/ Królewiec

Pod rządami rosyjskich gubernatorów (1757—1762)

Pod rządami rosyjskich gubernatorów (1757—1762)

Królewiec na rycinie Johanna Georga Ringlina

(około 1740 roku).

Niniejszy tekst jest rozdziałem jednej z najlepszych książek o historii międzyrzecza Wisły i Niemna, „Szkiców z dziejów Prus Wschodnich”, napisanej przez zespół kaliningradzkich naukowców i wydanej po raz pierwszy w 2002 roku. „Szkice” to niezwykłe dzieło popularnonaukowe, ponieważ zainteresuje zarówno czytelnika, który dopiero zaczyna poznawać historię regionu, jak i kogoś, kto przeczytał na ten temat dziesiątki książek. Jego niewątpliwą zaletą jest połączenie naukowego podejścia z przystępnym wykładem, a także położenie nacisku na związki wydarzeń historycznych, które rozgrywały się na terytorium Prus Wschodnich (obwodu kaliningradzkiego), z historią powszechną, w tym z historią Rosji. Redakcja serwisu VisitPrussia.com dziękuje doktorowi nauk historycznych, profesorowi, kierownikowi naukowemu i kierownikowi zespołu autorskiego publikacji Giennadijowi Wiktorowiczowi Kretininowi za zgodę na opublikowanie jednego ze szkiców napisanych przez niego osobiście.

Zarys historii Prus Wschodnich

Przed wstąpieniem Fryderyka II na tron pruski w 1740 r. Prusy były państwem, którego posiadłości rozrzucone były od dolnego Renu po Niemen i nie tworzyły spójnej całości terytorialnej. Ideę połączenia tych ziem w jedną całość wysunął już elektor Fryderyk Wilhelm. To on podjął też pierwszą próbę rozstrzygnięcia na swoją korzyść „kwestii pomorskiej”, aby połączyć terytorialnie Prusy z Brandenburgią. Nie odniósł jednak sukcesu. Nie zdołali tego dokonać również pierwsi królowie pruscy, Fryderyk I i Fryderyk Wilhelm I.

I oto nadeszła kolej Fryderyka II. Dylemat, czy skierować swoje wysiłki w budowie państwa – tradycyjnie – na wschód, czy też rozpocząć jednoczenie od zachodnich posiadłości Hohenzollernów, rozstrzygnął on na korzyść wschodu1.

Królestwo Pruskie, zanim stało się jednym z czołowych państw Europy, musiało przełamać opór europejskich „grandów” (Austrii, Francji, Anglii, Rosji), zazdrośnie strzegących swojej elitarności. Aby wejść do takiego „klubu”, Prusy musiałyby poświęcić lata i dziesięciolecia, co zresztą później nastąpiło. Młodemu i ambitnemu królowi pruskiemu nie starczało jednak cierpliwości, by czekać, toteż podejmuje on radykalne decyzje.

Posuwając się na wschód, Prusy musiały nieuchronnie zderzyć się z interesami Rosji, która wprawdzie nie graniczyła wówczas z Prusami, lecz dzięki swojej aktywnej polityce na Bałtyku i w Kurlandii była tego bliska.

Rywalizacja Prus i Rosji w krajach nadbałtyckich zapowiadała się na długą i trudną, dlatego Fryderyk stawia sobie za cel najpierw zabezpieczenie swoich interesów na Śląsku. I zadanie to, ku zaskoczeniu Europy, z łatwością wykonuje. Dwie wojny śląskie, 1740–1742 i 1744–17452, pozwoliły Prusom stworzyć materialne podstawy konfrontacji z czołowymi mocarstwami europejskimi, do której doszło w czasie wojny siedmioletniej 1756–1763. Dzięki przyłączeniu Śląska ludność Królestwa Pruskiego wzrosła o połowę, a dochody państwa – o jedną trzecią. Zwiększone dochody państwa oraz szereg posunięć gospodarczych Fryderyka II pozwoliły mu zgromadzić pokaźną rezerwę finansową na wypadek wojny. Będąc utalentowanym wodzem, okazał się nie mniej utalentowanym organizatorem i mimo strat poniesionych w wojnach śląskich stworzył jedną z najlepszych armii w Europie. W ciągu zaledwie piętnastu lat, od 1740 do 1755 r., jej liczebność wzrosła ze 100 tys. do 145 tys. żołnierzy, a już w pierwszym roku wojny doprowadzono ją do 180 tys. W armii panowała surowa dyscyplina, zgromadzono też ogromne zapasy wojskowe. I choć nie udało się w pełni zrealizować planów przygotowań do wojny (Fryderyk uważał, że do jej prowadzenia potrzeba mu 20 mln talarów, a do 1756 r. zebrał zaledwie 13,5 mln), wszystko to czyniło armię pruską groźnym rywalem dla każdego przeciwnika3.

Jednocześnie groźba konfrontacji z Rosją w krajach nadbałtyckich wymagała trafnej oceny głównego przeciwnika w tym regionie. Trzeba stwierdzić, że Fryderykowi ta sztuka się nie udała. Jego opinia o armii rosyjskiej była niska: „Rosjan nie ma się co obawiać, gdyż mają niewielu dobrych generałów, a ich wojska do niczego się nie nadają”4.

Wychodząc z takich założeń, Fryderyk II przestał obawiać się Rosji, a przejrzał na oczy dopiero znacznie później, gdy doszedł do wniosku, który sformułował już jego ojciec – Fryderyk Wilhelm I, z właściwą sobie żołnierską bezpośredniością zauważający, że „rosyjskiego niedźwiedzia łatwo spuścić z łańcucha, pytanie tylko, kto zdoła go potem znów na łańcuch wziąć”.

Kilka lat po wojnie siedmioletniej król-filozof Fryderyk II, posługując się tym samym żołnierskim słownictwem, powie: „Trzeba dążyć do tego, by Rosja nigdy nie mieszała się w sprawy niemieckie; najlepiej zostawić niedźwiedzia w gawrze i nie dawać mu nawet poznać, że się go potrzebuje albo że się go boi”5.

Ze swej strony również rosyjskie władze trzeźwo oceniały możliwości króla pruskiego. Kanclerz Rosji A. P. Bestużew-Riumin uważał, że po wojnie lat 1740–1748 „król pruski stał się sąsiadem ze wszystkich najniebezpieczniejszym… należy go uważać za stałego i naturalnego nieprzyjaciela Rosji”6. I nie tylko oceniano, lecz także próbowano realnie mu się przeciwstawić. Gdy w 1752 r. Fryderyk przystąpił do przygotowań do ataku na Hanower, należący wówczas do korony angielskiej, Rosja ogłosiła, że skieruje ku granicom prowincji Prusy swoją 150-tysięczną armię. Fryderyk musiał zrezygnować ze swoich zamiarów, a Bestużew-Riumin ponownie zauważył, że „zbyteczne byłoby rozwodzić się nad tym, jak szkodliwe dla interesów Jej Imperatorskiej Mości jest wzmocnienie króla pruskiego”, który „stał się uciążliwy i niebezpieczny dla swoich sąsiadów”7.

W ogóle trzeba zaznaczyć, że przekonanie, iż król pruski jest najniebezpieczniejszym wrogiem Rosji, wychodziło od samej cesarzowej Elżbiety Piotrowny. Kształtowało się ono w odpowiedzi na zjadliwe dowcipy, którymi Fryderyk II raczył ją pod jej adresem, a które do niej docierały. Niemałą rolę odegrała w tym również odmowa króla, by zwrócić Rosji rosyjskich żołnierzy służących w armii pruskiej. Żołnierze ci odznaczali się wysokim wzrostem, dlatego już Piotr I, Katarzyna I i Anna Iwanowna wysyłali ich Fryderykowi Wilhelmowi I, który tworzył z nich elitarne oddziały. Żołnierze odsłużyli wszystkie terminy, zestarzeli się i pragnęli wrócić do Rosji, lecz Fryderyk im na to nie pozwolił. Taki postępek króla pruskiego jeszcze bardziej pogłębił niechęć Elżbiety Piotrowny. Doszło do wzajemnego odwołania posłów8.

Zerwanie to nie oznaczało jednak jeszcze początku wojny. Wojna nadciągnie z innej strony. Rzecz w tym, że do połowy XVIII wieku decydujący dla Europy pozostawał antagonizm francusko-austriacki.


Uczestnicy wojny siedmioletniej


Uczestnicy wojny siedmioletniej. Kolorem niebieskim i zielonym oznaczono państwa należące do zwalczających się koalicji. W skład „niebieskiej” wchodziły: Anglia, Prusy, Portugalia, Hanower i ich sojusznicy. W skład „zielonej”: Francja, Austria, Rosja, Saksonia, Hiszpania, Szwecja i ich sojusznicy.



Jednak w ciągu zaledwie jednego roku 1756 cały utrwalony system dyplomatyczny runął, powstały nowe sojusze, które tak gruntownie zmieniły mapę polityczną Europy, że specjaliści nazwali te wydarzenia „rewolucją dyplomatyczną”. „Rewolucję” tę wywołały dwa zasadnicze czynniki – narastająca ekspansja Prus w Europie Środkowej oraz gwałtowne zaostrzenie się angielsko-francuskiej rywalizacji o kolonie w Ameryce Północnej i Indiach9.

Starcia w koloniach czyniły wojnę w Europie nieuniknioną. W takim przypadku od razu ujawniał się słaby punkt Anglii. Rzecz w tym, że angielski Hanower był bezbronny wobec ataku Francuzów. Aby zabezpieczyć swoje posiadłości, król Jerzy II, będący jednocześnie elektorem hanowerskim, dosłownie „kupił” Fryderyka II, oferując mu znaczną sumę pieniędzy w zamian za zagwarantowanie bezpieczeństwa Hanoweru ze strony Prus. Fryderyk nie wahał się długo i, łamiąc umowę sojuszniczą z Francją, w styczniu 1756 r. podpisał konwencję westminsterską, czyli traktat z Whitehall, który de facto przypieczętowywał sojusz Anglii i Prus10.

W Wersalu wiarołomstwo Prus wywołało wstrząs i nie omieszkano dać na nie stosownej odpowiedzi. Dawny sojusznik Prus, Francja, ku zaskoczeniu wszystkich zawiera sojusz z „wrogiem nr 1” Prus – Austrią. W tym momencie nadchodzi kolej Rosji. Jeszcze we wrześniu 1755 r. Rosja zawarła z Anglią tak zwaną konwencję subsydialną, na mocy której w zamian za angielskie pieniądze przyjmowała na siebie zobowiązania, w tym zagwarantowanie bezpieczeństwa Hanoweru. Dlatego traktat z Whitehall zmusił również Rosję do zabrania głosu. Był on jednoznaczny: „Traktat zawarty niedawno w Londynie między królami angielskim i pruskim w takiej postaci podważa właściwy sens zawartej tutaj (w Petersburgu. – G. K.) konwencji z Anglią”. Słowa te oznaczały jednostronne zerwanie przez Rosję konwencji subsydialnej z Anglią, a jednocześnie pojawiły się pomysły „przychylenia sobie Francji” i pojednania jej z Austrią11.

Tak zarysowywały się kontury nowej koalicji europejskiej, skierowanej przeciwko Prusom, po których stronie występowała (co prawda jedynie pieniędzmi) Anglia. Lokalne sprzeczności przerodziły się w wojnę na skalę ogólnoeuropejską o nowy podział terytoriów, w której orbitę wciągnięta została także Rosja.

Rosja nie miała wówczas bezpośrednich interesów na Zachodzie. Leżały one na południu, na drodze ku Morzu Czarnemu. Właśnie ta okoliczność stała się jednak przyczyną sojuszu Rosji z Austrią, która obiecywała jej pomoc w walce z Turcją w zamian za wspólne działania przeciwko Prusom. Dyplomacja wiedeńska okazała się silniejsza od pruskiej i angielskiej, które usiłowały przeciągnąć wschodniego kolosa na swoją stronę. W wyniku tajnych rokowań i przemyślnych układów największe państwa Europy w 1756 r. ostatecznie podzieliły się na dwa wrogie obozy: Prusy i Anglia po jednej stronie, Austria, Francja i Rosja po drugiej.

Poczynania Fryderyka II, który pierwszy rozpoczął działania wojenne i już jesienią 1756 r. zmusił do kapitulacji Saksonię, budziły poważny niepokój w Petersburgu. Rosyjski rząd doskonale zdawał sobie sprawę, że gdy tylko Fryderyk zabezpieczy swoje granice od strony Austrii, może rozpocząć ekspansję w regionie bałtyckim. Rosja mogłaby wówczas zostać odepchnięta na wschód, odcięta od Europy, pozbawiona szlaków morskich i bezpośredniej łączności z sojusznikami, a także zmuszona do samotnej walki z wojowniczym, znakomicie uzbrojonym przeciwnikiem. Zdaniem niektórych historyków walka o region bałtycki stawała się zadaniem najważniejszym, wręcz żywotnym. Istniały również aspiracje zaborcze i handlowe, miały one jednak charakter drugorzędny12.

Cele wojny po stronie rosyjskiej sformułowano całkiem konkretnie: „Osłabiwszy króla pruskiego, uczynić go dla tutejszej strony niegroźnym i niekłopotliwym; dwór wiedeński, wzmocniwszy zwrotem mu Szlezji (Śląska. — G. K.), uczynić sojusz przeciw Turkom ważniejszym i skuteczniejszym; zobowiązawszy Polskę oddaniem jej Prus Królewskich, w zamian otrzymać nie tylko Kurlandię, lecz i takie od strony polskiej zaokrąglenie, dzięki któremu nie tylko ustałyby obecne nieustanne o nie kłopoty i niepokoje, ale może nadarzyłby się i sposób handel Morza Bałtyckiego z Czarnym połączyć, a przez to niemal cały handel lewantyński w ręku mieć”13.

Rosja była gotowa włączyć się do konfliktu zbrojnego już we wrześniu 1756 r., lecz prośba cesarzowej Marii Teresy odroczyła tę interwencję o kilka miesięcy. Austria poważnie obawiała się, że Rosja, odniósłszy sukces w walce z Fryderykiem II, naruszy tym samym równowagę europejską. W Wiedniu z niepokojem rozważano możliwość przyłączenia do Rosji prowincji Prusy i widziano w tym „wielkie nieszczęście i szkodę polityczną”. Obawy te były oczywiście zbyteczne, gdyż rosyjskie roszczenia do Prus ukształtowały się dopiero w 1760 r.14, wprowadzały one jednak poważny rozdźwięk w stosunki między sojusznikami.


Postaci dramatu


Postaci dramatu

Król Prus Fryderyk II (na samej górze po lewej)

Król Francji Ludwik XV (na samej górze po prawej)

Król Anglii Jerzy II (po lewej)

Cesarzowa austriacka Maria Teresa

Cesarzowa Rosji Elżbieta Piotrowna (na dole)


Elżbieta Piotrowna


Według opinii panującej w europejskich kręgach wojskowych najsłabszym punktem Królestwa Prus była jego odizolowana prowincja o tej samej nazwie. Jej zajęcie nie wymagało od armii rosyjskiej szczególnego wysiłku. Pomijając aspekty polityczne, w dużej mierze właśnie dlatego armii rosyjskiej, przygotowującej się do działań przede wszystkim w południowo-wschodniej części regionu bałtyckiego, przypisywano rolę pomocniczą.

Okoliczności te uwzględniał w swoich planach przygotowań do wojny także Fryderyk II. Owszem, prowincja stanowiła dogodny przyczółek do ewentualnej dywersji przeciwko rosyjskim posiadłościom nadbałtyckim. Wymagała jednak również szczególnej troski w razie zmiany okoliczności, co nastąpiło w 1757 r. Nie można powiedzieć, by Fryderyk nie poświęcał uwagi umacnianiu swoich pozycji w prowincji.

Rosyjskie dowództwo wojskowe uważało, że najlepiej przygotowanymi punktami pruskiej obrony są Kłajpeda, Królewiec, Piława oraz przedmoście pod Kwidzynem. Biorąc pod uwagę proniemieckie nastroje mieszczan, do twierdz można było zaliczyć także Gdańsk i Elbląg. Umocnienia miejskie stanowiły z reguły wały ziemne wzmocnione palisadami15, z fosami. Wały wzmacniano bastionami, a Kłajpeda miała ponadto cytadelę, z której można było ostrzeliwać cieśninę i osłaniać przedmoście nad rzeką Dange. Twierdza dysponowała około 80 działami i 800 wyszkolonymi rezerwistami16.

Znacznie bardziej rozbudowanym systemem umocnień dysponował Królewiec. Jego podstawę stanowiły fortyfikacje i cytadela wzniesione jeszcze w pierwszej połowie XVII wieku. Do ich obsadzenia przeznaczono dwa bataliony garnizonowe i dwa oddziały rezerwistów, czyli milicji miejskiej.

