Accidit in puncto, quod non contigit in anno.**
Nasz zawód wymaga odważnego spojrzenia w przyszłość i (jeśli chcecie być praktykującymi architektami!) umiejętności wyczucia nastrojów całego społeczeństwa, które ostatecznie decyduje o tym, co zostanie zbudowane, a co nie. Nie wiem, czy w wystarczającym stopniu posiadam dar przewidywania, ale optymizmu na pewno mi nie brakuje. Bo na jakim innym „paliwie” przez te wszystkie lata kontynuowałbym pracę nad moim projektem (zob. poniżej) odrodzenia Altstadtu, odbudowy zamku i ukształtowania w historycznym centrum przestrzeni miejskiej przypominającej o tym, jakie było nasze miasto w okresie swojego rozkwitu na przełomie XIX i XX wieku?
Pełna wersja prezentacji naszego projektu odtworzenia historycznego centrum.
W moim optymizmie jest jednak wiele bólu, a jego przyczyną jest to, co działo się z naszym miastem w ostatnich latach. Piękno utraconego przez nas centrum Królewca wciąż mnie jednak inspirowało – wiedząc, jakie było to miasto, i rozumiejąc, jakie może i powinno stać się w przyszłości, kontynuowałem pracę i robię to nadal, zwracając się do Was.
Jaki więc był Królewiec? Co – poza powszechnie znanymi widokami jego centralnej części – zasługuje na uwagę i badanie? Jakie unikatowe rozwiązania urbanistyczne i architektoniczne znaleźli tu nasi poprzednicy, rozwiązania, które później, ku wielkiemu żalowi, zostały utracone w okresie wojennej zawieruchy XX wieku?
Aby zobaczyć punkt, w którym obecnie się znajdujemy, i zrozumieć, w jakim kierunku iść dalej, zacznijmy – jak to jest przyjęte w takich przypadkach – od zarysowania kontekstu, aktualnego układu współrzędnych. Zacznijmy od tego, że pod względem składu ludności nasze miasto zawsze było i nadal pozostaje międzynarodowe, wieloetniczne. Od niepamiętnych, przedkrzyżackich czasów cała historia tej ziemi to nieustanny proces zasiedlania jej przez przybyszów.
Leżąc na granicy dwóch światów i cywilizacji, Prusy wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk, przyjmując coraz to nowe fale migrantów – to z Zachodu, to ze Wschodu – co nie najlepiej odbiło się na ich wyglądzie. Kochając tę ziemię, można go delikatnie nazwać eklektycznym.
Opisując nasze miasto, które po II wojnie światowej przypadło ZSRR jako wojenne trofeum, warto podkreślić jego wielowymiarowość. Królewiec składał się nie tylko ze średniowiecznych miast – Altstadtu, Kneiphofu i Löbenichtu – obrośniętych przyłączonymi do niego przedmieściami. Była to unikatowa mozaika, starannie złożona z bardzo różniących się od siebie części. Wymieńmy je tutaj:
- Zamek Królewiecki (zbombardowany w 1944 roku, spłonął i został rozebrany w latach 60.);
- Średniowieczne miasta Altstadt, Kneiphof i Löbenicht, połączone w Królewiec, które ukształtowały jego historyczne centrum i rozpoznawalną panoramę (zostały zbombardowane, a po wojnie doszczętnie rozebrane na cegłę);
- Waterfront (nabrzeża rzeki) – port, słynny Targ Rybny, potężny młyn walcowy, elewator, dźwigi i magazyny (zachowały się częściowo);
- Dzielnica szachulcowych spichlerzy Laak, lepiej znana jako Lastadie (została zbombardowana, spalona i rozebrana);
- Dzielnice pełne wysokiej klasy architektury: Vorstadt, Steindamm, Tragheim, Rossgarten, Neurossgarten, Hufen, Neue Sorge, Sackheim, Haberberg (zachowały się częściowo);
- Dzielnice przemysłowe Ponarth, Ratshof, Rosenau, Schönbusch (zachowały się częściowo);
- Szkielet fortyfikacyjny miasta-twierdzy: wieże, bastiony, koszary, blokhauzy, reduty, raweliny itd. (zachowały się);
- Strefa parkowa „Pas Schneidera”, utworzona na otaczających miasto umocnieniach – pierścieniu wałów (ulega degradacji);
- Dzielnice Amalienau i Maraunenhof, zbudowane na przełomie XIX i XX wieku, gdy w europejskiej urbanistyce dominowała koncepcja „miasta-ogrodu” (zachowały się);
- Miejskie tereny zielone: Luisenwahl (park „Centralny”), park im. Maxa Aschmanna, park Ratshof, Park Południowy, park Kalthof itd. (ulegają degradacji);
- Pierścień fortów Królewca – 15 fortów (częściowo uległy degradacji, ale większość się zachowała i jest użytkowana);
- Devau, jedno z pięciu pierwszych cywilnych lotnisk na świecie (uległo degradacji, częściowo rozebrane).
Jak widzimy, bardzo wiele z pruskiego dziedzictwa architektonicznego zostało utracone. Centralna część naszej stolicy – miasta, o którego przyszłym architektonicznym obliczu chcę z Wami porozmawiać – po II wojnie światowej nie została odbudowana, lecz naprędce zabudowana w stylu tak zwanego „funkcjonalizmu”. Zrozumiałe jest, że w latach powojennych trzeba było jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem zbudować dla ludzi jak najwięcej mieszkań. Mijają jednak lata, a tak zwane „chruszczowki” wciąż stoją, a wokół nich powstają kolejne, podobne do nich – dokąd zaprowadzi nas ta bezwładność? Można słusznie wskazywać na wszelkiego rodzaju obiektywne przyczyny, ale fakt pozostaje faktem: miasto było unikatowe, a teraz ulega degradacji, stając się coraz bardziej przeciętne.

