/ Królewiec

Kolorowy Królewiec

Kolorowy Królewiec

Widok na Kneiphof od strony Vorstadtu: Most Zielony i Zielona Brama. Po prawej Giełda i wieża katedry.

Przekład artykułu „Das bunte Königsberg” naszego starego znajomego, królewieckiego lekarza i regionalisty Herberta Mühlpfordta (Herbert Meinhard Mühlpford, 1893–1982), opublikowanego w 1956 roku w lutowym numerze gazety wschodniopruskich emigrantów „Ostpreußen Warte”, wydawanej w dolnosaksońskim Getyndze.

Kolorowy Królewiec? Ależ skąd! Z piosenki słowa nie wyrzucisz:

Cały Kenigsbarg – plątanina niedorzecznych ulic,

siedlisko odrapanych narożników i brudnych zaułków…

Tak pisał miejscowy poeta Robert Johannes (Robert Lutkat, 1846–1924). A Pan teraz mówi, że Królewiec był kolorowy?

Rzecz w tym, drogi czytelniku, że wspomnienia odległej szczęśliwej przeszłości zawsze będą lśnić w naszej pamięci najjaskrawszymi barwami – ale ja mam na myśli coś innego. Mówię o naprawdę wielobarwnym Królewcu; mienił się on mnóstwem kolorów – choć dostrzec je mogło tylko dziecko urodzone w niedzielę!

Po pierwsze, był Most Pstry (Bunte Brücke) nad fosą zamkową. Można było nim przejść z zaułka Gdańskiej Piwnicy (Danziger Keller Gasse), który biegł wzdłuż wschodniej strony nieistniejącego jeszcze wówczas placu Gesekusa (Gesekus Platz) i nazywał się tak, ponieważ do 1630 roku stała tam wieża-gdanisko, na ulicę Księżniczki (Prinzessin Straße, później górna część ulicy Kanta). W 1867 roku fosę zasypano, a most i wszystkie stare domy rozebrano, co pozwoliło ukształtować plac Gesekusa.

Zwróćmy się teraz ku niedawnej przeszłości: pierwszą jaskrawą plamą barwną na miejskiej palecie będzie hotel „Centralny” (Centralhotel), zbudowany w latach 1907–1908, który od razu stał się najbardziej prestiżowym hotelem Królewca.

Teatr i hotel Teatr i hotel „Centralny” na Placu Paradnym.


Wcześniej ten status bezspornie należał do hotelu „Dom Niemiecki” (Hotel Deutsches Haus) przy ulicy Teatralnej (Theaterstraße), lecz gdy książę Fryderyk Wilhelm (Friedrich Wilhelm Viktor Karl Ernst Alexander Heinrich Prinz von Preußen, 1880–1925) zatrzymał się w hotelu „Centralny”, renoma „Domu Niemieckiego” przygasła, a w końcu spotkał go najbardziej niechlubny los: zamienił się w urząd skarbowy! W ten sposób mieszkańcy Królewca wydawali teraz w tym przybytku znacznie więcej pieniędzy, niż dawniej wydawali w „Domu Niemieckim” cudzoziemcy.

Personel i kelnerzy liczyli na hojne napiwki od księcia Fryderyka Wilhelma. Jemu jednak nawet nie przyszło do głowy spełniać ich oczekiwania. Za to był wielkim miłośnikiem muzyki i później, gdy „rozgościł się” na zamku, przyczynił się do zorganizowania w Hali Festiwalowej królewieckiego Tiergartenu (Festhalle im Tiergarten) w latach 1909, 1910 i 1911 trzech wielkich festiwali muzycznych.

Przed budową hotelu „Centralny” w tym samym miejscu stał otoczony drzewami zajazd „Centralhalle” (Centralhalle). Był znacznie skromniejszy. Przed „Centralhalle” znajdowała się tu cukiernia Meyera (Meyersche Conditorei), a potem popularna wśród bywalców teatru kawiarnia „Wiedeńska” (Wiener Café).

Niebieski

Przechodzimy do koloru niebieskiego, a więc do „Niebieskiej Karczmy” (Blaue Krug), która w dawnych czasach zdobiła niezabudowany teren na wschód od Dalszego Rossgartenu (Hinter Roßgarten), niedaleko Bramy Rossgarten. Swoją nazwę zawdzięczała oczywiście „firmowemu” niebieskiemu kolorowi.

Mieszkańcy Ostródy mieli swoją „Czerwoną Karczmę” przy drodze do Pillauken, mieszkańcy Wystrucia – „Zieloną” i „Czerwoną” aptekę. W Gdańsku – „Białą Wieżę” i „Zieloną Bramę”. W Halle jest „Czerwona Wieża”, w Wimpfen nad Neckarem – „Czerwona” i „Niebieska” wieża – wszystko to nazwy z dawno minionych czasów. Przypomina się też żelazny most na Łabie koło saksońskiego Loschwitz, który z powodu błękitnej farby, jaką go pomalowano, zyskał drugie imię – „Błękitny Cud”.

