/ Królewiec – Kaliningrad

Tragiczna odyseja „Prussii”

Tragiczna odyseja „Prussii”

W pierwszej połowie XX wieku epicentrum życia kulturalnego naszego regionu było Państwowe Muzeum Prus Wschodnich, które połączyło na zamku królewieckim miejscową galerię obrazów, kolekcję sztuki użytkowej i muzeum archeologiczne „Prussia”. Nie umniejszając znaczenia malarstwa i dawnych sprzętów liturgicznych, przyjmijmy, że dla zrozumienia historii regionu jego najważniejszą częścią była słynna na cały świat kolekcja starożytności pruskich, o której tragicznych losach będzie mowa poniżej.

Prusy pozostawiły po sobie niezwykle bogate dziedzictwo archeologiczne. W XVIII–XIX wieku w Królewcu zgromadzono jedną z najważniejszych kolekcji archeologicznych w Europie. W pierwszej połowie XX wieku liczyła ona, według różnych danych, od 250 do 450 tysięcy obiektów, w tym ceramikę, broń, ozdoby, monety, przedmioty codziennego użytku itp.

Początek XVIII stulecia uważa się za czas narodzin „królewieckiej szkoły” archeologii. Liczne publikacje z tego okresu podsycały w społeczeństwie wschodniopruskim zainteresowanie protohistorią regionu. W książce Litographia Angerburgica, wydanej w 1720 roku, botanik Georg Andreas Helwing z Angerburga (dziś Węgorzewo, Polska), pasjonujący się starożytnościami pruskimi i sam prowadzący wykopaliska na starożytnej nekropolii, po raz pierwszy nie tylko opisał swoje znaleziska archeologiczne, ale też podjął próbę ich naukowej oceny. Największą sławę szkoła zyskała w latach 20. i 30. XX wieku za Maxa Eberta, profesora królewieckiego uniwersytetu Albertina, a następnie za Carla Engela, niemieckiego prehistoryka, czołowego archeologa Prus Wschodnich — przekonanego zwolennika metody „archeologii osadniczej”.

Ze zbiorów KOIChM

Uważa się, że ostatnia dekada XIX i pierwsza ćwierć XX wieku były okresem rozkwitu „Prussii”, przy niezwykle owocnej działalności terenowej i badawczej.

Ernst August Hagen

(1797, Królewiec – 1880, Królewiec)

W 1816 roku, po ukończeniu gimnazjum w Altstadt, wstąpił na Albertinę, gdzie studiował nauki przyrodnicze i medycynę. W 1821 roku uzyskał stopień doktora, po czym zajął się historią sztuki i literaturą; pisał poematy, które docenił nawet Goethe.

W 1825 roku Hagen został profesorem, a w 1830 roku objął kierownictwo pierwszej w Prusach katedry historii sztuki. Przy jego aktywnym udziale powstały w Królewcu galeria sztuki, Akademia Sztuk Pięknych, towarzystwo „Prussia” i muzeum starożytności o tej samej nazwie.

Ernst August Hagen niemal do końca życia pozostawał zaangażowany w życie kulturalne Królewca, napisał kilka prac z historii Prus i książkę o historii królewieckich teatrów.

Jego ojciec, Karl Gottfried Hagen (1749–1829), był farmaceutą-naukowcem, profesorem fizyki, chemii, botaniki i mineralogii Uniwersytetu Królewieckiego, twórcą farmacji jako nauki.

Starszy brat Ernsta Augusta, Karl Heinrich Hagen (1785-1856), był profesorem prawa i ekonomii oraz wysokim urzędnikiem państwowym. Młodsza siostra, Florentine Hagen (1800–1838), wyszła za mąż za fizyka-matematyka Franza Ernsta Neumanna (1798–1895), a starsza — Johanna Hagen (1794–1885) — za astronoma i fizyka Friedricha Bessela (1784–1846).

W 1945 roku wielowiekowa historia niemieckiej prowincji dobiegła końca — w wyniku II wojny światowej została ona podzielona między Litwę, Polskę i Rosję (wówczas ZSRR). Również kolekcja muzeum „Prussia” została rozdarta na kawałki — część jej przepadła wtedy bezpowrotnie dla światowej nauki, inna rozproszyła się po świecie, i tylko bardzo niewiele po serii perypetii wróciło do Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego.

Złoty wiek

Stworzenie w połowie XIX wieku wybitnej kolekcji archeologicznej w Prusach Wschodnich, która dała podstawę przyszłemu muzeum, jest zasługą entuzjastów i amatorów, a bynajmniej nie zawodowych archeologów. Takiej nauki wówczas po prostu jeszcze nie było.

Wszystko zaczęło się w XVIII wieku, gdy w Mohrungen (okręg królewiecki, dziś Morąg, Polska) powstało Towarzystwo Fizyczno-Ekonomiczne (Physikalisch-Ökonomische Gesellschaft), założone w celu wprowadzania innowacji w rolnictwie prowincji. Jednak po przeniesieniu w 1798 roku siedziby do Królewca kierunek jego działalności się zmienił. Odtąd organizacja zajmowała się amatorską archeologią i etnografią i skupiała ludzi, którym nie była obojętna prehistoryczna przeszłość prowincji. Traktując swój udział nie jako zwykłe hobby, lecz jako sprawę honoru, po łopatę archeologa sięgali przedstawiciele najróżniejszych zawodów — rzemieślnicy, kupcy, artyści, urzędnicy państwowi, uniwersyteckie sławy… To oni dali początek kolekcji „Prussia” — muzeum, o którym usłyszał cały świat.

19 listopada 1844 roku, w dniach obchodów 300-lecia królewieckiego uniwersytetu Albertina, przy Towarzystwie Fizyczno-Ekonomicznym utworzono Wydział Prehistorii, który — wyodrębniwszy się jako samodzielne Towarzystwo Starożytności — otrzymał nazwę „Prussia”.

Jego przewodniczącym wybrano profesora Ernsta Augusta Hagena, kierującego na uniwersytecie pierwszą w Prusach katedrą historii sztuki. Towarzystwo zamierzało zajmować się badaniem historii, zbieraniem pieśni ludowych i podań dawnych Prus — międzyrzecza Wisły i Niemna (wówczas Memel), „kolekcjonowaniem i zachowywaniem pruskich starożytności i dzieł sztuki wszelkiego rodzaju…”. W praktyce jednak głównym rodzajem jego działalności stały się poszukiwania, badanie i ochrona znalezisk archeologicznych dokonanych na terenie prowincji.

Wyniki działalności organizacji publikowano w regularnie wydawanym czasopiśmie, noszącym tę samą nazwę — „Prussia”. Jednym z jego stałych autorów był Georg Bujack, który kierował przedsięwzięciem od 1878 roku aż do swojej śmierci w 1891 roku. Na tym stanowisku zastąpił go wykładowca językoznawstwa porównawczego i historii starożytnej na Uniwersytecie Królewieckim Adalbert Bezzenberger, który przez ćwierć wieku (1891–1916) stał na czele „Prussii” i zasłynął, jak pisał historyk sztuki Richard Dethlefsen, „gorliwą pracą z łopatą i jeszcze gorliwszą pracą uczonego”.

Biblioteka uniwersytecka przy Königstraße 65/67

Pierwszym miejscem przechowywania kolekcji, tworzonej przez miejscowych archeologów-entuzjastów, była biblioteka uniwersytecka mieszcząca się pod adresem Königstraße 65/67 (na zdjęciu powyżej; dziś w tym miejscu stoi zupełnie bezbarwny dom nr 37–41 przy ulicy Frunzego).

Tutaj też w 1876 roku (według niektórych danych w 1878) na bazie Towarzystwa Fizyczno-Ekonomicznego otwarto Wschodniopruskie Muzeum Prowincjonalne, którego dyrektorem mianowano jednego z czołowych niemieckich historyków, uważanego za twórcę archeologii pruskiej jako nauki, Ottona Tischlera — zarazem bibliotekarza i kustosza kolekcji Towarzystwa Fizyczno-Ekonomicznego. Prowadził on własne wykopaliska i stworzył cenną bazę chronologiczną na materiale z cmentarzyska Dollkeim (Kowrowo, rejon zielenogradski). Sprawozdanie z wyników badań opublikowano w pierwszym katalogu muzeum, wydanym w 1879 roku. Europejska nauka archeologiczna do dziś opiera się na systemie chronologicznym stworzonym w istocie przez archeologa-amatora. Twórca pruskiej szkoły archeologicznej, Tischler, podobnie jak jego koledzy, nigdy nie studiował tej dyscypliny.

W 1879 roku, po zakończeniu sezonu wykopaliskowego, Otto Tischler urządził wystawę swoich znalezisk archeologicznych w królewieckim hotelu Hotel de Prusse — towarzystwo nie miało jeszcze wówczas stałej siedziby. Wystawę odwiedził sam następca tronu Fryderyk Wilhelm, późniejszy król Prus i cesarz niemiecki jako Fryderyk III.