Co jest głównym problemem urbanistycznym współczesnego Kaliningradu? To, że historyczne centrum miasta – jego najlepsza i najciekawsza pod względem architektonicznym część, kształtowana przez stulecia wewnątrz pierścienia wałów i zmieciona z powierzchni ziemi w czasie II wojny światowej – zostało w XX wieku naprędce i chaotycznie zabudowane pozbawionymi wyrazu blokami mieszkalnymi.

Nie przedstawiają one żadnej wartości architektonicznej, a ich okres eksploatacji dobiega końca. W ciągu najbliższych 25–50 lat (jakkolwiek długo byśmy odkładali początek tego procesu!) wszystkie trzeba będzie rozebrać, aby zbudować w tym miejscu… Co?! Oto główne pytanie, na które musimy wspólnie odpowiedzieć, a następnie przebudować niemal całe centrum miasta. Dlatego pomarzmy, jaka może stać się stolica obwodu, jeśli z rozwagą podejdziemy do jej odrodzenia. Potrzebujemy jasnej, dopracowanej w najdrobniejszych szczegółach koncepcji – zaczynającej się od zonowania terenu i przekierowania ruchu kołowego, a mającej na celu ukształtowanie odnowionego historycznego centrum i zapewnienie harmonijnego rozwoju pozostałych dzielnic.
ZONOWANIE
Każda szanująca swój wiek osada – a nasze miasto nie jest pod tym względem wyjątkiem – potrzebuje historycznego centrum. Nie da się „jakoś tak” obejść się bez niego. Sytuacja, w której ono istnieje, ale miasto jakby go „nie zauważa”, podkłada bowiem bombę z opóźnionym zapłonem pod wszystkie projekty realizowane na tym terenie. (Dom Sowietów jest tego wymownym przykładem!) W naszym przypadku granice historycznego centrum wyznaczają (idąc od nowego klastra kulturalnego na wyspie Oktiabrskij zgodnie z ruchem wskazówek zegara): prospekt Kalinina, ulica Żelaznodorożnaja, prospekt Gwardiejski, ulica Profesora Baranowa i Litowskij Wał. Na zwykłej mapie miasta ten niemal zamknięty krąg (litera C), w który wcina się wyspa Oktiabrskij, widać gołym okiem – to wszystko, co znajduje się wewnątrz dawnego pierścienia wałów.
Ze szczególną odpowiedzialnością należy podejść do zaprojektowania dominanty architektonicznej – zamku. Tu znów przyjdzie nam wysłuchać argumentów zarówno tych, którzy – tak jak ja – opowiadają się za jego odbudową, jak i tych, którzy są przeciw.
Odbudowywać zamek czy nie? To pytanie jest dla Kaliningradu czymś na kształt szekspirowskiego „być albo nie być” – z dopiskiem: rozpoznawalnym miastem, szanującym własną historię. Zamek jest równie nieodłączną częścią naszego krajobrazu miejskiego, samego wizerunku miasta, jak wieża Eiffla w Paryżu czy posąg Chrystusa nad Rio. Wszyscy uczestnicy dyskusji dobrze wiedzą, że mój głos jest za odbudową zamku w takiej postaci, w jakiej istniał.

Każde miasto o wielowiekowej historii ma swój symbol architektoniczny. Dla Królewca był nim bez wątpienia zamek. Dla Kaliningradu, po rozebraniu zamku, miał się nim stać Dom Sowietów. Nie wyszedł z niego jednak żywotny symbol.