„Niebieska Karczma” była jedną z licznych gospód przy dawno zaginionym starym trakcie z Berlina przez Królewiec i Mierzeję Kurońską do Petersburga. Ale dlaczego ta karczma była pomalowana na niebiesko, a nie na czerwono albo, powiedzmy, na żółto? Ponieważ Rossgarten był przedmieściem Löbenichtu, którego barwą herbową był niebieski (zob. niżej).


Herb Löbenichtu

„Niebieska Wieża” (Blauer Turm) jest dobrze znana mieszkańcom Królewca. Do 1879 roku miała zamiast blanków spiczasty dach.

Widok z LomseNiebieska Wieża (w środku) w północno-wschodnim narożniku Kneiphofu.


Niebieska Wieża na Kneiphofie


Właśnie taką można ją zobaczyć w katedrze na najstarszym zachowanym malarskim przedstawieniu Królewca (1557) – epitafium Johanna von Niemitza (Johann von Niemitz), który za życia był radcą dworu księcia Albrechta. Wieżę uwiecznił miejscowy malarz (Heinrich Königswieser, 1530–1583, zob. niżej) w czasach, gdy malowano ją jeszcze na biało, a nie na niebiesko. W okresie gotyku i renesansu barwa herbowa była czynnikiem decydującym i na Kneiphofie z pewnością nie pomalowano by jej w barwy Löbenichtu! Barwą Kneiphofu była zieleń. Dopiero w epoce baroku, a zwłaszcza po połączeniu Altstadtu, Kneiphofu i Löbenichtu w jedno miasto Królewiec w 1724 roku, kolor przestał być uważany za znak przynależności.

Był to jedyny zachowany fragment dawnych murów Kneiphofu, które niegdyś otaczały całe miasto-wyspę, ponieważ trzy bratnie miasta ufały sobie nawzajem równie mało jak wrogom zewnętrznym. Na przykład podczas wojny trzynastoletniej (1453–1466), kiedy Kneiphof stanął po stronie Gdańska i Polaków, między mieszkańcami Kneiphofu a wiernymi Zakonowi mieszkańcami Altstadtu dochodziło do zaciętych walk. Mury obronne wszystkich trzech miast nad Pregołą wzniesiono za rządów wielkiego mistrza Winricha von Kniprode (Winrich von Kniprode, 1310–1382).

Następna wieża obronna Kneiphofu, stojąca nieco na zachód od Niebieskiej, obok dawnego Ogrodu Gminnego Kneiphofu, nazywała się Prochową (Pulverturm), ponieważ – podobnie jak analogiczne wieże zachowane do dziś w Lindau i Pasawie – mieściły się w niej arsenał i zapasy prochu. Później ta okazała okrągła wieża, pomalowana na niebiesko, stała się więzieniem dla dłużników Kneiphofu pod nazwą „Niebieska Wieża”. W 1735 roku została przedwcześnie i zupełnie niepotrzebnie rozebrana. Pustą działkę przy ulicy Magisterskiej (Magisterstraße), na której stała wieża, przez wiele lat oferowano potem na sprzedaż jako plac budowlany, lecz bez powodzenia. Za to nazwa „Niebieska Wieża” (zgodnie z osobliwą miejscową tradycją1 – przyp. red.) przeszła na sąsiednią wieżę, zbudowaną jeszcze przez Zakon, która dzięki półtorametrowej grubości murom szczęśliwie przetrwała do naszych czasów.

W 1697 roku w murach tej narożnej wieży więziono 14-letnią dziewczynkę oskarżoną o czary i skazaną na śmierć przez ścięcie, a następnie spalenie na stosie.

Epitafium Johanna von Niemitza

Epitafium Johanna von Niemitza pędzla Heinricha Königswiesera (fragment).


Choć elektor Fryderyk III (1657–1713), rodowity królewczanin i przyszły pierwszy król w Prusach (Fryderyk I, 1701–1713), zarządził ponowny proces, biedaczkę i tak stracono zgodnie z pierwotnym wyrokiem! Straszliwy przykład barbarzyństwa, głupoty, mrocznych średniowiecznych zabobonów i obłudy sędziów!

Nawiasem mówiąc, obok Niebieskiej Wieży stał dom poety Simona Dacha (Simon Dach, 1605–1659), który tam zmarł w 1659 roku. Pamięć o nim upamiętniała brązowa tablica. Podobnie jak Goethe dziękował swemu księciu za domek ogrodowy, Dach napisał:

„Bóg będzie wiecznie wdzięczny mądrej radzie Kneiphofu, która łaskawie pozwoliła mi tu mieszkać. Najwyższemu nigdy nie były obce ponure troski, jakie dniem i nocą dręczyły mnie w poszukiwaniu domu. Ślimak i żółw przynoszą swoje chatki na świat, a człowiek musi wiele walczyć, zanim zdobędzie własny dom!”