Najbardziej wartościowy bojowo był pierwszy z tych oddziałów, liczący 3000 piechurów i 150 jeźdźców. Piechota była uzbrojona w muszkiety, a jazda w pistolety i szable. Drugi oddział, w którego skład wchodzili rzemieślnicy i ochotnicy, był znacznie słabszy i uzbrojony w szpady, widły i kosy. Bataliony stacjonowały na przedmieściu, strzegły bram, magazynów i cytadeli. Część jazdy pełniła służbę na forpocztach na najbardziej zagrożonych kierunkach. Zgodnie z rozkładem bojowym w razie ataku nieprzyjaciela każdy bastion twierdzy miał obsadzić oddział złożony ze 100 ludzi i dwóch oficerów17.

W przewidywaniu wojny wiosną 1756 r. niemieckie dowództwo wojskowe zwróciło uwagę na konieczność odbudowy umocnień ziemnych, które przez sto lat swojego istnienia mocno podupadły. Na przykład między Bramą Brandenburską a cytadelą całkowicie zniszczone było przedpiersie. Jednak dopiero wiosną 1757 r., już po rozpoczęciu wyprawy armii rosyjskiej pod dowództwem generała feldmarszałka S. Apraksina na Prusy, przeznaczono na ten cel 5000 talarów i 400 ludzi. Do sierpnia część okopów, fos i palisad odbudowano, choć nie w pełni18. Prace te prowadzono głównie po to, by stworzyć przeszkody na wypadek najazdu konnicy19.

Rzecz jasna, w razie ataku silnego oddziału umocnienia Królewca najpewniej nie zdołałyby zapewnić miastu długotrwałej obrony. Jednocześnie podejścia do Królewca, zarówno od strony morza, jak i od lądu, zagradzał szereg silnych pozycji. Piława bardzo dobrze osłaniała Królewiec od morza. Na lądzie przygotowano rejony obronne Kalehnen, Taplacken, Petersdorf, Tapiawa i Labiawa. Ich cechą szczególną było to, że rozmieszczenie pozycji w tych rejonach ściśle powiązano z bagnisto-lesistym terenem na wschód od Zalewu Kurońskiego i rzeki Dejmy. Do osłony Królewca przed nieprzyjacielem nacierającym lewym brzegiem Pregoły przygotowano pozycję pod Welawą. Pod tym miastem do Pregoły uchodziła Łyna, co znacznie ułatwiało przygotowanie obrony. Po pokonaniu tej pozycji nieprzyjaciel nieuchronnie musiał dotrzeć do Tapiawy, gdzie przedmoście stanowiło dla niego kolejną przeszkodę. Nawiasem mówiąc, umocnienia Tapiawy były połączone przez Dejmę z pozycją pod Labiawą. Rosjanie dobrze o tym wiedzieli i do zajęcia Labiawy wyznaczono specjalny desant, którego lądowanie jednak się nie powiodło20.

Strona pruska podjęła również środki obronne przeciwko działaniom wojsk nieregularnych. Fryderyk II tuż przed wybuchem wojny przekonał się, że Rosja traktuje nadchodzący konflikt z pełną powagą. Owszem, sądził, że z regularną armią rosyjską wojska pruskie poradzą sobie stosunkowo łatwo. Natomiast „tatarski” najazd wojsk nieregularnych poważnie go niepokoił. Dlatego pruskie dowództwo postanowiło walczyć z Kozakami i Kałmukami, wykorzystując urozmaicony teren i patriotyzm miejscowej ludności. W tym celu zamierzano zorganizować na granicy tak zwaną „obronę ludową”, jednak przedsięwzięcie to, obmyślone zbyt późno i w dodatku realizowane bez ładu i składu, przyniosło ludności cywilnej raczej szkodę niż pożytek.

Pruskie dowództwo nie wzięło pod uwagę, że takich jeźdźców jak Kałmucy nie zdoła powstrzymać słaby kordon złożony z miejscowych mieszkańców. Rzeczywiście, wojska rosyjskie mogły spodziewać się strzału zza każdego krzaka i zdarzało się, że ginęli pojedynczy jeźdźcy z patroli.

Przypadki te wywoływały jednak wśród wojsk nieregularnych zawziętość, która okazała się dla miejscowej ludności zgubna – zaczęły one ogniem i mieczem oczyszczać zajęte tereny. Aby zapobiec takim działaniom, Apraksin musiał, ze szkodą dla siebie, zatrzymać te oddziały na dalekich tyłach, używając ich jedynie w razie szczególnej potrzeby.

Trzeba przyznać, że pod względem strategicznym pruskie dowództwo wojskowe odniosło sukces jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych w prowincji. Rzecz w tym, że ofensywa Rosjan najkrótszą drogą Ryga–Królewiec była dla nich wyjątkowo niekorzystna. Wykorzystując ukształtowanie terenu i przygotowane pozycje, obrońcy mogli stosunkowo niewielkimi siłami powstrzymywać nacierających. Dlatego rosyjskie dowództwo wybrało jako główny kierunek natarcia na Królewiec dłuższą trasę, przez Kowno. Z drugiej strony nie można było pominąć Kłajpedy, ponieważ załoga tej twierdzy zawsze mogła zagrozić flance nacierających. Rosjanie musieli więc nacierać dwiema kolumnami, a rozproszenie sił nie zawsze sprzyja osiągnięciu głównego celu. Co więcej, w samych Prusach teren na lewym brzegu Pregoły na ogół bardziej sprzyjał natarciu Rosjan na Królewiec niż teren na prawym brzegu. Ze względów strategicznych należało natomiast nacierać właśnie prawym brzegiem – teraz był to już kierunek najkrótszy. Środki podjęte przez pruskiego naczelnego wodza H. Lehwaldta w celu umocnienia pozycji na prawym brzegu zmusiły jednak Rosjan do natarcia w niekorzystnym dla nich kierunku, co przedłużyło kampanię21.

Przed wojną władza wojskowa i cywilna w pruskiej prowincji spoczywała w rękach feldmarszałka Hansa Lehwaldta. Lehwaldt urodził się w 1685 r. w pobliżu Labiawy, a służbę rozpoczął jeszcze za elektora Fryderyka III. Znaczną jej część odbył w rodzinnej prowincji. Służył w Bartoszycach i Frydlądzie, był komendantem Piławy, Kłajpedy i Królewca. W 1748 r. został naczelnym dowódcą wojskowym w prowincji, a w 1751 r. – feldmarszałkiem22. Logiczne było zatem powierzenie mu odpowiedzialności za obronę Prus.

Łączna liczebność wojsk regularnych podległych feldmarszałkowi wynosiła 30 tys. ludzi, w tym 20 260 piechoty, 7614 kawalerii i 2214 ludzi (6 kompanii) „prawidłowo zorganizowanej milicji”. Kompanie milicji formowano w Piszu, Ełku, Treuburgu, Gołdapi, Stołupianach i Pilkałach. W skład kompanii wchodzili: 1 oficer, 4 podoficerów, 18 konnych i 12 pieszych strzelców leśnych, trębacz oraz 333 żołnierzy23.

Zdaniem historyków rosyjskich w kwietniu 1757 r. plan rosyjskiego dowództwa stał się dla Lehwaldta mniej więcej jasny. Aby przeciwstawić się nieprzyjacielowi, rozmieścił on swoje siły między Tylżą a Nordenborkiem, z kwaterą główną w Wystruci; dwa silne oddziały, złożone głównie z kawalerii, pod dowództwem generałów Kanitza i Ruescha, wysłano z Tylży i Ragnety nad Niemen.

Apraksin i LehwaldtBohaterowie wydarzeń

Generał feldmarszałek Stiepan Fiodorowicz Apraksin (z lewej)

Pruski generał feldmarszałek Johann von Lehwaldt



Pozostała kawaleria skupiała się pod Węgorzewem i Oleckiem. Ochronę pasa przygranicznego od Kłajpedy po Pisz sprawowała milicja. Zakładano, że Lehwaldt będzie stawiał Rosjanom opór, wycofując się w razie potrzeby ku Królewcowi i niszcząc po drodze zapasy żywności. Następnie miał nadejść Fryderyk ze swoją armią i przejść do kontrofensywy. Decyzja o ograniczeniu się do biernej obrony była jedną z przyczyn, dla których Lehwaldt nie zajął Kowna i w ogóle nie uczynił nic, by utrudnić Rosjanom przeprawę przez Niemen24.

Rozpatrując liczebność i skład armii rosyjskiej przeznaczonej do działań w Prusach, należy wziąć pod uwagę, co następuje.

Prusy, występując przeciwko koalicji głównych państw europejskich, od początku ustępowały im pod względem liczebności sił zbrojnych. Według danych uzyskanych przez rosyjskiego kanclerza Bestużewa liczebność wojsk mocarstw europejskich w 1755 r. wynosiła:

Rosja – 331 422 ludzi

Francja – 211 753 ludzi

Prusy – do 145 000 ludzi

Austria (bez wojsk Rzeszy i załóg twierdz) – 139 000 ludzi

Anglia – 91 179 ludzi

Saksonia – 8 000 ludzi25

Tak przytłaczająca przewaga liczebna nie oznaczała jednak, że armie te zostaną w całości użyte w Europie Środkowej. Dotyczyło to zwłaszcza Rosji, Francji i Anglii. Rosja mogła na przykład wystawić do działań zaczepnych nieco ponad 200 tys. ludzi – i to nie na jednym teatrze wojny. Łączna liczebność armii rosyjskiej przeznaczonej do udziału w kampanii pruskiej w maju 1757 r. przekraczała 128 tys. ludzi. Służbę liniową pełniło jednak zaledwie 98 tys., w tym 72 tys. piechoty, 7 tys. regularnej kawalerii i 16 tys. nieregularnej. Trzeba też pamiętać, że armię rosyjską w kampanii 1757 r. osłabiały nie tyle walki, ile choroby wywołane bardzo długim marszem i upałami. W pierwszych miesiącach kampanii w armii było do 11 tys. chorych, a podczas odwrotu w październiku tego samego roku – już ponad 58 tys. przy 47 tys. zdrowych26. Mimo to przewaga liczebna wojsk rosyjskich nie ulegała wątpliwości.

Pułki rosyjskie wyruszyły w pole wiosną 1757 r. z Rygi. Dwoma szlakami – przez Kłajpedę i Kowno – armia rosyjska wkroczyła na terytorium Prus i ruszyła w ogólnym kierunku Królewca.

Samodzielny korpus armii rosyjskiej pod dowództwem generała en chef W. Fermora po krótkim ostrzale od strony morza zmusił 6 lipca do kapitulacji twierdzę Kłajpedę. Mając jednak przytłaczającą przewagę sił (16 tys. przeciwko 800 ludziom!), Fermor pozwolił pruskiemu oddziałowi opuścić miasto na najbardziej honorowych warunkach (z bronią), czym wywołał niezadowolenie w armii rosyjskiej. Następnie Fermor poprowadził swój korpus przez Tylżę i dotarł do Wystruci, gdzie 18 sierpnia połączył się z głównymi siłami rosyjskimi.

Armia Apraksina posuwała się przez terytorium prowincji, napotykając słaby, ale jednak zbrojny opór. Najaktywniej wojska pruskie atakowały Rosjan pod Gąbinem i w Wystruci. Ta ostatnia dwukrotnie przechodziła z rąk do rąk. Stosunkowo szybkie dotarcie Rosjan do Wystruci zmusiło Lehwaldta do zajęcia pozycji obronnej pod Welawą, na prawym brzegu Pregoły. Apraksin postanowił nie przyjmować bitwy na z góry niekorzystnych dla siebie warunkach i zdecydował się na manewr oskrzydlający. W okolicy Norkitten przeprawił się na lewy brzeg Pregoły w kierunku Alemborka, aby, omijając pruskie pozycje u ujścia Łyny do Pregoły, wyjść pod Królewiec od południowego wschodu.

Pruski wywiad wykrył ten manewr Rosjan i Lehwaldt ze swej strony również przeprawił wojska, zajmując korzystną dla siebie pozycję w pobliżu wsi Gross-Jägersdorf. 30 sierpnia wczesnym rankiem Apraksin wydał rozkaz rozpoczęcia marszu wojsk ku Alemborkowi. Droga, którą ruszyła armia, prowadziła przez wąską nizinę, następnie przez las pod górę i nieoczekiwanie wychodziła na rozległe pole przed Gross-Jägersdorf. Tu, u wyjścia z lasu, czekała na Rosjan armia pruska ustawiona w szyku bojowym. Lehwaldt uderzył na nierozwinięte jeszcze szyki rosyjskie.

„Pierwszy ogień zaczął się ze strony nieprzyjacielskiej... Prusacy szli najmężniej i w najlepszym porządku atakować naszą armię, wyciągającą się wzdłuż lasu, a doszedłszy na stosowną odległość, dali do naszych porządną salwę... z naszej strony ani jednym wystrzałem z ręcznej broni nie odpowiedziano...

Prusacy, dawszy salwę, nie zatrzymując się, nacierali dalej i, nabiwszy w marszu swoje karabiny i podszedłszy jeszcze bliżej do naszych, dali w naszych drugą porządną salwę całą swoją pierwszą linią... z naszej strony i na tę salwę ani jednym strzałem karabinowym nie odpowiedziano... Patrząc dalej, ujrzeliśmy, że Prusacy i po tej salwie nacierali dalej, a w marszu nabijali swe karabiny, nabiwszy zaś je i podszedłszy znacznie bliżej, dali w naszych trzecią przeokropną i porządną salwę... nie zdążyli nieprzyjaciele trzeciej salwy dać, gdy rozgorzał i z naszej strony ogień armatni i karabinowy, a choć nie salwami, lecz bez porządku, to jednak znacznie jeszcze silniejszy od nieprzyjacielskiego. Od tej chwili przestali już i Prusacy strzelać salwami. Ogień stał się z obu stron nieustający ani na minutę i nie mogliśmy już odróżnić strzelania nieprzyjacielskiego od naszego. Jedynie strzały armatnie dawały się rozróżnić, a zwłaszcza z naszych tajnych haubic szuwałowskich, które po szczególnym swym dźwięku i gęstym czarnym dymie mogliśmy wyraźnie widzieć i odróżniać od pozostałego ognia armatniego, który, podobnie jak i karabinowy, stał się z obu stron najzaciętszy i nieustający”27.

Główne uderzenie pruskiej piechoty przyjęła na siebie 2. dywizja pod dowództwem generała en chef W. Łopuchina, który poległ w tej bitwie. Pułki rosyjskie, poniósłszy ciężkie straty, zostały przyparte do lasu, przeszły do walki wręcz, lecz mimo to wytrwały. Lehwaldt próbował rozwinąć powodzenie atakiem jazdy księcia holsztyńskiego. Przy jej odpieraniu odznaczyli się Kozacy, którzy zwabili Prusaków na swoje pozycje pod ogień artylerii i kawalerii: „Bateria... zdążyła jeszcze w porę obrócić swe działa, a dana z niej salwa kartaczowa odniosła skutek najpożądańszy, albowiem, że przyszło jej strzelić w poprzek galopujących jeden za drugim pruskich szwadronów, wyrwawszy niemal cały szwadron, przerwała tym ich impet i galopujących nie tylko zatrzymała, lecz zmusiła do pośpiesznego odwrotu”28.


Bitwa pod Gross-JägersdorfBitwa pod Gross-Jägersdorf w Prusach Wschodnich 30 sierpnia 1757 roku. Rysunek Alexandra von Kotzebue.


Lehwaldt przypuścił jeszcze kilka ataków na rosyjskie szyki bojowe, zmieniając kierunki natarcia, lecz nie osiągnął powodzenia. Tymczasem Rosjanie, stopniowo otrząsnąwszy się z zaskoczenia pierwszymi atakami Prusaków, zaczęli ratować położenie. Kiedy do bitwy weszły wszystkie trzy dywizje rosyjskie, wsparte artylerią, los bitwy, która trwała 10 godzin, był przesądzony. Ten sam Bołotow pisał: „Prusacy, choć chełpią się w swych relacjach, że porządnie się wycofali, lecz porządku tam ani w zamyśle nie bywało. Zniknęli nam w okamgnieniu z oczu, a całe pole było nimi usiane”29.

Początek kampanii wojennej, naznaczony zwycięstwem pod Gross-Jägersdorf, był obiecujący dla Rosjan i zniechęcający dla Prusaków. Ale, ku radości tych ostatnich, Apraksin nie wykorzystał owoców tego zwycięstwa. Armia rosyjska przez kilka dni stała na polu bitwy i w końcu straciła kontakt z przeciwnikiem. Lehwaldt po druzgocącej klęsce również nie panował nad sytuacją i, cofając się, szybko przeszedł lewym brzegiem Pregoły przez Welawę, a na drugim brzegu zajął umocnioną pozycję pod Petersdorfem. Pozycja znajdowała się u zbiegu rzek Łyny i Pregoły. Usypane ziemne przedpiersia na wysokich brzegach, rowy — suche i wypełnione wodą — czyniły ją trudną do pokonania dla atakujących. Apraksin mógł zapewne od razu zająć Welawę, lecz zwlekał, i Lehwaldt ze swoimi wojskami mocno się tam umocnił. Rosjanom nie pozostało nic innego, jak iść we wcześniej obranym kierunku na Alembork, dokąd armia dotarła 6 września. Na tym natarcie ustało, a po kilku dniach armia rosyjska zawróciła.