W drugiej połowie XX wieku przed radzieckimi architektami otworzyło się okno możliwości: od zera można było stworzyć nowe miasto w miejscu rozebranego starego. I taką próbę podjęto, ale czegoś zabrakło albo coś stanęło na przeszkodzie. W rezultacie znów stoimy na tym samym rozdrożu: czy po wyburzeniu nienadających się do remontu domów budować w centrum jakieś nowe miasto, czy też z szacunkiem podejść do historii i odpowiedzieć na wyraźne oczekiwania turystów, znacznej części mieszkańców i wszystkich, którym nie jest obojętny los Kaliningradu-Królewca – oczekiwania odbudowy historycznego centrum, co bynajmniej nie przeszkadza w dalszym wznoszeniu nowoczesnych budynków w dowolnej liczbie i dowolnej wysokości poza jego granicami.
W wielu dużych, starych miastach od dawna znaleziono odpowiedź na pytanie, jak harmonijnie połączyć „pod wspólnym dachem” zabudowę historyczną i całą resztę. Aby zadowolić przedstawicieli różnych (etnicznych, religijnych, subkulturowych) grup ludności, mieszkających zwarcie po sąsiedzku, trzeba rozprowadzić ich do różnych „pokoi” ich wspólnego „domu” – dać wszystkim możliwość spełnienia swoich pragnień i urządzenia sobie życia tak, jak im się podoba. Na tym polega istota zonowania.
RUCH KOŁOWY
Aby rewitalizacja historycznego centrum stała się możliwa, jego teren trzeba uwolnić od nadmiernego tranzytowego ruchu samochodowego. Prospekt Moskiewski i prospekt Leninowski, które obecnie rozrywają stare miasto na martwe kawałki, powinny zostać przeniesione do tuneli – pod ziemię. Hałaśliwy prospekt Moskiewski, ciągnący się wzdłuż koryta rzeki, wręcz się o to prosi. Z prospektem Leninowskim jest nieco trudniej. Proponujemy przekierować go do Drugiego Mostu Estakadowego, również prowadząc go pod ziemią (orientacyjnie od skrzyżowania z ulicą Sommera do ronda na ulicy Szewczenki).

Mostów w naszym mieście powinno być więcej i wszystkie powinny być zwodzone. Jeśli zdołamy przywrócić historycznemu centrum wszystko, co tworzy charakterystyczną atmosferę portu (nabrzeża, przystanie, jachty, żaglowce itd.), przyszłe pokolenia będą nam ogromnie wdzięczne. (Wraz z wyglądem miasta zmienią się na lepsze także jakość życia i klimat inwestycyjny).

Port to najbardziej malownicze miejsce w Kaliningradzie, ale niestety jest odcięty od miasta. Nawet komunikacja miejska jest obecnie zorganizowana tak, że mieszkańcy praktycznie nie mają możliwości dostania się do portu – można tam dojechać tylko własnym samochodem albo taksówką.
Częścią rozwiązania problemu nadmiernego ruchu samochodowego w rewitalizowanym historycznym centrum będą: odnowiona sieć linii komunikacji miejskiej, infrastruktura rowerowa i strefy piesze. (A wkrótce także infrastruktura dla pojazdów elektrycznych!) Przy właściwej organizacji transportu publicznego ludzie zawsze wybiorą go zamiast samochodu. W tej części historycznego centrum, która będzie budowana od zera nad brzegiem Pregoły, nad przeniesionym do tunelu prospektem Moskiewskim, wszystko to można przewidzieć już na etapie projektowania. Trudniej będzie znaleźć rozwiązania i zmienić przyzwyczajenia mieszkańców tam, gdzie przestrzeń miejska już się ukształtowała.
Po oddaniu do użytku nowego mostu drogowego w zachodniej części miasta łączna przepustowość kaliningradzkich mostów znacząco wzrośnie.
Czy będzie to jednak krok w kierunku zmniejszenia liczby samochodów przejeżdżających codziennie przez historyczne centrum, czy wręcz przeciwnie – sprowokuje jej wzrost? Przyznacie, że to ważne pytanie. Powtórzę: moim zdaniem rozwiązaniem problemu jest budowa tunelu drogowego pod historycznym centrum (zjeżdżamy z mostu, skręcamy w prospekt Moskiewski i niemal od razu jesteśmy w tunelu).
Musimy na nowo przemyśleć funkcję historycznego centrum, a szerzej – całego miasta. Dziś, aby odetchnąć czystym powietrzem, odpocząć od hałasu, zgiełku i zagrożeń wynikających z dużego natężenia ruchu, jeździmy do kurortów – Zielenogradska czy Swietłogorska, albo po prostu na łono natury, nad morze. Czy jest to jednak dobre dla kaliningradzkiego biznesu (budżetu miasta)? Może należy obrać kurs na stworzenie warunków, w których ludzie przyjeżdżaliby wypoczywać nad brzegami Pregoły w centrum Kaliningradu, przy okazji odzwyczajając się od robienia tego własnym samochodem, bo pojawi się komfortowy transport publiczny?