Ze zbiorów KOIChM

Otto Tischler

(1843, Wrocław – 1891, Królewiec)

Niemiecki archeolog, twórca archeologii pruskiej i pruskiej szkoły archeologicznej, Otto Tischler studiował na uniwersytetach w Królewcu i Heidelbergu chemię, matematykę i fizykę. Po udziale w wojnie prusko-austriacko-włoskiej i francusko-pruskiej zainteresował się starożytnościami pruskimi i poświęcił niemal całe życie swojej pasji — archeologii, badaniom prehistorycznym, przeprowadził wiele wykopalisk w Prusach Wschodnich.

W 1865 roku wstąpił do założonego w Królewcu Towarzystwa Fizyczno-Ekonomicznego, od 1869 roku kierował jego biblioteką, następnie był administratorem kolekcji archeologicznej. W 1880 roku uzyskał stopień doktora filozofii Uniwersytetu Lipskiego. Był honorowym członkiem Niderlandzkiego Towarzystwa Antropologii i Archeologii, członkiem towarzystwa antropologicznego w Wiedniu, Berlińskiego Towarzystwa Antropologii, Etnologii i Prehistorii oraz Niemieckiej Akademii Przyrodników „Leopoldina”.

Wizyta następcy tronu okazała się bardzo pożyteczna. Przyszły monarcha był pod takim wrażeniem, że w 1881 roku przeznaczył na eksponaty muzeum pięć pomieszczeń w północnym skrzydle zamku królewieckiego i przekazał muzeum w depozyt kolekcję miejscowych starożytności z Królewskiego Archiwum Państwowego.

W tym samym roku w Zamku Królewskim otwarto muzeum o nieoficjalnej nazwie „Prussia”. Ponadto aż do śmierci Fryderyka III do kasy towarzystwa nieprzerwanie napływały pieniądze, co pozwalało między innymi nadal wydawać czasopismo, które relacjonowało działalność Towarzystwa i popularyzowało historię i archeologię.

Ekspozycja „Prussii” stale się powiększała, również dzięki prywatnym kolekcjonerom, którzy chętnie wspierali muzeum, przekazując w darze starożytności ze swoich zbiorów. Zgromadzonymi zbiorami podzieliło się też Towarzystwo Fizyczno-Ekonomiczne, które przekazało muzeum niemal wszystkie rzadkie książki. Było ich tak wiele, że trzeba było szukać osobnego pomieszczenia na bibliotekę, której księgozbiór na początku XX wieku liczył niemal 5000 tomów.

Przy takiej obfitości i różnorodności eksponatów muzeum zyskało ogromną popularność nie tylko w prowincji wschodniopruskiej, ale i daleko poza jej granicami. W 1903 roku odnotowano rekordową jak na owe czasy dla tego rodzaju instytucji liczbę zwiedzających — 12503. Odwiedzało je i na podstawie materiałów muzealnych pisało swoje prace naukowe wielu znanych europejskich uczonych, w tym profesor archeologii germańskiej na Uniwersytecie Berlińskim, badacz okresu prehistorycznego i twórca metody „archeologii osadniczej” Gustaf Kossinna, szwedzki archeolog, profesor Uniwersytetu Sztokholmskiego, współtwórca metody typologicznej w archeologii Nils Åberg, niemiecki prehistoryk, profesor katedry prehistorii na Uniwersytecie Marcina Lutra w Halle-Wittenberdze i dyrektor Krajowego Muzeum Prehistorii w Halle Martin Jahn i wielu innych.

Spokój tylko nam się śni

Między 1881 a 1923 rokiem kolekcja wielokrotnie zmieniała adres. Między innymi z powodu jej powiększania się. Od 1881 roku muzeum wraz z biblioteką mieściło się w północnym skrzydle zamku królewieckiego. W 1904 roku wróciło na Königstraße 65/67. W 1905 roku prehistoryczna kolekcja Wschodniopruskiego Muzeum Prowincjonalnego została przekazana muzeum „Prussia” za pośrednictwem rządu prowincji. W 1914 roku z powodu wybuchu I wojny światowej muzeum zamknięto dla zwiedzających na niemal dwa lata. W 1923 roku przeniosło się na trzecie piętro południowego skrzydła zamku królewieckiego. Utworzono tu cztery działy: prehistoryczny, etnograficzny, dział sztuki kościelnej czasów zakonnych, a w Sali Moskowitów urządzono „Salę sztandarów pułków uczestniczących w bitwie pod Tannenbergiem”, którą w 1924 roku uzupełniono kolekcją eksponatów z Miejskiego Muzeum Sztuki. W lipcu tego samego roku otwarto nową ekspozycję muzealną, która — jak pisze w swojej książce „Historia Muzeum «Prussia»” Władimir Kułakow — „zajmowała cały kompleks zachodniej części czworoboku utworzonego przez zabudowania zamkowe”.

W 1925 roku z powodu poważnych trudności ekonomicznych towarzystwo „Prussia” nie było już w stanie utrzymywać muzeum i musiało przekazać je pod jurysdykcję rządu prowincji, co nie najlepiej odbiło się na powiększaniu kolekcji muzealnej w tym okresie. Muzeum nosiło wtedy oficjalnie nazwę Krajoznawczego Muzeum Prowincjonalnego (Landeskundliches Provinzialmuseum). Poza prowincją jednak nadal nazywano je nie inaczej niż „Kolekcja «Prussia»”.

W zamku królewieckim mieściły się zarząd muzeów Prus Wschodnich i Muzeum Pruskie, od 1921 roku w południowo-wschodniej części zamku znalazły się Miejskie Zbiory Sztuki, a od 1942 do lutego 1944 roku — Bursztynowa Komnata.

Zamek królewieckiZamek królewiecki na początku XX wieku.

W latach 30. ubiegłego stulecia Towarzystwo „Prussia” znalazło się pod wpływem popularnej wówczas w archeologii niemieckiej koncepcji etnicznej, którą propagował niemiecki archeolog i folklorysta Wilhelm Gaerte, zarazem dyrektor muzeum od 1922 roku i przewodniczący Towarzystwa „Prussia” od 1926 roku. Zasłynął tym, że w 1929 roku wydał w Królewcu pierwszą, bogato ilustrowaną popularnonaukową książkę o starożytnościach pruskich Urgeschichte Ostpreussens (Pradzieje Prus Wschodnich).

Wilhelm Gaerte

(1890, Eydtkuhnen – 1958, Hanower)

Wilhelm Gaerte był niemieckim archeologiem i folklorystą. W swoim czasie uważano go za największego znawcę prehistorii Prus Wschodnich. Od 1909 roku studiował na uniwersytecie w Królewcu archeologię klasyczną, filologię i folklor. W 1914 roku uzyskał stopień doktora. W 1925 roku objął stanowisko dyrektora muzeum „Prussia”, czyniąc z niego wiodące muzeum regionalne wschodniej części Rzeszy Niemieckiej.

Z powodu ograniczonej gotowości do współpracy i „niejasnych stosunków z Polakami na Mazurach” został w 1938 roku przez narodowych socjalistów wykluczony z Niemieckiej Partii Centrum. Po ucieczce z Prus Wschodnich w 1945 roku osiadł w Dolnej Saksonii, w Hanowerze.

Do dziś dla archeologów na świecie, w tym rosyjskich, służy ona jako skarbnica informacji o znaleziskach dokonanych w prowincji w XIX i na początku XX wieku. W okresie dyrektury Gaertego ożywiły się badania archeologiczne, dzięki czemu kolekcja muzealna znów zaczęła się powiększać.

Po dojściu nazistów do władzy w Niemczech działalność naukowa muzeum „Prussia” praktycznie ustała. Nowa władza żądała, by historię przedstawiano narodowi zgodnie z jej ideologią i by służyła ona uzasadnianiu nienawistnych wobec ludzkości idei wyższości rasowej.

Już w 1930 roku, przemawiając na zjeździe archeologów w Królewcu, Gustaf Kossinna wzywał do takiej interpretacji historii, która wyjaśniałaby nieuchronność pojawienia się w XIII wieku w Prusach niemieckich zdobywców.

10 grudnia 1934 roku towarzystwo „Prussia” przestało istnieć samodzielnie i w ramach „podporządkowania oficjalnej ideologii” weszło w skład Rzeszowego Związku Prehistorii Niemieckiej pod kierownictwem tegoż Wilhelma Gaertego.

W 1936 roku z powodu braku miejsca na zamku królewieckim kolekcję podzielono. Dział prehistoryczny przeniósł się do budynku loży masońskiej „Trzech Koron” przy Hintertragheim 31 (dziś ul. Siergiejewa 2). Okazał się on jednak zbyt ciasny dla jego kolekcji archeologicznej (ściślej — dla tak zwanej kolekcji studyjnej, przechowywanej wcześniej w magazynach muzeum) i przeniesionej tu również biblioteki. Ekspozycje działu prehistorycznego pozostały w salach południowego skrzydła zamku.