Tyle o kolorze niebieskim; teraz o czarnym.

Czarny

Ten kolor reprezentowało wyłącznie królewieckie Morze Czarne (Schwarzes Meer).

Johann von Bösenrade (Oberburggraf Herzog Albrechts, Johann v. Bösenrade), naczelny burgrabia księcia Albrechta, kazał wykopać stawy do hodowli piskorzy2, zasilane kanałami doprowadzającymi wodę ze Stawu Górnego. Książę szczególnie lubił piskorze; jednak według legendy ryby te zniknęły same z siebie, gdy Bösenrade surowo zakazał łowienia w tych stawach na rzecz książęcego stołu. Legenda odzwierciedla głęboką nienawiść mieszkańców Królewca do nadmiernie energicznego i rzutkiego dostojnika, którego bez zbędnych ceregieli przezwali „Złym Radcą”.

Faktem jednak pozostaje, że stawy z czasem zamieniły się w stojące zbiorniki, których stęchły zapach niepokoił mieszkańców domów w pobliżu zamku. Za najgorszy uchodził staw zwany Morzem Czarnym, położony między ulicami Tiepolda i Wrangla (Tiepoldstraße und Wrangelstraße). Jego nazwa mówi sama za siebie… Później te sztucznie utworzone zbiorniki zasypano.

Biały

Któż z licznych wioślarzy i żeglarzy płynących w dół Pregoły ku zalewowi nie zatrzymywał się przy „Białym Człowieku” (Weißer Mann)? Dla tych, którzy nie wiedzą: „Białym Człowiekiem” nazywano mniej więcej stuletnią kamienną wieżę, prawie w całości pomalowaną na biało i tylko u podstawy – na czarno. Stała u wejścia do Kanału Morskiego, na wyspie między kanałem a zalewem, i służyła za punkt orientacyjny przewoźnikom i rybakom. Przy niej można było beztrosko odpoczywać i wygrzewać się w słońcu na suchych mieliznach mułu i w trzcinach. W swojej niewielkiej książce „Kochany stary Królewiec” Wilhelm Matull (Wilhelm Matull, 1903–1985) przytacza przyśpiewki, którymi żeglarze pozdrawiali „Białego Człowieka”, wychodząc w morze:

„O, biały człowieku z czarną nogą,

Przesyłamy ci nasze pozdrowienie.

Proszę, daj nam dziś pomyślny wiatr,

Byśmy mogli prędzej wrócić do domu!”

Wracając, każdy musiał na głos lub w duchu powiedzieć:

„Staruszku w białym kapeluszu, dziękujemy ci! Rejs był udany!”

Czerwony

Teraz kolej na kolor czerwony.

Niegdyś po zachodniej stronie dzisiejszej ulicy Mennicznej (Münzstraße) znajdował się dawny majątek szlachecki, znany jako „Czerwony Dwór” (Roter Hof), przekazany w 1572 roku staroście Giżycka (Lötzen) Fabianowi von Lehndorffowi (Fabian von Lehndorff). Później przeszedł w posiadanie rodziny von Tettau (von Tettau), a następnie rodziny von Buddenbrock (v. Buddenbrock). Niestety, „Czerwony Dwór” dawno już przepadł w niepamięci.

Kolor czerwony spotkamy jeszcze dwukrotnie, a mianowicie w Altstadcie, którego barwą herbową była czerwień (zob. niżej). Giełda Altstadtu na brzegu Lastadii nad pregolskim Hundegattem została w 1728 roku rozbudowana i zaczęła się nazywać „Czerwona Waga” (Rote Waage), ponieważ giełda Kneiphofu, stojąca na palach przy Zielonej Bramie, nie wystarczała już nowo utworzonemu miastu Królewiec. „Czerwona Waga” przetrwała do lat 70. XIX wieku.


Herb Altstadtu

Obok giełdy Altstadtu stał Czerwony Żuraw, którego wizerunek zachował się na słynnej rycinie Beringa z 1613 roku (zob. niżej). Żuraw miał kopulasty dach z figurą żurawia – ptaka będącego symbolem czujności.

Królewiec 1613Czerwony Żuraw na brzegu Hundegattu, Zielona Brama i most na fragmencie planu Królewca z 1613 r.