Feldmarszałka Apraksina, dowodzącego armią rosyjską, oskarżą o tchórzostwo, zdradzieckie zachowanie, a nawet o jawną zdradę. Niektórzy historycy powiążą jego odwrót z chorobą cesarzowej Elżbiety Piotrowny. Rzeczywistą przyczynę rezygnacji rosyjskiego dowództwa z natarcia na Królewiec po zwycięstwie w bitwie pod Gross-Jägersdorf i wycofania armii na Litwę, a dalej do Kurlandii, podał na przesłuchaniach sam Apraksin — był to skrajny niedostatek żywności i ubytek żołnierzy30.

Lato tego roku było w Prusach istotnie niezwykle upalne. W dzienniku marszowym armii zapisano: „nieznośne upały, które same przez się czynią marsz trudnym, pozbawiły nas jeszcze możności otrzymywania prowiantu i furażu drogą wodną, albowiem od nich rzeki tak opadły, że statki przepłynąć nie mogły”.

Główną arterią zaopatrzenia była rzeka Niemen. Lecz i rzeka, a nawet Zalew Kuroński, opadły. „Konieczne było zwozić do armii prowiant na podwodach mieszkańców, co ile trudu, tyle i czasu wymagało”31. Na miejscowe zasoby nie można było liczyć — potwierdzał to wywiad. W Dzienniku marszowym armii rosyjskiej donoszono: „Ileśmy dotąd mieli trudu w zdobywaniu prowiantu, a w furażu cierpieli zupełny niedostatek, tego żadną miarą porównać nie można z tym, co okazało się w tym miesiącu, albowiem wysłane w okolicę, dalej niż na 20 wiorst, oddziały nie znalazły ani śladu furażu. Nieprzyjaciel, nie spodziewawszy się tutejszego ataku (bitwy pod Gross-Jägersdorf. — G. K.), znów dalej za rz. Den ku Królewcowi się wycofał, tak że wysłany na zwiad pułkownik Krasnoszczokow z oddziałem, powróciwszy, raportował, iż dojechawszy na osiem wiorst przed Królewiec nic nie widział prócz śladów najsroższego zniszczenia i spustoszenia, jakich nieprzyjaciel dokonał we własnej ziemi i na swoich poddanych, aby utrudnić tym nasz marsz, przez co mieszkańcy nie tylko pozbawieni zostali całego zboża i bydła, ale i ich sprzęty domowe są połamane i zepsute”32.

Nie można było też nie brać pod uwagę, że Lehwaldt, przegrawszy bitwę, zdołał zachować armię, a nawet uzupełnić ją landmilicją do 25 tysięcy ludzi. Wycofał się do Tapiawy, gdzie miał znaczne umocnienia obronne i naturalną przeszkodę wodną: rz. Pregołę i wpadającą do niej rz. Dejmę. Lehwaldt czuł się pewnie, gdyż w całych Prusach tworzono mu na pomoc oddziały rezerwistów. Zwiadowcy donosili Apraksinowi: „Landmilicja w małe korpusy zebrana i całą amunicję ma; w kompanie, bataliony i pułki uformowana i nieustannie ćwiczy się”. I dalej: „Z każdego chłopskiego dworu, gdzie tylko dwóch ludzi, jednego do tej landmilicji wzięto”33.

Uwzględniwszy wszystkie niepomyślne okoliczności, Rada Wojenna armii (nie osobiście Apraksin) podjęła decyzję: „Od tutejszego miejsca skręcić w bok i przedzierać się lepszymi miejscami do Tylży, a przybywszy tam... jeszcze obecną porą jesienną miejscowością Labiawą i rz. Dejmą zawładnąć i w ten sposób drogę do dostarczenia sobie dostatecznego prowiantu oczyścić”34.

Rachuby Apraksina na Tylżę nie spełniły się. Żywności i tam okazało się bardzo mało, a rosyjski głównodowodzący, popełniwszy szereg błędów o charakterze taktycznym i strategicznym (w szczególności nie utrzymał Tylży), przeprawił się na prawy brzeg Niemna i odprowadził armię na leże zimowe.

Rząd nie wziął pod uwagę wyjaśnień, którymi feldmarszałek się usprawiedliwiał, odsunął go od dowodzenia armią i mianował na jego miejsce generała en chef W. Fermora, stawiając przed nim zadanie rozpoczęcia w listopadzie 1757 r. natarcia i zajęcia „opuszczonych na próżno dobrych miast i amtów w Prusach... zawładnięcia Labiawą i Tapiawą” oraz dalszych działań na Królewiec, Piławę i Pokarmin. Nowy głównodowodzący zamierzał wyruszyć w pochód dopiero wiosną, jednak w połowie grudnia otrzymał kategoryczny rozkaz zajęcia Królewca35.

Natarcie rozpoczęło się dwiema kolumnami. Jedna — z Kłajpedy, po lodzie Zalewu Kurońskiego, druga — przez Tylżę. Po połączeniu kolumn armia miała iść na Labiawę i Królewiec. Prowiant zabierano ze sobą na miesiąc, zapasy na dalszy czas planowano dostarczać z Rygi drogą lądową.

Prusacy niemal nie stawiali oporu, ponieważ Fryderyk II jeszcze jesienią odwołał Lehwaldta do walki ze Szwedami. Niewielkie oddziały przeznaczone do ochrony granicy nie mogły nic zdziałać, a pospolite ruszenie rozeszło się do domów. 14 stycznia 1758 r. Królewiec opuścił jego garnizon. Dwa dni później komendant Piławy von Wuthenow zostawił na pastwę losu dość dobrze uzbrojoną twierdzę, zabierając ze sobą kasę. W dniu zajęcia Labiawy przez wojska rosyjskie większość urzędników najwyższej instancji rządowej, łącznie z ministrami, ewakuowała się do Gdańska. W warunkach powszechnego zamętu funkcje władzy w prowincji przejęli kierownicy okręgów (kamer). 18 stycznia amtman Labiawy Rachow, witając rosyjską awangardę, oznajmił: „...z Królewca od tamtejszego głównego zarządu kameralnego do wszystkich tutejszych amtów rozesłano ukazy, by wojska Waszej Imperatorskiej Mości wszędzie bez oporu witać i przyjmować”36.

Jeszcze wcześniej, 12 stycznia, Fermor donosił Rumiancewowi, że „...dnia wczorajszego otrzymał z amtu Russ od amtmana Kuwerta miłą wiadomość, iż w onym amcie wojska żadnego nie ma i niemal całe Prusy oddają się w poddaństwo Jej Imperatorskiej Mości...”.

Rumiancew i FermorBohaterowie wydarzeń

Feldmarszałek Piotr Aleksandrowicz Rumiancew (po lewej)

Generał en chef Wilim Wilimowicz Fermor



Kuwert w ogóle bardzo aktywnie pomagał Rosjanom w zajmowaniu dolnego Poniemnia. Choć postępowanie Kuwerta można tłumaczyć chęcią uniknięcia ewentualnych zadrażnień między miejscową ludnością a rosyjskimi wojskowymi – przy czym bardzo skwapliwie powoływał się on na dużą liczbę chorych w swoim amcie – to jednak dość dziwnie wyglądało jego dążenie do przerzucenia trudów wojennych ze swojej ludności na najbliższych sąsiadów. Na przykład generałowi majorowi P. Rumiancewowi, którego dywizja zajęła Ruś, oznajmił, że w sąsiednim amcie Kuckerneese chorób prawie nie ma (lepiej więc, jak sugerował, udać się tam). Amtman Kuckerneese Schreiber, w odróżnieniu od Kuwerta, postąpił inaczej. Rozumiejąc, że okupacji nie da się uniknąć, starał się, by zajmowanie jego wsi przez wojska rosyjskie przebiegało w sposób jak najbardziej kontrolowany. W tym celu od razu zaproponował kilka wsi na kwatery, informując jednocześnie, że jest tam zarówno siano, jak i owies37.

W ogóle działania pruskich urzędników w tym okresie były dość niejednoznaczne. Z jednej strony starali się oni zachować nienaruszone swoje majątki i miejscowości, z drugiej zaś późniejsi historycy określali ich postępowanie jako „przemianę w pokornych sług Rosjan”. Charakterystyczny jest pod tym względem przykład prezydenta kamery okręgu gąbińskiego Domhardta, który później stał się dla Niemców bohaterem – jeśli nie narodowym, to przynajmniej prowincjonalnym – rzekomo stojącym na czele oporu przeciw Rosjanom. Gąbin leżał na uboczu szlaku, którym główne siły armii rosyjskiej zmierzały ku Królewcowi i Wiśle, dlatego został zajęty później. Domhardt jednak jako jeden z pierwszych pisał do generała Rumiancewa o „przyjęcie pod protekcję” okręgu gąbińskiego, prosząc jedynie, by „za tak dobrowolne poddanie się (mieszkańcy) nie byli zbytnio kwaterunkiem obciążani”38.

W tym samym duchu działała ta część władz prowincji, która pozostała na miejscu i nie ewakuowała się do Gdańska. W obliczu nieuchronnego zajęcia prowincji przez wojska rosyjskie postanowiono przejść „pod inną koronę”.

21 stycznia pruska delegacja w składzie: wiceprezydent trybunału Grabowski, radca Auer i burmistrz Królewca Hindersin przybyła do Kaymen, gdzie zebrali się już wszyscy „radcy amtów okręgowych”. Delegacja miała przy sobie pismo podpisane przez siedmiu wysokich dostojników: rzeczywistego tajnego radcę stanu i wojennego oraz ober-marszałka Wallenrodta, rzeczywistego tajnego radcę stanu i wojennego Lesgewanga, dyrektora kamery Recka i innych39.

Pismo zawierało „nadzwyczaj śmiałe warunki kapitulacji”, jak określił je ich pierwszy wydawca, generał Dmitrij Masłowski. Tak śmiałe, że w praktyce dawały ludności możliwość życia nawet lepszego niż pod dawnymi rządami królewskimi.

Łącznie „upraszano” o 17 punktów. Na szczególną uwagę zasługiwał pierwszy. Brzmiał on: „Miasto Królewiec przy jego przywilejach, swobodach, prawach i prerogatywach, jako one od każdego przyrodzonego monarchy od czasu do czasu otrzymywane były, nadal ochraniać”. W praktyce w życiu Królewca nic nie miało się zmienić. Dalej zaś następowały dodatkowo żądane korzyści:

ograniczenie liczby wojsk zakwaterowanych w Królewcu;

pozostawienie na stanowiskach urzędników cywilnych i duchownych z dotychczasowymi pensjami i innymi dochodami;

przyznanie miastu prawa do dysponowania kasą; nieograniczanie handlu, nienaruszanie połączeń wodnych ani lądowych zarówno wewnątrz prowincji, jak i z zagranicą; zagwarantowanie praw miejscowej szlachty i pobierania przez nią dochodów z majątków; zachowanie również praw i przywilejów kupców, piwowarów oraz szereg innych ulg40.

Wysłuchawszy delegacji, Fermor wprawdzie powołał się na brak stosownych pełnomocnictw do rozstrzygania tak ważnych kwestii, lecz „napełnił (deputowanych) nadzieją na ogólną łaskę monarszą” i obiecał „prośby ich przedłożyć najwyższemu uznaniu”41.

Niespodziewane pojawienie się parlamentariuszy w Kaymen w przyjemny sposób pokrzyżowało plany Fermora. Jeszcze poprzedniego dnia zamierzał dać wojskom odpocząć po niezwykle ciężkim marszu, a dopiero potem wkroczyć do Królewca. Od tego zamiaru trzeba było odstąpić.

O trzeciej w nocy 22 stycznia rosyjska piechota wyruszyła z Kaymen i do godziny jedenastej zajęła forsztady (przedmieścia) Królewca.

„Straż mieszczańska” pruskiej milicji oddała swoje posterunki grenadierom pułkownika Jakowlewa. Królewiec znalazł się faktycznie w rękach Rosjan. Rozpoczęły się przygotowania do powitania rosyjskiego wodza naczelnego Fermora, barwnie opisane w „Zapiskach” Bołotowa: „Wjazd jego do tego miasta był wspaniały i okazały. Wszystkie ulice, okna i dachy domów pokryte były niezliczonym mnóstwem ludu. Zbiegowisko było przeogromne, wszyscy bowiem łaknęli ujrzeć nasze wojska i samego dowódcę, a że dołączało się do tego bicie dzwonów w całym mieście oraz granie na wszystkich wieżach i dzwonnicach na trąbach i kotłach, trwające przez cały czas pochodu, wszystko to przydawało mu jeszcze więcej przepychu i wspaniałości”42.

Fermor wraz ze świtą, przejechawszy przez tłum ciekawskich widzów, wjechał na zamek. Tam powitali go pozostali członkowie miejscowego rządu z Lesgewangiem na czele i wręczyli mu „klucze do miasta”. Kwestia kluczy „do Królewca” co jakiś czas powraca w literaturze historycznej i najczęściej ma znaczenie czysto symboliczne. Klucze jednak rzeczywiście zostały przekazane. Sprawę rozstrzyga sam Fermor, który w swojej relacji o wydarzeniach styczniowych donosił: „W tymże samym czasie przyniesiono mi od tutejszego rządu klucze tutejszej cytadeli Friedrichsburga i twierdzy piławskiej”43.

Wojska nadal wkraczały do Królewca. Już o zmierzchu przybyła do miasta brygada artylerii, nieco później pozostałe pułki brygady Riezanowa. Działa ustawiono na dziedzińcu zamkowym, część wojsk rozlokowano w samym mieście, lecz większość pułków i szwadronów, które od rana otaczały Królewiec, długo pozostawała bez dachu nad głową. Mieszkańcy przyjmowali na kwatery jedynie oficerów. Ukontentowany wspaniałym przyjęciem wódz naczelny najwyraźniej zapomniał przy tym wszystkim o głównym bohaterze – żołnierzu, który od trzeciej w nocy przeszedł ponad dwadzieścia wiorst i musiał nocować w polu. Mimo to obyło się bez incydentów: dyscyplina była dość surowa i nie zdarzyły się przypadki samowolnego zajmowania domów ani gnębienia miejscowej ludności44.


Królewiec

Należy zaznaczyć, że Fermor jako wódz naczelny armii rosyjskiej, która zajęła znaczną część prowincji wraz z jej głównym miastem, pozostawał najwyższym rangą dowódcą wojskowym, lecz na razie nie otrzymał żadnych rozporządzeń w sprawie urządzenia życia cywilnego w prowincji. Dlatego przewidział tylko jeden środek, stosowany jeszcze przez Apraksina – zaprzysiężenie mieszkańców kraju.

Podstawą prawną tych działań był ukaz Elżbiety Piotrowny z 31 grudnia (według starego stylu) 1757 r. W ukazie zaznaczano, że w „poprzedniej kampanii” (latem 1757 r.) „mieszkańcy sami dobrowolnie oddawali się pod naszą protekcję”. Cesarzowa wyrażała żal, że jej armia była wówczas zmuszona opuścić zajęte już ziemie, a niektóre miejsca „zostały spalone i spustoszone”. Wszystko to uczyniono „wbrew Naszej woli”. Teraz zaś cesarzowa gwarantowała ludności Prus „życzliwość i łaski”, wciąż pod warunkiem dobrowolnego przejścia pod jej „protekcję”45.

23 stycznia Fermor wydał rozkaz zaprzysiężenia mieszkańców i urzędników. Zdaniem historyków rosyjskich i niemieckich przysięga istotnie zmieniała warunki „umowy” zawartej w Kaymen. Strona pruska liczyła bowiem, że wszystkie „osoby pozostaną w spokojnym posiadaniu swoich majątków, gdziekolwiek by się znajdowały”. Zachowanie własności obiecywał również ukaz Elżbiety Piotrowny, lecz wyłącznie tym mieszkańcom, którzy pozostaną w granicach prowincji. Tę właśnie okoliczność podkreślił Fermor, nakazując „zapisać (spisać) majątek tych... którzy przed wkroczeniem (Rosjan) do miasta się wycofali... ogłosić, że ich wsie i domy w mieście wzięte zostaną w sekwestr (zarząd do końca wojny) za to, że ośmielili się... z miasta oddalić, a jeżeli nie powrócą, całe ich ruchome i nieruchome mienie zostanie skonfiskowane”. Zaostrzył także wymagania dotyczące wydatkowania środków pieniężnych w prowincji. Wszystkie dochody miały wpływać do rosyjskiego skarbu, „a na wydatki bez pozwolenia nigdzie nie miały być obracane”. Szczególną uwagę zwracano na dochowanie wierności złożonej przysiędze. Naczelny wódz zastrzegł sobie tu prawo karania zgodnie z prawem wszystkich odstępców: „...przeciwko interesom (cesarzowej) ani potajemnie, ani jawnie niczego nie przedsiębrać”46.

