 1253 r. został odbudowany. W latach 1260–1263, podczas drugiego powstania pruskiego, zamek był oblegany. Gdy oblężonym skończyły się zapasy żywności, próbowali opuścić zamek, ponieważ jednak konie również zostały zjedzone, Prusowie dogonili uciekinierów i wybili wszystkich z wyjątkiem dwóch rycerzy, którym udało się dotrzeć do Bałgi. W 1273 r. zamek ponownie odbudowano, a w 1309 r. przebudowano w kamieniu. W tym okresie na krótko (1275–1277) Krzyżbork stał się siedzibą komtura i zamkiem wójta Natangii, wkrótce jednak siedzibę przeniesiono do Pokarmina (Uszakowo).
Zamek Krzyżbork na rycinie Krzysztofa Hartknocha, XVI w.
31 stycznia 1315 r. osada przy zamku Krzyżbork otrzymała od marszałka zakonu Heinricha von Plötzke prawo chełmińskie. W tym samym 1315 roku zbudowano w Krzyżborku kościół.
Wszystko, co pozostało z zamku Krzyżbork.
W pierwszym roku wojny trzynastoletniej (1454–1466) zamek zajęły oddziały Związku Pruskiego. Już jednak w 1455 roku odbił go Zakon. Później Krzyżbork był kilkakrotnie atakowany, miasto wielokrotnie plądrowano i palono, lecz samego zamku Polakom i stronnikom Związku Pruskiego zdobyć się nie udało. W II pokoju toruńskim zamek Krzyżbork wymieniono wśród tych, które pozostały przy zakonie krzyżackim. Długi zakonu krzyżackiego, będące następstwem II pokoju toruńskiego, zmusiły wielkiego mistrza Ludwiga von Erlichshausena do zastawienia Krzyżborka za 2383 grzywny dowódcom oddziałów najemnych Anselmowi Tettauowi i Michaelowi Greusingowi. W 1497 roku wykupił go biskup Johannes z Riesenburga, a w 1505 r. właścicielem został jego następca Hiob von Dobeneck.
W 1520 roku, w czasie wojny pruskiej (1519–1521), Krzyżbork został zaatakowany przez Polaków, lecz się obronił. Po sekularyzacji Zakonu zamek Krzyżbork przechodził z rąk do rąk, aż w 1565 roku książę Albrecht podarował go swojemu faworytowi, awanturnikowi Paulowi Skalichowi. Po jego ucieczce w 1566 r. pozbawiony należytej opieki zamek zaczął popadać w ruinę. Należał kolejno do kilku pruskich możnych, lecz żaden z nich nie zabawił w nim długo. W 1585 roku Krzyżbork wykupiło państwo. W XVII–XVIII w. Krzyżbork stał się ostatecznie prowincjonalnym miasteczkiem. Zamek intensywnie rozbierano na materiał budowlany. Pod koniec XVIII w. pozostały z niego jedynie niewielkie resztki murów i fundamenty. W 1881 r. właściciel miejscowego młyna nazwiskiem Reicherman zorganizował na zamku wykopaliska archeologiczne. Dziś z zamku Krzyżbork zachował się niewielki fragment muru oraz wzgórze, na którym stał. Polecamy go (podobnie jak zamek Bałga) zwiedzającym uzbrojonym w dawne plany zamku i bogatą wyobraźnię. Niestety, stojąc na wzgórzu zamkowym, więcej można sobie wyobrazić, niż ujrzeć.
KAYMEN
► FR, obwód kaliningradzki, rejon gurjewski, osiedle Zariecze
Współrzędne: 54.784507, 20.887089
Stan obiektu (2020): Zachowały się fragmenty murów do wysokości drugiej kondygnacji.
Oficjalna data założenia zamku Kaymen to rok 1261. Pruski gród istniał w tym miejscu jeszcze przed najazdem krzyżackim. Został zdobyty w styczniu 1255 roku podczas wyprawy króla Przemysła Ottokara II, po czym przekazano go Prusom, którzy przeszli na stronę Zakonu, a później dowiedli swojej wierności podczas powstania pruskiego. Po pierwszym podziale ziem pruskich między zakon krzyżacki a biskupa okolica Kaym (Caym), czyli Kaymis (Caymis), pozostała przy Zakonie. W 1261 roku pruski gród przebudowano na zamek zakonny. Wtedy też pod murami twierdzy zaczęła powstawać osada. W 1299 roku Kaymen przekazano pruskiemu noblowi w nagrodę za oddanie zakonowi krzyżackiemu. W 1308 roku twierdzę zdobyli i spalili Litwini. Po tym najeździe postanowiono odbudować Kaymen w kamieniu, co uczyniono w latach 1330–1352. Po zakończeniu budowy zamek Kaymen był zapewne budowlą dwuskrzydłową z rozległym przedzamczem. Po przebudowie zamek przetrwał kilka najazdów litewskich, a załodze za każdym razem udawało się odeprzeć szturm. Od 1424 roku w Kaymenie mieścił się urząd kameralny podległy komturstwu królewieckiemu. Po wojnie trzynastoletniej (1454–1466) zamek Kaymen oddano dowódcy najemników na spłatę długu. 3 września 1525 r. zamek zajęli zbuntowani chłopi, biorąc do niewoli zarządcę amtu Andreasa Rippego. Książę Albrecht zagroził powstańcom okrutną rozprawą, po czym bunt wygasł. Rippego odsunięto od urzędu, a prowodyrów powstania stracono (takie oto było kompromisowe rozwiązanie). W 1668 r. z polecenia elektora Fryderyka Wilhelma przebudowano wewnętrzną część zamku.

21 stycznia 1758 roku w Kaymenie podpisano kapitulację Prus Wschodnich, po czym „klucze do bram Królewca i fortu Friedrichsburg” przekazano rosyjskiemu dowództwu.
Zamek Kaymen jest wyjątkowy, ponieważ w całości zbudowano go z kamienia naturalnego.
W latach 1782–1783 zamek został rozbudowany i przebudowany przez architekta Glasiusa Berwarta. Rozebrano część murów i wież, a zamek przystosowano do celów administracyjnych zamiast wojskowych. W pierwszej połowie XX wieku zamek był wydzierżawiany.
Radzieccy przesiedleńcy przejęli zamek w znośnym stanie, wymagał on jednak opieki i remontu. Miejscowy kołchoz wykorzystywał go wyłącznie w celach użytkowych – jako magazyny i chlewnię. Zamek stał się popularny, gdy w latach 90. w nie do końca jasny sposób trafił do przewodnika po zabytkach obwodu, co zresztą nie przeszkodziło okolicznym mieszkańcom zamienić go w źródło materiałów budowlanych. W efekcie na przełomie tysiącleci pozostały z niego jedynie zarośnięte krzakami fragmenty murów i na wpół zasypane piwnice.
IŁAWKA PRUSKA
► FR, obwód kaliningradzki, rejon bagrationowski, m. Bagrationowsk
Współrzędne: 54.386637, 20.632771
Stan obiektu (2020): Zachowane przedzamcze zostało zabezpieczone po pożarze.
Zamek Iławka Pruska założono w 1325 roku. Historycy zaliczają go do tzw. czwartego pokolenia zamków krzyżackich. Inicjatorem budowy zamku był wielki mistrz Werner von Orseln, który powierzył to zadanie komturowi bałgijskiemu Dietrichowi von Altenburgowi. Zamek miał przede wszystkim stanowić umocnienie pośrednie między zamkami Krzyżbork (osiedle Sławskoje, okręg miejski bagrationowski) i Bartenstein (Bartoszyce, Polska).
Na początku swego istnienia zamek nosił nazwę Ile, Ilaw. Później nazwa przekształciła się w Eylau.
W odróżnieniu od wielu innych zamków Iławkę od początku budowano z kamienia i cegły. Historia zachowała imię kierownika prac budowlanych. Był nim mistrz budowlany Arnolf von Eulenstein. Sam zamek był budowlą czteroskrzydłową, na planie czworoboku o wymiarach 43x41 m. Od wschodu przylegało do niego rozległe przedzamcze. W skrzydle południowym mieściła się kaplica zamkowa – nieodzowny element zamku zakonnego.
Do 1347 roku zamek Iławka Pruska był siedzibą zakonnego prokuratora, a od 1347 r. mieściła się tu administracja urzędu kameralnego. Jednym z prokuratorów Iławki Pruskiej był Konrad von Wallenrode – przyszły wielki mistrz Zakonu. Do 1348 roku przy zamku istniała już osada Neuhof z dwunastoma karczmami, która później przyjęła nazwę zamku i stała się miastem.
Iławka Pruska odegrała istotną rolę w wojnie trzynastoletniej (1454–1466). Początkowo szczęście sprzyjało Związkowi Pruskiemu i jego oddziały bez większego trudu zajęły Iławkę Pruską wraz z innymi zamkami Natangii. Potem przyszła kolej na Zakon i zamek został odbity z rąk powstańców. Zakonna załoga licząca do dwudziestu rycerzy oraz 60 pospolitaków po stronie zakonu krzyżackiego usunęła uszkodzenia umocnień i przygotowała się do odparcia ataków nieprzyjaciela. W tym czasie na Królewiec maszerował dwutysięczny oddział Związku Pruskiego pod dowództwem Remschela von Krixena. Dowiedziawszy się, że Iławki Pruskiej broni tak nieliczna załoga, von Krixen postanowił mimochodem zdobyć zamek. Szturm rozpoczął się 24 maja 1455 r. Wszystkie próby wzięcia zamku przez powstańców natrafiały na zacięty opór.