Czerwony Żuraw spłonął podczas słynnego pożaru 2 sierpnia 1839 roku. Rosenkranz (Johann Karl Friedrich Rosenkranz, 1805–1879) barwnie opisał dla nas to wydarzenie:

„Widowisko, które ukazało się naszym oczom około dziewiątej wieczorem na brzegu Pregoły, było w dosłownym znaczeniu tego słowa feeryczne! Woda, przesycona tlącymi się węglami, była pasami zupełnie czarna, fale lśniły jak polerowana, złocona stal. Na powierzchni pływały wielkie beczki z płonącym olejem i spirytusem. Łodzie wartownicze patrolowały nabrzeża i Most Zielony, ponieważ spichlerze Lastadii wciąż płonęły, a snopy iskier nadal leciały od nich na wszystkie strony. Środkiem widowiska był Czerwony Żuraw2, wznoszący się ku niebu przez ogień. Gdy płomienie gwałtownie buchały, zdawało się, że żuraw w nich tonie. A jednak wciąż stał. Z płonących spichrzów zbożowych Lastadii dobiegały to brzęczące, to trzaskające dźwięki, a to – głuchy łoskot, jakby uderzenia łopaty o wieko trumny – gdy coś w ich wnętrzu spadało na ziemię. Cicho, do odgłosów od strony żurawia dołączyły skrzypiące jakby westchnienia. Potężne żelazne masy drgały i dygotały, ale on wciąż stał. Wreszcie drewniana konstrukcja dopaliła się, spłonęło koło i tłum niecierpliwie czekał na zawalenie. Z „żurawia” pozostał tylko żelazny szkielet, ledwie widoczny w szalejących płomieniach, lecz trzymał się, dopóki nieubłagany ogień nie wypalił całej jego konstrukcji do samego dna; dopiero wtedy runął.”

Zielony

W palecie barw Królewca pozostały tylko zielony i żółty.

Zielony to barwa herbowa Kneiphofu (zob. niżej). Dlatego i most nazywał się Zielonym (Grüne Brücke). Jakże często mieszkańcy Królewca przechodzili przez niego! I jak narzekali, gdy się spieszyli, a most okazywał się podniesiony! I jak niezliczone rzesze ludzi w całej długiej historii Mostu Zielonego zachwycały się wspaniałym widokiem na port, który się z niego roztaczał! Zwłaszcza wieczorami, gdy promienie zachodzącego słońca padały na lśniące wody Pregoły – ten widok należał do najpiękniejszych i najbardziej niezapomnianych w Królewcu.

Mało kto wie, że Most Zielony, wzmiankowany po raz pierwszy już w 1322 roku, w czasach krzyżaków, nazywał się wtedy Mostem Langgasse (Langgasser Brücke).

Dawny Most Zielony i giełda KneiphofuDrewniany Most Zielony i stara giełda Kneiphofu w XVIII wieku.


Nową nazwę znajdujemy dopiero w późnym średniowieczu. Do Mostu Zielonego należały Zielony Żuraw (Grüne Kran) i Zielona Brama (Grüne Tor), ponieważ zieleń była barwą herbową Kneiphofu.

Model Mostu Zielonego jako wzór mostu zwodzonego był wystawiony w Deutsches Museum w Monachium.

Obecne pokolenie zna Zieloną Bramę tylko ze zdjęć, ponieważ rozebrano ją w 1864 roku.

Bramę w tym miejscu po raz pierwszy zbudowano w epoce Winricha (Winrich von Kniprode, 1310–1382, wielki mistrz) i nazywała się wtedy, podobnie jak most, od ulicy Długiej Kneiphofu (Langgasser Tor). Ówczesna gotycka brama była dość skromna, można nawet powiedzieć – prosta. Dopiero w epoce renesansu na fundamentach gotyckiej bramy zbudowano wspaniałą Zieloną Bramę – do tego czasu jej nowa nazwa już się utrwaliła.

Widok wzdłuż całej ulicy Długiej Kneiphofu (Kneiphöfische Langgasse), ozdobionej licznymi przedprożami, od Bramy Kramarskiej do Zielonej, był równie imponujący jak widok w Gdańsku wzdłuż ulicy Jopejskiej (Jopengasse, gdzie Jopen to nazwa miejscowego gatunku ciemnego, mocnego i gęstego „piwa jopejskiego” (Jopenbier), warzonego w Gdańsku od XIV wieku) w stronę kościoła Mariackiego (Marienkirche; miasto nazywa się dziś Gdańsk, a ulica – Piwna. Przyp. red.)

Budowę Zielonej Bramy rozpoczęto za rządów margrabiego Jerzego Fryderyka (Georg Friedrich I. von Brandenburg-Ansbach, 1539–1603). W 1592 roku mistrz Wilhelm wzniósł na szczycie Zielonej Bramy wspaniałą wieżę i, upierając się, że osobiście zamocuje zwieńczenie i wiatrowskaz, dokonał zawrotnego wyczynu inżynieryjnego.

Z każdej strony wieży widniały patetyczne napisy. Trzy z nich udało mi się znaleźć w kronikach; mam nadzieję, że ktoś z Was znajdzie czwarty i podzieli się nim z nami.

Pierwszy głosił: Jus et aequitas sunt vincula civitatum.

(Sprawiedliwość i równość są spoiwem państwa.)