Na zaprzysiężenie mieszkańców prowincji przeznaczono dwa miesiące, a procedura rozpoczęła się 24 stycznia w Królewcu. Był to dzień urodzin Fryderyka II i można się jedynie domyślać, jakie uczucia przeżywali mieszkańcy, w głębi duszy oddani królowi. Najuroczyściej przebiegało składanie przysięgi w kościele zamku królewskiego. Najpierw odczytywano manifest cesarzowej. Następnie pastor odczytywał tekst przysięgi. Obecni w kościele głośno go powtarzali, ślubując „być wiernymi i posłusznymi rządowi rosyjskiemu”. Najpierw przysięgali najwyżsi urzędnicy, po nich profesorowie i wykładowcy uniwersytetu, wreszcie urzędnicy różnych instytucji47. Był tu także docent prywatny Immanuel Kant, choć podpisu filozofa pod tekstem przysięgi współcześni kantolodzy dotąd nie odnaleźli. Nie oznacza to jednak, że Kant uchylił się od wyrażenia wierności rosyjskiej cesarzowej.

Zachował się jego list do Elżbiety w sprawie ubiegania się o stanowisko profesora zwyczajnego (etatowego) logiki i metafizyki, w którym deklaruje on pragnienie wiernej i oddanej służby nowej władzy48.

Władze rosyjskie wyznaczano tylko w największych miastach zajętych przez wojska rosyjskie. Komendantem Królewca został generał Rezanow, a oberkomendantem – brygadier Trejden, w Tylży – major Meister, w Piławie – podpułkownik Gerbel. Obowiązki komendantów, a także starszych rangą oficerów, ograniczały się do nadzoru nad porządkiem wewnętrznym. We wszystkich pozostałych sprawach władze lokalne pozostawały samodzielne, co najwyżej mogły otrzymać polecenie, by „wykaz przedłożyć, ile wszelkiego rodzaju zboża i paszy u wszystkich mieszkańców się znajduje”. Za zaopatrywanie armii rosyjskiej w żywność dostawcom płacono pieniędzmi. „Do ściągania dochodów i nakładanej na tutejsze i inne w Prusach miasta kontrybucji pieniężnej”, a także „do zbierania wedle wojennego zwyczaju na utrzymanie armii kontrybucji furażowej i prowiantowej” wyznaczano specjalnych urzędników. Rozporządzenia wydano w formie odpowiednich ukazów „do kancelarii rządu królewieckiego, także do prezesów Kamer Królewieckiej i Gąbińskiej, do magistratu i do konsystorza... któremu wówczas też nakazano, w jaki sposób za najwyższe zdrowie Jej Cesarskiej Mości i całej rodziny cesarskiej w kościołach podczas nabożeństw się modlić”49.

Fermorowi podlegał również miejscowy organ prasowy, ukazujący się z wizerunkiem rosyjskiego dwugłowego orła (herby pruskie we wszystkich miejscach urzędowych zastąpiono do końca stycznia).

19 lutego 1758 r. do Królewca przybywa ukaz Elżbiety Piotrowny, mianujący Fermora generał-gubernatorem Prus. Ukaz ten zawierał także odpowiedzi na „punkty” prośby z Kaymen. N. M. Korobkow, analizując ten dokument, doszedł do wniosku, że stał się on „swego rodzaju konstytucją” nowej rosyjskiej prowincji. I nie chodzi nawet o to, że ustanowiono naczelne kierownictwo prowincji, za którego pośrednictwem organy lokalne mogły porozumiewać się z władzą centralną. Carski ukaz przyznawał prowincji takie przywileje, jakich nie miała ona w swoim dawnym położeniu. Oto główne punkty ukazu:

„1. Miasto Królewiec przy swoich przywilejach, swobodach, prawach i prerogatywach bronione będzie.

2. Na kwaterunek wojska lekkie bez skrajnej i nieodzownej potrzeby nigdy do niego wprowadzone nie będą; przeto

3. Miasto i mieszkańcy mogą być mocno zapewnieni, że żadnych nieporządków ani przymusów nie zaznają.

4. Zupełna swoboda wyznawania wiary i publicznego odprawiania nabożeństw pozostaje nienaruszona na dawnej podstawie.

5. Kościoły, szkoły, szpitale i inne przytułki oraz domy sierot pozostawia się przy ich ustanowieniu i majątkach, o dochodach zaś dokładne wykazy mają być przedłożone.

6. Słudzy cywilni i kościelni, którzy obowiązki swoje jak dotąd gorliwie wypełniać będą, pozostają przy swych dawnych pensjach i dochodach.

7. Wszystkie skarby i dochody bez wyjątku do nas należą, lecz jeśli jakieś dochody szczególnie i właściwie do miasta należą, to o tym do rozpatrzenia mają być przedłożone dokładne wykazy z wykazaniem swego do nich prawa.

8. Ratuszom pozostawia się ich archiwa i registratury.

9. Prywatne biblioteki pozostawia się w dyspozycji ich właścicieli, o publicznych zaś dokładne rejestry mają być przedłożone.

10. Swobodny, nieograniczony i bezpieczny handel wewnętrzny i zagraniczny, wyłączając kontrabant (kontrabandę. – G. K.), wodą i lądem prowadzić nie tylko pozwalamy, lecz nadto o ochronę jego starać się będziemy i flocie naszej rozkażemy statki płynące do Królewca i z Królewca nie tylko swobodnie przepuszczać, lecz nadto w razie potrzeby należytej pomocy i wszelkiej życzliwości im okazywać.


Rubel z czasów wojny siedmioletniej

Rosyjski srebrny rubel z czasów wojny siedmioletniej.


11. Towary znajdujące się w publicznych pakhauzach i spichrzach, do kogokolwiek by należały, pozostają w dyspozycji ich właścicieli, lecz od tych, od których cło jeszcze nie zostało zapłacone, ma ono być rzetelnie w całości do skarbu naszego pobrane.

12. Mieszkańcy wszelkiego stanu pozostawieni zostają ogólnie w spokojnym posiadaniu całego swego mienia.

13. Nieobecni wraz z domownikami i mieniem mogą pewnie i bezpiecznie powracać i jedynie wszelką broń wojskową, jaką będą mieli przy sobie, naszym oddziałom wojskowym na przechowanie oddać mają.

14. Wszystkie poczty zachowają swój niezakłócony bieg, także wszystkim przyjeżdżającym ze wsi i miast oraz odjeżdżającym jednaka swoboda i ogólnie wszelki dowóz się zezwala.

15. Wszystkie cechy i gildie pozostawia się przy ich przywilejach i prawach, przy swobodnym wykonywaniu ich rzemiosł i procederów.

16. Nikt ogólnie do przyjęcia służby wbrew woli przymuszony nie będzie, jako też, przeciwnie, nie zabroni się tym, którzy zechcą służbą swoją dostąpić szczególnej naszej łaski.

17. Miasto i całe królestwo pruskie mogą na hojność naszą i łaskę w zupełności liczyć tak długo, jak długo każdy w należytym posłuszeństwie pozostanie i jedynie swemu stanowi oddawać się będzie”50.

Komentując „punkty” tego ukazu, można stwierdzić, że Prusy, nawet przy niepełnym spełnieniu postanowień porozumienia z Kaymen, otrzymały takie prawa, swobody i przywileje, jakich nie miała żadna wewnętrzna gubernia Rosji.

Przede wszystkim ukaz potwierdzał wszystkie przywileje, z których wcześniej korzystały różne korporacje i osoby prywatne. Gwarantowano wolność religii oraz swobodę handlu wewnętrznego i zagranicznego. Co więcej, ten ostatni znalazł się pod opieką floty rosyjskiej, która dominowała na Morzu Bałtyckim.

Wszystkie dochody państwowe prowincji Prusy trafiały do skarbu. Właściwie potwierdzało to jedynie wcześniejsze rozporządzenie Fermora, jednak ukaz wyłączał spod władzy skarbu środki społeczne: wydatki kościelne, dochody towarzystw dobroczynnych... Właścicielom majątków pozwolono wrócić do swoich posiadłości, przy czym zapewniono im swobodny przejazd przez terytorium zajęte przez wojska rosyjskie. Majątki wszystkich, którzy pozostawali na służbie Fryderyka II, podlegały sekwestrowi. Interesujący jest jeszcze jeden zapis ukazu. Chodzi o służbę – zarówno wojskową, jak i cywilną. Potwierdzano, że nikt z mieszkańców prowincji nie zostanie przymusowo wzięty do służby rosyjskiej, ale chętni mają do niej swobodny dostęp. A działo się to w czasach, gdy armię pruską uzupełniano według surowych wymogów, na przykład w Saksonii. Ten sam liberalizm dopuszczano wobec pruskich urzędników, którzy mogli służyć w administracji rosyjskiej albo z tej służby zrezygnować.

W ukazie cesarzowej cały rozdział poświęcono ponadto uniwersytetowi królewieckiemu, któremu zagwarantowano pokrycie wszystkich wydatków i ogłoszono pełną swobodę nauczania.

Wszystko to pozwoliło później Fritzowi Gausemu ocenić rządy rosyjskiej administracji jako humanitarne: „Rosyjscy żołnierze przestrzegali dobrej dyscypliny... Mieszczanie nie podlegali niemal żadnym ograniczeniom ani w swobodzie przemieszczania się, ani w działalności gospodarczej... władze rosyjskie nie rekwirowały dla siebie pomieszczeń, ponieważ w urzędach i kościołach nadal służyli pruscy urzędnicy i pastorzy... Rosjanie okazywali wielki szacunek uniwersytetowi i nie naruszali swobody nauczania...

Rosyjscy oficerowie byli mile widzianymi gośćmi w lożach i u kupców, uczestniczyli w balach, kuligach i maskaradach. Mieszkańcy Królewca odważyli się palić tytoń na ulicach i nauczyli się pić poncz; ich obyczaje stały się swobodniejsze. Rubel okazał się aktywniejszy od talara”51.

Fermor, który otrzymał oficjalne uprawnienia do zarządzania prowincją, starał się poszerzyć zakres swoich działań i zająć się sprawami administracyjno-gospodarczymi. W tym celu potrzebował jednak dokładniejszego obrazu prowincji, jej struktury organizacyjnej, liczby ludności itd.

Na polecenie Fermora pułkownik Jakowlew sporządził wojskowo-statystyczny opis prowincji. Zebrane przez niego informacje miały jednak przede wszystkim charakter poznawczy. W jego notatce odnotowano na przykład, że w Prusach uprawia się wszystkie gatunki zbóż, a siana i warzyw jest pod dostatkiem. Prowincji brakowało natomiast drewna. Jednocześnie Jakowlew donosił, że kraj był mocno wyczerpany podatkami. Od początku wojny siedmioletniej Fryderyk II, oprócz zwykłych danin, ściągnął w Prusach 600 000 talarów w formie pożyczki. Dla porównania: suma wydatków Prus na utrzymanie armii rosyjskiej od stycznia 1758 do września 1759 roku (a więc w porównywalnym okresie) nie przekroczyła 94 509 talarów52.

Dzięki pułkownikowi Jakowlewowi dysponujemy najbardziej wiarygodnymi danymi o ludności prowincji. Liczyła ona łącznie 521 232 osoby. Ludność miejska stanowiła 20 procent, przy czym w Królewcu mieszkało 40 tysięcy osób, a pozostałe miasta liczyły średnio po tysiąc mieszkańców. Trzeba pamiętać, że w latach wojny ogólna liczba ludności zmalała, gdyż w 1756 i 1757 roku przeprowadzono pobory rekrutów do armii pruskiej, a część mieszkańców, zwłaszcza z terenów przygranicznych, odeszła do Polski. Ponadto pół wieku wcześniej przeszła tędy niszczycielska dżuma. Jeśli dodać do tego, że terytorium prowincji obejmowało ziemie należące dziś do Polski i Litwy, ogólna gęstość zaludnienia okazuje się bardzo niewielka. W takich warunkach wojna była dla Prus szczególnie ciężka53.

Znacznie później Rosjanie zrozumieli podział administracyjno-terytorialny prowincji. W chwili zajęcia jej przez wojska rosyjskie składała się ona z trzech okręgów: Sambii, Natangii i Prus Górnych. Okręgi te dzieliły się z kolei na 33 amty. W 1751 roku amty weszły w skład dziewięciu nowo utworzonych kolegiów sprawiedliwości. Każdy okręg miał po trzy kolegia sprawiedliwości. Liczba amtów w nich nie była jednakowa. I tak w okręgu sambijskim 1. kolegium sprawiedliwości w Kłajpedzie obejmowało tylko jeden główny amt – Kłajpedę, 2. kolegium w Wystruci – trzy główne amty: Tylżę, Ragnetę i Wystruć, 3. kolegium w Neuhausen – sześć: Tapiawę, Labiawę, Schaaken, Neuhausen i Rybaki itd. Łącznie z Królewcem prowincja Prusy liczyła wówczas 63 miasta. Każde miasto miało własny magistrat i sąd miejski. Prowincja miała własny rząd – Regierung, złożony z ministrów stanu. Oprócz zwykłych spraw prowincjonalnych ministrowie stanu nadzorowali instytucje religijne, uniwersytet, szpitale i sierocińce, szkoły itd. Najwyższą instancją sądową był trybunał. Od jego wyroków nie przysługiwała apelacja i jedynie w wyjątkowych przypadkach, gdy sprawę kierowano nie do sądu niższej instancji (Hofgericht), lecz od razu do trybunału, dopuszczano odwołanie do sądu królewskiego.

Istniały również sąd miejski w Królewcu oraz Sąd Francuski, który zajmował się sprawami osadników francuskich i podlegał Naczelnemu Sądowi Francuskiemu w Berlinie. Działalność gospodarczą amtów i pobór podatków nadzorowały dwie kamery, z których jedna mieściła się w Królewcu, a druga w Gąbinie.

W skład kamer wchodziły kolegium licentowe, pobierające cła portowe, oraz kolegium akcyzowe, pobierające drobne opłaty w miastach prowincji. Ponadto rząd i magistraty kierowały działalnością szeregu innych komisji i departamentów. Na przykład w skład kamery królewieckiej, oprócz organów poboru podatków, wchodziły zarząd manufaktur, zarząd przeciwpożarowy i zarząd policji54.

Uwagę zwraca sposób obsadzania etatowych stanowisk w organach władzy prowincjonalnej i lokalnej. Na większość stanowisk obowiązywał nabór konkursowy. Aby objąć posadę w instytucji duchownej lub oświatowej, należało mieć dyplom ukończenia wydziału teologicznego i zdać odpowiedni egzamin w konsystorzu. Aby objąć urząd w sądownictwie, trzeba było przejść publiczny sprawdzian w Hofgerichcie. Ponadto w trybunale i Hofgerichcie połowę stanowisk zastrzeżono dla osób pochodzenia szlacheckiego, a drugą połowę – dla uczonych spoza szlachty. Dyrektorem kolegium sprawiedliwości mógł zostać wyłącznie szlachcic. Jeśli chodzi o organizację wojskową, w prowincji stacjonowało pięć pułków piechoty, pięć pułków dragonów i dwa pułki huzarów. Ponadto w Królewcu, Kłajpedzie i Piławie stacjonowało po jednym pułku garnizonowym. Większość pułków miała własne kantony, z których otrzymywała uzupełnienia. Nie udało się jednak ustalić, do jakich pułków i ile uzupełnień trafiło przed wojną. Urzędnicy obu kamer oświadczyli, że dokładną liczbę rekrutów znali tylko dowódcy pułków55.

Współpraca z tak rozbudowaną strukturą administracji prowincjonalnej i lokalnej postawiła rosyjskich gubernatorów w trudnym położeniu. Oczywiście najprościej byłoby zastąpić niemieckich urzędników rosyjskimi, ale pojawiał się problem językowy: skąd wziąć tylu Rosjan znających niemiecki, by obsadzić nimi 33 organy samorządu lokalnego? Zresztą nikt nie stawiał przed nimi takiego zadania. Najwidoczniej wystarczyło „wziąć w swoje ręce” takie organy, jak Regierung, kolegium licentowe i dyrektoriat akcyzowy, a także zarząd policji i komisję (pobierającą od mieszczan pieniądze na opłacenie kwaterunku wojsk). Jednak spośród szefów rosyjskiej administracji ani Fermor, ani Korff nie znali organizacji zarządu cywilnego kraju; zajął się tym dopiero Suworow, a pełny obraz uzyskano dopiero za Panina. Dlatego prowincja nie zdołała wnieść należytego wkładu w wysiłek wojenny Rosji.

Mówiąc o administracji rosyjskiej w Prusach, warto zwrócić uwagę, że w wielu współczesnych publikacjach autorzy nie odróżniają generał-gubernatora od zwykłego gubernatora, choć oba te urzędy istniały tu równolegle.