Dalsze wydarzenia mają charakter legendarny, a wiarygodność tych przekazów budzi wątpliwości. Widząc, że załoga jest wyraźnie zbyt szczupła, by obronić zamek, Krzyżacy wysłali gońca pod Królewiec, korzystając w tym celu ze starego podziemnego przejścia, które kończyło się daleko za pozycjami oblegających.
Heinrich Reuß von Plauen, wielki szpitalnik zakonu, przydzielił posłańcowi oddziały hrabiego Ludwiga von Helfensteina i kapitana von Blankensteina. 26 maja 1455 r. zakonne posiłki, korzystając z porannej mgły, niespodziewanie uderzyły na wojska nieprzyjaciela. Rezultat: 600 zabitych i 300 wziętych do niewoli stronników Związku Pruskiego oraz zdjęcie oblężenia z Pruskiej Iławki.
Pruska Iławka jeszcze dwukrotnie w czasie tej wojny padała ofiarą poważnych ataków: w październiku 1455 roku nieprzyjaciel spalił przedzamcze, lecz zamku zdobyć nie zdołał, a w marcu następnego roku próby oblężenia zamku udaremnił niespodziewany i silny kontratak jego załogi.
Po zakończeniu wojny i usankcjonowaniu lennej zwierzchności Korony Polskiej nad ziemiami pruskimi zamek w Pruskiej Iławce przekazano w 1492 r. w posiadanie Heinrichowi Reußowi von Plauen. Mniej więcej w tym samym czasie zamek otrzymał herb z lwem – takim samym jak w herbie rodu von Plauen.
Po raz ostatni w epoce zakonnej Pruska Iławka wzięła udział w działaniach wojennych w 1520 roku, w czasie wojny pruskiej (1519–1521) – otwartej konfrontacji mistrza Albrechta z królem polskim Zygmuntem. Polacy po raz kolejny spalili wówczas osadę, lecz zamek się obronił.
Zaraz po reformacji w Prusach zamek w Pruskiej Iławce staje się siedzibą i majątkiem starosty. 30 listopada 1585 r. osada przy zamku Pruska Iławka otrzymała od regenta Jerzego Fryderyka prawa miejskie.
Po wojnach napoleońskich, w 1814 r., majątek Pruska Iławka (zamek wraz z przyległymi terenami) ponownie odkupił niejaki Heinrich Valentini, który na miejscu przedzamcza wzniósł dwór (nazwany na cześć żony Henriettenhof), sam zaś zamek, pozbawiony opieki i remontów, powoli popadał w ruinę. Rodzina Valentinich władała majątkiem do 1945 roku.
W 1961 r. teren zamku i przedzamcza przekazano protokołem bagrationowskiemu biuru rejonowego związku spółdzielni spożywców. W 1964 r. na terenie zamku i przedzamcza prowadziła prace ekspedycja Centralnych Pracowni Naukowo-Konserwatorskich Ministerstwa Kultury ZSRR. Ekspedycja stwierdziła skrajne zaniedbanie i zniszczenie obiektu. Następnie w zachodnim skrzydle przez pewien czas działała strzelnica. W 1990 r. spłonął zachowany budynek przedzamcza. W połowie lat 90. istniał projekt przebudowy przedzamcza na hotel i prowadzono prace w tym kierunku. Przyniosły one budowli więcej szkody niż pożytku. Dziś miłośnicy dawnych czasów, przyjeżdżając do Bagrationowska, mogą obejrzeć zachowany budynek przedzamcza Pruskiej Iławki, którego dach szpecą niedorzeczne okna mansardowe niedoszłego hotelu.
Przedzamcze – wszystko, co pozostało z zamku w Pruskiej Iławce. Zima 2017 r.
Wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego i Zalewu Kurońskiego ciągnął się północny łańcuch zamków: Germau (Russkoje), Pobethen (Romanowo), Rudau (Mielnikowo), Laptau (Muromskoje), Powunden (Chrabrowo), Schaaken (Niekrasowo). Można do nich zaliczyć także opisany wcześniej zamek Kaymen (Zariecze), a także Labiau (Polesk). Pierwotnie wznoszono je w tradycyjnych celach: dla kontroli okolicznych terytoriów i przeciwdziałania zbrojnym wystąpieniom Prusów. Jednak po podboju Prus w 1283 roku zamki te zaczęły pełnić inne zadania.
Od XIV w. zamki na północy Prus stanowiły zaporę przed najazdami oddziałów litewskich na okolice Królewca i służyły jako schronienie dla miejscowej ludności podczas takich najazdów. W stosunkowo krótkich przerwach między działaniami wojennymi pełniły funkcję administracyjną. Zamki te stawiano na miejscu dawnych pruskich grodów lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Takie położenie oraz wykorzystanie dawnych pruskich wałów sprawiło, że miały charakterystyczny okrągły kształt.
Zamki Laptau i Powunden po podziale Sambii znalazły się na ziemiach należących do biskupa sambijskiego, przy czym Laptau wkrótce przeszedł w posiadanie kapituły katedralnej.
Mniej więcej w latach 1320–1370 zamki te przebudowano w kamieniu, co uczyniło z nich solidne umocnienia przeciwko Litwinom, którzy nie celowali w sztuce zdobywania twierdz. W pobliżu zamku Rudau w 1370 roku rozegrała się słynna bitwa między wielką armią litewską pod wodzą książąt Olgierda i Kiejstuta wraz ze sprzymierzonymi z nimi oddziałami ruskimi i tatarskimi z jednej strony a wojskiem zakonnym, wzmocnionym pospolitym ruszeniem z Królewca oraz krzyżowcami z duńskich Inflant i ziem niemieckich, z drugiej. W wydarzeniach tych wzięła udział także załoga zamku Laptau, który podobnie jak Rudau wytrzymał oblężenie i związał siły litewskie aż do nadejścia oddziałów zakonnych.
Jak już wspomniano, zamki pełniły również funkcję administracyjną: rezydowali w nich miejscowi urzędnicy zakonu (komornicy) lub namiestnicy biskupa – w zależności od tego, do kogo należał zamek. Jednak już po Wielkiej Wojnie (1409–1411), kiedy zakon zaczął wypłacać Polsce ogromne kontrybucje, utrzymywanie licznych zamków stało się zbyt kosztowne. Budowle zakonne, których nie sprzedano najemnikom na poczet długów, remontowano wybiórczo i nie w pełnym zakresie. A gdy zakon uległ sekularyzacji, a same zamki szybko traciły znaczenie militarne, ich całkowite zniszczenie stało się kwestią czasu.
Rudau został częściowo rozebrany, a jedno ze skrzydeł przebudowano na kościół, którego ruiny przetrwały do naszych czasów. Podobny los spotkał Germau. Początkowo w księstwie znalazło się dla niego zastosowanie: w 1581 roku przeniesiono tu z Lochstedtu zarząd bursztynowy, w związku z czym w 1586 roku przeprowadzono nawet remont zamku. W latach 1644–1693 w Germau mieścił się Sąd Bursztynowy, który posyłał na szubienicę nielegalnych poszukiwaczy bursztynu. Później jednak zamku już nie remontowano, stopniowo podupadał, zarząd bursztynowy i sąd przeniesiono z niego do Palmnicken (Jantarnyj), a do XVIII w. Germau został częściowo rozebrany na materiał do utwardzania dróg i budowę zabudowań gospodarczych. Zarazem około 1760 roku jeden z budynków przebudowano na kościół. Niestety pozostała z niego jedynie niewielka część wieży. Laptau rozebrano na początku XVIII w. na materiał do utwardzenia drogi Królewiec–Cranz. Jeszcze wcześniej (w XVI w.) rozebrano na materiał budowlany zamek Powunden, przy czym cegłę wykorzystano do remontu zamku Laptau, który przetrwał Powunden o jakieś 150 lat. Pobethen również został opuszczony i rozebrany na cegłę w XVII w.
SCHAAKEN
► FR, obwód kaliningradzki, rejon gurjewski, osiedle Niekrasowo
Współrzędne: 54.906050, 20.668604
Stan obiektu (2020): Zachowały się jedna ze ścian i piwnice. Działa kompleks muzealny, odbywają się rekonstrukcje turniejów rycerskich, w pobliżu znajdują się tawerna i serowarnia.
Przez długi czas w Schaaken mieściła się miejscowa administracja (Kammeramt). Dwukrotnie, w latach 1711 i 1716, zamek odwiedził car rosyjski Piotr I. W XIX wieku zamek, będący własnością państwową, był wydzierżawiany i szczęśliwie przetrwał do 1945 roku, choć w nieco przebudowanej formie. Po zakończeniu II wojny światowej w zamku Schaaken urządzono dom dziecka dla dzieci niemieckich, zamknięty w 1948 roku. Następnie sam zamek służył celom mieszkalnym, a przedzamcze i budynki gospodarcze wykorzystywano na potrzeby rolnictwa. W latach 90. zamek trafił do przewodników turystycznych i wielu mieszkańców Kaliningradu ze zdumieniem dowiedziało się, że pół godziny jazdy od nich znajduje się zachowany zamek z XIV wieku (w przewodniku podawano rok 1270, ale wówczas murowanego zamku jeszcze nie było). Zamek był już wtedy mocno nadszarpnięty przez czas i czysto użytkowe traktowanie. Miejscowe władze zakwaterowały w nim przesiedleńców z krajów WNP. Dopiero w 2002 roku, gdy zawaliło się kilka kolejnych ścian i fragmentów dachu, zamek wykupiła osoba prywatna, aby utworzyć na jego terenie kompleks muzealno-historyczny, który działa tam do dziś. Niestety do prawdziwej restauracji nie doszło – odbudowano jedynie odcinek muru z kamienia polnego i przeprowadzono prace konserwatorskie, aby zapobiec dalszemu niszczeniu budowli.
Zamek Schaaken na rycinie Christopha Hartknocha, XVI w.
W Schaaken zachowały się krzyżackie piwnice i część murów z okresu zakonnego. Zamek warto odwiedzić każdemu, kto jeszcze tam nie był. To jedna z najciekawszych budowli z okresu krzyżackiego na terenie obwodu kaliningradzkiego.
Zamek Schaaken w sieci:
VK — shaaken
Nie bez powodu rzeki porównuje się do arterii – w średniowieczu płynęła nimi krew tamtych czasów, czyli handel. Miasto nad rzeką miało znaczną przewagę nad miastem położonym od niej z dala. Kontrolując rzekę, można było kontrolować szlaki handlowe i w ogóle życie całej okolicy. Rzeką można było dotrzeć tam, dokąd nie prowadziły drogi – latem drogą wodną, zimą saniami po lodzie. Właśnie dlatego Zakon budował zamki nad rzekami, a dla pewności stawiał je parami, na obu brzegach. Zamki takie nie tylko skutecznie ryglowały rzekę, lecz także, znajdując się w bezpośrednim sąsiedztwie, mogły sobie skutecznie pomagać w razie oblężenia jednego z nich. Na terenie obwodu kaliningradzkiego takimi parami zamków były Groß Wohnsdorf (Kurortnoje) i Allenburg (Drużba) – nad rzeką Alle (Łyna); Labiau (Polessk) i Laukischken (Saranskoje) – nad Dejmą; Norkitten (Mieżdurieczje) i Saalau (Kamienskoje), Wehlau (Znamiensk) i Taplacken (Tałpaki), Insterburg (Czerniachowsk) i Georgenburg (Majowka) – nad rzeką Pregel (Pregoła).
GROSS WOHNSDORF
► Federacja Rosyjska, obwód kaliningradzki, rejon prawdiński, osiedle Kurortnoje
Współrzędne: 54.469749, 21.122480
Stan obiektu (2020): Zachowały się wieża bramna i fundamenty.
Groß Wohnsdorf powstał na miejscu pruskiego grodu Capostete, który Krzyżacy spalili już w 1256 roku podczas wyprawy komtura królewieckiego Burcharda von Hornhausena. Oddziały zakonne doprowadził do grodu Prus Tirsko, który przyjął chrześcijaństwo. Gród leżał w wyjątkowo dogodnym miejscu – na płaskowyżu wznoszącym się nad rzeką Alle (Łyna), a w pobliżu płynął strumień, na którym można było zbudować młyn. Nic więc dziwnego, że jeszcze w tym samym 1256 roku założono tu krzyżacki zamek drewniano-ziemny. Do połowy XIV wieku zabudowania zamkowe pozostawały drewniane, dlatego w latach 1319 i 1347 zamek dwukrotnie spalili Litwini podczas najazdów na ziemie zakonne. Po drugiej nieudanej obronie, a także z uwagi na to, że w 1348 roku zamek stał się siedzibą miejscowego zarządcy – kamerariusza, postanowiono przebudować Groß Wohnsdorf w kamieniu. Stało się to w 1356 roku – przynajmniej tak głoszą odnalezione dokumenty fundacyjne.
Malownicze ruiny zamku Groß Wohnsdorf w osiedlu Kurortnoje pod Prawdinskiem (Friedland).
Nowy zamek miał formę czworoboku z bramą i wieżą bramną (na zdjęciu powyżej). Przylegało do niego rozległe przedzamcze, mniej więcej trzykrotnie większe od samego zamku. Mniej więcej w tym samym czasie obok zamku powstała osada, dziś osiedle Kurortnoje w prawdińskim okręgu miejskim.
Po wojnie trzynastoletniej (1454–1466) zamek przekazano na poczet spłaty długów dowódcy najemników Hansowi von Weyrowi. Później Groß Wohnsdorf jeszcze kilka razy zmieniał właścicieli, aż w 1702 roku stał się własnością rodu von Schrötter. Przedzamcze rozebrano, a na jego miejscu wzniesiono majątek, którego zabudowania przetrwały do naszych czasów. Po pożarze w 1790 roku zamek odrestaurowano, nadając mu elementy stylu antycznego. Wielokrotnie bywał tu Immanuel Kant, który przyjeżdżał w gości do rodziny von Schrötter, m.in. do przyszłego nadprezydenta Prus Wschodnich Friedricha Leopolda, którego komnaty znajdowały się właśnie w wieży bramnej. W 1830 roku w zamku wybuchł ogromny pożar, po którym już go nie odbudowano. Wyremontowano jedynie wieżę bramną, a pozostałe budynki rozebrano na materiał budowlany. Wieża ta przetrwała wojnę i dostała się radzieckim przesiedleńcom w całkiem znośnym stanie, jednak całkowity brak zainteresowania sprawił, że z czasem zawalił się dach kryty dachówką, a następnie stropy między kondygnacjami. W wieży palili ogniska wędkarze i turyści przyjeżdżający nad Łynę. W 2007 roku wieży zamku Groß Wohnsdorf nadano status obiektu dziedzictwa kulturowego. Niedawno zaś obok obiektu zamieszkał pasjonat, który pilnuje Groß Wohnsdorfu i w miarę swoich możliwości go odbudowuje.
ALLENBURG
► Federacja Rosyjska, obwód kaliningradzki, rejon prawdiński, osiedle Drużba
Współrzędne: 54.493263, 21.189794
Allenburg założono niemal równocześnie z Groß Wohnsdorfem i w podobnych okolicznościach. Podczas powstania pruskiego w 1260 roku Prusowie spalili zamek, wkrótce jednak go odbudowano. Prawdopodobnie, podobnie jak Groß Wohnsdorf, pustoszyli go również Litwini. Najpóźniej w połowie XIV wieku Allenburg także przebudowano w kamieniu, ale zamek był znacznie mniejszy od Groß Wohnsdorfu. Wiadomo między innymi, że w 1384 roku w jego arsenale znajdowało się pięć kusz i 720 bełtów (strzał) do nich, co świadczy o wyraźnie bardzo skromnej załodze. Na początku wojny trzynastoletniej (1454–1466), w 1455 roku, Allenburg zdobyli i spalili Polacy. Po wojnie, wobec trudnej sytuacji finansowej Zakonu i bliskości zamku Groß Wohnsdorf, Allenburga nie odbudowano, a jego pozostałości rozebrano na cegłę.
WEHLAU
► Federacja Rosyjska, obwód kaliningradzki, rejon gwardiejski, osiedle typu miejskiego Znamiensk
Współrzędne: 54.615643, 21.228208
Zamek w Welawie również wiąże się z imieniem znakomitego Prusa Tirska. Bronił on przed rycerzami zakonnymi pruskiej warowni Wetalo, zwanej też Wilow. Gdy krzyżowcy zdobyli tę twierdzę, Tirsko przyjął chrześcijaństwo i zaczął pomagać zakonowi w walce z własnymi współplemieńcami. Na miejscu pruskiej warowni zakon wzniósł zamek Welawa, początkowo drewniano-ziemny. Prusowie oblegli zamek w 1262 r., lecz mimo kilku szturmów nie zdołali go zdobyć. W 1280 roku zbuntowani Jaćwingowie zamek w Welawie jednak spalili. Na początku XIV w. zamek przebudowano w kamieniu, a u jego murów wkrótce powstała osada, która w 1339 roku otrzymała prawo chełmińskie. W 1347 roku wojowie litewscy pod wodzą księcia Kiejstuta spalili zarówno miasto, jak i zamek. O ile miasto odbudowano, o tyle na fundamentach zamku postanowiono wznieść klasztor franciszkanów. W 1517 roku klasztor przeniósł się do Królewca. Choć w Welawie nie pozostał już żaden zakonnik, w 1525 roku, podczas przechodzenia Prus Książęcych na luteranizm, mieszkańcy Welawy w religijnym uniesieniu zburzyli katolicki klasztor. Był to zresztą bodaj jedyny przejaw nietolerancji religijnej w okresie kształtowania się protestantyzmu w Prusach. Zwolniony po klasztorze teren mieszczanie zabudowali domami mieszkalnymi.
TAPŁAKI
► FR, obwód kaliningradzki, rejon gwardiejski, osada Tałpaki
Współrzędne: 54.651017, 21.343068
Stan obiektu (2020): Zamek jest użytkowany jako budynek mieszkalny.
Inny los czekał bliźniaczy wobec Welawy zamek w Tapłakach. Dokładna data jego powstania nie jest znana, ale w połowie XIV w. drewniany zamek w Tapłakach był już siedzibą kamerariusza. W 1376 roku książę Kiejstut, liczący wówczas już 79 lat, podszedł z wojskiem pod Tapłaki i spalił zamek, biorąc do niewoli jego prokuratora i część załogi. Jeszcze w tym samym roku krzyżowcy przystąpili jednak do odbudowy zamku w kamieniu. Po sekularyzacji zakonu w 1530 roku Tapłaki zostały przebudowane, a następnie służyły celom administracyjnym. Dogodne położenie przy drodze wiodącej na Litwę i do Rosji sprawiło, że ulokowano tu nie tylko miejscową administrację, lecz także pocztę. Kurierzy zwykle po raz ostatni zmieniali konie w Tapłakach przed wjazdem do Królewca. W XIX w. zamek wydzierżawiano dzierżawcom, którzy nieco przebudowali gmach, a na dziedzińcu wznieśli ceglane zabudowania. Ogółem jednak do XX w. zamek zachował się całkiem dobrze. W 1945 roku znalazł się wszakże na linii głównego uderzenia wojsk radzieckich i poważnie ucierpiał w czasie wojny. Zniszczeń dopełnił pożar, który w 1946 roku wywołali stacjonujący w zamku żołnierze. Od 1948 roku pozostałości zamku służyły jako mieszkania dla kołchoźników. Budowli nie chroniono w żaden sposób ani nie remontowano, w wyniku czego utracono kilka jej fragmentów. W 2007 roku ruiny zamku otrzymały status zabytku historii i architektury, jednak w 2019 r. obiekt nadal był użytkowany jako budynek mieszkalny, o czym nakręcono nawet film dokumentalny.
WYSTRUĆ
► FR, obwód kaliningradzki, Czerniachowsk
Współrzędne: 54.639656, 21.806388
Stan obiektu (2020): Zachowały się budynki gospodarcze przedzamcza wraz z murem obronnym. Z zamku głównego pozostały mury zewnętrzne, z wyjątkiem skrzydła zachodniego, rozebranego w okresie powojennym. W zamku działa centrum historyczno-kulturalne.
Dzieje zamku w Wystruci (Czerniachowsk) sięgają 1336 roku, kiedy to nieopodal miejsca, gdzie rzeki Wystruć (Instrucz) i Węgorapa (Angrapa) łączą się w Pregołę, założono zamek komturski, z którego zamierzano zarządzać Nadrowią – słabo zaludnioną, lecz bogatą w lasy krainą Prus. Po zakończeniu głównego etapu budowy zamek stanowił czworoboczny, zbliżony do kwadratu (45 x 44 m) zespół czterech budynków. Wysokość i grubość murów, a także szerokość samych skrzydeł zamku wskazują, że nie wznoszono ich jednocześnie, lecz przez dość długi czas. Do zamku przylegało przedzamcze, mniej więcej dwa i pół raza większe od niego pod względem powierzchni. Zakładając nowe komturstwo i wznosząc dla komtura dość duży zamek, zakon zapewne liczył na zasiedlenie ziem Nadrowii osadnikami i pruskimi chłopami. Nieustanne najazdy litewskie oraz dostępność wolnych ziem w innych częściach Prus nie pozwoliły jednak zrealizować tych planów. Wkrótce okazało się, że nieliczne chłopstwo podległych terenów nie jest w stanie w wystarczającym stopniu utrzymać całego komturstwa, toteż w 1347 roku, po potężnym i niszczycielskim najeździe litewskim, zostało ono zlikwidowane. Zamek stał się siedzibą prokuratora, a więc rangę niżej, i podlegał odtąd komturstwu królewieckiemu. Mimo to Wystruci przypadła ważna rola w życiu zakonu w XIV w. Z jednej strony był to punkt etapowy dla rycerzy zakonnych i ich „gości” – rycerzy krzyżowców z Europy, przybywających do Prus, by uczestniczyć w wyprawach na Litwę – w drodze ku granicy litewskiej pod Ragnetę (Niemen). Wiadomo, że przed taką wyprawą gościł w Wystruci przyszły król Anglii Henryk IV. Z drugiej strony Wystruć była wysuniętą warownią zakonną, przyjmującą na siebie najazdy litewskie. O ile pierwsza z tych ról przynosiła prokuratorstwu pewne dochody, o tyle druga groziła ruiną.