——●——◌——●——

Drugi: Sint aliis turres, sit inexpugnabile vallum, Nos deus et rectum simplicitasque regent.

(Niech innym służą wieże i nieprzystępne wały,

A nami niech kierują Bóg i sprawiedliwość wraz z prostotą.)

——●——◌——●——

Trzeci: Vultus Fortunae veriatur imagine Lunae Crescit, decrescit, constans persistere nescit.

(Oblicze Fortuny zmienia się na kształt Księżyca: przybywa, ubywa i nie zna stałości.)


PregołaStara Pregoła między Vorstadtem (po lewej) a Kneiphofem: za Mostem Zielonym widać portowe żurawie Kneiphofu i Altstadtu oraz maszty statków. W środku: giełda Kneiphofu i wieża Zielonej Bramy. Po prawej: dzimkowie tańczą na tratwie. Więcej o życiu w porcie królewieckim przeczytacie tutaj.


Cóż, Królewiec rzeczywiście doświadczył na sobie prawdziwości tego ostatniego!

Później wieżę ozdobiono zegarem, herbem Kneiphofu, Czarnym Orłem i trzema alegorycznymi postaciami: Sprawiedliwością, Pracowitością i Spokojem.

Nawiasem mówiąc, od Zielonej Bramy do Wielkiej Przeprawy przez Pregołę prowadziło sklepione przejście podziemne, które zasypano dopiero w 1885 roku. W wieży nad bramą mieszkali miejski muzyk Kneiphofu i jego czeladnicy.

Odbądźmy podróż w czasie i przypomnijmy sobie choćby niektóre barwne sceny, których świadkiem była Zielona Brama – była przecież częścią ulicy Długiej Kneiphofu, głównej arterii Królewca, wytyczonej przed 1324 rokiem!

Przez nią w 1466 roku, po bolesnej utracie zamku w Malborku, wielki mistrz Ludwig von Erlichshausen (Ludwig von Erlichshausen, 1410–1467), który z trudem umknął pogoni podczas zuchwałej ucieczki przez Wisłę, wjechał do swojej nowej rezydencji. W 1526 roku brama witała nowego księcia imieniem Albrecht, uroczyście przyjętego już w Haberstromie (Haffstromie), ale mieszczanie ustawili się wzdłuż ulicy Długiej Kneiphofu i witali go wiwatami. Tędy 21 maja 1578 roku uroczyście wjechał do miasta z trumną swej żony Elżbiety, która dopiero co zmarła w Warszawie, margrabia Jerzy Fryderyk, kuzyn i opiekun chorego psychicznie syna księcia Albrechta. Tędy też na czele konnego orszaku przybył jako panujący w Prusach książę elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm (Friedrich Wilhelm von Brandenburg, 1620–1688), w asyście odświętnie ubranego cechu rzeźników (to on nadał im zaszczytne prawo towarzyszenia monarsze). Tędy w 1701 roku przejechał w swojej wspaniałej karecie elektor Fryderyk III, gdy przybył do rodzinnego miasta na koronację. Car rosyjski Piotr Wielki często przechodził przez Zieloną Bramę, w latach 1711, 1712 i 1713 chętnie zatrzymując się w sąsiednim domu burmistrza Kneiphofu Negeleina. Dom ten rozebrano dopiero na początku XX wieku, by zrobić miejsce pod budowę Północnoniemieckiego Banku Kredytowego. Bankierzy potrzebowali najlepszego widoku na życie portu… Jakże często Kant musiał przechodzić przez Zieloną Bramę, gdy ze swego domu – tak haniebnie rozebranego w 1893 roku – odbywał spacer po Vorstadcie obok domu, w którym przyszedł na świat.


Herb Kneiphofu

Przez Zieloną Bramę 10 lipca 1807 roku, po zawarciu pokoju w Tylży, wjechał do Królewca Napoleon.

Most Zielony i Zielona Brama KneiphofuKneiphofskie Most Zielony, Zielona Brama i giełda (po prawej).


Królowa Luiza (Königin Luise) również kilkakrotnie przechodziła przez tę bramę: w radosne dni jako następczyni tronu i w gorzkich czasach jako chora królowa uciekająca w towarzystwie swego wiernego lekarza Hufelanda (Leibarzt Hufeland). Właśnie przez Zieloną Bramę w 1812 roku opuścił na zawsze Królewiec król Neapolu Murat. Przez nią król Wilhelm I wjechał do miasta na swoją koronację w 1861 roku. Lecz potem wybiła jej godzina, by ustąpić miejsca rosnącemu ruchowi.

Nowy Dworzec Wschodni, zbudowany w 1857 roku, najpiękniejszy wówczas w Europie, usilnie domagał się tej radykalnej ingerencji. Wbrew sprzeciwom artystów, konserwatorów, a nawet woli następcy tronu, przyszłego cesarza Fryderyka III (Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl von Preußen, 1831–1888), 19 września 1864 roku Zieloną Bramę i przedproża rozebrano.