Plan Królewca

Pierwszym generał-gubernatorem nowej rosyjskiej prowincji mianowano Wilhelma Fermora. Zachował on także stanowisko głównodowodzącego armii rosyjskiej.

W marcu wyjechał jednak nad Wisłę, gdzie koncentrowała się armia przed nowymi kampaniami. Zarządzanie prowincją stało się utrudnione. W związku z tym postanowiono przekazać funkcje administracyjne osobnemu gubernatorowi, podporządkowanemu głównodowodzącemu (generał-gubernatorowi)56. Na początku maja Fermor ogłosił wszystkim dowódcom wojskowym, „iż dla ulżenia moim trudom w generał-gubernatorstwie Królestwa Pruskiego wyznaczony został generał-porucznik Korff z pensją po 500 rubli na miesiąc z dochodów Prus”57.

Jak podają naoczni świadkowie, do tak odpowiedzialnego zadania Korff był „niezbyt zdolny, a talenty jego były tak mierne, że... nie umiał wówczas nie tylko pisać po rosyjsku, lecz nawet podpisać się swoim nazwiskiem, a podpisywał się zawsze po niemiecku”58.

W instrukcji wydanej Korffowi w Petersburgu stwierdzano, że mimo podboju pruskiej prowincji „chcemy wszelako na zawsze pozostawić pamięć naszej wielkoduszności i miłosierdzia”. Nowo mianowanemu gubernatorowi wskazywano trasę podróży (przez Rygę i Kłajpedę najkrótszą drogą do Królewca) oraz jego uprawnienia („objąć komendę nie tylko nad wszystkimi zarządami cywilnymi, lecz także nad naszymi wojskami, które stanowią garnizon w Królewcu, Piławie, Kłajpedzie i Tylży”). Pierwotnie ustalone dla Korffa uposażenie w wysokości 500 rubli miesięcznie z dochodów zbieranych w Prusach wkrótce podwyższono. Korffowi pozwolono przywieźć ze sobą z Petersburga 7 „służących”. Zarazem „najusilniej niniejszym zalecamy, aby we wszystkich miastach i miejscowościach Królestwa Pruskiego utrzymywany był dobry porządek i surowa dyscyplina, a nade wszystko, aby wszędzie szybko wymierzano sprawiedliwość, bez okazywania najmniejszej szorstkości i krzywd; wszystko to waszemu nadzorowi i staraniu powierzamy”. Działalność Korffa na stanowisku gubernatora ułatwiał fakt, że „rząd Królestwa Pruskiego ustanowiony jest na jego własnych prawach i przez nas w niczym nie został zmieniony, tak iż nie pozostaje wam nic innego, jak tylko baczyć, aby punkty przyznane przez nas Królewcowi i całemu Królestwu Pruskiemu na jego prośbę, przedstawione w załączonej kopii naszego ukazu do generała Fermora z 24 stycznia bieżącego roku, były nienaruszalnie przestrzegane i aby każdy urząd nie ustawał w sumiennym wypełnianiu swoich obowiązków”59.

Bardziej konkretnych wskazówek miał mu udzielić generał-gubernator Prus W. Fermor. Korff wyruszył do Królewca 8 czerwca i przybył tam 11 lipca 1758 r., kiedy Fermora w Prusach już nie było, ponieważ armia rosyjska znajdowała się wówczas na teatrze działań wojennych, w głębi Prus. Fermor, nie doczekawszy się Korffa, pozostawił mu wykaz zadań, które gubernator miał wykonać w najbliższym czasie. Wśród nich: pobór podatków (należało zebrać 1 mln efimków w trzech etapach: pierwszy etap został już zakończony, drugi kończył się 12 lipca, a trzeci — 12 września); przebudowa umocnień i doprowadzenie ich do „stanu obronnego”; zapewnienie ochrony granicy prowincji wzdłuż Wisły przez wojska rosyjskie; utrzymanie porządku wśród ludności prowincji („choć wszyscy złożyli przysięgę, to z powodu wrodzonego oddania królowi ufać im nie należy, lecz trzeba patrzeć czujnym okiem i mieć takich wiernych ludzi, którzy donosiliby o nieżyczliwych, o korespondencji”).

Osobny punkt dotyczył wydobycia bursztynu: „Nad połowem bursztynu na brzegach morskich należy mieć dobry nadzór, aby duże i drogocenne bryły nie mogły być jakimś podstępem ukryte lub wywożone za granicę”60.

Rządy gubernatora Korffa były dość liberalne. Nie przejawiała się w nich twarda polityka, tak charakterystyczna dla czasów wojny, ani przy poborze podatków, ani przy ukrócaniu antyrosyjskiej działalności niektórych niemieckich urzędników, którzy pozostali na służbie. Zarazem prowadził on wystawny tryb życia. Sekretarz Korffa A. Bołotow wspominał później: „...żył on przez cały swój pobyt w Królewcu wprost wspaniale i okazale, i nie jak generał-porucznik, lecz jak jakiś udzielny książę... Stroje, powozy, liberia, konie, służba, stół i wszystko inne było u niego na stopie tak wystawnej i okazałej, że zwrócił na siebie uwagę wszystkich mieszkańców Prus; a gdy z czasem dołączył do tego wszystkiego także bardzo częste przyjęcia u siebie dla wszystkich najznakomitszych mieszkańców Królewca i starał się zapewniać wszelkiego rodzaju rozrywki, to ...godność jego stała się w oczach wszystkich tak wielka, jak gdyby był rzeczywiście jakimś udzielnym księciem i władcą...”61

Korff pozostawał gubernatorem Prus do końca 1760 r., kiedy został przeniesiony do Sankt Petersburga na stanowisko generał-policmajstra.

Fermor i Korff byli z pochodzenia Niemcami. Tym zapewne tłumaczy się ich stosunek do miejscowej ludności jak do rodaków. Pozwalali też na ustępstwa, często nieuzasadnione. Oficjalnie zaś kierowali się manifestem Elżbiety Piotrowny z 6 marca 1758 r., w którym wskazywano: „...raczymy my nawet pośród samej wojny troszczyć się, ile to możliwe, o pomyślność ziem niewinnych swemu złemu losowi, dlatego handlu ich i komercji nie przerywać, lecz chronić i wspomagać”62.

Handel był tym narzędziem, za pomocą którego rząd rosyjski i najwyżsi przedstawiciele władz w Prusach liczyli na zdobycie przychylności miejscowej ludności, rozumiejąc, że Królewiec jest przede wszystkim miastem kupieckim.

Wszelkimi sposobami wspierano inicjatywę rosyjskich kupców w nawiązywaniu stosunków handlowych z pruskimi negocjantami. Dokumenty zachowały dla nas nazwiska Spirydona Falina z Ostaszkowa, Aleksieja Zboiłowa z Wielkich Łuk, Akinfa Antonowa z Toropca i innych, którzy przyjeżdżali ze swoim towarem na tutejszy rynek lub dostarczali produkty dla armii rosyjskiej. (W odróżnieniu od innych zwycięskich armii, zaopatrywanych kosztem pokonanych, wojska rosyjskie otrzymywały część żywności i innych niezbędnych towarów z cesarstwa).

Jednocześnie, mimo wezwań rządu do rozwijania handlu, jego wielkość była niewielka, toteż cesarzowa musiała wydać 23 maja 1758 r. kolejny ukaz: „Wielu jednakowoż waha się wysyłać swoje towary i okręty do ziem króla pruskiego. Dlatego niniejszym powtórnie ogłaszamy, że ponieważ nieodmiennie gorliwie zabiegamy o rozszerzenie swobodnej i powszechnej komercji na Morzu Bałtyckim, raczymy, aby była ona prowadzona bez przeszkód nie tylko z ziemiami króla pruskiego stąd i z innych miejsc, lecz aby i pozostałe obszary Królestwa Pruskiego... z niej korzystały i nie doznawały w tym żadnych przeszkód ze strony naszej floty”63.

A co z miejscowymi kupcami? Nie byli dyskryminowani. Przeciwnie, już od stycznia 1758 r. kontrakty na dostawy prowiantu i paszy przekazano miejscowym kupcom z Adolfem Saturgusem na czele. Niekiedy nakładano ograniczenia na wywóz zboża, na handel z Hamburgiem i Lubeką. Było to jednak podyktowane okolicznościami wojennymi.

Jedna z najtrudniejszych kwestii, które musiała rozwiązać administracja rosyjska, wiązała się z odprawianiem obrzędów religijnych. W samym Królewcu znalazło się wielu Rosjan: sporo wojskowych (od marca 1758 r. Azowski i Archangielogrodzki pułki piechoty, szpital, komendantura) oraz kupcy.

Tymczasem w mieście było 18 kościołów, z których czternaście było luterańskich, trzy kalwińskie i jeden rzymskokatolicki. Prawosławnych nie było64.

Jakie znajdowano wyjście? Korzystano z cerkwi pułkowych. Polowe, o skromnym wyposażeniu, rozstawiano je kolejno (pułki przecież się zmieniały) w zamku królewskim i uważano za cerkiew garnizonową. W Piławie, gdzie garnizon stanowił batalion najpierw Permskiego, a następnie Troickiego i Syberyjskiego pułku piechoty, cerkwi prawosławnej również nie było. W tej sytuacji gubernator Korff zwrócił się do cesarzowej z prośbą, aby „wysłać do Królewca, Piławy i Kłajpedy po jednej cerkwi z należytymi sprzętami cerkiewnymi”. W kwietniu 1759 r. rosyjski Synod otrzymał najwyższe polecenie, aby „w Królewcu, Piławie i Kłajpedzie przygotować dogodne domy albo tamtejsze publiczne kirchy”, a 20 lipca 1760 r. (!) archimandryta Efrem donosi o swoim przybyciu do Królewca i prosi o wskazówki co do przydzielenia na cerkwie odpowiednich budynków. Korff zaproponował w stolicy Prus sześć pomieszczeń, a wśród nich: Salę Moskiewską w zamku, nad kościołem luterańskim; Dom Królewski, położony przy ulicy „prowadzącej w stronę Gąbina” (dawna Königstraße, obecnie ulica Frunzego); kościół luterańsko-katolicki „zwany polskim” przy ulicy Steindamm... Duchowni wybrali kościół znany dziś lepiej jako Steindammer Kirche. Była to jedna z najstarszych świątyń Królewca, znana już od 1256 r. Od 1526 r. korzystali z niej polscy i litewscy parafianie. Informuje o tym także Korff: „...za lepszy i stosowniejszy wybrali ten właśnie kościół, który zbudowany został w Królewcu jako pierwszy, zwany Mikołajowym...”. 4 września 1760 r. uroczyście, przy licznym udziale miejscowej ludności, odbyło się poświęcenie cerkwi. Wiele świadczyło o tym, że mieszkańcy Królewca z zainteresowaniem odnosili się do rosyjskich obyczajów i tradycji: każde rosyjskie święto przyciągało tłumy. I po poświęceniu cerkwi, gdy nastąpiła boska liturgia i „nader piękne kazanie”... „przez cały ten czas, który trwał od dziesiątej godziny przed południem do pierwszej po południu, lud wszystko to oglądał z najwyższym zdumieniem, a nade wszystko zdumiewał go przepych cerkiewnych ozdób i urządzeń wraz ze śpiewami cerkiewnymi”65.


Katarzyna II


Bohaterowie wydarzeń

Cesarzowa Rosji Katarzyna II (u góry)

Generał-en-chef baron Nikołaj Andriejewicz Korf

Generał feldmarszałek hrabia Piotr Siemionowicz Sałtykow (po prawej)

Generał-en-chef Piotr Iwanowicz Panin (u dołu po lewej)

Generał-porucznik Wasilij Iwanowicz Suworow (u dołu po prawej)


Bohaterowie wydarzeń


...W Europie toczyła się wojna. Do Prus docierały jednak jedynie jej słabe echa. Rosja natomiast brała w wojnie bezpośredni udział i odczuwała wszystkie jej ciężary. Gospodarka i finanse ubożały. Rosyjska opinia publiczna coraz głośniej okazywała niezadowolenie z tego, że nowa prowincja praktycznie nie ponosi żadnych obowiązków w zakresie wspierania armii.

Co więcej, dopóki władze rosyjskie trzymały się, jak się zdaje, koncepcji wymiany zdobytej prowincji pruskiej po zakończeniu wojny na Kurlandię, w pełni odpowiadała im sytuacja w tej prowincji, która nie przysparzała żadnych nieprzewidzianych kłopotów. „Cisza i spokój” w stosunkach między ludnością a władzą rosyjską odpowiadały wszystkim. „Staliśmy mocno w Prusach Wschodnich; ich dawna stolica, Królewiec, została przemieniona w rosyjskie miasto gubernialne — rosyjskie towarzystwo beztrosko się w nim bawiło, a rosyjscy generał-gubernatorzy w pokoju rządzili wszystkimi zdobytymi ziemiami.

Do Królewca przybyła rosyjska misja duchowna z archimandrytą na czele; bito rosyjską monetę i wreszcie wszystkich mieszkańców podbitego kraju doprowadzono do złożenia przysięgi poddańczej rosyjskiej cesarzowej” — tak zwięźle podsumowano sytuację, jaka ukształtowała się wówczas w Królewcu i której wpływ był odczuwalny w rosyjskim społeczeństwie jeszcze sto lat po opisywanych wydarzeniach66.

W tych warunkach naturalną rzeczą stało się zrodzenie w Petersburgu idei pełnego przyłączenia prowincji pruskiej do Rosji. Owszem, prowincja była zajęta przez wojska rosyjskie, rządził nią rosyjski gubernator, coraz szersze zastosowanie znajdowały tam rosyjskie prawa. Z punktu widzenia międzynarodowego nie była to jednak jeszcze prawowita posiadłość Rosji. Potrzebne było uznanie międzynarodowe. Rosja prowadziła wojnę w sojuszu z kilkoma państwami europejskimi i oczywiście przede wszystkim potrzebna była ich zgoda na taki krok. 30 kwietnia 1760 r. cesarzowa Elżbieta Piotrowna własnoręcznie zatwierdziła projekt przyłączenia Prus do Rosji, przygotowany przez kanclerza M. Ł. Woroncowa. Po pewnym czasie, jako propozycję rosyjską, wręczono go posłom: hrabiemu Esterházy'emu (Austria) i markizowi de L’Hôpital (Francja)67.

W promemorii wskazywano, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami oraz nowym traktatem sojuszniczym między Austrią a Francją z 30 grudnia 1759 r. większość państw, które w ten czy inny sposób uczestniczą w wojnie, otrzyma „wynagrodzenie”. Należą do nich Austria i Francja, Saksonia, a nawet „dwór duński, za samą niemal jego neutralność”. Strona rosyjska uznała jednak, że w tych ustaleniach nie uwzględniono wszystkich okoliczności, zwłaszcza tych, które dotyczą Rosji. Na przykład gdy wojna się zakończy, a wszyscy sojusznicy Rosji, państwa graniczące z Prusami, powrócą do pokojowego życia, „Jej Wysokość (cesarzowa Elżbieta Piotrowna. — G. K.) znajdzie się i wówczas w wielkich trudnościach, jakim sposobem zawrócić armię tak daleko zawiedzioną i zachować założone w Prusach niezliczonym nakładem magazyny oraz przywiezioną tam artylerię”. Ponadto wspomniane porozumienia, zdaniem Rosji, nie sprzyjały ograniczeniu agresywności Prus. Z uwagi na te, a także na cały szereg innych okoliczności, Elżbieta Piotrowna proponowała „cesarzowej-królowej Marii Teresie i królowi Ludwikowi XV”, aby nie tytułem wynagrodzenia szkód poniesionych przez Rosję w wojnie, lecz w uznaniu wkładu Rosji w bezpieczeństwo Europy przez „poskromienie wichrzyciela”, podczas powojennej konferencji pokojowej „Królestwo Pruskie” (chodzi o prowincję Prusy. — G. K.) ...odstąpione zostało”. Tym bardziej że prowincja ta została „orężem Jej Cesarskiej Mości rzeczywiście zdobyta, a jej mieszkańcy dobrowolnie złożyli Jej Cesarskiej Mości przysięgę wierności”. Prowincja ta to „samą jeno nazwą królestwa głośny, sam zaś przez się nader mało ważny nabytek... dla dowodu dość, że do Cesarstwa Rzymskiego nie należy, że nie zawsze dom brandenburski nim władał, że dla jego zdobycia nie trzeba nowej wojny zaczynać — jest on już zdobyty”. Cesarzowa Rosji uważała, że w ten sposób „godnie i sprawiedliwie otrzyma znamienite zadośćuczynienie”. Sojusznicy mieli jedynie zmusić Fryderyka II, by „całkowicie się go zrzekł”, i dać „na to swoją gwarancję”68.