Widok na zamek w Wystruci z przeciwległego brzegu Stawu Zamkowego, który stał się Jeziorem Dolnym.
Wystruć przez długi czas pozostawała bardzo niebezpiecznym miejscem służby. Wystarczy powiedzieć, że zamek był atakowany przez Litwinów w latach 1347, 1366, 1367, 1376 i 1403, przy czym co najmniej dwukrotnie, w 1367 i 1376 roku, został zdobyty i spalony. Po raz kolejny zamek oblegano i zniszczono w 1457 roku podczas wojny trzynastoletniej (1454–1466), toczonej przez zakon z miastami pruskimi.
Po sekularyzacji zakonu krzyżackiego Wystruć utraciła znaczenie militarne, zyskała za to administracyjne. W pobliżu zamku rozrastała się osada, która w 1583 roku otrzymała prawa miejskie. Sam zamek pod koniec XVI w. stał się siedzibą Kammeramtu, któremu podlegało 13 okręgów wiejskich – Schulzenämter. Na zamku mieściły się organy administracyjne, w tym sąd oraz więzienie w wieży przedzamcza. Potrzeba ulokowania tu urzędników prowadziła do wielokrotnych przebudów zabudowań zamkowych. W czasie wojen napoleońskich zamek zaadaptowano na koszary francuskiego korpusu marszałka Neya, a w 1812 roku Napoleon polecił przekształcić jego pomieszczenia w szpital. Od końca XIX w. w zamku w Wystruci mieściły się koszary pułku ułanów i organy sądowe, a część pomieszczeń przeznaczono na muzeum.
Podczas zdobywania Wystruci przez Armię Czerwoną w 1945 roku zamek znalazł się pod ostrzałem i częściowo spłonął. Po wojnie ocalałe pomieszczenia wykorzystywano do celów gospodarczych, ani razu ich nie remontowano i niszczały one coraz bardziej. W połowie lat 60. przeprowadzono na zamku zakrojone na szeroką skalę prace rozbiórkowe zrujnowanych budynków, wyburzono część murów zamkowych i wieżę przedzamcza. Taki stan rzeczy trwał do lat 90., a w tym czasie zdążyło całkowicie runąć północne skrzydło zamku, z pozostałych zaś zostały jedynie fragmenty murów nośnych. Więcej szczęścia miały budynki przedzamcza, które przetrwały do naszych czasów. Obecnie na zamku działa organizacja non-profit Fundacja „Dom-Zamek”. Opracowuje ona i realizuje projekty edukacyjne, kulturalne i naukowe, a także eksperymentuje z nowymi formami działalności w dziedzinie turystyki i wypoczynku.
Na dziedzińcu zamku w Wystruci znajduje się jego makieta.
Na zamku utworzono i na stałe działają: laboratorium historyczne, centrum kulturoznawstwa stosowanego, centrum współpracy międzynarodowej, galeria sztuki oraz klub historii i sztuki. Ekspozycja muzealna, przedstawiająca dzieje miasta, obejmuje dioramę bitwy pod Gross-Jägersdorf.
Zamek w Wystruci w sieci:
Facebook — InsterburgZamok
Instagram — @zamokinsterburg
VK — club2028790
GEORGENBURG
► FR, obwód kaliningradzki, m. Czerniachowsk
Współrzędne: 54.660880, 21.806911
Stan obiektu (2020): Zachowała się cytadela, część pomieszczeń wyremontowano, powstaje muzeum, przy którym działa klub rekonstrukcji historycznej.
Bliźniaczy wobec Wystrucia zamek Georgenburg (Majowka) założono rok później niż Wystruć — w 1337 roku, na miejscu pruskiego grodziska, jako niewielkie ufortyfikowane gospodarstwo, dom zakonny (Ordenshaus) Georgenburg. Prawdopodobnie podczas litewskiego najazdu w 1347 roku spłonął doszczętnie, lecz już w 1350 roku z polecenia mistrza Winricha von Kniprode wzniesiono na jego miejscu zamek drewniano-ziemny. W 1352 roku ziemia, na której leżał Georgenburg, przypadła biskupowi sambijskiemu. Drewniany zamek spalili Litwini w 1376 roku, po czym w 1385 roku, tym razem ze środków biskupa, rozpoczęto jego budowę w kamieniu. Pieniędzy biskupstwu najwyraźniej nie brakowało, bo zamek wyszedł nawet większy od zamku w Wystruciu — 58 × 56 m. Do zamku przylegało przedzamcze, mniej więcej półtora raza większe od niego pod względem powierzchni. Jednak o ile w 1403 roku, podczas ataku wojsk księcia litewskiego Witolda, Wystruć się obronił, o tyle Georgenburg został zdobyty. A przyczyną upadku zamku nie była niedostateczna potęga murów, lecz nieliczność załogi.
Zamek Georgenburg.
Po sekularyzacji Zakonu Georgenburg przeszedł na własność książęcą. Podobnie jak w Wystruciu, utworzono w nim Kammeramt, który zarządzał okolicznym terytorium. W czasie wojen polsko-szwedzkich XVII wieku zamek zajęli najpierw Tatarzy w 1656 roku, a następnie Szwedzi w 1679 roku. Jeśli dodać, że w 1757 roku w Georgenburgu zatrzymał się dowódca armii rosyjskiej Apraksin, a w 1807 roku — sztab francuskiego marszałka Davouta, to Georgenburg stał się w tej kategorii swoistym rekordzistą.
Po wojnach napoleońskich zamek sprzedano w ręce prywatne. W 1828 roku kupiła go szkocka rodzina Simpsonów, która założyła w Georgenburgu stadninę koni; na przełomie XIX i XX wieku odkupiło ją od niej państwo.
Po II wojnie światowej zamek trafił w ręce radzieckich przesiedleńców w całkiem znośnym stanie. Najpierw urządzono w nim lazaret, a potem szpital. Później zabudowania zamkowe służyły jako mieszkania, a przedzamcze częściowo także na cele administracyjne. Podobnie jak inne zamki, Georgenburg w trakcie użytkowania nie był remontowany, co doprowadziło do zniszczenia i rozbiórki północnego skrzydła oraz wieży. Mimo to jeszcze na początku lat 2000. Georgenburg, obok Waldau, imponował stanem zachowania na tle innych zamków zakonnych w obwodzie. W 2010 roku zamek przekazano Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, po czym, tuż przed wyprowadzką ostatnich lokatorów, wybuchł w nim pożar, który niemal całkowicie zniszczył jedno z dwóch zachowanych skrzydeł. Prowadzone tu prace „rekonstrukcyjne” budzą poważne obawy, że wkrótce stracimy i ten zamek, a w zamian dostaniemy nowodel z bloczków z betonu komórkowego, kryty blachodachówką.
NORKITTEN I SAALAU
► FR, obwód kaliningradzki, rejon czerniachowski, os. Mieżdurieczje i os. Kamienskoje
Współrzędne: 54.625022, 21.524484 i 54.655818, 21.550479
Stan zamku Norkitten (2020): Możliwe, że zachowały się resztki zakonnych fundamentów. Konieczne są wykopaliska archeologiczne.
Stan zamku Saalau (2020): Przy zachowanych fragmentach murów ustawiono tablicę informacyjną.
Kolejna para to zamki Norkitten (Mieżdurieczje) i Saalau (Kamienskoje). Oba zamki nad Pregołą wywodzą się z pierwszych drewnianych umocnień zakonnych, wzniesionych około 1276 roku na wałach pruskich grodów. W 1325 roku, po podziale ziem, Norkitten pozostał na terytorium zakonnym, Saalau natomiast przypadł biskupowi, który przekazał go kapitule katedralnej. W 1352 roku zaczęto przebudowywać Saalau w kamieniu, lecz w 1376 roku, podczas litewskiego najazdu, został on oblężony, zdobyty i spalony. Zamek wkrótce odbudowano. Mniej więcej w tym samym czasie, w latach 1381–1382, przebudowano w kamieniu także Norkitten. Oba zamki, leżące z dala od głównych wydarzeń wojen z lat 1409–1411 i 1454–1466, dość spokojnie przetrwały schyłek Zakonu i powstanie świeckiego Księstwa Pruskiego. Straciwszy znaczenie militarne, były wydzierżawiane. Na początku XIX wieku Norkitten rozebrano, a na jego miejscu zbudowano dwór, który również nie dotrwał do naszych czasów. Saalau natomiast w XIX wieku służył miejscowej administracji jako siedziba oraz do celów gospodarczych. Przetrwał II wojnę światową i trafił w ręce radzieckich przesiedleńców w stanie wprawdzie nienaruszonym, ale nadszarpniętym i wymagającym remontu. Żadnego remontu jednak nie przeprowadzono, budynek zamku eksploatowano „do cna”, dopóki nie zaczął się walić.
Dziedziniec zamku Saalau.
Do lat 90. XX wieku zachowała się wieża bramna bez dachu i stropów oraz częściowo zrujnowany obwód murów. Pojawiały się doniesienia, że zamek wykupiła prywatna osoba z zamiarem restauracji, ale na razie nic się tam nie zmieniło.
WALDAU
► FR, obwód kaliningradzki, rejon gurjewski, os. Nizowje
Współrzędne: 54.700504, 20.742975
Stan obiektu (2020): W zamku działa muzeum, prowadzone są prace restauratorskie.
Zamek Waldau należy do najlepiej zachowanych budowli spośród zamków krzyżackich na terenie obwodu kaliningradzkiego. Jego budowę rozpoczęto stosunkowo późno — około 1309 roku. Wcześniej na miejscu zamku lub w jego pobliżu istniał pruski gród, lecz Zakon z niego nie korzystał. Decyzja o budowie zamku służyła trzem głównym celom: utworzeniu ośrodka administracyjnego zarządzającego terytorium, ochronie bliskich wschodnich przedpoli Królewca przed najazdami litewskimi oraz stworzeniu pierwszego punktu etapowego, w którym mogłyby się zatrzymywać oddziały zakonne podczas wypraw na Litwę.
Budowla miała kształt prostokąta, przy czym tylko jego południową i zachodnią stronę tworzyły skrzydła z pomieszczeniami, a od wschodu i północy zamykał go mur obronny. Powstała więc, można powiedzieć, ½ typowej budowli czteroskrzydłowej. Ponadto sam zamek otoczony był dodatkowo zewnętrznym murem parchamu. Pfleger zamku podlegał komturowi w Królewcu.
Makieta zamku Waldau pokazuje, jak solidnie był on chroniony.
Przez cały okres zakonny zamek skutecznie wypełniał powierzone mu zadania; brak jakichkolwiek wzmianek o zdobyciu go przez Litwinów.
Po sekularyzacji zakonu zamek przeszedł na własność księcia Albrechta, a po jego drugim ożenku został przekazany księżnej Annie Marii. Stosunki między Albrechtem a Anną Marią były skomplikowane: w praktyce istniały równolegle dwa dwory, książęcy i księżnej, a majątek również był w dużej mierze podzielony. W 1550 roku na potrzeby księżnej zamek Waldau poddano pierwszej poważnej przebudowie, którą kierował architekt Christoph Römer. Później, w 1630 roku, zamek stał się własnością rodu Dönhoffów, lecz już po 20 latach wykupiło go państwo.
Kolejna przebudowa zamku nastąpiła w 1700 roku za elektora Fryderyka III, który nieco później został królem Fryderykiem I. Rozebrano wówczas mury parchamu, a mury wewnętrzne pozbawiono elementów obronnych. Dobudowano za to pomieszczenia gospodarcze i służbowe, niezbędne do pełnienia funkcji administracyjnych. Od 1720 roku zamek wydzierżawiano wraz z okolicznymi gruntami. Do 1858 roku Waldau ponownie przeznaczono na potrzeby państwa: w zamku otwarto akademię rolniczą, a od 1870 roku seminarium kształcące nauczycieli dla szkół wiejskich. W trakcie takiego użytkowania zamku zniszczono resztki wież obronnych i na początku XX wieku zamek przybrał postać, w jakiej przetrwał do dziś: pozostały z niego skrzydła południowe i zachodnie, połączone krótkim odcinkiem muru obronnego.
Po wojnie, od 1947 roku, w Waldau, przemianowanym na Nizowje, mieściła się wiejska szkoła zawodowo-techniczna (SPTU), kształcąca robotników wykwalifikowanych dla rolnictwa. W samym zamku znajdował się internat dla uczniów oraz część pomieszczeń administracyjnych szkoły. W takiej postaci zamek funkcjonował do 2009 roku, kiedy SPTU (nazywaną później modnym słowem „koledż”) zamknięto. W 2010 roku zamek Waldau pod wydumanym pretekstem, jakoby był niegdyś własnością kościelną, przekazano Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. W 2013 roku rodzina byłego wykładowcy SPTU Andrieja Iwanowicza Barinowa przeprowadziła sanację piwnic zachodniego skrzydła zamku. Następnie w tym skrzydle utworzono muzeum regionalne. Jeszcze przed 2014 rokiem w zamku, pozbawionym elementarnych wygód, mieszkała jednak rodzina stróża szkoły z niepełnoletnim wnukiem; przeniesieniem jej do normalnego mieszkania zajmował się m.in. autor niniejszego tekstu. W 2016 roku odbudowy drugiego skrzydła zamku Waldau podjęła się rodzina Sorokinów, która na program odrodzenia zamku otrzymała grant prezydencki. Dzięki temu zamek jest obecnie pod opieką, a w obu skrzydłach działają muzea cieszące się popularnością wśród turystów.
TAPIAU
► Federacja Rosyjska, obwód kaliningradzki, Gwardiejsk
Współrzędne: 54.644920, 21.073958
Stan obiektu (2020): zamek użytkuje Federalna Służba Więziennictwa (FSIN).
Rycerze zakonu krzyżackiego pojawili się w okolicach Tapiau po raz pierwszy w 1265 roku, podczas tłumienia drugiego powstania pruskiego. Wtedy też bracia zakonni założyli na miejscu pruskiej osady Tapiom drewnianą warownię. Istnieją podstawy, by sądzić, że wzniesiono ją na miejscu dawnego grodu wałowego tubylców. Samo położenie sprzyjało budowie zamku: miał on stać się swoistym przyczółkiem na drodze z Nadrowii do Królewca. Ponadto nowa warownia kontrolowała dwie najważniejsze arterie wodne – Pregołę i Dejmę. Po ostatecznym stłumieniu powstania pruskiego w 1272 roku koloniści założyli pod murami zamku osadę.
W 1275 roku warownię oblegli i szturmowali Litwini. Mimo pewnych sukcesów nie zdołali jej zdobyć. Okolica została oczywiście spustoszona, a osada pod zamkiem spalona. Najwyraźniej oblężenie to pokazało, że miejsce na zamek wybrano niefortunnie. Dlatego w 1280 roku zamek przeniesiono na półwysep otoczony z trzech stron wodą.

Po wykopaniu fosy warownia łączyła się z lądem jedynie mostem zwodzonym. Wtedy też, w 1280 roku, Tapiow stał się siedzibą komturii i pozostawał nią do 1301 roku. Znane jest imię pierwszego komtura Tapiowa – Ulrich Bavarus. Rok później, w 1281 roku, zginął on w bitwie z plemieniem Sudawów. Gdy wraz z początkiem wypraw na Litwę obszar działań wojennych zakonu przesunął się daleko na wschód, komturię z Tapiau przeniesiono najpierw do Insterburga (Czerniachowsk), a następnie jeszcze bliżej umownej linii frontu – do Ragnety (Niemen). Utrzymywanie komturii w Tapiau Krzyżacy uznali za nieuzasadniony zbytek i zamek Tapiau przypisano do komturii królewieckiej.
Po przeniesieniu stolicy zakonu do Marienburga (Malbork, Polska) w 1309 roku na ziemiach pruskich ostatecznie ukształtowało się państwo zakonu krzyżackiego. Okoliczność ta, a także nieustanne najazdy plemion litewskich sprzyjały budowie nowych zamków z kamienia i przebudowie w kamieniu dawnych. Po 1340 roku przebudowa objęła także zamek Tapiow. Zbudowano wówczas również kanał ze śluzami Tapiow–Labiow (Polesk), przeznaczony do transportu wodnego wewnątrz państwa zakonnego. Prace przy budowie zamku, prowadzone pod kierunkiem marszałka zakonu Siegfrieda von Dahenfelda, ostatecznie ukończono w latach 50. XIV wieku. W rezultacie powstała klasyczna czteroskrzydłowa budowla w kształcie zamkniętego prostokąta o wymiarach 48 × 46 m. Zamek wyróżniał się brakiem wież w obrębie domu głównego. Zamiast tego, dla wzmocnienia walorów obronnych, szczyt każdego skrzydła, wyposażony w strzelnice, lekko wysuwał się poza obrys czworoboku, tworząc swego rodzaju półkaponierę. Zamek miał też rozległe przedzamcze w formie wydłużonego prostokąta. Na przeciwległym brzegu rzeki powstała nowa osada. Prawa miejskie otrzymała ona jednak znacznie później.
W 1382 roku w kaplicy zamkowej w Tapiowie wielki książę litewski Witold przyjął chrzest w obrządku katolickim. Liczył na pomoc zakonu krzyżackiego w walce o władzę na Litwie, dlatego był gotów na takie formalności. Nawiasem mówiąc, Witold chrzcił się w sumie trzy razy, w tym raz w obrządku prawosławnym.
Mniej więcej od 1450 roku Tapiom-Tapiow zaczęto nazywać Tapiau. W czasie wojny trzynastoletniej (1454–1466) zakonu ze Związkiem Pruskim zamek został zdobyty przez wojska Związku Pruskiego, lecz w następnym roku odbili go stronnicy zakonu krzyżackiego. Już po klęsce zakonu w tej wojnie i utracie dawnej stolicy przywieziono do zamku Tapiau z Marienburga archiwum zakonu krzyżackiego. Archiwum pozostawało w zamku do 1722 roku. W 1474 roku w lochu zamku zamknięto na śmierć głodową biskupa sambijskiego Dietricha von Cubę, który niepochlebnie wyrażał się o mistrzu Heinrichu von Richtenbergu. Od tej pory zamek trwale owiała zła sława.
Akwarela „Królewski powóz przeprawia się przez Pregołę w Tapiau”.
Znaczenie zamku Tapiau znacznie wzrosło za księcia Albrechta Brandenburskiego. Uczynił go on swoją rezydencją, a ponadto w zamku ulokowano administrację Hauptamtu („urzędu głównego”) Tapiau.
W tym celu Albrecht przeprowadził w zamku gruntowną przebudowę, jak wymagał tego status świeckiego władcy. W ostatnich latach życia Albrecht często bywał w Tapiau. Tu też zmarł w 1568 roku i został pochowany w zamku, lecz później jego szczątki przeniesiono do krypty w katedrze w Królewcu.
Po śmierci Albrechta zamek, stopniowo popadając w ruinę, pełnił funkcję ośrodka administracyjnego, w którym mieściły się różne organy władzy lokalnej. W 1786 roku przebudowano go na dom opieki. Od 1793 roku zamek Tapiau przyjmował nędzarzy, żebraków i ubogich chorych. Podczas przebudowy rozebrano trzy z czterech skrzydeł zamku, w zamian na jego terenie wzniesiono jeszcze jeden budynek – na przytułek.
W 1879 roku, podczas przebudowy na więzienie, zamek nadbudowano o dwie kondygnacje. Na najwyższej z nich urządzono kościół. W 1902 roku na terenie dawnego przedzamcza wzniesiono gotycki budynek z czerwonej cegły ze szczytami i wieżyczką. Ten sam, który niektórzy przewodnicy przedstawiają dziś jako sam zamek zakonny.
Po zajęciu Tapiau przez oddziały Armii Czerwonej w 1945 roku nowa władza postanowiła nie zmieniać przeznaczenia obiektu i w zamku ponownie urządzono więzienie, tym razem już radzieckie. W tej postaci zamek przetrwał do naszych czasów. Status zakładu karnego kilkakrotnie się zmieniał, ale istota pozostawała ta sama.
Od dziesięciu lat regularnie powraca kwestia przekształcenia więzienia w lokalną atrakcję przyciągającą turystów. Nieliczni badacze, którym udało się wejść na teren tego strzeżonego obiektu, odnotowują, że zachowało się jedno ze skrzydeł krzyżackiego zamku oraz dawne piwnice innego. Nie ulega wątpliwości, że zamek, przez długi czas niedostępny, zainteresuje miłośników historii i turystów, jednak przeniesienie zakładu karnego w nowe miejsce z godną podziwu regularnością jest odkładane z różnych przyczyn na czas nieokreślony.
FISCHHAUSEN
► FR, obwód kaliningradzki, rejon bałtijski, m. Primorsk
Współrzędne: 54.727758, 20.009164
Stan obiektu: zachowały się resztki murów, prawdopodobnie istnieją zasypane ziemią piwnice.
Zamek Fischhausen założono w 1264 roku jako rezydencję biskupa sambijskiego, ponieważ ziemie w okolicy dzisiejszego Primorska na mocy układu o podziale i późniejszych wymian terytorialnych przeszły na własność biskupa. Drewniany zamek, który otrzymał nazwę Schönewik, nie był jeszcze ukończony, gdy pod jego mury przybyli zbuntowani Prusowie. Według legendy w zamku przebywał tylko jeden rycerz ze sługą, a bramę można było otworzyć od zewnątrz, lecz jakaś nieznana siła oślepiła Prusów i zrezygnowali oni ze zdobycia Schönewiku. Na tym jednak szczęśliwe zbiegi okoliczności w dziejach Fischhausen się skończyły.
Po stłumieniu powstania pruskiego okolicę przekazano w użytkowanie Zakonowi z myślą, że siłami zakonnymi wzniesione zostanie tu murowane umocnienie. Dokładna data budowy ceglanego zamku nie jest znana, ale najprawdopodobniej rozpoczęto ją w latach 1280–1285. W rezultacie powstał „pełny” czteroskrzydłowy zamek z rozbudowanym przedzamczem i fosami wodnymi. Staraniem biskupa sambijskiego u stóp zamku założono osadę Bischofshausen (dosłownie „domy biskupie”), która 19 sierpnia 1305 roku otrzymała prawa miejskie. Sama nazwa Bischofshausen do XV wieku stopniowo przekształciła się w Fischhausen.

Początkowo zamek leżał w bardzo korzystnym miejscu, ponieważ cieśnina między lądem a dzisiejszą Mierzeją Wiślaną znajdowała się wówczas dokładnie naprzeciw niego, a zatem obok przepływały statki handlowe. Na rozwój miasta i okolicy korzystnie wpływał też status zamku jako rezydencji biskupiej. Poza tym zamek nie był narażony na najazdy Litwinów, gdyż leżał na głębokim zapleczu, pod osłoną Królewca.
Później jednak dawną cieśninę zamuliło piaskiem, a nowa powstała tam, gdzie znajduje się obecnie, przez co Fischhausen od razu stracił znaczenie strategiczne. Po Wielkiej Wojnie z lat 1409–1411 i klęsce w bitwie pod Grunwaldem mieszczan Fischhausen, podobnie jak innych mieszczan, obłożono wysokimi podatkami na spłatę długów i kontrybucji. W dodatku w 1416 roku przez miasto przetoczyła się zaraza, która pochłonęła życie wielu mieszkańców, w tym samego biskupa Heinricha IV von Schauenburga. Kolejne nieszczęścia przyniosła zamkowi wojna trzynastoletnia (1454–1466). Biskup Nikolaus II von Schöneck uznał, że pod koroną polską biskupstwu sambijskiemu będzie lepiej, i przyłączył się do Związku Pruskiego, jednak wysłany pod mury Fischhausen oddział zakonny Hansa von Gleichena zmusił biskupa Nikolausa do złożenia przysięgi Zakonowi, który wydzielił do obrony zamku niewielką załogę. O ile jednak sto lat wcześniej Fischhausen leżał na głębokim zapleczu, o tyle teraz znalazł się na samej linii frontu, ponieważ najaktywniejsi przeciwnicy Zakonu Krzyżackiego znajdowali się w Elblągu i Gdańsku. Oddział gdański w 1456 roku wylądował ze statków pod Fischhausen, napadł na miasto, złupił je i spalił. Siły oddziału były zbyt małe, by wziąć zamek szturmem, ale w zupełności wystarczyły, by zablokować w nim załogę i spustoszyć okolicę. I choć napastnicy zostali wkrótce rozbici pod Lochstedt, łup zdążyli przeprawić na statki. Cztery lata później, w 1462 roku, gdy główne siły zakonne oblegały Frauenburg (Frombork), połączony oddział Polaków oraz mieszczan Elbląga i Gdańska zupełnie niespodziewanie dla Krzyżaków ponownie wylądował pod Fischhausen, zdobył miasto, a po jego złupieniu spalił doszczętnie. Zamek znów się obronił, ale po zakończeniu wojny przyległe do niego tereny były całkowicie zrujnowane.
Po sekularyzacji Zakonu biskup sambijski Georg von Polentz złożył swój urząd i przekazał majątek kościelny księciu. Rezydencję biskupią, zamek Fischhausen, przystosowano do potrzeb administracyjnych: mieścił się tu zarząd Hauptamtu (okręgu), sąd bursztynowy i sąd brzegowy. Zamek zapisał się w historii jeszcze co najmniej trzykrotnie – w 1526 roku w kaplicy zamkowej książę Albrecht wziął ślub z Dorotą Duńską, a od 1567 roku zamieszkał tu chory psychicznie syn Albrechta i następca pruskiego tronu Albrecht Fryderyk. Żył w zamku aż do śmierci w 1618 roku. Wreszcie w 1629 roku na zamku Fischhausen odbyły się rokowania króla Szwecji Gustawa II Adolfa z elektorem Jerzym Wilhelmem. Zakończyły się one, ku obopólnemu zadowoleniu, podpisaniem układu, na mocy którego Prusy zachowywały zbrojną neutralność w wojnie trzydziestoletniej (1618–1648).