Podczas rozbiórki okazało się, że drewniane belki wewnątrz dzwonnicy całkowicie zbutwiały; aby opuścić dzwony, podniesiono most, zamknięto główną ulicę miasta-wyspy, a samą dzwonnicę dla większej stabilności opasano łańcuchami. Opuszczanie ciężkich dzwonów przebiegło bez incydentów, jeśli nie liczyć lekkiego urazu robotnika, spowodowanego upadkiem ciężkiego żelaznego pierścienia.

Niejaki G. Karl (prawdziwe nazwisko – Springer), pracujący jako księgowy na poczcie i uchodzący za wielkiego patriotę rodzinnego miasta, w swojej broszurze „Stary Królewiec” przytacza tekst odnalezionej w archiwach petycji królewieckiej inteligencji z apelem o zachowanie Zielonej Bramy:

„Zielona Brama to nie tylko najelegantsze dzieło renesansu w naszym mieście, tak upokarzająco pozbawionym architektonicznego piękna. Najważniejsze jest to, że nawet poza Królewcem nie da się znaleźć innego dzieła architektury, w którym charakter życia handlowego i miejskiego wyrażony byłby w równie porywający sposób.

Nasi przodkowie z wielką dalekowzrocznością wybrali to miejsce, w którym niewielka, lecz elegancka wieża wywiera znaczny dobroczynny wpływ w czterech kierunkach.

Widok na Kneiphof od strony VorstadtuWidok na Kneiphof z vorstadzkiego nabrzeża Wielkich Żurawi.


Wnosi ona istotny wkład w niepowtarzalny wygląd ulicy Długiej Kneiphofu, głównej handlowej arterii miasta, będąc w istocie jej punktem centralnym, zapewnia niezastąpiony punkt widokowy, wyznacza oblicze miasta, jeśli patrzeć od strony Vorstadtu. Widziana od strony portu grupa budynków, obejmująca idealnie usytuowane względem siebie starą giełdę i bank, kończy się tą wieżą. Nawet z ulicy Lipowej na nabrzeżu Lomse wzrok mimowolnie dostrzega zgrabną wieżę obok giełdy. To prawdziwa wieża portowa, na której w dodatku można wywieszać świąteczne dekoracje dla nabrzeża, a Zielona Brama tworzy łuk triumfalny dla wszystkich świątecznych pochodów – zalety, które przenikliwe spojrzenie Jego Umiłowanej Królewskiej Mości od razu potrafiło dostrzec. Zniszczenie tego wybitnego zespołu architektonicznego, w miejscu którego nie pozostanie nic – czyli zupełna pustka – wyraźnie pokaże, jak ważny element krajobrazu miejskiego został utracony…”

Wszystkie wysiłki okazały się daremne – Zielona Brama dwa lata później padła ofiarą ruchu samochodowego. Natomiast historia, jakoby bramę rozebrano, by przepuścić pomnik Fryderyka Wilhelma III, który w 1851 roku przywieziono po kiepskich polnych drogach z odlewni żelaza Lauchhammer (Eisengießwerk Lauchhammer) koło Elsterwerdy do Królewca wozem zaprzężonym w 16 koni, jest oszczerstwem. Owszem, wysokość łuku Zielonej Bramy okazała się niewystarczająca, by przeszedł pod nim bardzo wysoki jak na miejscowe warunki pomnik konny, dlatego pod łukiem trzeba było wykopać dół głębokości dwóch stóp. Natomiast górną część zupełnie wtedy jeszcze nowej Bramy Brandenburskiej rozebrano, ponieważ i ona okazała się za niska dla pomnika.

Zieloną Bramę trudno będzie zapomnieć. W Królewcu nie znajdzie się chyba człowiek, który nie żałowałby, że miasto musiało się z nią pożegnać.

Ulica Długa Kneiphofu i Zielona BramaUlica Długa Kneiphofu i Zielona Brama.


Wraz z bramą odeszły w przeszłość piękne przedproża (zob. wyżej) – tradycyjne otwarte przybudówki-tarasy na ulicy Długiej Kneiphofu, na których w ciepłej porze roku toczyła się znaczna część życia mieszkańców Kneiphofu. Przedproża były wyrazistą cechą architektoniczną starego Królewca.

Kiedy przed I wojną światową brama wejściowa do Tiergartenu z jej „słoniowymi trąbami” zaczęła popadać w ruinę, pojawiła się propozycja, by odtworzyć Zieloną Bramę jako wejście do Tiergartenu na podstawie dawnych planów i wizerunków. Sumienie miasta wciąż walczyło o Zieloną Bramę, gdy stara apteka Hagena przy Junkerstraße, piękny dom przebudowany w stylu barokowym w 1654 roku, należący w XVI wieku do książęcego lekarza doktora Mantanusa, został bezlitośnie rozebrany.