Rokowania między państwami sojuszniczymi przeciągnęły się jednak. Potem nastąpiła śmierć Elżbiety Piotrowny i ze śmiertelnego wroga Rosja stała się najwspanialszym przyjacielem Prus i Fryderyka II. O promemorii po prostu zapomniano.

Zdobycie Berlina„Zdobycie Berlina 28 września 1760 roku” (Alexander von Kotzebue, 1849).


Zarazem jednak, do czasu zmiany stron w wojnie w 1762 r., Rosja wciąż władała prowincją pruską, toteż Petersburg doszedł do wniosku, że skoro możliwe jest jej ostateczne przyłączenie do Rosji, to niech Prusy już teraz ponoszą ciężary wojny na równi ze wszystkimi innymi prowincjami rosyjskimi. Dotychczasowe kierownictwo prowincji nie było jednak zdolne do takiej zmiany kursu, dlatego pod koniec 1760 r. rząd rosyjski skierował na miejsce Korfa W. I. Suworowa, który objął urząd gubernatora 5 stycznia 1761 r.69

Ojciec przyszłego generalissimusa był człowiekiem wpływowym w kręgach wojskowych, zasiadał w Kolegium Wojskowym. W celu poprawy zaopatrzenia walczącej armii w żywność 20 kwietnia 1760 r. W. I. Suworow został mianowany generał-prowiantmajstrem. Polowy zarząd prowiantowy mieścił się wówczas w Królewcu. W tamtych latach przebywało w mieście wielu rosyjskich urzędników wojskowych i cywilnych, nie było więc nic niezwykłego w pojawieniu się jeszcze jednego z nich. Jako pierwsza odczuła jego obecność miejscowa ludność. Przy bezpośrednim udziale W. I. Suworowa zaczęto tworzyć stałe transporty do dowozu prowiantu, formowano park podwód, których obsługę nałożono na ludność. Wszystko to odbywało się w sposób planowy i było finansowane z wpłat do skarbu70.

Przychylny oddźwięk wśród ludności wywołały działania nowego gubernatora na rzecz odbudowy urządzeń ochronnych w okolicach Labiau. Silny sztorm w styczniu 1761 r. zniszczył wały przybrzeżne i zerwał mosty. W rezultacie zalanych zostało siedemdziesiąt wsi. Na miejsce klęski żywiołowej skierowano jako organizatora prac odbudowy kapitana Permskiego pułku Aleksandra Obriezkowa. Gubernator osobiście nadzorował usuwanie skutków sztormu, żądał od Obriezkowa cotygodniowych sprawozdań: gdzie co zrobiono, w jaki sposób, ile podwód pracowało. Zachował się jego list do kapitana: „Trzy raporty Wasze otrzymałem. Porucznika Karelina zatrzymajcie sobie do pomocy. Słusznie dajecie amtmanom nadzieję na zmniejszenie kosztów naprawy. Służcie skarbowi. Kamerze w Gumbinnen wydano polecenie, aby amtmani nie czynili przeszkód chętnym do podjęcia pracy”71.

Interesujące jest sprawozdanie Obriezkowa z wykonanych prac (najpilniejsze z nich ukończono do listopada 1761 r., inne trwały jeszcze w 1762 r., dopóki nowy gubernator Panin wiosną ich nie wstrzymał). Podano w nim, z podziałem na miesiące i dni, ilu ludzi pracowało z podwodami, a ilu bez nich, ile przewieziono ziemi, ile wypłacano dziennie za pracę. Odnotowano niedziele, niepogodę i święta luterańskie, czyli dni, w które prac nie prowadzono. Wyszczególniono zużycie materiałów i ich koszt. Nawet na papier i atrament: cztery talary. I wynik: wydatki wyniosły 6295 talarów 56 groszy, a oszczędność w stosunku do planu sięgnęła około 35 procent. Na zakończenie zaś podziękowanie Suworowa: „...nie omieszkuje za taką waszą troskę i staranie o zachowanie interesów skarbu wyrazić wam pochwały i polecenia mego zadowolenia”72.

Powszechnie było wiadomo, że wiele pruskich budowli inżynieryjnych znajdowało się w dość opłakanym stanie. Rosyjskie dowództwo na początku swoich rządów próbowało doprowadzić je do porządku.

Jednak z powodu braku środków cesarzowa Elżbieta Piotrowna w 1759 r. poleciła na pewien czas wstrzymać te prace73. Wkrótce okazało się, że ich przerwanie było błędem. Szczególnie groźna sytuacja powstała w Piławie.

Sama twierdza była jak na owe czasy dość znaczną budowlą fortyfikacyjną. Miała pięć bastionów, wzmocniona była rawelinami, fosą z wodą i pomocniczym wałem, kontrgardą. W samej twierdzy urządzono prochownie, magazyn zbożowy (skład) i arsenał. Było tam też wszystko, co niezbędne do życia garnizonu, od domu komendanta po kościół i pomieszczenia dla żołnierzy. Umocnienia odgrywały ważną rolę również w czasie pokoju. Pod ich osłoną leżał „forsztadt”, w którym mieściły się służby niezbędne w mieście granicznym. Była tu i „celna wartownia”, i „skarbowy dwór pocztowy”, i miejskie składy. „Kanał do stawiania statków” służył jako miejsce załadunku i wyładunku. Wejścia do niego broniła specjalna budowla obronna. Zdaniem rosyjskiego dowództwa wojskowego twierdza w Piławie mogła w razie potrzeby odegrać ważną rolę w toczącej się wojnie. Przede wszystkim leżała bliżej teatru działań wojennych niż chociażby twierdza w Kłajpedzie. Ponadto miała bezpośrednie, wodne połączenie z głównym miastem prowincji. Nic więc dziwnego, że rosyjska administracja poświęcała jej szczególną uwagę.

Latem 1758 r. ukazało się pisemne polecenie gubernatora Korfa „O naprawie portu w Piławie”. Prace wykonywała miejscowa ludność pod kierunkiem rosyjskich inżynierów, a finansowano je ze środków guberni74.

15 kwietnia 1760 r. komendant twierdzy pułkownik Chomutow donosił gubernatorowi, „że murowane i drewniane budowle twierdzy w wielu miejscach bardzo się rozpadły”, i prosił o przysłanie oficera inżyniera w celu dokonania stosownych oględzin.

W czerwcu tego samego roku do Korfa wpłynął kolejny list z prośbą o pomoc, „albowiem most przed rawelinem doszedł do skrajnej ruiny”. Jeśli się go nie naprawi, to „cała komunikacja między twierdzą a forsztadtem zostanie przerwana”. Komendant twierdzy prosił o przysłanie fachowców i pieniędzy na remont, niezbędne zaś materiały budowlane obiecywał znaleźć na miejscu75.

Korf nie odważył się wówczas złamać ukazu cesarzowej, choć okoliczności wymagały podjęcia działań. Zwrócił się do swojego bezpośredniego przełożonego, generała-gubernatora W. Fermora. Następnie, w listopadzie 1760 r., wystąpiono do Petersburga, do Konferencji: na remont twierdz w Piławie i Kłajpedzie potrzeba było 49 091 rubli 45 kopiejek. Pieniądze w królewieckiej kasie były, brakowało jedynie zgody na ich wydatkowanie. Zanim Konferencja podjęła decyzję, 27 grudnia wysłano raport już do naczelnego wodza armii rosyjskiej, generała feldmarszałka A. Buturlina: jeśli nie przeprowadzi się „naprawy”, zimowe sztormy wyrządzą jeszcze większe szkody. I tu padła konkretna propozycja: do czasu otrzymania odpowiedzi z Konferencji proszono o zgodę na płacenie mieszkańcom Piławy za wykonane prace choćby 15 groszy w zwykły dzień i 12 w krótki. Szybkiej odpowiedzi nie udało się jednak uzyskać z żadnego z tych adresów. Nikt nie chciał brać na siebie odpowiedzialności76.

Dopiero 11 lutego 1761 r. Buturlin przysłał nowemu gubernatorowi odpowiedź, w której nakazywał nie wznosić nowych budowli, a stare odbudować, lecz wyłącznie za zgodą głównej kancelarii artylerii i fortyfikacji, mieszczącej się w Petersburgu. W istocie Buturlin uchylił się od konkretnej decyzji, dlatego Suworow, człowiek wytrwały i z gospodarską smykałką, 1 marca ponownie zwrócił się do naczelnego wodza, przypominając, że „w twierdzy niemało odpadło” i powstała groźna sytuacja, gdyż „twierdzy pilawskiej z powodu uszkodzonych miejsc nader wielkie niebezpieczeństwo grozi, albowiem wskutek nieustających silnych i nadzwyczajnych wiatrów bolwerk (umocniona część brzegu. — G. K.) wzdłuż stoku (łagodny nasyp przed zewnętrzną fosą twierdzy. — G. K.) tak się zepsuł, że ziemia prawie na dwa sążnie od strony zewnętrznej się obsunęła, i jeśli w krótkim czasie potrzebnych do naprawy przygotowań się nie poczyni, to morze bez wątpienia połączy się z fosą twierdzy, przez co i miasto od twierdzy może zostać odcięte”. Suworow na własne ryzyko, łamiąc zakaz cesarzowej, szybko rozpoczął prace i już 12 marca 1761 r. meldował naczelnemu wodzowi armii rosyjskiej Buturlinowi, „że wiele uszkodzonych miejsc zostało już przywróconych do dawnego, lepszego stanu”77.


Plan Piławy

W przedwojennej Piławie miejsce to nosiło nazwę „Russische Damm”; we współczesnym Bałtyjsku nazwa przetrwała: „Rosyjska Grobla”.

Być może jednak najważniejszym wydarzeniem w działalności W. I. Suworowa na stanowisku gubernatora stała się akcja wydzierżawiania amtów.

W Prusach obowiązywał porządek, zgodnie z którym ziemie wraz z położonymi na nich wsiami oddawano w dzierżawę na określony czas. Po jego upływie dzierżawę odnawiano poprzez ponowne zawarcie umowy. Przez długie lata stało się to jednak pustą formalnością. Dzierżawcy, czyli amtmani, w istocie władali działkami na stałe78.

Suworow zwrócił się do Senatu z prośbą o zgodę na zawieranie nowych umów w drodze konkursu. Aby uzyskać większe dochody z amtów, zaproponował oddawanie ziemi w dzierżawę (tam, gdzie upłynął dotychczasowy termin użytkowania) każdemu mieszkańcowi, który zapłaci więcej. Gwarantowało to dodatkowy dochód. Na przykład za amt Friedrichsberg płacono rocznie według kontraktu 2 037 talarów 24 grosze 4 fenigi. W przetargu amt przypadł mieszczaninowi z Tapiawy, który dopłacał 400 talarów rocznie. Działania Suworowa spotkały się z niejednoznaczną oceną. Senat je zatwierdził. Dawni amtmani okazali się niekonkurencyjni. Pojawiły się skargi. Sytuacja była dwoista. Po pierwsze, na uboczu pozostawali prawdziwi gospodarze, a amty trafiały w dzierżawę często do przypadkowych ludzi, pozbawionych wiedzy i doświadczenia w rolnictwie. Po drugie, rosły wpływy do skarbu. Gubernator widział, że dochody mogą być jeszcze większe, i mimo niezadowolenia amtmanów zamierzał kontynuować swój zamysł w następnym roku. Nie zdążył jednak...79

W. I. Suworow, podobnie jak inni gubernatorzy, był blisko dworu i orientował się we wszystkich sprawach rywalizujących ze sobą stronnictw politycznych. Jako wychowanek Piotra I był zwolennikiem jego córki, Elżbiety Piotrowny, gdy jednak wyczuł, że jej panowanie dobiega końca, przeszedł do obozu wielkiej księżnej Katarzyny Aleksiejewny, przyszłej cesarzowej. Za co też ucierpiał: zaraz po wstąpieniu na tron Piotra III został odwołany ze stanowiska gubernatora i wezwany do Petersburga. Groziło mu zesłanie pod pozorem nominacji na gubernatora tobolskiego, Suworow jednak na Syberię nie pojechał, a nawet wziął udział w obaleniu Piotra III80.

Gubernatorstwo Suworowa w Prusach trwało równo rok. Niewiele zdążył zrobić, ale we wszystko wnikał drobiazgowo i gruntownie, ograniczył liczbę rozrzutnych balów i maskarad. Ustały obiady na zamku dla licznych urzędników.

Gubernator „w czasie swych rządów nazbyt gorliwie dbał o pożytek państwowy i nie był tak łaskawy dla Prusaków jak jego poprzednik, lecz podejmował niekiedy sprawy dla nich niezbyt przyjemne”81. Położenie prowincji uległo zmianie. Zwiększono jej obciążenia podatkowe i powinności; zaczęto pobierać pieniądze rekruckie i korzystać z miejscowych bogactw leśnych.

Wtem jednak w Rosji następuje zmiana władzy. Niemal równocześnie z kulminacyjnym momentem wojny Prus z Rosją, zdobyciem w grudniu 1761 r. przez generała Rumiancewa twierdzy Kołobrzeg, które zapowiadało rychłą klęskę Fryderyka II i rychły koniec wojny, umiera cesarzowa Elżbieta, a na tron wstępuje Piotr III.

Jako zwolennik Fryderyka II Piotr III jeszcze tego samego dnia wysłał do niego swojego posła Andrieja Gudowicza – germanofila, który niedługo wcześniej odebrał wykształcenie w Królewcu, Halle i Lipsku82 – z wiadomością o swoim wstąpieniu na tron i zamiarze zawarcia wiecznej przyjaźni z Prusami. Historycy rosyjscy uważają, że Piotr III urzeczywistnił te zamiary już w pierwszym traktacie z 24 kwietnia 1762 r., na mocy którego bezwarunkowo oddawał Fryderykowi II wszystkie terytoria zajęte przez wojska rosyjskie83.

Zdaniem A. Mylnikowa w postępowaniu Piotra III w sprawie zwrotu zajętych przez armię rosyjską ziem pruskich można znaleźć okoliczności, które jeśli go nie usprawiedliwiają, to przynajmniej tłumaczą, a prusofilskie sympatie rosyjskiego cara nie były bezgraniczne84. Jednak dla ówczesnej rosyjskiej opinii publicznej (zresztą także dzisiejszej) działania Piotra III wyglądały dziwnie i graniczyły ze zdradą. Wszak po zdobyciu Kołobrzegu przez wojska rosyjskie wojna zagrażała już żywotnym ośrodkom Królestwa Pruskiego, a Fryderyk II gotów był zrzec się swojej wschodniej prowincji. Instruując swojego posła Goltza w sprawie rokowań pokojowych z Rosją, wskazywał: „Oni (Rosjanie) zaproponują wycofanie swoich wojsk za Wisłę i zwrot Pomorza, ale zechcą zatrzymać Prusy albo na zawsze, albo do zawarcia pokoju powszechnego. Na to drugie się zgadzajcie; jeśli jednak zechcą zatrzymać Prusy na zawsze, niech mi to wynagrodzą z innej strony...”85.

Postępowanie rosyjskiego cara było dla króla ocaleniem. A już zupełnie nieprawdopodobna wydaje się decyzja Piotra III o przejściu jednego z najlepszych korpusów armii rosyjskiej na stronę Fryderyka II, choć bez udziału w działaniach bojowych.

Na początku 1762 r. Prusy intensywnie i nie bez powodzenia badały możliwość zawarcia separatystycznego pokoju z Austrią. Francja zaczęła okazywać pokojowe nastawienie wobec Anglii. Jedność sojuszników wyraźnie się zachwiała. Rosji zagroziło rzecz jasna poważne niebezpieczeństwo międzynarodowej izolacji. Fryderyk II, rozumiejąc całą złożoność sytuacji Rosji, starał się wszelkimi sposobami zachować tak nieoczekiwanie pozyskanego sojusznika. Dlatego Piotr III otrzymał od króla gwarancje wszechstronnej pomocy, aż po zbrojną, w odzyskaniu jego rodzinnego Szlezwiku spod okupacji duńskiej, poparcia wyboru na księcia kurlandzkiego – zamiast E. Birona – księcia Jerzego Ludwika Holsztyńskiego, stryja cesarza, a na tron polski – króla przyjaznego Rosji86.

A jednak, mimo wyraźnie negatywnych ocen działań Piotra III przez historyków rosyjskich, istnieją okoliczności, których nie sposób pominąć w badaniach nad tym okresem. Co więcej, w takim czy innym stopniu wywierały one wpływ na rozwój sytuacji w pruskiej prowincji.

I tak 5 maja 1762 r. Rosja i Prusy zawarły traktat pokojowy, zgodnie z którym wschodnia prowincja miała zostać zwrócona Fryderykowi II. A 14 maja Piotr III podpisał ukaz do Kolegium Admiralicji, w którym stwierdzano, że z powodu „trwających w Europie niepokojów armia nasza nie może prędko zostać sprowadzona ze swoich obecnych miejsc, lecz przeciwnie, jest zmuszona niezwłocznie uzupełniać stąd założone dla niej magazyny” (m.in. w Piławie i Królewcu). W związku z tym nakazywano przygotować do wyjścia w morze eskadrę kronsztadzką („lecz do naszego ukazu nie wysyłać”), natomiast eskadrę rewelską pod dowództwem kontradmirała G. A. Spiridowa – przeciwnie, jak najszybciej wysłać, by „krążyła od Zatoki Ryskiej do Zalewu Szczecińskiego, osłaniając statki transportowe”87.