W tym samym czasie wokół zamku Fischhausen, który utracił już znaczenie militarne, usypano wały ziemne o zarysie bastionowym, zamieniające zamek w niewielki fort, w którym dawna budowla zakonna pełniła rolę cytadeli.
Tymczasem właśnie wtedy sam zamek zaczął gwałtownie popadać w ruinę. Przeprowadzono wprawdzie niektóre prace budowlane, na przykład wymieniono elementy dachu, tym bardziej że w zamku podczas polowań często zatrzymywali się przedstawiciele panującej dynastii Hohenzollernów. Mimo to z rozkazu króla Fryderyka I od początku XVIII wieku zaczęto rozbierać zabudowania zamku, a pozyskany z rozbiórki materiał wykorzystywano do umacniania twierdzy Pillau i brzegów otaczających ją fos. W ten sposób Fischhausen podzielił los zamku Balga. Z zamku pozostała jedynie wieża z zegarem oraz południowe skrzydło lub tylko jego część. Przy tym wieża w 1776 roku spłonęła od uderzenia pioruna, po czym się zawaliła. W XIX wieku na terenie zamku wzniesiono nowe budynki mieszkalne dla dzierżawcy, a zachowane skrzydło południowe służyło celom gospodarczym i jako mieszkanie dla pracowników. Od końca XIX wieku budowle te objęte były ochroną jako zabytki historii. Kres dziejom zamku Fischhausen położyła II wojna światowa. Zamek znalazł się na kierunku głównego uderzenia związków 3 Frontu Białoruskiego podczas ofensywy na Sambię w kwietniu 1945 roku. Zabudowania zamku znalazły się pod potężnym ostrzałem, po którym ze skrzydła południowego pozostały tylko bezkształtne ruiny. Po 1945 roku w zamku jeszcze nieco „podłubano” w poszukiwaniu cegły i mitycznych skarbów. Obecnie zachował się on w postaci ruin jednej ściany skrzydła o wysokości do półtorej kondygnacji. Całkiem możliwe, że pod zwałami gruzu i śmieci kryją się ocalałe piwnice.
TRZY CYTADELE KOMTURSKIE
RAGNIT
► FR, obwód kaliningradzki, m. Niemen
Współrzędne: 55.039007, 22.029886
Stan obiektu (2020): zachowała się cytadela z piwnicami. Zamek odbudowuje miejscowy przedsiębiorca, prowadzone są wycieczki z przewodnikiem.
Gdy mowa o zamku Ragnit, zwłaszcza w kontekście rozgrywających się wokół niego wydarzeń historycznych, zawsze należy doprecyzować, o który właściwie zamek chodzi. W istocie były bowiem dwa. Co więcej, oba z honorem spełniły swoje zadanie. I w odróżnieniu od innych zamków, które przez krótki czas były drewniane, a potem przebudowano je w kamieniu, tutaj rzeczywiście chodzi o różne zamki w różnych miejscach.
Pierwszy z nich powstał jeszcze wtedy, gdy Zakon dopiero co zakończył podbój plemion pruskich. Oddział wójta Dietricha von Liedelau, którego imieniem nazwano najstarszą z zachowanych do XX wieku wież zamku w Królewcu, w 1277 roku posuwał się w głąb ziem żmudzkich (litewskich) przez zalew i rzeką Memel (Niemen), na której brzegu zaatakował pruską twierdzę Raganita. W wyniku oblężenia i szturmu twierdzę zdobyto i spalono. W 1289 roku na miejscu Raganity wzniesiono drewniano-ziemne umocnienie nazwane Landeshut. Później na cześć pruskiej twierdzy zaczęto je nazywać Ragnetą. Najprawdopodobniej nieco później pojawiły się tam także budowle ceglane.

Twierdza ta była pierwotnie przeznaczona do zarządzania otaczającą ją krainą Skalowią. Ponieważ jednak po podboju Prus nastąpił napór na Litwę, jej rola nieco się zmieniła – Ragneta stała się odtąd forpocztą i punktem zbornym oddziałów rycerskich wyruszających na wyprawy na Litwę.
Sam zamek w Ragnecie stał się ośrodkiem całego systemu umocnień, energicznie wznoszonych przez Krzyżaków dla obrony brzegów Niemna, ponieważ odpowiedź Litwinów nie kazała na siebie długo czekać i ich najazdy na ziemie pruskie stały się regularne. Z dzisiejszej perspektywy sytuacja wyglądała na patową: Zakonowi wyraźnie brakowało sił, by rozbić Litwinów w otwartej konfrontacji zbrojnej. Skutecznego prowadzenia polityki rozbijania jedności etnosu litewskiego, tak jak uczyniono to w Prusach, nie pozwalała zaś okoliczność, że Litwa weszła już w fazę stosunków wczesnofeudalnych, a plemiona litewskie były zjednoczone władzą książęcą. Również najazdy litewskie kończyły się jednak powodzeniem tylko wtedy, gdy udało się wykorzystać czynnik zaskoczenia. Spotkanie z zorganizowanym wojskiem zakonnym na jego własnym terytorium nie wróżyło im niczego dobrego, co pokazała bitwa pod Rudawą w 1370 roku. Mimo to tego rodzaju litewskie wypady były bardzo dotkliwe dla gospodarki zakonnej. Dlatego na swoich wysuniętych pozycjach, w twierdzy Ragneta, Zakon utrzymywał stały, silny garnizon złożony z 40 rycerzy i około stu knechtów, regularnie uzupełniany przez połączone oddziały rycerzy zakonnych i gości Zakonu, przybywające do Ragnety, by uderzać na terytorium litewskie. Trzykrotnie – w latach 1290, 1295 i 1315 – zamek był celem dużych ataków, ale ani razu nie został zdobyty, choć okolica padała ofiarą okrutnych grabieży.
Jednak w późniejszym okresie wzmocnienie się Litwy i jej połączenie z Polską unią w Krewie z 1385 roku zmusiły Zakon do znacznego umocnienia swojej forpoczty nad Memlem. Tym bardziej że niewielkie zamki zbudowane w Skalowii były regularnie zdobywane i palone przez Litwinów, a zatem przeciwstawić się im musiała bardzo potężna twierdza – i właśnie jako taką projektowano nowy zamek w Ragnecie. W dawnym miejscu nie dało się go jednak znacząco rozbudować i umocnić. Dlatego postanowiono wznieść nowy zamek niżej z biegiem Memla, w odległości dwóch kilometrów od starego. Budowa ta jest szczegółowo udokumentowana w aktach zakonnych, w których dokładnie podano, ile wydano pieniędzy, materiałów i żywności dla robotników, ilu ludzi było zatrudnionych przy pracach itd. Wiadomo zatem, że przy budowie zamku w Ragnecie pracowało jednocześnie 30 mistrzów murarskich (wraz z pomocnikami i czeladnikami), a przy pracach pomocniczych wykorzystywano 1200 miejscowych mieszkańców. Mury zamku wznoszono przez pięć lat – od 1397 do 1402 roku, a później prowadzono jeszcze prace dekarskie i wykończeniowe. Do oszklenia okien zamku zużyto dwie i pół tony szkła białego i barwnego. Sam zamek, złożony z czterech skrzydeł rozmieszczonych na planie kwadratu o wymiarach 59x59 metrów, mógł się pod względem wielkości równać jedynie z zamkiem w Malborku sprzed jego przebudowy. Mury miały grubość trzech metrów, a zamek otaczała fosa o głębokości do czterech i szerokości do 12 metrów. Zgodnie z nowymi tendencjami w sztuce wojennej Ragneta była nieźle wyposażona w broń palną: w 1407 roku na zamku znajdowało się 11 dział różnych kalibrów i 18 kartaczownic. Przed Wielką Wojną 1409–1411 zdążono jeszcze wznieść od zachodu przedzamcze z dużą okrągłą wieżą oraz wąską i wysoką wieżą „wartowniczą”. Ta ostatnia służyła zapewne do obserwacji terenu wokół zamku.
Zamek w Ragnecie z lotu ptaka w pierwszej połowie XX wieku.
Główne wydarzenia Wielkiej Wojny rozegrały się z dala od Ragnety, natomiast wojna trzynastoletnia (1454–1466) lekko ją dotknęła – wraz z wybuchem działań wojennych zamek zajęli zwolennicy Związku Pruskiego, ale wkrótce Krzyżakom udało się go odzyskać.
Po sekularyzacji Zakonu Ragneta, zgodnie z książęcą reformą administracyjną, stała się ośrodkiem dużego urzędu (amtu), obejmującego praktycznie cały północny wschód dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego. Przy zamku rozrastała się osada, która w 1722 roku otrzymała prawa miejskie. Na początku XIX wieku postanowiono wykorzystać ogromny gmach zamkowy jako więzienie i siedzibę sądu, co pociągnęło za sobą jego znaczną przebudowę. Utracono wówczas sklepienia drugiej kondygnacji, które zastąpiono zwykłymi stropami, w zamku wybijano nowe drzwi, przerabiano okna, rozbierano ściany działowe, urządzano biegi schodów. W 1828 roku na zamku wybuchł wielki pożar, po którym odbudowano go z jeszcze większymi zmianami. Przedzamcze rozebrano i zabudowano nowymi budynkami – pozostała z niego jedynie wieża „wartownicza”. W takiej postaci gmach zamku przetrwał do początku II wojny światowej.
Po 1945 roku zamek w Ragnecie przypadł ZSRR w całości, wymagał jednak opieki i remontu. Dziedziniec zamkowy służył jako targowisko, a pomieszczenia parteru – jako magazyny. Nikt nie zamierzał niczego remontować, a zdobyczny obiekt eksploatowano bezlitośnie. Do 1955 roku zamek znajdował się już w stanie awaryjnym, niemal wszędzie brakowało dachu, a górne kondygnacje zaczęły się walić. Gdy w zamku rozpoczęto zdjęcia do filmu „Dwadzieścia dni bez wojny” (1976), dawna warownia była już poważnie zrujnowana, co widać na kadrach. Wysadzenie wewnętrznego muru zamku w trakcie zdjęć znacznie pogłębiło zniszczenia i trudno je usprawiedliwić zamysłem twórczym reżysera. Później zamek w Ragnecie, pozostając w istocie główną atrakcją miasta Niemen, służył jednocześnie jako konstrukcja nośna dla ciepłociągu, źródło materiałów budowlanych, miejsce nielegalnego wysypiska śmieci i spotkań młodzieży. Podejmowano nieśmiałe próby uporządkowania i zabezpieczenia ruin. Następnie w oknach i bramach zamontowano kraty i drzwi, ale ograniczyło to dostęp do zamku jedynie najbardziej kulturalnej części mieszkańców. Wreszcie w 2020 roku przedsiębiorca, który wydzierżawił zamek w Ragnecie od obecnego właściciela – Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, przy pomocy wolontariuszy przeprowadził najszerzej zakrojone w całej powojennej historii prace, mające przekształcić zamek w ogólnodostępny obiekt turystyczny. Obecnie dziedziniec zamkowy jest wybrukowany, trwa oczyszczanie piwnic, zamontowano nowe bramy, a co tydzień odbywają się czyny społeczne, na które przychodzą zapaleńcy spośród miejscowych mieszkańców, często wspierani przez wolontariuszy z innych miast obwodu, z Kaliningradem na czele. Do zakończenia prac jeszcze daleko, ale ich żwawe tempo budzi nadzieję. Jednak nawet w obecnym stanie zamek z pewnością wart jest odwiedzenia przez miłośników turystyki historycznej, tym bardziej że oprowadza się już po nim wycieczki. Jeśli w naszym obwodzie jest coś „prawdziwie krzyżackiego”, to są to oczywiście ruiny zamku w Ragnecie.
Zamek w Ragnecie w sieci:
Facebook — BurgRagnit
Instagram — @burg.ragnit
VK — burgragnit
Fragmenty filmów kręconych na zamku zebrano na kanale w serwisie YouTube.
BRANDENBURG
► Rosja, obwód kaliningradzki, rejon gurjewski, osiedle Uszakowo
Współrzędne: 54.613867, 20.248551
Stan obiektu (2020): zamek jest odbudowywany pod patronatem Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, odbywają się tu rekonstrukcje historyczne.
Zamek Brandenburg założył w 1266 roku, w czasie drugiego powstania pruskiego, margrabia Marchii Brandenburskiej Otto III, który przybył Zakonowi z odsieczą. Od niego też warownia wzięła swoją nazwę. Choć wzniesiono ją jeszcze z ziemi i bali, od początku przewidywano ją na siedzibę komtura. Leżała nad brzegiem dzisiejszego Zalewu Wiślanego, u ujścia rzeki Frisching (Prochładnaja), a położona między istniejącymi już zamkami komturskimi w Królewcu i Bałdze, miała wzmocnić łączność między nimi. Pierwszym komturem Brandenburga został ówczesny marszałek zakonu Friedrich von Holdenstete. W czasie powstania pruskiego wyruszył on z oddziałem z zamku w stronę spalonego przez Prusów zamku Kreuzburg (Sławskoje). W tym samym czasie z Brandenburga zbiegła pruska branka i doniosła przywódcy zbuntowanych Natangów, Glappie, że w zamku została niewielka załoga. Prusowie zaatakowali drewniany zamek i wybili niemal całą załogę – tylko nielicznym udało się schronić w wieży. Holdenstete dowiedział się o napadzie, w drodze do Brandenburga otrzymał posiłki w Królewcu i połączonymi siłami rozbił Prusów, uwalniając obleganych w wieży. Mimo to wkrótce zamek ponownie zaatakowali Prusowie i spalili go. Najprawdopodobniej stało się to w 1267 lub 1269 roku. Zaraz potem margrabia Otto III Brandenburski znów wylądował w Prusach i odbudował zamek. Natomiast już po powstaniu pruskim przystąpiono do przebudowy zamku w kamieniu. Nowy zamek był „pełnowymiarową” czteroskrzydłową budowlą na planie prostokąta o wymiarach 65 x 52 m, z obszernym dziedzińcem. Od południowego zachodu przylegało do niego rozległe przedzamcze, oddzielone od zamku fosą. Przedzamcze składało się z dwóch dużych budynków, wzniesionych tuż obok siebie, oraz muru obronnego, który z dwóch pozostałych stron zamykał czworobok. Na przedzamczu znajdowało się kilka wież różnej wielkości. W samym zamku mieściły się wszystkie pomieszczenia typowe dla zamku komturskiego: remter (refektarz), infirmeria, w której ostatnie dni spędzali sędziwi bracia zakonni, sala kapitulna, kaplica zamkowa i gdanisko (latryna). Na parterze mieściły się pomieszczenia gospodarcze.

Jak przystało na zamek komturski, Brandenburg odgrywał w państwie zakonnym ważną rolę militarną, gospodarczą i polityczną. Jego komtur z lat 1370–80, Günther von Hohenstein, wykazał się na polu dyplomacji, a inny komtur Brandenburga, Markward von Salzbach, dostał się do niewoli w bitwie pod Grunwaldem i został stracony przez księcia Witolda.
Komturowie Brandenburga wielokrotnie obejmowali później wysokie urzędy w Zakonie. I tak Meinhard von Querfurt (komtur w latach 1284–88) i Ludwig von Schippen (komtur w latach 1290–91) zostali mistrzami krajowymi Prus, a Heinrich Dusemer von Arfberg (komtur w latach 1334–35) i Johann von Tiefen (komtur w latach 1480–89) zostali wielkimi mistrzami.
W czasie wojny trzynastoletniej (1454–66) Brandenburg na samym początku działań wojennych zajęły wojska miejskie Knipawy, która przystąpiła do Związku Pruskiego. Powstańcy wykorzystali chwilową nieobecność w zamku komtura i silnej załogi. Jednak już w 1455 roku Brandenburg bez walki zajął oddział komtura elbląskiego Heinricha Reussa von Plauen. U samego schyłku tej wojny zamek ostrzelały od strony morza z dział okręty Gdańska. Na przedzamczu wybuchł pożar, ale na szturm samego zamku nieprzyjaciel się nie odważył. Zrujnowana przez wojnę okolica wpędziła komturię brandenburską w ciężkie tarapaty finansowe. Ledwie życie w komturii zaczęło wracać do normy, wybuchła nowa wojna w latach 1520–21, znana jako „wojna jeźdźców”. Jej przyczyną było dążenie wielkiego mistrza Albrechta Brandenburskiego do uchylenia się od złożenia hołdu lennego królowi polskiemu. W okolicach Brandenburga toczyły się zacięte walki. W 1520 roku zamek dwukrotnie zdobyli Polacy, przy czym za pierwszym razem, zgodnie ze wszystkimi regułami ówczesnej sztuki wojennej, ostrzelali go z dział i wybili wyłom w miejscu styku dwóch budynków przedzamcza, po czym załoga skapitulowała na honorowych warunkach i opuściła zamek z bronią i rozwiniętymi chorągwiami. Podczas drugiego zdobycia w zamku wybuchł potężny pożar.
Po zakończeniu wojny zamek odbudowano, choć nie w całości. W Księstwie Pruskim stał się on (podobnie jak wiele innych zamków) na ponad 200 lat ośrodkiem administracyjnym amtu. W trakcie użytkowania budynki niszczały, a niezbędnych remontów nie przeprowadzano. Co prawda jeszcze w 1629 roku, gdy przeniósł się tu, uciekając przed epidemią dżumy, dwór elektora Jerzego Wilhelma, Brandenburg był w dobrym stanie, a w latach 50. XVII wieku mieszkała tu małżonka Wielkiego Elektora Fryderyka Wilhelma. Jednak już w latach 50. XVIII wieku zaczęto rozbierać główny budynek zamku, z którego do początku XIX wieku pozostały jedynie fundamenty. Budynki przedzamcza przetrwały i przekształcono je w domenę państwową, oddawaną w dzierżawę. 5 stycznia 1813 roku w zamku zatrzymał się wycofujący się francuski 10. Korpus Armijny Macdonalda, ścigany przez oddział Iwana Iwanowicza Dybicza-Zabałkańskiego, który doczekał się posiłków i wyparł Francuzów z Brandenburga.

Dwa budynki przedzamcza zamku Brandenburg szczęśliwie przetrwały do początku II wojny światowej, jednak w marcu 1945 roku znalazły się w strefie zaciętych walk i zostały poważnie uszkodzone. Mimo to od 1946 roku w południowym skrzydle przedzamcza mieszkali radzieccy przesiedleńcy.
Budynek ten służył celom mieszkalnym mniej więcej do początku lat 80., kiedy to wskutek braku remontów nie nadawał się już do użytku. W latach 90. powstał projekt przebudowy przedzamcza na kompleks hotelowy, ale wszystko skończyło się jeszcze większym zniszczeniem budynków: tym razem zniknął już cały dach, a część murów rozebrano na cegły. W takim stanie przedzamcze przetrwało do 2015 roku, kiedy podjęto kolejną próbę uporządkowania i odbudowy budynków. Prace prowadzono jednak bez projektu naukowej restauracji (na który wszystkie przyznane środki ledwie by wystarczyły), a w dodatku miały one charakter doraźny i chaotyczny. W rezultacie do 2020 roku udało się jednak oczyścić dziedziniec z samosiejek i śmieci, zamknąć dostęp do budynków skrzydła zachodniego, przeprowadzić podstawowe prace zabezpieczające, a w skrzydle południowym odtworzyć część muru. Według dostępnych informacji na tym przyznane środki się wyczerpały.
LOCHSTÄDT
► FR, obwód kaliningradzki, Bałtijsk
Współrzędne: 54.707284, 19.952261
Stan obiektu: zachowały się resztki murów fundamentowych.
Budowę zamku Lochstädt rozpoczęto w 1270 roku, gdy ziemie w okolicy dzisiejszego Primorska zostały wymienione z biskupem sambijskim i przeszły na własność Zakonu. Początkowo było to umocnienie wałowe, być może z drewnianymi zabudowaniami. Dopiero po zakończeniu podboju Prusów, prawdopodobnie około 1290 roku, przystąpiono do wznoszenia zamku murowanego. Od początku zakładano go jako zamek komturski, choć jego pierwszy komtur wzmiankowany jest dopiero w 1305 roku. Główny budynek Lochstädtu ustępował rozmiarami choćby Brandenburgowi i mierzył 53 x 47 m, ale był to również zamek czteroskrzydłowy, jak przystało na zamek komturski.
Istnieją jednak przekazy, że czwartego skrzydła nie zdążono wznieść podczas pierwotnej budowy i postawiono je dopiero w XIV wieku. Oprócz tych czterech skrzydeł zamek miał bardzo potężną wieżę o grubości murów u podstawy sięgającej pięciu metrów. Zamek miał też klasyczne gdanisko w postaci wysuniętej wieży, położonej nad zalewem. Od wschodu do zamku przylegało wydłużone prostokątne przedzamcze, utworzone przez trzy budynki, w których mieściły się kwatery żołnierzy i służby, a także magazyny. W samym zamku piwnice służyły jako więzienie, na parterze znajdowały się pomieszczenia służbowe, kuchnia, kotłownia, arsenał oraz różnego rodzaju magazyny. Na piętrze mieściły się pomieszczenia mieszkalne, remter i sala kapitulna. W skrzydle południowym, w jego wschodniej części, zbudowano kaplicę zamkową.