Głównym środkiem transportu pasażerskiego w historycznym centrum powinien stać się tramwaj. Dziś każde miasto może zamówić u producenta oryginalny projekt wagonów, który stanie się jednym z elementów kształtujących jego rozpoznawalne oblicze.

Rozstaw toru 1000 mm pozwoli wpisać w wąskie uliczki historycznego centrum stylizowane wagony na nowoczesnej bazie. Z centrum miasta linie tramwajowe mogą zostać przedłużone do dzielnic Siewiernaja Gora, Ponarth, Rosenau, Hufen – tak jak już zrobiono to w przypadku Amalienau. (Przepraszam, ale obecny podział administracyjny miasta na zaledwie trzy dzielnice nie pozwala precyzyjnie wskazać kierunków, dlatego tam, gdzie go „brakuje”, sięgam po swoją znajomość dawnej toponimii). Tramwaj będzie cieszył się powodzeniem nie tylko wśród mieszkańców, lecz także wśród turystów. Jeśli zaś chodzi o masowe przewozy na obrzeża miasta, można tu skorzystać z przedwojennych doświadczeń z koleją wąskotorową, zastępując ją szybkim tramwajem, który dziś zwykło się nazywać „metrem dla średnich miast”. Wydzielone linie takiego tramwaju mogłyby połączyć centrum miasta z osiedlami Borisowo (i dalej z osadą Ługowoje), Wasilkowo (i dalej z Gurjewskiem), „Kosma” (im. Aleksandra Kosmodiemjanskiego), „Pribrega” (Pribrieżnyj), Czkałowskiem (i dalej z osadą Chołmogorowka).
REGULAMIN URBANISTYCZNY (KOD PROJEKTOWY)
W ostatnich latach nasz lokalny Fundusz Remontów Kapitalnych jest jedną z najbardziej widocznych instytucji działających na rzecz obwodu. Dziesiątki, jeśli nie setki domów w stolicy obwodu (i nie tylko!) zostały bardzo starannie wyremontowane, a ta praca trwa nadal. Potrzebujemy jednak nie tylko lokalnych sukcesów. Potrzebujemy strategii (tym artykułem podejmuję jedynie próbę zainicjowania dyskusji nad nią i jej sformułowania) oraz namacalnych rezultatów – przynajmniej w skali kwartałów, uznanych przez mieszkańców i turystów za „przytulne miejskie oazy”, przyciągające ludzi jakością przestrzeni miejskiej. Trzeba znaleźć perspektywiczne pod tym względem lokalizacje i wreszcie doprowadzić je pod każdym względem do stanu wzorcowego, tak aby całe miasto, patrząc na nie, rozumiało, w jakim kierunku należy zmierzać.
Bo doszło już do tego, że wkrótce kaliningradzkich urzędników i architektów będzie się wysyłać na kursy doszkalające do centrum Zielenogradska, gdzie mają się już czego w tej dziedzinie nauczyć!
W obrębie historycznego centrum powinno obowiązywać ścisłe ograniczenie wysokości zabudowy.
Biorąc pod uwagę współczesne realia – maksymalnie do sześciu-siedmiu kondygnacji, łącznie z poddaszami, a w rzadkich, wyjątkowych przypadkach (przykład: odnowione Bellevue – dominanta architektoniczna dzielnicy) – do dziewięciu-dziesięciu. I to tylko przy głównych ulicach i bulwarach. Zabudowa wewnątrz kwartałów powinna być niższa (3–4 kondygnacje).
Centrum biznesowe Kaliningradu bez ograniczeń wysokości – nazwijmy je City – należy budować w innej dzielnicy. Czym gorsze są do tego Selma czy rejon portu, jeśli grunty wyspy Oktiabrskij budzą wątpliwości? Na całym świecie wszystkie duże miasta o godnej szacunku historii architektonicznej są zonowane właśnie według takiej zasady: stare miasto (czyli historyczne centrum), City (centrum biznesowe) i wszelkiego rodzaju przedmieścia – zgodnie z miejscowymi tradycjami i specyfiką.

Wracając do tematu zamku i przestrzeni miejskiej wokół niego, powtórzę, że nie widzę racjonalnej alternatywy dla odtworzenia centralnej części miasta w takiej postaci, w jakiej padła ona ofiarą działań wojennych i krótkowzroczności władz regionalnych w minionym stuleciu.