1 czerwca 1938 roku dział prehistoryczny wyłączono spod jurysdykcji muzealnej, zreorganizowano i przemianowano na „Krajowy Urząd Prehistorii w Królewcu”; kierował nim archeolog Wolfgang La Baume, państwowy kurator muzeów krajoznawczych.

Ze zbiorów KOIChM

Przed II wojną światową kolekcja „Prussia” liczyła ponad 400 tysięcy eksponatów.

Choć działalność naukowa w tym okresie została praktycznie zwinięta, organizowanie wystaw było na wszelkie sposoby wspierane przez gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha. W 1937 roku pomógł on na przykład zorganizować w zachodnim skrzydle zamku prezentację wyników najnowszych wykopalisk niemieckich i szwedzkich archeologów na cmentarzysku wikingów w Wiskiauten (dziś Mochowoje, rejon zielenogradski, obwód kaliningradzki).

Z nadejściem przełomu w wojnie, w 1943 roku, kolekcję „Prussii” rozdzielono po raz kolejny. Z powodu niebezpieczeństwa nalotów lotnictwa brytyjskiego większą część kolekcji studyjnej, głównie wyroby z metalu, oraz całe archiwum ekspedycyjne ewakuowano do Carlshof pod Rastenburgiem (dziś Karolewo, województwo warmińsko-mazurskie, Polska). Co do całej reszty, jak się później okazało, również istniały plany, z których nie wszystkie miały się spełnić...

Wojenna zawierucha

W 1944 roku na drugim piętrze południowego skrzydła przygotowano ostatnią wystawę — „Koń w prehistorii Prus Wschodnich”. Jej kuratorem był wciąż ten sam La Baume, który był między innymi specjalistą od bałtyjskiego oporządzenia jeździeckiego. Niestety, według relacji samego kuratora, wystawione eksponaty zostały całkowicie zniszczone w pożarze, który wybuchł po trafieniu zamku angielską bombą. W wyniku tego bombardowania centrum Królewca i pożaru na zamku 30 sierpnia 1944 roku szczególnie mocno ucierpiała Sala Moskowitów. Ocalały jedynie niektóre przechowywane w niej przedmioty z metalu i kości, które w 1951 roku odnalazł pierwszy kaliningradzki architekt Arsienij Maksimow, a następnie sprzedał je miejscowemu muzeum krajoznawczemu. Poszukiwaniami eksponatów zajmował się wraz z pewnym obywatelem (przypuszczalnie cudzoziemcem) o nazwisku Neumann.

Mimo że w Sali Moskowitów przed bombardowaniem przechowywano między innymi wiele przedmiotów z metali szlachetnych, do muzeum wróciły jedynie wyroby z żelaza i kości...

Ze zbiorów KOIChM

Niestety, cenne eksponaty z południowego skrzydła Zamku Królewskiego tak i nie zostały ewakuowane. Mnóstwo artefaktów znalazła latem 1945 roku grupa radzieckiego archeologa, profesora Aleksandra Jakowlewicza Briusowa (rodzonego brata poety Walerija Briusowa). Zebrane kosztowności muzealne zapakowano do 30 skrzynek po amunicji i pod eskortą żołnierzy królewieckiej komendantury wysłano do Moskwy, do Komitetu do spraw Instytucji Kultury przy Radzie Ministrów RFSRR. Po drodze jednak w tajemniczy sposób przepadły bez śladu, nie dotarłszy do stolicy ZSRR.

Pod koniec lat 50. funkcjonariusze KGB ZSRR przechwycili list byłego kuratora kolekcji „Prussia” Wolfganga La Baume’a, mieszkającego wówczas w Niemczech Zachodnich. Pisał on do swojego znajomego, polskiego profesora Jerzego Antoniewicza, że w kwietniu 1945 roku eksponaty „Prussii” były całe i nienaruszone i przed nadejściem wojsk radzieckich znajdowały się w stolicy prowincji. W liście wspomniał nazwę Quednau i 3. fort Królewca. Właśnie tam, według jego słów, ukryto część skarbów legendarnej kolekcji. Świadczyło to o tym, że naziści nie zdążyli wywieźć z Królewca wszystkich eksponatów muzeum. Na podstawie uzyskanych informacji rząd radziecki powołał komisję do poszukiwania utraconych dóbr kultury i wysłał ją z tajną misją do dawnej stolicy prowincji, do fortu nr 3. Tak powstała sprawa nr 13 z klauzulą „Ściśle tajne” dotycząca poszukiwań pruskich skarbów. Poszukiwania okazały się jednak bezowocne. W pomieszczeniu o wymiarach 3x5 m znaleziono jedynie stos pustych skrzynek. Można jedynie przypuszczać, że były to właśnie te skrzynki, które zaginęły w drodze do Moskwy. Po zniszczeniu zamku sprawę nr 13 zamknięto. Komisja uznała, że w 3. forcie nie ma żadnych skarbów. Nawet jeśli przyjąć, że tam były, to w ciągu 1945 roku po prostu rozkradli je „nowi osadnicy”.

Na przełomie lat 1944–1945 dwa wagony mienia muzealnego wysłano w różnym czasie na Pomorze Zachodnie, do majątku Broock pod Demminem. Do celu dotarł jednak tylko jeden; jego zawartość pozostawiono niezamkniętą na strychu pałacu, w swobodnym dostępie dla uchodźców, którzy znaleźli schronienie na parterze. Cenny ładunek z drugiego wagonu, który z powodu usterki technicznej nie dojechał do majątku Broock, wyładowano w pustym zakładzie fryzjerskim w Demminie. Dalsze losy tej części „Prussii” są nieznane.

W kwietniu 1946 roku kupiec, a później dyrektor Okręgowego Muzeum Krajoznawczego w Demminie Lothar Diemer zauważył, że w pobliżu zamku dzieci bawią się kamiennymi toporami.

Ze zbiorów KOIChM

Adalbert Bezzenberger

(1851, Kassel – 1922, Królewiec)

Niemiecki filolog i archeolog, wykładowca uniwersytetów w Getyndze i Królewcu, twórca bałtystyki. Od 1894 roku członek korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk.

Był synem germanisty Heinricha Bezzenbergera. Po ukończeniu gimnazjum w Kassel w 1869 roku poszedł w ślady ojca — studiował germanistykę na Uniwersytecie w Getyndze. Pod wpływem Theodora Benfeya porzucił ją jednak i zajął się językoznawstwem porównawczo-historycznym. W 1872 roku obronił rozprawę z komparatystyki. W 1873 roku przeniósł się na Uniwersytet Monachijski, gdzie zainteresował się indoeuropeistyką.

W 1874 roku Bezzenberger obronił rozprawę w Getyndze i uzyskał tytuł docenta prywatnego. W 1879 roku został jednym z założycieli Litewskiego Towarzystwa Literackiego oraz profesorem zwyczajnym i kierownikiem katedry sanskrytu na Uniwersytecie Królewieckim. Tu położył podwaliny bałtystyki i zajął się archeologią bałtyjską. W 1884 roku został wybrany członkiem Getyńskiej Akademii Nauk. W roku akademickim 1890–91 Bezzenberger został prorektorem Uniwersytetu Królewieckiego, a w latach akademickich 1919–20 i 1920–21 — jego rektorem.

Imieniem Adalberta Bezzenbergera nazwano ulicę w Królewcu.

Napisał on szczegółowe sprawozdanie o rozgrabieniu i dewastacji znalezisk archeologicznych: „Znalazłem części kolekcji pruskiej [...] w jednym z pomieszczeń zamku w niewiarygodnie zaniedbanym stanie [...] Wygląda na to, że kolekcja doznała różnych uszkodzeń. Najwyraźniej systematycznie szukano tu złota i srebra, ponieważ natrafiłem na liczne pospiesznie rozerwane paczki…” Wszystkie pudła zostały rozpakowane, praktycznie cały papier zmięty lub podarty na strzępy. Duże tablice porwane. I tak wszędzie. Diemer przypuszczał, że dokumentów użyto do rozpalania ognia w kuchni.

Resztki kolekcji pruskiej kupiec ocalił i przechowywał w swoim magazynie do 1949 roku, skąd (125 drewnianych skrzyń) w asyście Wolfganga La Baume’a i Wilhelma Unverzagta przewieziono je do Berlina Wschodniego — do dyspozycji Akademii Nauk. Ale i tam „Prussię” spotkało niepowodzenie: z powodu niewłaściwego przechowywania i pęknięcia rur wodociągowych eksponaty muzealne doznały jeszcze większych uszkodzeń.

Z jakichś powodów los ukrytej w Berlinie Wschodnim kolekcji pruskiej trzymano w tajemnicy, dlatego przez długi czas uważano ją za utraconą. I dopiero w 1990 roku, po niemal 40 latach milczenia, 80 tysięcy dokumentów i 50 tysięcy przedmiotów (głównie z żelaza, brązu, srebra, kamienia, szkła, tkanin i skóry) przekazano Muzeum Historii Starożytnej Berlina Wschodniego. Później, w 1992 roku, trafiły one do Państwowego Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii (zamek Charlottenburg), gdzie są przechowywane do dziś.