Zamek Lochstädt nie powstał w tym miejscu przypadkiem. Aż do XIII wieku włącznie właśnie tutaj znajdowała się cieśnina łącząca dzisiejszy Zalew Wiślany z Morzem Bałtyckim, natomiast tam, gdzie leży obecnie Bałtyjsk, cieśniny wówczas nie było. Lochstädt kontrolował dostęp od strony morza do Fischhausen, Królewca, Pokarmina i Bałgi.
Nie należy oczywiście sądzić, że kontrola ta przypominała sposób, w jaki cieśniny kontrolowały nadmorskie twierdze późniejszych epok. W XIII–XIV wieku zamek nie mógł dysponować żadnymi skutecznymi środkami rażenia na odległość statków przedzierających się przez cieśninę. Można było jednak założyć zaporę z łańcuchów i bali – wówczas załoga statku musiałaby zejść na ląd przy zamku, aby ją otworzyć. Nie mniej ważnym zadaniem była kontrola statków handlowych, pobieranie od nich ceł, a także korzystanie z prawa brzegowego, na mocy którego wszystkie rozbite statki wraz z towarami stawały się własnością tego, kto władał brzegiem. Ponadto znaczną część dochodów komturii stanowił zbiór bursztynu na plaży, na który monopol miał Zakon.
Jednak już zaledwie 5–10 lat po wzniesieniu zamku plany pokrzyżowała sama natura – cieśnina pod Lochstädt zaczęła szybko spłycać się i zamulać piaskiem. Później podejmowano próby jej pogłębienia, lecz ówczesne środki techniczne nie pozwoliły zrobić tego skutecznie. Za to w pobliżu wsi Wogram, gdzie później miała powstać Piława, utworzyła się już nowa cieśnina, która stała się żeglowna w 1510 roku.
W związku z tym zamek Lochstädt utracił znaczną część swoich funkcji i stał się w istocie jedynie ośrodkiem wydobycia bursztynu i zarządu bursztynowego. W XIV wieku komturię Lochstädt zniesiono, zamek przypisano do komturii królewieckiej, a zarządca zamku otrzymał urząd pflegera, czyli opiekuna zamku. Pfleger zamku Lochstädt pełnił zarazem funkcję mistrza bursztynowego. W 1429 roku zarządcą zamku został bohater obrony Malborka podczas Wielkiej Wojny, obalony, a później zrehabilitowany wielki mistrz Henryk von Plauen. W uznaniu dawnych zasług otrzymał urząd komtura domowego, czyli osoby równej komturowi w hierarchii, lecz sprawującej pieczę nad zamkiem komturskim bez podległych mu terytoriów.
Na samym początku wojny trzynastoletniej (1454–1466), w 1454 roku, zamek Lochstädt został zajęty przez zwolenników Związku Pruskiego, lecz już w następnym roku odbił go oddział wielkiego szpitalnika Henryka Reussa von Plauen.

W 1456 roku w wyniku sztormu powstała nowa cieśnina w pobliżu Lochstädt. Podejmowano próby jej poszerzenia i przystosowania do żeglugi, jednak po 1500 roku uznano, że łatwiej będzie zagospodarować cieśninę pod Piławą.
Do 1513 roku zamek Lochstädt mocno podupadł i wymagał remontu. Borykający się z brakiem środków Zakon przekazał go dwóm rycerzom pod warunkiem, że przeprowadzą w zamku niezbędne naprawy. W 1629 roku król szwedzki Gustaw Adolf, który rozbił obóz pod Lochstädt, postanowił zbudować tam odcinek wału z bastionami, w tym celu rozebrano mur parchamu zamkowego. Poważne niszczenie zamku rozpoczęło się jednak w 1703 roku, gdy król Fryderyk I polecił zburzyć gdanisko, wielką wieżę, skrzydło północne, wschodnie i część południowego. W 1884 roku pozostałe budynki zamku przebudowano na szkołę. Pożar, który wybuchł w 1888 roku, doszczętnie strawił przedzamcze. Wreszcie w 1907 roku postanowiono gruntownie wyremontować zamek Lochstädt jako obiekt zabytkowy. Prace trwały aż do samego początku drugiej wojny światowej, kiedy to zostały wstrzymane. W kwietniu 1945 roku, podczas walk o Piławę, zamek znalazł się pod ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniami, które zniszczyły go niemal całkowicie, pozostawiając jedynie piwnice i fragmenty murów. Do 1989 roku piwnice te zostały nieco naruszone przez miejscowych poszukiwaczy, a część murów rozebrano na materiały budowlane. Jednak pod koniec 1989 roku magazyn „Spiegel” niespodziewanie przeznaczył pieniądze na poszukiwania Bursztynowej Komnaty w Lochstädt. W 1990 roku rozpoczęto prace, w których najaktywniej uczestniczył znany krajoznawca i poszukiwacz dóbr kultury Awienir Owsianow. W wyniku pracy ciężkiego sprzętu budowlanego piwnice zamku zostały niemal całkowicie zniszczone. Bursztynowej Komnaty, rzecz jasna, nie odnaleziono.
LABIAWA I LAUKEN
► FR, obwód kaliningradzki, miasto Polesk i osiedle Saranskoje w rejonie poleskim
Współrzędne: 54.862136, 21.110820 oraz 54.831127 i 21.234199
Stan zamku w Labiawie (2020): Zamek zachował się, pomieszczenia są wynajmowane, nie prowadzi się działalności muzealnej ani prac konserwatorskich.
Stan zamku Lauken (2020): Zachował się budynek dworu na zakonnych fundamentach.
Oba zamki pełniły w państwie zakonnym podobne role: kontrolowały okolice nad brzegami rzeki Dejmy i służyły jako baza przeładunkowa przy organizowaniu wypraw Zakonu na Litwę. Zamki założono niemal w tym samym czasie – Labiawę około 1274 roku, Lauken nieco wcześniej, około 1270 roku. Co ciekawe, dzisiejsze miasto Polesk (Labiawa) i osiedle Saranskoje (Laukischken) mają tę samą oficjalną datę założenia – 1258 rok. Nie wiąże się ona jednak z zamkiem, lecz ze wzmianką o pruskich wsiach w tym miejscu w układzie o podziale ziem pruskich między Zakonem a biskupem.
Tak więc w latach 70. XIII wieku oba zamki wzniesiono jako umocnienia wałowe z drewnianą zabudową. Zamek w Labiawie zdążył nawet na krótko stać się siedzibą komtura, lecz w 1289 roku założono zamek w Ragnecie i tam przeniesiono zarząd wschodnich terenów dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego. Na początku XIV wieku Zakon zaczął dysponować znacznymi środkami na modernizację swoich umocnień, a nowy przeciwnik – książęta litewscy z oddziałami wzmocnionymi wojownikami z ziem ruskich i Ordy – dobitnie pokazał, że drewniane zamki nie stanowią dla niego poważnej przeszkody. Dlatego już w 1327 roku Lauken przebudowano w kamieniu. Budowa murowanego zamku w Labiawie rozpoczęła się później – w 1360 roku, po dwóch niszczycielskich najazdach litewskich z 1347 i 1352 roku. Zamek w Labiawie nie został wówczas zaatakowany, a jego nieliczna załoga mogła jedynie przyglądać się, jak litewskie oddziały pustoszą i palą okoliczne wsie.

Po przebudowie w kamieniu zamki stały się zupełnie różne pod względem układu i znaczenia w życiu państwa zakonnego.
Lauken zbudowano jako niewielki zamek stanowiący ¼ pełnego, typowego czworoboku, czyli miał on jedno skrzydło, a prostokątny obrys domykały trzy mury obronne. Zamek miał jedną kwadratową wieżę w narożniku południowo-wschodnim. Labiawę natomiast wzniesiono „w pełnym programie” – zamek wyszedł niezbyt duży, lecz miał wszystkie cztery skrzydła i dwie kwadratowe wieże. Przedzamcze Lauken miało standardowy prostokątny kształt, w Labiawie zaś zbudowano przedzamcze o nieregularnym kształcie, przypominającym z daleka ćwiartkę koła. Na przedzamczu znajdowała się brama z wieżą bramną, wzniesiono tam także kościół św. Jerzego, który jako budynek gospodarczy przetrwał do 1880 roku. Gdanisko zamku w Labiawie wbudowano w mur. Na parterze mieściły się pomieszczenia gospodarcze i służbowe, w tym kuchnia i piekarnia. Na piętrze – pomieszczenia mieszkalne, sala zgromadzeń i ceremonii oraz remter.
W XIV–XVI wieku w zamku w Labiawie mieściła się administracja budowy kanału, który później otrzymał nazwę Groß Friedrichsgraben (Kanał Poleski). Kanał ukończono do 1410 roku, lecz jeszcze przez 120 lat prowadzono prace nad jego poszerzeniem i okresowym oczyszczaniem. Było to przedsięwzięcie wyjątkowe jak na owe czasy, mające zapewnić niezawodną żeglugę z Królewca do Ragnety bez wychodzenia na morze czy zalew. Co ciekawe, przez pewien czas pracami na kanale kierowała kobieta – Katharina Truchsess von Wetzhausen (zm. 1526).
W czasie wojny trzynastoletniej (1454–1466) Labiawa pozostała wierna zakonowi. Oddziały Związku Pruskiego spod Welawy (Znamiensk) i Alemborka (Drużba), które zaatakowały zamek na samym początku wojny, napotkały godny opór jego załogi. Nie zdołały go zdobyć.
Lauken natomiast aż do sekularyzacji zakonu co jakiś czas wymieniany jest wśród zamków (m.in. w traktacie krakowskim z 1525 roku), jednak nie rozgrywały się wokół niego żadne znaczące wydarzenia.
Zamek w Labiawie.
Po sekularyzacji zakonu miasto Labiawa stało się siedzibą amtu, a tamtejszy zamek przekazano jako prezent ślubny pierwszej żonie Albrechta – Dorocie; po jej śmierci i ponownym ożenku Albrechta przypadł on drugiej żonie – Annie Marii. Zamek Lauken w czasach księcia Albrechta służył jako dwór myśliwski. Oba zamki zostały częściowo przebudowane na potrzeby cywilne.
W latach 1581–1584 zamek Lauken ponownie przebudowano na rezydencję podmiejską, tym razem gruntownie – z rycerskiego zamku pozostały jedynie piwnice i fundamenty. Przebudową kierował nadworny architekt regenta, margrabiego Jerzego Fryderyka, Blasius Berwart. Później Lauken stał się majątkiem rycerskim i pozostawał nim aż do II wojny światowej.
Labiawa zaś za Wielkiego Elektora Fryderyka Wilhelma stała się cytadelą twierdzy Labiawa, wzniesionej wokół zamku. Od 1818 roku mieściła się tu siedziba landrata – starosty powiatu labiawskiego, a ponadto sąd i więzienie. Przedzamcze częściowo rozebrano, częściowo zasypano też fosy. Sam zamek zachował jednak dość atrakcyjny wygląd z architektonicznego i historycznego punktu widzenia.
Po 1945 roku w dawnym majątku w Lauken otwarto szkołę. Tę funkcję zamek pełni do dziś. Nadal zachowały się oryginalne piwnice i fundamenty, a w szkole działa nawet amatorskie muzeum historii zamku Lauken.
Inaczej potoczyły się losy Labiawy. W 1945 roku zamek zaadaptowano na więzienie. Służył w tej roli do 1963 roku, kiedy wybuchł w nim pożar. Jednak nawet po pożarze, jak wynika ze zdjęć, przetrwały ściany szachulcowe i część dachu krytego dachówką. Z przedzamcza pozostała jeszcze wieża bramna i resztki murów obronnych. Następnie budynek użytkowała filia Leningradzkiego Instytutu Rolniczego w Polesku, a potem przekazano go zakładowi „Jantar” na pomieszczenia produkcyjne. Podczas przebudowy zamku na warsztaty ucierpiały wnętrza i mury zewnętrzne, rozebrano też mury obronne i wieżę bramną. W latach 90. zamek stał się własnością komunalną. Jeden jego narożnik przeznaczono na muzeum miejskie, w pozostałych częściach ulokowały się różne firmy. Obecnie muzeum praktycznie nie działa. Zachowały się zakonne piwnice i pojedyncze elementy zakonnych pomieszczeń.
NAJCIEKAWSZE ZAMKI NA TERENIE POLSKI
Na terenie Polski zachowało się wiele obiektów z okresu zakonnego. Miejscowi eksperci wyodrębnili spośród nich najciekawsze, które zrzeszone są obecnie w stowarzyszeniu.
(Na zdjęciu: mapa zamków województwa pomorskiego, zdobiąca teren przy głównym zamku-muzeum Marienburg w Malborku, położonym mniej więcej godzinę jazdy od granicy obwodu kaliningradzkiego.)
MEWE (GNIEW)
► Polska, województwo pomorskie, powiat tczewski, m. Gniew (Gniew)
Współrzędne: 53.834357, 18.827852
Stan obiektu (2020): Zamek w idealnym stanie. Wewnątrz działają hotel i kompleks SPA, liczne sale konferencyjne oraz sale bankietowe. W kaplicy odbywają się śluby. Zadaszony dziedziniec gości różnorodne wydarzenia. Obok zamku znajduje się znakomita restauracja. Regularnie odbywają się inscenizacje turniejów rycerskich i innych wydarzeń historycznych.
Zamek Mewe (Gniew) uchodzi za najpotężniejszą krzyżacką warownię na lewym brzegu Wisły. Pierwsza wzmianka o Mewe pochodzi z 1229 roku, kiedy ziemie te otrzymali cystersi z klasztoru w Oliwie pod Gdańskiem. W 1276 roku na mocy testamentu księcia pomorskiego Sambora ziemia Mewe przypadła zakonowi. Niezwłocznie utworzono komturię Mewe, a po układzie w Miliczu (1282) rozpoczęto budowę zamku, początkowo jako tymczasowego drewnianego umocnienia. Pracami kierował pierwszy komtur Mewe Dietrich von Spira. Do budowy wykorzystano drewniane konstrukcje rozebranego umocnienia Pottenburg w ziemi chełmińskiej, które dostarczano do Mewe drogą wodną. Niemal natychmiast po ukończeniu drewnianej warowni przystąpiono do jej przebudowy w kamieniu. Zaczęto od fos obronnych i wzniesienia czworoboku murów obronnych, których wysokość sięgała sześciu metrów. W narożnikach tego czworoboku zbudowano wysunięte przed lico murów wieże – trzy mniej więcej jednakowe i jedną znacznie większą. Następnie przystąpiono do budowy pomieszczeń mieszkalnych. W tym czasie u stóp zamku niemieccy koloniści zakładają osadę, której 25 września 1297 roku mistrz krajowy Prus Meinhard von Querfurt nadał prawo chełmińskie.

Na początku XIV wieku zamek Mewe przebudowano – podwyższono mury i wieże, dobudowano dwa skrzydła głównego budynku, a na murach wzniesiono drewniane galerie obronne. W okresie rozkwitu zakonu, w 2. połowie XIV wieku, zamek Mewe był jego najważniejszym punktem obronnym na zachodzie państwa.
Przed wybuchem Wielkiej Wojny (1409–1411) z Polską i Litwą w arsenale zamku Mewe znajdowały się 162 kusze, 40 tysięcy bełtów do nich, pewna ilość broni palnej, pod siodłem stało 105 koni bojowych, a kolejnych 405 koni mogło posłużyć jako taborowe. Ani umocnienia zamku, ani zgromadzony arsenał nie pomogły mu jednak przetrwać Wielkiej Wojny (1409–1411) – po bitwie pod Grunwaldem, w której zginął komtur Mewe Sigismund von Ramungen, zamek został zajęty przez wojska polskie bez walki. Na mocy I pokoju toruńskiego w 1411 roku Mewe zwrócono jednak zakonowi. W okresie między Wielką Wojną a wojną trzynastoletnią Mewe stało się rezydencją wielkiego mistrza Michaela Küchmeistera von Sternberga, który w 1422 roku złożył urząd. Zamek nawet nieco przebudowano: w skrzydle północnym urządzono komnaty byłego wielkiego mistrza, a sam zamek zyskał okazałe przedzamcze. Po półtora roku mieszkaniec rezydencji zmarł jednak, a zamek powrócił do dawnego życia.
Podczas wojny trzynastoletniej (1454–1466) miasto Mewe u stóp zamku przeszło na stronę Związku Pruskiego. Pospolite ruszenie mieszczan, dowodzone jednak przez polskiego dowódcę Jana z Jani, już w lutym 1454 roku obległo zamek. Po tygodniu nieprzerwanych walk załoga zrozumiała, że prędzej czy później powstańcy zdobędą twierdzę, dlatego niespodziewanie dla oblegających podpaliła drewniane konstrukcje zamku i zbiegła do Malborka. Jan otrzymał zamek od króla jako nagrodę za udane oblężenie, ale mieszczan z Mewe nie dało się już powstrzymać — złupili zamek, choć ten był w istocie polski i stał po ich stronie. Na tym jednak osobliwości wojny trzynastoletniej w dziejach zamku Mewe się nie skończyły. Gdy do września 1454 roku Zakon otrząsnął się po pierwszych porażkach i zaczął odwracać losy wojny na swoją korzyść, mieszkańcy Mewe przeszli na jego stronę i pomogli wojskom zakonnym odbić zamek. Pozostała w nim załoga złożona z samych rycerzy zakonnych, dowodzonych przez wielkiego komtura Ulricha von Isenhofena, oraz z najemników Zakonu. Wkrótce zaatakowało ją wojsko polskie, które znacznie przewyższało siły obrońców zamku.
Widok na zamek i miasto Mewe od strony Wisły w pierwszej połowie XX wieku.
Na domiar złego w zamku wybuchła epidemia, a najemnicy, zbuntowani z powodu niewypłaconego żołdu, zaczęli targować się z Polakami o warunki kapitulacji. Mimo to wojsko polskie wkrótce zwinęło oblężenie i wróciło do Polski. Jak się później okazało, jeden z dowódców obrony zamku, Fritz von Raveneck, za pośrednictwem polskiego rycerza po prostu przekupił część żołnierzy przeciwnika.
W 1457 roku armia polska ponownie obległa Mewe i znów poniosła porażkę. Wreszcie w 1463 roku Mewe otoczyło wzmocnione artylerią wojsko pod dowództwem hetmana Piotra Dunina, które rozpoczęło planowe oblężenie, całkowicie blokując zamek i wznosząc wokół niego umocnienia ziemne. Po dziewięciu miesiącach oblężenia zamek Mewe skapitulował. Dwa lata później zakończyła się wojna trzynastoletnia i na mocy drugiego pokoju toruńskiego Mewe znalazło się na terytorium przyłączonym do Królestwa Polskiego. Zamek stał się ośrodkiem administracyjnym zarządzanym przez starostę oraz punktem obronnym na wypadek ewentualnej ofensywy krzyżackiej.
W 1625 roku zamek, noszący już wówczas nazwę Gniew, został zdobyty przez armię szwedzką pod wodzą króla Gustawa II Adolfa w trakcie wojny polsko-szwedzkiej 1621–1626. Po wygaśnięciu rozejmu, wraz z wybuchem kolejnej wojny polsko-szwedzkiej (1626–1629), w 1627 roku Polacy odbili zamek. Nie była to już jednak część militarnej historii zamku. Utracił on wówczas znaczenie wojskowe i przechodził z rąk do rąk w miarę zajmowania (wyzwalania) okolicznych terenów. W czasie następnej wojny polsko-szwedzkiej („potop szwedzki”, 1655–1660) zamek Gniew został w 1655 roku zajęty przez Szwedów, a w 1657 roku ponownie odzyskany przez Polskę. Wojna ta przyniosła Gniewowi znaczne zniszczenia: całkowicie przepadło przedzamcze oraz fragmenty murów obronnych.
Od drugiej połowy XVII wieku zamek stał się rezydencją hetmana i starosty gniewskiego, przyszłego króla Polski Jana Sobieskiego. W okresie swoich rządów w Gniewie przyczynił się on do odrodzenia miasta po wojnach, a zamek nieco przebudował na własne potrzeby — wzniesiono w nim m.in. skrzydło dla jego żony i dzieci. Po śmierci Jana Sobieskiego Gniew stał się własnością jego wdowy, Marii Kazimiery.