Oczywiście nie wszystko zostanie zbudowane od nowa w pierwotnej postaci, ale musimy odtworzyć kilka rozpoznawalnych miejsc w mieście, tak jak zrobiono to już w wielu miastach europejskich. Jestem przekonany, że wszelkie próby pójścia inną drogą będą jak nadepnięcie na te same grabie, na które już raz nadepnęliśmy, zostając na dziesięciolecia bez historycznego centrum. Owszem, były ku temu poważne powody. Ale, jak to mówią, miasto musi się rozwijać. A nam najwyższy czas zacząć uczyć się choćby na własnych błędach!
Najważniejszymi elementami kodu projektowego (zbioru regulacji) historycznego centrum powinny być moim zdaniem:
- W administracji dzielnicy Historyczne Centrum, którą należy wyodrębnić jako osobną jednostkę administracyjno-terytorialną, powinna zostać utworzona jednostka zarządzająca (dalej – Komisja Specjalna), złożona z profesjonalnych menedżerów, architektów i projektantów, odpowiedzialna za jej wygląd;
- Wszystkie projekty urbanistyczne i architektoniczne realizowane w Historycznym Centrum powinny przechodzić procedurę zatwierdzenia przez Komisję Specjalną, a w razie potrzeby także konsultacje społeczne, inicjowane przez którąkolwiek z zainteresowanych stron. Aby uniknąć korupcji, należałoby zapewne powołać również radę społeczną kontrolującą działalność komisji;
- Ograniczenie wysokości zabudowy do 15 m;
- Strome (>45 stopni) dachy czterospadowe lub dwuspadowe, dachówka ceramiczna;
- Nawierzchnie z kostki brukowej i płyt chodnikowych określonych rodzajów (parametrów), opisanych w specjalnym regulaminie. Granitowe krawężniki. Kanalizacja deszczowa powinna być ukryta pod powierzchnią ulic. Wszystkie rury spustowe odprowadzające wodę z rynien dachowych powinny być podłączone do kanalizacji deszczowej;
- Jednolity styl wszystkich elementów małej architektury, oświetlenia ulicznego, informacji miejskiej i dekoracji, zgodny z regulaminem (kodem projektowym) historycznego centrum;
- Uzgodnione zasady aranżacji witryn i szyldów reklamowych, zgodne z duchem Historycznego Centrum;
- Samowolne nasadzenia zieleni i „modernizacja” przez właścicieli i najemców jakichkolwiek elementów zewnętrznych budynków w Historycznym Centrum powinny być prawnie zakazane. Wszelkie zmiany, począwszy od podziałów szprosowych w ramach okiennych, powinny być uzgadniane z Komisją Specjalną;
- Seryjna realizacja typowych projektów architektonicznych w Historycznym Centrum powinna być prawnie zakazana. Każdy dom powinien być niepowtarzalny;
- Regulamin kolorystyczny: domy i inne powierzchnie zewnętrzne będzie można malować wyłącznie na kolory określone w kodzie projektowym;
- Co najmniej 20% fasad powinno być wykończonych cegłą klinkierową, piaskowcem lub betonem architektonicznym;
- Drzwi wejściowe i strefy wejściowe budynków powinny być uzgadniane z Komisją Specjalną.
Osobno chciałbym powiedzieć o charakterystycznej panoramie Historycznego Centrum – wznoszących się ponad dachami domów iglicach kościołów i wieżach zamku. Był to bardzo ważny element rozpoznawalności miasta. Co stoi na przeszkodzie, by choćby wprowadzić to pojęcie (panorama czy sylweta?) do regulaminu urbanistycznego i w osobnym artykule określić, jaka powinna ona być? Rozpoznawalna panorama uczyni Kaliningrad maksymalnie atrakcyjnym i przyczyni się do wzrostu ruchu turystycznego i inwestycji.