Rosyjski historyk i archeolog Władimir Kułakow pisze w swojej książce „Historia Muzeum «Prussia»”: „Część kolekcji ... została odnaleziona przez żołnierzy Armii Czerwonej później na terenie dawnego okręgu Allenstein (dziś Olsztyn, województwo warmińsko-mazurskie, Polska) … Artefakty te odpowiadają zapewne pierwszej partii głównej części zbiorów muzeum «Prussia», ewakuowanej z powodu zagrożenia bombardowaniami. Materiały te zostały wysłane, jak wynika z pisemnego świadectwa W. La Baume’a, w 1943 r. z Królewca do Rastenburg/Carlshof (Kętrzyn/Karolewo, woj.Warmińsko-Mazurskie Polski) … gdzie zostały częściowo rozgrabione, jak się uważa, przez żołnierzy … Za radą W. La Baume’a polski archeolog Jerzy Antoniewicz przekazał te znaleziska w latach 1959–1960 do Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie”.

Fort skarbów

Kiedy stało się jasne, że Armia Czerwona lada chwila wkroczy do Królewca, największą i najcenniejszą część kolekcji „Prussia”, znajdującą się na parterze południowego skrzydła zamku królewieckiego, ukryto. Gdzie — tego kaliningradzcy archeolodzy nie wiedzieli. Przez długi czas uważano, że spłonęła w pożarze zamku po bombardowaniu. Jej dalsze losy okazały się jednak nieco bardziej skomplikowane.

Pierwsi przesiedleńcy pojawili się w radzieckim Królewcu w rejonie Siewiernej Gory w 1945 roku. Zasiedlali stare domy. Pozbywali się sprzętów domowych pozostawionych przez poprzednich mieszkańców, nie chcąc zatrzymywać niczego „wrogiego”. Nowi gospodarze miejscowego życia utworzyli prawdziwe wysypisko przy forcie nr 3 „Król Fryderyk III”, gdzie wkrótce pojawili się „czarni” poszukiwacze, którzy niczym kruki rzucili się na góry wyrzuconego dobytku. Raczej nie interesowała ich historia dawnej prowincji. Szukali cennych rzeczy, broni, metalu — tego, na czym można było zarobić. Sam 3. fort pozostawał jednak dla nich niedostępny, bo zajmowało go wojsko.

Tymczasem niektóre eksponaty mieszkańcy Kaliningradu znajdowali przypadkiem. Krążyły pogłoski, że trafiały się nawet złote drobiazgi. Do muzeum jednak nie dotarły. Ze srebrnych monet chłopcy robili błystki do łowienia ryb albo po prostu zostawiali je sobie na pamiątkę.

Fort nr 3 Król Fryderyk IIIFort nr 3 „Król Fryderyk III”.

Wolfgang La Baume

(1885, Wurzen – 1971, Ludwigshafen)

Niemiecki prehistoryk Wolfgang La Baume studiował nauki przyrodnicze w Jenie i Berlinie w latach 1903–1907. W 1908 roku uzyskał stopień doktora i pracował jako asystent w Muzeum Historii Naturalnej. Od 1911 roku był kuratorem Zachodniopruskiego Muzeum Prowincjonalnego w Gdańsku, a w 1923 roku został jego dyrektorem. W tym samym roku La Baume założył Gdańskie Towarzystwo Prehistorii Niemieckiej. W 1924 roku otrzymał tytuł profesora prehistorii i protohistorii w Politechnice Gdańskiej. W latach 1928–1933 kierował katedrą prehistorii i wczesnej historii na Uniwersytecie Królewieckim. Oprócz pracy naukowej La Baume aktywnie prowadził wykopaliska archeologiczne w dolnym biegu Wisły, których wyniki stały się podstawą jego prac o prehistorii regionu. W 1938 roku został mianowany kierownikiem „Krajowego Urzędu Prehistorii w Królewcu” i państwowym kuratorem muzeów krajoznawczych prowincji. Po wypędzeniu w 1945 roku La Baume pracował w Muzeum Starożytności Krajowych w zamku Gottorf w Szlezwiku, a od 1950 roku kierował działem prehistorii i wczesnej historii Rady Badawczej im. J.G. Herdera w Marburgu. Jego syn Peter La Baume (1916–1977) również był prehistorykiem.

Od 1967 roku w forcie nr 3 rozpoczęły się pierwsze badania, ale w towarzystwie oficera — dostęp do obiektu o szczególnym rygorze, wykorzystywanego wówczas aż do połowy lat 90. jako magazyny wojskowe, był ograniczony. Powierzchowne oględziny pomieszczeń fortu nie przyniosły rezultatów. W 1981 roku kręcono tu film „Rozkaz: przekroczyć granicę” i przed zdjęciami dostępne pomieszczenia fortu starannie uprzątnięto. Razem ze śmieciami na wysypisko mogły trafić także kosztowności muzealne „Prussii”. Po tym, jak wojsko opuściło obiekt, w 1999 roku przeszedł on w ręce prywatne. Znów sprzątanie, wywóz śmieci ze wszystkimi tego konsekwencjami. Środowisko naukowe uważało już wtedy kolekcję za utraconą.

Jednak nieco później, w tym samym 1999 roku, na rynkach antykwarycznych Kaliningradu, Moskwy i Sankt Petersburga zaczęły wypływać dawne przedmioty, na niektórych z nich zachowało się słynne oznakowanie Tischlera. Specjaliści Kaliningradzkiego Muzeum Historyczno-Artystycznego przypuszczali, że chodzi o przedmioty z kolekcji „Prussia”, i nie pomylili się. Zaangażowani do sprawy funkcjonariusze wydziału kryminalnego wszczęli dochodzenie, które okazało się bardzo skuteczne. Jeden z właścicieli sklepu antykwarycznego przyniósł do muzeum kilka przedmiotów, które dzień wcześniej przyjął w komis. Za to funkcjonariusze, którzy ruszyli tropem sprzedawców, znaleźli u nich znacznie więcej — około trzech tysięcy znalezisk archeologicznych. Wiele z nich było poważnie uszkodzonych, niektóre wręcz zachowały się tylko we fragmentach.

Pracownicy Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego Anatolij Wałujew i Konstantin Skworcow wraz z kolegami gruntownie zbadali fort i jednak znaleźli tam ślady słynnej kolekcji archeologicznej.

Merostwo Kaliningradu przeznaczyło dla nich na prace poszukiwawcze znaczną jak na tamte czasy kwotę 10 tysięcy rubli. Pieniędzy tych nie starczyło na długo, ale nawet w ciągu miesiąca pracy w niewiarygodnie trudnych warunkach, na mrozie, grupa robocza Wałujewa starannie zbadała każdy centymetr, przesiewała piasek i śmieci w poszukiwaniu nawet najmniejszych cząstek i ocaliła niemal 16 tysięcy zabytków archeologicznych. Jak podaje na swojej stronie Towarzystwo Historii i Badań Regionalnych Prus Wschodnich i Zachodnich, były to przedmioty datowane na okres od epoki kamienia do średniowiecza — fibule, bursztyn, srebrne monety, głownie mieczy, narzędzia kamienne, wyroby jubilerskie ze złota, srebra, brązu… Przypuszczano, że ukryto tam także pomnik Immanuela Kanta. Brązowe posągi, według świadków, rzeczywiście przechowywano w trzecim forcie, ale jakie — nie wiadomo. Pocięto je na kawałki, być może po to, by oddać na złom. Archeolodzy nie znaleźli jednak już ani jednego fragmentu. Ukryta „Prussia” była bezlitośnie rozkradana, wyprzedawana, rozpraszana po prywatnych zbiorach. W ziemi zostały jedynie okruchy, które nie interesowały szabrowników.

W 2000 roku kolekcja powiększyła się o kolejne 10 tysięcy eksponatów. Je również odnaleziono w śmieciach, którymi zasypano doły na terenie fortu.

Do fundamentów, a potem

Z powodu braku pieniędzy archeolodzy musieli wstrzymać prace w forcie i zająć się konserwacją sensacyjnych znalezisk. Dlatego, aby ocalić słynną kolekcję i pomóc kaliningradzkim kolegom w konserwacji i katalogowaniu jej eksponatów, zaangażowano hamburską fundację ZEIT-Stiftung Ebelin und Gerd Bucerius (fundację Ebelin i Gerda Buceriusów, gazety ZEIT). Bez żadnej biurokratycznej zwłoki udzieliła ona pomocy finansowej i zawarła umowę o współpracy z Kaliningradzkim Obwodowym Muzeum Historyczno-Artystycznym, zapewniając sprzęt i materiały dla pracowni konserwatorskiej. Ponadto fundacja zaprosiła pracowników naukowych muzeum, archeologów Anatolija Wałujewa i Konstantina Skworcowa, do Niemiec na staże w dużych muzeach i pracowniach konserwatorskich. Do prac nad identyfikacją pruskich artefaktów włączył się też Instytut Archeologii Rosyjskiej Akademii Nauk w osobie członka korespondenta Niemieckiego Instytutu Archeologicznego Władimira Kułakowa. Dziś odrestaurowane zabytki wchodzą w skład stałej ekspozycji Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego.