W 1772 roku, po pierwszym rozbiorze Polski, Gniew ponownie stał się miastem pruskim. Znalazło się też zastosowanie dla zamku — znów go przebudowano, tym razem z przeznaczeniem na magazyn sprzętu wojskowego i paszy oraz kwatery dla żołnierzy.
Jako koszary i magazyny służył do 1856 roku, kiedy przekazano go ministerstwu spraw wewnętrznych i zaczęto przebudowywać na więzienie. Podczas tej przebudowy utracono szereg dawnych budowli i detali, rozebrano m.in. gdanisko. Za to, zgodnie z modą na neogotyk, przywrócono w zamku ostrołukowe arkady i okna, a także narożne wieżyczki. Przedzamcze przebudowano i odbudowano od nowa, a w dachu pojawiły się okna doświetlające. Jako więzienie Gniew (Mewe) funkcjonował do wybuchu I wojny światowej, kiedy ponownie oddano go na kwatery dla żołnierzy.
Fatalny dla zamku okazał się rok 1921. Teren ten należał już wówczas ponownie do Polski. Według legendy zamek podpalił niemiecki dywersant, w rzeczywistości jednak przyczyny wielkiego pożaru pozostają nieznane do dziś. W wyniku pożaru zawaliły się stropy w trzech z czterech skrzydeł; mury przetrwały, lecz pokryły się grubą warstwą sadzy.
W czasie II wojny światowej zamek służył jako siedziba komórki Hitlerjugend, miejsce zbiórki poborowych i obóz przejściowy dla jeńców wojennych. Po jej zakończeniu w ruinach zamku stacjonował najpierw polski batalion saperów, a następnie mieściło się tu więzienie.

U stóp zamku Gniew (Mewe) co roku odbywają się dwa wielkie festiwale rekonstrukcji historycznych.
(Zdjęcie ze strony zamku w serwisie społecznościowym Facebook.)
Wreszcie w 1967 roku podjęto decyzję o odbudowie zamku jako obiektu zabytkowego z kompleksem muzealnym. Pierwszy etap odbudowy przeprowadzono w latach 1968–1975 — uprzątnięto wówczas gruzy oraz odtworzono część stropów i dachy w dwóch skrzydłach.
W 1992 roku rozpoczął się drugi etap restauracji. Obecnie w zamku działają filia Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, kluby historyczny, jeździecki i łowiecki, studio chóralne, kuźnia oraz szkoła magii. W zamku i jego okolicy odbywają się tradycyjne inscenizacje i turnieje: bitwa pod Gniewem (1625), „Miecz Sobieskiego”, a także rozmaite wydarzenia — od sympozjów naukowych po wesela.
Zamek Gniew (Mewe) w sieci:
Facebook — Zamek-Krzyzacki-w-Gniewie
Strona zamku Gniew — zamek-gniew.pl
MARIENWERDER
► Polska, województwo pomorskie, Kwidzyn
Współrzędne: 53.735730, 18.921871
Stan obiektu (2020): zamek i jego piwnice w doskonałym stanie. Wewnątrz mieści się muzeum regionalne.
Zamek Marienwerder (Kwidzyn) założono jako warownię drewniano-ziemną w 1233 roku na wyspie pośrodku Wisły, w pobliżu dawnej słowiańskiej osady Quidin. Wkrótce jednak zamek przeniesiono w nowe miejsce, tuż przy samej osadzie Quidin. Oto jak wydarzenia te opisuje „Kronika ziemi pruskiej” Piotra z Dusburga:
O WOJNIE BRACI Z POMEZANAMI I O ZBUDOWANIU ZAMKU MARIENWERDER
„Gdy zaś … z łaski Bożej… granice ziemi chełmińskiej zostały oczyszczone ze starego kwasu występków i przewrotności pogan, aby Bóg, Zbawiciel nasz, zesłał nam powodzenie na drodze do ziem sąsiednich pogan, jak niektórzy z przekonaniem sądzą, mistrz i bracia, przygotowawszy to, co potrzebne do budowy zamków, potajemnie przeprawili się na wyspę pod Quidinem, leżącą dziś niemal naprzeciw Marienwerderu, i tam roku od Narodzenia Pańskiego 1233 wznieśli na pewnym wzgórzu zamek, nazywając go Marienwerder. Kiedy zaś ów szlachetny mąż i dzielny rycerz z Saksonii, burgrabia magdeburski, zwany «z małą ręką», w otoczeniu wielu rycerzy i giermków przybył do zamku Kulm, w ciągu roku, który tam spędził, wyruszył z mistrzem i braćmi i przeniósł wspomniany zamek Marienwerder z wyspy Quidin na miejsce, w którym znajduje się obecnie, w pomezańskiej włości zwanej Reisen, zmieniając miejsce, lecz nie nazwę.”

W 1234 roku osada przy zamku Marienwerder otrzymała prawa miejskie. Dziewięć lat później, w 1243 roku, pojawiła się kwestia podziału pruskiej ziemi Pomezanii między zakon a biskupstwo pomezańskie.
Rzecz w tym, że bulla papieska, błogosławiąca Krzyżakom podbój Prus i nadająca im zdobyte ziemie, przewidywała przekazanie trzeciej części ziem Kościołowi, czyli miejscowemu biskupowi, pod pełny zarząd administracyjny i gospodarczy. Na pozostałych 2/3 ziem biskup zachowywał przy tym pełnię władzy kościelnej. W dokumencie z 29 lipca 1243 roku czytamy między innymi: „Drugą diecezję wyznaczamy tak, że ograniczają ją Osa, Wisła i jezioro Drużno, a stamtąd w górę rzeki Pasaluk, tak że do tej diecezji mają należeć Werder, Marienwerder, Zantir i Groß Werder…”. W grudniu 1248 roku pierwszym biskupem Pomezanii został dominikanin Ernest, przy czym w zatwierdzeniu jego kandydatury uczestniczyli także przedstawiciele zakonu. Z powodu powstania pruskiego mógł jednak objąć swoje obowiązki dopiero w 1249 roku. W 1250 roku nastąpił faktyczny podział Pomezanii między zakon a biskupstwo: wicemistrz krajowy zakonu Ludwig von Queden podzielił wszystkie zdobyte ziemie na trzy mniej więcej równe części i zaproponował przyszłemu biskupowi wybór jednej z nich. Targi o ziemię były najwyraźniej bardzo zacięte, ponieważ dokumenty utrwalające ostateczny podział terytorium podpisano dopiero w 1255 roku. Biskup wybrał zachodnią część Pomezanii z zamkami Marienwerder, Riesenburg (Prabuty) i Schönberg (Szymbark). Po śmierci biskupa Ernesta w 1258 roku drugim biskupem pomezańskim został brat zakonny Albert (którego na to stanowisko, rzecz jasna, protegowały władze zakonu). Wtedy wybuchło drugie, najpotężniejsze powstanie pruskie. Biskup Albert musiał opuścić swoje posiadłości. Powrócił dopiero w 1276 roku i osiadł w zamku Riesenburg, niedaleko Marienwerderu. I tu dała o sobie znać jego dawna przynależność do zakonu – gdy w 1284 roku przyszła pora na utworzenie najwyższego kolegialnego organu biskupstwa, kapituły katedralnej, weszli do niej (za aprobatą zakonu) wyłącznie bracia Zakonu Krzyżackiego. Zważywszy, że to sama kapituła była uprawniona do wyboru biskupa, odtąd w biskupstwie pomezańskim wszyscy jego zwierzchnicy i członkowie kapituły katedralnej wywodzili się z Zakonu Krzyżackiego. W kolejnych umowach biskup zastrzegł sobie bezwarunkowe prawo do władzy kościelnej i administracyjnej (pobór podatków i danin) w swoich posiadłościach. Sprawy obrony ziem przed wrogami zewnętrznymi i wewnętrznymi pozostały natomiast w gestii krzyżackiego kierownictwa. Zamek Marienwerder przeznaczono na siedzibę pomezańskiej kapituły katedralnej, której przekazano również pełnię władzy w mieście Marienwerder i okolicy. W ten sposób doszło do faktycznej inkorporacji biskupstwa pomezańskiego do Zakonu Krzyżackiego. Dlatego zamek Marienwerder można nazywać zarówno biskupim (co jest całkowicie słuszne), jak i zakonnym, ponieważ stanowił on taki sam punkt oparcia Zakonu Krzyżackiego jak zamki „czysto zakonne”.

Budowę murowanego zamku Marienwerder rozpoczęto w 1285 roku, po zatwierdzeniu go jako siedziby kapituły katedralnej Pomezanii. Prace trwały ponad 50 lat i zakończyły się ok. 1340 roku. Wzniesiony zamek miał postać klasycznego czworoboku z czterech skrzydeł, wewnątrz którego znajdował się dziedziniec.
W narożach czworoboku wznosiły się kwadratowe wieże. Przeznaczenie poszczególnych budynków przypominało na ogół zamek komturski: skrzydło wschodnie i południowe pełniły głównie funkcje administracyjne – mieściły się tu sala obrad kapituły, archiwum, komnaty przełożonego kapituły, skarbiec, biblioteka, sale lekcyjne dla uczniów szkoły katedralnej oraz szpital. Skrzydło północne przeznaczono na potrzeby gospodarcze – zajmowały je kuchnia, magazyny, a także zimowy refektarz i kaplica. W skrzydle zachodnim znajdowały się sypialnie. Od północy do zamku przylegało rozległe przedzamcze. Około 1393 roku dobudowano danckier, znany dziś jako „Gdanisko”. Danckier był wysunięty daleko poza mury zamku i połączony z nim 50-metrowym ceglanym mostem arkadowym. Polscy historycy twierdzą, że danckier w Marienwerderze był (i pozostaje!) największym danckierem spośród wszystkich zamków Zakonu Krzyżackiego i Królestwa Polskiego.
Około 1325 roku w pobliżu zamku rozpoczęto budowę katedry. Postanowiono połączyć nową świątynię z zamkiem w jeden zespół. W tym celu południowo-wschodnią wieżę zamku przekształcono w dzwonnicę. W 1330 roku w katedrze pochowano wielkiego mistrza Wernera von Orseln, zamordowanego przez chorego psychicznie brata zakonnego. Właściwie w wyborze miejsca pochówku nie było nic niezwykłego – miejsce spoczynku wielkich mistrzów zakonu w kaplicy św. Anny w Marienburgu pojawiło się później, po śmierci mistrza Dietricha von Altenburga w 1341 roku. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że kaplica św. Anny stała się wspólnym miejscem ostatniego spoczynku zwierzchników zakonu dopiero od śmierci Heinricha Dusemera (1351), skoro mistrz Ludolf König von Wattzau w 1345 roku został znów pochowany w katedrze w Marienwerderze. Wybiegając naprzód, dodam, że trzecim wielkim mistrzem pochowanym w 1429 roku w katedrze w Marienwerderze był Heinrich von Plauen. Przyczyny, dla których odsunięty od władzy w 1413 roku mistrz spoczął właśnie tu, a nie w Marienburgu, do dziś nie są znane. W chwili śmierci niełaskawiony mistrz był już w pełni zrehabilitowany, a nawet zyskał sławę „wybawcy Marienburga”. Zapewne jednak pewne zastrzeżenia wobec jego osoby nadal istniały; być może swoją rolę odegrała sama historia jego aresztowania, która rzuciła cień na obyczaje panujące wśród krzyżackiego kierownictwa. Tak czy inaczej, w Marienwerderze spoczywają szczątki trzech wielkich mistrzów zakonu o niezwykłych losach: jeden został zamordowany przez własnego współbrata, drugi ustąpił z urzędu z powodu choroby psychicznej, trzeci został odsunięty od władzy przez rywala i pretendenta do najwyższego stanowiska w zakonie.

Od chwili powstania aż do wielkiej wojny (1409–1411) zakonu z Polską i Litwą nowy zamek Marienwerder nie brał udziału w żadnych działaniach wojennych. Za to po bitwie pod Grunwaldem oblężenia i szturmy stały się dla niego czymś dość regularnym.
Jesienią 1410 roku wojska polsko-litewskie po nieudanym oblężeniu stolicy zakonu, Marienburga, zdobyły zamek Marienwerder „w drodze powrotnej” do Polski. Po zakończeniu wojny, na mocy pierwszego pokoju toruńskiego, Marienwerder pozostał przy zakonie. Późniejsze gwałtowne pogorszenie sytuacji gospodarczej w państwie zakonnym, a także niezadowolenie szlachty i mieszczan z rządów zakonu doprowadziły do powstania Związku Pruskiego, który zawiązano w Marienwerderze 14 marca 1440 roku. Rzecz jasna, do związku przystąpiło także samo miasto Marienwerder.
W czasie wojny trzynastoletniej, która wybuchła w 1454 roku, zamek Marienwerder wielokrotnie znajdował się w niebezpieczeństwie. Najcięższe zmagania przyniosło oblężenie z 1460 roku, prowadzone przez polskiego wojewodę Andrzeja Puszkarza. Polskie wojska ponownie stanęły pod murami Marienwerderu w 1478 roku, podczas tzw. wojny popiej (1478–1479). Tym razem Polacy zdobyli miasto, ale zamek, w którym schronili się mieszczanie, się obronił. Także kolejna wojna, wojna pruska (1519–1521), nie ominęła Marienwerderu. W marcu 1520 roku polskie wojsko oblegało go i zdobyło. Wojenne doświadczenia nie mogły nie odbić się na stanie zamku. Wiadomo o co najmniej dwóch poważnych remontach, w latach 80. XV i 20. XVI wieku, podczas których rozebrano zniszczone w czasie szturmów baszty narożne.
Po podpisaniu traktatu krakowskiego (1525) między zakonem krzyżackim a Koroną Polską, sekularyzacji zakonu i utworzeniu w tym samym 1525 roku świeckiego, luterańskiego Księstwa Pruskiego zamek stał się rezydencją biskupa pomezańskiego, tym razem już ewangelickiego.
Pierwszym takim biskupem i gospodarzem zamku Marienwerder został w 1530 roku człowiek zupełnie nieprzeciętny – Paul Speratus, jeden z pierwszych współpracowników Marcina Lutra, doradca dworski księcia Albrechta, autor pism i hymnów protestanckich. W drugiej połowie XVI wieku zamek Marienwerder traci wszelkie znaczenie militarne i staje się ośrodkiem administracyjnym amtu. Jego pomieszczenia zapełnili teraz urzędnicy, poborcy podatkowi i sędziowie. Podobnie jak wiele innych zamków, Marienwerder mógł służyć do oficjalnych przyjęć – miał bowiem obszerne sale, a sam jego wygląd sprzyjał załatwianiu spraw państwowych. I tak w 1709 roku podczas kolejnej wizyty w Prusach zatrzymał się na zamku Marienwerder car Piotr I. Za Fryderyka II, po przyłączeniu Prus Zachodnich, w Marienwerderze ulokowano sąd najwyższy tej prowincji (wraz z więzieniem). Przeprowadzono wówczas gruntowną przebudowę zamku. Najwyraźniej jednak budynek bardzo odpowiadał sędziom prowincjonalnym, dlatego pod koniec XVIII wieku wzniesiono dla nich nowy gmach, do którego budowy posłużył materiał z rozebranego skrzydła południowego.
Całkiem możliwe, że zamek Marienwerder, podobnie jak szereg innych, zostałby całkowicie rozebrany na materiał budowlany, gdyby nie to, że w połowie XIX wieku w Niemczech zaczęło rosnąć zainteresowanie dziedzictwem historycznym. Zamki krzyżackie zostały wówczas zbadane, sporządzono ich rysunki i plany. W przypadku zamku Marienwerder król Fryderyk Wilhelm IV polecił przeprowadzić prace restauracyjne, by przywrócić mu dawny, średniowieczny wygląd.