Wszystkie te szczegóły nie były znane ludności Prus, jednak jakieś echa petersburskich wahań mogły docierać do wojskowego kierownictwa prowincji. Miejscowi mieszkańcy, wiedząc o sympatii Piotra III do Fryderyka II, a także zważywszy na ulgi w polityce podatkowej, jakich rosyjski car udzielał w Prusach, oraz inne oznaki życzliwości, ostatecznie uwierzyli w rychły powrót prowincji pod berło króla. Tym bardziej że wyznaczono termin – dwa miesiące po podpisaniu traktatu z 5 maja 1762 r.

Prusy miały przejść pod jurysdykcję Fryderyka II. Data ta stała się powszechnie znana, ale oficjalny komunikat o traktacie pokojowym mógł ukazać się w druku dopiero po jego ratyfikacji.

Piotr III i Grigorij OrłowBohaterowie wydarzeń

Cesarz rosyjski Piotr III (z lewej)

Generał feldcajgmajster, książę Grigorij Grigorjewicz Orłow


Rosyjski gubernator P. I. Panin musiał więc przygotowywać się do przekazania władzy w prowincji, a jego następca F. M. Wojejkow – myśleć o tym, jak umocnić tu władzę rosyjską.

P. I. Panin został mianowany gubernatorem w przeddzień Bożego Narodzenia – 6 stycznia 1762 r.88 Jego rządy w Królewcu trwały krótko, lecz były wyjątkowo trudne, musiał bowiem zajmować się przygotowaniami do zwrotu królowi pruskiemu Fryderykowi II ziem zajętych przez armię rosyjską w czasie wojny. Doświadczony w boju generał nie miał praktyki w pracy administracyjnej, zdołał jednak wyodrębnić to, co najważniejsze, czyli sprawy, które należało rozstrzygnąć, by pomyślnie wyprowadzić wojska z Prus. Cały ciężar przygotowań, przede wszystkim do przekazania władzy, spadł właśnie na niego, a on uważał – i to całkiem słusznie – że wszelkie działania związane ze zmianą władzy muszą opierać się na podstawie prawnej, a nie odbywać się samowolnie: „A ponieważ wszelkie wykonanie tego traktatu bierze swój początek od ogłoszenia i publikacji zawartego pokoju...” Tymczasem Panin, w odróżnieniu od miejscowych mieszkańców, którzy dowiedzieli się o podpisaniu traktatu stosunkowo szybko, przez długi czas nie miał w tej sprawie żadnej oficjalnej informacji. Zwrócenie się do przełożonych niczego nie wyjaśniło. Głównodowodzący armii rosyjskiej P. S. Sołtykow nie mógł mu na jego zapytanie przekazać nic konkretnego. „Kopię o pokoju mam tylko do wiadomości” – zezwolenia na publikację nie było89.

31 maja Panin, otrzymawszy wreszcie wiadomość o pokoju i nałożonych na niego obowiązkach w zakresie „przekazania królestwa Prusakom”, zwrócił się do samego cesarza z prośbą o wyjaśnienie niektórych „punktów”. Pytał, co zrobić z artylerią, amunicją i uzbrojeniem (traktat mówił jedynie o przekazaniu miast, ziem i twierdz). Wywieźć je czy przekazać?

W kasie znajdowała się gotówka, pozostały zapasy soli, w Królewcu bito monetę rosyjską – w mennicy było 1000 pudów miedzi (cena sprzedaży 10 rubli za pud); były zapasy mąki – 4813 czetwierti, owsa – 28 288, jęczmienia – 1431. Co zrobić z tymi zapasami? Co począć z chorymi i rannymi (w Królewcu – 833, w Piławie – 255, w Kłajpedzie – 198, łącznie 2154 osoby)? Gubernator domagał się wskazówek, dokąd wysłać rosyjskie cerkwie i ich sprzęty liturgiczne, dokąd skierować urzędników i akta.

Tymczasem publikacja traktatu pokojowego w Królewcu się opóźniała, a przedstawiciele króla pruskiego, nie czekając na oficjalne polecenia, zaczęli wysuwać swoje żądania.

Szczególną aktywność przejawiał prezes kamery w Gąbinie Domhardt, który decyzją Fryderyka II tymczasowo pokierował działalnością gospodarczą obu kamer. 4 lipca skierował do Panina utrzymane w ostrym tonie pismo, w którym oznajmiał, że przejmuje pełnię władzy, i żądał wyjaśnienia trybu przekazania spraw. Domhardt pisał, że uroczystego pokoju do dnia dzisiejszego nie było i nie będzie go także jutro, choć Rosjanie oczekują wiadomości z Petersburga. Dlatego „zapytujemy uprzednio, w jaki sposób raczycie dokonać przekazania miasta?” Pozostałe punkty sformułowano wręcz w formie rozkazu: „Aby jutro z rana twierdza Friedrichsburg została oddana pruskiemu komendantowi pułkownikowi von Heideckowi wraz ze wszystkimi należącymi do niej potrzebami. 3. Aby ze wszystkich miejsc państwowych, tak w mieście, jak i przy bramach, zdjąć żołnierzy, a w ich miejsce jutro z rana postawić [straż] od magistratu... 4. Aby ustanowieni dotąd w Kłajpedzie i Piławie komendanci zostali również zmienieni, a tamtejsze twierdze wraz z potrzebnym wyposażeniem oddane oficerom pruskim”90.

Panin musiał liczyć się z sympatią Piotra III do Fryderyka II, na co liczyły władze pruskie, nie mógł jednak poświęcić porządku w prowincji ani bezpieczeństwa wojsk rosyjskich stacjonujących w miastach pruskich. Dlatego zarówno jego odpowiedź, jak i działania były wyważone. Panin zawiadomił, że „od jutrzejszego dnia Rejencja, sąd kameralny, policja i inne urzędy tutejszemu kolegium i departamentowi zostają oddane”. Zarazem część żądań Domhardta odrzucono. Oznajmiono mianowicie, że w twierdzy Friedrichsburg znajduje się wiele amunicji, „której straży cywilnej powierzyć nie można”. Panin wydał rozkazy komendantowi Królewca pułkownikowi Reinsdorpowi oraz komendantom Kłajpedy i Piławy w sprawie zastąpienia dotychczasowej warty strażą magistracką (miejską) „przy urzędach państwowych i bramach miejskich”.

7 lipca Panin przekazał swoje stanowisko mianowanemu na jego miejsce F. M. Wojejkowowi91. Sam Panin otrzymał rozkaz udania się do wojsk, które zgodnie z zamysłem Piotra III miały przygotowywać się do wojny z Danią o dziedzictwo holsztyńskie.

Wojna jednak nie doszła do skutku, a Katarzyna, która objęła władzę, nadała Paninowi stopień generała en chef i powierzyła mu ważne zadanie: „Wiedząc o waszej gorliwości i oddaniu dla nas, najłaskawiej mianujemy was pełnym generałem i rozkazujemy wam przejąć korpus pozostający pod komendą generała Rumiancewa pod waszą pełną komendę i z nim, otrzymawszy niniejsze, niezwłocznie do Rosji powrócić”92. Objęcie urzędu ułatwiła Wojejkowowi depesza otrzymana 7 lipca z Sankt Petersburga, zawierająca odpowiedzi na zapytania Panina dotyczące procedury przekazania prowincji. Odpowiedzi te dawały gubernatorowi pewną swobodę działania. Zalecano sprzedać po bieżących cenach zapasy soli i miedzi zgromadzone w rosyjskich magazynach. Za uzyskane pieniądze można było utrzymywać chorych i rannych żołnierzy rosyjskich przebywających w niemieckich lazaretach. Artylerię, amunicję i uzbrojenie nakazywano należycie przechowywać i nikomu, pod żadnym pozorem, nie przekazywać. Co więcej, polecono utrzymać rosyjską ochronę: „Garnizony nasze, choć zostaną zluzowane przez królewskie, mają jednak tamże pozostać aż do naszego ukazu”. Najważniejsza odpowiedź znajdowała się w punkcie 13: „O zawarciu między nami a jego królewską mością królem pruskim wiecznego pokoju najwyżej rozkazujemy wam w tym królestwie ogłosić przez obwieszczenie traktatu pokojowego i tym samym mieszkańców tego królestwa wszelkiego stanu… od złożonej… nam przysięgi poddańczej wolnymi ogłosić”. W ten sposób Wojejkow otrzymywał prawne umocowanie do przekazania prowincji nowym władzom93.

8 lipca Wojejkow ogłasza proklamację zwalniającą ludność z przysięgi na wierność Rosji, którą mieszkańcy prowincji złożyli jeszcze 24 stycznia 1758 r.

Tego samego dnia w Rosji dochodzi do przewrotu i władzę obejmuje Katarzyna II. Natychmiast z Sankt Petersburga do armii czynnej wysłano kuriera, który miał doręczyć naczelnemu dowódcy, feldmarszałkowi generalnemu P. S. Sałtykowowi, ukaz o wstąpieniu na tron nowej imperatorowej. Trasa kuriera, oficera gwardii Koromyszewa, wiodła przez Królewiec, dokąd przybył on około 13–14 lipca. Choć ukaz był tajny, kurier ustnie przekazał Wojejkowowi wiadomość o tym, co zaszło w Sankt Petersburgu. Oficjalna wiadomość o wstąpieniu na tron Katarzyny II od naczelnego dowódcy Sałtykowa dotarła do Królewca 16 lipca. Nazajutrz nadszedł ukaz imperatorowej skierowany bezpośrednio do Wojejkowa94.

W raporcie z 17 lipca, stanowiącym odpowiedź dla Sałtykowa, Wojejkow powiadomił naczelnego dowódcę o działaniach podjętych jeszcze przed otrzymaniem oficjalnego ukazu, by „do przyjęcia tego miasta znów pod nasze rządy dyspozycję uczynić”, oraz o przygotowaniach do złożenia przysięgi na wierność nowej imperatorowej. Oto przedsięwzięcia, które przeprowadził na własną odpowiedzialność:

1. „Do twierdzy Friedrichsburg, w której był już pruski komendant, a garnizon składał się z bardzo nielicznych ludzi, po części z pruskich inwalidów, po części z mieszczan, naszych żołnierzy, tak z batalionów, jak i z komendy artyleryjskiej, pod pozorem prac prowadzonych dla opróżnienia naszych tamtejszych magazynów i cekhauzów, wprowadzać rozkazałem”.

2. Podjął kroki w celu zwiększenia liczby żołnierzy rosyjskich pełniących służbę wartowniczą i pilnujących porządku w miejscach publicznych. Ten ostatni krok uzasadniano wobec nowych władz tym, że

„obecny jarmark, a nade wszystko urządzane tu ze strony pruskiej uroczystości z okazji pokoju, które zaczęły się od minionej środy, a całe miasto przez dwie noce było iluminowane, wymagają, aby między naszym żołnierstwem a ich mieszczaństwem, w razie zdarzających się niekiedy bójek, można było wszystko to ukrócić i tym lepiej dyscyplinę zachować”.

Katarzyna IIPortret Katarzyny II (Fiodor Rokotow, 1763).



3. Dowódcy artylerii pułkownikowi Burcewowi rozkazał przygotować działa i amunicję do otwarcia ognia, „a żołnierstwu, tak na odwachu, jak i na pikietach stojącemu, broń mieć nabitą, trzymając to wszystko w tajemnicy”.

4. Rozkazał wyznaczyć miejsca zbiórki batalionów na wypadek alarmu.

Po 16 lipca w Królewcu ogłoszono manifest Katarzyny II, odprawiono dziękczynne nabożeństwo i zaprzysiężono żołnierzy rosyjskich oraz wszystkich obywateli rosyjskich. Wojejkow otrzymał od Sałtykowa polecenie, by przedsięwziął wszelkie środki dla zachowania porządku w prowincji i w tym celu nie dopuszczał pruskich urzędników do pełnienia obowiązków. Lecz „najgłówniejsze staranie wasze przyłożyć macie nie tylko do zachowania spokoju i ciszy w królestwie pruskim, ale i do wprowadzenia w czyn wszystkiego, co do posłuszeństwa jego mieszkańców… służyć może, a zwłaszcza macie bez najmniejszej zwłoki w całym królestwie zarząd onego wraz z dochodami rosyjskimi urzędnikami, a dawne posterunki rosyjskimi wojskowymi ludźmi obsadzić…”. Zakładano, że „spokój i cisza” mogą zostać osiągnięte tylko wtedy, gdy „wszyscy przybyli już niekiedy do królestwa pruskiego zarządcy generalnie od swych obowiązków natychmiast przez was odsunięci zostaną, i choć do wydania ukazu lub mego rozkazu w swych domach pozostaną, to jednak niechaj wasza ekscelencja nie omieszka zarówno ich postępków, jak i tego, by czegokolwiek z zebranych dochodów u siebie nie zatrzymali, czujnie doglądać…”95.

Niepokój budziła sytuacja w Królewcu. Trzeba było przerywać świąteczne uroczystości miejscowej ludności. Dlatego komendant miasta Reinsdorp otrzymał specjalne polecenie, w którym nakazano mu nie tylko ogłosić manifest i zaprzysiąc poddanych rosyjskich oraz zorganizować zdjęcie pruskich herbów z ratusza i innych budynków, co też uczynił, ale także wystawić niezbędne warty, odebrać broń miejscowym mieszkańcom i ostrzec wojskowych, by „mieszkańcom nieprzyjemności nie czynili”. Część wojsk stacjonujących w prowincji Wojejkow postanowił przesunąć bliżej Królewca. Oto co pisał do pułkownika Biłowa w Cyntach: „Po otrzymaniu niniejszego raczy wasza wielmożność natychmiast, wziąwszy ze sobą tylu konnych i uzbrojonych kirasjerów z pułku kirasjerów, ilu będzie możliwe, udać się do Królewca z największym pośpiechem, lecz nie wchodząc do miasta, najpierw osobiście u mnie się stawić, a komendę rozstawić za miastem… P.S. Kirasjerzy niechaj mają naboje z kulami i z największym pośpiechem tu zdążają”96.

Intuicyjne działania Wojejkowa zdawały się znajdować poparcie w pierwszym manifeście imperatorowej: „Sława rosyjska, wyniesiona na wysoki stopień swym zwycięskim orężem, przez zawarcie nowego pokoju z najzaciętszym jej wrogiem oddana została już doprawdy w zupełne zniewolenie”97.

Manifest ten przeznaczony był jednak przede wszystkim dla społeczeństwa rosyjskiego, niezadowolonego z pokoju z Prusami. Specjalnym reskryptem zawiadamiano Fryderyka II, że „zawarty pokój z jego królewską mością utrzymywać będziemy święcie i nienaruszalnie”. Ani Sałtykow, ani Wojejkow nie mogli wówczas wiedzieć, że jednocześnie generał Czernyszew, dowodzący korpusem oddanym do dyspozycji Fryderyka II, otrzymał osobny reskrypt, nakazujący mu oznajmić królowi pruskiemu, że „zawarty pokój z jego królewską mością utrzymywać będziemy święcie i nienaruszalnie”98.

Dlatego działania Wojejkowa i Sałtykowa w Prusach wywołały naturalne niezadowolenie ludności cywilnej. Pojawiły się skargi i protesty, które docierały aż do Petersburga. Sałtykowowi polecono „naprawić swój pośpiech”, a naczelny dowódca z kolei polecił Wojejkowowi zebrać u siebie pruskich urzędników i oznajmić im, że podjęte przez niego kroki wynikały z nieznajomości sytuacji, jaka zaistniała w rosyjskiej stolicy. Skoro sytuacja się wyjaśniła, mogą oni przystąpić do pełnienia swoich obowiązków99.

Tak sprzecznych pierwszych kroków politycznych nowej cesarzowej Rosji trudno tłumaczyć, jak czynią to niektórzy historycy, wdzięcznością Katarzyny II wobec króla pruskiego za jego udział w urządzeniu losu niegdyś nikomu nieznanej i niewysoko urodzonej księżniczki Fike. Najpewniej wynikały one z konieczności wyprowadzenia rosyjskiego korpusu Czernyszewa spod zwierzchnictwa Fryderyka II. Potwierdzają to późniejsze wydarzenia. 11 lipca 1762 r. nad Wisłę wysłano specjalnego kuriera z rozkazem, by „całe królestwo pruskie od okupacji uwolnić”. Ten sam kurier przywiózł jednak Sałtykowowi inny, własnoręczny list Katarzyny. List ten przytacza w jednej ze swoich prac biograf Katarzyny II W. A. Bilbasow: „Panie generale feldmarszałku! Z przesłanej wraz z niniejszym depeszy zobaczy Pan, co zadeklarowałam dla świata. Bądź Pan jednak pewien, że i ja, i wszyscy wierni synowie ojczyzny jesteśmy wielce zadowoleni z Pańskiego postępku, że kazał Pan zajmować królestwo pruskie. Może Bóg da przerobić po swojemu ten nieznośny pokój. Nie spiesz się Pan, a bądź ostrożny: gdyby król pruski nie wypuścił hrabiego Czernyszewa, niechaj nasz przyczółek pewnie w naszych rękach pozostanie. Zaprawdę wszyscy Panu dziękują. Katarzyna”100.