Wiele cennych eksponatów ze srebra, brązu i szkła znaleziono pod koniec lat 60. także w ruinach południowego skrzydła zamku królewieckiego, zanim go wysadzono. Wszystkie one również trafiły do zbiorów Muzeum Krajoznawczego (dziś KOIChM).

Kaliningradzkie Obwodowe Muzeum Historyczno-ArtystyczneKaliningradzkie Obwodowe Muzeum Historyczno-Artystyczne.

Wśród znalezisk jest 15 ksiąg inwentarzowych „Prussii”. Od 2007 roku, jak podaje strona towarzystwa „Prussia”, dzięki pomocy polskich Archiwów Państwowych w pracowni konserwatorskiej w Olsztynie udało się odtworzyć 1584 strony, które były w katastrofalnym stanie, i w ten sposób zachować je dla badań naukowych.

Do 1970 roku ruiny zamku królewieckiego wraz z rozpoczętymi wykopaliskami zostały zrównane z ziemią. Taka była „mądra” decyzja władz partyjnych, zgodna z polityką kulturalno-ideologiczną tamtych lat. Zabytki, będące niekiedy unikatowym źródłem poznania historii i kultury regionu, niszczono jednym pociągnięciem pióra. Taka polityka sprawiła, że przez dziesięciolecia z obwodu kaliningradzkiego wywożono tysiące niezwykle cennych przedmiotów historycznych i dzieł sztuki, w tym liczne przedwojenne zbiory muzealne.

Stan psychiczny zarówno ludności radzieckiego Kaliningradu, jak i władz kształtowała dopiero co zakończona wojna, kiedy każdy przejaw dbałości o zachowanie tradycji wschodniopruskich i troska o zabytki uchodziły jeśli nie za zdradę, to za bluźnierstwo wobec pamięci milionów ofiar niemieckiego nazizmu. „Spełniają się marzenia, pragnienia, / Dni nabierają rozpędu. / Rosną wszędzie nasze gmachy, — / Wznosi je Rosjanin!” — napisał powojenny kaliningradzki poeta Słojkow w 1947 roku.

Na ruinach starego świata w czasach powojennych starły się dwie siły. Stroną bierną były ocalałe dobra kultury i dobra materialne dawnej niemieckiej prowincji, stroną czynną konfliktu — jej nowi władcy. Ich „metody” skazywały resztki dziedzictwa wschodniopruskiego na całkowitą zagładę. Na szczęście „generalnej linii partii” — wybicia z ludzkiej świadomości „pruskiego ducha” — nie dane było się urzeczywistnić dzięki przedstawicielom inteligencji. Byli wśród nich nauczyciele, wykładowcy uczelni, pracownicy muzeów.

Wszyscy ci, którzy szczerze pokochali tę ziemię i pragnęli lepiej poznać jej historię. I którzy rozumieli, że brak pamięci historycznej pozbawia człowieka więzi z ziemią, na której żyje.

Ze zbiorów KOIChM

Carl Engel

(1895, Magdeburg – 1947, obóz Fünfeichen pod Neubrandenburgiem)

Syn kupca, protestant Carl Friedrich Wilhelm Engel uczył się w gimnazjum w Magdeburgu. Od 1913 roku studiował filozofię i nauki przyrodnicze w Monachium. W 1914 roku poszedł na front jako ochotnik, został ranny. Wśród jego odznaczeń był Krzyż Żelazny II klasy.

W 1918 roku dostał się do niewoli angielskiej. Po uwolnieniu pracował w wydawnictwie książkowym. Od 1925 roku regularnie publikował artykuły o zabytkach archeologicznych Niemiec Środkowych. W październiku 1927 roku Engel podjął pracę w Magdeburskim Muzeum Przyrodniczym i Krajoznawczym, kontynuując studia na uniwersytecie w Tybindze, a rok później obronił rozprawę doktorską z archeologii epoki kamienia.

W 1929 roku Engel przeszedł na stanowisko asystenta w muzeum „Prussia” w Królewcu. W Prusach Wschodnich uczestniczył w kilku ekspedycjach archeologicznych, m.in. w latach 1929–1931 — na cmentarzysku Linkuhnen koło Tilsit. W 1937 roku wspólnie z Wolfgangiem La Baume’em opublikował atlas znalezisk z południowego obszaru bałtyckiego Kulturen und Völker der Frühzeit im Preußenlande (Kultury i ludy wczesnego okresu w Prusach).

Jednocześnie od 1934 roku Engel wykładał w Instytucie Herdera w Rydze, gdzie uzyskał tytuł profesora, a następnie stanął na czele uniwersytetu w Greifswaldzie, nadal kierując ryskim.

Na samym początku wojny przeciwko ZSRR, w czerwcu 1941 roku, Engel został mianowany kierownikiem badań prehistorycznych w Komisariacie Rzeszy Wschód (Ostland) i przydzielony do Wydziału IIa Nauki i Kultury Komisariatu Rzeszy, obejmującego państwa bałtyckie i Białoruś. Stworzył tu strukturę muzeów państwowych opartą na modelu pruskim. Jednocześnie wspierał wykopaliska Sztabu Operacyjnego Reichsleitera Rosenberga, mające przynieść „ideologicznie przydatne wyniki” dotyczące germańskich osad i władców wczesnośredniowiecznej Rusi.

Przekonany zwolennik „archeologii osadniczej” w duchu Kossinny, Carl Engel próbował interpretować w aspekcie etnicznym i historycznym „wyraźnie wyodrębnione archeologiczne prowincje kulturowe”. Na tej podstawie skonstruował przestrzenny podział Prus Wschodnich, które w epoce Cesarstwa Rzymskiego składały się z kilku grup kulturowych, dokładnie pokrywający się z terytoriami plemiennymi wczesnego średniowiecza. Za swoje główne zadanie Engel uważał napisanie dużej monografii o prehistorii i protohistorii prowincji wschodniopruskiej, ale praca pozostała niedokończona.

Badania zabytków archeologicznych na terenie obwodu kaliningradzkiego rozpoczęły się w 1947 roku, były jednak sezonowe i krótkotrwałe. Środki na rozwój miejscowej szkoły archeologicznej przydzielano skąpe. W latach 90. sytuacja nieco się zmieniła. Kaliningradzkie Obwodowe Muzeum Historyczno-Artystyczne przeniosło się do nowego budynku (dawna Stadthalle nad brzegiem Stawu Dolnego, przed II wojną światową — Zamkowego) i odnowiło ekspozycje.

„O ile do 1945 r. same tylko kolekcje archeologiczne muzeum «Prussia» w Zamku Królewskim liczyły ponad 240 000 obiektów, o tyle dziś zbiory archeologiczne Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego obejmują zaledwie około 10 000 obiektów” — pisze zastępca dyrektora KOIChM, honorowy członek Niemieckiego Instytutu Archeologicznego Anatolij Wałujew w publikacji „Muzealna ekspozycja archeologiczna w systemie edukacji pozaszkolnej i wychowania młodzieży”. — „Ponadto znaczne zbiory archeologiczne znajdowały się także w innych muzeach Królewca, w kolekcjach bibliotek, szkół wyższych i średnich, w rozległej sieci muzeów prowincjonalnych”.

W 2016 roku dyrektor Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego Siergiej Jakimow i dyrektor Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii w Berlinie profesor Matthias Wemhoff podpisali umowę o współpracy w ramach międzynarodowego projektu badawczego „Terytorium dawnych Prus Wschodnich w okresie wpływów rzymskich i wędrówek ludów. Znaleziska z I–VII wieku naszej ery z muzeum «Prussia» w Królewcu”.

Wspólnym wysiłkiem opracowano naukową kartotekę artefaktów kolekcji pruskiej przechowywanych w zbiorach KOIChM, zdigitalizowano znaleziska z I-VII wieku n.e. Baza danych projektu stale się rozrasta.

Wreszcie w 2021 roku „Cyfrowe Muzeum Prussia” stało się dostępne online, o czym można przeczytać na oficjalnej stronie kaliningradzkiego muzeum: „Wirtualny katalog został stworzony przez Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii w Berlinie w ramach projektu badawczego «Ciągłość badań i badanie ciągłości», realizowanego przy wsparciu finansowym Niemieckiej Wspólnoty Badawczej (DFG). Wirtualny katalog łączy w internecie kolekcję starożytności uważaną za bezpowrotnie utraconą w latach II wojny światowej i udostępnia ten unikatowy zbiór wszystkim użytkownikom”.


Kolorowe ilustracje pochodzą z książki „Kolekcje Prussia w zbiorach Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego”.

Die Prussia-Sammlung


Źródła

Heidemarie Eilbracht, Norbert Goßler, Timo Ibsen, Christoph Jahn und Jaroslaw Prassolow, letzte Änderung am 19.05.2013. Vom Rand in die Mitte — neue archäologischer Forschungen im ehemaligen Ostpreußen, 2014.