Po rekonstrukcji pomieszczenia zamku służyły potrzebom państwowym i publicznym: kwaterowali tu żołnierze, uczyli się uczniowie szkoły rzemieślniczej, obradowali rozmaici urzędnicy. Z zachowanych średniowiecznych budowli korzystali również naziści – w 1936 roku otwarto tu lokalny oddział Hitlerjugend.
Po wojnie i podziale Prus między ZSRR a Polskę Marienwerder stał się polskim miastem Kwidzyn. Zamek, którego mury praktycznie nie ucierpiały podczas działań wojennych, już w 1949 roku postanowiono zaadaptować na muzeum. Obecnie mieści się w nim bogata kolekcja przedmiotów opowiadających o historii zakonu krzyżackiego i Królestwa Polskiego. Bez wątpienia wyjątkowe jest gdanisko zamku Marienwerder. W większości innych zamków, które przetrwały do naszych czasów, te średniowieczne „obronne latryny” zostały rozebrane już na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych jako budowle, które utraciły swoje pierwotne przeznaczenie, dlatego najczęściej można je zobaczyć jedynie na rycinach.
Zamek Marienwerder (Kwidzyn) w sieci:
Facebook — muzeumkwidzyn
Strona zamku Marienwerder (Kwidzyn) — zamek.kwidzyn.pl
MARIENBURG
► Polska, województwo pomorskie, m. Malbork (Malbork)
Współrzędne: 54.039985, 19.028322
Stan obiektu (2020): Zamek jest w znakomitym stanie i stanowi jedną z głównych atrakcji turystycznych województwa pomorskiego. Wewnątrz mieści się zespół muzealny z porażającą wyobraźnię ekspozycją stałą i licznymi wystawami czasowymi.
Marienburg (Malbork) został założony jako zamek komturski w 1274 roku, już po stłumieniu drugiego powstania pruskiego. Budowa kolejnego zamku w dolinie Wisły, nad jej odnogą – Nogatem, z pewnością miała na celu kontrolę tego szlaku wodnego oraz zarządzanie żyznymi, a co za tym idzie, dochodowymi ziemiami okolicy. Początkowo wzniesiono typową dla zamku komturskiego ceglaną, czteroskrzydłową budowlę z narożnymi wieżyczkami.
Gdyby przyszłą stolicę zakonu odwiedził w tamtym czasie jakiś możny feudał z Francji lub północnych Włoch, zauważyłby, że zamek Marienburg jest dość duży, lecz według zachodnioeuropejskich standardów niedostatecznie umocniony. Wieże zamku są zbyt ciasne, by pomieścić znaczną liczbę obrońców, a ich konstrukcja nie pozwala w pełni kontrolować przestrzeni pod murami. Skrzydła mają potężne i wysokie mury, ale bez modnych wówczas nadwieszonych strzelnic – machikułów, które pozwalały bez ryzyka trafienia strzałą wroga zrzucać mu na głowę kamienie, lać wrzącą smołę czy nieczystości. Na taki zarzut komtur zamku odpowiedziałby jednak, że wszystko zbudowano niezwykle racjonalnie. Dodatkowe elementy obronne wymagają zatrudnienia pierwszorzędnych budowniczych, a to znacznie podnosi koszty budowy. Tymczasem nawet u sąsiadów – Polaków – sztuka umiejętnego szturmu na zamek, z budową przeciwumocnień, wznoszeniem wież oblężniczych i wykorzystaniem rozmaitych machin miotających do burzenia murów, była słabo rozwinięta, a u Litwinów i Prusów nie istniała wcale. Dlatego nawet niewielka załoga murowanego zamku, którego ścian nie dało się podpalić, przy odpowiednim zapasie żywności i sprawnej studni mogła bardzo długo stawiać opór poganom. A tu ważniejsze były obszerne spiżarnie niż liczba wież.
Jeśli załoga liczyła choćby kilkunastu–kilkudziesięciu rycerzy i setkę piechurów-knechtów, bracia zakonni woleli rozprawiać się z niedoświadczonym przeciwnikiem na placu przed zamkiem, w otwartej walce, gdyż przewaga ciężkiej zbroi i wyszkolenia bojowego była nawet większa niż ochrona, jaką dawały ceglane mury.
W latach 80. XIII wieku zamek otoczono murem obronnym. W tym samym czasie przeniesiono do zamku konwent, a w obrębie murów obronnych urządzono cmentarz konwentualny. Przy zamku już w 1276 roku powstała osada, której w 1278 roku nadano prawa miejskie. Do końca XIII wieku do czworoboku skrzydeł dobudowano gdanisko i dużą wieżę obronną. Od północnego wschodu do zamku dobudowano przedzamcze. Ogólnie rzecz biorąc, do 1309 roku Marienburg rozwijał się jak typowy zamek komturski. Po tym, jak w 1308 roku zdobyto Gdańsk, a następnie na mocy układu w Myśliborzu przyłączono całe Pomorze Gdańskie, dla mistrza Zygfryda von Feuchtwangen stało się jasne, że sprawy zakonu idą dobrze jedynie w Prusach, tym bardziej że do mocniejszego zaangażowania się w kierunku pruskim namawiał mistrz krajowy Prus Henryk von Plötzke – postać cieszącą się w zakonie wielkim autorytetem. Dlatego w 1309 roku stolica zakonu i rezydencja wielkiego mistrza przeniosły się z Wenecji do Marienburga.

Wybór Marienburga na stolicę zakonu był uzasadniony, ponieważ zamek znajdował się z jednej strony poza zasięgiem litewskich pogan, którzy najeżdżali ziemie zakonne, z drugiej zaś – w najbardziej ożywionym regionie państwa. Oficjalnie Marienburg ogłoszono stolicą zakonu 14 września 1309 roku.
Oczywiste jest, że status stolicy musiał nieuchronnie odbić się na samym zamku. Konieczność pomieszczenia znacznej liczby urzędników, służby i wojska, a także przyjmowania oficjalnych delegacji i poselstw sprawiła, że przebudowę Malborka rozpoczęto jeszcze w tym samym 1309 roku. W latach 30. XIV wieku zamek uzyskał swój trójczłonowy układ: składał się z Zamku Wysokiego, czyli przebudowanych najstarszych zabudowań, Zamku Średniego, wzniesionego na miejscu dawnego przedzamcza, oraz Zamku Niskiego, który w miejsce starego przedzamcza stał się zapleczem gospodarczo-magazynowym. Na Zamku Wysokim zbudowano kaplicę św. Anny, przyszłe miejsce pochówku niemal wszystkich wielkich mistrzów. Tradycja chowania tam zwierzchników zakonu nie pojawiła się jednak od razu. Sam inicjator przeniesienia stolicy, Siegfried von Feuchtwangen, został pochowany w 1311 roku w Chełmży (Kulmsee). Jego następca Karl von Trier spoczął w 1324 roku w rodzinnym Trewirze. Werner von Orseln i Luther von Braunschweig znaleźli miejsce wiecznego spoczynku w katedrach w Kwidzynie (1330) i Królewcu (1335). Dopiero w 1341 roku w kaplicy św. Anny pochowano Dietricha von Altenburga. Tradycją pochówki w Malborku stały się jednak dopiero dziesięć lat później, wraz z pogrzebem Heinricha Dusemera, ponieważ jego poprzednik Ludolf König spoczął w Kwidzynie.
Główne życie zamku toczyło się na Zamku Średnim, gdzie mieściła się rezydencja mistrza, zwana też Pałacem Wielkich Mistrzów. Ta część Malborka powstała w zasadniczej mierze za rządów Heinricha Dusemera (1345–1351), który nie szczędził środków, by zabudowania zamkowe nabrały rozmachu, a wnętrza – przepychu. Wielki Refektarz Zamku Średniego mógł pomieścić do 400 osób. Do malowania ścian w sali konwentu używano niezwykle kosztownej zielonej farby, wytwarzanej w średniowieczu z mięczaków. Słowem, cały ogrom kompleksu i jego wystrój miały podkreślać potęgę zakonu. Co znamienne, zamek malborski pomnażał swoją wielkość razem z wielkością samego zakonu krzyżackiego i razem z nim ją utracił.

Ciekawe, że od mglistego Albionu po wybrzeża Bałtyku średniowieczne zamki budowano według jednej zasady: napastnicy musieli szturmować przeszkodę za przeszkodą i zdobywać jedną linię obrony po drugiej. Oddział zbrojny, który odważyłby się zdobyć zamek w Malborku od zachodu, z najsłabiej bronionej strony, musiałby pokonać kilkanaście umocnionych bram i cztery mosty zwodzone oraz wyłamać trzy opuszczane żelazne brony.
Interesujące jest jeszcze coś innego: w całej wielowiekowej historii szturmów na tysiące europejskich zamków sytuacja, w której atakujący rzeczywiście zdobywali przeszkodę za przeszkodą, by w końcu oblec resztki załogi w cytadeli – donżonie czy bergfriedzie – zdarzyła się zaledwie kilka razy. Czyżby zatem był to błąd twórców zamkowego systemu obrony? Raczej nie. Najpewniej była to broń psychologiczna – przecież choćby posłowie polscy wielokrotnie bywali na audiencji u wielkiego mistrza. Za każdym razem prowadzono ich zawiłą drogą, opuszczając i podnosząc mosty i brony, otwierając zamki w okutych żelazem drzwiach, pod okiem straży w licznych wieżach i wieżyczkach. A oni po powrocie z Malborka donosili królowi, że zamek ten to istna ceglana pułapka, której nie sposób zdobyć szturmem. A tak przy okazji: wszystkie te liczne przeszkody nie zdołały w 1361 roku utrzymać w zamkowym lochu księcia litewskiego Kiejstuta. Jeden bowiem zdrajca wśród załogi może przekreślić całą przemyślność twórców twierdzy.
Do wielkiej wojny lat 1409–1411 zamek był już w pełni ukończony. Po klęsce zakonu w bitwie pod Grunwaldem wojska polsko-litewskie postanowiły zakończyć wojnę jednym uderzeniem i ruszyły na krzyżacką stolicę. Według wszelkich rachub zdobycie Malborka nie było już zadaniem ponad siły. W zamku pozostała nieliczna, licząca około 50 rycerzy załoga złożona z Krzyżaków i szlachty węgierskiej, która na wieść o całkowitym rozgromieniu wojsk zakonnych i śmierci wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena upadła na duchu i praktycznie straciła zdolność bojową. Polski król Władysław raczył jednak, zgodnie ze zwyczajem zwycięzcy, spędzić na polu bitwy trzy dni. Potem odbył się pochówek poległych Polaków i Krzyżaków. Dopiero 18 lipca 1410 roku wojska królewskie podeszły pod Malbork. Zdążył tam już jednak dotrzeć oddział komtura świeckiego Heinricha von Plauena, który ledwie otrzymawszy wiadomość o klęsce zakonu, przewidział plany przeciwnika i wyruszył z wojskiem do Malborka, by go bronić. Już 18 lipca był na zamku i w pierwszej kolejności kazał spalić miasto, by nie mogło posłużyć Polakom i Litwinom za kwatery. Władysław zaś się nie spieszył: po drodze zajmował pomniejsze zamki, przyjmował wysłanników zamków i miast, które chciały dobrowolnie poddać się Koronie Polskiej. Dopiero 25 lipca wojska Władysława stanęły pod Malborkiem. Nazajutrz podjęto pierwszą próbę szturmu, która nie przyniosła powodzenia. Następnie zamek poddano ostrzałowi artyleryjskiemu. Nawet prymitywna artyleria początku XV wieku pokazała, że ceglane umocnienia nie są w stanie długo opierać się jej ogniowi. Kamienne kule, wobec niewielkiej liczby dział po stronie polskiej, nie wyrządziły zabudowaniom zamkowym śmiertelnych szkód, ale napędziły obrońcom strachu. Jedną z kamiennych kul, która uszkodziła letni refektarz Zamku Średniego, wmurowano później w jego ścianę na pamiątkę tamtych wydarzeń. Zresztą artyleria zakonna również nie milczała i ze zmiennym szczęściem posyłała kamienne kule w stronę wojsk polskich. Oblężenie się przeciągało. Krzyżakom udało się za pośrednictwem miejscowego proboszcza wywieźć z zamku skarbiec zakonu i za te pieniądze zaciągnąć wojska najemne.
Wnętrza Malborka zachwycają! Już w XV wieku było tam ogrzewanie podłogowe! A jakie sklepienia!
9 września 1410 roku połączone wojska oblężnicze opuścili Litwini. Potem, nie wierząc w powodzenie, zaczęli odjeżdżać także książęta polscy. Królowi nie pozostało nic innego, jak zwinąć oblężenie i ruszyć w drogę powrotną do Polski. W ten sposób Heinrich von Plauen zasłużył na miano „wybawcy Malborka”, a sam Malbork można było uznać za wybawcę zakonu, gdyż jego upadek oznaczałby zupełnie inny wynik wielkiej wojny.
A wynik ten, o czym wielokrotnie wspominano, był dość znośny, zważywszy że pod względem militarnym zakon został rozgromiony, a dalsze działania wojenne nie wróżyły mu sukcesu. Terytorialnie zakon tracił jedynie swój ostatni nabytek – Żmudź, i to wyłącznie na czas panowania króla Polski Władysława i wielkiego księcia litewskiego Aleksandra. Kontrybucja na rzecz króla w wysokości 100 tysięcy groszy praskich wydawała się przy tym zwierzchnikom zakonu w ogóle drugorzędnym punktem traktatu pokojowego. Lecz to właśnie te pieniądze ostatecznie dokonały tego, czego nie zdołała dokonać cała armia polsko-litewska – zniszczyły zakon jako samodzielne państwo i rozbiły jego jedność, zarówno terytorialną, jak i społeczną.
Okres między wielką wojną a wojną trzynastoletnią (1411–1454) był dla zakonu i jego stolicy Malborka pasmem kryzysów politycznych, finansowych i społecznych. Gdy nadszedł czas spłaty pierwszej raty kontrybucji, okazało się, że zakon nie ma pieniędzy, skarbiec, miasta i chłopstwo zostały zrujnowane przez wojnę, a poza kontrybucją zakon był jeszcze dłużnikiem z tytułu pożyczek wewnętrznych i zagranicznych. Mistrz Heinrich von Plauen postąpił tak, jak od wieków postępowali wszyscy władcy Europy – na spłatę długu wprowadził specjalny podatek, który objął całą ludność państwa, ale przede wszystkim miasta i samych rycerzy zakonnych. W odpowiedzi w naturalny sposób wyrosła mu opozycja, zarówno w samym zakonie, jak i w miastach. Zbuntował się Gdańsk – najważniejsze źródło dochodów zakonu, potem do buntu przyłączył się Radzyń, a działalność rozwinął antykrzyżacki Związek Jaszczurczy. Mistrz miał na to jedną odpowiedź: wyprawa zbrojna, sąd, egzekucja przywódców. Gdy jednak skazano komtura radzyńskiego, mistrz stracił poparcie również wśród zakonnej starszyzny. Plauen zdecydował się na krok bez precedensu – zaczął naradzać się z mieszczanami i drobną szlachtą, a w 1412 roku powołał „Radę Krajową”, która stała się pierwszą próbą wprowadzenia przedstawicieli miast do systemu zarządzania państwem.
Kolumny na dziedzińcu Zamku Wysokiego w Marienburgu zdobią liczne górnoreliefy.
Ten „demokratyczny krok” w rzeczywistości jednak zaszkodził autorytetowi mistrza – teraz niezadowoleni z Henryka von Plauena byli wszyscy: bracia zakonni, mistrz krajowy Inflant, patrycjat miejski, duchowieństwo. Oliwy do ognia dolewał król polski, który słał do papieża i cesarza pisma z propozycją całkowitego zniesienia Zakonu, ponieważ w krajach nadbałtyckich nie pozostały już dla niego żadne zadania.
Mistrz musiał zareagować na taką prowokację i przedwcześnie rozpoczął działania wojenne przeciwko Polsce. Sam z powodu choroby pozostał w Marienburgu, co nie przysporzyło mu autorytetu w kręgach wojskowych. Skończyło się tym, że dowództwo zawróciło wojsko, a zwołana z inicjatywy mistrza kapituła wystąpiła przeciwko niemu, oskarżyła Plauena o zdradę i niewybaczalne błędy, a w końcu zmusiła go do „dobrowolnego” zrzeczenia się władzy. Von Plauena osadzono w więzieniu w Gdańsku, a mistrzem został przywódca spiskowców Michał Küchmeister von Sternberg. Tak w Marienburgu doszło do pierwszego i ostatniego w dziejach stolicy zamachu stanu. Do dziś niejasna pozostaje sprawa późniejszego pochówku Henryka von Plauena. Na krótko przed śmiercią został on w pełni zrehabilitowany i według kronik zakonnych spoczął w kaplicy św. Anny w Marienburgu. Fakt ten pojawia się we wszystkich biografiach Henryka von Plauena. Gdy jednak otwarto kryptę, okazało się, że grób von Plauena jest pusty. A w 2007 roku polscy archeolodzy otworzyli w katedrze w Kwidzynie (Marienwerder) kryptę z pochówkiem trzech osób z okresu zakonnego. W jednej z nich antropolodzy rozpoznali 27. wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego. Obecnie jego pochówek w Kwidzynie uznaje się za fakt powszechnie przyjęty.
Wewnętrzne waśnie w Zakonie, wysokie podatki i nieustanna presja polska doprowadziły do wojny trzynastoletniej (1454–1466), w której po jednej stronie walczył Zakon i wierne mu miasta, a po drugiej Związek Pruski – miasta pragnące wyzwolić się spod władzy zakonnej – oraz aktywnie wspierająca je Polska. Przy tym miasta niekiedy po kilka razy zmieniały stronę – w zależności od tego, czyje wojska stanęły pod ich murami. Zdeklarowanymi przeciwnikami Zakonu i trzonem Związku Pruskiego były Gdańsk (Danzig) i Elbląg (Elbing).
Zeppelin nad Marienburgiem. Niegdyś w Prusach latały one między miastami tak jak dziś samoloty.
Z dzisiejszej perspektywy państwowej działania Związku Pruskiego, zmierzające do rozbicia państwa krzyżackiego i przejścia pod polską koronę, wyglądają na bezsprzeczną zdradę. W tamtych czasach było to jednak zjawisko normalne, ponieważ zależność wasalna znaczyła znacznie więcej niż przynależność narodowa. Zresztą skład narodowościowy miast pruskich był bardzo pstrokaty – mieszkali w nich Polacy, Litwini i etniczni Prusowie.
O ile trzej kolejni wielcy mistrzowie po Henryku von Plauenie – Michał Küchmeister (1414–1422), Paweł von Rusdorf (1422–1441) i Konrad von Erlichshausen (1441–1449) – obrali drogę współpracy z miastami, a następnie także z przedstawicielami Związku Pruskiego, o tyle następny mistrz, Ludwik von Erlichshausen, był zwolennikiem monopolu Zakonu na władzę, a z miastami rozmawiał wyłącznie z pozycji dyktatu. W odpowiedzi przedstawiciele Związku Pruskiego wysłali do króla polskiego Kazimierza IV pismo z prośbą o przyjęcie ich pod swoje skrzydła. 6 marca 1454 roku strona polska wydała akt inkorporacji, na mocy którego miasta Związku Pruskiego wraz z należącymi do nich terytoriami weszły w skład Polski. Zbuntowani mieszczanie otoczyli najbliższe zamki zakonne, żądając od rycerzy ich opuszczenia i przekazania powstańcom. W odpowiedzi Zakon rozpoczął działania wojenne, choć był do nich zupełnie nieprzygotowany. Od samego początku ponosił klęskę za klęską. Potrzebne były wojska zaciężne, ale brakowało na nie pieniędzy. Marienburg był oblegany przez Polaków już w 1554 roku. Zamek miał wówczas zewnętrzne umocnienia ziemne, w których rozmieszczono artylerię. Był to znak czasu – europejscy fortyfikatorzy w okresie rozwoju artylerii i ręcznej broni palnej wciąż nie byli gotowi zrezygnować ze starych zamków, otaczali je więc zewnętrznym wałem ziemnym z redutami, basztami artyleryjskimi i bastionami, które stawiały czoła ogniowi strony oblegającej. Również przy oblężeniu Marienburga używano dział prochowych.
Stopniowo Zakon zaczął odwracać sytuację na teatrach działań wojennych. Teraz jednak głównym problemem stał się brak pieniędzy w skarbcu. Rozpoczęła się wyprzedaż posiadłości zakonnych, by zdobyć choć trochę środków na najemników. W 1456 roku doszło do tego, że wielki mistrz na poczet długu wobec czeskich najemników oddał im w zastaw stolicę – zamek Marienburg – a sam wyjechał do Królewca. W 1457 roku, gdy pod Marienburg podeszły wojska polskie, najemnicy po prostu go sprzedali, do czego formalnie mieli pełne prawo. W 1466 roku Zakon był już zupełnie wyczerpany i poprosił o pokój. Strona polska, a zwłaszcza miasta uczestniczące w wojnie, również zostały poważnie zrujnowane walkami i wydatkami wojennymi. W tym samym roku podpisano II pokój toruński, na mocy którego Zakon tracił suwerenność i większą część swoich terytoriów. Polsce przypadła także dawna stolica zakonna – Marienburg.
W 1945 roku Marienburg przypadł Polsce w jeszcze gorszym stanie niż Królewiec Kaliningradowi.
Po przejściu pod panowanie polskie zamek Marienburg, nazywany odtąd Malborkiem, utracił dawną świetność. Sam zamek pozostał taki jak dawniej, lecz jego status został znacznie obniżony. Stał się już tylko jedną z wielu rezydencji królewskich, miejscem spotkań delegacji i przyjmowania poselstw, balów i uroczystości. Na terenie zamku mieściły się także warsztat, arsenał i liczny garnizon.
W 1618 roku kościół w Malborku przekazano jezuitom. W latach 1626 i 1656 zamek zdobywali Szwedzi. Tutaj też 29 czerwca 1656 roku elektor brandenburski i książę w Prusach Fryderyk Wilhelm („Wielki Elektor”), rozstrzygając kwestię suwerenności Prus, podpisał traktat malborski, na mocy którego księstwo (według zamysłu Fryderyka Wilhelma – tymczasowo) przechodziło w lenno króla szwedzkiego. W długim okresie wojen polsko-szwedzkich Malbork kilkakrotnie znajdował się w strefie działań wojennych, nie doznał jednak zniszczeń.
Już po rozbiorze Polski w 1772 roku zamek Marienburg stanął w obliczu nowego zagrożenia – zaczęto go intensywnie wykorzystywać do celów gospodarczych, część pomieszczeń przebudowano, część rozebrano na cegłę. Niszczenia zamku oficjalnie zakazano dopiero w 1804 roku – po tym, jak rok wcześniej królewiecki student Max von Schenkendorf zwrócił się za pośrednictwem prasy do opinii publicznej z żądaniem ocalenia średniowiecznego zabytku. Wojny Prus z Napoleonem pokrzyżowały plany ratowania Marienburga. Jednak już po ich zakończeniu, w 1816 roku, rozpoczęto restaurację zamku, głównie ze środków pochodzących z darowizn. Restaurację ukończono w 1850 roku. Zamek odzyskał dawne piękno. W 1872 roku obchodzono tu nawet 100. rocznicę przyłączenia Prus Zachodnich do Niemiec. W uroczystościach uczestniczył cesarz Wilhelm I. Odbudowa zamku trwała także po tych obchodach. Pracami kierował znawca historii zamku Konrad Steinbrecht.
W nazistowskich Niemczech stosunek do zakonu krzyżackiego i pozostawionych przez niego budowli był niejednoznaczny. Z jednej strony ideolodzy niemieckiego nazizmu kreślili bezpośrednie paralele historyczne między III Rzeszą a państwem zakonnym, posługiwali się symboliką zakonną i mitologizowali dzieje Zakonu. Z drugiej – dystansowali się od Zakonu, pamiętając jego dość niechlubny koniec i lenną zależność od Polski. Ponadto naziści uważali, że poznawanie przez młodzież współczesnych realiów jest znacznie pożyteczniejsze niż grzebanie w niejednoznacznej przeszłości. Mimo to nazistowskie struktury dość aktywnie, i to z ideologicznym podtekstem, korzystały z zachowanych budowli zakonnych. Pałac Wielkich Mistrzów w Malborku wielokrotnie gromadził członków partii nazistowskiej na rozmaitych uroczystościach, a teren zamku służył jako obóz letni dla miejscowego oddziału Hitlerjugend i „Związku Niemieckich Dziewcząt”. Zresztą takie wykorzystywanie zabytkowych budowli nie należało do rzadkości również w innych regionach Rzeszy.
Odbudowany Malbork – największy zamek na świecie zbudowany z cegły.
Gdy do Malborka zbliżały się oddziały Armii Czerwonej, naziści ogłosili zamek twierdzą. Była to decyzja z dużą dawką propagandy, lecz z niewielkim sensem militarnym. W odróżnieniu od Królewca Malbork najpierw bombardowało radzieckie lotnictwo dalekiego zasięgu, które należy nazywać taktycznym, a nie strategicznym, jak w przypadku Brytyjczyków. Potem nastąpił ostrzał artyleryjski i szturm, również z udziałem lotnictwa.
Wszystko to sprawiło, że pod koniec walk o Malbork zamek był stertą gruzów, w których z trudem dawało się rozpoznać dawne zabudowania zamkowe. Jednak już pod koniec lat 40. strona polska przeprowadziła rozminowanie, uprzątnęła część rumowiska i zamknęła dostęp do zamku poszukiwaczom materiałów budowlanych. Pod koniec lat 50. w Malborku powstał społeczny komitet odbudowy zamku, w którego skład weszli miejscowi historycy, ludzie kultury i regionaliści. W 1961 roku utworzono Muzeum Zamkowe. Rekonstrukcja zamku trwała wiele lat i nie została zakończona do dziś. W 1997 roku zamek w Malborku wpisano na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Specjaliści podkreślali wysoką autentyczność odbudowanych zabudowań zamkowych. W latach 2014–2016 konserwatorzy ukończyli odbudowę katedry zamkowej, czyli – jak nazywa się ją obecnie – zamkowego kościoła Najświętszej Maryi Panny. Rekonstrukcja zespołu zamkowego wciąż nie jest w pełni ukończona. Ale i w obecnym stanie zespół muzealny zamku w Malborku to obiekt zachwycający skalą budowli i bogactwem ekspozycji, który co roku przyciąga setki tysięcy turystów z różnych krajów.
Zamek w Malborku (Marienburg) w sieci:
Facebook — Muzeum.Zamkowe.w.Malborku
Instagram — @malborkcastlemuseum
Strona internetowa zamku w Malborku (Marienburg) — zamek.malbork.pl
TORUŃ
► Polska, województwo kujawsko-pomorskie, miasto Toruń
Współrzędne: 53.008953, 18.610752
Stan obiektu (2020): ruiny na terenie Starego Miasta w pobliżu brzegu Wisły.
Toruń (Thorn) był pierwszym zamkiem zakonu krzyżackiego w regionie bałtyckim. Wzniesiono go w latach 1230–1231 na podarowanym Zakonowi przyczółku – ziemi chełmińskiej, przez samych Krzyżaków zwanej Kulmerlandem. Swoją nazwę otrzymał na cześć zamku Toron w Palestynie. Gdy na ziemię chełmińską przybyło na rekonesans najpierw dwóch, a potem jeszcze pięciu braci zakonnych, to według legendy zapisanej w „Kronice ziemi pruskiej” Piotra z Dusburga wznieśli oni na dębie coś w rodzaju punktu obserwacyjnego, który otoczyli palisadą. Są wszelkie podstawy, by przypuszczać, że w rzeczywistości żadnego dębu nie było, a z dębowych bali zbudowano pierwszą zakonną warownię mieszkalną. Przy zamku od razu powstała osada, która już w 1233 roku otrzymała prawa miejskie. Jednak w 1236 roku z powodu ciągłych wylewów rzeki zamek przeniesiono o mniej więcej siedem–osiem kilometrów na wschód, stawiając nowy w miejscu dawnego grodu słowiańskiego, po którym zachowały się wały. Osada, która miała już prawa miejskie, przeniosła się wraz z zamkiem. Toruń i Chełmno były pierwszymi miastami, z którymi Zakon zawarł umowę określającą warunki ich funkcjonowania na ziemiach zakonnych. Przy opracowywaniu umowy z mieszczanami posłużono się magdeburskim prawem miejskim, które zmodyfikowano stosownie do miejscowych realiów i które otrzymało nazwę prawa chełmińskiego. Prawo to stosowano przy zawieraniu umów także z innymi miastami na terytorium państwa zakonu krzyżackiego; przetrwało ono sam Zakon i dopiero w XVII w. zostało zastąpione nowym ustawodawstwem miejskim. Prawo chełmińskie obowiązywało nie tylko na ziemiach Zakonu, lecz także w Polsce, w tym w miastach na obecnych terytoriach Ukrainy i Białorusi.