Musimy wyciągnąć samych siebie z bagna wizualnego chaosu, który niszczy wizerunek miasta. Historyczne centrum powinno dawać w tym przykład, nadawać ton, którego dziś brakuje – i właśnie dlatego wciąż powstają nowe budynki, niemające nic wspólnego z miejscowymi tradycjami architektonicznymi.
W GRANICACH MOŻLIWOŚCI
Oddawszy sprawiedliwość Kaliningradowi, chciałbym powiedzieć kilka słów o tym, na czym moim zdaniem powinni się skupić ci, którzy zajmują się projektami w miastach powiatowych obwodu. Wykonano tam już wiele pracy. Jest co pokazać, jest o czym rozmawiać.
Wydaje mi się, że obecnie mamy do czynienia z pewnym rozproszeniem zasobów – nakłady pieniędzy i czasu są już znaczne, ale jak dotąd nigdzie w obwodzie (poza Zielenogradskiem!) nie pojawiło się odnowione miejsce, które przyciągałoby ludzi nie tylko zapachem świeżej farby, lecz nową, przekonującą, dojrzałą jakością przestrzeni miejskiej, powstałą w wyniku prac architektoniczno-remontowych. Zaproponowałbym wprowadzenie pewnych korekt do utrwalonej praktyki.
Moim zdaniem trzeba tworzyć tak zwane punkty przyciągania – wyszukiwać perspektywiczny fragment przestrzeni miejskiej (ulicę, kwartał) i robić z niego wzorzec, przyciągający mieszkańców i turystów. Odnowione fasady, chodniki, nawierzchnie, mała architektura, gastronomia i atrakcje turystyczne powinny działać jako spójna całość.
Przypomnijmy sobie, według jakich zasad budowano niegdyś miasta w naszych stronach. Z nielicznymi wyjątkami niemal wszystkie powstawały mniej więcej według jednego wzorca. (Pomińmy czasy pogańskich grodzisk i zamków krzyżackich). Wszystkie miały centralny plac rynkowy, na którym stał ratusz (administracja) i na który wychodziły fasadami domy najzamożniejszych obywateli – jedynych, których stać było na architektoniczne zbytki. Gdzieś obok placu albo wprost na nim zwykle stała też główna świątynia. Niestety, w wielu miastach obwodu te historyczne zespoły nie przetrwały próby czasu. Ale jakieś ich fragmenty niemal wszędzie się zachowały. I to jest to, czego można się uchwycić! Dobrym przykładem jest tu Gwardiejsk, gdzie centralny plac został już odbudowany i w pełni spełnia swoje funkcje, przyciągając mieszkańców i turystów.
Nie licząc Półwyspu Sambijskiego z jego kurortami, rozwijającymi się według własnej logiki, mamy kilka miast, w których można by przystąpić do etapowego odtwarzania centralnych placów. Pośpiech nie jest tu potrzebny, potrzebne jest natomiast zrozumienie celu – musimy sprawić, by miasta powiatowe obwodu kaliningradzkiego stały się przytulne, atrakcyjne, zapadające w pamięć, kochane. Tak, aby turyści wyjeżdżali z nich z marzeniem, by kiedyś wrócić, a mieszkańcy nie odczuwali chęci przeprowadzki. Na początek umieściłbym na liście miast, w których można przywrócić do życia place, Prawdinsk, Sowieck i Czerniachowsk. Trzy kierunki od Kaliningradu – wszystkie trzy miasta są bardzo perspektywiczne jako cele turystyczne. Nasze miasta powiatowe mają wszelkie szanse, by zrehabilitować się za bezbarwne dziesięciolecia przełomu XX i XXI wieku.
Całkiem niedawno (02.06.24) Kaliningrad z wielkim trudem uporał się ze skutkami potężnej ulewy. Szkody wyrządzone miastu i jego mieszkańcom okazały się bardzo poważne – żywioł po raz kolejny pokazał swoją siłę. Miejmy nadzieję, że miasto wyciągnęło wnioski i zmodernizuje kanalizację deszczową. A wyobraźcie sobie, że pewnego dnia, w wyniku potężnego zimowego sztormu, Pregołą nadejdzie fala sztormowa 2–3 razy wyższa niż zwykle… Dalszy scenariusz niech dopowie Wasza wyobraźnia. Ze swojej strony uważam za ważne i na czasie zaproponować, by rozpocząć choćby projektowanie budowli ochronnych u ujścia Pregoły, które pomogą nam zapobiec katastrofie.
OPINIA PUBLICZNA I FINANSOWANIE
Każde przedsięwzięcie, każda idea niemal zawsze ma swoich zwolenników i przeciwników. Powyższe w pełni odnosi się również do mojej mapy drogowej przemiany oblicza stolicy obwodu.
Od dawna znamy argumenty naszych oponentów, którzy przede wszystkim zawsze wskazują na skromność budżetu regionalnego. I trudno się z nimi spierać – pieniędzy zawsze i wszystkim brakuje, i zawsze znajdą się tacy, którym są bardziej potrzebne. Tak było od wieków, jest i będzie. Ale miasta równolegle się budowało i budować się będzie nadal.

Trzeba działać w takich ramach, na jakie możemy sobie pozwolić, i szukać źródeł finansowania. To kwestia priorytetów, zrozumienia, które nakłady przyniosą największy zysk.