Christoph Jahn, Heino Neumayer, Izabela Szter. Die Odyssee der Prussia-Sammlung an das Museum für Vor- und Frühgeschichte Berlin und ihre wissenschaftliche Rekonstruktion.

Christine Reich. Verloren geglaubte Geschichte — Die Prussia-Sammlung im Museum für Vor- und Frühgeschichte, Ostpr. Schriften des Archäologischen Landesmuseums 9, Schleswig 2009.

Кулаков В.И. История Mузея «Пруссия». г. Калининград 2011.

Валуев А.А. Музейная археологическая экспозиция в системе дополнительного образования и воспитания молодежи.

Гуревич Ф.Д. Древности северо-западных областей РСФСР в I тысячелетии н.э. Отдельный оттиск. Материалы и исследования по археологии СССР, №76. М.-Л.1960. С.328-452.

Флориан Феррбёф. Городские элиты Кёнигсберга: между традицией и обновлением (1815–1914).

Aleksandra Rzeszotarska-Nowakiewicz. Prussia-Museum w Krolewcu. (Музей «Пруссия» в Крулевце).

Войцех Новаковски. «Кёнигсбергская школа» археологии с ее начала и до 1945 года.

Timo Ibsen. 100 Jahre Sammeltaetigkeit — Die Prussia-Sammlungvon ihren Anfaengen bis zum 2. Weltkrieg (100-летняя деятельность по собиранию коллекции «Пруссия» с момента основания до Второй мировой войны). 

Christoph Jahn und Izabela Szter. Kurze Entwicklungsgeschichte des Prussia-Museums in Königsberg

Horst Junker, Christine Reich und Horst Wieder. Zeittafel zur Geschichte des Prussia Museums in Königsberg/Pr.

sowie zu Teilen der vor- und frühgeschichtliche Sammlung

des PRUSSIA-Museums im Museum für Vor- und Frühgeschichte, Berlin

Hans-Jörg Froese. Prussia: Eine legendäre Geschichte

Телеканал Культура. “Сокровища «Пруссии»"

* * *


W 2008 roku kaliningradzkie wydawnictwo „Żywiom” wydało książkę znanego rosyjskiego archeologa Władimira Kułakowa „Historia Zamku Królewieckiego”, w której znajduje się cały rozdział poświęcony dramatycznym dziejom słynnej kolekcji starożytności pruskich. Przedstawiamy go Państwu. Całą książkę można pobrać ze strony Prussia.Online.


Losy Muzeum „Prussia”

W listopadzie 1844 roku w Królewcu miało miejsce ważne dla życia kulturalnego krajów bałtyckich i Niemiec wydarzenie: znany historyk sztuki profesor Ernst August Hagen (1797–1880) i radca archiwalny Friedrich Adolf Meckelburg, spotkawszy się w kawiarni „National” na Paradeplatz z sześcioma swoimi kolegami, założyli Towarzystwo Starożytności „Prussia”. Celem pracy Towarzystwa, określonym przez jego założycieli, było „poszukiwanie i zachowywanie pruskich starożytności i przedmiotów sztuki wszelkiego rodzaju”. Rok później Towarzystwo „Prussia” przejęło część zbioru znalezisk archeologicznych, pozostającego wcześniej w gestii Towarzystwa Fizyczno-Ekonomicznego, założonego w Mohrungen (dziś Morąg, województwo warmińsko-mazurskie, Polska). Tak dano początek jednemu z największych zbiorów w krajach basenu Morza Bałtyckiego. W całości zbiór znalezisk archeologicznych wspomnianego Towarzystwa przeszedł, przy udziale jego kustosza Ottona Tischlera, do nowego muzeum w 1879 roku.

W 1874 r. na bazie tych zbiorów muzealnych utworzono w Królewcu Wschodniopruskie Muzeum Prowincjonalne. Jego największym działem prehistorycznym (przyszłym Muzeum „Prussia”) po połączeniu zbiorów muzealnych kierował ojciec archeologii pruskiej Otto Tischler. Ścisły sojusz tego muzeum i Towarzystwa Starożytności „Prussia” z powodzeniem trwał nadal. W latach 1878–1939 ukazywały się sprawozdania tego Towarzystwa, zwane „Prussia-Berichte” (Prussia-Berichte). Na łamach wydawnictwa wiele miejsca poświęcano analizie artefaktów ze zbiorów Wschodniopruskiego Muzeum Prowincjonalnego. W 1879 roku wydano pierwszy katalog tego muzeum. Jego sale 6 września 1879 r. odwiedził następca tronu Fryderyk, który siedem lat później został cesarzem Fryderykiem III (1831–1888) i panował 99 dni.

Z wielkim zainteresowaniem obejrzał eksponaty, wśród których honorowe miejsce zajmowały znaleziska pozyskane świeżo podczas wykopalisk Ottona Tischlera na cmentarzysku ziemnym Dollkeim (dziś osiedle Kowrowo w rejonie zielenogradskim). Przyszłemu dziedzicowi cesarskiego tronu bardzo spodobał się porządek panujący w muzeum i twórczy zapał, który cechował pracę jego pracowników.

Następstwem tego pozytywnego wrażenia dostojnej osoby było przekazanie we wrześniu 1881 roku do zbiorów Muzeum „Prussia” (tak muzeum zaczęto nazywać nieoficjalnie) kolekcji miejscowych starożytności, przechowywanych dotąd w Archiwum Królewskim w Królewcu.

W latach 20. XX w. władze Towarzystwa Starożytności „Prussia” (a co za tym idzie, dyrekcja muzeum) mieściły się w domu nr 65/67 przy Königstraße (dziś ul. Frunzego).

Latem 1936 r. zbiory Muzeum „Prussia” przeniesiono do budynku „Loży Trzech Koron” (ul. Hintertragheim 31, obok budynku „Park-Hotelu”, dziś ul. Siergiejewa). Wkrótce, 1 czerwca 1938 roku, dział prehistoryczny Muzeum „Prussia” uzyskał samodzielność pod nazwą „Krajowy Urząd Prehistorii”. Na jego czele stanął młody wówczas pruski archeolog Wolfgang La Baume (najwyraźniej potomek francuskich imigrantów).

Na zamku królewieckim do 1944 r. ukształtował się największy w krajach bałtyckich muzealny zbiór starożytności. Masę tych rarytasów, liczących ponad 240 tysięcy obiektów, stanowiły kolekcje archeologiczne Muzeum „Prussia” (Prussia-Museum), które od 27 listopada 1925 roku oficjalnie mieściło się w dwóch skrzydłach zamku. Wcześniej sądzono, że do 80% materiałów tego muzeum przepadło bezpowrotnie pod koniec II wojny światowej, co wyrządziło europejskiej kulturze niepowetowaną szkodę. Czas jednak wniósł swoje poprawki. Okazało się, że los pruskiej archeologicznej „Atlantydy” nie jest jeszcze do końca przesądzony.

Niemiecka archeolog Christine Reich ustaliła, że już w 1943 r. część zbiorów i inwentarzy „Krajowego Urzędu Prehistorii” przewieziono dla lepszego zabezpieczenia do majątku Carlshof (dziś Karolewo, województwo warmińsko-mazurskie, Polska).

W grudniu 1944 r. — styczniu 1945 r. dwa wagony eksponatów muzealnych wysłano koleją na terytorium dzisiejszej północno-zachodniej Polski. Następnie znaleziska te trafiły do majątku Broock koło wschodnioniemieckiego miasta Demmin, gdzie przeleżały bezpiecznie do 1949 roku. W tych ocalonych skrzyniach wraz ze znaleziskami znajdowały się terenowe inwentarze archeologiczne, plany wykopów, zbiór negatywów.

W 1949 r. dyrektor Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii Wilhelm Unverzagt przewiózł te znaleziska i archiwalia z Demmina do Berlina Wschodniego i przekazał do dyspozycji Akademii Nauk NRD, w której gestii wszystkie te skarby pozostawały przez cały okres powojenny. W europejskim i radzieckim świecie naukowym nie było o nich żadnych informacji. W 1994 roku całe to bogactwo wróciło do Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii w pałacu Charlottenburg (Berlin).

W swoim liście, wysłanym przed upadkiem Królewca (Feldfpost Nr 09846) i częściowo opublikowanym przez Heinricha Langego, znany pruski archeolog W. La Baume uchyla rąbka tajemnicy skrywającej ostatnie dni istnienia Muzeum „Prussia”. Inna część zbiorów Muzeum „Prussia” i główna masa znalezisk z ekspozycji Muzeum (w tym złote i srebrne ozdoby) po zniszczeniach, które dotknęły Zamek 30 sierpnia 1944 r., zostały zapakowane do 34 skrzyń i przewiezione do fortu nr 3 koło osady Quednau (fortu, który w 1894 roku otrzymał imię „Król Fryderyk III”, dziś koło osiedla Siewiernaja Gora). Niektóre eksponaty przetransportowano do fortu wprost w muzealnych gablotach. Nowe miejsce przechowywania zbiorów odwiedził 24 lutego 1945 r. ich odpowiedzialny kustosz Wolfgang La Baume.