Jeszcze przed wybuchem powstania pruskiego w 1260 roku rozpoczęto przebudowę zamku w kamieniu. Budowa trwała kilkadziesiąt lat. W rezultacie powstał nieco nietypowy dla Krzyżaków zamek w kształcie podkowy, której końce zamykało prostokątne skrzydło.
Zamek miał dwie baszty wbudowane w mury, wysoką wieżę główną wewnątrz zamku oraz wysuniętą nad fosę wieżę gdaniska, która w razie działań wojennych również pełniła funkcję obronną. Wokół tego zespołu, nazwanego Hochburg – zamkiem wysokim, wzniesiono zamek niski, na który składało się kilka pierścieni murów obronnych (od 2 do 4) z bramami i basztami oraz zabudowania gospodarcze i pomocnicze. Pod względem rozmiarów i liczby linii obronnych Toruń przewyższał choćby Balgę, jednak kroniki odnotowują, że arsenał i liczebność załogi w XIII–XIV w. były w nim mniejsze niż w zamkach północnych. W tym czasie Toruń leżał na głębokim zapleczu, a zatem pozostawał poza zasięgiem powstań pruskich i najazdów litewskich. Zarazem zamek toruński i miasto u jego stóp były najważniejszym ośrodkiem gospodarczym państwa krzyżackiego. Do zamku należało kilka młynów, browar i kuźnia. Przed wielką wojną gospodarstwo zamkowe dysponowało zapasem 550 ton zboża, 500 koni, 400 krów i wołów, 3000 owiec i kóz oraz 600 świń. Dokumenty zakonne wspominają też o 5000 gomółek sera, czterech beczkach masła, 16 beczkach solonej słoniny i wielu innych zapasach żywności. Ponadto Toruń co pewien czas stawał się miejscem rokowań i podpisywania dokumentów: w 1329 roku zawarto tu sojusz Zakonu z Czechami, a także dwa przełomowe dla Zakonu pokoje toruńskie – pierwszy (1411) i drugi (1466).
Jednak na początku XV w. wszystko zmieniło się diametralnie. Zaostrzenie stosunków z Polską i unia polsko-litewska sprawiły, że punkt zapalny przesunął się na południe państwa zakonnego, a Toruń znalazł się w strefie prawdopodobnych działań wojennych. Tym bardziej że sama ziemia chełmińska również stała się kością niezgody między Krzyżakami a Polakami, gdyż Polacy kwestionowali legalność jej nabycia przez Zakon, powątpiewali w autentyczność dokumentu przekazującego ją na własność Zakonu oraz w prawomocność postanowień pokoju kaliskiego (1343). Początek wojny nie przyniósł jednak Toruniowi i innym zamkom przygranicznym spodziewanego oblężenia, ponieważ obie armie uważały się za godne bezwarunkowego zwycięstwa, toteż szukały walnej bitwy, zamiast rozpraszać siły na atakowanie zamków. Taka walna bitwa mogła rozegrać się pod Toruniem, gdzie armia polsko-litewska po raz pierwszy od rozejmu z 1409 roku przekroczyła granicę. Na polu pod Toruniem Krzyżacy zawczasu wznieśli umocnienia polowe, lecz Polacy uznali taką pozycję za niekorzystną dla siebie, po czym zrezygnowali z bitwy i wycofali się do Polski, by ponownie wkroczyć na terytorium Zakonu znacznie na wschód od Torunia.
Po klęsce Zakonu w bitwie pod Grunwaldem rozpoczęła się obrona zakonnej stolicy, Malborka. Gdy toczyły się tam najważniejsze w owym czasie działania wojenne, inny polski oddział podszedł pod Toruń. Nieliczna załoga zamku broniła się przez dwa tygodnie, w końcu jednak musiała skapitulować przed przeważającymi siłami nieprzyjaciela. Po zdobyciu Toruń został oddany przez króla Jagiełłę polskiemu wodzowi i urzędnikowi Wincentemu Granowskiemu, ten jednak jeszcze w tym samym roku został otruty przez agentów Zakonu. Warto przy okazji wspomnieć, że małżonka Wincentego Granowskiego, Elżbieta Pilecka, była dziedziczką ogromnego majątku swego ojca, a po śmierci Granowskiego zdążyła zostać żoną samego króla Jagiełły, który był jej trzecim prawowitym mężem (jeszcze jedno małżeństwo Elżbiety uznano za nieważne i rozwiązano). Królową była jednak krótko: po trzech latach zmarła, prawdopodobnie na gruźlicę.

W 1411 roku w Toruniu zawarto I pokój toruński, kończący Wielką Wojnę. Na mocy jego postanowień sam zamek toruński pozostał przy Zakonie, a nowym komturem mianowano Eberharda Hallenfelda.
Zamek został w czasie wojny poważnie uszkodzony, lecz przez kolejnych 40 lat nie zdołano ukończyć jego odbudowy z powodu dotkliwego braku środków. Zdążono natomiast nieco unowocześnić zamkowy arsenał: już w 1413 roku liczył on 19 sztuk broni artyleryjskiej i ręcznej broni palnej. Dwukrotnie, w 1414 i 1422 roku, zamek toruński oblegały wojska polskie, ponieważ I pokój toruński nie usunął wszystkich sporów między Zakonem a Polską, co doprowadziło do dwóch niewielkich pod względem intensywności wojen. Za każdym razem zamek się obronił. Co więcej, pomiędzy tymi wydarzeniami doszło do wymownego epizodu: w 1420 roku na zamku wybuchł pożar. Komtur zwrócił się do mieszczan o pomoc, ci jednak jedynie śmiali się z wysiłków rycerzy, usiłujących opanować ogień.
Bliskość polskiej granicy i znaczny odsetek ludności polskiej w Toruniu sprawiły, że miasto stało się ostoją i inicjatorem walki miast z Zakonem. Na początek, w 1440 roku, Toruń wraz z 20 innymi miastami Prus wystąpił jako współzałożyciel Związku Pruskiego. Zakon próbował uznać ten związek za nielegalny – najpierw przegrał spór, potem jednak, przy wsparciu cesarza, doprowadził do tego, że Związek Pruski uznano za prawnie nieważny. Lecz samych miast ani biegu historii to orzeczenie już nie obchodziło. Zakon przestał być niepodzielnym panem na swojej ziemi, a rozwój europejskiego społeczeństwa, gospodarki i sztuki wojennej sprawił, że Zakon jako organizacja stawał się na tej ziemi zbędny. W Europie trwał intensywny proces kształtowania się pełnoprawnych narodów, których rdzeniem stawały się postacie monarchów obdarzonych władzą absolutną. Ponieważ jednak w Prusach takiego monarchy nie było, mieszczanie uważali, że mogą swobodnie składać przysięgę dowolnemu suwerenowi – czy to królowi polskiemu, czy Zakonowi, czy jeszcze komuś innemu. I nie widzieli w tym żadnej zdrady interesów narodowych, bo takie interesy w ogóle nie istniały. Z wojskowego punktu widzenia Zakon jako organizacja rycerska był już strukturą przestarzałą. Teraz setka mieszczan z nieporęcznymi arkebuzami mogła jedną salwą wyprawić na tamten świat kilkunastu czy kilkudziesięciu dobrze uzbrojonych rycerzy, którzy latami doskonalili swoje wojenne rzemiosło. Jeszcze niedawno takie straty oznaczały wielką bitwę i niepowetowaną stratę dla zakonnego bractwa, a teraz mogło do nich dojść w ciągu kilku minut, w początkowej fazie starcia. Zresztą sam Zakon coraz częściej korzystał z usług najemników, gdyż było to zarówno bezpieczniejsze, jak i skuteczniejsze. W ten sposób rola Zakonu jako głowy państwa i jego siły zbrojnej gwałtownie malała.
Ruiny zamku w Toruniu. Miasto przetrwało II wojnę światową bez strat. Zamek jednak zburzono tam znacznie wcześniej.
Dla Torunia wszystko zaczęło się 6 lutego 1454 roku, trzeciego dnia wojny trzynastoletniej. Tego dnia pod zamek przybyła delegacja toruńskich mieszczan i zażądała rozmów z komturem, co samo w sobie było rażącym naruszeniem feudalnej hierarchii. Zdumieni tym niesłychanym zuchwalstwem wszyscy dwunastu rycerzy zamku postanowili nie otwierać bram i zapytać stolicę państwa, co oznacza ów demarche i jak ma na niego odpowiedzieć załoga zamku. Oczywiście nie wiedzieli, że podobne sytuacje rozgrywają się już wokół dziesiątków zamków Zakonu.
Dwa dni później pod murami zamku stanęło już liczne wojsko miejskie, które zażądało jego kapitulacji. Komtur Albrecht Kalb nie przyjął ultimatum, zagroził buntownikom surową karą i przygotował się do odparcia szturmu. Wkrótce jednak stało się jasne, że zamek długo się nie utrzyma, a na żadną pomoc ze strony wojsk zakonnych nie ma co liczyć. Wówczas komtur poddał się mieszczanom pod warunkiem zachowania życia obrońców i swobodnego opuszczenia przez nich zamku. Następnie rada miejska Torunia uznała, że sama obecność zakonnego zamku pod murami miasta stanowi stałe zagrożenie, w związku z czym zamek należy zburzyć. Mieszczanie przyjęli tę decyzję z entuzjazmem i zaczęli rozbierać zamek na materiał budowlany. Wkrótce zostało z niego jedynie gdanisko i ruiny skrzydeł. Po zakończeniu wojny w 1466 roku Toruń znalazł się na terytorium, które przypadło Polsce. Zamku już nie odbudowano – przeciwnie, nadal rozbierano jego pozostałości na cegłę. Mimo to do naszych czasów przetrwało, w nieco okrojonej postaci, gdanisko, a także nieco zmieniony prowadzący do niego ganek arkadowy. Wieża i ruiny murów są dziś chronione jako zabytek historii i architektury i włączone do tras turystycznych.
BIBLIOGRAFIA
- Авторский коллектив под рук. Кретинина Г. В. Очерки истории Восточной Пруссии. Калининград. Янтарный сказ. 2002.
- Бахтин А. П. Замки и укрепления Немецкого ордена в северной части Восточной Пруссии. Калининград. Terra Baltica. 2005.
- Петр из Дуйсбурга. Хроника земли Прусской.
- Вартберг Г. Ливонская хроника.
- Лависс Э. Очерки по истории Пруссии. М. URSS. 2011.
- Гаузе Ф. Кёнигсберг в Пруссии. История одного европейского города.
- Торнский анналист. Электронная версия.
● Od redakcji: W artykule Aleksieja Pietruszyna przedstawiono bynajmniej nie wszystkie zamki Zakonu Krzyżackiego wzniesione przez chrześcijan na ziemiach Prus, lecz jedynie najbardziej znane, zachowane przynajmniej częściowo, najbardziej charakterystyczne budowle okresu zakonnego. W przyszłości postaramy się albo uzupełnić tekst, albo zaproponować inną formę – być może dla wygody czytelników każdy obiekt otrzyma własną stronę. Allenstein (Olsztyn), Braunsberg (Braniewo), Memel (Kłajpeda), Neidenburg (Nidzica), Neuhaus (Zielenogradsk), Rößel (Reszel), Rossitten (Rybaczij), Tilsit (Sowieck), Heilsberg (Lidzbark Warmiński), Elbing (Elbląg)... To bynajmniej nie pełna lista tego, co na razie pozostało poza kadrem. Czeka nas jeszcze wiele fascynujących historii!
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