Druga pod względem popularności zdarta płyta to „nowodel”, czyli współczesna podróbka. Obiekty zbudowane tu i teraz – w dodatku nie przez najlepszych budowniczych na świecie i z materiałów wątpliwej jakości – nigdy i przez nikogo nie będą, jak twierdzą krytycy, postrzegane jako oryginalne, które przetrwały do naszych czasów z głębi wieków. Przychodzi tu na myśl przysłowie, że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Chętnie spocząłbym na laurach razem z tymi wspaniałymi ludźmi, ale w odróżnieniu od nich wyznaję bardziej aktywną postawę życiową – drogę pokona ten, kto idzie. Zacytuję znanego Wam autora: „Jeśli masz cel – biegnij do niego! Nie możesz biec – idź! Nie możesz iść – czołgaj się! Nie możesz się czołgać – przynajmniej połóż się we właściwym kierunku”. Innymi słowy, trzeba robić to, co możemy, i nie zadręczać się tym, że nie wszystko jest w naszym zasięgu. Dziś to, jutro tamto. Są i budowniczowie, i materiały. Nie jeden i nie dwa zamki w okolicy zostały odbudowane – i w Polsce, i na Litwie – a już wkrótce zobaczymy przebudzony z niemal stuletniego snu zamek Ragnit w Niemanie. Za nim Gwardiejsk, Bagrationowsk, Polesk…
Jeśli zaś chodzi o wysokiej jakości przestrzeń miejską, to nasz przez wszystkich gorąco kochany Zielenogradsk już od kilku lat nadaje ton. Dlaczego im wolno, a nam, w Kaliningradzie, nie?!
Najwspanialszą koncepcję, najrozsądniejsze przedsięwzięcie mogą zepsuć dwie rzeczy: pośpiech i niedbałość. Mamy powody, by się spieszyć, ale nie powinniśmy wyprzedzać naszych możliwości. Lepiej dobrze zrobić jeden kwartał, niż partactwem zepsuć całą dzielnicę. Partactwa nam nie wybaczą – zniszczy ono wszystko i stanie się żelaznym argumentem przeciwko kontynuowaniu prac. Słowo „nowodel” ma negatywne (wręcz pogardliwe) zabarwienie nie dlatego, że mowa o czymś niedawno zbudowanym, lecz dlatego, że w ten sposób określamy to, co zaprojektowano i zbudowano w pośpiechu, byle jak. Złe może być nie tylko nowe budownictwo, ale także restauracja dziedzictwa historycznego. Jeśli po restauracji lub naukowej rekonstrukcji od podstaw nie chce się Wam wciąż na nowo przyglądać detalom obiektu, jeśli nie ciągnie Was, by dotknąć muru, i nic w nim nie porusza Waszego serca – znaczy to, że konserwatorzy nie włożyli w swoją pracę duszy.

Trzeba przestać pracować dla odhaczenia, dla sprawozdań, dla planu i dla wykorzystania budżetu. Historyczne centrum trzeba odtwarzać dla siebie – dla przyszłych pokoleń własnej rodziny, a wtedy nasz „nowodel” stanie się żywym dziełem, a nie martwą makietą.