Sporządzony przez niego inwentarz ewakuowanych eksponatów przechowywano w ostatnich dniach wojny w Królewcu. Losy tych bezcennych dokumentów są niejasne. Niestety, część eksponatów pozostała w salach Muzeum „Prussia”.

Jak wynika z informacji zebranych przez Heinricha Langego, były wśród nich resztki szafy i gabloty ze znaleziskami z epoki neolitu (kultura pucharów lejkowatych?), a także spreparowany i eksponowany w sali pochówek konia z okresu rzymskiego z brązowymi (?) elementami ogłowia. Wszystkie te zespoły zostały zniszczone przez pożar w sierpniu 1944 roku i nie wywieziono ich z sal muzealnych. Zgodnie z rozkazem gauleitera Ericha Kocha „O umocnieniu twierdzy Królewiec” (marzec 1945 r.) wszystkie okna parteru i niektóre drzwi pomieszczeń Zamku (w tym Skrzydła Południowego z salami muzealnymi) zamurowano cegłą. Tak przygotowywano Zamek do obrony. W ten sposób część eksponatów została faktycznie zamurowana w salach i przetrwała tam szturm Królewca przez oddziały Armii Czerwonej.

Zaraz po zakończeniu tego szturmu rząd radziecki, zatroskany o losy krajowych dóbr kultury wywiezionych do Niemiec z zajętych przez Wehrmacht terytoriów radzieckich, podjął na ziemi pruskiej prace nad ich odszukaniem. W ramach tych działań znanemu archeologowi, specjaliście od wschodnioeuropejskich starożytności epoki brązu, profesorowi Aleksandrowi Jakowlewiczowi Briusowowi, udało się znaleźć w pomieszczeniach zamkowych, w których wciąż jeszcze pobrzmiewało echo ostatnich strzałów kwietnia 1945 r., niemało zabytków historii i sztuki. Wśród nich były także eksponaty archeologiczne. Znaczna część tych znalezisk, jak wspomina A.J. Briusow w swoich zapiskach w dzienniku, została wysłana do Moskwy. Najwyraźniej materiały te były adresowane do zbiorów Państwowego Muzeum Historycznego (plac Czerwony 1), gdzie pracował Aleksandr Jakowlewicz. Jednak w zbiorach muzeum nikt jego znalezisk nigdy nie zobaczył. Ich los nadal pozostaje niejasny.

Część eksponatów Muzeum „Prussia” pozostała w nowym dla Rosji ośrodku obwodowym — Kaliningradzie. Ponad 90 obiektów (wyłącznie metale żelazne i rzadziej kolorowe) zakupiło w 1950 roku miejscowe muzeum krajoznawcze od „poszukiwaczy” A.W. Maksimowa i B.F. Niejmarka, którzy znaleźli je w ruinach południowego (?) i zachodniego skrzydła zamku.

Najwyraźniej podczas uprzątania pozostałości Sali Chwały Prus Wschodnich na 4. piętrze Skrzydła Zachodniego przechowywane tam eksponaty zrzucono w dół i tam podnieśli je „poszukiwacze”. Na nasze szczęście nie wszystkie znaleziska wpadły im w ręce. Część z nich wtoczyła się do okienek piwnicznych Skrzydła Zachodniego i została znaleziona w latach 2001–2005 podczas wykopalisk prowadzonych tu przez Ekspedycję Bałtycką Instytutu Archeologii RAN.

Już w 1992 r. okazało się, że jeszcze w 1943 r. część zbiorów muzealnych z Zamku Królewskiego ewakuowano na zachód i dziś przechowywana jest w Muzeum Prehistorii i Wczesnej Historii w Berlinie.

Najdłużej niejasny pozostawał los ekspozycji muzealnej, która mieściła się w sześciu salach na parterze zamku i obejmowała „podręcznikowe” eksponaty, znane każdemu europejskiemu archeologowi. Uważano, że ta „pruska Atlantyda” na zawsze zniknęła z ludzkich oczu.

Jeszcze w czasie wojny, na początku stycznia 1945 r., część kolekcji archeologicznych Muzeum „Prussia” przewieziono do jednego z fortów zewnętrznego pierścienia umocnień miasta-twierdzy Królewiec. Zrobiono to po zniszczeniu historycznego centrum Królewca przez angielskie bombowce pod koniec sierpnia 1944 r. Niektóre eksponaty muzealne najwyraźniej próbowano wywieźć już z płonącego zamku, ale walące się stare mury uniemożliwiły sprawną ewakuację. Dopiero w latach 1966–1967 pracownik muzeum W.N. Strokin znalazł w ruinach zamku resztki skrzyń z inwentarzami i eksponatami, razem z kośćmi i ekwipunkiem żołnierza Wehrmachtu, który pilnował (transportował?) tych znalezisk. Na zawsze pozostał on pod zawalonymi muzealnymi sklepieniami. Swoje poszukiwania pozostałości ekspozycji Muzeum „Prussia” W.N. Strokin prowadził na zlecenie kierownictwa Kaliningradzkiego Muzeum Krajoznawczego. Odbywały się one przy użyciu metod dalekich od archeologicznych.

Okoliczności, w jakich dokonano tych niezwykle interesujących, jak i innych znalezisk, na zawsze pozostaną nie do końca wyjaśnione.

Władze Królewca zdołały ukryć pruskie rarytasy przed niebezpieczeństwem dopiero na początku ostatniego roku wojny. Informację tę w 1959 r. przekazał w liście do polskiego kolegi, profesora Jerzego Antoniewicza, jeden z czołowych archeologów krajów bałtyckich, dyrektor Departamentu Starożytności prowincji Rzeszy Prusy Wschodnie Wolfgang La Baume. Później, w 1968 roku, weteran wojenny I.I. Ałczakow poinformował, że w jednym z podziemi fortu „Król Fryderyk III” w 1946 roku odkrył zapakowane w skrzynie narzędzia kamienne, przedmioty z kości i brązu.

Według relacji mieszkańców powojennego Kaliningradu W.A. Iwanowa i L.J. Titowa w kazamatach wspomnianego fortu znajdowały się „stare monety, groty włóczni, kamienie z etykietami”, „...okruchy wyrobów bursztynowych, figurki zwierząt ze srebra i brązu, ceramiczne czary i wazy”. Wszystkie te informacje starannie zebrał znany badacz losów utraconych dóbr kultury A.P. Owsianow i bardzo ogólnikowo wspominał o nich w swoich wystąpieniach i publikacjach od 1994 r. Wcześniej, w 1969 roku, szereg listów ze wskazaniem miejsca ukrycia znalezisk Muzeum „Prussia” (wśród nich listy W. La Baume’a) trafił od kompetentnych organów do dyspozycji Kaliningradzkiej Ekspedycji Geologiczno-Archeologicznej. Informacja ta jednak ani wtedy, ani w epoce „pierestrojki” w żaden sposób nie przyciągnęła uwagi odpowiednich instytucji kultury, archeologom zaś listy te były niedostępne aż do ich opublikowania przez A.P. Owsianowa w 1998 roku.

Promyk nadziei na odzyskanie zaginionych skarbów historii Kraju Bursztynu zaświtał dopiero w 1998 r. Wtedy na rynku antykwarycznym Kaliningradu zaczęły się pojawiać różne starożytne przedmioty związane z archeologią dawnych Prus Wschodnich.

Były wśród nich wyroby z kamienia, kości, brązu i srebra. Niektóre z tych starożytności, według relacji naocznych świadków, miały numery inwentarzowe i, sądząc z opisu, dały się powiązać z różnymi eksponatami z kolekcji Muzeum „Prussia”. Wiele z tych znalezisk znanych jest z zachowanych katalogów muzealnych i publikacji naukowych.

Pracownicy Kaliningradzkiego Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego, którzy otrzymali informację o pojawieniu się u kolekcjonerów przedmiotów z Muzeum „Prussia”, musieli na jakiś czas przekwalifikować się na detektywów, ponieważ ustalenie, skąd dokładnie pochodzą te relikwie historii, było bardzo trudne. Istniała jedynie mglista informacja, że przedmioty archeologiczne pochodzą z jednego z piętnastu fortów, które do 1945 roku wchodziły w skład systemu zewnętrznych umocnień miasta-twierdzy Królewiec. Pracownicy muzeum zwrócili się o pomoc do miejscowego Naukowo-Produkcyjnego Centrum Ochrony i Wykorzystania Zabytków Historii i Kultury (NPC), na którego stanie znajdują się wspomniane budowle fortyfikacyjne.