Korespondencja Sałtykowa z Wojejkowem pokazuje, że sprzeczne wytyczne rosyjskiej cesarzowej w sprawie losu Prus mocno jednak zagmatwały sytuację w prowincji, w której w istocie zapanowała dwuwładza.

Wreszcie ostatni rosyjski gubernator Prus otrzymał rozkaz Sałtykowa z 25 lipca 1762 r., w którym polecano mu ogłosić ostateczną decyzję o przekazaniu prowincji, odtąd nie mieszać się w sprawy wewnętrzne i zezwolić pruskim garnizonom na zajęcie twierdz.

Mapa Prus 1820Mapa Prus z początku XIX wieku.


A co najważniejsze, Wojejkow został powiadomiony, że Katarzyna II poleciła swemu posłowi w Prusach Repninowi załatwić sprawę wyznaczenia przez Fryderyka II „osobnych komisarzy” do wyprowadzenia wojsk rosyjskich oraz wywozu prowiantu i furażu101.

Nastał najbardziej odpowiedzialny okres – powrót armii rosyjskiej do Rosji. Główny ciężar zorganizowania tego przedsięwzięcia spadł na generała porucznika Fiodora Matwiejewicza Wojejkowa. Sałtykow polecił mu nie czekać na odpowiedź Repnina, lecz powiadomić rząd królewiecki o zadaniu powierzonym rosyjskiemu posłowi oraz postarać się uściślić trasy przemarszu wojsk przez Tylżę i Gąbin, a także ceny i ilość prowiantu i furażu, jakie władze pruskie mogą dostarczyć naszym wojskom. „Pan zaś dodać i zapewnić może, że szybkim spełnieniem tego żądania przyspieszy się powrót wojsk... do Rosji”102.

Z kancelarii królewieckiej nadeszła odpowiedź, że wojska rosyjskie otrzymają pomoc w postaci prowiantu i furażu, ale potrzebne są do tego dane: o liczbie żołnierzy i koni, długości tras oraz terminach wycofania armii. Rzecz jasna, rosyjskie dowództwo nie mogło przekazać informacji, które u wszystkich narodów stanowią tajemnicę wojskową, dlatego postanowiono w maksymalnym stopniu korzystać z własnych zapasów, a o pomoc zwracać się tylko w wyjątkowych przypadkach.

Wycofywanie wojsk rozpoczęło się w sierpniu 1762 r. Pewna ich część pozostawała jednak nadal w Prusach. Choć ogólna liczebność wojsk stacjonujących w samej prowincji była niewielka (około czterech tysięcy ludzi bez korpusu Czernyszewa), wycofanie hamowały liczne przeszkody związane z wywozem mienia skarbowego, uzbrojenia i rannych (2154 osoby), brakiem podwód wynajmowanych od miejscowej ludności oraz sporami z władzami pruskimi w rozmaitych kwestiach finansowych i materialnych. Sytuacja wokół pozostałych garnizonów stawała się coraz bardziej skomplikowana. Na początku października 1762 r. Wojejkow donosi cesarzowej, że pruski gubernator Lehwaldt „częstymi swymi, tak ustnymi, jak i pisemnymi żądaniami usilnie się domagał, aby jak najprędzej nie tylko twierdze piławską i kłajpedzką opróżnić, ale i z samego Królewca kilka komend wojskowych wyprowadzić i rozlokować w innych, w pobliżu leżących miejscach”. O wycofanie wojsk zwracały się także magistraty nadwiślańskich miast: Torunia, Malborka i Elbląga. Taki „zmasowany” nacisk zmusza Wojejkowa do reakcji. Wyprowadza on część batalionów z Królewca i Piławy oraz kontynuuje wywóz mienia i uzbrojenia103.

Nacisk na Wojejkowa wywierał również dwór pruski. Fryderyk II poinformował rosyjskiego posła, księcia N. Repnina, że pisano mu z Królewca o obecności tam wojsk rosyjskich w sile do ośmiu batalionów. Jaka jest tego przyczyna? W odpowiedzi rosyjskiemu posłowi Wojejkow musiał powtórzyć treść swego listu do Katarzyny II, aby wyjaśnić sytuację królowi pruskiemu. Przy okazji poinformował, że postanowiono wyprzedać zapasy zboża, lecz władze pruskie oferują zbyt niską cenę104.

Powrót armii do Rosji okazał się procesem niełatwym i nie tak szybkim, jak oczekiwano – do końca 1762 r. nie został zakończony. Po wyjeździe do Rosji naczelnego wodza armii rosyjskiej P. I. Sałtykowa Wojejkow pozostał w Prusach najwyższym rosyjskim dowódcą wojskowym.

22 kwietnia 1763 r. Katarzyna II skierowała do Wojejkowa pismo następującej treści: „Fiodorze Matwiejewiczu. Nieobecność feldmarszałka Sałtykowa przy komendzie uczyniła koniecznym pozostawienie Pana przy komendzie”105. Jest to jeden z ostatnich dokumentów pozwalających ustalić końcowy termin pobytu wojsk rosyjskich w Prusach. W tym samym 1763 r., wkrótce po powrocie do Rosji, F. M. Wojejkow został mianowany generał-gubernatorem kijowskim i noworosyjskim.

Tak zakończyła się dla Rosji wojna siedmioletnia. Z powodu działań Piotra III Rosja nie uczestniczyła w zawarciu pokoju w Hubertusburgu w lutym 1763 r. Prusy zaś w wyniku tego pokoju nie tylko zachowały terytoria zdobyte w wojnach śląskich, lecz także znacznie umocniły swoją pozycję na arenie europejskiej.


__________________

1 – Туполев Б. М. Фридрих II, Россия и первый раздел Польши // Россия и Германия. М., 1998. С. 55.

2 – W historiografii te dwie wojny bywają niekiedy traktowane jako jedna — z lat 1740—1748. — См., напр., Яковлев Н. Н. Европа накануне Семилетней войны. М., 1997. С. 7.

3 – Коробков Н. М. Семилетняя война (1756—1762 гг.). М., 1940. С. 53, 54.

4 – Politische Korrespondenz Friedrichs des Großen. Bd. V. Berlin, 1880. S. 64.

5 – Politische Korrespondenz Friedrichs des Großen. Bd. II. Berlin, 1879. S. 406.

6 – Цит. по: Масловский Д. M. Русская армия в Семилетнюю войну. Вып. 1. СПб., 1886. С. 125.

7 – Цит. по: Соловьев С. М. История России с древнейших времен. М., 1964. Т. 23. С. 193—194.

8 – Коробков Н. М. Указ. соч. С. 19; Яковлев Н. Н. Указ. соч. С. 24; Черкасов П. П. Двуглавый орел и королевские лилии. М., 1995. С. 54; Пуцилло М. Русские великаны на прусской службе (1711—1746). М., 1878. С. 25-27.

9 – Черкасов Ц. П. Указ. соч. С. 50.

“Анисимов Е. В. Россия в середине XVIII века // В борьбе за власть: Страницы политической истории России. XVIII в. М., 1988. С. 139—140. Zresztą P. P. Czerkasow uważa, że to Fryderyk sam narzucił swoją wolę Anglikom. См. указ, соч., с. 60.

11 – Архив кн. Воронцова (в дальнейшем — АВ). Т. 3. М., 1871. С. 377, 379.

12 – См., напр.: Коробков Н. М. Указ. соч. С. 24—25.

13 – Сб. РИО. 1872. № 9. С. 27-29.

14 – Русская старина. 1873. Т. VII. С. 706—713.

15 – Palisada — ciągły częstokół z zaostrzonych u góry bali.

16 – Масловский Д. М. Указ соч. С. 149—150.

17 – Beckhern С. Geschichte der Befestigungen Konigsbergs. Konigsberg, 1890. S. 83—84.

18 – Hasenkamp X. Ostpreussen unter dem Doppelaar. S. 112—117; Beckhern C. Ebd. S. 84.

19 – Zresztą D. Masłowski uważa, że odbudowane umocnienia mogły powstrzymać co najwyżej jazdę regularną. Nieregularna konnica, złożona z Kozaków i Kałmuków, i tak pokonałaby takie przeszkody. Dobrze rozumiano to również w Królewcu, co tłumaczy panikę, jaka ogarnęła władze miejskie na wieść o ofensywie Rosjan. — См. Масловский Д. М. Указ. соч. С. 150.

20 – Масловский Д. М. Указ. соч. С. 151.

21 – Масловский Д. М. Указ. соч. С. 153.

22 – Stamm H.-U. Schicksal in sieben Jahrhunderten. 1980. S. 75.

23 – Коробков H. M. Указ. соч. С. 98; Stamm H.-U. Ebd. S. 'll.

24 – Коробков H. M. Там же.

25 – Масловский Д. М. Указ. соч. С. 53.

26 – Масловский Д. М. Указ. соч. С. 68; Коробков Н. М. Указ. соч. С. 76, 78; Семека С. А. Медицинское обеспечение русской армии во время Семилетней войны 1756—1763 гг. М., 1951. С. 55.

27 – Болотов А. Т. Жизнь и приключения Андрея Болотова, описанные им самим для своих потомков. СПб., 1871. Т. 1. С. 524—529. Baterią haubic Szuwałowa, które trafiły do armii w przededniu wyprawy, dowodził porucznik Iwan Hannibal, przyszły dziadek A. S. Puszkina. — См.: Масловский Д. М. Указ. соч. Приложения к первому выпуску. Табл. 24.

28 – Болотов А. Т. Указ. соч. С. 535—536.

29 – Цит. по: Коробков Н. М. Указ. соч. С. 124.

30 – Rosyjscy historycy do dziś spierają się, czy decyzja o odwrocie była uzasadniona. Apraksina popierał D. M. Masłowski, natomiast N. M. Korobkow uważał argumenty Masłowskiego za nieprzekonujące. — См., напр.: Короб­ков Н. М. Указ. соч. С. 131. См., также: Кретинин Г. В. Генерал-фельдмаршал Апраксин в Пруссии // Вопросы истории. 1998. № 7. С. 147—151.

31 – Российский государственный военно-исторический архив (РГВИА). Ф. ВУА. Д. 1657 (А). Л. 664—668. См. также: Голованова Л. Д. Кретинин Г. В. О походе русской армии в Пруссию в 1757 году // Калининградские архивы: Материалы и исслед. Калининград, 1998.

32 – Журнал о военных действиях российской императорской армии. СПб., 1761. Ч. ГС. 30.

33 – Масловский Д. М. Указ. соч. С. 259.

34 – РГВИА. Ф. ВУА. Д. 1657 «А». Л. 633.

35 – АВ. М., 1877. Т. 4. С. 350; Коробков Н. М. Указ. соч. С. 147.

36 – Масловский Д. М. Указ. соч. М., 1888. Вып. 2. С. 45—46.

37 – РГВИА. Ф. ВУА. Д. 1663 «А». Л. 5; Масловский Д. М. Указ. соч. Приложения 2-го выпуска. С. 8.

38 – Масловский Д. М. Указ. соч. Вып. 2. С. 46.

39 – РГВИА. Ф. ВУА. Д. 1657 «А». Л. 664-668; АВ. Т. 4. С. 337.

40 – Масловский Д. М. Указ. соч. Вып. 2. Приложение 12.

41 – Там же. Вып. 2. С. 47, 55.

42 – Болотов А. Т. Указ. соч. Т. 1. С. 626.

43 – Семилетняя война. Материалы о действиях русской армии и флота в 1756—1762 гг. М., 1948. С. 235—236; Журнал о военных действиях... С. 51.

44 – Масловский Д. М. Указ. соч. Вып. 2. С. 48. Masłowski powołuje się przy tym na: Hasenkamp Н. Ebd. S. 268.

45 – Масловский Д. М. Указ. соч. Приложения 2-го вып. С. 19—20.

46 – Там же. Вып. 2. С. 51—52.

47 – Коробков Н. М. Указ. соч. С. 150—151.

48 – Филиппов М. М. Эм. Кант. Его жизнь и философская деятельность. СПб., 1893. С. 21—22.

49 – РГВИА, Ф. ВУА. Д. 1657 (А). С. 664-668.

50 – Масловский Д. М. Указ. соч. Приложения 2-го вып. С. 106—108.

51 – Гаузе Ф. Кенигсберг в Пруссии. 1994. С. 140—141.

52 – Масловский Д. М. Указ. соч. Приложения вып. 2. С. 27—34; Коробков Н. М. Указ. соч. С. 152.

53 – АВ. 1873. Т. 6. С. 443.

54 – Масловский Д. М. Указ. соч. Приложения 2-го вып. С. 35—43.

55 – Там же. С. 44—48.

56 – Gubernatorami w Prusach byli N. A. Korf (1758—1760), W. I. Suworow (1761), P. I. Panin (styczeń — czerwiec 1762) i F. M. Wojejkow (czerwiec — sierpień 1762). Urząd generał-gubernatora zniesiono na wniosek W. I. Suworowa.

57 – Масловский Д. Указ. соч. Вып. 2. С. 139.

58 – А. Т. Болотов в Кенигсберге: Из записок А. Т. Болотова, написанных им самим для своих потомков. Калининград, 1990. С. 69.

59 – Полное собрание законов Российской империи. Т. XV. Ст. 10833.

60 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 9. Л. 1-10.

61 – А. Т. Болотов в Кенигсберге. С. 90—91.

62 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 128. Л. 2.

63 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 128. Л. 14.

64 – РГВИА.Ф. ВУА. Д. 1657 (А). Л. 664—668; А. Т. Болотов в Кенигсберге. Калининград, 1990. С. 59.

65 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 25. Л. 31—32, 59—60. Более подробно см.: Кретинин Г. В. Под Российской короной, или Русские в Кенигсберге. 1758—1762. Калининград, 1996. С. 46—48.

“ Присоединение Пруссии к России. Листки из записной книжки «Русской старины» // Русская старина. СПб. 1873. Т. VIE С. 705.

67 – Там же. С. 705-706.

68 – Там же. С. 706—713.

69 – А. Т. Болотов в Кенигсберге. С. 138.

70 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 312. Л. 2.

71 – Там же. Д. 376. Л. 1, 9 и далее.

72 – Там же. Л. 72-73, 103, 151-158, 160.

73 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 144. Л. 2; Д. 328. Л. 45.

74 – Там же. Д. 144. Л. 2.

75 – Там же. Д. 328. Л. 2, 6.

76 – Там же. Л. 45.

77 – Там же. Л. 46.

78 – Масловский Д. Указ. соч. Приложения 2-го вып. С. 44—45.

79 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 393. Л. 1-19.

80 – Штелин Я. Я. Записки // Русский архив. 1909. № 7. С. 531.

81 – А. Т. Болотов в Кенигсберге. С. 170.

82 – Бантыш-Каменский Д. М. Биографии российских генералиссимусов и генерал-фельдмаршалов. СПб., 1840. Ч. 3. С. 10, 31, 286.

83 – См., напр.: Коробков Н. М. Указ. соч. С. 321.

84 – Мыльников А. С. Искушение чудом: «Русский принц», его прототипы и двойники-самозванцы. Л., 1990. C. 83.

85 – Цит. по: Коробков Н. М. Указ. соч. С. 320.

86 – Мыльников А. С. Указ. соч. С. 82.

87 – Там же. С. 82-84.

88 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 431. Л. 1.

89 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 529. Л. 70-71.

90 – Там же. Л. 94.

91 – Raport o przekazaniu urzędu przez Panina został podpisany 27 czerwca (według starego stylu). — РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 438. Л. 26. См. также: Коробков Н. М. Указ. соч. С. 326.

92 – Энциклопедический словарь. Брокгауз и Ефрон. Т. 44. С 595—596'

93 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 529. Л. 87.

94 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 530. Л. 23.

95 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 530. Л. 1-21.

96 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 530. Л. 6.

97 – Бильбасов В. А. Исторические монографии. СПб., 1901. Т. 5. С. 333.

98 – Там же. С. 333.

99 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 454. Л. 4.

100 – Бильбасов В. А. Указ. соч. С. 333—334.

101 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 454. Л. 21.

102 – Там же.

103 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 500. Л. 4, 5, 23, 26.

104 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 500. Л. 26-27.

105 – РГАДА. Ф. 25. On. 1. Д. 438. Л. 37.



Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.