Realizacji niewątpliwie życzliwej, ale zarazem wielce wątpliwej propozycji odtworzenia Zielonej Bramy jako wejścia do Tiergartenu na szczęście zapobieżono. Bo rozebrane budowle należy odtwarzać tylko tam, gdzie stały wcześniej. W takich przypadkach, odzyskawszy swoje prawowite miejsce, najszczęśliwsze z nich dostają szansę na pełnowartościowe nowe życie. (Przykłady: dzwonnica San Marco w Wenecji, kościół św. Michała w Hamburgu, pałac Zwinger w Dreźnie.)

Żółty

Niech kolor żółty zakończy ten esej o barwnym Królewcu!

W Królewcu była nie tylko, jak już wspomniano, „Niebieska”, ale i „Żółta Karczma” (Gelber Krug).

Powyżej mostu na potoku Hufen (Hufenbach, obecnie Potok Parkowyj) mieszkał szanowany bankier o nazwisku Adler, nawiasem mówiąc pradziadek naszej poetki Agnes Miegel (Agnes Miegel, 1879–1964), właściciel drewnianego domu podmiejskiego na ówczesnych Hufenach. Okolica ta w czasach przednapoleońskich była przedmieściem zabudowanym willami i nazywała się Carlsruh (Carlsruh). „Żółta Karczma” stała na przeciwległym, lewym brzegu potoku. Nazwa z czasem poszła w zapomnienie, ale każdy mieszkaniec Królewca zna to miejsce, ponieważ później mieściła się tu popularna sala taneczna „Smocza Skała” (Drachenfels).

Żółta Wieża (Gelber Turm) będzie wspaniałym zwieńczeniem naszej podróży! Jej los jest szczególnie interesujący.

Żółta Wieża na placu Gesekusa

Dzień targowy na placu Gesekusa. Naszej bohaterki trudno nie zauważyć.

Zbudowano ją jako wieżę strażniczą i była częścią murów obronnych Altstadtu. Widoczna na niej przypora to tylko żałosna pozostałość tamtego muru. Żółta Wieża była połączona przejściem z sąsiednią, która stała mniej więcej 20 metrów na wschód od niej i stanowiła jedyną drogę do jej wnętrza, ponieważ Żółtą – podobnie jak na przykład rozsławiającą Królewiec wieżę zamkową – zbudowano bez własnego wejścia.

Podczas gdy sąsiednia wieża przez długi czas służyła jako więzienie, Żółta nie była w ogóle użytkowana i 21 stycznia 1797 roku ówczesny architekt miejski Blick musiał przedstawić w ratuszu raport o tym, co można z nią zrobić:

„Stara opuszczona wieża jest bardzo solidna i ma cztery kondygnacje, z czego dwie ze sklepionymi stropami. Przekształcenie opuszczonej wieży w więzienie pociągnęłoby za sobą zapewne duże koszty i nadzwyczajne trudności, ponieważ nie dałoby się zapewnić pomieszczeń dla straży. Dokładnie obejrzawszy obiekt, stwierdziłem, że stare grube mury nie zawierają całych cegieł, lecz zbudowane są wyłącznie z ułamków i kamieni polnych; w związku z tym jej rozbiórka nie przyniosłaby żadnego zysku. Moim skromnym zdaniem celowe byłoby spróbować wynająć wieżę. Jej użytkowanie mogłoby być korzystne na przykład dla handlarzy korzeniami, domokrążców itp., którzy mogliby wykorzystywać ją jako skład. Należy podkreślić ognioodporność budowli, co czyni ją całkiem przydatną do takich celów”.

Ta ekspertyza skłoniła radę miejską do oświadczenia 23 stycznia 1797 roku: „W tych okolicznościach opuszczona wieża nie powinna być użytkowana i ma pozostać w obecnym stanie!” Najwyraźniej wieża nie była wtedy jeszcze pomalowana na żółto, skoro w obu dokumentach nazywa się ją „opuszczoną”, a nie żółtą.

Jak widać, stara wieża była nie tylko czcigodnym reliktem wielkiej epoki, lecz także prawdziwym kamieniem obrazy! Trzy lata później, w kwietniu 1800 roku, znów znalazła się w niebezpieczeństwie. Oto co się wydarzyło: w sąsiedniej wieży, więzieniu, nagle powstały tak duże pęknięcia, że ośmioro więźniów – trzech mężczyzn i pięć kobiet – 12 kwietnia o 3 w nocy trzeba było przenieść w inne miejsce, by nie zostali przysypani gruzem. Zawieziono ich do położonej nieopodal „Nowej Wieży”, znajdującej się na rogu ulicy Długiej Altstadtu (Altstädtische Langgasse) i zaułka Prochowego (Pulvergasse). Tamtą wieżę rozebrano dopiero w 1888 roku. Rozpadająca się sąsiadka Żółtej Wieży później tego samego roku również padła ofiarą kilofa z powodu swego zrujnowanego stanu.