Zakładano, że uda się znaleźć fort, w którym prowadzone są nielegalne „wykopaliska”. Okazało się jednak, że takie prace prowadzone są we wszystkich fortach, na których teren obecnie jest swobodny dostęp. Kolejnym namacalnym „dowodem” odkrycia przez „czarnych poszukiwaczy” starożytności Muzeum „Prussia” stało się przekazanie Obwodowemu Muzeum Historyczno-Artystycznemu przez Maksima Piestrikowa, pracownika jednego z antykwariatów Kaliningradu, części znalezionych kolekcji archeologicznych, kupionych od „nieznanych osób”. Łączna liczba artefaktów (w większości drobnych fragmentów niegdyś całych eksponatów muzealnych) sięgnęła trzech tysięcy, a ich datowanie — od epoki kamienia do późnego średniowiecza. Wśród przekazanych rzeczy były narzędzia krzemienne, różne wyroby z brązu (zapinki-fibule, sprzączki, okucia, okucia końców pasów, zawieszki itd.), szklane i pastowe paciorki z okresu rzymskiego, fragmenty naczyń ceramicznych, elementy oporządzenia końskiego, a także inne pruskie starożytności. Część znalezisk miała oznakowanie związane z kolekcją Muzeum „Prussia”. Fakt ten stał się dodatkowym impulsem do zintensyfikowania poszukiwań dokładnego miejsca „składowania” starożytności. Część znalezisk w 2000 r. udało się odkupić od antykwariuszy dzięki pomocy finansowej przedsiębiorstwa „ŁUKOIL-Kaliningradmornieft'” i eksponaty trafiły do zbiorów Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego.

Ostatecznie poszukiwania zakończyły się prawdziwym sukcesem: podczas oględzin fortu nr 3, przy wejściu do jednego z jego kazamatów, w grudniu 1999 r. znaleziono kilka pruskich strzemion z XI–XII wieku. Jak się okazało, te eksponaty muzealne widział wcześniej sam A.P. Owsianow, ale nie będąc specjalistą, uznał je za „obręcze od rur spustowych” (!!!) i nie zwrócił na nie uwagi. Miło jednak uświadomić sobie, że w 2001 roku właśnie ten poszukiwacz został laureatem Nagrody „Za poświęcenie”, przyznanej Awienirowi Pietrowiczowi przez Międzynarodową Fundację Dobroczynną im. D.S. Lichaczowa między innymi za odkrycie „części archiwum Królewca z muzeum «Prussia» (około 40 tysięcy eksponatów)...” (zachowano słownictwo komunikatu internetowego). Mimo wszystko znalezisko „obręczy” nie umknęło uwadze postępowej opinii publicznej.

Następnego dnia po bezowocnej „wyprawie” A.P. Owsianowa do fortu nr 3 przybyli tam archeolodzy pod kierunkiem A.A. Wałujewa. Znalazły się pomieszczenia zasypane warstwą śmieci pozostawionych przez poprzednich „wojskowych” gospodarzy, którzy opuścili swoje dawne miejsce stacjonowania w 1998 roku. Ta współczesna warstwa kulturowa, przekopana już przez poszukiwaczy (to oni właśnie „wyrzucili” swoje znaleziska na rynek antykwaryczny), wciąż zawierała zabytki archeologiczne. Do zbierania pozostałości dawnych kolekcji muzealnych utworzono grupę złożoną z pracowników Obwodowego Muzeum Historyczno-Artystycznego, od wielu lat uczestniczących w pracach Bałtyckiej Ekspedycji Archeologicznej. W skład grupy weszli kierowniczka muzealnego działu historii regionu S.A. Kowal, pracownicy muzeum K.N. Skworcow, N.I. Cełowalnik, O.W. Chorżewska. Pracami grupy kierował starszy pracownik naukowy muzeum A.A. Wałujew.

Prace prowadzono w latach 1999–2001. Na ich pierwszym etapie systematycznie wybierano z wnętrz kazamatów powojenne nawarstwienia zawierające eksponaty. Grunt etapami przesiewano na dużym i małym sicie.

Następnie na drewnianym stole w rodzaju szkolnego (znalezionym w jednym z pobliskich kazamatów) przeprowadzano wstępne sortowanie znalezionych przedmiotów i skrupulatny wybór wszystkich zabytków archeologicznych, łącznie z ich najdrobniejszymi fragmentami. W ten sposób ręcznie i na mrozie przerobiono wiele ton gruntu. Drugi etap prac obejmował szczegółowe oględziny wszystkich pomieszczeń fortu w celu odnalezienia innych pomieszczeń, które mogły zawierać resztki kolekcji muzealnych. W razie potrzeby grunt z tych pomieszczeń również przesiewano i przeglądano. W kilku pomieszczeniach badano także przestrzeń pod podłogą i ściany działowe za pomocą sond i wykrywacza metali.

Łącznie w trakcie prac znaleziono ponad 60000 przedmiotów archeologicznych. Niestety, ich większa część była we fragmentach, co jest skutkiem uszkodzeń, jakich kolekcja doznała najprawdopodobniej w czasach powojennych. Nie należy jednak wykluczać strat, jakie poniosły kolekcje Muzeum „Prussia” podczas bombardowania, któremu w nocy z 29 na 30 sierpnia 1944 roku poddało centrum Królewca lotnictwo angielskie. Można jedynie w przybliżeniu wyobrazić sobie drogę znalezisk z Zamku, którą przebyły w okresie świątecznym na przełomie 1944 i 1945 r. Całe eksponaty załadowane do drewnianych skrzyń mogły zostać wymieszane z okruchami, w które w wyniku bombardowania zamieniła się część ekspozycji muzealnej. Skrzynie umieszczono w kazamatach fortu nr 3, wybranych dla nich jako tymczasowe schronienie przed wojenną zawieruchą. Jednak wydarzenia wiosny 1945 r. — blokada Królewca i jego szturm przez wojska radzieckie — sprawiły, że mury kazamatów stały się dla ekspozycji muzealnej schronieniem na długie lata. W powojennych dziesięcioleciach pewna część znalezisk mogła przepaść podczas stacjonowania w forcie nr 3 jednostek wojskowych. Mimo to przekształcenie tego fortu w obiekt „zamknięty” w gruncie rzeczy ocaliło niemałą liczbę pruskich rarytasów historycznych. Pomimo tego, że skrzynie, w których przechowywano eksponaty, wkrótce po wojnie spalono, a duże rzeźby z metali kolorowych oddano „na złom”. Zawartość skrzyń, wymieszaną z rozmaitymi śmieciami i popiołem, marynarze robiący porządki na terenie jednostki wojskowej wielokrotnie przerzucali z jednego kazamatu do drugiego, byle z oczu. Mimo to (a może właśnie dlatego, że żołnierze nie wynosili „śmieci z chałupy”) już podczas wstępnego porządkowania, przeprowadzonego w grudniu 1999 r., udało się zidentyfikować szereg artefaktów, wielokrotnie publikowanych w literaturze naukowej. Do poprzedzającej konserwację dalszej „deszyfracji” ocalonych rarytasów archeologii pruskiej zaangażowano potencjał naukowy Instytutu Archeologii RAN. Ta unikatowa dla rodzimej nauki identyfikacja pozwoliła zwrócić światowej wspólnocie kulturalnej te skarby historii naszego kontynentu, które uważano za na zawsze zaginione w śmiercionośnym płomieniu wojny światowej. Znaleziska dokonane w forcie „Król Fryderyk III”, w dosłownym i przenośnym sensie powstałe z popiołów, nie mają realnej wartości dla kolekcjonerów, ale mają wielką wartość dla współczesnej nauki.

Na oczach naszych zdumionych współczesnych ekspozycja Muzeum „Prussia”, uważana za utraconą na zawsze, odradza się niczym baśniowy Feniks. To prawdziwie epokowe wydarzenie doda nowy rozdział do bezcennej księgi historii Europy — naszego wspólnego domu. Przypadek odrodzonej ekspozycji Muzeum „Prussia” jest przykładem jednego z nielicznych „mitów XX wieku”, który stał się rzeczywistością historyczną.

Samo Towarzystwo Starożytności „Prussia” nie zginęło w ogniu II wojny światowej. Zostało reaktywowane 6 października 1972 r. przez starszego radcę szkolnego Ericha Grimoniego, Kurta Erzbergera, Ulricha Albinusa i ich pięciu kolegów. Wszyscy oni pochodzili z Prus Wschodnich i nabożnie czcili tradycje badania przeszłości swojej Ojczyzny. Ich praca była prowadzona „w duchu tradycji starego towarzystwa królewieckiego”. Od 1984 roku i w czasie pisania tych słów Towarzystwem kieruje profesor medycyny Günther Brilla (Bonn). Niestety, współcześni niemieccy historycy, etnografowie i archeolodzy nie są zaangażowani w działalność Towarzystwa Starożytności „Prussia” i w ogóle są dalecy od problemów historii południowo-wschodniego Bałtyku. Doroczne zebrania członków Towarzystwa odbywają się w Muzeum „Miasto Królewiec” (Duisburg), kierowanym przez Lorenza Grimoniego.


Książka Władimira Kułakowa „Historia Zamku Królewieckiego” jest dostępna na stronie Prussia.Online.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.