Trzeci problem jest ideologiczny. Blok „komunistów i bezpartyjnych” naciska, że jakoby proponujemy odradzanie obiektów kultury niemieckiej, podczas gdy należałoby, wręcz przeciwnie, pielęgnować w mieszkańcach rosyjską tożsamość i kształtować przestrzeń miejską z uwzględnieniem tego aspektu. Co tu powiedzieć? Niepotrzebnie się niepokoją towarzysze. Dyskusje o „germanizacji” były ważkim argumentem w pierwszych powojennych dziesięcioleciach. Dziś w obwodzie kaliningradzkim żyje trzecie, czwarte i piąte pokolenie ludzi, którzy się tu urodzili i uważają tę ziemię, z całą jej niełatwą historią, za swoją ojczyznę. Publiczne twierdzenie, że kogoś można tu „zgermanizować”, jest już niepoważne. Natomiast przyjemna dzielnica historycznego centrum, która będzie przynosić budżetowi znaczący dochód, z pewnością nam nie zaszkodzi. Niech ci, którym taki styl życia i wypoczynku odpowiada, mają możliwość posiedzieć w przytulnych miejskich kawiarniach i wydać uczciwie zarobione pieniądze w dobrych sklepach. Przecież nie mamy nic przeciwko temu, by miłośnicy sportu spędzali cały wolny czas na stadionach, wędkarze – z wędkami, a amatorzy szaszłyków – przy grillu... W każdej społeczności zawsze będą bardzo różni ludzie. Trzeba uzgodnić zasady współżycia i nie szarpać sobie nawzajem nerwów – życie jest zbyt krótkie i piękne, by tracić je na wzajemne pretensje. Jak już powiedziano wyżej, wyjściem w naszym przypadku jest zonowanie. W ten sposób każdy otrzyma to, czego potrzebuje. Jedni – nowy Kaliningrad ze szkła i betonu, inni – historyczne centrum z dachami krytymi dachówką, brukiem i tłumami turystów. Jestem pewien, że znajdzie się wielu chętnych, by w nim zamieszkać!
PROGRAM DZIAŁAŃ
Projekt mapy drogowej odrodzenia historycznego centrum, który wydaje mi się realistyczny:(Program maksimum, bez oglądania się na jakiekolwiek ograniczenia).
- Opracować plan rewitalizacji całego historycznego centrum – całego obszaru wewnątrz Drugiego Pierścienia Wałów. Powód: zużycie budynków i sieci zbudowanych w pierwszych dziesięcioleciach po II wojnie światowej;
- Opracować regulamin urbanistyczny dla historycznego centrum, nadać mu rangę prawa miejskiego i ściśle go przestrzegać;
- Uwolnić historyczne centrum od nadmiernego tranzytowego ruchu samochodowego, rozwijając obwodnice, nowoczesny transport publiczny, parkingi przesiadkowe, sieć dróg rowerowych i bulwary piesze oraz budując kolejne 4–5 mostów zwodzonych (w idealnym przypadku znacznie więcej – według formuły: 1 kwartał = 1 most);
- Przenieść prospekt Moskiewski i prospekt Leninowski do tuneli (zob. wyżej);
- Rozebrać Most Estakadowy, odtwarzając w jego miejsce słynne mosty: Zielony, Kramarski, Flaczany i Kowalski;
- Zbudować na nowo utracone w XX wieku budowle, które tworzyły rozpoznawalną panoramę historycznego centrum: Zamek Królewiecki, gmach poczty, kościół Steindammski i Nowy Kościół Staromiejski. (Odbudowa tych kościołów pozwoli przywrócić ulicę Steindamm na jej prawowite miejsce). Przywrócić historyczną fasadę gmachu BFU przy ulicy Uniwersyteckiej, oddając mu natchniony neorenesansowy wygląd;
- Odtworzyć w historycznym centrum utracone w XX wieku dzielnice Altstadt i Löbenicht oraz ulice łączące je z innymi częściami miasta: Steindamm (ul. Żytomierska i część prospektu Leninowskiego), Französische Straße (ul. Szewczenki) i Vorstädtische Langgasse (część prospektu Leninowskiego);
- Przywrócić do życia miejskie nabrzeża na długości co najmniej 5 km. Odrestaurować, nadając im nowe funkcje, młyn walcowy i elewator na Prawym Nabrzeżu;
- Odwrócić trend postępującej degradacji miejskich terenów zielonych, która negatywnie odbija się na ekologii, jakości przestrzeni miejskiej i ostatecznie na atrakcyjności inwestycyjnej miasta. Powojenny Kaliningrad uchodził za najbardziej zielone miasto ZSRR. Ten tytuł trzeba zachować – nie tylko porządkując miejskie parki, ale też dbając o całą zieleń w granicach miasta;
- Rozwijać sieć linii tramwajowych dwóch rodzajów – oryginalnej dla historycznego centrum i szybkiej dla pozostałych dzielnic i przedmieść.
- Zapewnić w historycznym centrum możliwie najwyższy poziom przestrzegania norm ekologicznych. Uczynić tę dzielnicę flagową w mieście i obwodzie w zakresie stosowania najnowszych technologii energooszczędnych.
- Wprowadzić w historycznym centrum nowy dla miasta regulamin, określający formę i wymagania dotyczące utrzymania przestrzeni podwórzowych.
Jeśli zostanie rozebrany wyeksploatowany Most Estakadowy, a przez wyspę Kanta poprowadzony zostanie prospekt Leninowski (odrodzi się ulica Kneiphöfsche Langgasse), nieuchronnie doprowadzi to do rozpoczęcia zabudowy wyspy. W takim przypadku mój głos jest za odtworzeniem Kneiphofu w takiej postaci, w jakiej wszyscy podziwiamy go na fotografiach, które zachowały dla nas obraz tego unikatowego średniowiecznego miasta na wyspie.
Wszystko, o czym była mowa powyżej, staraliśmy się odzwierciedlić w naszym projekcie odtworzenia historycznego centrum, który jest dostępny w najpopularniejszym serwisie wideo.
Wybiegając nieco w przyszłość: wkrótce planuję podzielić się swoim pomysłem odtworzenia sieci kanałów na Vorstadcie. Ale o tym porozmawiamy innym razem, gdy będziemy tu szczegółowo omawiać, jakie mogłoby być historyczne centrum obejmujące odtworzone Altstadt, Kneiphof, Löbenicht, Steindamm i Vorstadt.
* – 13 czerwca 1724 roku trzy miasta nad Pregołą – Altstadt, Kneiphof i Löbenicht – zostały połączone pod nazwą zamku, wokół którego rozwijały się od XIII wieku.
** – W jednej chwili zdarza się to, na co nie ma się nadziei przez lata. (Utarte łacińskie wyrażenie).
Wszystkie ilustracje: © Artur Sarnitz (2024)
Przetłumaczono z języka rosyjskiego przy pomocy AI (Claude, Anthropic), październik 2026 r.