Mówiono o rozebraniu Żółtej Wieży razem z nią. Ale jak i wcześniej, dobry duch uchronił ją przed zniszczeniem.

Plac GesekusaŻółta Wieża na placu Gesekusa.


W 1811 roku kapelusznik Ritter poskarżył się radzie miejskiej, że w burzliwe noce z dachu Żółtej Wieży spadają na jego dom, stojący po sąsiedzku, dachówki i kamienie. Jednocześnie Ritter zaproponował wykupienie wieży. Rada miejska rzeczywiście sprzedała Żółtą Wieżę w 1812 roku, ale nie Ritterowi, tylko starszemu piekarzowi Wernerowi za „100 talarów po 52,5 denara za talar”. Był jednak jeden warunek: „Zgodnie z §3 nabywca winien utrzymywać wieżę w dobrym stanie, a także wznieść na niej dach jak na domu”.

Tak też się stało. Stara wieża straciła swój spiczasty dach z blankowanym przedpiersiem i, przekształcona w spichlerz zbożowy, zyskała swój obecny kształt dachu.

Potem jeszcze kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. W latach 40. XIX wieku Żółta Wieża należała do kolektora loterii o nazwisku Heygster (Heygster), a w 1863 roku – do starszego lekarza kirasjerów Wrangla. Kto wie, jaki szalony pomysł skłonił go do posiadania tej starej wieży obronnej? Musiała mu się szybko znudzić, a może ją zastawiono, w każdym razie do 1864 roku wieża przeszła na własność kupca Hermanna Kadacha (Kadach), który używał jej jako składu. W czasach mojego dzieciństwa witrynę sąsiedniego sklepu stale zdobiły cudowne zabawki, radujące nasze dziecięce serca. Najwyraźniej wiele podobnych skarbów przechowywano wewnątrz wieży. Z zewnątrz nie było tego jednak widać; tylko gigantyczna reklama żółtymi literami na szarym tynku wskazywała, że stara wieża służy za skład, okropnie ją szpecąc. W 1901 roku do czcigodnej gotyckiej budowli dobudowano szalet publiczny, który przetrwał bombardowania nietknięty i być może do dziś się tam znajduje.

Wraz z odejściem Kadacha skończyła się też epoka zabawek, potem Królewiecki Klub Gimnastyczny (Königsberger Turnclub) wykupił starą wieżę, a w końcu znów stała się ona własnością miasta.

---

(Ostatni akapit tego w sumie znakomitego artykułu musieliśmy usunąć, ponieważ pobrzmiewają w nim rewanżystowskie nuty, charakterystyczne dla niemieckiej prasy emigracyjnej trzeciej ćwierci ubiegłego stulecia. Przyp. red.)

PRZYPISY TŁUMACZA

1.W Królewcu wielokrotnie tak bywało: obiekt, który przepadł w niepamięci, „zapisywał w testamencie” swoją nazwę wybranemu następcy. Na przykład Sala Moskiewska tutejszego zamku pierwotnie znajdowała się w skrzydle północnym, a dziś znana jest ta, która mieściła się nad kościołem w zachodnim. Niebieska Wieża na Kneiphofie. Luisenwahl. Do tego same Prusy, które staraniem panującej tu dynastii nagle spotykamy nad brzegami Renu…

2. Do języka rosyjskiego słowo „kran” (dźwig) przyszło z niemieckiego, w którym powstało przez skrócenie słowa „Kranich” – żuraw. Jak łatwo się domyślić, dźwig zawdzięcza swoją nazwę podobieństwu do tego ptaka.

Litografia Friedricha Lahrsa

„Port i Czerwony Żuraw”. Litografia Friedricha Lahrsa (Friedrich Lahrs, 1880–1964)

z cyklu „Miasto Kanta. Osiem widoków Królewca XVIII wieku”.


Przypis bez numeru. Autor z jakiegoś powodu nie uwzględnił w swoim zestawieniu kalthofskiego Bzowego Młyna (Vergnügungsort Fliedermühle), popularnego miejsca wypoczynku na najbliższym przedmieściu starego Królewca. Restauracyjkę urządzono w budynku dawnego wiatraka. Z miasta można było się tu dostać albo przez Bramę Sackheim, a następnie okrążając cmentarz szpitala Löbenichtu, albo przez Bramę Królewską, idąc wzdłuż Sprinty i skręcając w prawo.

Pod koniec XIX wieku miejsce stopniowo podupadło, ponieważ sąsiednie tereny przekazano wojsku, które zbudowało na nich duży garnizon z placem ćwiczeń i strzelnicą. Poza tym w bezpośrednim sąsiedztwie pojawiły się baraki dla francuskich jeńców wojennych, których po wojnie francusko-pruskiej 1870–1871 było na terenie prowincji bardzo wielu.


Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.